7katarina
19.12.15, 09:29
Mąż zaniedbuje nasz związek od dłuższego czasu. Mieliśmy poważny kryzys dwa lata temu. Wydawało się, że zażegnany. Od miesięcy nie usłyszałam od niego dobrego słowa, jeśli wychodzimy to na moją prośbę i nie zawsze. Jest obojętny emocjonalnie, wycofany. Nigdy wiele nie mówił, ale teraz nie rozmawiamy prawie wcale. Mamy problemy w związku z chorobą córki, która dodatkowo jest w wieku dojrzewania i sprawia problemy. Jestem samotna w związku i sama z wieloma sprawami. Bez wsparcia emocjonalnego, chyba, że to wyproszę. Dwa lata temu teściowa próbowała zniszczyć nasze małżeństwo, ponieważ mąż poskarżył się rodzinie, że nie jest szczęśliwy. Jest uzależniony od matki i dwóch starszych sióstr, co potwierdził psycholog po naszej wspólnej terapii. Mąż oczywiście wszystkiemu zaprzecza. Nigdy nie stanął po mojej stronie, ani po stronie dzieci, gdy te były źle traktowane w jego rodzinie. Nie ma odwagi. W tym roku poznał kolegę, który jest rozwiedziony. Spotykają się od czasu do czasu. W kontakcie z nim zmienia się diametralnie. Maślane oczy, czuły, miły głos, a ze spotkań wraca radosny, niemal uskrzydlony. Po tych spotkaniach jest dla mnie wyjątkowo miły - jak wówczas gdy pornografia była jego światem - po zaspokojeniu się przed komputerem był przeważnie bardzo czuły wobec mnie. Zwykle jest człowiekiem, który dużo narzeka, ma pretensje, jest chumorzasty - jak powiedziała psycholog - zepsuty przez matkę, z którą ma zaburzoną relację. Kiedyś wyznał mi, że zaskoczyła go jego własna reakcja w kontakcie z innym kolegą, wiele lat temu - zaczał się w nim zakochiwać. Wycofał się z tej relacji, zdziwiony i przestraszony. Mam wrażenie, że teraz nie zamierza się wycofywać. Jest mi bardzo ciężko. Walczyłam o to małżeństwo wielokrotnie, wiele musiałam mu wybaczyć. Gdy nasze dzieci były maleńkie, okazało się, że jest uzależniony od pornografii. To u nich rodzinne - ojciec również był. Nie wiedziałam o tym wcześniej. Chciałam unieważnić małżeństwo, ale dałam mu jeszcze jedną szansę. Teraz nie wiem. Jestem zdruzgotana, bo jest wiele problemów, które się nawarstwiły, a teraz jeszcze ta dziwna relacja... Sama nigdy go nie zdradziłam, ani nie okłamałam. On nie cofa się przed kłamstwem i manipulacją. Podobnie jak jego matka i siostry. Nie wiem co robić. Jestem sama i popadam w coraz większą niemoc i rozpacz. Za dużo tego wszystkiego.