Dodaj do ulubionych

Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :)

14.02.06, 22:55
Po raz kolejny się zatoczyl się krą g w romowach na forum, a ja dalej nie
wiem, kto może pisac na nim o tym, czy tamtym, a kto nie....Chodzi o
merytoryczna ocenę tego, co ktoa ma do powiedzenia w świetle jego osobistych
doświadczeń, Nie ukrywam,z e znów zainspirowała mnie rozmowa z Marią...I
niestety znów się dowiedziałam, zem glupia, wierzę w głupoty i nie znam się,
bo nie mam dziecka, a za to mam koleżanki. Nie widze w tym specjalnie
"przestępstwa", ale jakąs prawidłowość, niestety. Nikt nie neguje,ze e bardzo
dobrze zna się matka na urodzeniu SWOJEGo dziecka, swoim organiźmie, swoich
reakcjach itepe., ale to wąskawa ocena "Ja urodziłam i wiem swoje, a rzeszta
to debile, co tylko patrzą na koleżanki" ... kiedyś miałam podobne podejscie:)
Ja tak miałam i wiem:) ale póxniej obserwując świat po prostu przestałam
uważac SWOJE doświadczenia za jedynie mozliwe:) Dlatego wierze np. Maice, ze
sa ludzie, którzy widzą tylko "opakowanie" - fakt - nie znam nikogo takiego,
ale moze ona zna :) Maiko, zwracam honor. :) nien widzę też nic do wysmiewania
z tego, że ktos ma kolezanki:) i wie kiedy wróciły do pracy, jak wygladają :)O
ile pamietam, to Maria ostro "spolemizowala się" z Diabollem o to, co czują
kobiety po aborcjach, ale zapytanaile ma (teoretyczne pytanie było, rzezc
jasna) takich osobistych doswiadczeń, zmilczała niewygodne pytanie:) Znów
powracamy w stare koleiny i nadal nie umie mi nikt jednoznacznie powiedzieć
czy wypowiadać na jakikolwiek temat ma prawo tylko osoba Z OSOBISTYM
DOŚWIADCZENIEM w temacie, czy tez ktos kto ma jakieś obserwacje, poglady,
znajomych z podobnymi problemami też może?
Jeśli trzymać sie Twojej (dmniemanej) teorii Mario, to ja pozwolę sobie
postawic tezę na podstawie własnych doświadzceń:
Rozwd nie niesie z soba zadnych przykrych doswiadzceń:) Idzie się na pare
minut do sadu, powie jak nazywa, ile zarabia, reszta to potakiwanie na to co
sad mówi. Powie sie tylko, ze już sie współmałżonka nie kocha, nie chce z nim
być, mówią kiedy druga rozprawa i sie wychodzi. Na drugiej jest podobnmie,
wszystko miło, z usmiechem, humorem. Człowiek wychodzi bez stresu - zadowolny,
ze załatwił kolejna sprawe przewidziana na ten dzień. Potem uścisk dłoni z
byłym malżonkiem i dobry obiad ze znajomymi. W zasadzie bardzo miłe
doświadczenie, zero stresu, żadnych nieprzyjemności. Później się w zasadzie
już o tym zapomina, chyba, zegdzies trzeba wpisac stan cywilny w formularz,
obrączke wcześniej się już zdjelo, a psychicznie to nie ma żadnych skutków, ot
normalne rozstanie z człowiekiem już obojetnym . Dla psychiki, czy wartosci
wyznawanych przez człowieka nie ma rozwód żadnego znaczenia. Czy czyims
zadniem to nieprawda jest ? Jesli osmiela się mówić, ze może być inaczej,
rozumiem, że doświadczenie ma. Oczywiście godne zainteresowanie sa tylko
doswiadczenia osobiste (jeśli w ogóle zechcę uwierzyć, ze ś aprawdziwe, bo
moge nie uwierzyc:) To, ze komus tam rozwiodła się siostra, matka, znajoma,
przyujaciółka, crka - to żaden powód , zeby uwazac,z e ten ktos ma cokolwiek
do powiedzenia. Takze wówczas jego "doświadzcenia" sa g**** warte, gdy jest
sedzią, adwokatem, psychologiem, a juz nie daj Boze niczego w temacie nie
wiedzacym ksiezdem, czy pastorem ...Po prostu guzik wie. Liczy sie tylko
osobiste, a raczej tylko moje dfoswiadczenie :) a ja takowe mam i mówię Wam
ludzie: rozwód to fajna, luźna sprawa i jeśli ktos mówi, ze ktoś tam się tym
stresował , kit Wam ciśnie. Ja się nie stresowałam i wiem co mówie !
Obserwuj wątek
    • maria421 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 14.02.06, 23:43
      Korciu, jezeli juz mnie wzywasz do tablicy, to sie stawiam.

      Oto, co mam do powiedzenia:

      1. kazdy moze pisac to co chce na forum, kazdy moze sie wypowiadac na kazdy
      temat, niezaleznie od tego, ile na dany temat wie i czy zna go z wlasnego
      doswiadczenia , z literatury czy ze slyszenia

      2. nigdy nie powiedzialam, ze jestes glupia; nie moge tylko zrozumiec Twojego
      uporu z jakim chcesz mi udowodnic rzeczy, ktore fizycznie sa niemozliwe.
      Jezeli chcesz miec koniecznie racje, to prosze bardzo, nie mam zamiaru sie o
      takie bzdury klocic, ani tracic czasu na dalsze dyskusje.

      3. jako osoba ktora nie przeszla przez rozwod, czyli nie majaca wlasnego
      doswiadczenia na ten temat, ja wypowiadajac sie na temat rozwodu moge mowic na
      temat prawa, statystyki i znanych mi przypadkow. Podobnie Tobie radzilabym
      mowic o kobietach w pologu po przeczytaniu paru informacji medycznych na ten
      temat.
      Korciu, w kwestii rozwodu kazdy moze reagowac inaczej, bo reakcja na rozwod
      zalezna jest od wielu czynnikow- od prawa, sytuacji rodzinnej, finansowej,
      kondycji psychicznej itp.itd. Sa ludzie, ktorzy po rozwodzie ida razem na kawe
      i rozstaja sie jak starzy przyjaciele i sa tacy, ktorzy sie nienawidza i dalej
      ze soba walcza.
      Porod natomiast, pomimo tego ze tez roznie przebiega, niesie z soba pewne
      zmiany, ktore sa dla wszystkich kobiet bardzo podobne, jezeli nie jednakowe.

      W tydzien, Korciu, to moze katar minac, ale nie zmiany, jakie zaszly w figurze
      kobiety przez 9 miesiecy ciazy. Na to potrzeba jest o wiele wiecej czasu.

      A teraz naprawde juz koniec, bo temat nie jest warty dalszej dyskusji.
      • kora3 mario :) a jak wytłumaczysz ...? 15.02.06, 00:23
        Wobec tego ZNANE pzrypadki ukrywania ciazy przez dziewczyny pzred rodzicami np.
        przez te całe zdiewiec miesięcy ?
        Bo wiesz ja nierodząca kobieta ciemna widze np. że jednej babce idzie w biodra
        bardziej, a brzuch ma jakby bardziej taki plaskaty, a innej jak tej mojej
        kumpelce tylko w brzuch, a tyłek pozostaje waski?
        Rozumiem zatem, ze nie widzujesz, ani nie znasz kobiet RÓZNIE wygladających w
        ciąży?
        Oraz nie wizdiałas nigdy kobiety, która po porodzie po dwóch dniach chodzi,
        znasz tylko przypadki lezenia w łóżku przez tydzień?
        A jak zdolasz wytlumaczyć takie przypadki, ze kobieta UCIEKA ze szpitala w dobe
        po [porodzie ? Pzreciez chodzić nie moze ...
        Wiesz .. moja ciotka ginekolog z 35 letnim stażem opowiadała kiedyś o pacjentce,
        ktora złosila się na oddział u nich (jeden z katowickich szpitali) zimą. Miala
        płaszcz, ale nie jakiśogromny, tylko taki luźniejszy (takiwe były modne).
        Nieśmiao poqwiedziała, ze jest w ciąży, ciotka na to "A co pani dolega?" na co
        ta dziewczyna "Nic pani doktor, przyszłam rodzić" . Miała termin na ten dzień :)
        Faktycznie, jak zdjęła plłaszcz TROCHEyło widac ! Troche dla ginekologa -
        położnika. Dziewczyna była wysoka, w ogóle dośc mocno zbudowana, zszerwszymi
        biodrami i jak mawia moja ciotka ciąża jej się tak jakos "rozłożyła", ze na
        pierwszy rzut oka nikt by nie powiedzia, jeszcze w ubraniu, ze to ciężarna na
        ostatnich nogach. Moja kolezanka (hehe tak:) z pracy miała widoczny juz brzuszek
        w początku 4 miesiąca , jest szczupła i było widać, ze jakoś tak jej w brzuszku
        przybyło ...
        Rozumiem też,ze nie wsłyszałas o nikim kto po miesiącu po porodzie wrocil do
        pracy?
        Masz racje, temat nie jest wart dyskusji, bo pzreciez TY wiesz najlpeiej, jako,
        ze urodziłaś ...
        O statystykach rozwodowych nie amsz co mi mówic mario, bo kiedyś próbowłąs
        udowodnić, jak to kobiety w Polsce nie maja problemów z przemocą, jako argument
        podajac, ze wg statystyk siedemdziesiat bodajże procent rozwódów jest orzekanych
        bez wskazywania winnego. No , jesli masz z tych danych wyciagac takie wnioski
        nie znając kompletnie specyfiki orzekania o rozwodach w polskiuch sadach,
        kosztów i procedury to faktycznie lepiej się już nie bawić statystykami w tym
        temacie ...
        PS. Jak znajde to na priv podesle Ci fotke mojej jednej znajomej:) z jej slubu.
        Buzie musze zamazać:) Zgadniesz w którym miesiacy ciązy była ta dziewczyna ...
        no raczej nie zgadlabyś:) Poszukam fotki, moze mam ja tutaj :)
        • maria421 Korciu, i po co kontynuuowac? 15.02.06, 08:23
          Przeciez napisalam juz pare razy, ze nie zalezy mi na racji, jak koniecznie
          chcesz miec racje, to prosze bardzo.

          Napisalam, ze ja z Toba nie mam szans... W zadnym temacie, bo Ty w kazdym
          temacie wiesz lepiej, kazdy temat mozesz zilustrowac jakims przykladem
          kolezanki, ciotki, siostry, ojca itd. itp.

          Nie wiem do czego zmierzasz i co Ci daje kontynuacja tego tematu. Moze
          wytlumaczy Ci ktos inny ze dziewczyny, ktore ukrywaja ciaze i tak tyja jakies
          10 -12 kg, przybieraja w pasie jakies 30-40 cm (choc roznie to sie rozklada,
          nie kazdy brzuch jest szpiczasty) i ze to w tydzien po porodzie nie zanika.

          A teraz , Korciu, lece do fryzjera i naprawde nie mam ochoty na dalsza dyskusje.

          Powtarzam- jak chcesz koniecznie miec racje to prosze bardzo, przyznaje Ci z
          gory racje do wszystkiego co jeszcze napiszesz.
          • kora3 :) 15.02.06, 10:10
            Mario, tyś jest znacznie bardziej wiarygodna:) bo ZAWSZE podajesz SWÓJ przykład
            :) Ewentulanie swojej babci bez zmairszczek w wieku 80 lat :) Tyle, ze ja z
            punktu tego nie neguje, bo nie znałam Twojej babci, a sposoby które podajesz na
            wspaniałą cere, choć ewidentnie nie odnoszą się do standardowych schorzeń skóry,
            moga byc moze na kogoś podziałaś ok. Oczywiscie mogłabym napisać "Nie kłam
            Mario, nie podawaj głupich przyklądów i nie wierz w cuda :) Nikomu na pewno nie
            pomoże żaden sok kapusciany na trądzik pochodzenia hortmonalnego" - no i to
            fakt,cóż jak Ty masz przykład babci :)
            No, ale w sumie cieszę,z e że wykazałas, ze tylko osobiste doświadczenie ma dla
            Ciebie wartość :) I ze przyznajesz, ze rozwód jest spoko ...
            Udanej fryzurki :)
            Pozdrawiam ...
            • maria421 Re: :) 15.02.06, 16:36
              kora3 napisała:

              > Mario, tyś jest znacznie bardziej wiarygodna:) bo ZAWSZE podajesz SWÓJ
              przykład
              > :) Ewentulanie swojej babci bez zmairszczek w wieku 80 lat :) Tyle, ze ja z
              > punktu tego nie neguje, bo nie znałam Twojej babci, a sposoby które podajesz
              na
              > wspaniałą cere, choć ewidentnie nie odnoszą się do standardowych schorzeń
              skóry
              > ,
              > moga byc moze na kogoś podziałaś ok. Oczywiscie mogłabym napisać "Nie kłam
              > Mario, nie podawaj głupich przyklądów i nie wierz w cuda :) Nikomu na pewno
              nie
              > pomoże żaden sok kapusciany na trądzik pochodzenia hortmonalnego" - no i to
              > fakt,cóż jak Ty masz przykład babci :)
              > No, ale w sumie cieszę,z e że wykazałas, ze tylko osobiste doświadczenie ma
              dla
              > Ciebie wartość :) I ze przyznajesz, ze rozwód jest spoko ...
              > Udanej fryzurki :)
              > Pozdrawiam ...
              >
              Oj, KOrciu, Korciu... gdybys Ty uwaznie czytala, to bys wiedziala, ze nie
              pisalam o mojej babci, lecz o mojej mamie, i wiedzialabys, ze nigdzie nie
              pisalam ze moja mama nie ma zmarszczek. Pisalam ze ma gladka buzie. Gladka,
              mila w dotyku, delikatna, z ladna cera.
              Jezeli Ty nie pamietasz tego, co ja pisalam wczoraj i co jeszcze tu wisi, to
              jak moge wierzyc, ze dobrze pamietasz to, co Ci kolezanka o jej wadze
              opowiadala?
              • kora3 Oj mario, mario ... 15.02.06, 21:57
                Przepraszam za pomylke, zapewne wynikla ztego, ze osoba 80 letnia kojarzy mi sie
                raczej z babcia niz mamą:) Jeśli to cię uraziło, bardzo mi przykro, efekt był
                absolutnie niezameirzony :)
                Koleżanka ani o wadze jedna, ani o szybkim powrocie do pracy - inna nie musiały
                mi Mario OPOWIADAC, bo jakbys uważnie zcytala również, to wiedzialabyś,z e ja
                piszę, iz TO WIDZIALAM, a nie slyszałam od nich:)
    • maika7 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 08:40
      >> Dlatego wierze np. Maice, ze
      sa ludzie, którzy widzą tylko "opakowanie" - fakt - nie znam nikogo takiego,
      ale moze ona zna :) Maiko, zwracam honor. :)

      Dzięki :-))) Ale mysle, że Ty tez znasz - posłuchaj komentarzy pań o innych
      paniach (i panach) - o czym mówią?? - o tym jak fatalnie (lub pieknie) komus w
      czyms tam, jaka to ładna/brzydka fryzura, że schudły lub przytyły itd, itp.?
      Spotykam dawno niewidzianą koleżankę na ulicy i o czym słyszę? o opakowaniu -
      "jejku nic sie nie zmieniłaś!!" (a ja się zmieniłam - i zewnetrznie i
      wewnętrznie :-)))
      Odwiedzam ciotke i co słysze - o opakowaniu. Moze w Twoim otoczniu jest inaczej,
      - w moim opakowanie jest wazne :-(( co mnie irytuje.


      Do Marii: Mario, organizmy są dośc nieprzewidywalne. Nie sądzę, zeby Kora
      koloryzowała. Ja sama mam kompletnie odmienne doswiadczenia z porodów. Po
      pierwszym dość długo nie mogłam się pozbierać. Po drugim - na drugi dzien mogłam
      prawie biegac - tyle było we mnie energii, niebolenia, i radości z powrotu do domu.
      Ufam więc, że kolezanka Kory i świetnie się czuła i szybko wróciła do "normy"
      przydporodowej.

      :)
      M.
      • kora3 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 11:07
        maika7 napisała:

        > Dzięki :-))) Ale mysle, że Ty tez znasz - posłuchaj komentarzy pań o innych
        > paniach (i panach) - o czym mówią?? - o tym jak fatalnie (lub pieknie) komus w
        > czyms tam, jaka to ładna/brzydka fryzura, że schudły lub przytyły itd, itp.?
        > Spotykam dawno niewidzianą koleżankę na ulicy i o czym słyszę? o opakowaniu -
        > "jejku nic sie nie zmieniłaś!!" (a ja się zmieniłam - i zewnetrznie i
        > wewnętrznie :-)))

        Maiko .. moze ja po prostu naiwna jestem, bo nie znam nikogo, kto mówiac po
        młodzieżowemu:) centralnie by się przyznawał, że zwraca uwagę TYLKo na wyglad
        innych. :) Sama owszem zwracam i przyznaję się do tego:) Ale nie tylko na to, to
        nie jest jakie najważniejsze, jest jednym z elementów, które składają sie na
        obraz danej osoby i już ...
        Jeśli chodzi o kurtuazyjne okrzyki wobec ludzi ...w stylu "Nic sie nie
        zmieniłe/aś po np. 15 latach hehe to sa objawem bardzo źle pojetej własnie
        kurtuazji i niby - taktu. "Komplementowany" w ten sposób wie, ze tak gadający
        kłamie i myśli, ze wygląda tak fatalnie, ze aż kłamac trzeba (na ogół tak myśli)
        tymczasem mówiacy coś takiego uwaza, ze bardzo miły jest :)

        > Odwiedzam ciotke i co słysze - o opakowaniu. Moze w Twoim otoczniu jest inaczej
        > ,
        > - w moim opakowanie jest wazne :-(( co mnie irytuje.

        Wiesz .. "ważność" też jest pojęciem względnym. Jesli ktos nawuja tylko o tym,
        cvo wskazuje,z e tylko to jest ważne, to cosik z nim nie tak ...
        >
        >
        > Do Marii: Mario, organizmy są dośc nieprzewidywalne. Nie sądzę, zeby Kora
        > koloryzowała. Ja sama mam kompletnie odmienne doswiadczenia z porodów. Po
        > pierwszym dość długo nie mogłam się pozbierać. Po drugim - na drugi dzien mogła
        > m
        > prawie biegac - tyle było we mnie energii, niebolenia, i radości z powrotu do d
        > omu.
        > Ufam więc, że kolezanka Kory i świetnie się czuła i szybko wróciła do "normy"
        > przydporodowej.
        >

        :) Maiko ...myślę, ze ta "szybkość" ma też zwiazek z tym, ze ta dziewczyna jest
        naturalnie baaaarzdo szczupła (45/167) ale zdrowa, nic jej nie dolega. W ciąży
        przybrała na wadze ok. 8 kg. (w poprzedniej, w tej tez coś koło tego) lekarz
        uważał, ze to mało, ale przy ogólnym jej metaboliźmie ok. Wiadomo, ze sporo z
        tego co jest w brzuszku mamy przyszłej to woda, stosunkowo cięzka. Tej mojej
        kumpeli moze i zostało 3- 4 kg zaraz po porodzie, ale ponieważ była chudziną
        przed zatem nie miało to wpływu na sylwetkę jakoś powalająco złego. Nawiasem
        mówiąc nie wiem czemu uważa się,z e kobieta w ciąży powinna się roztyć na maxa?
        Z tego, co mi wiadomo ze względów zdrowotnych to nie jest wcale taka rewela ani
        dla matki, ani dla dzidziusia. Jedzenie za 2 nie jest podobno wcale dobre w
        ciązy, owszem jedzenie bardziej odżywczo, TROCHE wiecej, ale nie np. zamiast na
        śnaidanie 2 bułek normalnie - w ciąży 8...Tej mojej kumpeli sie to nie tyczy :)
        Ona nie je, ona ŻRE i w ciąży ibez niej - 5 pączków to dla niej .....beteczka :)

        Ale to ewenement...Wiekszość tak nie ma. No, ale mnie sie też wydaje, ze nie
        zawsze ta pozorna "otyłość" niektórych ciezarnych zwłaszcza pod koniec ciąży to
        bywa opuchlizna:( Zaraz zostanę wyśmiana, ale moja przyjaciółka (nawiasem mówiąc
        lekarka) od ok. połowy 8 miecha zaczęła puchnać , po prostu w oczach :( pasek z
        zegraka zapinała na ostatnią dziurke, kozaczki musiała zmioenić na botki bo sie
        nie zapinały, w nic sie nie mkiesciła, twarz miała jakąś taką nalaną. Kto jej
        nie znał przed ciążą mógłby uznac,z e tak zgrubła, ale jak sie ją znało widac
        było, ze to OPUCHNIETE:( Okazało się, ze organizm zatrzymuje wodę, co ciekawe po
        porodzie zaczęło to szybko zanikac (szczególnie widać było, jak zanika w kostach
        nóg, rąk i na twarzy) ... Spotkałas się z czyms takim kiedyś, bo ona mnie móiła,
        ze to sie zdarza dosc często.
        • maika7 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 12:00
          > Maiko .. moze ja po prostu naiwna jestem, bo nie znam nikogo, kto mówiac po
          > młodzieżowemu:) centralnie by się przyznawał, że zwraca uwagę TYLKo na wyglad
          > innych. :) Sama owszem zwracam i przyznaję się do tego:) Ale nie tylko na to,
          to> nie jest jakie najważniejsze, jest jednym z elementów, które składają sie na
          > obraz danej osoby i już ...

          :-)) Ja tez nie znam "centralnie" przyznających się do tego. Natomiast widzę i
          słysze jak kilka osób z mojego otoczenia reaguje :-)))) Jestem chyba nieco
          wyczulona na tym punkcie, bo przez taką postawę, moja kolezanka chodzi na
          terapię (według mnie przez taką postawę). Ma kłopoty z samooceną, a na dokładke
          koduje w córce, że od "wyglądu wszystko zalezy" - nieswiadomie jak sądzę :-(

          > Jeśli chodzi o kurtuazyjne okrzyki wobec ludzi ...w stylu "Nic sie nie
          > zmieniłe/aś po np. 15 latach hehe to sa objawem bardzo źle pojetej własnie
          > kurtuazji i niby - taktu. "Komplementowany" w ten sposób wie, ze tak gadający
          > kłamie i myśli, ze wygląda tak fatalnie, ze aż kłamac trzeba (na ogół tak
          myśli) tymczasem mówiacy coś takiego uwaza, ze bardzo miły jest :)

          no własnie :-)))))

          > Wiesz .. "ważność" też jest pojęciem względnym. Jesli ktos nawuja tylko o tym,
          > cvo wskazuje,z e tylko to jest ważne, to cosik z nim nie tak ...

          ano, nie tak... Ale jak zaglądam do babskich gazet (poza kilkoma tytułami), to
          co widze? skupianie sie na opakowaniu i "opakowaniu opakowania" - ciuchy, i na
          opakowaniu zewnetrznym opakowania (wystrój mieszkań. Zerknij na tytuły w sklepie
          z czasopismai - ile jest o "środku" opakowań? Przesadzam mówiąc, że opakowanie
          jest "na topie"?

          > :) Maiko ...myślę, ze ta "szybkość" ma też zwiazek z tym, ze ta dziewczyna jest
          > naturalnie baaaarzdo szczupła (45/167) ale zdrowa, nic jej nie dolega. W ciąży
          > przybrała na wadze ok. 8 kg. (w poprzedniej, w tej tez coś koło tego) lekarz
          > uważał, ze to mało, ale przy ogólnym jej metaboliźmie ok. Wiadomo, ze sporo z
          > tego co jest w brzuszku mamy przyszłej to woda, stosunkowo cięzka. Tej mojej
          > kumpeli moze i zostało 3- 4 kg zaraz po porodzie, ale ponieważ była chudziną
          > przed zatem nie miało to wpływu na sylwetkę jakoś powalająco złego. Nawiasem
          > mówiąc nie wiem czemu uważa się,z e kobieta w ciąży powinna się roztyć na maxa?


          Kiedys sie uważało bo własnie zasada "jedz za dwoje" była "obowiązujaca". Jesli
          koleżanka urodziła zdrowe dziecko, ważące powyżej 2.5 kg, i niewymagające
          inkubatora itd to znaczy, ze ciąża była ok, i waga w tej ciazy tez ok.


          >
          > Z tego, co mi wiadomo ze względów zdrowotnych to nie jest wcale taka rewela
          ani> dla matki, ani dla dzidziusia. Jedzenie za 2 nie jest podobno wcale dobre w
          > ciązy, owszem jedzenie bardziej odżywczo, TROCHE wiecej, ale nie np. zamiast
          na> śnaidanie 2 bułek normalnie - w ciąży 8...Tej mojej kumpeli sie to nie tyczy
          :)> Ona nie je, ona ŻRE i w ciąży ibez niej - 5 pączków to dla niej .....beteczka

          Nie jest wskazane bo dodatkowo obciąża kręgosłup, serce, nerki itd.

          > Ale to ewenement...Wiekszość tak nie ma. No, ale mnie sie też wydaje, ze nie
          > zawsze ta pozorna "otyłość" niektórych ciezarnych zwłaszcza pod koniec ciąży
          to> bywa opuchlizna:( Zaraz zostanę wyśmiana, ale moja przyjaciółka (nawiasem
          mówiąc lekarka) od ok. połowy 8 miecha zaczęła puchnać , po prostu w oczach :(
          pasek z zegraka zapinała na ostatnią dziurke, kozaczki musiała zmioenić na botki
          bo sie nie zapinały, w nic sie nie mkiesciła, twarz miała jakąś taką nalaną. Kto
          jej nie znał przed ciążą mógłby uznac,z e tak zgrubła, ale jak sie ją znało
          widac było, ze to OPUCHNIETE:( Okazało się, ze organizm zatrzymuje wodę, co
          ciekawe po porodzie zaczęło to szybko zanikac (szczególnie widać było, jak
          zanika w kostach nóg, rąk i na twarzy) ... Spotkałas się z czyms takim kiedyś,
          bo ona mnie móiła,> ze to sie zdarza dosc często.

          Tak, sama tak miałam - pod koniec obu ciąz. Po porodzie szybko gospodarka wodna
          wróciła do normy.

          :-)
          M.


          • kora3 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 23:57
            maika7 napisała:
            >
            > :-)) Ja tez nie znam "centralnie" przyznających się do tego. Natomiast widzę i
            > słysze jak kilka osób z mojego otoczenia reaguje :-)))) Jestem chyba nieco
            > wyczulona na tym punkcie, bo przez taką postawę, moja kolezanka chodzi na
            > terapię (według mnie przez taką postawę). Ma kłopoty z samooceną, a na dokładke
            > koduje w córce, że od "wyglądu wszystko zalezy" - nieswiadomie jak sądzę :-(

            No to faktycznie nienajlepiej z nią i sadze, być moze błednie, ze to wina
            wychowania tej koleżanki i wyrobienia w niej niskiej samooceny w zakresie innych
            niż wyglad cech i zalet. :( Pamiętam taką dziewczynke, która chodziła ze mna do
            podstawówki. Była autentyczmie pięklnym dzieckiem, acz średnio lotnym (ale nie
            glupszym niż inne),. Kiedykolwiek walnęła jakiś głupstwo, zcy nie umiała zcegos
            nauczyciele mówili ze śmiechem "Noooo przynajmniej ładna jestes, to jakoś Ci
            ujdzie ten brak rozumu". Wyrobili w zdiewczynie taka postawe właśnie, ze jedyna
            jej wartością jest uroda i kiedy w okresie dojzrewanai, jak wiekszosc
            dziewczynek nie byla już taka śliczna i slodka przeżywała dramat, bo w swoim
            pojeciu straciła jedyną rzezc, z powodu ktorej zasługiwala na sympatie, czy
            zainteresowanie, a wszystko inne jest w niej beznadziejne. Na szczeście ta
            postawa jej się z tego, co wiem "naprostowała", bo jest teraz ładna pania po
            studiach :)

            >
            >))
            >
            > > Wiesz .. "ważność" też jest pojęciem względnym. Jesli ktos nawuja tylko o
            > tym,
            > > cvo wskazuje,z e tylko to jest ważne, to cosik z nim nie tak ...
            >
            > ano, nie tak... Ale jak zaglądam do babskich gazet (poza kilkoma tytułami), to
            > co widze? skupianie sie na opakowaniu i "opakowaniu opakowania" - ciuchy, i na
            > opakowaniu zewnetrznym opakowania (wystrój mieszkań. Zerknij na tytuły w sklepi
            > e
            > z czasopismai - ile jest o "środku" opakowań? Przesadzam mówiąc, że opakowanie
            > jest "na topie"?

            Nie zcytuje babskich gazet , przyznaje, choc moze w niektorych sa jakieś ciekawe
            porady, co do mody , zcy urody :) Ale mnie zawsze denerwowala w nich technika
            nachalności:) "Chcesz byc piekna ? Musisz to mieć!", "Tylko zdięki naszemu
            naszyjnkowi zabłyśniesz na imprezie" - to glupawa gadka z mety cuchnaca
            manipulacją sprzedawcy. A w babskich gaetach, które ostatnio wygrzebalam z
            koszyczka u kosmetyczki w poczekalni w ozcy zruciło mi się jeszcze gorsze. Otóż
            zcytając SAME tytuly doszłam do wniosku, ze kobiety nie mają NIC, NIC do roboty
            poza mysleniem nad tym, jak zdobyć i co wazniejsze ZATRZYMAC faceta ( w tym
            oczywiscie dbanie o siebie ale DLA NIEGO, o zainteresowanej ani słowa:) oraz
            dbać o dom i dziecko. NIC WIECEJ!!! Zgroza bierze ...
            >
            >
            > Kiedys sie uważało bo własnie zasada "jedz za dwoje" była "obowiązujaca". Jesli
            > koleżanka urodziła zdrowe dziecko, ważące powyżej 2.5 kg, i niewymagające
            > inkubatora itd to znaczy, ze ciąża była ok, i waga w tej ciazy tez ok.
            >
            Zdrowe jak rydz :)

            >
            > Nie jest wskazane bo dodatkowo obciąża kręgosłup, serce, nerki itd.
            Ona i bez ciązy tak je ... Ilość zarcia jest niemozebna, jak dla mnie. Czaem sie
            zdiwię, ze jej nic po prostu w brzuchu nie boli po tym:)

            >

            >
            > Tak, sama tak miałam - pod koniec obu ciąz. Po porodzie szybko gospodarka wodna
            > wróciła do normy.
            >
            Ja byłam przerażona, jak zobazcyłam co się z nia dzieje, ale faktycznie ta woda
            jakoś szybko znikneła ...
      • maria421 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 14:38
        maika7 napisała:

        > Do Marii: Mario, organizmy są dośc nieprzewidywalne.

        Zgoda, Maiko, z uwzglednieniem i uwypukleniem slowa "dosc".
        Organizmy nie funkcjonuja identycznie, ale pewne procesy przebiegaja w nich
        podobnie. Dlatego tez np. szwy z rany sa zdejmowane nie wczesniej niz po 7
        dniach od ich zalozenia:-)
        Jakkolwiek nieprzewidywalnie reaguja, potrzebuja zawsze odpowiedniego czasu na
        regeneracje, w przypadku tu poruszanym, na powrot do stanu sprzed ciazy,
        rozciagnieta macica, rozciagnieta powloka brzuszna potrzebuje czasu na to, aby
        wrocic do rozmiarow sprzed ciazy.

        > Nie sądzę, zeby Kora koloryzowała.

        Moze nie koloryzuje, moze cos jej sie pomylilo, zle kolezanke zrozumiala, nie
        wiem:-)

        Ja sama mam kompletnie odmienne doswiadczenia z porodów. Po
        > pierwszym dość długo nie mogłam się pozbierać. Po drugim - na drugi dzien
        mogła
        > m
        > prawie biegac - tyle było we mnie energii, niebolenia, i radości z powrotu do
        d
        > omu.
        > Ufam więc, że kolezanka Kory i świetnie się czuła i szybko wróciła do "normy"
        > przydporodowej.

        Jezeli chodzi o sile i energie to moglo tak byc. Ale Kora mowila o wygladzie
        kolezanki:-)
        • maika7 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 15:13
          > Zgoda, Maiko, z uwzglednieniem i uwypukleniem slowa "dosc".
          > Organizmy nie funkcjonuja identycznie, ale pewne procesy przebiegaja w nich
          > podobnie. Dlatego tez np. szwy z rany sa zdejmowane nie wczesniej niz po 7
          > dniach od ich zalozenia:-)
          > Jakkolwiek nieprzewidywalnie reaguja, potrzebuja zawsze odpowiedniego czasu na
          > regeneracje, w przypadku tu poruszanym, na powrot do stanu sprzed ciazy,
          > rozciagnieta macica, rozciagnieta powloka brzuszna potrzebuje czasu na to, aby
          > wrocic do rozmiarow sprzed ciazy.

          Tylko, że w przypadku ściągania szwów, na niektórych pacjentach jest już ładna
          blizna, a niektórym jeszcze trzeba "dogajać" rany.
          Oczywiście - porozciągane miesnie potrzebuja czasu na powrót do stanu "przed
          ciażą", ale nie jest wykluczone, że ta jedna pani jest swoistym ewenementem. Tym
          bardziej, że przybrała niewiele (dziecko 3 kg, wody - 1, kg, 50 dag, łożysko) w
          sumie zostało jej po porodzie około 3 kg więcej niż miała przed porodem....
          Możliwe, ze ładnie jej się to wszystko porozkładało i pościągało :-)


          > Jezeli chodzi o sile i energie to moglo tak byc. Ale Kora mowila o wygladzie
          > kolezanki:-)

          Wiem i nie widze powodu, zeby podwazac to, co twierdzi, że widziała. Niezaleznie
          od moich doswiadczeń.

          :-)
          M.
          • maria421 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 16:32
            maika7 napisała:

            .
            > Oczywiście - porozciągane miesnie potrzebuja czasu na powrót do stanu "przed
            > ciażą", ale nie jest wykluczone, że ta jedna pani jest swoistym ewenementem.
            Ty
            > m
            > bardziej, że przybrała niewiele (dziecko 3 kg, wody - 1, kg, 50 dag, łożysko)
            w
            > sumie zostało jej po porodzie około 3 kg więcej niż miała przed porodem....
            > Możliwe, ze ładnie jej się to wszystko porozkładało i pościągało :-)

            Kora pisze ze przytala w ciazy tylko ok 8 kg. Jest to absolutne minimum ponizej
            ktorego robi sie bardzo niebezpiecznie. Normalne przytycie, to 10-16 kg i
            lekarze mowia, ze im szczuplejsza kobieta, tym bardziej powinna przytyc.
            Waga ta rozklada sie mniej wiecej nastepujaco:
            3-4 kg dziecko
            7-12 kg placenta, wody plodowe, podwyzszona objetosc krwi, plyny w organizmie,
            zapasy tluszczu, tkanka w piersiach.

            Ta pani faktycznie musi byc ewenementem:-)

            > Wiem i nie widze powodu, zeby podwazac to, co twierdzi, że widziała.
            Niezalezni
            > e
            > od moich doswiadczeń.

            Coz, Maiko, mam juz takie dziwne nastawienie do roznych "ewenementow":-)

            > M.
            • maika7 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 16:48
              > Kora pisze ze przytala w ciazy tylko ok 8 kg. Jest to absolutne minimum ponizej
              >> ktorego robi sie bardzo niebezpiecznie. Normalne przytycie, to 10-16 kg i
              > lekarze mowia, ze im szczuplejsza kobieta, tym bardziej powinna przytyc.
              > Waga ta rozklada sie mniej wiecej nastepujaco:
              > 3-4 kg dziecko
              > 7-12 kg placenta, wody plodowe, podwyzszona objetosc krwi, plyny w organizmie,
              > zapasy tluszczu, tkanka w piersiach.

              Chyba nie doczytałaś tego co napisałam. Obliczyłam właśnie ile się koleżance
              Kory "rozłożyło na poszczególne "składniki ciąży" wiedząc, ze przytyła 8 kg.
              Załóżyłam, ze drobna kobieta (Kora piasała o rozmiarze 36) urodziła dziecko o
              wadze ok. 3 kg, miała średnią ilość wód płodowych (1l) i jej łożysko wałyło
              prawidłowo - 0,5 kg. 3.5 kg zostały na przyrost mięsni macicy, tłuszcz,
              powiększoną objętość krwi. Jeśli więc koleżanka urodziła zdrowe dziecko - jej
              ciąże i przyrost wagi nalezy uznac za "normalny" dla niej - o jej wadze,
              wzroście, budowie i tempie przemiany materii. Z tych 3,5 kg należy założyć, że
              jakąś wagę miała też woda zatrzymana w organiźmie. #, 5 kg łatwo zrzucić lub...
              ich nie zauważyć :-)

              Kora pisała o niej jako o wyjątku wśród innych znanych jej osób.
              M.

              • maria421 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 17:58
                maika7 napisała:

                >
                > Chyba nie doczytałaś tego co napisałam. Obliczyłam właśnie ile się koleżance
                > Kory "rozłożyło na poszczególne "składniki ciąży" wiedząc, ze przytyła 8 kg.
                > Załóżyłam, ze drobna kobieta (Kora piasała o rozmiarze 36) urodziła dziecko o
                > wadze ok. 3 kg, miała średnią ilość wód płodowych (1l) i jej łożysko wałyło
                > prawidłowo - 0,5 kg. 3.5 kg zostały na przyrost mięsni macicy, tłuszcz,
                > powiększoną objętość krwi. Jeśli więc koleżanka urodziła zdrowe dziecko - jej
                > ciąże i przyrost wagi nalezy uznac za "normalny" dla niej - o jej wadze,
                > wzroście, budowie i tempie przemiany materii.

                Wedlug znanych mi kryteriow 8 kg to jest 2 kilo ponizej dolnej normy, dla
                kazdej kobiety, niezaleznie od budowy ciala.

                Z tych 3,5 kg należy założyć, że
                > jakąś wagę miała też woda zatrzymana w organiźmie. #, 5 kg łatwo zrzucić
                lub..
                > ich nie zauważyć :-)

                Moze jezeli te kilogramy sie rowno rozkladaja.
                Ale oprocz wagi nalezy wziac pod uwage przyrost obwodu brzucha i biustu, ktory
                w tydzien po porodzie nie wraca do normy.

                > Kora pisała o niej jako o wyjątku wśród innych znanych jej osób.
                > M.
                >
                • maika7 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 18:19
                  > Wedlug znanych mi kryteriow 8 kg to jest 2 kilo ponizej dolnej normy, dla
                  > kazdej kobiety, niezaleznie od budowy ciala.

                  Może warto spytac lekarza :-))) Znalazłam coś takiego:
                  www.republika.pl/hrynek/waga.html
                  Cytuję:
                  "Jednocześnie należy pamiętać, że waga w ciąży może zmieniać się w innym rytmie.
                  Zmiana przyrostu wagi uwarunkowana jest od wzrostu, budowy ciała, wagi przed
                  ciążą. Część kobiet może przybrać na wadze tylko 6 - 8 kg kiedy inna kobieta
                  nawet ponad 15 kg i nie ma to wpływu na prawidłowy przebieg ciąży. Za każdym
                  razem należy swój przyrost wagi kontrolować i konsultować z lekarzem ginekologiem."

                  Może to nieco zmodyfikuje Twoje poglądy?

                  > Moze jezeli te kilogramy sie rowno rozkladaja.
                  > Ale oprocz wagi nalezy wziac pod uwage przyrost obwodu brzucha i biustu, ktory
                  > w tydzien po porodzie nie wraca do normy.

                  :-)))) widocznie jej zostało więcej w biuście :-)) Chyba o biuście większym Kora
                  wspominała :-) Mario - nie będę sie oczywiście upierać, ze brzuch koleżanki Kory
                  odzyskał w tydzień napięcie skóry sprzed porodu, ale o tym chyba Kora nie pisała :-)

                  M.



                  • maria421 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 19:02
                    maika7 napisała:

                    > > Wedlug znanych mi kryteriow 8 kg to jest 2 kilo ponizej dolnej normy, dla
                    > > kazdej kobiety, niezaleznie od budowy ciala.
                    >
                    > Może warto spytac lekarza :-))) Znalazłam coś takiego:
                    > www.republika.pl/hrynek/waga.html
                    > Cytuję:
                    > "Jednocześnie należy pamiętać, że waga w ciąży może zmieniać się w innym
                    rytmie
                    > .
                    > Zmiana przyrostu wagi uwarunkowana jest od wzrostu, budowy ciała, wagi przed
                    > ciążą. Część kobiet może przybrać na wadze tylko 6 - 8 kg kiedy inna kobieta
                    > nawet ponad 15 kg i nie ma to wpływu na prawidłowy przebieg ciąży. Za każdym
                    > razem należy swój przyrost wagi kontrolować i konsultować z lekarzem
                    ginekologi
                    > em."
                    >
                    > Może to nieco zmodyfikuje Twoje poglądy?

                    Dane ktore podalam tez pochodza z dostepnych w internecie zrodel.
                    >
                    >
                    > :-)))) widocznie jej zostało więcej w biuście :-)) Chyba o biuście większym
                    Kor
                    > a
                    > wspominała :-) Mario - nie będę sie oczywiście upierać, ze brzuch koleżanki
                    Kor
                    > y
                    > odzyskał w tydzień napięcie skóry sprzed porodu, ale o tym chyba Kora nie
                    pisał
                    > a :-)

                    Pisala, ze po tygodniu ta kolezanka zakladala ciuchy sprzed ciazy, a ja na to,
                    ze moze spodnice na gumce....)))

                    Zreszta, drobiazg. Korci przyznalam racje nawet na zapas i nie mam zamiaru
                    dalej drazyc tego tematu:-)

                    > M.
                    >
                    >
                    >
                    • maika7 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 19:28
                      > Dane ktore podalam tez pochodza z dostepnych w internecie zrodel.
                      link podrzucisz? - nie to, ze nie wierze, tylko lubię sobie popatrzeć na
                      roznorodnośc patrzenia na normy biologiczne :-) W ksiązkach "z moich czasów" tez
                      są te zakresy wag nieco wyższe.

                      > Pisala, ze po tygodniu ta kolezanka zakladala ciuchy sprzed ciazy, a ja na to,
                      > ze moze spodnice na gumce....)))
                      >
                      > Zreszta, drobiazg. Korci przyznalam racje nawet na zapas i nie mam zamiaru
                      > dalej drazyc tego tematu:-)

                      Tak, pamietam, czytałam Waszą rozmowę :-))) Aleśmy się we trójkę nagadały o
                      brzuchu jakiejś pani :-)))) masz racje - chyba nie warto dalej o tym :-) Ale
                      link to bym chciała :-)

                      M.
                      • maria421 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 19:56
                        maika7 napisała:


                        > Tak, pamietam, czytałam Waszą rozmowę :-))) Aleśmy się we trójkę nagadały o
                        > brzuchu jakiejś pani :-)))) masz racje - chyba nie warto dalej o tym :-) Ale
                        > link to bym chciała :-)


                        Sluze:
                        www.schwangerschaft-ernaehrungstipps.de/gewicht-schwangerschaft.htm
                        Nie podalam wczesniej, bo jest po niemiecku

                        > M.
                        • maika7 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 20:37
                          :-(( niemieckiego praktycznie nie znam - ale wygląda na to, że duża częśc z
                          tego linku przetłumaczyłaś w jednej ze swoich poprzednich wypowiedzi.

                          :-)
                          M.
    • mamalgosia Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 09:08
      Ja trochę OT zacznę: mam - jak wiesz - drugie dziecko. I okazuje się, że żadne
      recepty sprawdzone na Straszym nie sprawdzają się na Młodszym. tak więc moje
      wypowiadanie się o dzieciach jako o ogóle jest daremne. I czasem bezdzietny
      ksiądz będzie wiedział więcej niż matka szóstki dzieci.
      A czy doświadczenie jest takim najlepszym nauczycielem? Nie sądzę. Na pewno nie
      jedynym.
      Jeśli chodzi o rozwody, to może trochę później, bo teraz musze polować na pewną
      książkę na allegro (kończy sie aukcja)
      • mamalgosia Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 09:26
        wygrałam aukcję, więc wracam.

        O rozwodach mogłąbym długo. Ale powiem tylko jedno-żby było na temat:
        podejście, że jest to tylko jakaś tam sprawa do załątwienia na dany dzień - nie
        podoba mi się. Nie podoba mi się takie lekceważenie spraw małżeństwa. To
        wszystko
        • maika7 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 09:44
          > podejście, że jest to tylko jakaś tam sprawa do załątwienia na dany dzień - nie
          > podoba mi się. Nie podoba mi się takie lekceważenie spraw małżeństwa. To
          > wszystko

          Małgosiu, ale sprawa rozwodowa to już jest po decyzjach, po przemyśleniach
          (zazwyczaj) i po rozkładzie związku. I juz może być traktowana jako coś do
          "odhaczenia" - pieczątka na dokumencie. Czas wczesniejszy - czas decyzji jest
          tym czasem trudnym.

          M.
          • mamalgosia Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 11:00
            czyli powinnam rozgraniczyć: rozwód, a ta konkretna ostatnia sprawa rozwodowa,
            stwierdzenie czegoś na papierze, tak?
            • maika7 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 11:36
              > czyli powinnam rozgraniczyć: rozwód, a ta konkretna ostatnia sprawa rozwodowa,
              > stwierdzenie czegoś na papierze, tak?

              Tak, i chyba własnie no tym pisała Kora. I niekoniecznie "ostatnia sprawa
              rozwodowa" tylko raczej - "do decyzji" i "po decyzji = formalnosci".

              :-)
              M.

            • kora3 Mamałgosiu ....to indywidualna sprawa... 15.02.06, 11:57
              Ale Maika ma przynajniej jeśli o mnie chodzi, częśc racji :)
              Kiedy dochodzi już do rozprawy rozwodowej ostatecznej jest to na ogół moment,
              kiedy ludzie de facto PRZESTALI BYĆ Z SOBĄ...jakiś czas wczesniej, na pewno już
              emocjonalnie, jeśli nie faktycznie (czyli zamieszkują razem). Podstawowymi
              pytaniami na rozwodzie sa własnmie te o wspólne prowadzenie gospodarstwa
              domowego i współżycie (kiedy ustały) oraz stan zamieszkiwania.
              Tak więc nie można oceniac człowieka, który podchodzi do tej sprawy z dystansem,
              jako lekceważacego małżeństwo. Choć, przyanaję, ja mocno przerysowałam w
              początkowej wypowiedzi ten rozwodowy luz. Z rozwodem jest jak ze slubem
              Mamałgoiu- to zwieńczenie, zakończenie pewnej sytuacji życiowej, a rozpoczecie
              innej. tak, jak decyzja o slubie i same przygotowania (nawet te najprostsze -
              urzedowe) ileś trwają, tak samo na pewno ileś tam trwa podejmowanie decyzji o
              rozowdzie, która jest efektem ZAISTNIAŁEGO rozkładu małżeństwa. Najczęściej i
              najbradziej boli moment, gdy następuje ów rozkład - zalezy od sytuacji, osób ,
              powodów itepe, ale na pewno fakt, ze rozpada sie zwiazek, który był nma tyle
              ważny, ze aż podjeło sie decyzję o ślubie, nie jest ani miły, ani rozrywkowy.
              Pzrynajmniej dla mnie nie był ...
              A sam rozwód też ludzie przeżywają różnie, różnie on wygląda pod względem
              kultury i wywlekania brudów i zalów i rózne podejście ma doń kazdy z
              rozwodzących się ...
              Uwazam wszelako, że daleka byłabym od oceny, jaki kto ma stosunek do małżeństwa
              na podstawie tego, jak sie zachowuje podczas samego rozwodu, tu jak mówię w gre
              wchodzą emocje, charakter, dystans itepe
              • mamalgosia Re: Mamałgosiu ....to indywidualna sprawa... 15.02.06, 12:41
                Skoro uważasz, że z rozwodem sprawa ma sie tak jak ze ślubem, to tym bardziej
                nie rozumiem tej lekkości w podchodzeniu do tematu (nawet jeśli była celowo
                przerysowana, to jednak lekkość pozostaje)
                • kora3 Re: Mamałgosiu ....to indywidualna sprawa... 15.02.06, 13:07
                  mamalgosia napisała:

                  > Skoro uważasz, że z rozwodem sprawa ma sie tak jak ze ślubem, to tym bardziej
                  > nie rozumiem tej lekkości w podchodzeniu do tematu (nawet jeśli była celowo
                  > przerysowana, to jednak lekkość pozostaje)

                  Mamałgosiu :) Nie wiem, czy do końca sie zrozumiałyśmy ... Sam rozwód, jak i sam
                  ślub są tak naprawdę CHWILKAMI, które się zdarzają w życiu nwskutek stworzenia
                  się, lub rozpadu istniejącego zwiazku. To sformalizowanie pewnych spraw
                  (oczywiscie, światopoglądowo to moze mieć rózną barwę i wagę) ale mnie chodzio o
                  to, że slub czy rozwód następują PO PEWNYM CZASIE od podjęcvia decyzji o nich
                  przez przyszłych małżonków, czy chcących rozwieźć sie malżonków (mniej wiecej
                  to, o czym w temacie rozwodu mówila Maika). Ślub, obojętnie jaki następuje w
                  naszym kregu kulturowym na ogół po kilku rtapach znajomości: zapoznaniu sie
                  ludzi, okresie "chodzenia" niezobowiązującego, zareczynach, okresie
                  narzeczeństwa oficjalnego, w trakcie którego trwają pzrygotrowania do ślubu. Tu
                  nie Las Vegas i nie dostaje się slubu po godzinie od zgłoszenia takiej chęci.
                  Tak samno jest z rozwodem, który jest końcem małżeństwa formalnie, ale
                  małzeństwa, które de facto przestało nim być dużo wcześniej. Jest najpierw etap
                  niedogadywania sie, prób ratowania (z jednej lub obu stron), zdrady i/lub jej
                  wykrycia itepe, potem następuje okres nieformalnej separacji podczas której
                  małżonkowie przestają sypiac z sobą i wspólnie utrzymywac dom, bywa, ze (daj
                  Boze) przestają z sobą mieszkać, a na koneic jest formalny rozwód. Na ogół jest
                  to rozciagnięte w czasie, bo rozodu, jako i ślubu nie dostaje sie w godzine po
                  przuyłaaniu meża z inna w łożku, ani w godzine po tym, jak ludzie dochodzą do
                  wniosku, ze nie chcą z sobą byc ...
                  O ile przy ślubie jest zawsze lub z reguły miło i człowiekiem targają pozytywne
                  emocje (ale czasem takie bardzo egzaltowane, a zcasem mniej), to przy rozwodzie
                  najlepiej jest, gdy człowiek ma do zakończenia tego etapu w życiu, skoro już tak
                  sie stało, dystans. Taki dystans nie zawsze i nie u każdego jest możliwy, a
                  najbardziej jest mozliwey wtedy, gdy już sie faktycznie nie kocha współmałzonka,
                  z którym sie rozstaje, rozstanie nie pociaga koniecznosci całkowitej zmainy
                  życia w tym momencie (np. wyprowadzki do innego miasta, zmiany pracy itepe), nie
                  ma sie dzieci, które ucierpia przy rozwodzie, rozwód przebiega kulturalnie,
                  człowiek już przed tym formalnym załatwieniem sprawy jakoś sobie poukładał w
                  sercu, w głowie i praktycznie swoje sprawy i życie, ma wsparcie ze strony
                  rodziny i przyjaciół itepe.
                  • kora3 Jeśli zaś Mamałgosiu chodzii o podejscie do ... 15.02.06, 13:20
                    małżeństwa. To chyba zachowanie, czy odczuwanie rozwodu (jako wizyty w sadzie)
                    ma tu najmniej do rzeczy ...Czy gdybyś widziała współmałżonka płaczącego przed
                    sądem, ze żone kocha i nie chce za nic rozwodu, o który wnioskuje kobieta, albo
                    mającego za sobą z powodu tego wnuioskowania próbę samobójczą z punku, a priori
                    uznałabyś, ze t człoqwiek powaznie do małzeństywa podchodzący? może .. ale być
                    moze zmieniłabys zdanko widząc liczne obdukcje zony wnioskujacej o rozód,
                    dowiadziawszey się, ze delikwent nie pracował, nie stronił od kielicha i
                    towarzystwa panieniek i temu podbne sprawki :) Podejscie do istniejącego
                    małzeństwa mierzy się chyba miarą odpowiedzialności za nie, za współmałzonka,
                    próbami dogadania się, ratowania związku o ile jest to możliwe, a nie spazmam,i
                    pod salą sadowa, czy na niej. Cóż ztego, że ktoś mówi, ze kocha i nie chce
                    rozwodu, skoro mając np. 5 razy ostrzeżenie i szansę na odbudowanie zwiazku, nie
                    robił tego? Ano nic Mamałgoiu z tego jego partnerce, czy partnerowi. I doprawdy
                    teatr przedsadem nie przekona tu nikogo rozsądnego, przynajmniej mnie sie tak
                    wydaje ...
                    • mamalgosia Re: Jeśli zaś Mamałgosiu chodzii o podejscie do . 15.02.06, 14:30
                      Ale nie chodzi mi o jakieś uzewnętrznianie się, broń Boże o teatr na sali
                      sądowej. Ale o to, co człowiek czuje. JA bym pewnie sie gryzła, przejmowała,
                      zastanawiała tysiąc razy, co było nie tak... Na pewno nie byłoby to takie coś
                      jak każda inna czynność wykonana w danym dniu
                      • kora3 Hmmmmm 15.02.06, 16:12
                        Mamałgosiu, pozwolę sobie wysnuć domniemanie, że być moze wiesz, jak to
                        przeżyłabyś hipotetycznie, a być moze na teraz -nie wiesz. Jak wspomniałas
                        wcześniej (nie tylko Ty zresztą) nawet fizyczne, a cóż dopierro psychiczne
                        doznania np. w okresie ciąży i pordu u tej samej osoby mogą być różne. Zależne
                        od człowieka, jego charakteru, być moze, a raczej na pewno takze światopogladu,
                        ale równiez Mamałgosiu aktualnego stanu ducha, ogólnej sytuacji itepe. Doprawdy
                        trudno "gdybac" czy pozułabyś po rozwodzie ulgę, czy załość, gdyby Twój małżonek
                        (nie prawdziwy, tylko hipotetyczny - oczywiście) był znęcającym sie nad Tobą i
                        dziećmi pijakiem, albo przyłapalabyś go w swoim łóżku z inną, prawda? Nie jesteś
                        w takiej sytuacji, z dużym prawdopodobieństwem nawet trudno Ci sobie ją
                        wyobrazić w soba w roli głównej (całe szczeście). Być moze wówcazs, w takiej
                        sytuacji myalałabyś inaczej niż teraz, calkiem teoretycznie się zastanawiając
                        nad rozwodami, ich powodami, przeżywaniem ich itepe. Wierze, ze myślisz, ze
                        gryzłabyś sie, zastanawiała, co było nie tak, czy nie dało się uratowac ...
                        Rozumiem. Ale pomyśl, ze być moze ja gryzłam sie znacznie wcześniej PRZED
                        pójsciem już na salę w sądzie, że starałam sie ratowac, że szukałam wyjścia -
                        nie wyszło, a w moim pojeciu zrobiłam wszystko, co umiałam. Czy był dalej sens
                        sie gryźć? Życ zastanawianiem się dnad tym, czego nie zrobiłam ? Kto bardziej
                        winny? Co byłoby gdyby? Nie jesteś zwariowaną nastolatka już i masz reochę
                        doświadzcenia, sama wiesz, ze są sytuacje w zyciu, ktyórych nie pzreskoczymy,
                        nawet starając sie najbardziej, na ile nas stać. W takich sytuacjach dystans do
                        nich, który przychodzi, nie ukrywam, z czasem i okolicznościami, pomaga
                        człowiekowi rzetrwać je i nie zwariować, albo nie popaść w depresję. Nie ma
                        sensu rozdrapywać ran i po tysiąckroć przeżywac sytuacji, które sie wydarzyły,
                        zakończyły i nie zmienimy ich. Wiem, łatwo sie mówi :) Dlatego pisze, ze zależy
                        to od nie tylko człowieka, ale pewnych obiektywnych okoliczności, świata wokół
                        tego człowieka.
                        Wiesz co? Znałam pewną panią. Rozwiodłą sie jako stosunkowo młoda kobieta przed
                        30 stką jeszcze, z ewidentnej winy meża. Była wówczas młoda, atrakcyjna...Pięc
                        lat zwlekała z rozwodem (nie mieszkając już z mężem, zamieszkał z inną panią, a
                        ona sie wyprowadziła z dzieckiem) a następnie przez kolejne 10 lat w zasadzie
                        nie zajmowała sie w życiu prywatynym właśnie w sumie niczym poza
                        rozpamietywaniem krzywdy doznanej ze strony byłego męża (faktycznie , kawał z
                        niego było sukinsyna, nawet nie interesował sie ich wpółnym dzieckiem) oraz
                        zastanawianiem się dlaczego tak sie stało:( Nabierała przez to tylko goryczy,
                        niskiej samooceny, odstreczała od siebie ludzi, bo wiecznie była ukrzywdzona i
                        wyrzekająca, a lata Mamałgosiu mijały i życie leciało jej przez palce.
                        Napisałam, ze znałam te panią:) ale ona żyje! W pewnym momencie jej dziecko
                        wreszcie jej popwiedziało prawdę "Mamo! Nie zamykasz skońzconej dawno ksiązki,
                        piszesz ten czarny scenariusz od nowa wciąż , a to STARA BAŚŃ! Rozejrzyj sie i
                        zobacz na co marnujesz 10 rok życia, TWOJEGO CENNEGO ŻYCIA MAMO! Zostaw te starą
                        zakurzona ksiązke i zacznij pisac SWOJĄ, od nowa, DLA MNIE, DLA SIEBIE! Inaczej
                        z goryczy zdechniemy oboje za życia!" Kobieta spojrzała trzeźwo i ..dzień po
                        dniu jakos sie pozbierała :) Przestałą w sobie widzieć zdradzoną i poniżoną żonę
                        jakiegoś tam typa, a zaczęłą widzieć interesujacą kobietę, której towarzystwo
                        jest pożadane, która podoba sie ludziom (nie tylko mężczyznom), która jest
                        doceniana w pracy, która dobrze wychowała dziecko i to sama. Wyszła z zakletego
                        kregu po prostu. pomijam już fakt, ze w końcu wyszła ponownie za mąż za dobrego,
                        uczciwego człowieka, który ją docenia, a jej były mąz niedawno zmarł i wzięła
                        ślub koscielny :) Po pogrzebie byłego meza, na który poszła powiedziała: "Biedny
                        to był czlowiek, umiał tylko marnowac, ale odpuśc Mu Boze, bo moze nie wiedział
                        co czyni, ja mu wybaczam" ..Powiedziała to patzrąc na zahukaną kobietę nad
                        trumna z wyrazem ulgi na twarzy - drugą żonę swojego pierwszego męża, która jak
                        wieść gminna niesie przeżyłą z nim gehenne....
                        Mnie ta historia wiele nauczyłą Mamałgosiu .....
        • kora3 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 11:36
          mamalgosia napisała:

          > wygrałam aukcję, więc wracam.
          >
          > O rozwodach mogłąbym długo. Ale powiem tylko jedno-żby było na temat:
          > podejście, że jest to tylko jakaś tam sprawa do załątwienia na dany dzień - nie
          >
          > podoba mi się. Nie podoba mi się takie lekceważenie spraw małżeństwa. To
          > wszystko

          Mamałgosiu .. Ja napisałam w temacie watala teza jest przewrotna :) TO MOJE w
          sumie odczucia i nie uważam, by było obligo dla każdego:) Ja swój rozwód własnie
          tak przeżywałam (obył się po roku od faktycznego rozstania, emocje opadły itepe)
          . Ale w odró.znieniu od wielu ludzi zdaje sobie sprawę, ze to tylko moje
          doświadczenia i odczucia a każdy inny człowiek moze miec inne doświadczenia, a
          także jak Ty , odczucia bez osobistych doświadczeń.
      • kora3 No i o to chodzi .... 15.02.06, 11:12
        Mamałgosiu właśnie !!! Osobiste doświadczenie JEST ważne, ale nie jest JEDYNE,
        obligatoryjne dla każdego. Nawet , jak piszesz Ty i Maika TA sama kobieta
        inaczej sie czuje w kolejnych ciążach, inaczej przezywa sie pewne rzeczy na
        różnych etapach życia, a cóż dopiero mówić o odczuciach, czy organizmach innych
        pusząc się, ze się wie lepiej, bo też się coś tam mia;lo, urodziło dziecko itepe :)
    • grzespelc Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 10:34
      Cóż, gdyby przyjąć taką zasadę jak opisałaś, to np. na tematy związane w
      jakikolwiek sposób z prawem, a w szczególności wolnością sumienia i wyznania i
      innymi prawami człowieka to chyba tylko ja mógłbym się wypowiadać....

      A wracając do tematu: rozwód jest dobry - złe jest złe małżeństwo.
      • lynx.rufus Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 14:01
        grzespelc napisał:

        > Cóż, gdyby przyjąć taką zasadę jak opisałaś, to np. na tematy związane w
        > jakikolwiek sposób z prawem, a w szczególności wolnością sumienia i wyznania i
        > innymi prawami człowieka to chyba tylko ja mógłbym się wypowiadać....

        ze wszystkich ludzi na calym swiecie??
        lr
        • mamalgosia Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 14:30
          a jak:)
        • grzespelc Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 16.02.06, 07:43
          > ze wszystkich ludzi na calym swiecie??

          Na tym forum.
          • lynx.rufus Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 16.02.06, 12:03
            grzespelc napisał:

            > > ze wszystkich ludzi na calym swiecie??
            >
            > Na tym forum.

            pozostaje tylko ustalic, skad wiesz, ze inni sie w tym nie specjalizowali...
            lr
            • grzespelc Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 16.02.06, 12:36
              poznaj Stachu po zapachu....
              • lynx.rufus Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 16.02.06, 13:11
                grzespelc napisał:

                > poznaj Stachu po zapachu....

                przyganial kociol...
                uderz w stol...
                szewc bez butow...
                cudze chwalicie...
                czego jan sie...
                kazda pliszka...
                co ma piernik...
                poty dzban wode...
                gdyby ciotka miala...
                komu w droge...

                lr
      • maria421 Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 15.02.06, 14:43
        grzespelc napisał:

        > Cóż, gdyby przyjąć taką zasadę jak opisałaś, to np. na tematy związane w
        > jakikolwiek sposób z prawem,

        Rozwod mozna dyskutowac w roznych aspektach- np. w aspekcie prawnym,
        socjologicznym, psychologicznym i na podstawie wlasnych doswiadczen.

        > a w szczególności wolnością sumienia i wyznania i
        > innymi prawami człowieka to chyba tylko ja mógłbym się wypowiadać....

        Specjalizowales sie w tej dziedzinie?

        > A wracając do tematu: rozwód jest dobry - złe jest złe małżeństwo.

        Zgoda.
        • grzespelc Re: Wątek przewrotny- rozwód jest spoko :) 16.02.06, 07:44
          > Specjalizowales sie w tej dziedzinie?

          Tak.
      • kora3 Pytanie i wspomnienie rozwodu pewnej pary ..... 16.02.06, 00:35
        grzespelc napisał:

        > Cóż, gdyby przyjąć taką zasadę jak opisałaś,

        Napisałam to przewrotnie :) Bo wcale nie uważam. ze moje własne doświadzcenie
        jest obligatoryjne:) Doskonale np. rozumiałam moja siostrzyzkę stresującą się
        przed maturą, na którą ja poszłam po imprezie (grzecznej, bo grzecznej, ale
        jednak) i ona rozumiala moje rozterki znacznie przed rozwodem, starała się
        pomóc, choć wiem, ze ona w takiej sytuacji trzepnela by takim zwiazkiem po 4
        dniach, a nie po 4 latach :)

        to np. na tematy związane w
        > jakikolwiek sposób z prawem, a w szczególności wolnością sumienia i wyznania i
        > innymi prawami człowieka to chyba tylko ja mógłbym się wypowiadać....

        Dlaczego? Pytanie całkiem serio !


        > A wracając do tematu: rozwód jest dobry - złe jest złe małżeństwo.

        Przy złym zwiazku rozwód, jako akt zakońzcenia go formalno - prawnie na pewno
        jest dobrem, a nie złem. Ale do rozodu, na ogół trzeba dojrzec, nawet gdy wina
        ewidentnie leży po stronie współmałżonka. Spróbuj wytlumaczyc kobiecie, ktorą
        przez jakis zcas oszukiwał kochający pozornie mąż, że najlepiej teraz się z nim
        rozwieźć, skoro do niej nie dociera, ze mógły nie tylko ja zdradzić i upokorzyć
        do granic, ale nawet pzrez przypadek zranic. Taka prawda bywa tak cięzka, że
        zcłowiek wypiera ja wrecz szukając innego roziwązania (zart, pomyłka, zbieg
        okoliczności) .. Tak sie kiedyś dawno emu zachowała pewna aktorka Hanna Polk,
        która mąz też aktor Piotr Polk zostawił dla innej aktorki - agdy Wolłejko. H.
        Polk była tak zdruzgotana, ze o całej sytuacji, a takze o tym, jak szcześliwwe
        było ich małżeńśtwo oraz o tym, ze niemozliwe by mąz chcial ja opuscic dla
        Wołłejo opowiadala we wszsytkich tak popuklarnych wówczas talk showach ,
        udzielała w temacie wywiadów wszystkim kolorowym pismom i doprawdy, nawet jesli
        człowiek nie wiedział kto to ci katorzy, albo nie chcial wiedzieć o ich
        osobistych sparwach to i tak wiedział, bo tyle było tego wówczas, ze bało się
        otworzyć lodówke, zakładajac,z e wylezie z nij historia zdrady małżeńskiej u
        Polków. Wtedy miałam nerwa na te Hannę - moim zdaniem niemożebnie i
        niepotrzebnie się błaźniła. Błaźniła sie fakt i pewnie tego załuje (jakoś jej
        nie kojazreteraz w filmach i serialach, ale tez mało ogladam seriale, wiec nie
        wiem, zcy gra), bo mineło ładny kawał zcasu, Piotr Polk ożenił się z Wołłejko i
        wygladaja na dobraną pare, ale ludzie i tak wspomibnają tamta sytuację, niestety
        wypominajac głupie zachowanie H. Polk, a nie zdrade Piotra. Teraz rozumiem, ze
        zaskozcenie, przerazenie i załosc tej kobiety byla tak duża, ze po prostu nie
        umiała sobie z tym porazdić ! Nie umiała zachować godności, pointrygowac,
        kombinowac, ba .. nawet probowac zniszczyć mea i jego ówczesna kochankę. Tak
        bardzo pzrypuszczalnie go kochała i tak duże miała doń zaufanie, ze taka
        sytuacja byla dla niej na tyle nieprawdopodobna, ze niemal "cały swiat" pozywala
        na świadka tego, co sie stało...Pewnie pzrezyła i jak mówię tearz jej wstyd
        może, a mam nadzieję, ze odzyskala spokój, ondnalazła siebie i szczęście, bo z
        perspektywy zcasu już nie mam na nią nerwa, a bardzo barzdo mi jej zal ....
        Ona pewnie teraz tez już rozumie, ze dobry jest rozówd kończący złe małżeństwo,
        ale wtedy Grzespelcu ....
        Nabieranie dystansu nie jest liniowe i takie samo ...u kazdego.
        • grzespelc Re: Pytanie i wspomnienie rozwodu pewnej pary ... 16.02.06, 07:52
          Odpowiedź na pytanie wyżej nieco wyżej otrzymała już Maria.

          A co do historii tego małżeństwa - nigdy nie słyszałem o tych osobach ani o tej
          historii. Szkoda tej kobiety...
          • kora3 Re: Pytanie i wspomnienie rozwodu pewnej pary ... 16.02.06, 10:51
            grzespelc napisał:

            > Odpowiedź na pytanie wyżej nieco wyżej otrzymała już Maria.
            >
            > A co do historii tego małżeństwa - nigdy nie słyszałem o tych osobach ani o tej
            >
            > historii. Szkoda tej kobiety...

            A wiesz którzy to aktorzy Magda Wołłejko i Piotr Polk?
            • grzespelc Re: Pytanie i wspomnienie rozwodu pewnej pary ... 16.02.06, 11:59
              Nazwisko Wołejko to nawet mi się kojarzy ale Polk nie. Nie wiem,którzy to, nie
              rozpoznajęwiększości aktorów - po prostu rzadko oglądam filmy.
              • kora3 Re: Pytanie i wspomnienie rozwodu pewnej pary ... 16.02.06, 12:01
                grzespelc napisał:

                > Nazwisko Wołejko to nawet mi się kojarzy ale Polk nie. Nie wiem,którzy to, nie
                > rozpoznajęwiększości aktorów - po prostu rzadko oglądam filmy.

                Wrzuć w google i zobacz , czy ci sie kojarza
                • kora3 Może się teraz skojarzy Grzespelcu :) 18.02.06, 14:20
                  www.filmpolski.pl/fp/film1.dll/spisfilmow?osoba=3287&baza=1
                  www.filmweb.pl/Hanna,Polk,filmografia,Person,id=44453
                  www.filmweb.pl/Magdalena,Wo%B3%B3ejko,filmografia,Person,id=8880
                  • grzespelc Słabo... 20.02.06, 09:21
                    Druga liga.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka