malpa974
11.02.07, 19:54
Jestem 24letnim chłopakiem który narzy o poznaniu kogos wartosciowego. Dwa
tygodnie temu moja siostrunia nagrała mi kolezanke z klasy abym miał sie z
kims bawic na jej weselu okazała sie fantastyczna dziewczyna. Po dwóch dniach
wesela przypadlismy sobie do gustu swietnie sie nam rozmawiało bawiło i dobrze
czulismy sie w swoim towarzystwie. I nie wiem czy jest to mozliwe w tak
krótkim czasie ale chyba sie w niej zakochałem chodz raczej moze jest to
zauroczenie. W tydzien po weselu postanowilismy sie spotkac zaprosiłem ja na
kawke i wtedy padły te zabójcze dla mnie słowa "mam chłopaka" przyznała sie ze
miedzy nia a mna cos sie zaczeło dziać ale ona zna tego chłopaka juz dłuzszy
czas i go kocha dlatego nie moze z nim zerwac. Pierwszy raz w zyciu tak sie
poczułem jak zaszczuty pies. Tak jakby cos we mnie umarło nigdy jeszcze nie
czułem czegos takiego do dziewczyny zawsze starałem sie nie angazowac. Jednak
tym razem było inaczej. Nadal utrzymujemy ze soba kontakt ale czysto
przyjacielski chociaz ja wiem ze miedzy dziewczyna a chłopakiem jest to raczej
niemozliwe. Ja cały czas o niej mysle chodz mineło juz troche czasu mysle
tylko o tym ze oni razem sie spotykaja a ja siedze w domu sam jak palec.
Kolejny raz sie zawiodłem i jest mi ciezko nadal mam nadzieje ze moze cos sie
jeszcze zmieni miałem tyle planów dotyczacych nas obojga. Dziewczyny pomózcie
mi odzyskac wiare w siebie. Pozdrawiam