16.11.05, 00:25
Ponieważ jestem tu nowy i nie zdołałem (jeszcze) się przebić przez 6000
postów, pozwolę sobie na zapytanie skierowane do założycieli: czy za skrótem
nazwy forum ukryte jest Towarzystwo Wzajemnej Adoracji? Tak jakoś mi
przemknęło dziś przez myśl i postanowiłem się upewnić, czy zbieżność jest
przypadkowa czy zamierzona? ;-)
Obserwuj wątek
    • dr.krisk Oczywiscie! 16.11.05, 05:14
      Przez pewien czas TWA bylo sobie Towarzystwem Wzajemnej Adoracji, ale my tutaj
      nie wytrzymamy jak czegos nie przekrecimy - przez pewien czas bylismy Torba
      Wiorkow Ananasowych, a teraz robimy za Truposze.
      To z naszej glupoty to wszystko.....
    • braineater Re: TWA dla poczatkujących:) 16.11.05, 09:49
      1) Xięga Wyjścia
      Na początku było forum Książki, a na forum onem wątek, co poruszenie wzbudził
      wielkie a rwetest i niechęć powodował pomiędzy poszczególnymi bytami. Tedy
      osobnik pewien, wielce spokojny a konfliktów unikający, powstał i rzekł:
      Nową Ziemię Obiecaną obiecuję, nowy kąt cyberprzestrzeni, by byty wszelakie nie
      tylko o Xiegach prawić mogły. I jak rzekł, tak uczynił:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=22669804&v=2&s=0
      A gdy spojrzał na dzieło myszki swojej, ujrzał że było to dobre.

      2) Xięga Rodzaju
      A gdy już w onym cyber Kaanan, mlekiem i miodem mądrości wszelakich płynącem,
      pojawiło się kilkanaście nowych bytów, powstał tedy problem numenologiczny,
      czyli, jak raj ów, nazwać należy, by pieknem swego miana kontentował
      wszystkich. I wtedy pojawiło sie dziewcze przeczyste, nieskalane i wprost z
      niebiańskiego poruczenia, nazwę tajemną a wielce utrafioną zaproponowało:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=28171445&v=2&s=0
      I zebrały się byty wszelakie wzruszone i ujrzały, że było to dobre.

      3)Xięga Nazw Szalonych
      Numenologiczny obyczaj w krew onym weszedł tak, iż nie potrafili długo z nazwa
      jedną wytrzymać, i znowóż pojawił się ów wielce spokojny osobnik, co z Xięgi
      wyjścia doszedł az tu, i tym razem ruchem władczym nazwę zmienił, na inną:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28749&w=30204740&v=2&s=0
      I spojrzał i uszy oburącz zasłoniwszy, by protestów nie dopuścić, ujrzał, że
      było to dobre.

      CDN

      P:)
      • noida Re: TWA dla poczatkujących:) 16.11.05, 10:17
        Braineater, Ty chyba masz juz manie wielkosci ;-)
        (a polska czcionka dalej nie dziala)
        • braineater Re: TWA dla poczatkujących:) 16.11.05, 10:23
          No
          i dobrze mi z tym:P
          • mamarcela "jesteś bogiem uświadom to sobie" 16.11.05, 11:20
            W związku z przejściem Braieatera z funkcji Ojca założyciela i moderatora do
            panteonu bóstw, a właściwie jaki to panteon skoro monoteistyczny (only Brain i
            jego karząca myszka)śmiem zapytywać, czy można założyć wątki porządkujące w
            miejsce tych, co to bardzo długie i już niewygodne?

            mamarcela, która przed chwilą napisała własnoklawiaturnie "porzątkujące" i
            zapatrzywszy się w to słowo zgłupiała jeszcze bardziej

            "od dzieciństwa lubiłem syreny"
            • braineater Re: "jesteś bogiem uświadom to sobie" 16.11.05, 12:19
              oczywiście, można:)
              a Pan Teon, składa się z wszystkich, którzy widzą kwadraciki - czyli z
              mamarceli również:)
              braineater zdziwiony cokolwiek mamarcelą cytująca Paktofonikę:)
              • mamarcela Re: "jesteś bogiem uświadom to sobie" 16.11.05, 12:35
                Jako żywo żadnych kwadracików nie widzę ergo Pan Teon nie dla mnie:)
                A teraz będzie smrodek dydaktyczny: Drogi M o wielkim łbie i kilku nickach -
                jak mawiał mój śp. ojciec "prawdziwy humanista stara się wiedzieć wszystko o
                czymś i coś o wszystkim."

                mamarcela zdziwiona bardzo zdziwienien braina, który w ten sposób zaprezentował
                myślenie stereotypami, zaściankowość, żeby nie nazwać tego kaczogrodyzmem
                a poza tym mamarcela, która jeszcze wiele razy róznych ludzi zaskoczy

                PS. z poza wszystkim to już chyba nie tekst paktofoniki czy innego kalibra,
                ale kod kulturowy, czy jak tam go zwać.

                "od dzieciństwa lubiłem syreny"

                • blind_librarian Upanteonienie Mamarceli 16.11.05, 13:00
                  Dokonało się!
                  Tadam.
                  Byłem święcie przekonany, że od dawna właczyłem Cię w Krąg Widzących Kwadraciki.
                  Za niedopatrzenie sie kajam.

                  Pozdrowienia:)
                  • mamarcela Re: Upanteonienie Mamarceli 16.11.05, 13:07
                    Dzięki. :) Zaraz będę wypatrywać tych kwadracików.
                    Nie kajaj się wyznam ci szczerze, bo pierwsza bym pałkę rozbiła na twej głowie
                    (wielkim łbie), ale nie za pana teona tylko za nazywanie Hrabalka "przemiłym
                    dziewczęciem". Szkoda, że nie foczką. Fuj.
                    Hrabalek był - jest dowcipną, oczytaną i mądrą młodą kobietą. Ot co.!
                    Pzdr. :)
                    mamarcela, która nie chce być damską szowinistką, ale czasami musi

                    "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                    • braineater Re: Upanteonienie Mamarceli 16.11.05, 13:12
                      o dupa!
                      się wzburzyłem!
                      gdzie w 'przemiłym dziewczęciu' jakas szykana, źródła perfidnego pejoratywizmu?
                      no gdzie, sie pytam?
                      Normalny synonim słowa Kobieta, za którym nie przepadam, bo wnerwia mnie trochę
                      jego źródłosłów i paskudna oficjalność. A Dziewcze niesie ze sobą radość,
                      spontan, urodę i inteligencję, i jest okresleniem jak najbardziej pozytywnym.
                      Błagam bez skrajności mamo droga:)

                      P:)
                      • mamarcela Re: Upanteonienie Mamarceli 16.11.05, 13:30
                        To nie jest sprawa skrajności mamarcelej, ani nawet "przemiłego dziewczęcia"
                        jako takiego. Przynajmniej nie w zakresie terminologii. Sama nazwa może i
                        niesie za sobą radość, spontan i co tam jeszcze chcesz. Tylko wyobraź sobie, że
                        Ty Braineater - forumiarz znamienity - ojciec załozyciel, ekspert, autorytet,
                        obrazoburca i prześmiewca, a jednocześnie zaangażowany obrońca wartości i
                        krzewiciel myśli wolnej - znikasz nagle z rzeczywistości wirtualnej. Wszyscy
                        pytają: gdzie jest nasz Brain, nasz bóg i ojciec i nagle ktoś np. załóżmy
                        dr.Krisk tako rzecze: "Braineater, a tak szkoda, że znikł. Urocze było z niego
                        chłopię". Łał.
                        I tu jest ten dysonans, co to mnie uwiera. Jakbyś tak Hrabalkowi w oczy to by
                        mnie nie uwierało.
                        P.:)

                        mamarcela wcale nieskrajna

                        "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                        • mamarcela urocze chłopię cd. 16.11.05, 13:35
                          i wtedy oczywiście oburzyłabym się - jak to urocze chłopię, przecież to ... i
                          to... i jeszcze to..., a na dodatek wielbiciel Choromańskiego, czego sie
                          dowiedziałam szukając śladów Hrabalka na fk

                          mamarcela wielbicielka od zawsze, do bólu i po kres dni swoich

                          "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                          • braineater Re: urocze chłopię cd. 16.11.05, 14:10
                            Pewno uznasz to za kolejna maseczkę do liftingowania ego na mojej starannie
                            wypolerowanej forumowej buziuchnie, ale co mi tam.:) Naprawdę nie oburzyłbym
                            się za urocze chłopię, swawolne pacholę, bezwstydnego gołowąsa, czy co tam
                            jeszce komu na mysl i klawiaturę przyjśc może. Uwielbiam takie określenia (tak
                            jak i zdrobnienia wszelkie) i nic na to nie poradzę, że słowo Mężczyzna wzbudza
                            we mnie wstręt, tak jak i słowo Kobieta, bo oba niestety sugeruja paskudną
                            przypadłość, chorobę straszliwą, znaną w medycznych annałach pod
                            nazwą 'dorosłości'. A jest to paskudztwo, którego za wszelką cenę staram się
                            unikać. Stąd też wierzę w dziewczęta, panienki, a nawet, o zgrozo! (puryści
                            zamykają oczy) w milusie laseczki, natomiast nijak nie wierzę w Kobiety -
                            straszą mnie i tyle, skojarzenia niezdrowe wzbudzając z wielkimi osóbskami
                            odzianymi w czerń, sunącymi krokiem dostojnym a władczym, od czasu do czasu
                            narzekającymi na migrenę i uwielbiającymi szukać dziur w całym.
                            Kobietom zdecydowane NIE!
                            P:)
                            • brunosch straszniejsza od Kobiety 16.11.05, 14:23
                              (semantycznie) jest kobietka.
                              • marquis Re: straszniejsza od Kobiety 16.11.05, 14:28
                                A czy zwyczajne "fajna babka" byłoby ok? ;-)
                            • yanga Re: urocze chłopię cd. 17.11.05, 14:57
                              "Kobieta" w dawnych wiekach było słowem obraźliwym i widocznie Brainowi tak się
                              w brain wkodowało. Cholera wi, który to on już żywot wiedzie.
                        • nienietoperz Dziewczynka 16.11.05, 14:38
                          Jak zwykle, dobre meskie/chlopiece intencje spotykaja sie z murem niezrozumienia.
                          Swojego czasu uzywalem uparcie cieplego okreslenia 'dziewczynki' w stosunku do
                          wszelkich niewiast znajomych w wieku lat -27+10 w stosunku do mojego. I coz - od
                          razu oskarzenia o wredne insynuacje badz niekorzystne skojarzenia.
                          Mamarcelo, czy naprawde chcialabys byc bezwzglednie Kobieta w kazdej sytuacji
                          forumiej (forycznej?) ? Nigdy nie Dziewczynka albo Dziewczeciem?
                          Nienietoperz

                          (jeden z 'the lads' - ulubiony ostatnio Briticism)
                          • mamarcela Re: Dziewczynka 16.11.05, 14:51
                            Nie , nie, nie i jeszcze raz nie. Nie matronowatości, które brain chłopięciem
                            podszyty nazywa uparcie kobiecością. Nie. To nie o niedojrzałość, chłopięcość,
                            czy dziewczęcość chodzi. Nic nie miałabym przeciwko nazwaniu Hrabalka zaocznie
                            fajną babką, jak sugeruje markiz, niegłupią dziewczynką, mądrą dziewczyną,
                            fajna laską, czy nawet kumatą ziomalką. Nie o dziewczynę, czy nawet dziewczę tu
                            chodzi. Rozchodzi się o zwrot "przemiłe dziewczę", które jest infantylny,
                            deprecjonujący w swojej nic nie znaczącej sympatyczności, zagłaskany na śmierć,
                            przeuroczy, cieplutki i do bólu ohydny. Hrabalek nie był kiciusiem, o którym
                            marzy Monikate, ani nimfą Brunosha, ani pinupgirlsą wirtualną.

                            mamarcela nie w czerni (spodnie kratka i podkoszulek "razem w europie"), nie za
                            duża, nie sunąca (bo jak wiadomo kurgalopkiem), ale za to od czasu do czasu z
                            migreną i to od dziecięctwa

                            "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                            • mamarcela Re: Dziewczynka 16.11.05, 15:15
                              I jeszcze jedno - lektura postu dottore uzmysłowiła mi jeszcze jedną zasadzkę
                              semantyczno-leksykalną, którą Wy chłopaki wykorzystujecie, naigrywając się ze
                              słowa kobieta (która jak powszechnie wiadomo kiedys całkiem inne miała
                              znaczenie) - otóż wy macie swoje "młody człowiek", a my co od razu "przemiłe
                              dziewczę". Fuj.
                              mamarcela niemal kazimierą podszyta

                              "od dzieciństwa lubiłem syreny"

                              • dr.krisk Juz mialem stawac w obronie.... 16.11.05, 15:33
                                .. owego "przemilego dziewczecia", ale sie zastanowilem. Cos w tym jest:
                                chlopcy powinni byc opryskliwi i niegrzeczni, dziewczatka zasie milemi. A nawet
                                przemilymi. Plezyr czynic, rece w maldrzyk zlozyc, buzie w ciup, itd.
                                Totez rozumiem niechec do bycia przemilym dziewczeciem.
                                Co jednak czasem daje efekty smieszne. Zauwazyliscie ze w reklamach odziezy
                                wszystcy modele/modelki jacys tacy naburmuszeni sa? Chlopcy patrza spode lba,
                                usteczka wykrzywione, ze niby tacy niegrzeczni mocno sa. Panienki tez nie
                                lepsze, kazda usiluje wygladac jakby wlasnie z domu dla upadlych dziewczat
                                uciekla..... Strasznie to sztuczne i smieszne jest.
                                • mamarcela Drogie dziewczynki i chłopaki, płci obojga 16.11.05, 16:03
                                  Strasznie się zangazowałam w obronę Hrabalka przed etykietka "przemiłego
                                  dziewczęcia. Dyskusja zboczyła w kierunku apologii niedojrzałości,
                                  stereotypów "gendrowych" i ciapciatowatości słów "przemiłe dziewczę". Ale tak w
                                  ogóle to owe "przemiłe dziewczę" jest przede wszystkim strasznie zdawkowym
                                  komplementem i nijak nie oddaje cech Hrabalka nawet jako bytu wirtualnego, I
                                  chyba własnie ta zdawkowość i miałkość owego "przemiłego dziewczęcia" tak mnie
                                  zniesmaczyły. Przy czym nie podejrzewałam Braina o złe intencje, a raczej o
                                  niezręczność. A tu masz jaka dyskusja rozgorzała. Tylko dziw, że tylko "urocze
                                  chłopięta" się na mnie rzuciły, a "przemiłe dziewczęta" nabrały wody w usta.
                                  Bo może to ja jestem głupia jakaś i na dodatek feministka.
                                  Pozdro.

                                  mamarcela, która dziewczęciem ciągle jeszcze bywa, ale przemiłym jamais

                                  "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                                  • eva.68 Re: Drogie dziewczynki i chłopaki, płci obojga 16.11.05, 16:10
                                    Kibicuję li i jedynie. Wypowiadać się nie powinnam chyba. Napisano do mnie
                                    ostatnio, że jestem "mądra KOBIETA" (pis. orygin.)Po przeczytaniu więc, co
                                    powyżej lekko się załamałam. ;-(
                                    P:-)
                                  • daria13 Re: Drogie dziewczynki i chłopaki, płci obojga 16.11.05, 16:18
                                    Ja się nie wtrącam, bo sto razy wolę "przemiłe dziewczę" niż starszą panią po
                                    czterdziestce. Kiedy byłam w wieku Braina ludzie w tym wieku byli nie tylko
                                    starsi, co wręcz starzy, teraz nijak starszą się nie czuję, wolę już okreslenie
                                    dojrzałą.
                                    Przepraszam Mamarcelko, że nie poparłam, ale z naszymi przemiłymi chłopcami
                                    jakoś nie umiem polemizować, bo nijak nie jestem w stanie posądzać akurat ich o
                                    złe intencję. Mówię to szczerze, nie wazeliniarsko, bo tak właśnie uważam:)
                                    pozdrawiam wszystkie dziewczyny i chłopaków
                                    • mamarcela Re: Drogie dziewczynki i chłopaki, płci obojga 16.11.05, 16:39
                                      Też ich o złe intencje nie podejrzewam, bo bym z nimi nie polemizowała jeno bym
                                      ich odesłała do wszystkich diabłów. A poza tym to raczej chyba przekomarzanie
                                      się jest.:)
                                      mamarcela z hasłem na uściech "przemiłe dziewczęta sa przemiłe, a te
                                      nieprzemiłe maja to gdzieś"

                                      "od dzieciństwa lubiłem syreny"



                                  • beatanu Re: Drogie dziewczynki i chłopaki, płci obojga 16.11.05, 16:34
                                    mamarcela napisała:
                                    Tylko dziw, że tylko "urocze
                                    > chłopięta" się na mnie rzuciły, a "przemiłe dziewczęta" nabrały wody w usta.
                                    > Bo może to ja jestem głupia jakaś i na dodatek feministka.
                                    > Pozdro.

                                    Dziewczyny (nie wiem czy przemiłe, nie robiłam badań:) nie nabrały wody w usta,
                                    tylko dopiero co, zmarznięte okrutnie i z obolałymi stopami wróciły do domu.
                                    Herbaty zrobiły kubek ogromny i przed kompem zasiadły. Przynajmniej jedna z
                                    nich.

                                    Ja też nie podejrzewam Braineatera o złe intencje. Ot, takie mamy stereotypy
                                    myślowe, w języku odzwierciedlone. Chłopcy aktywni i zaradni, dziewczynki
                                    słodkie i w porywach przemiłe. Utrwalamy te stereotypy mniej lub bardziej
                                    świadomie, caly czas, zanim jeszcze dziecię się narodzi... Fajnie, że coraz
                                    więcej w nas tej świadomości. Może za jakieś trzy pokolenia i w języku odbiją
                                    się zachodzące w społeczeństwie zmiany... To był akcent optymistyczny.

                                    Zdecydowanie wolę być nazywana fajną dziewczyną/babką (bo za taką się uważam!)
                                    niż kobietą o takich a takich cechach. Chociaż wszystko przecież zależy od
                                    okoliczności... Przemiłym dziewczęciem chyba nigdy nie byłam.

                                    Z pozdrowieniem feministycznym dla feministki Mamarceli (i nie żartuję sobie i
                                    nie ironizuję, bo słowo feministka nie jest dla mnie określeniem pejoratywnym)

                                    P.S. Wrściłam "z miasta" z kolejną feministyczną książką mojej ulubionej
                                    szwedzkiej komentatorki rzeczywistości Niny Björk o - w pewnym sensie -
                                    mamarcelowym tytule "Syreni śpiew" albo "Spiew syren" albo jak kto woli.
                                    • mamarcela Re: Drogie dziewczynki i chłopaki, płci obojga 16.11.05, 16:51
                                      Bożesz Ty mój przeca ja nie mam do "uroczych dziewczątek" żadnych pretensyj,
                                      ani do chłopiąt też nie. Ot takie werbalne akrobacyje około leksykalno-
                                      semantyczno-feministyczne. I chyba najmniej feministyczne. A Brainy takl się
                                      ładnie broni, rzadko broń składa tylko brnie dalej. Szczególnie jak tematy
                                      takie bardziej pozaliteraturne.
                                      A te "Syreny" brzmią nad wyraz pociągająco. Może przetłumaczyłabyś Beato?

                                      mamarcela dziewczę swawolne werbalnie chociaż nadal jamais przemiłe

                                      "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                                      • quarantine Re: Drogie dziewczynki i chłopaki, płci obojga 16.11.05, 17:02
                                        Urocze dziewczątka, kobiety, baby, laski, są dla mnie do przejścia. Gorzej
                                        toleruję niewiasty i waćpanny. Wkurza mnie maksymalnie grzeczna dziewczynka.
                                        "Dziewczyna" jest fajna.
                                        Chciałabym być dziewczyną do śmierci.

                                        • braineater Re: Drogie dziewczynki i chłopaki, płci obojga 16.11.05, 17:09
                                          no cóz Waćpanny sa straszne, ale wstyd przyznać, uzywam i tego zwrotu.
                                          Natomiast zawsze rozczulał mnie mój promotoiro, co go brunosch tez zna i
                                          potwierdzić może, który chcąc zacząć jakąs reprymendę, rozpoczynał zwrotem,
                                          zupełnie niezamierzenie sexistowskim (on z tej epoki jeszcze bez feministek a i
                                          sufrazystki wtedy były w powijakach:), który brzmiał tak:
                                          "Nadobne białogłowy i uczeni mężowie'
                                          I co dziwne, robił to tak wdzięcznie, że żadna z seminaryjnych feministek - a
                                          3/4 z mojego seminarium 'robiło' w genderach wszelakich, nie miała odwagi
                                          zwrócić mu uwagi. O która by się zresztą nie obraził, bo przemiłym starszym
                                          (mocno starszym - tu już kategoria 70+)panem jest.

                                          P:)
                                          • mamarcela Re: Drogie dziewczynki i chłopaki, płci obojga 16.11.05, 17:14
                                            Bo to ładne było i użyte w zwrocie bezpośrednim to uchodzi.:D
                                            I nie w gendrze pies pogrzebion, co usiłowałam udowodnić.
                                            A tak poważnie to gdzie mam widzieć te kwadraty skorom juz w panteonie.

                                            mamarcela bez kwadratów

                                            "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                                      • beatanu Re: Drogie dziewczynki i chłopaki, płci obojga 16.11.05, 17:14
                                        mamarcela napisała:
                                        > A te "Syreny" brzmią nad wyraz pociągająco. Może przetłumaczyłabyś Beato?

                                        Najpierw przeczytam, później rozciągnę dobę, później poszukam wydawcy a...
                                        później się zobaczy! Ale myśl jest przednia i kto wie?

                                        Pozdrawiam znad kubka już wypitej herbaty i z myślą o naleśnikach gryczanych :)
                                        • mamarcela Re: Drogie dziewczynki i chłopaki, płci obojga 16.11.05, 17:18
                                          Jeśli się zdecydujesz mogę zostać Twoim "poszukiwaczem zaginionego wydawcy".
                                          Jeżeli oczywiście książka się okaże tego godna. Pzdr. Naleśniki gryczane dobra
                                          rzecz i praktykowana.

                                          "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                                          • braineater Re: Drogie dziewczynki i chłopaki, płci obojga 16.11.05, 17:20
                                            kwadraciki powinnas widzieć przy poszczególnych postach i przy cąłych wątkach.
                                            Jak również dwa groźne przyciski 'usuń' i 'publikuj'
                                            P:)
                                            • mamarcela kwadratowo 16.11.05, 17:23
                                              No way jose. melduję, że nic nie widzę, ale to tak tylko gwoli formalności
                                              melduję, bom wcale ich widoku szczególnie nie spragniona.

                                              "od dzieciństwa lubiłem syreny"

                                              • blind_librarian Re: kwadratowo 16.11.05, 17:36
                                                Hola Chicquita!
                                                CZek it nał:)

                                                P:)
                                                • mamarcela Re: kwadratowo 16.11.05, 18:19
                                                  tiepier wiżu,ale co z nimi zrobić nie wiem i nie wiem, czy chce wiedzieć.
                                                  A może sie Tobie Markiz z mamarcela pomylił skoro on widział moje kwadraciki?
                                                  ;()

                                                  "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                                                  • marquis Re: kwadratowo 16.11.05, 18:34
                                                    Ale ja te kwadraciki zawsze widziałem... Musisz je mieć, po lewej, takie
                                                    malutkie czarne kwadraciki... Ale ja za to nie mam przycisków "publikuj" i
                                                    "usuń". T otylko Pan Teon posiada ;-)
                                              • marquis Re: kwadratowo 16.11.05, 17:37
                                                Ależ marcelo, no kwadraciki to i ja widzę, mimo postepującego krótkowidztwa :-)
                                          • beatanu Re: Drogie dziewczynki i chłopaki, płci obojga 16.11.05, 18:40
                                            mamarcela napisała:

                                            > Jeśli się zdecydujesz mogę zostać Twoim "poszukiwaczem zaginionego wydawcy".
                                            > Jeżeli oczywiście książka się okaże tego godna. Pzdr. Naleśniki gryczane
                                            dobra
                                            > rzecz i praktykowana.
                                            >

                                            :-)))
        • stella25b Re: TWA dla poczatkujących:) 17.11.05, 11:09
          raczej manie TWAlosci;)
      • griszah A gdzie Hrabalek? 16.11.05, 12:36
        Jak to się stało, że osoba która "zapłodniła" (in vitro ;))niejako Ojca
        Założyciela do założenia Towarzystwa/Torby/Trupy znikła jak sen złoty albo
        wręcz się nie pojawiła w TWA? dets kłeszczyn ot co!
        • mamarcela Re: A gdzie Hrabalek? 16.11.05, 12:40
          Ja tam nie wiem, kto kogo zapłodnił, ale Hrabalek zniknęła był (o właśnie tak)
          dawno temu z fk. Ku mojemu wielkiemu żalowi zresztą.

          mamarcela czująca jaskółczy niepokój z powodu zniknięcia hrabalka jako snu
          złotego

          "od dzieciństwa lubiłem syreny"
          • marquis Re: A gdzie Hrabalek? 16.11.05, 12:51
            A kim jest blind-librarian? Niby założyciel, ale jego udział w postach na foprum
            jest rzędu 0,15% czyli prawie żaden... Czy to poprzednie wcielenie braina?
            • mamarcela Re: A gdzie Hrabalek? 16.11.05, 12:54
              Nie to jego brat bliźniak. Trzeci. W żelaznej masce zresztą i dlatego ślepy.

              "od dzieciństwa lubiłem syreny"
            • braineater Re: A gdzie Hrabalek? 16.11.05, 12:55
              pod brainowym nickiem miałem podówczas jeszce Forum Komix, co wzięło i zdechło,
              i musiałem miec nowy login, by nowe forum założyć. Stąd tez transplantacja
              Blind Librariana, na grunt całkowicie mu obcy, gdyż jest to awatar
              wykorzystywany na potrzeby czatowe.
              tyle na temat tajemnej onej postaci.
              A że Hrabalek znikł to żal, bo przemiłe dziewcze zeń było.

              P:)
              • daria13 Re: A gdzie Hrabalek? 16.11.05, 13:48
                Między innymi dlatego nie lubię, gdy ktoś zmienia nicki. Braineater miał
                konkretny powód, osoby które w miarę od początku są na TWA wiedziały, ale
                niezorientowani mogą się pogubić, więc zmiana nicka dla celów rozrywkowych
                wydaje mi się trochę bez sensu. Ja jednakwoż wolę wiedzieć z kim mam
                przyjemność:).
                Co do Hrabalka, to sprawa jest co najmniej dziwna, bo o ile rozumiem, że
                zniknęła Lipa55, a potem odrodziła się jako Żaba Pelagia i było to oczywiste
                niemal od początku, to Hrabalek zniknęła jak narazie bezpowrotnie, bowiem jej
                styl jest nie do pomylenia, nie do podrobienia i w ogóle żal:(
                Generalnie dwiwnym jest, że część osób, które się przywitały, zniknęły po tym
                powitaniu bez śladu, a jeśli mnie pamięć nie myli było tam pare fajnych
                dziewczyn. Może dlatego, że wtedy jakiś dziwny ferment panował na FK; opluwali
                Lipę, sarkali na TWA, wyrzucali snobizm i ogólnie atmosrefa jakaś przez moment
                niemiła się zrobiła. Może niektórych zraziło to definitywnie? NIe wiem.
                Co do porządków, to ja prosiłabym o rozwagę i umiar, żeby nie było tak jak u
                mnie (i z opowiadań wiem, ze nie tylko u mnie), jak moja koleżanka, która w
                wakacje pomieszkiwała u mnie przez dwa tygodnie i z dobrego serca zrobiła mi
                porządki od strychu po piwnice, a potem za cholere nie mogliśmy niczego
                znaleźć. Czasami własny bałaganiki jest bardziej przejrzysty niż cudze
                porząkowanie:)
                Pozdrawiam
                • mamarcela porządki 16.11.05, 13:55
                  Dario droga, ja chciałam tylko założyć nowe wątki w miejsce tych, co to już
                  100, czy 200 postów dobiegają,. Nic więcej. Do tego mi te kwadraciki nijak
                  niepotrzebne (zresztą nadal ich nie widzę) i z grzeczności pytałam oraz, żeby
                  się z Brainem nieco podroczyć, bo lubię. Jeden wątek już "porządkujący"
                  załozyłam i mam zamiar założyć nowy filmowy, bo też długi okrutnie. To tyle.
                  Przecież ja z natury straszna bałaganiara jestem.

                  mamarcela nic sobie nie uzurpująca broń Boże

                  "od dzieciństwa lubiłem syreny"
          • griszah Re: A gdzie Hrabalek? 16.11.05, 13:33
            mamarcela napisała:
            > mamarcela czująca jaskółczy niepokój z powodu zniknięcia hrabalka jako snu
            > złotego

            Otóż nie znowu tak dawno zniknęła bo wielce skomplikowane śledztwo (Forum GW-
            wyszukiwarka-autor:Hrabalek-rok2005) dało wynik w postaci:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=29491202&a=29491687
            czyli znowu nie tak dawno zniknęła z FK bo 24.09.2005. Zastanawia mnie dlaczego
            się nie pojawiła W OGÓLE na TWA. W jubileuszowym wątku jest statystyka
            wskazująca, że Hrabalka na TWA NIGDY nie było. I nasuwa się pytanie czy
            Hrabalek w ogóle wie o TWA?
            Pozdrawiam.
            • daria13 Re: A gdzie Hrabalek? 16.11.05, 13:54
              Hrabalek wie o TWA, ale to wielka indywidualność, a i chyba niechęć do cienia
              choćby wzajemnego adorowaniaa u niej mocno wykształcona jest, więc może uznała,
              że tu nie pasuje. A moim zdaniem, to błąd z jej strony. Choć przecież nie
              wszyscy muszą nas lubić. Kto wie, może w ogóle mamy wręcz jakichś ukrytych
              wrogów, skrytozawistników?. Eeee, chyba mnie fantazja poniosła:)
              P:)
              • schabomil Re: A gdzie Hrabalek? 16.11.05, 17:41
                "jakichś ukrytych wrogów, skrytozawistników?"

                Ktoś mnie wołał?

                S.
                • daria13 Re: A gdzie Hrabalek? 16.11.05, 19:12
                  A za cóż to, za cóż ta skryta zawiść wobec tak uroczego grona dziewcząt i
                  chłopców?
                  • mamarcela Re: A gdzie Hrabalek? 16.11.05, 19:38
                    Teraz już jawna, ale dalej niewyjaśniona.

                    "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                    • schabomil Re: A gdzie Hrabalek? 16.11.05, 21:18
                      mamarcela napisała:

                      > Teraz już jawna, ale dalej niewyjaśniona.


                      Choleryna, to całą romantyczną tajemniczość hobby syreny wzięły.
                  • noida W kwestii "przemilego dziewczecia" 16.11.05, 19:49
                    Czy jak tam bylo. Niniejszym oswiadczam, ze gdyby mnie ktos nazwal "przemilym
                    dziewczeciem" lub "urocza niewiasta" to bym sie li i jedynie usmiala, bo wydaje
                    mi sie nieprawdopodobne, zeby ktos mial mnie za taka, znajac mnie choc troche.

                    A jeszcze bardziej ogolnie- a gdyby Brain napisal "Szkoda, ze jej nie ma, bo
                    byla z niej inteligentna, oczytana, mloda kobieta" to by lepiej brzmialo? Moim
                    zdaniem nadecie, bo to nie recenzja Hrabalka, tylko wyrazenie sympatii dla
                    tejze. Jak widzialo sie fajny film, to sie mowi "fajny film widzialem" a
                    nie "widzialem film inteligentny, swietnie zagrany i z doskonalym
                    scenariuszem". Przepraszam za te filmowe porownania, ale jakos mi sie tak
                    skojarzylo.

                    No w kazdym razie ja Braineaterowe "przemile dziewcze" odebralam w kategoriach
                    lekko ironicznie wyrazonej sympatii a nie stereotypu podlego. Zreszta bez
                    stereotypow zyc sie nie da. Ten akurat wydaje mi sie umiarkowanie grozny.
                    Zdecydowanie grozniejsza wydaje mi sie Mlodziez Wszechpolska i powszechnie
                    wystepujacy u mlodych mezow nawyk wymagania od mlodych zon gotowania im
                    obiadow, kiedy oboje wracaja z pracy po ciezkim dniu, zwlaszcza, jesli na
                    dodatek zona jest w ciazy.
                    Ot, co.

                    Noida vel Nadobna Bialoglowa (hahaha).
                    • mamarcela Re: W kwestii "przemilego dziewczecia" 16.11.05, 21:04
                      Najdroższa przemiła Noido i urocza też, odważyłam się i co? Żeby nie było, że
                      ja o tych stereotypach tak ciągle to.
                      1. jak juz stwierdziłam przekomarzałam się raczej niz coś innego. Wiem od
                      początku, że Brain wyrażał sympatię, ale robił to z nieco słoniowym wdziękiem.
                      2. są słowa generalnie wyrażające sympatię, które sa nieco pejoratywne i to nie
                      nic wspólnego z gendrem jako takim. Czasami brzmią fatalnie( chociaż urocza
                      niewiasta, czy nadobna białogłowa akurat są całkiem przyjemne): poczciwina,
                      poczciwiec, panienka, żonka, kobiecina, człowieczek, dziewczątko, chłopczyna,
                      chłoptaś, dziewczynina, chłopina, człeczyna, biedaczysko itd. W zwrocie
                      bezpośrednim ujdą, ale jako określenie brrr. O przymiotnikach też można by
                      długo - naiwny może być, ale naiwniutki ło mamuniu itd.
                      O właśnie Kazimiera S. jednego takiego użyła: niepozorny człowieczek.
                      I to by było na tyle. O stereotypach, przemiłych dziewczętach, uroczych
                      chłoptysiach i poczciwinach wszelkiej płci, do której to kategorii wszyscy się
                      w końcu zaliczamy, bo by nas tu nie było.
                      Pozdrawiam serdecznie urocze dziewczę Noidą zwane oraz wszystkie inne urocze
                      dziewczęta i chłopców
                      mamarcela urocza jak ta cholera

                      "od dzieciństwa lubiłam syreny"
                      • noida Re: W kwestii "przemilego dziewczecia" 16.11.05, 23:08
                        Mamomarcela, nie denerwuj sie. Ja tak tylko, bo taka ciekawa dyskusja mnie
                        ominela, caly dzien mnie nie bylo przed kompem, to chcialam swoje 3 grosze na
                        sile wrzucic :(

                        A swoja droga w jakims watku przeczytalam, ze Ty placzesz na wszystkim, co
                        ogladasz, poczawszy od "Madison County" a skonczywszy na glupich amerykanskich
                        serialach. Otoz ja mam to samo. Moze zrobimy sobie maly ranking, na czym
                        najglupszym plakalysmy?

                        Moj ranking:
                        5. Armageddon
                        4. beznadziejny amerykanski serial o policjantach, ktory ogladam raz i nawet
                        nie znam tytulu (jeden policjant byl w postaci ducha a drugi spelnial jego
                        ostatnie przedsmiertne zyczenie)
                        3. prawie caly "Powrot Krola" poczynajac od sceny, w ktorej zapalaja sie te
                        stosy i nastepny na szczycie gory i nastepny buuuu
                        2. film-reklamowka firmy H&M rezyserii Davida LaChapelle, na ktorym dzis cale 3
                        minuty ryczalam rzewnymi lzami
                        1. X-Files (w serii 7 srednio co 3 odcinek doprowadza mnie do lez)

                        Ani lzy za to nie uronilam na Titanicu.

                        Noida Wciaz Cholernie Przemila (Mamomarcela, a mialo byc jamais?)
                        • mamarcela Dla Noidy o płaczu i śmiechu 17.11.05, 12:38
                          Ależ Noido słonko, ja się wcale (bynajmniej) nie denerwuję. Rien de rien. Ja
                          tylko chciałam pogonić chłopię urocze Braina za pretensjonalno-krygującą się
                          protekcjonalność, a że wyszła dyskusja o feministycznym zacięciu tym lepiej.
                          Przynajmniej coś się działo. :)
                          A propos filmów przepłakanych to zastanowiałam sie cały ranek, które z nich
                          były najgłupsze i nijak analogicznej do Twojej listy nie umiałam poczynić. Ale
                          obiecuje, że niebawem będzie.
                          Ale na Titanicu nie tylko nie płakałam, ale nigdy go w całości nie obejrzałam,
                          bo to jeden z ulubionych filmów Młodego więc ilekroć jest w telewizji to my z
                          Młodą szybciutko rzucamy się, aby w spokoju co innego oglądać. Tak samo nie
                          płakałam (tylko podsypiałam) na idiotyzmie zwanym Pearl Harbour, natomiast
                          wyłam jak ta głupia na czeskim filmie pt. "Ciemnoniebieski świat", który
                          fabularnie nieco go przypomina.
                          Amerykańskich seriali w ogóle nie oglądam w TV, a jedynie polskie i to w celach
                          wyłącznie prześmiewczych i doładujących baterie (nieustanie polecam Pierwszą
                          miłość na polsacie - rekord idiotyzmu pobity). Przepraszam - regularnie
                          zdarzało mi się kiedyś popłakiwać na durnowato-dydaktycznym serialu "Siódme
                          niebo", który Młoda oglądała w dziecięctwie.
                          Teraz będzie nie o płaczu, a o śmiechu. Muszę Ci się przyznać, że ja pasjami
                          lubie odglądać nie tylko głupie, ale wręcz najgłupsze i najfatalniejsze filmy
                          (najchętniej te w pewnych kręgach kultowe). I to broń Boże nie te nakręcone,
                          aby się na nich śmiać, ale te do płaczu, bania się itp. Ileż radości może
                          dostarczyć np. seans przygłupiastych hororów młodzieżowych albo np. 3x Cruel
                          intentions. Albo jeszcze lepiej najidiotyczniejszy z idiotycznych Out of reach
                          z Seagalem. Cudeńko. W tym perwersyjnym i masochistycznym nałogu mam bratnią
                          duszę w postaci dziecka nr1 i czasami przyszywanego siostrzeńca imieniem Janek.
                          Nigdy nie odaję się temu w samotności. Nie wiem, czy to juz jest zboczenie, czy
                          jeszcze lekkie dziwactwo. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że lepsze i całkiem
                          dobre filmy też oglądamy i niemal nie oglądamy TV. I jakos niemal zupełnie nie
                          śmieszą mnie współczesne komedie, a szczególnie te z "toposem srania" jak mawia
                          Młoda.
                          Czy ktoś jeszcze tak ma? Pozdrawiam
                          mamarcela zboczona filmowo

                          "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                          • noida Re: Dla Noidy o płaczu i śmiechu 17.11.05, 12:53
                            Ja + moja siostra + moja druga siostra + nasz wspólny znajomy urzadzalismy
                            przez jakis czas tzw. wieczor beznadziejnych filmow i z upodobaniem
                            ogladalismy "Crossroads" z Britney w roli glownej, "Wladcy ognia" (na tym
                            cudzie bylam uprzednio w kinie i plakalam ze smiechu, ku niezadowoleniu reszty
                            widowni, moj chlop mnie musial lapac za rece, bo w jednej scenie chcialam
                            klaskac, jesli nie widzialas- goraco polecam!), "Gniew oceanu" (ten akurat byl
                            raczej nudny niz smieszny), "Honey" itp. Bardzo przyjemny sposob spedzania
                            czasu.

                            Filmy z "toposem srania" sa dla mnie czyms beznadziejnie obrzydliwym i nie
                            ogladam ich z definicji. Nie wiem natomiast, co masz na mysli
                            mowiac "wspolczesne komedie", wiec nie moge sie ustosunkowac.

                            A w kwestii amerykanskich seriali- ja nie ogladam telewizji prawie w ogole,
                            chyba, ze jest jakis ciekawy film, ale zazwyczaj jestem ponad takie rzeczy jak
                            program telewizyjny i przypominam sobie, ze mialam cos obejrzec jakis tydzien
                            po fakcie. Czasami trafie na jakies cudo, jak np. obieram ziemniaki i nie moge
                            jednoczesnie czytac ksiazki i tak wlasnie obejrzalam tamten serial o
                            policjantach. Natomiast zasadniczo uwazam, ze jedyne, co wyszlo Amerykanom w
                            kwestiach kina (komercyjnego) to seriale. Jestem fanka "Trzeciej planety od
                            slonca", "X-files", "24 godzin", "Friends", "Ally MacBeal" itp. Chyba w ogole
                            lubie seriale jako forme. Wsrod brytyjskich tez mam faworytow.
                            No, ale to temat na inny watek chyba.
                            N.
                            • mamarcela Re: Dla Noidy o płaczu i śmiechu 17.11.05, 13:18
                              Czyli moje zboczenie nie jest unikatowe - crossroads faktycznie cudne i jeszcze
                              dziewczyny z drużyny.
                              Pisząc "współczesne komedie" miałam chyba na myśl, że ani komediowy Carrey, ani
                              komediowy Williams, broń Boże Steve Martin i Ben Stiller - czyli ogólnie mówiąc
                              po prostu "topos srania" - mnie nie śmieszą nic a nic. Przy Sposobie na
                              blondynkę wymiękam przy scenie z rozporkiem i zażenowana udaję się do innego
                              pokoju. Natomiast oczywiście taki Kevin Smith może być, i Burton, i jeszcze
                              paru innych również.
                              Przypomniały mi sie dwa filmy, na których wyłam niemożebnie - pierwszy z Lopez
                              I caviezelem "Oczy anioła", a drugi z Billy Crudupem i Blanchet "Charlote
                              Gray" - oba naprawdę takie sobie, albo jeszcze mniej. Ale za to na "Pamiętniku"
                              nie płakałam".
                              :)
                              • daria13 Re: Dla Noidy o płaczu i śmiechu 17.11.05, 15:01
                                Bardzo mi poprawiają humor takie wyznania mądrych dziewczyn;) Bo pomagają mi
                                przełamać wstyd związany z pewnymi słabostkami. Na Titanicu nie uroniłam łzy,
                                kompletnie nie moge zrozumieć, z jakiego powodu można płakać na Archiwum X, ale
                                za to zdarza mi się płakać i oglądać z upodobaniem niektóre filmy tzw.
                                obyczajowe amerykańskie, którymi mój maż na przykład gardzi okrutnie. W całej
                                masie chłamu zdarzają się w tym gatunku naprawde dobre filmy, z reguły oparte
                                na faktach, a jeśli w rachube wchodzi krzywda dzieci, serce mi pęka. Taki Olej
                                Lorenza na przykład. Wiem, ze dużo tam naiwności, schematów i scen robionych
                                pod wyciskanie łez, ale ja bardzo się wczuwam i nie mogę opanować wzruszenia.
                                Nie oglądam prawie seriali, ale jak przebiegnę myślą zawsze mam jeden, który
                                oglądam regularnie (przysięgam - jeden). Kiedyś byłam uzależniona właśnie od X
                                files, potem od Ally MacBeal, przez jakiś czas od 6 stóp pod ziemią, a ostatnio
                                od Detektywa Monka. Ale się pocieszam, ze w sumie jak na seriale te akurat
                                reprezentowały sobą nie taki najgorszy poziom.
                                Ale rzeczą, której najbardziej się wstydzę, jest fakt, że oglądamy ostatnio z
                                latoroślami namiętnie powtórki Przyjaciół, co budzi wśrod moim znajomych
                                odruchy odrazy i politowania, ale nas ten serial nieodmiennie śmieszy i to jest
                                silniejsze od nas. Wstydzę się tego, ale skoro Noida się przyznała, to ja też,
                                a co mi tam;)
                                Pozdrawiam
                                PS. Noideczko, powiedz, co Ci odpowiada we Friendsach, bo chciałabym mieć
                                jakieś argumenty, kiedy mnie ktoś za oglądanie znowu będzie szykanował.
                                • noida Re: Dla Noidy o płaczu i śmiechu 18.11.05, 12:37
                                  Mogę Ci na priv wyjaśnić, dlaczego płaczę na X-Files, bo tutaj to się jednak
                                  wstydzę ;-) Ja tych obyczajowych nie oglądam, bo chyba bym oczy wypłakała. Nie
                                  mam siły na to. Jestem idealnym odbiorcą takich filmów- wiem, że scena jest
                                  obliczona na to, żebym się wzruszyła i wkurzam się na siebie, ale płaczę :(

                                  Odnośnie seriali- ja tam uważam, że serial jest czymś takim jak w literaturze
                                  kryminał albo fantastyka- jego zasadniczą rolą jest bawić Cię. I w związku z
                                  tym nie wstydzę się, że oglądam Friends, bo i tak cierpię na sezonowe
                                  zaburzenia nastroju, depresje wszelakie itp. i jeszcze mam się umartwiać i nie
                                  oglądać śmiesznych rzeczy? W nosie mam takie podjeście. Jak komuś nie odpowiada
                                  to niech sobie nie ogląda, a mnie takie rzeczy poprawiają humor i w taki dzień
                                  jak dziś, kiedy mnie ogarnia paskudny nastrój to właśnie będę oglądać, a co!
                                  A że to nie są byle jakie seriale, tylko naprawdę dobre seriale, to tym
                                  bardziej nie ma się czego wstydzić. Zresztą prawdę mówiąc ja mogę oglądać nawet
                                  beznadziejne amerykańskie seriale, bo od pewnego momentu działa zasada, którą
                                  wykorzystuje Mamamarcela- niezamierzonego komizmu. Jakoś polskie seriale mnie
                                  tak nie cieszą, a amerykańskie- bardzo :-D

                                  A z tymi Friends to mnie zastrzeliłaś... Nie wiem, co mi w nich odpowiada. Po
                                  prostu mnie śmieszą. A skoro mnie śmiesza, to patrz poprzedni akapit. I już.
                                  Nie ma w nich obrzydliwych dowcipów, są dobre żarty sytuacyjne, sympatyczni
                                  bohaterowie... no nie wiem, co jeszcze. A dlaczego wśród Twoich znajomych budzi
                                  to odruchy odrazy i politowania?
                                  Powiem Ci coś- mam takiego jednego znajomego, który potrafi mnie skrytykować za
                                  to, że oglądam seriale, chodzę do kina na Batmana i czytam fantastykę, ale on
                                  sam za to był z własnej woli na Pojutrze i potrafi zmarnotrawić godziny na
                                  granie w idiotyczne gry komputerowe we flashu w necie. Tym go ostatnio
                                  uciszyłam, kiedy się mnie czepiał. Twoi znajomi też na pewno mają jakieś wady ;-
                                  ) Bo nie ma ludzi, którzy tylko śmiertelnie poważni są. A jeśli są, to na pewno
                                  im z tym bardzo źle. I tego będziemy się trzymać :-D

                                  Noida w Depresji Jesiennej.
                                  • mamarcela Re: Dla Noidy i Darii o płaczu i śmiechu 18.11.05, 12:54
                                    Rada dla Darii,
                                    bo Noida wszystko ładnie opisała
                                    1. patrz na ceredo zyciowe braina - wyłożone w innym wątku i czerp z niego, bo
                                    to jest Twoje życie i Tobie ma być w nim dobrze i wesoło.
                                    2. argument na to, żeby oglądac Friendsów jest jeden - bo ich oglądanie sprawia
                                    Ci przyjemność. Koniec.
                                    3. co Ty masz za znajomych? Nudziarze - jakby powiedziało moje dziecko
                                    4. tekst, który znakomicie pomaga w takich sytuacjach - nawet jeśli mówisz go
                                    tylko w myślach "Powiedziałabym ci (wam), żebyś pocałował (a, iście) w dupę,
                                    ale obiecałam mężowi (narzeczonemu, żonie), że mnie tam byle kto nie będzie
                                    całował".
                                    Pozdrawiam serdecznie

                                    mamarcela rozdokazywana rymotwórczo

                                    "od dzieciństwa lubiłem syreny"
                                    • noida Re: Dla Noidy i Darii o płaczu i śmiechu 18.11.05, 13:19
                                      O, doskonały ten tekst :-D
                                      Muszę go zapamiętać, bo coś czuję, że będę go często (w myślach) używać :-)
                                      • mamarcela Re: Dla Noidy i Darii o płaczu i śmiechu limeryczn 18.11.05, 13:42
                                        Znajomi zaś pewnej Darii
                                        Wciąż na te Darię się darli,
                                        Że głupie ogląda seriale.
                                        Daria martwiła się ale
                                        Wybijmy z głowy to Darii.

                                        "od dzieciństwa lubiłem syreny"

                                        • daria13 Re: Dla Noidy i Darii o płaczu i śmiechu limerycz 18.11.05, 14:20
                                          Oto cytat wypowiedzi osoby, która miała mi za złe ogladanie
                                          Przyjaciół: "Następna sprawa: "Przyjaciele". Nie dziwię się, że
                                          lubisz "Przyjaciół": jest tam ciągła zabawa, luz, brak zobowiązań, a problemy
                                          nawet gdy zaistnieją, są bagatelizowane i spłaszczane A ze mnie się śmiejesz,
                                          że podniecam się smokami i elfami. Ja potrafię oddzielić bajkę od
                                          rzeczywistości i moje dzieci nie będą miały zamazanej granicy między prawdą
                                          a fikcją. Ty pokazujesz swoim dzieciom świat, który nie istnieje, ale pokazany
                                          w tak realny sposób, że oni swoimi niedojrzałymi jeszcze umysłami mogą wziąć go
                                          za rzeczywistość." - koniec cytatu. Może ja rzeczywiście nie dość, że obnażam
                                          własny infantylizm, to jeszcze wypaczam charaktery moich dzieci?
                                          Kolejnym przeciwnikiem Przyjaciół jest mój mąż, ale jego argumentem jest
                                          jedynie to, że Friends to głupi serial i koniec. Może mądry on nie jest, może
                                          nie jest to wyrarinowany dowcip, który nota bene cenie rzeczywiście
                                          najbardziej, ale rolę, o której pisała Noida spełnia doskonale. I o to chodzi:)
                                          Za limeryk składam wielkie dzięki:)))
                                          • noida Re: Dla Noidy i Darii o płaczu i śmiechu limerycz 18.11.05, 14:46
                                            Hahaha, jasne, jednym serialem zepsujesz dzieci i namącisz im w głowach tak, że
                                            bedą miały zatartą granicę między fikcją a rzeczywistością. "Przyjaciele" jako
                                            wróg rozumu. Aż mi się śmiać chce. Czyli niby co? Komedii w ogóle nie można
                                            oglądać? Bo wszystkie spłaszczają przecież! A Monty Python to już w ogóle
                                            zgroza! Dzieci będą myślały, że cyrki latają!

                                            Pozostaje tylko popukać się w głowę... i zacytować doskonałe powiedzonko
                                            Mamymarcela ;-)

                                            No, męża to jeszcze rozumiem, po prostu go nie śmieszy i już, ma prawo. Ale ta
                                            koleżanka? Czy to przypadkiem nie jest ta sama, co z nią "zerwałaś" jakiś czas
                                            temu?
                                            • daria13 Re: Dla Noidy i Darii o płaczu i śmiechu limerycz 18.11.05, 14:59
                                              >Ale ta
                                              > koleżanka? Czy to przypadkiem nie jest ta sama, co z nią "zerwałaś" jakiś
                                              czas
                                              > temu?

                                              W rzeczy samej, ta sama, znaczy była najlepsza przyjaciółka, niestety:( To był
                                              jeden z jej argumentów w kończącym naszą przyjaźń , rozliczeniowym mailu. Może
                                              gdyby mi o tym powiedziała wcześniej, to bym się opamiętała i zarzuciła
                                              oglądanie Przyjaciół z pożytkiem dla mojej i moich pociech mentalności, a tak
                                              wszyscy ponieśliśmy niepowetowane straty moralno-intelektualne;(.
                                              • noida Re: Dla Noidy i Darii o płaczu i śmiechu limerycz 18.11.05, 15:04
                                                No cóż, teraz jej nie masz, ale masz nas i my już Cię ściągniemy na dno
                                                moralnej degrengolady razem z całą Twoją rodziną ;-)
                                              • beatanu o stratach moralnych 18.11.05, 15:06
                                                daria13 napisała:
                                                a tak
                                                > wszyscy ponieśliśmy niepowetowane straty moralno-intelektualne;(.

                                                I za tę moralno-intelektualną upadłość (choć nie tylko:) tak Cię Dario lubię!!!

                                                Beata Upadła Choć Nie Z Powodu Serialu Friends
                                                • mamarcela Re: o stratach moralnych 18.11.05, 15:16
                                                  Everybody Loves Daria Thirteen :)
                                                  A tak swoja drogą stracić przyjaciółkę przez Przyjaciół - to zakrawa na jakąś
                                                  perwersję!?

                                                  mamarcela też przez przyjaciół mocno w dziedzinie limeryków opóźniona, albo i
                                                  wręcz upadła

                                                  "od dzieciństwa lubiłem syreny"

                                          • mamarcela Re: Dla Noidy i Darii o płaczu i śmiechu limerycz 18.11.05, 14:51
                                            Ło mamuniu, aż musiałam wstać od kompa i sie przeleciec po mieszkaniu
                                            bynajmniej nie z radości.
                                            Ja bardzo proszę o pomoc szanowne Twaczki i Twaczków, żeby mi pomogli z głowy
                                            naszej Darii to, co się w niej zalęgło.
                                            To co Ty masz dzieciom pokazywać _ ekspress reporterów i Masłowską, bo taka
                                            rzeczywistość na pewno jest, nawet jeśli się nam nie podoba?
                                            A co ma ta Twoja znajoma do Twoich dzieci? Rada trzy posty wyżej.
                                            Dario, ja też nie oglądam Friendsów i nie widziałam w zyciu ani jednego
                                            odcinka. Ale za to oddaję sie z upodobaniem wielu innym idiotycznym rozrywkom.
                                            Podejrzewam, że i Twój Mąż, który uważa P. za głupi serial, też swoje głupie
                                            rozrywki ma, bo jeśli nie ma to należy się martwić o jego rónowagę psychiczną.
                                            A poza tym NIC nie jest w stanie "zepsuć niedojrzałych umysłów dzieci" jeżeli
                                            temu czemuś towarzyszy odpowiedni komentarz. Ani gry komputerowe, ani bary i
                                            inne poczwary, ani tym bardziej Friends. Dzieci nawet te najbardziej chronione
                                            zetkna się i tak z różnymi tego życia idiotyzmami. Moim zdaniem czasami lepiej
                                            im je pokazać i skomentować niż chować je pod klosz.
                                            Pozdrawiam :)
                                            mamarcela naprawdę zbulwersowana i dlatego mocno nieskładna

                                            "od dzieciństwa lubiłem syreny"

                                            • noida Re: Dla Noidy i Darii o płaczu i śmiechu limerycz 18.11.05, 14:56
                                              Mamomarcela, przybijaj piątkę, bo mnie się coś zdaje, że nas równo rzuciło po
                                              pokoju na ten tekst :-)
                                              • daria13 Re: Dla Noidy i Darii o płaczu i śmiechu limerycz 18.11.05, 15:55
                                                NIe sadziłam, że tak Was zbulwersuję:) Przepraszam za zbyt osobiste może
                                                wynużenia, ale skoro Mamarcela i Noida tak się zaintersowały, to sobie
                                                pozwalam. Osoby, które nie lubiąa takiego ekshibicjonizmu uprasza się o
                                                nieczytanie;)
                                                Nie tylko Przyjaciele byli przyczyną naszego "zerwania". Przytoczę kolejny
                                                argument:
                                                "Kolejna sprawa: czuję się nieswojo patrząc na Twoje
                                                postępujące "zdziecinnienie"/infantylizm/odmładzanie się na siłę* /*-
                                                niepotrzebne skreślić/. Twój sposób podniecania się jakąś kapelą, używanie
                                                slangu 20-stolatków, ekscytowanie się pasujące podlotkom. Ja też chcę być
                                                przyjacielem moich dzieci, ale zgodnie z naturą; to oni dorastają do mojego
                                                poziomu, a chorobą jest tzw. infantylizm wtórny."
                                                Dodam, że moja była jest młodsza ode mnie o 5 lat, czyli nie taka znowu stara.
                                                To smutne, że osoba która przez tyle lat była najbardziej godną zaufania,
                                                najbardziej oddaną mi osobą, na koniec znajomości musiała używać takich
                                                argumentów, żeby wytłumaczyć swoją do mnie niechęć, czy wręcz nienawiść.
                                                Dziwnie się czasami układa w życiu, hmmm. I muszę powiedzieć, że bardzo trudno
                                                było mi te zarzuty odeprzeć, bo niby jak?
                                                Pozdrawiam:)
                                                Ps.
                                                Cieszę się Noida, że już jesteś, brakowało mi Ciebie:)
                                                • braineater Re: Dla Noidy i Darii o płaczu i śmiechu limerycz 18.11.05, 16:02
                                                  buhahahahahahahahahahaha
                                                  A co to jest infantylizm?
                                                  Że ma się X lat i sie nie zdziadziało?
                                                  Że zamiast podniecac sie nina terentiew i joanną szczepkowską, człowiek dobrze
                                                  bawi sie przy Przyjaciołach?
                                                  Że zamiast na garden party w pełnej gali człowiek idzie na imprezę w dżimsach i
                                                  swetrze?

                                                  Daria - jak można sie w ogóle takimi argumentoma przejmować?

                                                  P:)
                                                  • daria13 Re: Dla Noidy i Darii o płaczu i śmiechu limerycz 19.11.05, 00:21
                                                    Zapewne nie przejmowałabym się tymi argumentami,gdyby pochodziły od koleżanki z
                                                    pracy,ale że padły spod palców najbliższej przyjaciółki, to trochę bolały i
                                                    dały do myślenia.W starym wątku o przyjaźni, ktoś życzył mi naprawy zepsutej
                                                    sprawy i z pewnością, gdyby poszło o takie duperele, jak te które przytoczyłam,
                                                    pewnie byłoby to możliwe, ale jeśli rzeczona osoba dyskredytowała mnie w oczach
                                                    mojej córki, twierdząc na przykład, że mój sposób ubierania się jest
                                                    nieodpowiedni i że niedługo zacznę chodzić z odkrytym pępkiem (niestety nie mam
                                                    już wystarczająco płaskiego brzucha, a ubierać się na czasie lubię, mea culpa;)
                                                    to naprawdę trudno było mi to wszystko zdzierżyć. Ale było, minęło. Życie toczy
                                                    się dalej.
                                                  • eva.68 Dario Droga 19.11.05, 10:43
                                                    Z lekkim opóźnieniem się wtrącam, ale wczoraj maszyna nie chciała mnie tu
                                                    wpuścić.:-(
                                                    Rzeczona osoba nieszczęśliwą być musi. A sądząc po kalibrze zarzutów i sposobie
                                                    artykulacji tychże i zawistną lekko. Ja Ci gratuluję utraty tej "przyjaźni".
                                                    Chociaż bolało pewnie.
                                                    W kwestii oglądania i infantylności, to ja oglądam "Ziarno". Z ogromną
                                                    przyjemnością:-) I kiedyś mnie naszło, że powinni to oglądać nie tylko
                                                    rodzice.;-) Pojawia się tam czasami jeden ksiądz biskup, co w oczach niektórych
                                                    pewnie też "nieprzystojnie" się zachowuje.
                                                    Nie możemy zadowolić wszystkich. Może skupić się więc na tym, żebyśmy sami byli
                                                    zadowoleni?
                                                    Pozdrawiam:-)
                  • schabomil Re: A gdzie Hrabalek? 16.11.05, 21:15
                    daria13 napisała:

                    > A za cóż to, za cóż ta skryta zawiść wobec tak uroczego grona dziewcząt i
                    > chłopców?

                    A to tak na fali dzisiejszego kultu indywidualizmu i niepowtarzalności:
                    by mieć oryginalne, ciekawe i wymagające determinacji hobby.

                    S.
                    • braineater Re: A gdzie Hrabalek? 16.11.05, 22:05
                      Miłosniku kokletów.
                      Problem z toba polega na tym, że Ciebie sie nie da nie lubić:)
                      P:)
        • staua Re: A gdzie Hrabalek? 16.11.05, 21:43
          Zaplodnila nawet in silico :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka