18.02.04, 00:48
Zabawka dzieciństwa - żółty miś z brązowymi, plastykowymi oczkami, a brzuszek
miał z czarnego materiału w róznokolorowe trójkąciki. Najlepszy przyjaciel
dzieciństwa, dziś go już nie ma, oddany przy jakiejś zbiórce dla dzieci,
chyba wybaczył i zrozumiał. Misie są bardzo kochane i to nie tylko zabawki :)
Obserwuj wątek
    • mike79 Re: Miś... 18.02.04, 01:01
      ... a teraz kochane dzieci pocalujcie misia w ...
      • lodbrok Re: Miś... 18.02.04, 06:57
        Jedna z kultowych polskich komedii a poza tym częste pieszczotliwe okreslenie
        partnera(rki)życiowego (ej).:-))
    • koleandra Re: Miś... 18.02.04, 15:49
      Te stare misie byly najukochansze. Czesto taki mis z oderwanym uszkiem i
      dziurawa lapka byl najlepszym przyjacielem, najprzyjemniejsza przytulanka. A
      teraz takie niebieskie misie z dlugimi rzesami i prosto ze sklepu juz tak nie
      ciesza. Anka.
    • mella5 Re: Miś... 18.02.04, 19:42
      Mój stary, ukochany miś się prawie rozleciał, ale moja siostrzenica też lubi
      się nim bawić :)
      ---
      Gdzie jest Bob?
    • czarna33 Re: Miś... 18.02.04, 20:18
      Ja miałam zamiast misia...małpkę:)Śliczna była taka brązowa,żółtą bluzeczkę
      miała i zielone spodenki na szelkach.Oczywiście sliczna to ona była na początku
      naszej miłości a potem była najśliczniejsza na świecie:)Miała zacerowane ucho
      wytarta potylicę,garderoba przybrała bliżej nieokreślony kolor.A potem pojawiło
      się na świecie moje kochane rodzeństwo.I uśmiercili mi małpkę kanalie jedne:(
    • zo_h Re: Miś... 18.02.04, 21:11
      No i co ja mogę powiedzieć – jakoś nie pamiętam żeby jakiś miś zapisał się w
      mojej pamięci. Wszystko to z racji tego, że nie jest to zabawka podatna na
      działanie młotka. W wieku dziecinnym okazywałem typowo męskie zachowanie
      polegające na znajdowaniu dodatkowych właściwości zabawek, najlepiej przez
      rozkład na czynniki pierwsze przy pomocy wyżej wspomnianego narzędzia. Miś z
      racji swej plastycznej budowy nie za bardzo nadawał się do tego typu zabaw.

      Zresztą powiedzmy sobie szczerze niech misie cieszą się, że nie trafiły wtedy
      w moje ręce bo chyba byłaby uskuteczniana zabawa w stylu Kuba rozpruwacz ;).

      Tak było, jedyna zabawka, która zawsze ostała sie cała to młoteczek :D.
      • czarna33 Re: Miś... 18.02.04, 21:27
        Ty sadysto jeden...
        • ni.tka Re: Miś... 18.02.04, 21:51
          Eee ta, zaraz sadysto :) Ja bym powiedziała raczej że majster klepka do d...
          przylepka. Chyba mogę sobie pozwolić skoro już Mike zaczepil o tylnią stronę
          misia :)
          • zo_h Re: Miś... 18.02.04, 22:36
            Ooooo dokładnie zgadzam sie z Nitką, wcale nie sadysta. Po prostu w
            dzieciństwie wykazywałem duży zmysł techniczny a i oczywiście intencje
            zastosowania tej myśli zazwyczaj były dobre. Niestety nie zawsze jednak
            wychodziło to tak jak miało wyjść, ot choćby kiedyś naprawiałem taki bardzo
            ładny zegar który wygrywał w określonych godzinach melodię (właśnie to
            przyciągało moją uwagę - w końcu nie wytrzymałem i musialem sprawdzić co tam w
            środku jest). Pomińmy fakt, że był on całkowicie sprawny a po mojej interwencji
            naprawczej już chyba nie można było tego powiedzieć.

            PS.

            Oczywiście domorosłego „Pomysłowego Dobromira” spotkała sroga kara ... obyło
            się bez klapsa, ale opier był tak skuteczny, że o mało nie zapadłem się pod
            klepki podłogi. Najchętniej to chyba wtedy zmniejszyłbym się do wielkości
            ziarenka piasku.
    • ryza_malpa1 Re: Miś... 19.02.04, 09:57
      Mój miś był maly i jasnobrązowy a nos miał jak piesek.
      W pewnym momencie poczułam sie misiem rozczarowana , to było po przeczytaniu
      książeczki " Małpeczki z ...półeczki" i postanowiłam przerobić go na małpę.
      W tym celu doszyłam mu ogon ze sznurka. Nie prezentował się najlepiej :(
      Ciekawe gdzie teraz miś się podziewa???
    • swojadroga Re: Miś... 19.02.04, 10:43
      Kiedyś miałem taką pluszową kaczkę lub gęś..Nie jestem pewien co to było...Ale
      miło było zasypiać z moją Kaczuszką...i oddali moją Kaczuszkę... bez mojej
      wiedzy i zgody...
    • dociek Re: Miś... 21.02.04, 14:30
      Na kanapie siedzi miś.
      Smutną minę ma miś dziś.
      Nie pasuje? Smutna mina?!!!
      W mordę misia skur******!!!
    • ejno Re: Miś... 21.02.04, 14:37
      A ja to chyba jakas inna bylam bo nie mialam chyba zadenj ulubionej zabawki ani
      nic nie rozkladalam na czesci pierwsze:) Bawilam sie tym co mi dali i tyle:)
    • mike79 klocki LEGO 21.02.04, 14:41
      epizody z misiem byly a jakze, ale duzo milej wspominam zabawe klockami LEGO,
      ehh to byly czasy :))) teraz z klockow buduje mala siostra cioteczna (chociaz i
      ja jej czasami pomagam) ;))
      • zo_h Re: klocki LEGO 21.02.04, 16:58
        Hmmm klocki LEGO ... jak dla mnie to dewizowy ślinotok komunizmu. W
        dzieciństwie nigdy nie dorobiłem się takiej zabawki. Jedyne co to widziałem na
        półka w „Pewex’ie” (chyba dobrze pamiętam nazwę) a bawiłem się nimi jedynie u
        kolegów, którzy posiadali rodzinę za granicą. Osobiście to mogłem jedynie śnić
        o tym, więc raczej nie mogę powiedzieć aby była to zabawka mojego dzieciństwa.
        Marzenie dzieciństwa a to tak i owszem ... .
        • dociek Re: klocki LEGO 21.02.04, 17:12
          Mojemu potomkowi sprezentowałem onegdaj pod choinkę najbardziej gigantyczny
          statek piracki Lego (już za złotówki), było to w czasach, gdy mi się nakręcała
          koniunktura w biznesie i na dodatek, kierownikowałem w pewnej firmie z
          zagranicznym kapitałem... Tak, to był piękny czas... młode, zakochane kobiety
          oraz wino i śpiew! Było, minęło i se ne vrati!!!
          • ryza_malpa1 Re: klocki LEGO 21.02.04, 18:02
            Ech, marzył mi się taki statek albo zamek..a miałam tylko jeden mały
            samochodzik z jednym mizernym ludzikiem . Ale dobre i to.
            A slinotok bardziej mialam na lalki Barbie. Leciała mi slina , leciała aż w
            końcu matka załtwiła mi z Izraela jedną a la Barbie w czerwonej sukni. Była
            piękna . Pierwsze co zrobiłam to sprawdziłam czy ma biust. Miała.
            POtem rozbieraalm Kena kolezanki zeby zobaczyć co on tam ma. Nie miał nic. Moze
            to jest przyczyna niedawnego a sławnego rozwodu Barbie z Kenem?
            • zo_h Re: klocki LEGO 21.02.04, 20:19
              No Ryża robi się ciekawie ... slinka leciała na Barbie a rozbierałaś Kena ...
              no to jak to tak na dwa fronty, co ? :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka