W siódnej klasie podstawówki zakochałam sie w SDMie i zapragnęła grać na
gitarze. Potem moje miłość do tego instrumentu wzmocniła się, kiedy usłyszałam
Kaczmarskiego.
Niestety była to miłość nieodwzajemnina, mimo licznych moich prób ujarzmienia
sześciu strun...
Długi czas stała w kącie, potem znalazł ją młodszy... Właśnie siedzi na
piętrze i wymiata "Obławę"... Fajnie z nim czasem pośpiewać...

Life is fajne:0)