iskierka43
03.01.09, 14:28
Jestem już wykończona.Cokolwiek ugotuję i tak ląduje w
koszu,podgrzewane kilka razy.Na śniadanie kaszka,na drugie śniadanie
serek,na obiadek rosołek,naleśniki lub placki ziemniaczane,na
podwieczorek pączek,na kolację serek.Nie przyswaja niczego
więcej.Jestem w trakcie badań w kierunku pasożytów u niego.Jest
blady,ma podkrażone oczy.najgorsze jest to,że ja już nie mam siły na
gotowanie,zaczynam czuć sama wstret do jedzenia.Człowiek się
napracuje a dla dziecka nic z tego nie wynika dobrego.