17.04.22, 12:32
Witam w zasadzie nie wiem do końca dlaczego piszę, może szukam u was dobrej podpowiedzi a może ktoś miał podobna sytuację, bo uważam, że to są schematy. Mój mąż, pracował z koleżanką kilka miesięcy, po tym czasie wyjechał w delegacje i zaczęli intensywnie pisać, kilkumiesięczną jego nieobecność skończyła się tym że się przespali, zakochali w sobie, przynajmniej tak to wygląda, następnie wyjechała Ona w delegacje nie było jej 6 miesięcy, w tym czasie jak była na urlopie spotykali się, kontakt był cały czas. Dodam tylko, że urodziło mi się dziecko w momencie ich pierwszych spotkań.
Żyłam w niewiedzy, ponad rok, tak naprawdę 1.5 roku. Mąż żył na dwa życia, obiecując jej, że mi powie ona czekała. Po jej powrocie każdy wyjazd z domu jak się okazało spędzali razem. W kwietniu przyznał się że dziewczyna jest z nim w ciąży. Ale nie wytrzymała ciśnienia i zaczęła go straszyć, męczyć się w konsekwencji czego skłócili się ... Ja będąc z nim po rozmowie i w wielkim szoku, wybaczyłam mu... Po trzech tygodniach od tego jak została sama... Wydzwaniała, zdecydowanie była mocno znerwicowana, w konsekwencji czego straciła ta ciaże. Chyba to chamskie ale odetchnęłam z ulgą.... Nie minęły dwa miesiące, jak się okazało, zaczęli się znowu spotykać, jak wskazała ona i on z jej inicjatywy. Po wszystkich wiadomościach jakie widziałam bardzo się starała dla niego. On obiecywał że mi powie, że ją kocha, że boi się o dzieci, kłamał nie tylko ja i mnie ale chyba samego siebie. Dała mu czas, nie wykorzystał tego i mi nie powiedział więc zostawił ją w strachu... Niestety ona zadzwoniła w żalu i powiedziała mi o wszystkim. Byłam rozżalona zadzwoniłam do niej i wysłuchałam jej cierpienia sama płacząc o cierpiąc. .. Wybaczyłam.. było miedzy nami bardzo źle.... Codziennie sprawdzałam telefony, nawet zadzwoniłam kiedyś do jej znajomych z pytaniem czy kontaktują się... Usłyszałam że nie i że dziewczyna Sobie wreszcie radzi... Co się stało? On zadzwonił do niej mówiąc, kocham Cię i powiedziałem że odchodzę do żony... Walczyłam znowu... Dzwoniłam do niej, mówiłam zostaw go, mówiłam, że jest kłamcą poddała mi się i skłóciłam ich na tyle na ile mogłam. Zostawił ją i wracając do domu usłyszałam budujmy relacje... Kocham Go. Jest ojcem moich dzieci. Mam strach, że ten człowiek znowu się do niej odezwie, co robić? Nie wiem jak postąpić ale jestem już dużo bardziej obojętna.
Obserwuj wątek
    • searam Re: Zdradzona 18.04.22, 00:14
      Jesli dasz mezczynie to czego on potrzebuje to bedzie z toba. To proste jak budowa cepa.
      Kiedy jest glodny po pracy i w domu nic nie ma na stole, to nastepnym razem zje na miescie.
      Nie kombinuj, nie zrzedz. Badz sexy kobieta i bedzie ci jadl z reki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka