Dodaj do ulubionych

Dar czy przeklenstwo?

10.06.09, 15:52
Tak sie chcialam wygadac nooooo...
Stroiciel byl u mnie. W koncu nastroil pianino.
To znaczy on twierdzi, ze nastroil...
A mnie cholera bierze, bo slysze, ze 2 dolne oktawy nie sa czyste,
minimalnie za wysokie (roznica okolo 0,5-1 HZ!).
Pan na szczescie wykazal sie anielska cierpliwoscia i wyjasnil mi w
czym sek. No tak, racje ma, pianino jest nastrojone, tylko dlaczego
ja slysze co innego??? okazalo sie, ze mam za dobry sluch i zeby
pianino brzmialo tak jak ja chce, to musi to byc koncertowy
fortepian albo pianino elektryczne, przy dlugosci strun w pianinie
nie da sie lepiej. Usilowal mnie namowic na zakup elektrycznego, dla
dobra moich zebow. No i tak mnie naszlo... W niedziele mialam popis,
nauczycielka bardzo mnie pochwalila, potem ktos skomentowal, ze nie
ma sie co dziwic, skoro gram od lat i ludzie uwierzyc nie mogli, ze
gram na wiolonczeli od 9 miesiecy. W czasie popisu momentami mialam
ochote wyjsc z sali, niektorzy takie falsze odprawiali, ze
faktycznie malo zebow nie polamalam. Cale szczescie, ze nie mam
sluchu absolutnego, bo wtedy to bym chyba zupelnie zglupiala. No i
tak sie zastanwiam... Zawsze mi wbijano, ze szczesciara jestem, ze
mam dobry sluch. No ale czy rzeczywiscie? Czy to blogoslawienstwo,
jak ja malo nie wychodze z siebie, a wiekszosc wyksztalconych
muzykow nie slyszy, ze np 2 instrumenty sa ze soba nie zestrojone?
Tak sie wygadac chcialam... Jak slysza wasze dzieckiaki? Jak same
slyszycie? Mojemu mezowi slon na ucho nadepnal, ale dziecko widze,
ze sie w dalo w mame i nie wiem, czy sie z tego cieszyc, czy
plakac...
Obserwuj wątek
    • mama_dorota Re: Dar czy przeklenstwo? 11.06.09, 09:46
      Nauczyciel mojej córki bardzo się cieszy z jej świetnego słuchu, no ale wiadomo, że jemu to ułatwi pracę, na skrzypcach taki słuch jest problemem, z tego, co wiem, gdy gra się utwory dawne, z innym strojem.
      Na jego życzenie spotkałyśmy się z nim już kilka razy, wczoraj podczas lekcji dziewczyny przygotowującej się do egzaminu na studia. Zdarzyły jej się fałsze i wtedy mała, która wcześniej patrzyła zachwycona i słuchała wręcz z otwartą buzią się krzywiła. Mówiła mi potem, że to dlatego, że niektóre dźwięki jej się nie podobały, nie pasowały do melodii. Ale jak stroiłyśmy skrzypce to powiedziała mi, że na skrzypcach jest już A, a ten dźwięk na pianinie to nie A. Zatem chyba i dar i przekleństwo.
      • mama_dorota Re: Dar czy przeklenstwo? 11.06.09, 10:32
        Zapomniałam napisać, że pianino było znajomych i faktycznie okazało się, że od
        kilku lat nie było strojone, a jak potem nauczyciel wziął skrzypce strojone tą
        metodą, to pytał, kto je stroił, bo było ok. Przy pianinie jest się zdecydowanie
        bardziej zdanym na instrument (podobno właśnie posiadacze "absolutów" gubią się
        grając na rozstrojonych lub cierpią), strunowce można sobie podstroić smile.
        Dlaczego nie zaczęłaś od wolonczeli?
        • tijgertje Re: Dar czy przeklenstwo? 11.06.09, 11:39
          Dlaczego nie zaczelam jak dzieckiem bylam? Ano zycie tak
          zdecydowalo. Mieszkalam w malym miasteczku, jak konczylam III klase
          to otwierali u nas ognisko i do wyboru byl fortepian i akordeon. Moj
          pierwszy nauczyciel namawial moich rodzicow, zeby mnie do szkoly
          zapisac, ale ze tata pracowal w innym miescie i calymi dniami go nie
          bylo, mama nawet jezdzic samochodem nie umiala, a zeby do szkoly
          dojechac trzeba bylo pol godziny dreptac do autobusu, potem pol
          godziny w autobusie i 10 min do szkoly, z powrotem to samo, a ja
          mialam 3 mlodszego rodzenstwa, to dla rodzicow sprawa byla
          bezdyskusyjna. Na poczatku VI klasy sie przeprowadzilismy, do szkoly
          bylo troche blizej, ja starsza i dziadkowie na miejscu, wiec mnie i
          siostre zapisano do muzycznej, mloda dziadek dowozil, ja 3 razy w
          tygodniu wychodzilam z domu miedzy 6.30 a 7.30 i wracalam miedzy
          18.00 i 20.00, milosc do dan z baru mlecznego po tych 4 latach nadal
          mi jakims cudem zostala... Przyjeli mnie tylko dlatego, ze gralam
          wczesniej, wiolonczela nie wchodzila w gre, bo pewnie bym musiala na
          piechote z nia chodzic, to takie czasy byly, ze autobusy jezdzily
          wypelnione po brzegi, czasem dopiero trzecim czy czwartym udalo sie
          pojechac, a w godzinach szczytu kierowcy ludzi z wiekszymi torbami
          nie zabierali. Po 2 latach zmienilam glowny na flet (po roku
          dodatkowego). Na wiolonczele przyjmowali u nas tylko do V klasy
          podstawowki, wiec i tak bylam za stara. no, ale teraz nadrabiam.
          • mama_dorota Re: Dar czy przeklenstwo? 11.06.09, 11:56
            A pamiętasz o jakim instrumencie marzyłaś wtedy? Od razu marzyła ci się
            wiolonczela, czy było ci to obojętne, byle grać?
            • mama_dorota Re: Dar czy przeklenstwo? 11.06.09, 12:06
              Ja też kiedyś chciałam grać, na gitarze, ale w okolicy był tylko jeden pa, który
              uczył prywatnie na akordeonie, a na to nie miałam chęci. Była za to zdolna w
              różnych kierunkach i długo nie miałam pasji, do samej matury miałam rozrzut
              ogromny w pomysłach na zawód.
              A po kim mała ma taki słuch, to nie wiem do końca. Syn podobno tez ma bardzo
              dobry. Zawsze mi się wydawało, że to po rodzinie mojego męża, bo oni są tak
              amatorsko muzykalni, na niczym nie grają, ale śpiewają (przynajmniej 4-ro z 8-ga
              rodzeństwa) świetnie. Ale jak ostatnio mąż pogrywa na gitarze i śpiewa przy tym,
              to ja go uczę śpiewać i zaczynam mieć wątpliwości kto tu ma lepszy słuch. Ja
              myślę, że śpiewam raczej dobrze, a jak zafałszuję, to czuję to. Jeśli jednak
              dźwięki są blisko siebie to mam spory problem z rozpoznaniem, który jest niższy,
              więc rewelacyjnie to nie jest. A Małgosia od wieku 4 lat m/w ciągle nas
              próbowała uczyć przedszkolnych piosenek i poprawiała do upadłego aż żyć się
              odechciewało. Syn za to jak już coś zaśpiewał, to fałszował, upraszczał sobie
              piosenki, więc odkrycie słuchu u niego jest dla mnie zaskakujące.
              Ostatnio mama pewnej skrzypaczki, dyplomantki, która odnosi duże sukcesy na
              szczeblu ogólnopolskim od lat i ma stwierdzony słuch absolutny zaskoczyła mnie
              mówiąc, że jej córka fałszowała jako przedszkolak.
              • bb12 Re: Dar czy przeklenstwo? 13.06.09, 09:18
                Każdy dar jaki się posiada stwarza dla nas problemy, nie tylko słuch
                absolutny czy niemal doskonały. Jestem przeciętniarą muzyczną ale
                mam inne predyspozycje i też z tego powodu odczuwam często
                dyskomfort.

                A każdy dar to DAR i cieszcie się, że go macie smile
    • zgagusia Re: Dar czy przeklenstwo? 13.06.09, 13:39
      > A mnie cholera bierze, bo slysze, ze 2 dolne oktawy nie sa czyste,
      > minimalnie za wysokie (roznica okolo 0,5-1 HZ!).

      > ochote wyjsc z sali, niektorzy takie falsze odprawiali, ze
      > faktycznie malo zebow nie polamalam. Cale szczescie, ze nie mam
      > sluchu absolutnego

      Ty chyba jednak masz sluch absolutny smile
      pozdrawiam
      Aga
      • tijgertje Re: Dar czy przeklenstwo? 13.06.09, 16:35
        Nie mam. Slysze relatywnie, tzn zaleznosc jednego dzwieku do
        drugiego, nie rozpoznaje wysokosci absolutnej pojedynczych dzwiekow.
        Kiedys potrafilam, ale to byla kwestia bardzo intensywnego treningu
        z kamertonem. Jak sie dobrze slyszy, to mozna absoluta wycwiczyc,
        ale jak sie cwiczy np do fortepianu nastrojonego ciut za nisko, to
        bedzie to sluch falszywywink No i taka umiejetnosc rzeczywisci trzeba
        caly czas trenowac. Wielu nauczycieli ksztalcenia sluchu czyludzi
        grajacych na instrumentach smyczkowychi strojacych sie zawsze do
        kamertonu ma pozorny sluch absolutnysmile
        • hankam Re: Dar czy przeklenstwo? 17.06.09, 18:33
          Ciekawe, jaki procent ludzi ma słuch absolutny.
          Ja mam dobry słuch muzyczny, własnie relatywny (nie wiedziałam, ze
          to się tak nazywa), chodziłam przez osiem lat do szkoły muzycznej -
          z tych dużych - i pamietam, jak mówiono nam, że wśród uczniów słuch
          absolutny zdarza się raz na kilka lat.
          Zawsze podejrzewam, że mój ojciec, może ten słuch absolutny mieć.
          Nie ma wykształcenia muzycznego, natomiast bez pudła rozpoznaje, że
          coś jest zagrane czy zaśpiewane nie w tej tonacji, którą on ma
          zakodowaną jako właściwą. To znaczy kiedyś rozpoznawał, dzis ma
          prawie dziewięćdzisiątkę i w ogóle kiepsko słyszy. Żałuję, że nie
          odziedziczylam tego daru - jeśli to jest to.
          • mama_dorota Re: Dar czy przeklenstwo? 17.06.09, 19:35
            Tu jest ciekawy artykul na ten temat. Szczegolnie interesujace jest to, ze w Japonii zdarza sie znacznie czesciej niz w innych krajach.
            www.twojamuza.pl/index.php?w=6&id=355&g=8
            • mama_dorota Re: Dar czy przeklenstwo? 17.06.09, 20:38
              I jeszcze jedno. Czytuje regularnie forum skrzypcowe i wiem juz na pewno, ze
              swietny sluch muzyczny maja takze osoby z niedosluchem. Pojawila sie tam jedna
              osoba chetna do gry na skrzypcach, ktora uwazala, ze nie nadaje sie do SM ze
              wzgledu na niedosluch (uzywa aparatow sluchowych). Mam osobista satysfakcje, ze
              udalo mi sie namowic ja do wizyty w SM, zeby to sprawdzic, bo wczesniej gdzies
              natknelam sie na informacje, ze sa to zagadnienia dosc niezalezne. Poszta, a tam
              stwierdzili, ze sluch ma niekiedy bardzo dobry, niekiedy dobry i ze powinna
              uczyc sie grac, przeciwskazan nie ma wcale.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka