noida
14.02.06, 15:37
Kiedyś byli Wielcy Reżyserowie, ludzie z wizją, ludzie-instytucje, jak
Bergman, Welles, Fellini, Tarkovsky, Wajda, Kieślowski. Teraz ich nie ma. Nie
robią już filmów. Chodzi się wciąż na Lyncha czy Weira, ale to nie jest to
samo. Dlaczego?
To samo dotyczy literatury, ale w trochę innym wymiarze.
Dopuszczam wyjaśnienia metafizyczne.