gregor_1976 10.03.06, 18:35 Obejrzalem. Co za dol, ja pierdole. Racje maja ci, ktorzy mowia, ze to opowiesc uniwersalna, o kazdym. A chlopaki jak swietnie graja! I to takie mlodziaki. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
malutkie2 Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 19:14 no przepraszam, nie uważam, że to jest opowieść o każdym, tylko o ludziach, którzy przez całe życie okłamywali siebie i innych i byli przez to straszliwie nieszczęśliwi. oczywiście, to może być opowieść o każdym w tym znaczeniu, że tak naprawdę każda kobieta może się spodziewać, ze po 20 latach małżeństwa jej mąż stwierdzi pewnego dnia, że przez całe życie się z nią męczył i musiał kłamać ale teraz koniec z tym, bo dzieci dorosły, on zamierza jeszcze pożyć i w związku z tym wyprowadza się do swojego asystenta, którego kocha nad życie. takie historie są niestety częstsze niż nam się wydaje. a chłopaki rzeczywiście świetnie grają Odpowiedz Link Zgłoś
gregor_1976 Re: Brokeback Mountain 10.03.06, 19:54 Nie do konca o to mi chodzilo. O kazdym w sensie, ze kazdy ma (chyba?) jakis balast, z ktorym musi zyc. A nie chce, albo chcialby, zeby bylo inaczej. Nasz wplyw na wlasne zycie jest przeciez bardzo ograniczony. Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Re: Brokeback Mountain 13.03.06, 08:56 nasz wplyw na nasze zycie jest prawie 100%. tak uwazam ja:) wybierasz swiadomie (zakladam), ponosisz konsekwencje, zmieniasz, idziesz lub stajesz, jedziesz lub lecisz. etc. ja absolutnie nie czuje sie uzalezniona od nikogo. to nie jest dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
gregor_1976 Re: Brokeback Mountain 13.03.06, 14:36 Masz duzo racji, to znaczy ty masz i ja tez mam :) Bo pewne rzeczy sie po prostu dzieja i nikt nie pyta nas o zdanie. Nie mowie tu o zaleznosci od ludzi, tylko od zdarzen i uczuc moze tez. Odpowiedz Link Zgłoś
skir.dhu Re: Brokeback Mountain 20.03.06, 19:21 conejito13 napisała: > nasz wplyw na nasze zycie jest prawie 100%. tak uwazam ja:) wybierasz swiadomie (zakladam), ponosisz konsekwencje, zmieniasz, idziesz lub stajesz, jedziesz lub lecisz. etc. ja absolutnie nie czuje sie uzalezniona od nikogo. to nie jest dobre. 100%? Prawie 100%? Wplyw na to, ze sie jest kobieta albo mezczyzna? Ze sie jest leworecznym lub ma zielone oczy? Ze sie ma wrodzona wade serca albo owlosione plecy? Wybieramy wylacznie w ramach tego, z czym wkroczylismy w doroslosc - fizycznie i psychicznie. Tego bowiem nie wybieralismy :) Faktycznie wiec niesiemy sobie swoj "balast" (niektorzy nazywaja to "krzyzem", inni "doswiadczeniem") - oczywiscie, co z nim zrobimy to juz nasza sprawa ale pojecie "wolnego wyboru" jest w sumie dosc naiwne. I tu jest problem "Brokeback Mountain" - wybory obu bohaterow bylyby inne w innych czasach i okolicznosciach, pod inna szerokoscia geograficzna czy chocby przy innej sytuacji finansowej. Ich wybory i konsekwencje tych wyborow byly jakie byly, bo okolicznosci pozostawaly zdeterminowane poza nimi. A byc "innym" kiedykolwiek i gdziekolwiek nie jest latwo, czasem tylko mozna trafic na miejsce i ludzi wsrod ktorych jest "mniej trudno" :) Skir Dhu Odpowiedz Link Zgłoś
gregor_1976 Re: Brokeback Mountain 20.03.06, 19:42 O wlasnie, jak ladnie napisane. Zes wyjechala Conejito z tymi 100 %... :))) Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Re: Brokeback Mountain 21.03.06, 11:05 alez ludziska, ja wam nie mowie co macie czuc i myslec. kazdy ma tak, jak chce. jesli uwazasz, ze wplywu na zycie nie masz, to go nie bedziesz mial. to proste zasady funkcjonowania naszego mozgu. gregor,ty jako biolog cos o tym powinienes wiedziec. nie wyjezdzam tutaj z psychologia, bo nie ma nawet po co. wystarczy poczytac o neurologicznym programowaniu, zeby wiedziec. to, jak kto postrzega swiat jest wylacznie jego wyborem. i prosze mi nie pisac o wrodzonych wadach serca etc. nie o to mi chodzilo odpisujac gregorowi na jego post. za nadinterpretacje uprzejmie dziekujemy:( serio, ja wam nie mowie jak macie zyc i co myslec. ja po prostu wiem, jak zyje i funkcjonuje ja i jak sie czuje. to wszystko. takie sa moje przekonania. ani lepsze ani gorsze. zwyczajnie moje. Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 skir.dhu 21.03.06, 17:38 witam na forum:) odpowiadalam na post gregora a nie na sto tysiecy napisanych na roznych forach z roznym przeslaniem postow. filmu nie widzialam. moje doswiadczenie nauczylo mnie, ze dokonujac swiadomie wyborow mam pelnie wladzy nad moim zyciem i uczuciami (a przynajmniej poczucie takowe). szczerze mowiac ta koncepcja podoba mi sie duzo bardziej od gloszonej przez wielu bezsilnosci. a przeciez wiadomo, ze 'wszystko siedzi w naszych glowach':) byc moze jest to naiwnosc, moze kiedys zycie mnie skoryguje i ustawi do twojego pionu. oby nie. 'Faktycznie wiec > niesiemy sobie swoj "balast" (niektorzy nazywaja to "krzyzem", > inni "doswiadczeniem") - oczywiscie, co z nim zrobimy to juz nasza sprawa ale > pojecie "wolnego wyboru" jest w sumie dosc naiwne. ' jesli to, co z tym zrobisz to twoja sprawa to jest wlasnie ten wolny wybor i wplyw na zycie o ktorym pisze. i nie ma w tym nic naiwnego. Odpowiedz Link Zgłoś
skir.dhu Re: skir.dhu 21.03.06, 21:38 Czym innym jest swiadomosc wlasnych ograniczen i funkcjonowanie w ich ramach, a czym innym gloszenie "wolnosci wyboru" w 100% :) To jest ten bol i przywilej doroslosci, ze sie ma swiadomosc czy raczej, ze sie nieustajaco poglebia samo-swiadomosc i samo-wiedze. Odrzucanie uwarunkowan od nas niezaleznych typu choroby, sytuacja spoleczno-polityczna czy okreslone IQ z jakim sie czlowiek rodzi (to tylko przyklady, tych uwarunkowan jest wiele i dla kazdego sa nieco inne) uwazam za samo-oszukiwanie sie lub delikatniej wlasnie - naiwnosc. Wracajac do "Brokeback Mountain", ktory to film serdecznie polecam, fakt urodzenia sie w okreslonym miejscu i czasie z okreslona orientacja seksualna w znacznym stopniu juz z gory okreslal mozliwosci i niemozliwosci kolejnych wyborow obu bohaterow. To dotyczy kazdego z nas - osobiscie jestem bardzo zadowolona, ze np. nie urodzilam sie w obecnym Afganistanie jako kobieta albo np. w Chinach Mao jako homoseksulany mezczyzna majacy talent muzyczny lub poetycki - przyklady tego typu mozna mnozyc. Dokonujac swiadomie wyborow ma sie wylacznie pelnie wladzy nad samym tym wyborem, co sie stanie dalej jest zawsze niewiadoma zalezna od takich spraw jak pogoda, nastroj innych ludzi czy wahania na rynku :) Nikt nie mowi o tym, ze jestesmy bezsilni - wlasnie swiadomosc wlasnych ograniczen i przypadkowosci naszych losow jest najbardziej fascynujaca sila utrwalajaca nasze czlowieczenstwo. Sytuacja, w ktorej ludzie nie mieliby zlych humorow, zawsze byli konsekwentni i zrownowazeni a wszystko byloby przewidywalne, bylaby po prostu nie do zniesienia :))) Na marginesie - za najwspanialsza rzecz na swiecie, szczegolnie w obecnych czasach, uwazam brak kontroli nad pogoda - jakzez ona potrafi weryfikowac nasze niby to "wolne wybory" ;) Skir Dhu Odpowiedz Link Zgłoś
conejito13 Re: skir.dhu 22.03.06, 10:26 alez mi tego nie musisz tlumaczyc, choc bardzo fajnie, ze napisalas:) od dawna jestem zwolenniczka tych teorii i bynajmniej nie sa mi obce ani malo znane. nawet, jesli doslownie odebralas te moje 100% kontroli nad wszystkim, nie mialam na mysli pogody i uwarunkowan spol-gosp-pol etc. raczej nasza codziennosc i to duzo, duzo mniej gleboka. ale ta pozwalajaca funkcjonowac i byc w miare szczesliwym. moja odpowiedz byla skierowana wylacznie do gregora i wylacznie na jego post. wylacznie, powtarzam, bo wydaje mi sie, ze odnioslas ja do calosci uniwersum i roznych innych teorii i postow o ktorych nie pisalam i do ktorych sie nie odnosze. kazda sytuacja jest inna. to taka troche nadinterpretacja z twojej strony ale rozumiem, ze moglam sie wyrazic niekonkretnie. chcialam jedynie przekazac, ze nie mozna czuc sie ograniczonym wszystkimi i wszystkim wokol bo najwiekszy wplyw na to, co nas spotyka mamy my sami. jest to konsekwencja naszych dzialan i myslenia. nie mam poczucia samo- oszukiwania sie lub bycia naiwna w zadnym wypadku! nie czuje sie ograniczona ani pogoda, ani sytuacja wokol. zwyczajnie podejmuje decyzje biorac wszystkie te czynniki pod uwage. zwyczajnie zmieniaja perspektywe patrzenia. odnosze wszystko to do siebie, nie do kobiet zyjacych w afganistanie, iranie czy koranskich komunistow. tez jestem zadowolona z tego, ze urodzilam sie tam, gdzie sie urodzilam etc. ale... nie mozemy zakladac ze inne osoby na innych rownoleznikach z tego nie sa zadowolone nawet, jesli nam z zewnatrz sie wydaje koszmarem. dopoki one same do tego nie dojda, nie mozemy tego zakladac. byc moze twoje doswiadczenie, z punktu widzenia osoby sporo ode mnie starszej, podpowiada ci inne rozwiazania, moj punkt widzenia moze sie wydawac dziecinny, naiwny, natomiast - nie mam zadnych przeslanek na razie, aby zaczac myslec inaczej. i poki uwazam sie za osobe bardzo szczesliwa, zadowolona, spelniona etc, zdaje sie, ze nie bede tego zmieniala...:) pozdrawiam cie serdecznie! milo porozmawiac z toba:):) Odpowiedz Link Zgłoś
yvona73pol Re: skir.dhu 26.03.06, 11:23 kurcze, obie (oboje) macie racje.... ja bym dodala jeszcze pewne "wdrukowania" z dziecinstwa i domu rodzinnego (nie jestem zwolenniczka nadmiernego demonizowania tego wplywu, ale nie sadze, ze negowanie jego jest wlasciwe), bo to ma wplyw na nasze samopostrzeganie i oglad swiata, czesto blokujac nasze dzialania; zas swiadomosc tych ograniczen i "problemow" pozwala na ewentualna korekcje i proby wlasnie przejecia inicjatywy.... ;) nieprawdaz? :) Odpowiedz Link Zgłoś
sonrie A podobało się? 26.03.06, 15:13 A tak w ogóle - podobał się film? Bo ja (niestety) nie byłam zachwycona - dla mnie bardzo taki sobie. Nie przyciągnął na dłużej mojej uwagi, nie zmusił do (niemal) żadnych przemyśleń (znałam opowiadanie - podobało mi się). Nie mogę powiedzieć: kawał dobrego kina. Lepiej zapamiętałam Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady obejrzane w tym samym czasie - niby o czym innym, a jednak... Odpowiedz Link Zgłoś