Dodaj do ulubionych

Hotelowe ciekawostki

10.01.06, 16:17
Tłukąc się po świecie i zatrzymując w hotelach różnych klas - zależnie od
kraju, klasy hotelu, obsługi oraz świadczonych usług (oficjalnych i
nieoficjalnych) – możemy być zaskakiwani różnymi niespodziankami. Co Was
najbardziej zaskoczyło w różnych hotelach w świecie? Mile lub niemile? Oto
kilka moich doświadczeń życiowych.

Hotel w Sayun – dawny Jemen Południowy. Wanna w łazience pokoju hotelowego
miała wymiary 2metry x 1,5metra x 0,7metra. Wyłożona była białymi kafelkami i
przypominała basen na żywe karpie w sklepie Centrali Rybnej okresu PRL.

W pakistańskich hotelach w Karachi i Lahore obsługa hotelowa dokładnie
przegląda gościom bagaże. Jeżeli znajdą cośkolwiek interesującego i
wartościowego, to taką rzecz wyjmą z torby lub walizki i włożą/schowają w tym
samym pokoju do którejś z szuflad, położą na półce za flakonem, wsadzą za
telewizor, czy też włożą w kąt szafki nocnej. Po prostu, przemieszczą w takie
miejsce, do którego gość hotelu nie zagląda, którego nie zauważa lub z niego
nie korzysta. Historie te zdarzają się w hotelach wysokiej klasy jak Avari
czy Inter Continental. W Pakistanie jest wręcz zalecane dokładnie przejrzeć
własne bagaże oraz wszystkie, nawet najbardziej niedostępne zakątki i
zakamarki w pokoju oraz łazience hotelowej przed ostatecznym check-out.

W Moskwie, w hotelu tranzytowym przy lotnisku Szeremietiewo 2 kierowniczka
piętra (etażnaja) miała w zwyczaju budzić gości między 1-ą a 2-gą w nocy i,
bardzo serdecznie przepraszając za kłopot ale też prosząc o zrozumienie,
dopytywała się ściszonym głosem
czy goście nie mają czegokolwiek do sprzedania.

W latach 80-ych w hotelu Ambasador w Kuwejcie na każdym piętrze całą dobę
czuwali (raczej drzemali) watchman’i pilnujący aby goście „nie błądzili” lub
nie „lunatykowali” po nie swoich pokojach lub piętrach. Możliwe, że wtedy ta
ostrożność była podyktowana tym, że część jednego piętra była zajęta przez
żeński, częściowo skoszarowany, personel rumuńskiej firmy naftowej. Może….

Może coś mnie się jeszcze przypomni.
Podzielcie się swoimi hotelowymi doświadczeniami.


San Donato Milanese;


Obserwuj wątek
    • lukaszka Re: Hotelowe ciekawostki 12.01.06, 08:38
      Z Bahrajnu.
      Jako, że jest to miejsce, w którym można sobie pofologować to biznes erotyczny
      jest bardzo rozwinięty. Po wejściu do pokoju hotelowego natychmiast dzwoni
      telefon i miły głos proponuje damskie towarzystwo, w razie odmowy panienki same
      przychodzą i ciężko je wyprosić. Wyposażenie pokoju tez dość frywolne.
      • drzewko_szczescia Re: Hotelowe ciekawostki 12.01.06, 16:45
        Może nie tak egzotycznie, ale- dla mnie niezwykłe. W Tunezji, przez którą
        przejeżdżałam tranzytem, zakwaterowali mnie w hotelu (całkiem niezłej
        kategorii), w którym drzwi do mojego pokoju dawałyby się otworzyć lekkim kopem.
        Ponieważ już i tak byłam zestresowana, postanowiłam się, dla świętego spokoju,
        zabarykadować. I wymyśliłam fantastyczną blokadę drzwi z jednego krzesła, nie
        do otworzenia!
    • elik12 Re: Hotelowe ciekawostki 30.01.06, 21:34
      Bardziej przyhotelowe;-)
      Oman, hotel HolidayInn. Jak to w kraju arabskim - jezeli na jakiegos drinka, to
      najwieksza szansa w barze hotelowym. Na krotkim wypadzie bylismy z cala
      rodzinka, tzn z bajtlem. Ale dziecko, ze sie wyraze, obyte w restauracjach,
      wiec stwierdzilismy, ze i w barze jednego drinka wysiedzi. Przy hotelu jak sie
      okazalo funkcjonuja 4 bary. WYbor niezly, pomyslelismy ze w ktoryms na pewno
      spedzimy mily wieczor. Pierwszy - juz z daleka dochodzi glosna muzyka, ale
      zobaczyc trzeba - wchodzimy do srodka...sala w polmroku, stoliki poustawiane
      jak szkolne lawki, scena, na scenie glosno i falszujac przygrywa dwoch muzykow,
      a tuz obok rozneglizowae dziewczeta wlasnie sie rozgrzewaja do pokazywania
      nozek powyzej kolanka. Przy stolikach pojedynczo lub grupami siedza w polcienu
      panowie w bialych sukienkach, w jednej rece piwo a druga pod stolikiem. Hm. ALe
      wchodzac tam i tak bylismy wieksza atrakcja niz to, co na scenie. Mozna sobie
      wyobrazic - rodzina z dzieckiem wchodzi do spelunki z panienkam. Pomyslelismy
      ze jakos z tych czterech barow wyjatkowo fatalnie wybralismy. ALe co zastalismy
      w kolejnych trzech barach? Siedzacych w polcieniu panow w bialych sukienkach z
      jedna reka na piwie a druga pod stolikiem.... No nie napilismy sie wtedy piwa w
      barze, za to poznalismy folklor - Omani bars
      Swoja droga - piwo 0,33 po rownowartosc 23 pln to zgroza i jakis koszmar
      • renatawo Re: Hotelowe ciekawostki 30.01.06, 23:03
        zwiedzajaco hotelowo :)
        Bedac w Kairze mieszkalam co prawda u znajomych, ale hotele ... zwiedzalismy.
        Chcialam zobaczyc jak oni (ci znajomi tambylcy) sie bawia, do jakich knajp
        chodza itd. Przez to o malo co nie ominelo mnie poznawanie tzw. "tradycyjnego"
        Kairu. Bo wieczorem ciagneli mnie albo do Hiltona na salse, albo do Hayet (tak
        to sie chyba nazywa - na wyspie na Nilu bylo) na kawe...

        Swoja droga bylam pod wrazeniem knajpy z salsa. Jeszcze za wspolnych czasow w
        Niemczech w ramach rozwerwania sie po pracy chodzilismy na przerozne kursy
        salsowe, wiec myslelismy, ze zadamy szyku naszymi obrotami, bo podbno w Kairze
        salsa to dosc nowa rozrywka..Gdzie tam! Po pierwsze – knajpa pelna po brzegi
        bardzoz szykownie ubrana mlodzieza tambylcza. Po drugie – jak niektorzy z nich
        tanczyli!! Niektore panny tanczace byly w chustach na glowach (najczesciej
        zawiazanych „na pirata“), inne bardziej w stylu latino (czyt. kuse spodniczki i
        pepki na wierzchu). Duzo mlodziencow przygladajacych sie (ale to akurat wszedzie
        tak samo), niektorzy popjali soczki, inni mieli po butelce whisky na glowe :)

        A nastepnego wieczora poszlismy znow do innego hotelu – na kawe. Nie bardzo
        moglam zrozumiec te przyjemnosc, choc architektonicznie wnetrze bylo
        rzeczywiscie powalajace i “sehr schick”. Ale w podobno w pewnych kregach to modne

        Tja, co kraj to obyczaj, a nastepnego dnia poszlam sama do tradycyjnego “al
        Fishawi” na swiezy sok z mango :)

        P.S. chaladio - Twoj slownik sie powoli uzupelnia! Zebys nie myslal, ze
        zapomnialam :) Gdzies pod koniec lutego odesle spowrotem z tym, co umialam
        uzupelnic. Jakie to czasami odkrycia robie w temacie rodzajnikow, hihihi

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka