no mam taki egzemplarz, sześć lat, klasa pierwsza;
zdolny, inteligentny, umie czytać choć w szkole znają tylko trzy litery, dużo wie, w miarę samodzielny - ale tak od dziesiątej rano; przy normalnym rozkładzie dnia (pobudka o 7, lekcje od 8) masakra- budze na siłę o 7, niekiedy się ubierze sam ale z reguły pomogę, bo nieptrzytomny a czas leci, śniadania nie jest w stanie zjeść, do szkoły zaprowadzam jak cyborga, wczoraj pani mnie pyta o której chodzi spać, bo na dwóch pierwszych godzinach ziewa i prawie śpi... a spać chodzi o 20 - 20.15, czyli dosc wcześnie, wtedy jest już senny, próbowałam kłaść jeszcze wcześniej ale nie da rady;
jak się rozkręci koło południa, to całkiem inne dziecko; i wszystko byłobuy o wiele łatwiejsze gdyby dzień zaczynał się o 9, szkoła o 10...
dajcie jakieś pomysły na poranny rozruch bo mnie trafia już