Dodaj do ulubionych

..spowiedź...

10.04.04, 15:11
Zastanawiałam się czy wszyscy (wierzący oczywiście) co roku się spowiadają
na Święta Wielkanocne. Tak w którymś przykazaniu jest chyba, żeby raz do
roku Komunię przyjmować. Ja się staram, ale nie zawsze mi wychodzi..
Ale jak byłam mała, to biegałam co tydzien do kościoła.
A teraz to najczęsciej jak śluby, pogrzeby lub inne uroczystości są to idę..
Obserwuj wątek
    • ann.k Re: ..spowiedź... 10.04.04, 17:57
      Wierząca nie jestem, ale z tego co pamiętam, to przykazanie, o którym
      wspominasz mówi, aby "raz w roku w okresie świąt wielkanocnych komunię świętą
      przyjmować".
      Cały problem z tymi świętami jest taki, że z punktu widzenia Kościoła
      chrześcijańskiego, te święta są najważniejsze, ponieważ to w nich zawiera się
      coś, co nazywane jest największą tajemnicą wiary. Innymi słowy, stanowią
      podwalinę Kościoła. Powszechnie natomiast się wśród ludzi przyjęło, że to Boże
      Narodzenie jest ważniejsze. Pewnie dlatego, że trwa w sumie dłużej (zwłaszcza w
      szkołach), wiąże się z choinką, z prezentami i ma lepiej rozbudowaną otoczkę.

      A jak już na wstępie napisałam, mnie to w sensie duchowym nie dotyczy. Ale
      szanuję osoby wierzące i głośno wypominam pseudowierzącym ich zakłamanie.
      Pozdrawiam znad odkurzacza.
      • kathrine99 Re: ..spowiedź... 10.04.04, 19:34
        aż mi się głupio zrobiło, gdy się jako osoba niewierząca tyle rozpisałaś o
        świętach a ja "katoliczka" wiedziałam, że chyba jakieś przykazanie jest...
        Może należę do tych pseudowierzących, których nie lubisz?
        Ale ja naprawdę wierzę, tylko się strasznie opuściłam i myślę że może jak będę
        miała dzieci, to się zmieni, bo będę je chciała wychować tak jak mnie mama
        wychowała?.
        wiem, że to okropne tłumaczenie, bo jakbym była wierząca to bym chodziła na
        msze, a że nie chodzę to żadna ze mnie katoliczka, no ale co tu zrobić? Dobrze
        że jestem chociaż świadoma, że robię źle..
        • ann.k Re: ..spowiedź... 10.04.04, 21:10
          Żeby nie było od razu zastrzegam, że nie jestem wyjątkowo mocna w przykazaniach
          ani boskich ani kościelnych, ale kiedyś chodziłam do kościoła i na religię.
          Stąd też odrzucam tę religię i twierdzę, że jestem niewierząca. Trudno bowiem
          twierdzić, że się odrzuca naukę, której się nawet nie poznało w niewielkim
          choćby stopniu. Dlatego też niejednokrotnie złapałam się na tym, że znam
          zagadnienia religijno-kościelne znacznie lepiej niż osoby nawet co tydzień
          biegające na mszę. Innymi słowy - ja odrzucam wiarę świadomie, inni wierzą w
          coś o czym mają dość mętne pojęcie.

          I już wyjaśniam o co chodzi z tymi pseudowierzącymi. Religia katolicka powstała
          ponad 2000 lat temu. Ma swoje przykazania, ma swoje nauki i wymaga od swoich
          wiernych bezwzględnego im posłuszeństwa. To jeden z tych punktów, którego ponad
          50% katolików nie rozumie. Myślę tu o przeświadczeniu, że człowiekowi wolno
          postępować źle, bo Bóg i tak to wybaczy. Jak się dobrze zastanowić - warunkiem
          wybaczenia jest żal za grzechy i pokuta, a więc wyklucza sytuację "będę łamał
          wszystkie przykazania, a Bóg i tak mi to wybaczy jak tylko pobiegnę do
          spowiedzi". Trudno bowiem żałować, że się postępuje źle, jeśli się ma możliwość
          wyboru i świadomie wybiera się drogę zła.
          Moim zdaniem, jeśli się przyjmuje jakąś religię, to przyjmuje się ja z całym
          dobrodziejstwem inwentarza. A więc z przykazaniami, nakazami i wszystkimi
          naukami. Bez naginania ich dla swojej wygody. Niestety niewiele jest już osób
          postępujących zgodnie z przykazaniami katolickimi, natomiast wiele jest takich,
          które twierdzą, że wierzą. Dla mnie osoba "wierząca" to osoba, która przyjęła
          daną religię. No a jeśli przyjęła, to patrz wyżej.
          Tych, którzy z religii biorą tylko to co ładne i pompatyczne (ze szczególnym
          wskazaniem ślubów) nazywam pseudowierzącymi.

          Mam nadzieję, że wyjaśniłam swój punkt widzenia w miarę logicznie i przy okazji
          nie uraziłam nikogo :-).
          A tak btw, katherine, ile znasz wierzących osób, które przeczytały Biblię w
          całości? A ile z nich zrobi okrągłe oczęta jak im powiesz, że religia katolicka
          jest jedną z najbardziej rygorystycznych i najbardziej brutalnych religii ze
          wszystkich istniejących?
          Pozdrawiam i życzę wesołych Świąt.
          • aiwa7 Re: ..spowiedź... 10.04.04, 21:58
            Ja byłam u spowiedzi.
            Ciężko mi się czyta to co napisała ann.ka ponieważ jesteśmy tylko ludzmi!!
            W Twoim pojęciu prawdziwymi katolikami są chyba zakonnice i ksieża zamknięci w
            klasztorze! Czytają Biblię, trudno zagiąć ich na jakiejś regułce, pewnie nie
            zrobią największych i maślanych oczu gdy im powiesz że to krwawa i okrutna
            religia.
            A ja grzeszę, grzeszę i grzeszę później idę do spowiedzi i postanawiam się
            poprawić myślę ,że może za tym razem coś w sobie zmienię...wyjdzie nie wyjdzie
            zobaczymy...jedno jest najważniejsze chce coś tam coś złego w sobie zmienić.

            ann.k napisała:

            Jak się dobrze zastanowić - warunkiem
            > wybaczenia jest żal za grzechy i pokuta, a więc wyklucza sytuację "będę łamał
            > wszystkie przykazania, a Bóg i tak mi to wybaczy jak tylko pobiegnę do
            > spowiedzi".

            Gdybym miała takie podejście jak napisałaś to by mi się nawet głowy nie chciało
            zawracać niczym.
            A jeżeli chodzi o Biblię ,którą potencjalny katolik powinien przeczytać w
            całości to robi to nawet nieświadomie za każdym razem gdy znajdzie sie w
            Kościele.
            Aha moim zdaniem jeszcze nie tyle co przeczytać a zrozumieć coś z tego to jest
            dopiero wyzwanie.
            Ale Cię rozumiem!!! :) Ja czytając coś o innej religi poprostu w to nie
            wierzę, 'niby' teoretycznie wiem o co chodzi ale tak naprawde to dla mnie
            abstrakcja jak dla Ciebie chrześcijanizm.
            Pozdrawiam !!!! ufff :))

            • ann.k Re: ..spowiedź... 10.04.04, 23:39
              Ależ ja wcale nie odbieram chrześcijanizmu jako czystej abstrakcji :-)
              Chrześcijanizm to nie tylko Kościół katolicki. Prawosławie, protestantyzm,
              anglikanizm, żeby wymienić te największe. Niestety nie znam żadnej z nich na
              tyle dobrze, żeby się do którejś skłonić, a tą którą znam - odrzucam. Ponieważ
              nie pasują mi narzucone przez nią rygory. Przez pewien czas byłam zaciekawiona
              protestantyzmem - byłam wtedy w Niemczech. A w Polsce jakoś straciłam
              zainteresowanie.

              Odrzucenie wiary nie musi się wiązać z brakiem jej zrozumienia. Ja ją doskonale
              rozumiem i rozumiem, że nie umiem sprostać jej wymaganiom. Więc z niej
              rezygnuję. Czy szukam czegoś nowego? Coś mam, ku czemu się skłaniam. Ale to
              jest religia bardzo mało u nas popularna. Za to o wiele starsza od
              chrześcijańskiej.

              A poza tym nie przesadzajmy, że spełnienie 10 przykazań boskich i 7 kościelnych
              jest ponad siły przeciętnego człowieka. A większość wierzących już z tym ma
              problem :-) No i wreszcie są religie, gdzie wierni potrafią żyć według ich
              wytycznych i nie są duchownymi. Popularny islam, ale i większość nieznanych
              szerzej religii azjatyckich.

              O Biblię ot tak zapytałam. W kościele jej nigdy w całości nie czytają. A jak
              można wyznawać coś, o czym się niewiele wie.
        • kurtyzana24 Re: ..spowiedź... 17.04.04, 16:18
          mozna być wierzącym ,ale nie chodzic do kościoła. Ja wierzę, ale instystucji
          kościoła, księzy nienawidzę, bo to mafia, która zarabia masę forsy na naiwności
          wierzących. chociaż wiem,że wielu osobom pomaga spowiedź, msza, itd. Nie
          potępiam, ale sama "nie uzywam"
    • k.mmilka Re: ..spowiedź... 11.04.04, 14:47
      Odnośnie spowiedzi:

      Trzeba "przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty" (czyli
      niekoniecznie na Wielkanoc), ale za to "przynajmniej raz w roku, w okresie
      wielkanocnym przyjąć Komunię Świętą". Ja również nie jestem katoliczką i
      oczywiście nie zamierzam mówić wierzącym, jak mają żyć - przytaczam tylko
      cytaty z przykazań kościelnych.

      Odnośnie czytania Biblii:

      aiwa7 napisała:
      >A jeżeli chodzi o Biblię ,którą potencjalny katolik powinien przeczytać w
      >całości to robi to nawet nieświadomie za każdym razem gdy znajdzie sie w
      >Kościele.

      Niestety - to, co można usłyszeć w kościele, to stały zestaw tekstów - bardzo
      niewielki procent całości. Ja np. przeczytałam całą Biblię, ale przeczytałam
      też kilkanaście opracowań i książek na ten temat i włos mi się zjeżył na
      głowie, kiedy dowiedziałam się, co przez lata wyprawiał Kościół z tekstem Pisma
      Świętego (np. usuwając co niektóre, nie pasujące do jego wizji świata księgi).
      Dlatego uważam, że czytania w kościele to troszeczkę za mało, żeby naprawdę
      poznać religię.

      Oczywiście nie każdy ma potrzebę szczegółowego zgłębiania zasad wiary. Dla mnie
      było to zawsze bardzo ważne - chciałam się dowiedzieć wszystkiego, czego można
      się dowiedzieć. Zanim doszłam do wniosku, że jestem agnostyczką, przez cztery
      lata szukałam, czytałam wszystko co mi wpadło w ręce - od ateistów po Teilharda
      de Chardin. I podobnie jak Ann mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że moja
      decyzja o odejściu od katolicyzmu była dobrze przemyślana. Ale zdaję sobie
      sprawę, że nie każdy ma takiego świra - wielu ludziom wystarcza po prostu kilka
      jasnych, prostych zasad i msza co niedzielę. I też dobrze - tak jak ja nie
      odczuwam potrzeby zgłębiania zagadnień na przykład literatury romantycznej, tak
      nie wszyscy muszą się interesować religią.
      • aiwa7 Re: ..spowiedź... 11.04.04, 16:20
        k.mmilka napisała:

        I podobnie jak Ann mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że moja
        > decyzja o odejściu od katolicyzmu była dobrze przemyślana.

        I ja również mogę powiedzieć z czystym sumieniem ,że moja decyzja do
        przystąpienia do katolicyzmu była przemyślana, i również z całą pewnością nie
        jestem zdewociałą babką ,która to lata raz w tygodniu do Koscioła i jej to
        wystarcza! Kazdy wie ,że tacy ludzie są, nie interesuje ich to za bardzo
        religia została im narzucona coś tam wiedzą.... ale w której trawie piszczy to
        pojęcia nie mają.:)
        Jestem pewna ,ze wiecie więcej niz ja o katolicyźmie ale bardzo mi dobrze z tym
        o czym wiem, odpowiada mi tu chociaż w Kosciele bywam rzadziej niz częsciej.
        I jeszcze do ann,ki rozmawiałyśmy o abstrakcji i tym że katolicyzm abstrakcją
        dla Ciebie nie jest. Moim zdaniem jest, bo bardzo dużo wiesz na ten temat ale w
        to nie wierzysz. No i właśnie to miałam na myśli urzywając słowa abstrakcja.
        Dobra kończę bo ten temat jest dosyć indywidualny i prywatny poprostu.
        • kathrine99 Re: ..spowiedź... 12.04.04, 12:20
          Rzeczywiście trochę osobisty ten temat, nie pomyślałam o tym jak go zaczynałam.
          Może chciałam tylko chyba samą siebie usprawiedliwić, że raz do roku się
          spowiadam i znaleźć osobę, która robi tak samo? nie wiem..
          Dyskusje na temat wiary i ludzi wierzących mogą się ciągnąć w nieskończoność,
          więc chyba nie ma się co rozpisywać. :-)
        • ann.k Re: ..spowiedź... 12.04.04, 20:38
          Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać. Napisałaś, że do katolicyzmu
          przystąpiłaś w pełni świadomie. Czy to oznacza, że chrzest przyjęłaś już jako
          osoba dorosła? Jedyną drogą przystąpienia do kościoła chrześcijańskiego jest
          bowiem chrzest, jak sama nazwa wskazuje.
          • wakarpl Re: ..spowiedź... 16.04.04, 14:56
            Zamykajac temat.
            JA tez bylem u spowiedzi i do spowiedzi chodze duzo czesciej niz raz w roku i
            dobrze mi z tym wszystkim. Tak samo jak lubie chodzic do kosciola i jak jestem
            w Polsce to codziennie na chwilke zagladam, bo to lubie:)
            Kazdy ma wolna wole i rozum i kazdy odpowiada za swoje czyny i predzej czy
            pozniej w jakims stopniu ze swojego zycia bedzie rozliczony.
            Szanuje wszystkich, dziwne jest tez dla mnie szukanie usprawiedliwienia,
            najlepiej jest zwyczajnie zyc w zgodzie z wlasnym sumieniem i juz.
            Jeszcze jedno:
            Jest 5 przykazan koscielnych:)
          • aiwa7 Re: ..spowiedź... 17.04.04, 16:10
            ann.k napisała:

            > Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać. Napisałaś, że do katolicyzmu
            > przystąpiłaś w pełni świadomie. Czy to oznacza, że chrzest przyjęłaś już jako
            > osoba dorosła? Jedyną drogą przystąpienia do kościoła chrześcijańskiego jest
            > bowiem chrzest, jak sama nazwa wskazuje.

            Moi bardzo mądrzy i fajni rodzice podjeli za mnie tą decyzję ponieważ byłam
            wtedy mała i robiłam w pieluchy ....i cieszę się ,że tak zrobili :)

            >
            >
    • kurtyzana24 Re: ..spowiedź... 17.04.04, 16:15
      A ja sie nie spowiadam, bo po prostu nie grzeszę. Jestem dobrym człowiekiem, a
      że czasem sobie siarczyście przeklne... Przeciez to tylko taka umowa
      społeczna,że niektóre słowa są "brzydkie". Ich uzywanie może jedynie świadczyc
      o braku kultury. Ale zeby sie od razu spowiadac? Przeciez mozna się umówić,że
      słowo "kiełbasa" będzie przekleństwem. Te całe katalogi grzechów są smieszne.
      Dopóki nikomu nie wyrządzam krzywdy to nie grzeszę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka