Dodaj do ulubionych

Pragnienie

IP: *.echostar.pl 30.11.04, 20:54
"Chciałbym w lesie, w ostępach dzikiego błędowia,
Mieć chałupę - plecionkę z chrustu i sitowia,
Zawieszoną wysoko w zagłębiach konarów
Nad otchłanią jam rysich i wężowych jarów.
Tam na mchu, kołysany obłędną wichurą,
Chciałbym pieścić dziewczynę obcą i ponurą,
Głaskać piersi ze świeżą od mych zębów raną
I całować twarz, ustom jako łup podaną -
I słyszeć, jak dokoła grzechu mej pieszczoty
Pląsa burza skuszona i mdleje grom złoty,
I zwierz ryczy, ciał naszych przywabiony wonią,
Ciał górnych, wniebowziętych, co od ziemi stronią -
I chciałbym przez przygodny wśród gałęzi przezior
Patrzeć, pieszcząc, w noc - w gwiazdy i w błyskania jezior
I za boga brać wszelkie lśniwo u błękitu,
I na piersi dziewczęcej doczekać świtu,
A słońce witać krzykiem i wrzaskiem i wyciem,
Żyć na oślep, nie wiedząc, że to zwie się życiem -
I pewnej nocy przez sen zaśmiać się w twarz niebu
I nie znając pokuty, modlitw ni pogrzebu,
Jak owoc, co się paszczy żarłocznej spodziewa,
Z łoskotem i łomotem w mrok śmierci spaść z drzewa!"
Obserwuj wątek
    • lolobrigida Re: Pragnienie 30.11.04, 22:27
      Kącik poetycki to chyba nie tu...
      Jeśli to Twoja twórczość to proponuję na innym forum.
      Tym bardziej, że tu dziewczyn "obcych" i ponurych nie ma.
    • jennifer_m Re: Pragnienie 30.11.04, 22:56
      A mnie się podoba ta wizja - dzikość instynktowna, ale naturalna..
      pragnienie odurzenia się życiem bez zastanawiania się nad sensem swego
      działania..intuicyjne poddanie się podszeptom własnej podświadomości..
      Rusza:)
      • justysxx Re: Pragnienie 01.12.04, 01:03
        CZY TO JEST TWÓJ UTWÓR? PRAGNIENIE POSIADANIA NATURY ZWIERZĘCIA TZN.:TYLKO
        SAMEGO INSTYNKTU POZWALAJĄCEGO TRWAĆ BRNĄĆ DO PRZODU NIE ZASTANAWIANIE SIĘ NAD
        SENSOWNOŚCIĄ BYTU CAŁEGO PIEPRZONEGO ŻYCIA:POMIJAJĄC JUŻ WOGÓLEPROBLEM TYCH
        WSZYSTKICH PRAGNIEŃ MITÓW BAJEK STEREOTYPÓW CO WYPADA A CO NIE KTÓRYMI JESTEŚMY
        KARMIENI OD DZIECIŃSWA . x Z KĄD JESTEŚ?
        • Gość: BuntownikZWyboru Re: Pragnienie IP: *.echostar.pl 01.12.04, 08:13
          Nie moj :-)
          Kiedys tam bylem, żylem na oslep nie wiedząc ze to zwie sie zyciem, a teraz po
          prostu chcialbym tam wrócic. Ale chyba juz sie nie da - za duzo wiem, a caly
          ten pieprzony pociąg, jedzie zupelnie w inną stronę. A może to ja szedlem za
          zludzeniem, albo co gorsza wyciągnąlem reke po zakazany owoc ?
          Tak czy inaczej, na dzis dzien sytuacja przedstawiam sie następująco:

          "W zwiewnych nurtach kostrzewy, na leśnej polanie,
          Gdzie się las upodabnia łące niespodzianie,
          Leżą zwłoki wędrowca, zbędne sobie zwłoki.
          Przewędrował świat cały z obłoków w obłoki,
          Aż nagle w niecierpliwej zapragnął żałobie
          Zwiedzić duchem na przełaj zieleń samą w sobie.
          Wówczas demon zieleni wszechleśnym powiewem
          Ogarnął go, gdy w drodze przystanął pod drzewem,
          I wabił nieustannych rozkwitów pośpiechem,
          I nucił ust zdyszanych tajemnym bezśmiechem,
          I czarował zniszczotą wonnych niedowcieleń,
          I kusił coraz głębiej - w tę zieleń, w tę zieleń!
          A on biegł wybrzeżami coraz innych światów,
          Odczłowieczając duszę i oddech wśród kwiatów,
          Aż zabrnął w takich jagód rozdzwonione dzbany,
          W taką zamrocz paproci, w takich cisz kurhany,
          W taki bezświat zarośli, w taki bezbrzask głuchy,
          W takich szumów ostatnie kędyś zawieruchy,
          Że leży oto martwy w stu wiosen bezdeni,
          Cienisty, jak bór w borze – topielec zieleni."
          • illona Re: Pragnienie 01.12.04, 10:59
            Nie mów, chociażbyś miał ginąć z pragnienia,
            Że wszystkie źródła wyschły już bijące! -
            Tyś gonił pustyń piaszczystych złudzenia,
            A minął strumień na zielonej łące.

            Nie mów, chociażbyś umierał z tęsknoty,
            Że nie ma czystej miłości na ziemi! -
            Tyś pewnie w drodze blask jej rzucił złoty,
            Za ognikami zdążając błędnemi.

            Nie mów, że wszystko, czegoś ty nie umiał
            Odnaleźć w życiu - marą jest zwodniczą!
            Zdrój czystych uciech będzie innym szumiał
            I inne serce poił swą słodyczą.

            :-)))))
            • Gość: BuntownikZWyboru Re: Pragnienie IP: *.echostar.pl 01.12.04, 17:17
              To miala być przyjazna ironia czy zlosliwosc ??? :-)))
              W kazdym razie chylę czola - wiersz poruszyl mnie, i to mocno, choc wcale nie
              jest tak jak myslisz. Nie minąłem strumienia, a wręcz zamieszkalem nad jego
              brzegiem. Nie pobieglem tez za ognikami. To one dopadły mnie w chwili, gdy
              najmniej sie tego spodziewalem i wyszarpnęły mmnie z tamtego ogrodu.
              A zapewniam Cię, że był doskonały. Zresztą posłuchajcie:
              "
              Tak mi mówili aniołowie,
              Co znają prawdę, skrytą w słowie,
              Że tam, gdzie wisząc nad przestrzenią
              Brzegi wieczności się zielenią,
              Przedarłszy czasu mdłe osłony,
              Wzgórzami tęsknot otoczony,
              Zakwita ogród niezbadany,
              Zaczarowany, obłąkany -
              Zaczarowany skonem zorzy
              I obłąkany mgłą bezdroży!

              Więc wizją skrzydeł spromieniony,
              Szedłem w cudowne owe strony
              Poprzez stężałych snów urwiska,
              Przez dawnych bytów uroczyska,
              I napotkałem w swej podróży
              Zerwanej niegdyś widmo róży,
              I mary lilij, co w przestworze
              Na widziadlanym tkwią jeziorze.
              I spotykałem śród rozdołów
              Omszone zwłoki tych aniołów,
              Których Bóg strącił w te bezdenie
              Za potępieńcze serc płomienie.
              I spotykałem senne kraje,
              Gdzie wszystko mgłą i mgłą się staje,
              Gdzie się kołysze w mgieł odmęcie
              Dziwaczny okręt przy okręcie,
              A melancholii słodkie fale
              Przez ich pokłady mkną niedbale
              I w bezpowrotne płyną dale!...

              Aż wreszcie, depcząc pierś obłoku,
              Jakiegoś Boga mając w oku,
              Z duszą na wschodzie i zachodzie,
              Stanąłem blady w tym ogrodzie!
              Tam każde drzewo jest zaklęte,
              Tam są topole wniebowzięte,
              Kaskady drętwe, w snach skąpane,
              Mocą obłędów sfałdowane,
              I takich jezior tonie sine,
              Że straszno spojrzeć w ich głębine,
              Że straszno spojrzeć w ich zwierciadła,
              By twarz ci nagle nie pobladła,
              Gdy ujrzysz skryte w nich widziadła.

              Pod jednym drzewem niezbadanym,
              Zaczarowanym, obłąkanym,
              Gdzie każdy liść od marzeń kona,
              Na wpół stworzona, wpół wyśniona,
              Królewna cudna odpoczywa!
              Z skroni jej warkocz wonny spływa,
              Spływa i wpływa w alej głębie,
              Zwisa na każdej skały zrębie,
              Po wszystkich ścieżkach tak się ściele,
              Jak czarodziejskie jakieś ziele,
              A w górze - srebrem pałająca,
              Niewyczerpana głąb miesiąca!

              Mów mi, królewno moja blada,
              W jaki się mrok twój sen zapada?
              I z jakich stron twych oczu dale?
              I z jakich mórz twych warg korale?
              I z jakich piekieł twe warkocze,
              Po których drżący teraz kroczę?
              I mów mi, w jaką wiodą stronę
              Warkocze twoje nieskończone -
              Bo mnie na wiek, na wiek już cały
              Warkocze twoje opętały!

              Ach! idźcie wszyscy, idźcie ze mną
              Ku niej - w krainę ponadziemną,
              Lecz nie pytajcie mnie (o, Boże!
              I któż mnie spytać o to może?),
              Gdzie jest ten ogród, gdzie te światy,
              Do których wszystkie tęsknią kwiaty,
              I wszystkie dusze snem ozdobne,
              Co są do kwiatów tak podobne!
              I skąd ta powieść moja zwiewna?
              I czym jest cudna ta królewna?
              Bo choć mi serce rozpłomienia -
              Już nie pamiętam jej imienia!
              I choć mi zawsze taka bliska -
              Już nie pamiętam jej nazwiska!

              Lecz wiem, że ogród ten istnieje,
              Że tai własne moje dzieje,
              Ach! dzieje straszne, niezbadane,
              Zaczarowane, obłąkane,
              Bo mi mówili aniołowie,
              Co znają prawdę, skrytą w słowie,
              Że tam, gdzie wisząc nad przestrzenią
              Brzegi wieczności się zielenią,
              Przedarłszy czasu mdłe osłony,
              Wzgórzami tęsknot otoczony,
              Zakwita ogród niezbadany,
              Zaczarowany, obłąkany!
              Zaczarowany skonem zorzy
              I obłąkany mgłą bezdroży!"
              • jennifer_m Re: Pragnienie 01.12.04, 17:46
                "Noszę sobą
                jakieś swoje własne
                miejsce.

                Kiedy je stracę,
                to znaczy, że mnie nie ma.."
              • illona Re: Pragnienie 01.12.04, 19:28
                :-)))

                Nie wiedziałam, że tak blisko
                jest to wszystko,
                to wszystko, o co chodzi...
                Nie wiedziałam, że tej zimy
                zatańczymy,
                zatańczymy jak w ogrodzie...
                Nie wiedziałam, że się ręce
                z tego tańca
                jak z wieńca
                nie rozplączą,
                nie wiedziałam, że się serca
                nigdy więcej,
                nigdy więcej nie rozłączą,
                nie wiedziałam, że to można -
                tak bez tchu...

                nie wiedziałam,
                że ja także będę Ewą,
                nie wierzyłam, nie czekałam,
                nie przeczułam w głębi snu,
                że jeżeli gdzieś jest niebo,
                to tu, to tu.


                Nie wiedziałam,
                że się serca tak ostudzą,
                uwierzyłam, że umiera się parami,
                nie wiedziałam,
                że się ludzie różnie budzą
                jak okręty, nie te same,
                choć w tej samej wciąż przystani...

                Nie wiedziałam, że to można -
                tak bez tchu...
                Nie wiedziałam, że odfrunie,
                co się rzekło,
                nie czekałam, nie cierpiałam,
                nie przeczułam w głębi snu,
                że jeżeli gdzieś jest piekło,
                to tu.
                • Gość: BuntownikZWyboru Re: Pragnienie IP: *.echostar.pl 02.12.04, 08:21
                  A może nieco inaczej :-)))

                  "Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie,
                  O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie.

                  Lecz w ogrodzie szept pierwszy miłosnego wyznania
                  Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania.

                  Nie widzieli się długo z czyjeś woli i winy,
                  A czas ciągle upływał - bezpowrotny, jedyny.

                  A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie,
                  Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!

                  Pod jaworem - dwa łóżka, pod jaworem - dwa cienie,
                  Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie.

                  I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu,
                  Bez łzy szczęścia, bez jednego uśmiechu.

                  Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie,
                  I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!

                  Chcieli się jeszcze kochać poza własną mogiłą,
                  Ale miłość umarła, już miłości nie było.

                  I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga,
                  By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga.

                  Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata,
                  By wrócić na ziemię - lecz nie było już świata.

                  Zakladasz, że to nieszczesliwa milosc jest obiektem mej tęsknoty. Otóz nie. Ja
                  naprawde tesknie do swego zezwierzęcenia (żeby nie brzmialo to tak brutalnie
                  powiedzmy: odczłowieczenia) z ktorego milosc mnie wyrwala.
                  • illona Re: Pragnienie 02.12.04, 10:20
                    :-))))

                    >Ja naprawde tesknie do swego zezwierzęcenia..........
                    *
                    Ja, wilk stepowy gnam bez końca,
                    Świat pod całunem śniegu legł,
                    I nigdzie sarny ni zająca,
                    A nawet kruk z gałęzi zbiegł.
                    W sarenkach jestem zakochany,
                    Ach, gdybym chociaż jedną miał,
                    Wziąłbym ją w zęby, wziąłbym w łapy,
                    I przy niej rozkosznie się grzał.
                    Ach, jaki byłbym dla niej czuły,
                    W jej uda kłami bym się wpił,
                    Jej krew chłeptałbym do syta,
                    A z żalu bym po nocach wył.
                    Wystarczyłby mi nawet zając,
                    Kawałek grzbietu, jeden skok;
                    Czyż wszystko mnie już opuściło,
                    Co rozwesela życia mrok?
                    Siwieje mi już włos ogona,
                    I bystrość oka przyćmił czas,
                    Przed laty zmarła moja żona,
                    Więc gnam za sarną w ciemny las.
                    O sarnach marzę i zającach,
                    Pragnienie gaszę lodu krą,
                    Zimowy wiatr po nocach pląsa,
                    Zanoszę diabłu duszę mą.


                    :-)
                    • Gość: BuntownikZWyboru Re: Pragnienie IP: *.echostar.pl 03.12.04, 07:47

                      Widzę że sie zrozumielismy :-)

                      A milosc...??? - chyba tylko taka:

                      "Ptaku nocny, coś bywał za świata rubieżą
                      I widział umarłych - mów, co czynią? - Leżą.
                      A co jeszcze? - Wciąż leżą bez przerwy, bez wytchnienia.
                      Nie ma dla nich ni słońca, ni wiatru, ni cienia!
                      Nie modlą się, nie płaczą, nie śnią i nie wierzą -
                      I nic - tylko tak leżą! I nic - tylko tak leżą!

                      Dziewczyna, co się mojej sprzeciwia przemocy,
                      Niechaj w łożu obłędnym polegnie tej nocy!
                      Bezoporna, bezsilna, bezbronna, bezwiedna
                      Niechaj, grzesząc pragnieniem, leży sama jedna!
                      Niech nie modli się, nie śni, nie płacze, nie wierzy -
                      I niech tylko tak leży - niech dla mnie tak leży!"

                      A jutro, za tydzien, za rok, następna sarna. Pozbawic nadziei i tchu, pożrec i
                      zepchnąc gdzies w przepasc zapomnienia. A potem znów szalenczo biec przez
                      dzikie błędowie. Biec jak one:

                      "Skrzeble biegną, Skrzeble przez lasy, przez błonie,
                      Drapieżne żywczyki, upiorne gryzonie!
                      Biegną szumnie, tłumnie powikłaną zgrają,
                      A nie żyją nigdy, tylko umierają -
                      Umierają, skomląc, szereg za szeregiem.
                      Śmierć jest dla nich właśnie tym po lasach biegiem,
                      Śmierć jest dla nich pędem w niepochwytne cienie-
                      Biegną tylko po to, aby śnić istnienie.
                      Świat im śni się w biegu - daleki i bliski,
                      Śnią się własne ślepie, śnią się własne pyski,
                      Śni im się że mogą kąsać jadowicie-
                      Węszą przez sen moje i to twoje życie,
                      A ten sen łakomy wystarcza im prawie-
                      Kogo gryzą we śnie, ginie ten na jawie-
                      Gryzą we śnie boga, co sen stworzyć umiał,
                      A ów dąb umiera, co dla niego szumiał."


                      • illona Re: Pragnienie 03.12.04, 14:39
                        :-)

                        Chcecie poznać Prawdę? Istotę wszechświata?
                        Czy tym światem rządzi Bóg, człowiek czy Szatan?
                        Ja wam mówie - człowiek, w to głęboko wierzę...
                        Pytam tylko: człowiek-bóg czy człowiek-zwierze?
                        "I ujrzałem Bestię z morza wychodzącą..."
                        Ona jest zewnętrzną czy wewnętrzną Mocą?
                        Człowiek ciągle błądzi... wciąż tkwi w zaślepieniu
                        przy rozstaju myśli, w swej niewiedzy cieniu...

                        Dążcie jednak stale w wrót poznania stronę,
                        za którymi włożą wam wiedzy koronę!
                        Tu zostaną tylko Pałace Żałoby,
                        zbiorowe mogiły, sarkofagi, groby...


                        • Gość: BuntownukZWyboru Re: Pragnienie IP: *.icpnet.pl 04.12.04, 15:08
                          Powiadasz, ze chcialabys troche bardziej refleksyjnie.
                          Ależ proszę bardzo ;-)

                          "I chcę i nie chcę i muszę
                          Dziś jaśnieć razem z pogodą,
                          Co niepokoi mi duszę
                          Złotego szczęście urodą.

                          A szczęście lśni od niechcenia,
                          A ja przezywam je: "Ono" -
                          I rozkosz porozumienia
                          Poufnie wzdyma mi łono!

                          A Ono w słońcu się szerzy,
                          Na rzęsach światłem osiada,
                          Ale do siebie należy,
                          I nikt go, nikt nie posiada!

                          A Ono teraz w obłoku,
                          A teraz - w środku trawnika,
                          Pociesznie przynaglam kroku,
                          Niech krok do szczęścia nawyka.

                          Brnę w słońcu po samo gardło,
                          Co snami łka niecierpliwie,
                          Twarz mam odwiecznie umarłą,
                          A w nogach radość mi żywie...

                          I błogosławię swej twarzy,
                          I wdycham wiarę od słońca,
                          Że się na pewno coś zdarzy,
                          Coś się poszczęści bez końca!

                          Że Ono drogą rozminną
                          Zbliża się wciąż bezhałaśnie,
                          I że tak stać się powinno,
                          I że tak stanie się właśnie!

                          I czynię kroki niezgrabne,
                          Ze szczęściem nie oswojone -
                          I bezdomnieję i słabnę
                          I nie wiem, w którą biec stronę?

                          Trzeba nic nie mieć prawdziwie,
                          Żyć tylko tym, że się żyje,
                          By dłoń wyciągnąć łapczywie
                          Po takie szczęście niczyje!"
                          • illona Re: Pragnienie 04.12.04, 16:38
                            :-)
                            Wszystkie jesteśmy przepełnione tęsknotą za dzikością.
                            Nie ma na nią żadnego kulturowego antidotum.
                            Nauczono nas wstydzić się takich pragnień.
                            Zapuszczałyśmy długie włosy, by zasłonić nimi nasze uczucia.
                            Ale cień Dzikiej Kobiety wciąż za nami podąża, dniem i nocą.
                            Nieważne, gdzie jesteśmy, ten cień ma nieodmiennie cztery łapy.
                            (C.P.Estes,„Biegnąca z wilkami”)

                            :-)
                            Wiatr mnie pędzi po drogach,
                            wiatr, bóstwo odmiany
                            o dmuchających policzkach.
                            Kocham ten wiatr,
                            cieszę się
                            odmianom.

                            Chodzę po świecie
                            we dwoje albo sama
                            i miłe mi są jednakowo
                            tęsknota i śmierć tęsknoty,
                            która nazywa się spełnienie.

                            Czegoś jest we mnie za dużo.
                            Przelewam się przez brzegi
                            jak drożdże. Drożdże mają
                            swój własny rodzaj szczęścia.

                            Idę, ciągle idę,
                            czasami przyłącza się do mnie mężczyzna.
                            Idziemy razem,
                            on mówi, że to do śmierci,
                            potem gubi się o zmroku
                            jak rzecz nieważna.

                            Idę sama,
                            potem znów na zakręcie
                            zjawia się nowy towarzysz.

                            Idę, ciągle idę,
                            wiatr mnie pędzi po drogach.

                            Na moich drogach
                            zawsze wieje wiatr.
                            :-)
    • pinga.pinga Re: Pragnienie 04.12.04, 15:24
      no mi sie także chce pić
      • avventura Re: Pragnienie 04.12.04, 16:55
        no to chodz na piwko:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka