apriljana
04.03.15, 14:09
We wrześniu mój syn poszedł do pierwszej klasy, jako sześciolatek. Oczywiście mieliśmy wątpliwości czy to dobra decyzja ale zachęceni przygotowaniem szkoły (wyposażenie sal, organizacja lekcji itp) oraz ze względu na rok młodszą córkę, która obowiązkowo miała iść do szkoły jako sześciolatek, zdecydowaliśmy się na nie odraczanie syna. Jako dziecko z pierwszej połowy roku był zresztą objęty obowiązkiem szkolnym. Według zapewnień dyrekcji, sześciolatki nie muszą nawet znać liter bo wszystkiego uczą się w szkole ... Niestety we wrześniu okazało się, że 90% klasy to dzieci z zerówki szkolnej, które nauczyły się już pisać i czytać. Mój syn był jednym z pięciorga dzieci, które przyszły do szkoły po przedszkolu, tylko z pobieżną znajomością liter. Oczywiście od początku wszystkie te dzieci trafiły na zajęcia wyrównawcze bo lekcje prowadzone były w kierunku utrwalania umiejętności "zerówkowej" większości. Dzieci uczyły się płynniej czytać podczas gdy mój syn uczył się składać dopiero poznane literki. O ile z matematyką i przyrodą nie ma problemu (bo to syna interesuje) to z czytaniem jesteśmy w tyle. Na początku pracowałam z synem intensywnie w domu aby miał szansę dogonić tę większość klasy ale gdy zauważyłam duże zmiany w jego zachowaniu (stał się drażliwy, zaczął często płakać itp.) odpuściłam, stwierdziłam, że zdrowie psychiczne mojego dziecka jest najważniejsze a i nie chcę aby już na tym etapie zniechęcił się do nauki w ogóle. Syn mój ewidentnie nie był przygotowany do rozpoczęcia nauki jako sześciolatek. Rozmawiałam z nauczycielką, która stwierdziła, że dziecko moje jest bardzo inteligentne, ma ogromy zasób słów i wiedzę o otaczającym świecie ale po prostu bardziej niż nauką zainteresowany jest zabawą i zupełnie nie rozumie dlaczego musi siedzieć w ławce.
Żałuję ogromnie posłania dziecka do szkoły wcześniej chociaż nie dostałam wielkiego wyboru. Chciałabym ten błąd naprawić. Czasu nie cofnę ale zaczęłam zastanawiać się nad możliwością pozostawienia dziecka w pierwszej klasie ponownie. Nie chcę podejmować gwałtownych, nieprzemyślanym ruchów aby znów nie popełnić błędu dlatego szukam pomocy w podjęciu decyzji wszędzie, również tu na forum.
Byłabym wdzięczna o opinie mam, które posłały dzieci do szkoły w wieku 6 lat, które być może borykały się z podobnym problemem i rozważały podobne rozwiązanie (albo je zastosowały) a teraz z perspektywy czasu będą mogły mi doradzić.