monikaannaj
23.10.06, 19:03
to u nas nagminne. A ostatnoi taki przykład. Moja znajoma kandyduje do rady
dzielnicy. nie ma raczej wiekszych szans na wygranie wyborów - jest dopiero 9
na liscie. jednak, skoro już sie zdecydowała brac w tym udział to chciałaby
strzelic sobie jakąs kampanijke. I tu siurpryza: ile pieniędzy może wydac na
nia wydać?
200 złotych. Słownie dwieście. Ile ulotek można za to wydrukowac? To nawet
nie kampanijka tylko kampanijeczka bedzie...