wojtek56
27.12.07, 14:13
Wieczór, sukno na stoliku,
licytacji część końcowa,
gdy spod kciuka się wysuwa
as pik... Tu brydżystce słowa
więzną w gardle. I jedyne
co wydusić z siebie zdoła,
gdy jej gardło ściska chrypa,
a wzrok błądzi dookoła,
to znamienne dla partnera:
"Ależ ze mnie głupia cipa!".
Cóż, że ma dwa fakultety,
że zarządza firmą gładko,
że prowadzi dom wspaniały,
odchowała dzieci stadko?
Nic to, furda, na cóż wszystko?
Ważne tylko "tu i teraz"!
Nie w tym rzecz, że pośmiewisko,
że szlak trafi jej partnera,
chce być dobra, ba! najlepsza!
Za to kocham Cię, Brydżystko!