Dodaj do ulubionych

Klasy integracyjne

03.01.05, 22:07
Witam.
Zbieram materiały na temat tzw. klas integracyjnych, czyli specjalnie
utworzonych w szkołach klas mających na celu szerzenie tolerancji wśród
dzieci. Jesli ktoś z Was uczęszcza bądź uczęszczał do tego typu klasy proszę
o opinie, informacje jak to wygląda w praktyce.
Jeśli nawet nie mieliście bezpośredniego kontaktu, ale orientujecie się w
temacie wypowiedzcie się: Czy Waszym zdaniem klasy integracyjne mają sens
istnieć, czy sa "krokiem ku tolerancji", czy raczej kolejną ułudą w
społeczeństwie?
Obserwuj wątek
    • niepelnosprawni.info Re: Klasy integracyjne 04.01.05, 10:58
      pomocny będzie artykuł" "Masz wybór – integracyjna czy zwykła?" :
      www.niepelnosprawni.info/labeo/app/cms/x/8532
    • madzialena121 Re: Klasy integracyjne 04.01.05, 21:10
      Mój syn(9 lat)chodzi do klasy integracyjnej i jest bardzo zadowolony,ja
      równiez!!Tak zwane "zdrowe" dzieci naprawde zachowuja sie extra i to wcale nie
      dlatego ze tak trzeba ale dlatego że są z "chorymi" dziecmi na codzien.Polecam
      wszystkim rodzicom zarówno dzieci zdrowych jak i chorych by posyłali dzieci do
      takich klas.
      Magda
    • tarba Re: Klasy integracyjne 04.01.05, 21:56
      Mój syn(RK jeździ na wózku) w podstawówce chodził do integracyjnej ale
      gimnazjum juz wybrał "zwyczajne". I jest bardzo zadowolony z tego wyboru- teraz
      dopiero traktowany jest na równi z dziecmi pełnosprawnymi, nikt mu na siłę
      nie "pomaga", ani nie spotyka się z takimi kretyństwami jak zamykana na kluczyk
      ubikacja dla niepełnosprawnych.
      W/g mnie w szkołach integracyjnych zdecydowanie za dużo jest "opieki" za mało
      szacunku do różnorodności i otwartości na różne potrzeby a takie dzieci które
      są jednocześnie niepełnosprawne i wybitnie inteligentne są tam traktowane jak
      kuriozum i kłopot. Za duzo myślenia schematami u "pedagogów specjalnych" którym
      to się w głowie nie miesci.
      z drugiej strony na pewno jest mnóstwo dzieci które właśnie opieki potrzebują
      więc to znajdą w szkole integracyjnej.To co się dzieje w szkole BARDZO zależy
      od konkretnych ludzi
      • rita78 Re: Klasy integracyjne 05.01.05, 18:59
        pisałam pracę magisterska o dzieciach z ADHD w klasach integracyjnych. służe
        pomoca i ewentualna literatura...
        a podsumowujac integracja w Polsce jest jeszcze w wielkich
        powijakach...wszystko zalezy od nastawienia. generalnie jestem na TAK, choc
        niektore szkoly wykorzystuja ten termin " klasa integracyjna" jedynie ze
        względu na dotacje, nie dajac kompletnie nic w zamian ( chodzi mi chocby o
        przystosowanie budynku).
        • lorinale Re: Klasy integracyjne 16.01.05, 22:15
          Dziekuje za odzew
          Potrzebowalabym informacji jak takie klasy integracyjne funkcjonuja, co je
          odrozna od zwyklych klas, ciekawa tez jestem na ile rozpowszechnione jest
          zjawisko takowej klasy. Bardzo prosze o szybko odpowiedz i pozdrawiam.
    • doset Re: Klasy integracyjne 06.01.05, 13:56
      Pisalam prace magisterska na temat integracji. Sluze pomoca.
    • labaa odp . na klasy integracyjne 09.01.05, 21:55
      Jeśli chcemy ludzi poznawać z osobami niepeł. Zapoznawać ich z problematyką
      codziennego życia to musimy twożyć klasy integracyjne . Nie wyobrażam sobie
      tworzenia szkół specjalnych tylko dla niepełnosprawnych. Na dzień dzisiejszy
      ludzie mniej oglądają się na ulicach za osobami niepełnosprawnymi jest to
      zasługa organizacji,osób niep. Mediów. Więc tworzenie klas specjalnym było by
      cofaniem się do tyłu. pozdrawiam
    • joanna352 Re: Klasy integracyjne 17.01.05, 22:20
      klasa integracyjna moze liczyc najwyzej do 15 uczniów, w tym muszą byc co
      najmniej 3 osoby z orzeczeniem do ksztalcenia specjalnego z roznymi
      niepelnosprawnosciami/najlepiej gdyby byly one podobne ale niekoniecznie. W
      takiej klasie pracuje dodatkowo nauczyciel wspierający/wspomagający - pedagog
      specjalny, który pomaga nauczycielowi prowadzącemu zajęcia.
      • renatago Re: Klasy integracyjne 19.01.05, 19:15
        Pedagog specjalny dostosowuje treści nauczania do potrzeb i możliwości uczniów,
        jego rolą jest pomaganie dzieciom . Jest równorzędnym partnerem nauczyciela
        prowadzącego a nie jego pomocnikiem
    • martalik Re: Klasy integracyjne 29.01.05, 07:49

      -Moja córka chodziła do szkoły integracyjnej w Warszawie na
      Bartosika.Organizacja i sposób prowadzenia tej szkoły to moim zdaniem jedna
      wielka pomyłka.Misia szczerze jej nie lubiła. Teraz chodzi do prywatnej szkoły
      dla dzieci " z problemami"- też nie jest całkowicie różowo ale w porównaniu to
      niebo i czyściec.Szkoda, bo integracyjna ma niezłe środki i kilku b. dobrych
      nauczycieli.Jednak dyrekcja zagubiła cel w drodze do realizacji własnej wizji
      takiej szkoły.Pozdrawiam.
      sygnaturka?
    • mantis77 Precz z klasami integracyjnymi !!! 29.01.05, 21:30
      Tak specjalnie użyłem tak kontrowersyjnego tytułu, bo chcę aby go dużo osób
      przeczytało. Dlaczego? Bo sądzę że warte są moje uwagi jako osoby
      niepełnosprawnej.

      Ale zacznijmy od poczatku. Co daje nam klasa integracyjna? Daje nam naukę w 15
      osobowej klasie gdzie jest kilka osób niepełnosprawnych i specjalna Pani
      pedagog oprócz nauczycielki. I co mamy oprócz tego? specjalny tok nauki bo może
      dziecko nie załapie a może nie zdąży zapisać itd. itp.

      A teraz sytacja po 20 latach. Ta sama osoba chce podjąć pracę i co? I np. na
      pracownika biura się nie na da, bo może nie zanotuje tego co jej mówią przez
      telefon, albo klienci będą się wyrażać niejasno a owa osoba będzie czekała aż
      dostosują swoją wypowiedź tak aby zrozumiała itd. Jednym słowem same kłopoty.

      Do czego zmierzam? Ano do tego że nadmierna nadopiekuńczość powoduje wyuczoną
      bezradność i lenistwo. Tak proszę Państwa dziecko nauczy się także
      wykorzystywać swoją roszczeniową sytuację. Uważam że klasy integracyjne jako
      takie powinny zostać zlikwidowane. Jeśli osoba niepełnosprawna jest
      intelektualnie na normalnym poziomie swoich dzieci (a nieżadko zdaża się że
      bardziej rozwinięta i dojżała) to powinna nie być faworyzowana tylko chodzić do
      normalnej szkoły.

      Moim zdaniem dziecko powinno chodzić do normalnej szkoły bez
      etykietki "integracyjna" Powinno mieć wybór KAŻDEGO LICEUM czy TECHNIKUM itd.
      Przecież nie będzie do końca życia pod kloszem rodziców i pedagogów. Musi być
      przydatna dla społeczeństwa bo inaczej poczuje się nic nie warta w własnych
      oczach (Inni pracują a ja nie. Inni mają wykształcenie a ja nie. Inni zakładają
      rodziny a ja nie.) i po pewnym czasie depresja gotowa.

      Zaraz usłyszę głosy matek że "No tak ale moje dziecko ma kłopoty np. z
      poruszaniem się czy szybkim pisaniem itp." I tego się spodziewam. I uważam że
      powinny być spełnione dwa postulaty:

      1. Każda szkoła jest przystosowana dla osób niepełnosprawnych i osoba ma
      swobodny jej wybór.

      2. Osoby najbardziej nie radzące sobie fizycznie mają zapewnioną pomoc
      asystenta osoby niepełnosprawnej.

      I tyle i tylko tyle. Nie potrzeba żadnego pedagoga specjalnego itp. Wystarczy
      pomoc w prostych czynnościach a dziecko powinno jak najwięcej samo sobie dawać
      radę. Państwo oszczędza podwójnie bo nie musi zatrudniać specjalnego pedagoga i
      po godzinach lekcyjnych asystenta tylko jedną osobę. Asystent taki oprócz
      pomocy fizycznej wie co było na lekcjach i może przekazać to rodzicom i na
      bierząco pomóc w lekcjach dziecku jeśli czegoś nie zrozumiało na zajęciach (ale
      broń boże za niego je odrabiać)

      A teraz skąd wiem? I skąd takie moje przekonanie? Jakby to powiedzieć
      przeszedłem kilka szczebli nauczania i każde było inne.

      Najpierw miałem klasę zero i uczyłem się w szkole. Ale niestety w klasach
      późniejszych lekcje były na piętrach i nie mogłem uczestniczyć z diećmi.
      Zostało nauczanie indywidualne. Mimo iż w moim przypadku było skuteczne (w
      porównaniu do innych nauczycieli i ich ucznów w nauczaniu indywidualnym) to
      uważam to za zło ostateczne. Nie miałem np. przez to lekcji muzyki czy plastyki
      (kuratorium obcinało te zajęcia jako niepotrzebne). W klasach od 1-8 co jakiś
      czas zjawiałem sie na lekcjach w klasie czy na szkolnych wycieczkach.

      Potem miałem nauczanie jakby to teraz nazwać w klasie integracyjnej bo szkoła
      zawodowa i technikum na jej podbudowie to był "Zakład Rehabilitacji Zawodowej
      Inwalidów". Na szczęście na wózku byłem tylko ja a były osoby z innymi
      dysfunkcjami lub też bez. I tutaj dopiero nauczyłem się życia. Poprzez wysoki
      poziom nauczania indywidualnego (niestety to żadkość) przez pierwszy okres
      mogłem sobie popuścić jeśli chodzi o naukę a skupić się na innych rzeczach.
      Jedną z takich rzeczy było szybkie pisanie. Nie nadążałem za nauczycielką. Ale
      po miesiącu czy dwóch poradziłem sobie. A że miałem jakby materiał "doprzodu"
      nie straciłem nic z zajęć. Aha klasy nie były do końca integracyjne bo był
      jeden nauczyciel i 30 uczniów.

      Potem były studia i tutaj już kończyłem je w normalnym toku kształcenia i
      czułem że jestem w pełni akceptowany przez kolegów i nikt się nie dziwił że
      jeżdżę na wóku czy coś. Może pod nosem sobie gadali ale ja tego nie odczułem.
      Na 3 roku studów miałem nawet zajęcia w budynku bez windy i pod koniec semestru
      koledzy sami mnie wnosili bez proszenia, bo przywykli do tego.

      Dlatego uważam że nalezy walczyć zgodnie z konstytucją że każdy ma do równego
      dostępu do nauki, A WIĘC NIEPEŁNOSPRAWNI TEŻ.

      Jeśli chodzi o niepełnosprawność intelektualną to niestety rozumiem że musi być
      to nauczanie specjalne ale to jest dyskusja na oddzielny temat.

      Uważam że szkoły integracyjne uruchamiają bezradność w dzieciakach i nawet uczą
      wyzysku i nadopiekuńczości. A jeśli chodzi o pedagogów specjalnych to mam
      szerokie grono po tych studiach po UAM i tak 90% osób się do tego nie nadaje w
      moim mniemaniu (Poszli na studia bo najłatwiej było się na nie dostać). To
      wszystko jest

      Rozpoznanie --> wiedza książkowa --> jakiś przypadek --> załatwienie sprawy

      Nie ma w tym człowieka niestety. Ludzie nie rozumieją potrzeb niepełnosprawnych
      mimo że z nimi przebywają. Trzeba rzucić książki w kąt i spojrzeć na to
      inaczej. A te 10% co by się nadawało to nadmienię że są to osoby
      niepełnosprawne które ukończyły ten kierunek ale też nie wszystkie bo niektóre
      zmieniają się strasznie po studiach.

      Na marginesie dodam że nie lubiany przeze mnie wykładowca na studiach (miałem
      przez niego zaliczenie warunkowe i poprawkę przedmiotu) dosadnie określił i w
      dodatku sprawiedliwie, jak postępować w moim przypadku a monolog był mniej
      więcej taki:

      "Jak Pana uleję kolejny raz to powie Pan że Pana dyskryminuję i się na pana
      uwziąłem. Jak Pana przepuszczę to Pana koledzy powiedzą ze traktuję Pana
      ulgowo. Niech Pan przyjdzie jeszcze raz to zaliczyć bez wpisania oceny"

      I tak to było i byłem u niego kilka razy aż się nie nauczyłem i nie zdałem. I
      wiem że zdałem, a nawet więcej. Wiem że miałem wiedzę większą niż niektórzy
      koledzy, którym się poprostu udało, że trafili w pytania ale nie rozumieli
      przedmiotu. Ja musiałem się nauczyć bo innego wyjścia nie było.

      Mam satysfakcję że byłem równo traktowany a o to w integracji chodzi ......

      To tyle i przepraszam że się rozpisałem.

      Zapraszam także na dyskusje o nauczaniu niepełnosprawnych na forum

      www.pion.pl


      • ewamonika1 Re: Precz z klasami integracyjnymi !!! 29.01.05, 22:57
        jako mama 14 miesięcznego, niepełnosprawnego ruchowo chłopca, dziękuję Ci za te
        słowa.

        ewa
    • poziomka8 Re: Klasy integracyjne 30.01.05, 03:54
      życzliwa dyrekcja wyszła nam na przeciw i w szkole podstawowej utworzyła klasę
      integracyjną;miało być 15 osób,miało być lepiej,bardziej
      zrozumiale,przyjaźniej...dorzuc ono do niej niestety wszystkie dzieci,które
      miały innego rodzaju problemy,nie tylko zdrowotne...z problemami w domu,z
      problemami wychowawczymi,z problemami z nauką...
      utworzono getto,z obniżonym programem nauczania,z wizytówką tych
      gorszych,słabszych,głupszych...
      po pół roku zabrałam syna z tej klasy i przeniosłam go do innej,NORMALNEJ.
      I była to jedna z najmądrzejszych decyzji jakie mogłam podjąć...
      • mantis77 stereotyp właśnie 30.01.05, 18:06
        No właśnie ten stereotyp

        "na wózku = głupi"

        Tak jest niestety że jak ktoś jest na wózku lub o kulach to napewno
        jest "nieszczęśliwy, słabszy, głupszy, gorszy itd." Walczę z tymi stereotypami
        jak mogę. Ostatnio wraz z jednym z stowarzyszeń bierzmy pod uwagę stworzenie
        programu edukacji w szkołach na lekcjach wychowawczych żeby łamać ten
        stereotyp. Byłem już na lekcjach w gimnazjum i liceum. Jako że jestem już po
        studiach i w ostatnich dwóch latach osiągnąłem mistrzostwo polski w tańcu na
        wózkach w swojej kategorii łatwiej mi mówić do młodzieży której otwierają się
        oczy i myślą że "ten kulawy to może więcej osiągnął niż ja mimo że na wózku".
        Ale to zmieni społeczeństwo które będzie za 10 lat.

        A teraz trzeba reformować nauczycieli i dyrektorów szkół gdyż to oni tworząc
        klasy i mając podejście jak ten stereotyp powyżej "niszczą dziecko" Dziecko w
        klasie integracyjnej będzie się źle czuło po pewnym czase bo

        1. Będzie wiedziało że jest inaczej traktowane jak koledzy czyli może być inne
        (zacznie podejrzewać że gorsze albo niekochane)

        2. Ze strony kolegów z innych klas nie wykluczone obelgi i gorsze traktowanie
        bo ono jest z "gorszej klasy" o niższym poziomi itd.

        Dzieci bywają okrutne i niestety rodzice nie zawsze im wytłumaczą to. Ale jeśli
        pełnosprawny dzieciak będzie miał w ławce kolegę niepełnosprawnego i będzie
        wiedział że on nie ma żadnych ulg a tylko inaczej się porusza to będzie go
        traktował normalnie (bo przecież on też ma problemy z matmy czy innego
        przedmiotu)

        Poza tym powstaje problem zaniżonego poziomu i wtedy rodzice dzieci zdrowych
        nie będą chciały ich posyłac do takie klasy i zamiast integracji mamy konflikt.
        Dlatego powinno być takie samo traktowanie i obserwacja.

        Dopiero gdy dziecko sobie nie radzi starać się znaleźć problem (Dlaczego sobie
        nie radzi? Aha bo nie zdązy zapisywać. To może wolniej mu dyktować? Nie bo
        opóźnię całą klasę. To pozwolimy dzecku na ksero notatek kolegi obok z ławki
        lub zatrudnimy asystenta do pisania)

        A teraz coś znów z mojego życia dającego przykład nie myślenia ludzi nawet z
        wyższym wykształceniem.

        Pewnego razu lekarz zapytał mnie "Co robię?". Powiedziałem że studiuję. A on na
        to "Zaocznie tak?". Gdy odpowiedziałem że nie na dziennych inżynierskich na
        Politechnice Poznańskiej był bardzo zaskoczony jakby to było nie możliwe.
        Poprostu ludzie są nieprzyzwyczajeni bo jest ten powyższy stereotyp.
        • igge Re: stereotyp właśnie 31.01.05, 00:19
          Moja 5letnia córka z MPDz na pewno nie jest nieszczesliwa, slabsza, glupsza,
          gorsza itd. Jest sliczna, zabawna i bardzo madra. Gadatliwa po polsku i po
          angielsku. Jednak bardzo boje sie przyszlosci bo ten stereotyp osoby
          niepelnosprawnej jest bardzo powszechny...Na razie w przerwach miedzy turnusami
          rehab. chodzi do przedszkola ... no wlasnie integracyjnego ale za rok bede
          musiala jej wybrac szkole...Serdeczne pozdr.
    • tanczykiewiczowna skazani na.. 30.01.05, 10:53
      Co ja mogę powiedzieć? Uczyłam się okdkąd pamiętam w normalnej szkole dla
      zdrowych. I takiej wredności z jaką się spotkałam nie życzę nikomu.
      Wykładowców, dzieciaki które mmiały przyjemność ze mną bywać pod mur...
      hihihihi nie no żartuję. Jednak w mojej psychice jest piętno, nie p[otrafię
      nikomu zaufać przez to, że tak mnie traktowano. Żebym była głupsza,
      brzydzsza... miała orzeczenia o pomocy... ale nie. Starałam się nie gadać za
      dużo, tylko to co trzeba. Nie możesz pisać tego czy owego... nota bene, nikt
      tego pod uwagę nie brał.
      Obecnie studiuję. Wiara któa WIE o mojej niesprawności traktuje mnie jak
      powietrze, jak wariatkę, która wybrała studia... dla szpanu (??) Ci co nie
      wiedzą, są moimi przyjaciółmi...ale co to za pezyjacieledo czasu aż się
      dowiedzą?
      Cieszę się, że "mam" normalne szokoły, ale gdyby nie dość silny -
      wykształtowany- charakter, dawno skończyłabym w najbliższej rzecze.
      Teraz jednak zdecydowanie stawiam na życie :)))))))))))
      Żegnaj podstawówko, szkoło średnia!!!

      Chciałabym dodać, że pan który powyżej krytykuje pedagogikę jako kierunek na
      któy łątwo się dostać bardzo się myli. Tam jest się diabelnie trudno znaleźć...
      to jakby grono szczęśliwców, a to, że 90% się nie nadaje... pozwolę sobie
      powiedzieć, że 99,9% Na 10 poznany przeze mnie psycho-coś-tam jedna osoba była
      ok. Czyli wynika z tego, że jakbym dalej szukała moje statystyki byłyby o wiele
      tragiczniejsze.
      • mantis77 A jednak normalna 30.01.05, 17:52
        Hmmm Może się mylę ale skoro na pedagogikę dostał się np. kolega po technikum
        elektronicznym czy ludzie którzy wogóle nie działali wolontariacko to nabór na
        ten kierunek jest wątpliwy. Jak można zostać pedagogiem nie mając doświadczenia
        w pracy z ludźmi? Uważam że oprócz samych egzaminów (polskiego czy histori czy
        biologii można się nauczyć) powinno przeprowadzać sie rozmowę kwalifikacyjną i
        brać pod uwagę osoby które już coś w rzyciu robiły z osobami niepełnosprawnymi
        czy innymi (działały wolontariacko). można przecież poprosić o kartę
        wolontariusza czy zwykłe pisemko z podpisem i pieczatką NGO i wykazaniem ile
        godzin lub dni się pracowało w tygodniu czy miesiącu.

        Co do twoich gorzkich słów to rozumiem że nie jesteś upośledzona (sorka za to
        wyrażenie) fizycznie. Przypuszczam moją intuicją że jesteś np. epileptyczką i
        tego na codzień nie widać a ludzie się boją tej choroby jak sie dowiadują a
        może np. masz schizofrenię. Nie wnikam ale jeśli jesteś wstanie się uczyć i
        studiowac to masz prawo być traktowana na równi z innymi. może błędem jest to
        że mówisz tylko tyle ile musisz. Ja jestem baaaaaardzo gadatliwy co nawet widać
        w tych dłuugich postach na forum. I uważam że jak się siedzi cicho to się jest
        spychanym na margines.

        Ja się tak nigdy nie czułem choć nie mówię że było mi łatwo. Zdarzało się że
        trzeba było się szturchać i bić z innymi (tak facet na wózku czasem musi też i
        zdrowemu przyłożyć nawet jeśli oberwie żeby wiedzieli że się nie boi) Czy
        choćby musi się kłócić i wyzywać (za co kiedyś razem z tym współkłócącym
        wyladowałem u kierownika warsztatów szkolnych).

        No niestety takie jest życie i nikt nas głaskać nie będzie. trzeba walczyć a
        czym prędzej się nauczymy w szkole tym lepiej na przyszłość.
        • tanczykiewiczowna taka jak inni 30.01.05, 20:54
          No widzisz. Nic z tych rzeczy.mam genetyczną wadę, niedosłuch czuciowo-nerwowy.
          Co objawia się wszelakim stresem i problemem ze zrozumieniem osób, które mówią
          jakby połknęły krokodyla.

          Jestem zdrowa na umyśle, inteligencją przewyższam rówieśników... i to wkuźwia
          ludzi, że ktoś głuchy może być lepszy od niego np. z polaja.
          Co do mówienia o wadzie. Mówiłam i co z tego było. Tylko horror, a teraz mi
          spox. Nie wiedzą, jest dobvrze. Nie chcę gadać, mają mnie za ksenofobkę,albo
          niech tam będzie zadziearjącą nosa, ale nie dokuczają, ani z tego powodu się
          nie odsuwają ode mnie jakbym trędowata była.
          • mantis77 Ehhh 30.01.05, 22:41
            Ujmę to tak "Z kim Ty się zadajesz?" Sorka za to "Ty" ale takie zdanie przyszło
            mi do głowy. przecież niedosłuch i zmiany genetyczne których na pierwszy rzut
            oka nie widać to "małe piwo". Jeśli uważają Cię za osobę niepełnosprawną to są
            idiotami i ja bym się trzymał z daleka. Nawet jeśliby to była wina twego
            charakteru to wątpię bo traktowaliby Cię tak nawet nie wiedząc o chorobie. Ale
            w twoim przypadku nie widzę akurat podstaw że musisz trąbić to całemu światu.
            Ale jeśli już powiesz i ktoś cię źle traktuje to nie zasługuje na znajomość.
            Uważam że jeśli tak jest to mimo i czesto i się to zdarza to jednak powinnaś
            mówić bo wtedy wiesz kto jest prawdziwym przyjacielem i na kogo można liczyć. A
            tych "pseudo-przyjaciół" to bym odstawił na boczny tor.
            • tanczykiewiczowna nie prawda :( 07.02.05, 12:24
              tak, ale ja potrzebuję ludzi, potrzebuuję ich notatek, inaczej bym sobie nie
              poradziła, a jak będę wybrzydzać to skończę na ulicy a nie na studiach. Co z
              tego, że mogę się nauczyć, że "ma" się często najlepsze wyniki? Co z tego...
              wykładowcy materiałów mi nie dadzą, a słuchacze... na błagania są nieczuli,
              więc szukam takiej grupy co by pomogła... i wciąż nie znajduję. W sob. sesja, a
              ja nie mam połowy materiałów! Prosiłam... nikt nie ma, blabalbal...stara
              śpiewka. Byłam w dziekanacie... nie mogą pomóc... Mam zrezygnować?
              Co do niedosłuchu, tak to się nazywa fachowo. U* mnie to głuchota, czytam z
              ruchu warg, więc jak ktoś gada do d...py to też wyklucza mnie z "pierwszego
              rzutu" :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka