Dodaj do ulubionych

Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!!

12.11.09, 11:19
Zadzwonil do mnie dyrektor szkoly, ze Zuzia dzisiaj uswiadamiala w
temacie seksu kolezanki z klasy ,ze on tego nie pochwala, ze jak
tak mozna! w zeszlym tygodniu Zuzia zapytala czy to prawda, ze jak
dziewczyna po seksie pojdzie sie umyc dokladnie to nie zajdzie w
ciaze. coz ja moze i szurnieta jestem, moze malo dorosla ale
postanowilam uswiadomic swoje corki w miare wczesnie i w taki
sposob, zeby to nie bylo dla nich obrzydliwe a przekazane w jezyku
do ich wieku dostosowanym. Zuzka ma 11 lat, wiec jak na jej wiek
wie juz dosc duzo. ale po tym pytaniu jeszce raz wyjasnilam jej
zasady antykoncepcji od kalendarzyka po tabletki wlacznie!
a ten cwel zwany dyrektorem szkoly dzwoni bo moja corka jest
wulgarna!! i do tego rozglasza PORNOGRAFICZNE tresci w szkole wsrod
nielatow!! i on zbierze nauczycieli i postanowia czy Zuzke wyrzucic
ze szkoly ( sa ku temu podstawy? ) czy zawiesic w prawach ucznia i
ze jesli radapostanowi to on zglosi do opieki spolecznej, ze zle
wychowuje dzieci!
i musze dodac, ze ow dyrektor to syn przyjaciolki mojej tesciowej!
Obserwuj wątek
    • zolzatoja Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 11:50
      Jesli żartujesz, to mało śmiesznie.
      Natomiast jeżeli mówisz poważnie, to moja szczęka leży na podłodze i
      nie wiem, czy kiedykolwiek sie podniesie. Do prasy z tym,
      natychmiast! Ale licz się z tym, że na wojnę idziesz! Trzymam kciuki
      z całej siły za powodzenie.
      • sadosia75 Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 11:54
        Chciala bym zartowac! wojna juz dawno jest. w zeszlym roku jako, ze
        w radzie rodzicow bylam zaproponowalam wychowanie w rodzinie, ale
        nie jakies mechaniczne tylko z dobrym psychologiem, seksuologiem
        itp. dyrektor powiedzial, ze absolutnie NIE, to rodzic ma sie tym
        zajac a nie szkola.
        ja doskonale wiem o tym, ze paluchy moja tesciowa w tym maczala, bo
        przezyc nie moze wielu spraw. tylko sie zastanawiam czy dyrektor
        moze cos takiego zrobic, i gdzie sie zglosic jesli juz cos takiego
        sie wydarzy? gdzie moge zlozyc skarge na dyrektora i czy najpierw
        uderzyc do tesciowej z awantura czy do dyrektora?
        • justysialek Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 16:27
          Sadosiu, skargę na dyrektora składa się w kuratorium - na pewno
          szkoła ma swojego wizytatora. Jednak pamiętaj o tym, że taki
          wizytator może być z dyrektorem dobrze zakumplowany, więc uważaj na
          słowa i postaraj się załatwić wszystko formalną drogą - grzecznie i
          na papierze!
    • and-a Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 11:53
      Może sprawdź jakie macie w Białymstoku kuratorium? Mnie w Gdańsku kiedyś bardzo
      rozsądnie potraktowali (chodziło akurat o WF). Ja syna uświadamiałam na bieżąco
      tzn,odpowiadałam na wszystkie pytania i zawsze dopytywałam czy go ta odpowiedź
      satysfakcjonuje czy też chce więcej wyjaśnień.To chyba jedyne wyjście. Ten
      dyrektor to jakiś....,ale krzywdę dziecku może zrobić. Po takim telefonie
      pobiegłabym do szkoły i to raczej w bojowym nastroju. Daj znać jaki jest ciąg
      dalszy. Może to dyrektor-katecheta....
      • sadosia75 Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 11:56
        Do szkoly pojechal maz. ja nie jestem w stanie sie opanowac i moge
        zrobic komus krzywde. pozatym to koledzy z dziecinstwa wiec moze
        maz wiecej zdziala niz ja.
        a kuratorium zostanie zaatakowane jutro.
        • and-a Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 12:08
          Trzymaj się i daj znać co i jak! Pogłaszcz psa, weź na kolana kota (no Ty możesz
          kilka) i staraj się spojrzeć na to, że dyrektor jest kretynem i tyle. A że
          często rodzice w szkole też mają dziwne podejście (ja takie mamusie określam
          mianem "blondyna na perhydrol") i są przeciwni uświadamianiu dzieci to inna
          sprawa.Jak syn był w podstawówce to na zebraniu wychowawczyni powiedziała, że w
          pobliżu szkoły kręci się zboczeniec, policja zawiadomiona i trzeba uczulić
          dzieci,żeby uważały. Zaraz po zebraniu uprzedziłam syna, powiedziałam,żeby
          chodzili grupami, odprowadzali koleżanki, itp. i wkrótce potem miałam scysję z
          kilkoma mamami,że po co...stresuję dzieci, bo ich dzieci dowiedziały się o
          sprawie od mojego syna.
          Takich spraw nie przeskoczysz,ale nerwy sobie zszarpiesz.
          W najgorszym wypadku wojna, może nawet z wykorzystaniem nagłośnienia w prasie,
          wygrasz,ale zajmie to czas.
          A tak z ciekawości-co znowu Twoja teściowa w tej sprawie zrobiła?
          • sadosia75 Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 12:19
            tesciowa postanowila mi matkowac, wydzwania, udaje, ze interesuje
            sie mna i co ze mna. ostatnio dzwonila do meza zapytac czy oddala,
            juz wiosku do pzu na odszkodowanie po Mamie. bo maz w ubezpieczeniu
            ma tez taka opcje. wkurzylam sie bo wiem, ze ona chce te pieniadze
            przeznaczyc na swoja coreczke, bo znowu pieniedzy nie ma. maz
            powiedzial, ze nie oddalam a tesciowa w krzyk, ze jak to tak, zeby
            on sie tym zajmowal itp.
            uslyszala tez, ze Jula i Zuzia chodza na kursy jezykowe wiec tez
            zle, bo na pewno krzywde im robie narzucajac im dodatkowe
            obowiazki. choc to byl wybor dziewczynek nie nasz!
            no i podstawowy bol, bo budujemy dom co za tym idzie wyprowadzimy
            sie a tesciowa nie bedzie miala czym do nas dojechac.
            ona ma dobry kontakt z dyrektorem szkoly, w koncu syn przyjaciolki
            stary kawaler i ciagle z nimi przesiaduje.po moim pomysle o
            wychowaniu w rodzinie tesciowa malo zawalu nie dostala, baa nawet
            ten temat byl w niedziele na kazaniu poruszany.
            ogolnie chodzi o to, zeby udowodnic mojemu mezowi, ze dzialam na
            szkode rodziny i deprawuje dzieci
            • and-a Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 12:33
              Pięć minut strachu, mocne nerwy i...po teściowej. Współczuję! Ale jak rozumiem
              dom się wybuduje to i szkoła córek będzie inna? I teściowa daleko, same
              plusy.Ciesz się,że mąż stoi za Tobą murem,a ja grosza bym teściowej w tej
              sytuacji nie dała (a odszkodowanią z PZU w związku ze śmiercią Mamy tym
              bardziej). Obawiam się,że Ty Jesteś za dobra. Rozumiem na leki, pomóc jak
              trzeba,ale do teraz pamiętam jak opisywałaś,że córka nie pojechała na turnus
              rehabilitacyjny,a za pieniądze od Ciebie teściowa kupiła sobie jakiś sprzęt do domu.
              Sprawę ze szkołą wygrasz,w razie czego postrasz dyrektora naprawdę rozdmuchaniem
              sprawy w prasie. A odnośnie kościoła-sama już przetestowałaś (też w związku z
              teściową),że są księża i księża. Ja dlatego jak chodzę to chodzę nie do naszej
              parafii tylko do Dominikanów, gdzie nikt mojej inteligencji nie obraża i każde
              kazanie wnosi coś w moje życie.
              Wcześniej pisałaś (w innym poście) coś o chandrze-patrz na plusy - tu się uda
              wyjść z tej sytuacji, od teściowej się oddalisz też w sensie przestrzennym,
              córki fajne, mąż też, zwierzyniec, sama Jesteś super baba, pocieszyłam?
              Mogłabym napisać,że inni mają gorzej (sama też jestem akurat sfrustrowana),ale
              Ty nie z tych, którzy się tym podbudują.

              wszystkiego dobrego, trzymaj się
              Maja
              • sadosia75 Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 12:41
                No wlasnie to, ze inni maja gorzej mnie tylko upadla w moich
                oczach. jak ja moge rozpaczac nad swoimi problemami tak glupimi a
                inni maja naprawde duze problemy. Masz racje nowy dom, nowa szkola,
                daleko od tesciowej, daleko od jej wymyslow. nie wiem czy jestem za
                dobra, moze naiwna i glupia. ale nie za dobra. ciagle gdzies tam
                mam nadzieje, ze tesciowa moze zrozumie, moze sie zmieni, moze
                bedzie inna. a pozniej mysle, ze to moze moja wina. i tak w kolko.
                czy pocieszylas? Majeczko kto jak kto ale Ty to zawsze jako jedna z
                niewielu potrafisz wywolac usmiech na mojej twarzy smile
                • otterly Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 13:20
                  Debilni dyrektorzy i nauczyciele to niestety chleb powszedni w naszych szkołach.
                  Koniecznie postrasz dyrektora prasą, może nawet opisz sprawę i wyślij do Gazety?
                  Co Ci szkodzi? A może się zainteresują, zadzwonią i dyrektor narobi w majty?wink
                  Kuratorium też może tu bardzo pomoc, pod warunkiem, że trafisz na rozsądnych
                  ludzi. Działaj koniecznie na wielu frontach. Zapytaj dyrektora wprost na
                  podstawie jakie przepisu ma zamiar usunąć Zuzę ze szkoły, jaka jest podstawa
                  prawna. O ile mi wiadomo bardzo trudno jest wyrzucić dziecko ze Szkoły
                  Podstawowej. Ale najważniejsze jest to, żebyś sprawiła, że dyrektor poczuje, że
                  nie ma władzy absolutnej, że ma przełożonych, przed którymi odpowiada i edukacja
                  Twojego dziecka nie może zależeć od jego widzimisię. Powodzenia w walce!smile

                  Co do teściowej: sprawa wygląda na dosyć beznadziejną, ale ciesz się, że mąż
                  stoi po Twojej stronie. Ja bym wygarnęła teściowej wszystko co mnie boli,
                  ograniczyła z nią kontakty (swoje i dzieci) i zobaczyła jak się zachowa. Może i
                  jestem bezczelna, ale jeśli chodzi o rodzinę - walczę jak lwicawink Nie pozwól jej
                  mieszać w wychowaniu dzieci. W końcu to Twoje dzieci. A zachowaniami typu
                  "ksiądz na kazaniu" w ogóle bym się nie przejmowała. Jakie to ma znaczenie co
                  ludzie powiedzą? Mądrzy spostrzegą, że to rozgrywki prymitywów, a głupimi nie ma
                  się co przejmować. Nie pozwól teściowej grać pierwszych skrzypiec. Ściskam
                  kciuki i pozdrawiam.
                • otterly Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 13:33
                  Kochana i jeszcze jedno: jesteś jedyna, wyjątkowa i niepowtarzalna i Twoje
                  problemy w żaden sposób nie są ani mniej ważne, ani głupsze od problemów innych
                  ludzi. Każdy ma jedno życie i każdy musi w tym życiu pewne zadania wykonać.
                  Tobie przypadły właśnie takie i wierzę, że sobie poradzisz. Widzę z Twoich
                  postów, że naprawdę dużo ostatnio przeszłaś i masz absolutne prawo czuć się
                  przetłoczona. Zostałaś potraktowana bardzo niesprawiedliwie, a z
                  niesprawiedliwością trzeba walczyć. Może, jeśli nie chcesz przyznać, że Twoje
                  problemy są bardzo trudne i ważne, pomyśl o tym tak, że jeśli się z nimi
                  uporasz, pomożesz nie tylko sobie, ale i wszystkim dzieciom w tej szkole,
                  pomożesz w pewien sposób światu, bo będzie ciut lepszy, o tego jednego
                  gbura-dyrektora? Wydajesz mi się bardzo mądrą kobietą, matką, człowiekiem.
                  Odwalasz kawał dobrej roboty dla świata, bo najtrudniej jest być dobrym i
                  walczyć o to. I to na pewno nie Twoja wina, że ktoś jest jakiś! Każdy z nas sam
                  decyduje o tym, jaki chce być (świadomie lub nie). Jesteś najlepszą matką dla
                  swoich dzieci i wiesz, co jest dla nich dobre. Ty, nie teściowa. Ona sama też
                  musi chcieć mieć z Tobą dobre relacje, to nie zależny wyłącznie od Ciebie.
                  • justysialek Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 16:37
                    Super post! Dawno nie czytałam tak pozytywnego postu w necie.
                    Wszystkiego dobrego Otterly smile
    • alex_k Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 14:30
      W kwastii wyrzucenia ze szkoły (abstrachujac od powodu, jeśli córka
      chodzi do szkoły w swoim rejonie, bez Twojej zgody nie można jej
      przenieść do innej szkoły.
      Ponadto w polskim prawie oświatowym (no chyba, ze coś się ostatnio
      zmieniło wink nie ma takiego pojęcia jak "zawieszenie w prawach
      ucznia". To taki modny gadżet zaczerpnięty z amerykańskich filmów. W
      szkole, w której uczy moja znajoma parę lat temu zawiesili jednago
      łobuziaka w prawach ucznia, jednak okazało się, ze jego ojciec jest
      prawnikiem, który natychmiast pani dyrektor wyjaśnił, jakiego
      rodzaju wykroczenie popełniła, zawieszając jego syneczka.
      Ja bym na Twoim miejscu spytała w kuratorium, jak wygląda prawnie
      takie zawieszenie smile
      • ewa9717 Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 15:10
        Nie tylko z podstawówki, ale i z gimnazjum nie sposób ucznia
        wyrzucić, a już na pewno nie za to, że z koleżankami rozmawia o
        antykoncepcji itp. Wydaje mi się, że robisz problem na wyrost. Czy
        ktoś już z tym dyrektorem rozmawiał?
        I rzeczywiście, jeśli będzie straszył wyrzuceniem dziecka, zażądać
        podstaw prawnych takiego kroku. I też postraszyć.
        I nie podoba mi się, że pisząc o sytuacji, nazywasz faceta cwelem.
        Jakieś to prymitywne.
    • anu_anu Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 15:12
      Z czym facet chce startować? Tak na zimno:
      Fakt 1
      Zuzka wie więcej od innych małolatów.
      Fakt 2
      Zuzka opowiedziała innym co wie.

      Reszta to jest już interpretacja.
      W mojej ocenie posiadanie wiedzy o tym skąd się biorą dzieci - jest
      takim samym posiadaniem wiedzy jak prawidłowe wyobrażenie o tym
      gdzie leży Afryka. Przy czym wiedza o dzieciach zwykle częściej się
      przydaje w wymiarze praktycznym.
      Można mieć różne poczucie co do wieku, w którym dzieci powinny taką
      wiedzę posiadać acz skoro Zuzka przyszła z tym pytaniem do Ciebie -
      to znaczy, że dziewczynki już o tym między sobą rozmawiały i lepiej
      aby wiedza była podana Zuzi przez matkę, która dostosuje przekaz do
      wieku dziecka.
      Zarzut do faktu 2 - nie sądzę, żeby przekazanie komuś wiedzy mogło
      być podstawą usunięcia kogokolwiek ze szkoły. W przeciwnym razie los
      nauczycieli byłby przesądzony wink. Acz jest tu dodatkowa uwaga, że
      Zuzka zrobiła to w sposób wulgarny. Sądzę, że powiedziała to tak jak
      usłyszała, czyli nie wulgarnie. Łatwo to sprawdzić odpytując córkę i
      innych uczestników rozmowy.
    • justysialek Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 16:48
      Nie denerwuj się, bo dyrektor nie ma żadnych podstaw prawnych aby
      spełnić którąkolwiek ze swoich gróźb - więc wysuwanie ich wobec
      ciebie czyni z niego idiotę!
      Nie można dziecka wyrzucić ze szkoły podstawowej - bo jest obowiązek
      szkolny! Do zawieszenia trzeba mieć poważne podstawy - proponuję
      poczytać regulamin/statut szkoły ale wątpię, aby tam było coś
      kwalifikującego się do tej konkretnej sytuacji.

      Dyrektor wysunął 2 oskarżenia: wulgarności i szerzenia pornografii.
      Myślę, że nie zna definicji żadnego z tych słów i warto by mu je
      podsunąć w razie rozmowy w 4 oczy. Szerzenia pornografii komentować
      nie będe, bo nie trzeba nawet, natomiast za bycie wulgarnym to
      jeszcze nikt nie siedział - to nie przestępstwo - abstrahując od
      faktu, że nawet gdyby faktycznie zachowała się wulgarnie, to dziecku
      należy wytłumaczyć i uświadomić pewne rzeczy zanim zrobi się aferę.
      • kowalikm Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 17:37
        szczerze mówiąc ja za tekst o "szerzeniu pornografii" uprzedziłabym Pana
        dyrektora, aby uważał z szafowaniem takimi oskarżeniami, bo to chyba pod kodeks
        karny podchodzi...

        - W pierwszej kolejności wybrałabym się do szkoły na rozmowę w 4 oczy z
        dyrektorem - o co tak na prawdę chodzi (po uprzednim porządnym przygotowaniu
        formalno-prawnym), z regulaminem szkoły w jednym paluszku + zasadami wydalenia
        ze szkoły;
        - takie zastrzeżenia jakie wysunął Pan dyrektor telefonicznie wolałabym mieć na
        piśmie, ewentualnie na "gwoźdźu".

        Wiem, że są wspaniali pedagodzy, ale moje doświadczenia z gronem pedagogicznym
        (i to poczynając od dyrektorów przedszkoli) są traumatyczne.
        Weź poprawkę, że jeśli nawet dziecko zmieni szkołę w obrębie jednego miasta to
        dyrektorzy się co najmniej znają spotykając w np. Urzędzie Miasta i przy innych
        okazjach. Większość z nich przynajmniej udaje, że się lubi. Oprócz tego
        wizytator - bardzo często są to ludzie, którzy znają się ze wspólnych studiów
        czy kursów. W Wydziale Edukacji też się wszyscy znają...

        Nie daj się, ale podejdź do tego merytorycznie i konsekwentnie. Jeśli
        przypuszczasz, że nie będziesz miała siły i czasu na "wojnę" - a Twoja córka ma
        dopiero 11 lat (parę lat w szkole) to lepiej nie zaczynać.
        Chyba, że "Twój dyrektor" jest bardzo nie lubiany i wtedy ewentualnie będziesz
        "taranem", który część osób poprze a część znienawidzi.

        Życzę powodzenia i odwagi.
    • sparxx Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 17:39
      Najwyraźniej dyrektor tej podstawówki uważa, podobnie jak jeden z naszych
      posłów, że pornografia to wszystko, co kogoś podnieca - rozmowa, która dotyczy w
      pewien sposób seksu, również.
      Biorąc pod uwagę, że pan dyrektor jest kawalerem, podejrzewam, że odczuwa w tej
      dziedzinie poważny deficyt, ale obarczanie odpowiedzialnością za to 11-latki,
      jest co najmniej nie na miejscu.
    • anmala Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 12.11.09, 20:12
      Hmmmmm a może by tak bronią teściowej się bronić wink Ona spodziewa się, że jesteś
      na nią zła, wściekła i w ogóle wszystkie plagi egipskie. A może by tak zmienić
      taktykę. Poskarżyć się jaki to dyrektor jest zły i paskudny okropny i tak
      dokucza Zuzi, że się na nią uwziął. Że ty nie wiesz jak to będzie, że się tak
      potwornie boisz tego, że on skrzywdzi jej wnuczkę. Poproś ja o radę,
      wsparcie, wstawiennictwo. Domyślam się, że pewnie będzie to dla Ciebie trudne
      ale tego ona się nie spodziewa. Skołujesz ją, a może cos zwojujesz. Jak nie
      możesz pokonać wroga należy sie do niego przyłaczyć, a wtedy pieknie odkrywa
      swoje miękkie podbrzusze.
      • claratrueba Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 13.11.09, 08:52
        Na początek aforyzm Marka Twaina:"Na początku Pan Bóg stworzył idiotów- dla
        wprawy. Zaraz potem nauczycieli". Sama uczę i stwierdzam, że wielki pisarz
        mądrym człowiekiem był.
        Wyrzucenie ze szkoły to strachy na Lachy- bezprawne. Zawieszenie- podobnie.
        Natomiast bardzo skuteczne (sprawdziłam) jest poproszenie o przedstawienie
        zarzutów przeciwko Twojej córce na piśmie. Jako oczywiście przejaw troski
        rodzicielskiej o prawidłowy rozwój dziecka i Twojej chęci współdziałania ze
        szkoła w tej materii. Należy przy tym wspomnieć, że w/w spis problemów będzie
        przedstawiony psychologowi, do którego zamierzasz się udać z dzieckiem, bo
        uważasz, że każde dziecko powinno taki kontakt mieć. Skutek spodziewany- nagłe
        wycofanie sie z zarzutów pokrywane głupkowat0-przymilnym uśmiechem i
        wyjaśnieniami z gat. "nieporozumienie". Co "na teściową" nie doradzę. Po mojemu
        to tak jak z karaluchami- męczy sie człowiek i męczy, polubić nie potrafi, nic
        nie działa. Aż nagle wyprowadza się daleko, kontakt ma okazjonalny i zauważa, że
        to całkiem zabawne stworzenia.
        • truscaveczka Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 13.11.09, 12:00
          Clara, ja się wszystkimi kończynami podpiszę - koniecznie zażądaj na piśmie
          zarzutów. Z pieczątką i podpisem. Samo to powinno pomóc. A jak nie to powództwo
          cywilne wink
          Trzymaj się, dziewczyno, oni nic nie mogą ci zrobić.
    • pitahaya1 Droga Sadosiu 13.11.09, 12:36
      Gdyby tak łatwo dało się ucznia ze szkoły usunąć...

      Aż strach pomyśleć co by się działo, gdyby córa swą wiedzę na czyny przełożyłasmile))

      Co do dyrektora, oni w gębie są mocni, z odpowiadaniem na pisma już u nich gorzej.

      Piszesz i składasz do sekretariatu, z kopią dla siebie: (przepraszam za błędy
      ale kiepski ze mnie polonista)

      Dnia (tego i tego) dotarła do nas, rodziców, informacja, jakoby nasza
      córka...(informowała kolegów i koleżanki na temat...) co zostało nazwane
      szerzeniem pornografii. Określenie to zostało przekazane podczas rozmowy...
      Podczas wspomnianej rozmowy obecny na niej rodzic został poinformowany o
      konsekwencjach takiego zachowania w postaci usunięcia naszego dziecka ze szkoły.
      Jako rodzice jesteśmy tym głęboko zaniepokojeni.
      Prosimy o PISEMNE wyjaśnienie, na jakiej podstawie podjęto taką decyzję.

      ...
      Ja po takich pismach, składanych za potwierdzeniem odbioru, zawsze jestem
      zapraszana na rozmowę. Lepiej porozmawiać w cztery oczy polubownie niż
      odpowiadać na pisma. Z wieloletniego doświadczenia wiem, że pism i odpowiedzi
      boją się jak ognia.
      • cafe_tee widzisz, a nie grzmisz!! 13.11.09, 12:54
        No wierzyć się nie chce.
        Nie chce wierzyć, że w czasach kiedy 12-13-latki zachodzą w ciążę, tyle mówi się
        o edukacji seksualnej, tyle słodkiego pierdzenia w telewizji, o zmianie kadry
        nauczającej tychże przedmiotów - jeszcze się taki kretyn uchował.
        nie dalej jak wczoraj, w tv była rozmowa o ciążach nastolatek. O tym, że
        nauczyciele nie widza problemu, że nastolatki przekazują sobie błędne informacje
        o antykoncepcji - np. wypita szklanka wody, oddanie moczu, umycie się - uchroni
        je przed ciążą.

        Po jakąś "Interwencję" zadzwoniłabym! Do posłanki Senyszyn napisałabym! do
        prasy poszłabym! I załatwiłaby kretyna.
        No oczy dziadowi wydrapałabym - i pokazała gdzie jego miejsce. Niech religii
        idzie nauczać, w jakiejś szkółce w Ząbkach Dolnych.
        Dyrektor ma dawać przykład, wnieść powiew świeżości w skostniałe i tępe mury
        oświaty. A on oświatę cofa - do XVIII wieku.
        Dziewczyno walcz, pluj kretynowi w twarz i rób swoje. Bo dobrze robisz.
        Ja też nie chciałabym, aby moja córka powtarzała takie głupoty, a
    • pacynka27 Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 13.11.09, 19:24
      Spokojnie nie wyrzucą Ci dziecka ze szkoły smile Nawet jeśli Rada Pedagogiczna
      podejmą decyzje o skreśleniu z listy uczniów, dyrektor MUSI znaleźć dziecku nową
      szkołę (bo mamy obowiązek szkolny). Nawet jeśli tą szkołę znajdzie Ty możesz się
      na tą nową szkołę nie zgodzić. Czyli córka zostanie w starej smile
      Takie jest prawo i tego dyrektor nie przeskoczy.
      • and-a Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 14.11.09, 11:13
        Sadosiu! I jak po rozmowie z dyrektorem?

        pzdr
        Maja
        • zosia9 Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 14.11.09, 13:45
          Jak we wszystkich kwestiach prawnych najlepiej mieć adwokata. Jeżeli
          nie byłaś jeszcze na rozmowie weź takiego ze sobą. Zobaczysz reakcje
          dyrektorawink Wiem jak to działa bo uczyłam w szkole.
    • sadosia75 Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 14.11.09, 17:36
      Jutro zdam Wam relacje, dzis padam ze zmeczenia. Bylam w
      kuratorium, bylam u tesciowej, bylam w szkole, bylam u radcy
      prawnego, bylam chyba wszedzie gdzie sie dalo. w poniedzialek mam
      stawic sie u dyrektora szkoly wraz z dzieckiem nie spodziewa sie,
      ze mam juz opinie psychologa dotyczaca Zuzi, list z kuratorium i
      przygotowana jestem na bum cykcyk! dzwonilam do znajomego z
      lokalnej gazety on tez sie z nami wybiera na rozmowe, bylam tez w
      opiece spolecznej, odpowiedz z opieki tez mam ze soba.
      zabezpieczona jestem ( tak tak teraz matka szerzy tresci
      pornograficzne ) z kazdej strony i burak jedyne co moze zrobic i
      czego zazadam to przeprosin na pismie oraz na spotkaniu rady
      szkoly.
      • and-a Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 14.11.09, 19:53
        Dzielna kobieta z Ciebie! Kolejny raz Cię podziwiam!

        wszystkiego dobrego
        Maja
    • oregano1 Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 15.11.09, 00:06
      O rany -nic nie zmieniło sie w "psychice"pedegogicznej,przed wielu
      laty,miałam ten sam problem,kupiliśmy córce ,stosowne
      ksiazeczki,które ,miały wspomóc wychowanie naszej pociechy,jakież
      było nasze zdziwienie,kiedy,naszą córcię, -1=klasistkę-
      pani "swietliczanka"zapytała-kiedy "bocian"przyniesie jej rodzeństwo-
      Córka-odpowiedziała -Pani,nie wie skąd się biorą dzieci?!!!!-ja
      jutro ,przyniosę ksiażeczkę!-wiedziałam "co sie swięci"ale chciałam
      pokazać,że już jest "wydawnictwo".które zajmuje się "
      }tym"problemem,mało tego,chciałam,aby przekazane poglady miały
      potwierdzenie),niestety,nie spotkało się to z aplauzem,ze
      strony "pokoju nauczycielskiego",nauczyło mie to hipopkryzji,było to
      ze 25lat temu,ale widzę,że mało się zmianiło
      • maria10344 Hipokryzja? 15.11.09, 00:53
        Zastanawiam się,czy to aby jest hipokryzja.W/g mnie to strach przed zburzeniem
        zastanego skostniałego porządku,z którym temu gronu jest dobrze.To też może być
        strach przed ruszeniem głową,koniecznością myślenia.Tak jest wygodniej
        spokojniej.Większość rodziców zacznie czegoś chcieć, a po co,kiedy jest tak
        miło,wszyscy mnie podziwiają,księżulo chwali,babcio-teściowo-koleżanki też.
        Gdzie te czasy kiedy to szkoła była zarzewiem oświaty,postępu i nowej myśli.Z
        takimi dyrektorami to pewnie nie mielibyśmy jeszcze koła.Współczuję ci kochana a
        jednocześnie podziwiam.
        Czekam z niecierpliwością na poniedziałek.
        Nie zapomnij tylko w ferworze walki o córci.
        • apapon sadosia :) 15.11.09, 01:07
          jesteś dla mnie wielka, podziwiam rodziców, którzy zdrowo rozsądkowo
          potrafią się przeciwstawić "ciału pedagogicznemu", gratuluję i z
          niecierpliwością czekam na ciąg dalszy wątku sensacyjnego, bo ja tez
          niepokorna dusza jestem ( hihihi doprowadziłam do zwolnienia się z
          pracy przedszkolankę mojego malucha, bo on jej nie słuchał o
          godzinie 10 )
          • kk345 Re: sadosia :) 15.11.09, 09:48
            doprowadziłam do zwolnienia się z
            > pracy przedszkolankę mojego malucha, bo on jej nie słuchał o
            > godzinie 10 )
            Brzmi frapująco, rozwiniesz temat? smile
            • apapon Re: sadosia :) 15.11.09, 10:12
              z całą przyjemnością smile

              przychodzę pewnego dnia odebrać swojego 3-latka z przedszkola, a
              Pani zaprasza mnie na rozmowę, i oświadcza mi, że nie może sobie
              poradzić z Przemkiem, bo on jej nie słucha, a konkretnie "dzisiaj o
              godzinie 10 po śniadaniu nie chciał usiąść jak wszystkie dzieci w
              kółeczku tylko sobie chodził po sali", grzecznie panią spytałam
              czego ode mnie oczekuje, bo nie bardzo wiem jak mam teraz o godzinie
              16 wytłumaczyć 3-latkowi, że po śniadaniu w przedszkolu był
              nieposłuszny. Obiecałam, ze oczywiście porozmawiam z synkiem, ale to
              od Pani zależy jak sobie ustawi pracę, to w jej interesie jest
              zainteresować dzieci, itd. A ponieważ Pani oporna była, i taka
              wszystkowiedząca, z serii której dzieci mają prawo tylko oddychać i
              nie przeszkadzać Pani, więc... usłyszała, że do każdego zawodu
              trzeba mieć powołanie, i że chyba Ona jednak się z nim minęła, i
              proponuję zmianę pracy, a w miedzy czasie wtrąciłam, że przedszkole
              będzie miało wizytę kuratorium. No i po tygodniu okazało się, że
              Pani się zwolniła na swoją prośbę.
              • kk345 Re: sadosia :) 15.11.09, 10:58
                Typowe: polscy nauczyciele zawsze oczekują, ze rodzice wykonają problematyczną
                część ich pracy. Ty to masz na poziomie przedszkola, a ja ostatnio na zebraniu w
                szkole usłyszałam, jak wychowawca prosi, byśmy zdyscyplinowali dzieci, bo
                spóźniają się na lekcje i gadają w czasie zajęć. Niby OK, prawda? Nieprawda, mój
                syn, tak jak cała jego klasa mieli wtedy po 17 latsmile))) Tak więc wszystko
                jeszcze przed Tobą...
                • robkar Re: sadosia :) 15.11.09, 11:27
                  nie rozumiem, to nie maja was nauczyciele informować o "problemach"
                  jakie pojawiają się w szkole. Mam na myśli wypowiedz kk345 dotyczącą
                  spóźnień. Przecież jako rodzice też mamy wpływ na nasze dzieci i
                  często rodzic nie wie o spóźnieniach lub innych incydentach,
                  rozumiem że dziecko posłane do szkoły staje się dzieckiem
                  nauczycieli i rodzice nie chą o nim wiedzieć? Jako nauczyciel powiem
                  że rodzice cenią sobie fakt iż informuję ich o różnych "wyskokach"
                  dzieci i razem szukamy drogi by wszystko uspokoić i wyciszyć.
                  • kk345 Re: sadosia :) 15.11.09, 11:39
                    robkar,absolutnie nie o to mi chodzi: nauczyciel, który na zebraniu informuje,
                    ze klasa gada i rodzice mają coś z tym zrobić, moim zdaniem nie nadaje się do
                    swojej pracy i nie umie jej wykonać. Nie piszę o informowaniu o spóźnieniach,
                    ale o żądaniu, by to rodzice zajęli się problemem. Nie wiem, w jakim wieku masz
                    uczniów, ale jeśli któreś z nich dokazuje na lekcji, to interweniujesz sama, czy
                    czekasz, aż rodzice załatwią problem?

                    O dyscyplinowaniu 17-latków w kwestii spóźnień: w tym wieku inteligentny
                    nauczyciel nie rozmawia o problemie z mamusią, tylko osobiście ze spóźniającym
                    się młodym człowiekiem, nie sądzisz? Poruszanie tego rodzaju tematów na zebraniu
                    rodziców w liceum świadczy o bezradności nauczyciela. To niepokojące,
                    szczególnie, że mówimy o jednym z najlepszych liceów w moim mieście.
                    • robkar Re: sadosia :) 15.11.09, 11:49
                      rozumiem i zgadzam się z tobą, nie zrozumiałam dokładniesmile, moi
                      uczniowie to gimnazjaliści i najpierw rozmawiam z uczniem, dziwna ta
                      nauczycielkasmileJeżeli chodzi o dyscyplinę to tylko i wyłącznie praca
                      nauczyciela jest to moja opinie jako matki i nauczyciela, i
                      rozbrajają mnie nauczyciele wołający np. dyrekcję bo ucziowie
                      przeszkadzają.
                      Niestety nauczyciele są różni ale ze smutkiem czytam jak nas
                      wszystkich do jednego worka się wrzucasad Pozdrawiam
                      • filemon-dwa Re: sadosia :) 15.11.09, 13:04
                        Mialabym 2 propozycje Pierwsza propozycja :tesciowa <bez wzgledu na to co powie
                        maz> wyslac jako uczestnika do kolka rozancowego Rydzyka gdzie jak mi sie wydaje
                        jest jej miejsce.Druga propozycja jesli sprawe oprzesz o kuratorium to twardo
                        niech ci wyjasnia czy szkola panstwowa nie przykoscielna i nie katalicka < bo
                        panstwowa> powinna sprawy seksu traktowac jak pornografie cos nemoralnego lub
                        grzech tylko dla tego ze dziecko zadalo pytanie.Czasy nieswiadomosci, bocianow
                        minely natomiast jest zbyt duzo nastoletnich matek z przypadku tylko dlatego
                        zegrzmimy ze dopoki o tym sie nie mowi natomiast to sie robi to jest ok.Robmy to
                        dalej ale uczmy swoich dziec wszelkiej madrosci nie tylko na ten temat Powodzenia
                      • geesje Re: sadosia :) 15.11.09, 15:33
                        Tak sobie czytam wasze wypowiedzi, i widzę, że generalnie
                        oczekujecie, że nauczyciel od przedszkola przejmie obowiązki rodziców
                        w kwestii wychowania dzieci. A niestety nie taka jest rola
                        nauczyciela.

                        Jak trzylatek ma słuchać pani nauczycielki, skoro mamusia
                        najwyraźniej nigdy w życiu nie powiedziała mu, że powinno? Z tonu
                        wypowiedzi dumnej mamy wnoszę, że synek jest wychowywany generalnie
                        bezstresowo, i mamusia nie widzi problemu. Ok, dzieci grzecznie
                        siadły, bo pani chce z nimi coś zrobić, ale synek ma ochotę właśnie
                        chodzić, więc niech chodzi, jasne. Następny postanowi biegać,
                        następny walnie kolegę, a pani oczywiście niedobra, bo zażyczyła
                        sobie, żeby dzieci grzecznie siadły. Przedszkole i szkoła NIE SĄ od
                        wyręczania rodziców w ciężkim procesie wychowania, o czym większość
                        rodziców chciałaby zapomnieć.

                        A skoro 17-latkowie ignorują nauczyciela, spóźniają się i gadają, to
                        niekoniecznie dlatego, że nauczyciel jest niedobry, ale może po
                        prostu młodzież jest totalnie niewychowana i po prostu chamska. Ale
                        nauczyciel nie ma prawa powiedzieć złego słowa, nie może zasugerować
                        rodzicom, że jest problem po ich stronie, prawda? Bo się wykaże
                        nieprofesjonalizmem. A może jednak ten nauczyciel, jak się zwraca do
                        rodziców o pomoc, to jest ostatnio moment na uratowanie młodego
                        człowieka?

                        No ale skoro matka nazywa dyrektora cwelem, i jest z tego dumna, i
                        zapewne tak samo mówi w domu przy dziecku, to jak dziecko ma szanować
                        nauczyciela i szkołę, skoro matka nie szanuje?

                        Oczywiście nauczyciele są różni. Ale tak samo różni są rodzice. I
                        nigdy nie jest tak, że rodzice same aniołki, a nauczyciele be.
                        Oczywiście dla każdego rodzica jego dziecko jest najwspanialsze,
                        nieskalane, niewinne, ale prawda jednak często wygląda inaczej i
                        akurat rodzice najczęściej są ostatnią grupą, która się o problemach
                        potomstwa dowiaduje.

                        I często głos nauczyciela - choć niemiły - powinien wyzwolić
                        refleksję, a nie agresję rodzica.
                        • apapon Re: geesje 15.11.09, 16:13
                          geesje napisała:

                          > Tak sobie czytam wasze wypowiedzi, i widzę, że generalnie
                          > oczekujecie, że nauczyciel od przedszkola przejmie obowiązki
                          rodziców
                          > w kwestii wychowania dzieci. A niestety nie taka jest rola
                          > nauczyciela.
                          >
                          > Jak trzylatek ma słuchać pani nauczycielki, skoro mamusia
                          > najwyraźniej nigdy w życiu nie powiedziała mu, że powinno? Z tonu
                          > wypowiedzi dumnej mamy wnoszę, że synek jest wychowywany
                          generalnie
                          > bezstresowo, i mamusia nie widzi problemu. Ok, dzieci grzecznie
                          > siadły, bo pani chce z nimi coś zrobić, ale synek ma ochotę
                          właśnie
                          > chodzić, więc niech chodzi, jasne. Następny postanowi biegać,
                          > następny walnie kolegę, a pani oczywiście niedobra, bo zażyczyła
                          > sobie, żeby dzieci grzecznie siadły. Przedszkole i szkoła NIE SĄ
                          od
                          > wyręczania rodziców w ciężkim procesie wychowania, o czym
                          większość
                          > rodziców chciałaby zapomnieć.


                          no i tu niestety nie masz racji, ponieważ dzieci w wieku 3 lat
                          trzeba zainteresować czymś a nie zastraszyć ani nakazać. Bo tak się
                          dziwnie składa, że jak dorosłemu coś nakarzesz to Twój trud marny.
                          Uraziłaś mnie (nie znając mnie) że wychowuję swoje dziecko
                          bezstresowo (dla mnie w Twojej wypowiedzi ma to wydżwięk mało
                          przyjemny)nie odniosłaś się do tematu jako całości, sprawa rozbiła
                          się o to, że Pani zarzyczyła sobie, że mam wymóc na dziecku, że ma
                          usiąść zaraz po śniadaniu do kółeczka. Wnioskując z Twojej
                          wypowiedzi to nie masz kontaktu z dziećmi, albo sama nie wiem.
                          Rozumiem i wiem doskonale jacy potrafią być rodzice. Kilka lat byłam
                          w radzie rodziców i nieraz niejednego kopnęłabym w d..., ale wybacz
                          problem z którym przedszkolanka zwróciła się do mnie to świadczy o
                          braku jej zdolności pedagogicznych. Rozumiem zgłaszanie rodzicom
                          problemów, że dzieci nie potrafią same jeść, biją kolegów,
                          gryzą ...., ale to że Pani sobie nie radzi to już jej problem.



                          Pozdrawiam, i uwierz mi szanuję bardzo nauczycieli, i nie głupi
                          powiedział "obyś cudze dzieci uczył" smile
                          • maria10344 Re: geesje 15.11.09, 16:34
                            Moim zdaniem,to masz rację i jej nie masz.
                            Wiadomo,że dziecko należy zainteresować takimi metodami,by były
                            skuteczne.Rodzice zaś,wiedząc,że dziecko ma pójść do przedszkola powinni
                            dziecko przygotować do życia w społeczności.
                            Znam wypadek,kiedy dziecko bardzo niesubordynowane,tłukące inne dzieci na
                            podwórku w piaskownicy,bez reakcji mamuni,dostało wycisk od innych dzieci w
                            przedszkolu i "wychowało się".Rodzice muszą uczyć dzieci porządku i współpracy z
                            innymi.
                            Z drugiej strony znam wielu wspaniałych pedagogów,ale większość to wredne
                            tłumoki tłumocaste.Wiele nieporozumień powstaje z powodu/jak już pisałam/ z
                            kunktatorstwa,tumiwisizmu,zachowania świętego spokoju.
                            Wielu nauczycieli przekształca się w takie tumiwiszące osobniki dzięki właśnie
                            takim mamusiom,które nie wymagając niczego od dziecka,wieszają psy na
                            nauczycielu.Takim skóra grubieje i stają się odporni.
                            • apapon Re: geesje 15.11.09, 17:10
                              zgadzam się z Tobą, są rodzice i rodzice, są nauczyciele i
                              nauczyciele, ten incydent był jak narazie jedynym w mojej karierze
                              edukacyjnej syna, a ma teraz 6 lat i były różne sytuacje, ale ja
                              naprawdę nie ejstem z serii matek ślepo wpatrzonych w dziecko,
                              zawsze staram się być obiektywna, choćby bardzo to bolało
                        • sadosia75 Re: sadosia :) 15.11.09, 18:33

                          > Tak sobie czytam wasze wypowiedzi, i widzę, że generalnie
                          > oczekujecie, że nauczyciel od przedszkola przejmie obowiązki
                          rodziców
                          > w kwestii wychowania dzieci. A niestety nie taka jest rola
                          > nauczyciela.

                          I sie mylisz. bo ja ( za wszystkich na forum nie mam prawa pisac )
                          oczekuje od nauczyciela tego, ze bedzie mnie powiadamial o
                          problemach, bedzie mi podpowiadal jak je rozwiazywac, bedzie uczyl
                          moje dziecko na zasadzie zaciekawienia przedmiotem a nie na
                          zasadzie odwalenia 45 minut roboty i na przerwe.
                          Nauczyciel nie moze byc wrogiem rodzica jak i rodzic nie moze byc
                          wrogiem nauczyciela.


                          > Jak trzylatek ma słuchać pani nauczycielki, skoro mamusia
                          > najwyraźniej nigdy w życiu nie powiedziała mu, że powinno? Z tonu
                          > wypowiedzi dumnej mamy wnoszę, że synek jest wychowywany
                          generalnie
                          > bezstresowo, i mamusia nie widzi problemu.

                          Masz dzieci? Zdajesz sobie sprawe z tego, ze jeden 3-latek usiadzie
                          i bedzie sluchal uwaznie,inny usiadzie i myslami odplynie w swoj
                          swiat a inny bedzie sobie chodil. z tego co wyczytalam problemem
                          nie bylo zwrocenie uwagi, bo matka ma cos powiedziec synowi.
                          przeciez minelo juz kilka godzin od wydarzenia, dziecko pewnie juz
                          dawno puscilo w niepamiec. chodzilo o to, ze przedszkolanka zamiast
                          powiedziec o zdarzeniu wymagala od matki reakcji na cos co
                          juz bylo!


                          > No ale skoro matka nazywa dyrektora cwelem, i jest z tego dumna,
                          i
                          > zapewne tak samo mówi w domu przy dziecku, to jak dziecko ma
                          szanować
                          > nauczyciela i szkołę, skoro matka nie szanuje?

                          A w jaki sposob moje dziecko nie szanuje szkoly i nauczyciela?
                          Geesje nie wiem skad masz takie dziwne pomysly ale zburze Twoje
                          koszmarne poglady ja jak i moj maz przy dzieciach nie omawiamy
                          spraw emocjonalnie naladowani. tlumaczymy im co sie stalo, dlaczego
                          tak a nie inaczej, co kto zrobil zle i jak powinno dziecko postapic
                          nastepnym razem.
                          jesli uwazasz,ze rozmowa o antykoncepcji w szkole jest wyraznym
                          sygnalem na brak szacunku do szkoly i nauczycieli to wybacz ale nie
                          mamy o czym rozmawiac.


                          > akurat rodzice najczęściej są ostatnią grupą, która się o
                          problemach
                          > potomstwa dowiaduje.

                          Choc szkola wie o nich znacznie wczesniej i w ogole nie rozmawia z
                          rodzicem o problemie dziecka. a dlaczego? bo wiekszosc szkol jest
                          nastawiona na prace od 7 do 15, wyrobienie godzin, przedstawienie
                          materialu a pozniej niech sie rodzic sam domysla czy z dzieciem
                          wszystko ok czy moze ma jakis problem.

                          w zeszlym roku chlopiec z klasy Zuzi mial ogromne problemy z
                          matematyka. NIKT z grona nauczycielskiego nie powiadomil o
                          problemie matki, dowiedziala sie dopiero na spotkaniu z rodzicami a
                          nauczyciel przedstawil sytuacje w sposob tak upokarzajacy dla
                          matki, ze ta sie rozplakala!
                          w szkolach brak nauczycieli, ktorych ja pamietam z lawy szkolnej.
                          zakochanych w pracy, w przedmiocie,ktory wykladali. wspaniali
                          ludzie z pasja, czasem grozni, czasem zabawni, tacy szkolni
                          dziadkowie, babcie, ciocie, wojkowie. ktos do kogo szlo sie z
                          problemem i radoscia. dzis na sygnal od dziecka o problemie
                          nauczyciel zazwyczaj mowi : masz rodzicow to niech sie oni tym
                          zajma.
                          • foretka Re: sadosia :) 15.11.09, 18:41
                            Sadosiu,
                            tylko w naszych czasach nikomu do glowy nie przyszlo wkladac kubla
                            od smieci nauczycielowi na glowe, odszczekiwac sie na kazdym kroku,
                            okradac, prawie gwalcic kolezanki w toalecie, zastaszac
                            nauczycieli...

                            Pozdrawiam ~ foretka ~ mama Natalki (30.11.2008) i Paulinki (13.09.2004)
                            Zakątek Szczecińskich MaM!
                            Zaglądnij do Mateusza!
                            • sadosia75 Re: sadosia :) 15.11.09, 18:48
                              Tu sie zgadzam. Tylko tak bardzo demonizujemy swiat, ze sami zaraz
                              zaczniemy sie bac wychodzic z domu. W czerwcu pobito mojego meza
                              czy mam sie bac wyjsc z domu jak sie sciemni?
                              w zeszlym roku malo brakowalo a dziewczyna 15-letnia zostala by
                              zgwalcona przez swojego ojca. czy przez to mam dzieci z domu nie
                              wypuszczac? bo moze ten facet zaczai sie na moje corki?
                              uczmy sie tego, ze owszem moze cos sie zlego stac ale uwazajmy na
                              siebie, nie opadajmy w paranoje. nie mowmy, ze jak dziecko ma opory
                              przed "rozkazem" nauczyciela ( i nie mowie tu , ze nauczyciel ma
                              prosic czy blagac, ale czesto ton jest wrecz przerazajacy ) to jest
                              wychowywany na kryminaliste, nie utwierdzajmy sie w przekonaniu, ze
                              caly swiat jest zly, my jestesmy poszkodowani a nasze dzieci to
                              wylacznie chodzace aniolki!
                              w koncu kto ma zmienic swiat na lepsze jesli ponad 90%
                              spoleczenstwa bedzie przerazonymi ofiarami swoich wyolbrzymionych
                              strachow?
                              • claratrueba do sadosi w kwestii Zuzi 16.11.09, 07:56
                                Dobrze, że masz "papiery" ale moja rada- nie wkraczaj od razu z "ja tu mam...".
                                Przyparty do muru kot w lwa się zmienia. Jeśli sz.p. dyrektor poczuje się
                                przyparty zapiecze się i sprawa, która masz wygraną zmieni się w awanturę.
                                Poproś grzecznie o wyjaśnienie zarzutów, zapisuj je na kartce i wyciągaj asy z
                                rękawa stopniowo- "a ja tu mam opinię psychologa- bardzo proszę, Pan będzie
                                uprzejmy zapoznać się". Ten ton "wersal" jest niezbędny- od razu stawia Cie w
                                pozycji "wyższe sfery". Podobnie strój, który tworzy dystans i wymusza szacunek-
                                to naprawdę działa.
                                • claratrueba Re: do sadosi w kwestii Zuzi- c.d. 16.11.09, 09:34
                                  Sorry, musiałam przerwać.
                                  Istotne jest, żebyś to Ty kierowała rozmową. Również dlatego atuty trzeba
                                  wyciągać stopniowo- oddasz jeden strzał z grubej rury oznacza, że już nie masz
                                  amunicji, już nie kontrolujesz sytuacji. A poza wszystkim, czy nie przyjemniej
                                  jest oglądać kilkakrotnie jak się wije, a nie tylko raz? Wierz mi, seria celnie
                                  zadanych ciosów jest skuteczniejsza niż jeden, nawet "konkretny". Mam nieco
                                  starszego syna i pewną wprawę z postępowaniem z "gronem pedagogicznym". Zawsze
                                  wypisuję w domu ich zarzuty (z których się potem wycofują) na kartce, odczytując
                                  je zakładam okulary, których nie bardzo potrzebuję, ale wyglądam w nich jak
                                  wiedźma i proszę "czy byłaby pani/pan uprzejma wytłumaczyć mi dokładnie o co
                                  państwu chodzi? Czy mogłabym poprosić o sprecyzowanie zastrzeżeń?" Coś tam
                                  bąkają, bo dziwnym trafem NIGDY nie są to zarzuty konkretne a jakieś ogólne
                                  wrażenia. I wtedy na ogół pada moje "chyba niezbyt właściwie
                                  zinterpretowaliście państwo tę wypowiedź', "dlaczego z góry założyliście złe
                                  intencje?", "czy znana jest państwu cała ta sytuacja", "a skąd macie taka
                                  właśnie wiedzę na temat sytuacji?". To daje furtkę do wycofania sie pod hasłem
                                  "wprowadzono nas w błąd, dotarło to do nas w takiej formie". Ważne jest, by
                                  zachować spokój. To jak boks- zawsze wygra ten, kto spokojnie obserwuje i zadaje
                                  ciosy, gdy przeciwnik się odsłoni. Nie ten, komu wściekłość oczy zalewa i wali
                                  cepy na oślep. Powodzenia, w razie czego, weź najpierw walerianę.
                            • otterly Re: sadosia :) 16.11.09, 12:42
                              A dlaczego? Bo w "naszych czasach" nauczyciele się nie bali. Uczniowie doskonała
                              wyczuwają słabość, strach i brak pewności siebie. Młodzież się zmieniła, nie ma
                              co udawać, że jest taka, jak kiedyś. Nauczyciele tez powinni się zmieniać, po
                              prostu kształcić. Mam przygotowanie pedagogiczne i pamiętam doskonale jak
                              wyglądały konferencje naukowe na Uniwersytecie Warszawskiem. Konferencje
                              dotyczące nowoczesnych metod wychowawczych, organizowane w weekendy, żeby każdy
                              nauczyciel mógł przyjść. Bezpłatna, z zagranicznymi specjalistami. Byli na niej
                              obecni pracownicy naukowi i studenci, żadnego nauczyciela. A zaproszenia do
                              szkół poszły. I ja się tu pytam: nauczyciel to zawód czy powołanie? I
                              zastanawiam się, co co by było, gdyby lekarze stosowali metody sprzed 20-30 lat?
                              Niestety, żeby uczyć i wychowywać, trzeba cały czas się uczyć.

                              Dodam, że mam 1,6 wzrostu, jestem młoda i zrezygnowałam z pracy w szkole właśnie
                              przez "ciało", nie przez uczniów, których uwielbiam i dla których prowadzę
                              dodatkowe, autorski lekcje.
                              • joanka-r Re: sadosia :) 16.11.09, 12:50
                                Pamietajcie kobiety, ze wszystkie bedziemy kiedys teściowymi....
                                Z natury jestem jędzą, więc musicie do tego przywyknąć....
                          • maria10344 Re: sadosia :) 16.11.09, 08:40
                            Kochana Sadosiu,nie miałam zamiaru Cię wkurzać,tym bardziej,że problemy Twojej
                            córci poraziły mnie całkowicie.Chciałam się tylko ustosunkować do niektórych
                            wpisów,które w czambuł potępiały nauczycieli.Ja w skrócie chciałam napisać,że są
                            również inni nauczyciele.
                            Ja akurat mam trzylatkę w domu i wiem,że to kochane i chłonne umysły i można
                            nauczyć je wielu rzeczy ,ale również złych,bo wszystko chłoną jak gąbka.
                            W tej chwili,być może z powodu transformacji,mamy w wielu dziedzinach kryzys,w
                            szkole i kościele też.Właśnie od nauczycieli i księży społeczeństwo nauczyło
                            się oczekiwać samych pozytywów,a jest z tym różnie.
                            Ja sama w swoim życiu spotkałam się z różnymi dwubiegunowymi postawami
                            nauczycieli.Prawdziwy pedagog w dzisiejszych czasach zdarza się b.rzadko.
                            Po wielu latach jak już skończyłam szkołę,okazało się,że była klika
                            łapówkarska,której "szefową" była moja ukochana nauczycielka,o której wszyscy
                            myśleli,że jest opoką.Myślałam,że umrę.
                            Moja córka 2 pierwsze klasy podstawówki miała cudowną nauczycielkę,która
                            podchodziła do życia indywidualnie,z sercem.Dzieci ją uwielbiały,rodzice
                            tudzież.Zmieniłam mieszkanie,również szkołę.Na pierwszy dzwonek jak w
                            poprzedniej szkole poszłam z córką/3 kl./Była jeszcze tylko jedna
                            mama.Nauczycielka była wściekła,rzucała teksty,że teraz,to będziemy ją
                            sprawdzać.Wyraźnie było widać,że moja obecność ją deprymowała.Żałowałam,że
                            poszłam,ale uczuliło mnie to ,żeby bacznie się przyglądać jej
                            "działalności".Jednak nie było żadnych negatywów.
                            Wyciągnęłaś z moich wypocin same negatywy,a ja chciałam pokazać,że są różni
                            nauczyciele,tak jak różni są rodzice.
                            Czas szkolny to dla dzieci i ich rodziców ciężka próba.

                        • kk345 Re: sadosia :) 16.11.09, 11:36
                          > A skoro 17-latkowie ignorują nauczyciela, spóźniają się i gadają,
                          to
                          > niekoniecznie dlatego, że nauczyciel jest niedobry, ale może po
                          > prostu młodzież jest totalnie niewychowana i po prostu chamska.
                          Ale
                          > nauczyciel nie ma prawa powiedzieć złego słowa, nie może
                          zasugerować
                          > rodzicom, że jest problem po ich stronie, prawda? Bo się wykaże
                          > nieprofesjonalizmem. A może jednak ten nauczyciel, jak się zwraca
                          do
                          > rodziców o pomoc, to jest ostatnio moment na uratowanie młodego
                          > człowieka?

                          Ponieważ wywołałaś mnie do tablicy wyjaśnię: jakoś tak się składa,
                          ze problemy ze spóźnieniami i gadaniem ma tylko ten jeden
                          nauczyciel, ten jeden też tylko żąda od rodziców zdyscyplinowania
                          mlodzieży. Nie mowimy o patologicznych dzieciach, ale o renomowanym
                          liceum w dużym mieście i- wybacz- ale nadal twierdzę, że to
                          nauczyciel nie nadaje sie do swojej pracy. Jesli sam nie potrafi
                          porozumieć sie z prawie dorosłymi ludźmi, to nie nadaje się do
                          zawodu w takim samym stopniu, jak mechanik nie znający podstaw
                          budowy silnika. Zatrudniono go, by uczył i jednocześnie wychowywał
                          młodzież, wiec rozpaczliwe żądanie, by rodzice rozwiązali jego
                          problem z brakiem dyscypliny w klasie jest wyrazem jego bezradności.
                          Szczególnie, że inni nauczyciele jakoś potrafią zainteresować i
                          zdyscyplinować na swoich lekcjach dokładnie ten sam zestaw -jak sie
                          raczyłaś wyrazić- totalnie niewychowanej i chamskiej młodzieży. Co
                          ciekawe, zyskują ich szacunek wcale nie przez zastraszenie i bez
                          pomocy rodziców... Dziwne, prawda?
                          • and-a Re: sadosia :) 16.11.09, 11:55
                            A propos nauczycieli-napiszę jako matka licealisty -nauczycieli z powołaniem
                            można policzyć na palcach wieloletniego pracownika tartaku (dużo tych palców to
                            on nie ma). Syn miał super wychowawczynię przez pierwsze 3 lata podstawówki,
                            genialną w gimnazjum (ona twierdzi,że to dzieci są takie wspaniałe,a ona tylko
                            świeci światłem odbitym jak księżyc...ale nawet teraz młodzież wpada do niej do
                            szkoły albo do domu po prostu pogadać),a teraz też w renomowanym liceum jest
                            chyba tylko jedna nauczycielka, której cokolwiek się chce. Na oczy jej nie
                            widziałam, ale to jedyny przedmiot, gdzie wymaga bardzo ostro, stopni mają
                            tyle,że się w dzienniku nie mieszczą, szanują ją chociaż ich gnębi na maksa.
                            Reszta-przeciętna albo wręcz do odstrzału....Niestety przez lata była (i chyba
                            jest) selekcja negatywna do zawodu nauczycielskiego i potem mamy takie kwiatki
                            jak Sadosia... Inna sprawa, że nauczyciele panicznie boją się katechetów i
                            księży.....

                            pzdr
                            Anda
                          • otterly Re: sadosia :) 16.11.09, 12:51
                            Masz absolutna rację i chyba nigdy nie miał do czynienie z młodzieżą ktoś, kto
                            myśli, że jak mamusia powie 17-latkowi "Nie spóźniaj się do szkoły", to on nie
                            będzie się spóźniali i zacznie szanować Iksińskiego od matmy smile) Litości, czy wy
                            nie pamiętacie jak byliście w szkole? Na które lekcje się spóźniało i dlaczego?
                            Nie pamiętacie nauczycieli, który odpytywali przy tablicy zawsze na początku
                            lekcji? Niektóry nadal to robiąwink Nie pamiętacie lekcji tak nudnych, że każde 10
                            minut "uszczknięte" z takiej lekcji to było zwycięstwo? Ja mam swój sposób na
                            spóźnialskich: proszę o zreferowanie części lekcji, na której osobnika nie było.
                            Skoro uważa, że to umie i nie musi być obecny - jego sprawa. Przecież liczy się
                            to, co wie, a nie to kiedy i jak się dowiedział. Jak wie - puszczam wolno, jak
                            nie, proszę o uszanowanie tego, że ja się nie spóźniam i się przygotowuję.
                            Zwykła prośba może więcej zdziałać, niż milion gróźb, krzyków i skarg.
                            • kk345 Re: sadosia :) 16.11.09, 14:17
                              Otterly, żal tylko, że nauczyciele z takimi poglądami, jak Twoje, są
                              w naturze prawie nieosiągalni...i masz rację, największy szacunek
                              mojego syna budzą dwie nauczycielki, drobne i młode, które lubią
                              uczniow, nie boją się ani ich, ani zadawanyhch przez nich trudnych
                              pytań- i jakos bez trudu utrzymuja na swoich lekcjach porządek i
                              radzą sobie ze swoja praca bez pomocy rodzicówsmile
                              • otterly Re: sadosia :) 16.11.09, 16:24
                                kk345, wierz mi, bardzo chciałam pracować w szkole, od najmłodszych lat. Jednak
                                po kilku zderzeniach ze szkołą, ze wspomnianym "ciałem", zrezygnowałam. Nie
                                jestem typem bojownika i konkwistadora. Musiałam podjąć decyzję i wybrać
                                pomiędzy życiem i rozwojem osobistym, pracą dającą zadowolenie, nie ukrywam,
                                pieniądze i spokój, a ciągłą walką, przekonywaniem i zmienianiem na siłę.
                                Niestety nie nadaję się do tego, bo zbyt osobiście to traktuję. Ja po prostu
                                uwielbiam młodzież i uwielbiam literaturę. I bardzo lubię słuchać. Niestety w
                                szkole takie podejście nie ma szans. Oceny, porządek i przede wszystkim
                                dyktatura być musi. A ja, odwieczny buntownik, nie umiałam się wpisać w te
                                reguły. Potrzebujemy teraz całej armii młodych, silnych, wojowniczych
                                nauczycieli, którzy będą gotowi obalić "ciało" i stworzyć szkołę dla uczniów,
                                nie dla nauczycieli, jak jest w tej chwili. W pojedynkę to walka z wiatrakami. I
                                już drżę na myśl, że moje dziecko w końcu kiedyś będzie musiało pójść do szkoły
                                i nie mam pojęcia co odpowiem, jeśli zapyta po co musi się uczyć cech dramatu
                                klasycznego na pamięć (to z mojej dziedziny, ale wiem, że np. z biologii są
                                jeszcze większe absurdy), naprawdę nie wiem, bo nie okłamie mówiąc, że jest mu
                                to do życia niezbędne...
                                • kk345 Re: sadosia :) 16.11.09, 19:31
                                  Najcudowniejsza wychowawczyni mojego syna z podstawówki mówiła wprost, że ona
                                  uczy dla przyjemności, bo ma bogatego mężasmile i wprowadzała wspaniały program
                                  autorski, z niezmierzoną cierpliwością ucząc "swoje" dzieci życia. Takich
                                  nauczycieli pamiętamy my, rodzice i nasz syn. Boli tylko, ze w trzech szkołach
                                  (podstawówka, gimnazjum i liceum) takich nauczycieli z misją spotkaliśmy w sumie
                                  czworo- to przerażająco mało, jeśli policzę, ilu ludzi w tym czasie uczyło syna.
                                  • otterly Re: kk345 16.11.09, 19:57
                                    Kochana, a wiesz jak to strasznie wygląda z drugiej strony? Kiedy wchodzisz do
                                    pokoju nauczycielskiego, a tam same szare sumy? A jak przez pół roku próbujesz
                                    otworzyć uczniów, udowadniasz im, że muszą mieć swoje zdanie i to zdanie nie
                                    zostanie podkreślone na czerwono, że mają prawo nie lubić pewnych rzeczy lub się
                                    z nimi nie zgadzać, a tu wraca Ci taki uczeń z innej lekcji i mówi, że został
                                    zbesztany, bo powiedział, że Piłsudski nie był postacią jednoznacznie pozytywną?
                                    I Ty wiesz, że nie był i on to wie, i nic nie możecie zrobić, bo Pani Historia
                                    już jedynkę walnęła? A jak próbujesz z nią pogadać, to słyszysz, że jesteś
                                    niedojrzała i praca w tym zawodzie jeszcze Cię "okrzesa"? Uciekasz, bo nie
                                    chcesz być "okrzesana"...

                                    Twój syn ma szczęście. Ja nie spotkałam na swojej drodze ani jednego świetnego
                                    nauczyciela. Ani prywatnej, anie zawdodowej.uncertain
                                    • kk345 Re: kk345 16.11.09, 22:21
                                      Kurcze, beznadzieja... a podobno to młodzież jest straszna. A jaka ma być, przy
                                      takiej kadrze? Przecież pierwsze, czego w takim świecie powinnyśmy uczyć dzieci,
                                      to konformizm...
    • sadosia75 Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 16.11.09, 11:48
      Bylam uncertain
      Przedstawilam swoje papierzyska, poprosilam o zarzuty przedstawione
      na pismie, dalam czas dyrektorowi na zapoznanie sie z moja
      dokumentacja, za ten czas dowiedzialam sie, ze to nie pierwszy
      wyskok dyrektora, wczesniej w innej szkole juz cos podobnego bylo.
      na poczatku nie chcial mnie wpuscic z kolega,ktory pracuje w
      lokalnej gazecie. ale mu powiedzialam, ze jesli jego zarzuty maja
      podstawe to zostanie to opisane a on zostanie przedstawiony w art
      jako czlowiek dbajacy o szkole oraz dzieci i ich wychowanie.
      polasil sie na komplementy, zarzuty podpisal, chyba nie do konca
      przeczytal opinie z kuratorium,ktora powinna byc dla niego
      najwazniejsza opinia. jednak na koniec powiedzial, ze on odpuszcza
      nam, ze jesli sie powtorzy sytuacja to on wtedy podejmie
      zdecydowane kroki, byl oburzony tym, ze poszlam do kuratorium bo
      podwazam jego kompetencje, osmieszylam sie jedynie bo on doskonale
      wie co robi. na prosbe o przedstawieniu dokumentow,ktore pozwalaja
      mu na podejmowanie takich decyzji zapienil sie jeszcze bardziej.
      na moje zadania co do przeprosin na papierze, na spotkaniu z rada
      rodzicow oraz w lokalnej gazecie odmowil. kuratorium obiecalo mi
      kontrole w szkole,zdecydowane kroki w tej sprawie.
      pol problemu zalatwione. pewnie wieczorem zglosi sie tesciowa o ile
      juz nie zbliza sie do naszego mieszkania wiec czeka mnie kolejna
      wojna.
      • geesje Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 16.11.09, 12:09
        Sadosiu, ja tylko jednego nie rozumiem, może nie czytałam innych
        Twoich wątków, ale czemu pozwalasz sobie na takie zachowanie i
        komentarze teściowej? Przecież jesteś osobą dorosłą, masz swoje
        dzieci, swoją rodzinę, i naprawdę czas już radykalnie powiedzieć tej
        osobie "dość". Krótko, zdecydowanie. Przepraszam, to moje życie, i
        nie życzę sobie komentarzy, decyzji itp.
        A jeśli teściowa boi się o swojego synka, to cóż, trudno, to jej
        problem. Synek już dorósł, zdecydował się na inną rodzinę - i w tym
        momencie żona i dzieci powiny być dla niego ważniejsze niż zdanie
        mamusi. Nie wiem, jaki jest stosunek Twojego męża do matki, ale
        jeśli on nie potrafi odciąć pępowiny, to szczerze Ci współczuję.
        • sadosia75 Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 16.11.09, 12:18
          Moja tesciowa to matka mojego meza, babcia moich dzieci. wiem jaka
          jest, maz tez wie. nadal licze na poprawe stosunkow miedzy nia a
          nasza rodzina. odcielam od niej dzieci w czerwcu, jednak nie mam
          prawa zadac, zeby moj maz nie odwiedzial swojej matki. czasem sama
          go musze namawiac do tego. tesciowa uwielbia macic, oszukiwac,
          bruzdzic w naszym zyciu. potrafi pol kosciola powiadomic o moim
          sposobie natykoncepcji, naslac na nas ksiedza, zeby egzorcyzmy
          odprawial, dzieciom wmawiac bzdury.
          mimo, ze ja z nia kontaktu nie utrzymuje to ona i tak jest obecna w
          naszym zyciu dzieki swoim "dokonaniom"
          mam oparcie w mezu, on nie twierdzi, ze jego matka jest dobra a ja
          sobie wymyslam cos. jednak teraz kiedy ja Mamy przy sobie nie mam
          jakos trudniej mi oczekiwac od meza,ze i on zrezygnuje ze swojej
          mamy.
          • geesje Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 16.11.09, 12:32
            No to Twój wybór. Chcesz w imię jakichś "wyższych celów" mieć
            kontakt z babcią swoich dzieci, miej, ale nie narzekaj. Twój wybór.
            A na zmianę stosunków bym nie liczyła. Jak było źle, będzie jeszcze
            gorzej. Nie przekonasz jej do swoich racji, bo niby dlaczego ona ma
            się przekonywać do Twoich racji, a nie Ty do jej? Nie ma jednej
            racji, każda z was ma prawo do swojego zdania. Według Ciebie ona
            wmawia dzieciom bzdury, zapewne z jej punktu widzenia ona ratuje
            dzieci przed złą matką wink

            Twoja sprawa, jak chcesz wychowywać swoje dzieci, ale zrozum też
            innych, że mogą mieć poglądy dokładnie odwrotne od Twoich. A skoro
            Twoja teściowa najwyraźniej zupełnie inaczej myśli, to ja bym się
            zastanowiła, czy chcę dzieciom robić wodę z mózgu, kiedy co innego
            mówi mama, a co innego babcia, jedna i druga bliskie osoby. I kiedy
            dzieci widzą, jak się żrecie - a widzą, na pewno! - tym bardziej
            jest im trudno.

            Z tego co się zdołałam zorientować, kością niezgody między wami jest
            kwestia religijna i ogólnie rzecz biorąc seksualności. Jednak
            teśiowa to akurat ostatnia osoba, z którą powinno się o tym
            rozmawiać. Spróbuj kiedyś jasno i dobitnie powiedzieć " o tym nei
            rozmawiamy, to moja sprawa, nieżyczę sobie komentarzy". Zdziwisz
            się, jak to może pomóc na relacje...
            • sadosia75 Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 16.11.09, 13:08
              > Twoja sprawa, jak chcesz wychowywać swoje dzieci, ale zrozum też
              > innych, że mogą mieć poglądy dokładnie odwrotne od Twoich. A
              skoro
              > Twoja teściowa najwyraźniej zupełnie inaczej myśli, to ja bym się
              > zastanowiła, czy chcę dzieciom robić wodę z mózgu, kiedy co
              innego
              > mówi mama, a co innego babcia, jedna i druga bliskie osoby. I
              kiedy
              > dzieci widzą, jak się żrecie - a widzą, na pewno! - tym bardziej
              > jest im trudno.

              Moja i mojego meza sprawa jak chcemy wychowac dzieci. i tu sie
              konczy korowod osob zainteresowanych tym tematem. Moja tesciowa od
              zawsze podkladala klody pod moje nogi. uwazajac, ze robi dobrze,
              krzywdzila moje dzieci i swojego syna. jednak ja nie zostalam
              wychowana na zasadzie gryz jesli i ciebie gryza. to matka mojego
              meza, osoba starsza i z zasady nalezy sie jej odrobina szacunku. i
              znow sie mylisz. ja nie spieram sie z tesciowa w obecnosci dzieci.
              ja corkom nawet nie mowilam, ze tesciowa jest zla osoba bo
              straszyla corke pieklem. ja im wyjasnilalam, nigdy nie
              oczernialam.dziewczynki nigdy nie uslyszaly i nie uslysza zlego
              slowa z moich ust o swojej babci.

              > Z tego co się zdołałam zorientować, kością niezgody między wami
              jest
              > kwestia religijna i ogólnie rzecz biorąc seksualności. Jednak
              > teśiowa to akurat ostatnia osoba, z którą powinno się o tym
              > rozmawiać

              A co Ty na to, ze ja nie rozmawiam o tym z tesciowa? to tesciowa
              rosci sobie prawa do kierowania moim zyciem. wyzywajac od pomiotow
              szatanskich przez ladacznice i konczac na zlodziejce zycia jej
              syna. a to wszystko robi przy naszych dzieciach. nasz kontakt
              zostal urwany w czerwcu i to ja do tego doprowadzilam to "moralnej
              wojnie" mojej tesciowej z moimi dziecmi.

              Spróbuj kiedyś jasno i dobitnie powiedzieć " o tym nei
              > rozmawiamy, to moja sprawa, nieżyczę sobie komentarzy". Zdziwisz
              > się, jak to może pomóc na relacje

              Zdziwisz sie bo to w ogole nie dziala.
              • geesje Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 16.11.09, 13:48
                No to masz niezłego pecha z tą kobietą. Nie zazdroszczę.

                • kk345 Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 16.11.09, 14:32
                  Po swoich długich, wczesniejszych wywodach masz sadosi tylko tyle do
                  powiedzenia? Widzę w tym wątku trochę Twoich, bardzo radykalnych
                  sądów o ludziach, których nie znasz i sytuacjach, których
                  najwyraźniej nie doswiadczyLaś. Po czarno-bialych, nieco naiwnych
                  poglądach na życie wnioskuję, ze jestś bardzo młoda osobą: życzę Ci
                  więc szczerze, zebyś nigdy nie została osądzona przez obcych w
                  sposob, jaki Ty osadzasz choćby sadosię.Życzę Ci tez, zeby prawdziwy
                  świat był jak nabliższy Twoich wyobrażeń na jego temat...
      • apapon Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 16.11.09, 12:10
        trzymam kciuki !
      • anu_anu Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 16.11.09, 12:59
        Nauczyciele są od tego aby mądrze uczyć nasze dzieci. I nie wolno
        mylić uczenia z tresurą.
        Teściowa jest matką męża i tak nadal będzie. Ale nie wolno mylić
        bycia synem (co jest dozgonne) z byciem dzieckiem (co już nie
        powinno być dozgonne).
        Nie popieram idei prowadzenia rozgrywek z ciałem pedagogicznym w
        duchu „pokaż swoją wyższość” aż rzeczone ciało będzie się wić
        upokorzone. Stawiając sprawę w ten sposób – same ustawiamy się na
        poziomie, który jednocześnie tak bardzo potępiamy! Sprawy da się
        załatwić stricte merytorycznie, trzymając się faktów i nie
        upokarzając nikogo. Bo brak racji ludzie jakoś dobrze znoszą – a
        upokorzeń – nie znoszą, nie zapominają i nie darują!
        Podobnie z teściową – trzeba się z Nią spotykać, rozmawiać, dzwonić.
        I przy tym mówić swoje i robić swoje – bo to nasze życie i my
        odpowiadamy za jego bieg i jakość. Ważne aby umieć spokojnie o tym
        mówić w również bezpośrednich kontaktach: „Szanuję Mamy zdanie i
        rozumiem, że Mama będzie inaczej postępować. Ale ja mam inne zdanie
        i dlatego inaczej postępuję”. W takich rozmowach nie ma racji, jest
        stwierdzenie różnic poglądów, którym nie da się zaprzeczyć. Dopiero
        dopuszczenie do dowodzenia racji buduje konflikt. I nie bała bym się
        takich różnic, dzieci wiedzą, że ludzie są różni i mają różne
        poglądy. To nie dotyczy tylko seksu i religii smile.
        • sadosia75 Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 16.11.09, 13:12
          Anu to co piszesz to prawda. Tylko nijak sie ma do moich relacji z
          tesciowa. wyrzadzila duza krzywde moim dzieciom, bo to co zrobila
          mnie nie ma znaczenia zadnego. a ja swoich dzieci nie pozwole nigdy
          i nikomu krzywdzic, chyba, ze same kiedys mnie poprosza o to, zebym
          nie interweniowala. straszenie dziecka, ze pojdzie do piekla bo
          mama do cerkwii chodzi a nie do kosciola i dlatego starsza siostra
          jest chora raczej nie podchodzi pod tekst :Mamy zdanie i
          > rozumiem, że Mama będzie inaczej postępować. Ale ja mam inne
          zdanie
          > i dlatego inaczej postępuję

          inna matka by poslala tesciowa w najglebsze otchlanie piekla ja
          postapilam inaczej. odcielam ja od mojej rodziny, moich dzieci i
          naszego zycia. to, ze sie w nie wtraca nie uczestniczac w nim to
          juz inna sprawa
          • anu_anu Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 16.11.09, 14:30
            Taka teściowe to się nazywa wyzwanie smile
            Przypomniała mi się upiorna postać z przeszłości - Siostra
            Katechetka mojej córki, która powiedziała Młodej w drugiej klasie
            podstawówki, że jest hitlerowcem, bo w takich butach to hitlerowcy
            chodzili. Młoda miała na nogach nowiuśkie martensy, które podówczas
            (prawie 20 lat temu) były absolutną nowością i hitem...
            Córcia nie była wyjątkiem, Siostra miała wiele ciekawych porównań,
            nie chcę tu robić wykazu przytoczę moje „ulubione”:
            Kolega z klasy załapał się na twierdzenie, że chyba jest Żydem – bo
            siedział w klasie w czapce …
            W drugim zdarzeniu Siostra poinformowała dzieci, że Bóg zsyła na
            ludzi choroby jako karę za grzechy. Jak są to ciężkie grzechy to i
            choroba jest ciężka, np. może to być rak - na którego sie umiera.
            Aby dzieciom lepiej zobrazować co je czeka (przypominam - druga
            klasa podstawówki) - Siostra dodała, że taki rak zaczyna się
            od "bąbelka gdzieś na ciele". A córce koleżanki wieczorem zrobiła
            się krosta na języku... Jak należy się spodziewać dziecko popadło w
            histerię "nie chcę umierać, co ja zrobiłam" etc.
            Wyjaśniłam wtedy Młodej, że są tacy ludzie. I my ich nie rozumiemy,
            bo myślimy inaczej.
            Podobny problem miałam z sytuacją „Pani mnie nie lubi a Kasię lubi”.
            Wyjaśniłam, że każdy z nas kogoś lubi bardziej a kogoś mniej, więc
            pewnie z Panią jest podobnie. Po dwóch dniach dziecię przyszło z
            przemyśleniem – „ludzie to się mogą lubić lub nie lubić ale Panie to
            nie powinny”. Zdanie to pięknie opisuje na czym polega powołanie do
            zawodu nauczyciela. Powiedziałam wtedy, że się zgadzam, bez
            dodatkowego komentarza. I teraz – po wieeelu latach mogę z całą
            stanowczością stwierdzić, że Młoda sama oceniła, że nasze myślenie
            jest lepsze i to samodzielne wywnioskowanie jej chyba pomaga żyć –
            broniąc swojego zdania i prawa doń.
            • po_etry sadosiu, 16.11.09, 14:56
              Zuzka ma 11 lat....nie chce mi się czytać wszystkich postów, ale z
              pierwszego bije tyle zaciekłości, chęci dowalenia komus tam, i jeszcze
              komuśsad smutne.
              odezwij się, samosiu , za, no, może 3, może 4 lata. Fajnie, że
              uświadamiasz dziecko. Ale ja nie chciałabym, by moje dziecko zostało
              uświadomione przez Twoje, a tak się stało na lekcji. O przerwie myśleć
              nie chcę.
              Mam jedno pytanie: czy Ty pracujesz? bo tyle pary idzie w gwizdek...
              • anu_anu Re: sadosiu, 16.11.09, 15:14
                Sama uświadom swoje dzieci, po co czekać na córkę Sadosi smile
              • kk345 Re: sadosiu, 16.11.09, 15:21
                Sens Twojej wypowiedzi jest taki: nie wiem, o co chodzi, bo nie
                czytałam, ale mimo to mam swoje zdanie. Uroczesmile
              • sadosia75 Re: sadosiu, 16.11.09, 15:28
                Nic nie poradze na to, ze moje dziecko nie unika rozmow na trudne tematy. jesli
                slyszy od kolezanki, ze antykoncepcja polega na podmyciu sie to nie dziwie sie,
                ze zabiera glos w dyskusji. z tego co wiem od corki i mamy dziewczynki,ktora
                rozmowie sie przysluchiwala to corka powiedziala jedynie, ze podmywanie sie nic
                nie da i w ciaze zajsc mozna juz za pierwszym razem.
                Ciezko mi pojac jak rodzice unikaja rozmow u seksie z wlasnymi dziecmi. coz nie
                moja droga wychowania. owszem szanuje wybory innych rodzicow, jednak ich wybory
                nie beda glupio wmawiane mojej corce. jesli ona chce wyrazic swoje zdanie to ma
                do tego prawo. i jest uczona tego, ze ma wyrazac swoje zdanie w sposob
                kulturalny nie urazajac nikogo. wstyd sie przyznac ale Zuzi czesto idzie to
                lepiej niz mnie.
                co do pytania o prace. mam na tyle komfortowa sytuacje, ze po wielu latach meki
                zawodowej nie musze pracowac samodzielnie. ot raz na jakis czas wystarczy
                sprawdzic czy wszystko w firmie gra.
                • bebe.lapin Re: sadosiu, 16.11.09, 15:40
                  Przepraszam, a co w tym dziwnego, ze 11-letnia dziewczynka dowie sie czegos o
                  swojej seksualnosci - nie z wulgarnego pisemka, ale od mamy, madrze i
                  odpowiedzialnie? Przeciez ona za chwile zacznie miesiaczkowac, jej cialo sie
                  zmienia juz teraz, zagrozenia czyhajace na dzieci sa teraz wieksze, niz np.
                  pietnascie lat temu (wiem, bo sama mialam wtedy 11 lat)itd. Czy lepiej jest
                  wsadzic glowe piasek i udawac, ze tego wszystkiego nie ma, a jak dziecko
                  zostanie zgwalcone, albo po prostu zacznie sobie experymentowac z rowiesnikiem,
                  to wtedy zastanawiac sie, co robic? Glupota.. Nie wspomne o tym, ze dzieci
                  madrze uswiadomione i wychowane w szacunku do swego ciala (nie chodzi mi o
                  jakies religijne wychowanie, tylko o przekonanie, ze mozna powiedziec nie, ze
                  nie jest sie rzecza ktora ma komus sprawiac przyjemnosc, ze pewne rzeczy sa dla
                  doroslych, bo dojrzale cialo nie wystarcza, tzreba miec jeszcze dojrzala
                  psychike)rozpoczynaja zycie seksualne pozniej i madrzej.

                  Na koniec anegdotka z mojego wlasnego zycia: w piatej klasie kolezanka
                  rozemocjonowana wypytywala mnie, czy wiem, o co chodzi z okresem i takie tam
                  (jak sie pozniej dowiedzialam, zostalam wytypowana dlatego, bo bylam juz dosc
                  "rozwinieta" :p), wiec najpierw sie zdziwilam, ze takich podstawowych rzeczy nie
                  wie, a potem jej spokojnie opowiedzialam to, co wyczytalam w odpowiedniej
                  ksiazce; u mnie, w przeciwienstwie do niej, "te sprawy" nie powodowaly
                  niezdrowego podniecenia. I taka jest roznica miedzy dziecmi, ktorym rodzice
                  przekazali w odpowiednim momencie odpowiednia wiedze, a tymi, ktorych pozbawiono
                  tej mozliwosci.
                  • po_etry Re: sadosiu, 16.11.09, 15:59
                    Nie czytałam WSZYSTKICH postów, tylko pierwszy, chyba najważniejszy i
                    to właśnie na jego podstwie zabrałam głos.
                    A nie przyszło Ci/Wam do głowy, że ja chcę sama uświadomić swoje
                    dziecko i nie wierzę, że Twoja córka zrobi to lepiej za mnie? nie
                    sądzisz,że dyrektor tak delikatnie cwelem zwany(słownictwo więzienne
                    notabene) zareagował,bo inni rodzice zobowiązali go do tego?
                    tyle w temacie, a Ty możesz nawet lekcje poglądowe przy córce
                    przeprowadzać, Twoje dziecko, Twoje problemy (przed Tobą).
                    • po_etry Re: sadosiu, 16.11.09, 16:04
                      A córce wystarczyło powiedzieć: słuchaj, skarbie, my tu sobie tak
                      rozmawiamy, ale ty nie musisz potem o tym wszystkim dzieciom opowiadać,
                      bo inni rodzice mogą mieć inne poglądy na wychowanie dzieci. Po prostu.
                      Powodzenia w firmie;p
                      • otterly Re: sadosiu, 16.11.09, 16:39
                        11-letnia dziewczynka powinna być już uświadomiona od kilku lat. Kropka. Jeśli
                        nie jest, jest to dysfunkcja. To trochę tak, jakby jakiś rodzic sobie pomyślał,
                        że nie chce uczyć swojej pociechy sikania do nocnika w wieku kilku lat, tylko
                        zrobi to, jak dziecko skończy 10 lat i potem miał pretensje, że inne dzieci,
                        nauczone, nie są w stanie zrozumieć, dlaczego ich rówieśnik nadal biega z
                        pieluchą. Popieram Sadosię w 100% - seksualność nie jest tematem tabu, nie jest
                        tematem "domowym" i budowanie wokół tego takich barier, rodzi właśnie dysfunkcje
                        i problemy. To oczywiste, że człowiek, który coś wie nie będzie siedział cicho,
                        kiedy inni wokół plotą bzdury na ten temat. Środowisko dziecięce nie różni się
                        aż tak bardzo od dorosłych. Zastanów się, jak Ty być się zachowała, gdyby Twoja
                        koleżanka z pracy powiedziała, że podmywanie się to świetna metoda
                        antykoncepcyjna? Nie zaoponowałabyś?

                        Co do pary w gwizdek: gdyby każdemu rodzicowi chciało się władować tyle pary w
                        walkę z machiną szkolnictwa polskiego, może ta machina wreszcie ruszyłaby na
                        przód, a nie ciągle stała w średniowieczu. Wyobrażasz sobie sytuację, kiedy
                        jedno dziecko nie mówi czegoś, bo sobie właśnie uświadomiło, że nie powinno, bo
                        inni rodzice mogą mieć "inne poglądy na wychowywanie dzieci"? A wiesz, że
                        wychowywanie dzieci to nie poglądy, tylko umiejętność, sztuka i WIEDZA, żmudnie
                        zdobywania (o Boże, jak to?!?!?) z książek?
                        • she8 Re: sadosiu, 16.11.09, 16:43
                          Z pewnością powinna być uświadomiona, ale nie przez swoją koleżankę.
                          "jak Ty być się zachowała, gdyby Twoja
                          > koleżanka z pracy powiedziała, że podmywanie się to świetna metoda
                          > antykoncepcyjna?"- koleżanka z pracy może nie ma 11 lat?
                          • otterly Re: sadosiu, 16.11.09, 16:53
                            No ale trudno mieć pretensję do koleżanki, że ją uświadomiła, prawda? To jest
                            wyłącznie wina rodziców dziewczynki, która uświadomiona nie została. Niestety
                            tak świat jest skonstruowany, że dzieci cierpią za błędy swoich rodziców.
                        • araceli Re: sadosiu, 16.11.09, 22:15
                          otterly napisała:
                          > 11-letnia dziewczynka powinna być już uświadomiona od kilku lat. Kropka. Jeśli
                          > nie jest, jest to dysfunkcja.

                          Jak to ładnie oceniać innych. Lepiej się poczułaś? Matką zdaje się jeszcze nie jest a wie najlepiej ze wszystkich smile
                          • kk345 Re: sadosiu, 16.11.09, 22:24
                            > Jak to ładnie oceniać innych. Lepiej się poczułaś? Matką zdaje się jeszcze nie
                            > jest a wie najlepiej ze wszystkich smile
                            Właśnie oceniłaś otterly...lepiej się poczułaś?
                            Jeśli nie ma dzieci, to lepiej, ze już ma poglądy na ich wychowanie, niżby miała
                            improwizować później, prawda?
                            • araceli Re: sadosiu, 16.11.09, 23:06
                              kk345 napisała:
                              > Jeśli nie ma dzieci, to lepiej, ze już ma poglądy na ich wychowanie, niżby
                              > miała improwizować później, prawda?

                              Nie odnoszę się do POSIADANIA poglądów tylko do głoszenia ich jako jedynie słusznych i nazywania dzieci ludzi o innych poglądach 'dysfunkcyjnymi'. IMO tu Otterly mocno się zapędziła.
                              • otterly Re: sadosiu, 17.11.09, 11:17
                                Czy ja napisałam, że moje poglądy są jedynymi słusznymi? Wyraziłam je i tyle. A
                                ty sobie możesz z nimi zrobić co zechcesz. Skasować a pamięci na przykład. Masz
                                jakiś kompleks?
                          • truscaveczka Re: sadosiu, 17.11.09, 10:51
                            araceli napisała:

                            > otterly napisała:
                            > > 11-letnia dziewczynka powinna być już uświadomiona od kilku lat. Kropka.
                            > Jeśli
                            > > nie jest, jest to dysfunkcja.
                            >
                            > Jak to ładnie oceniać innych. Lepiej się poczułaś? Matką zdaje się jeszcze nie
                            > jest a wie najlepiej ze wszystkich smile

                            Ja jestem matką i podpiszę się pod Otterly, bo jej pogląd jest bardzo
                            rozsądny, a określenia zastosowane - łagodne, ja znam trafniejsze ale na tym
                            forum głównie stawiamy na pomoc a nie na obrażanie się nawzajem.
                            • araceli Re: sadosiu, 17.11.09, 11:13
                              truscaveczka napisała:
                              > Ja jestem matką i podpiszę się pod Otterly, bo jej pogląd jest bardzo
                              > rozsądny, a określenia zastosowane - łagodne, ja znam trafniejsze ale na tym
                              > forum głównie stawiamy na pomoc a nie na obrażanie się nawzajem.

                              Acha ale fajnie smile Rozumiem, że nazwanie czyjegoś dziecka (według swoich własnych kryteriów dysfunkcyjnym jest ok ale skrytykowanie tych kryteriów już nie?

                              Droga Sadosiu,

                              Ponieważ przeprowadziłaś rozmowę z córką na temat antykoncepcji dopiero w wieku 11 lat i po (o zgrozo) otrzymaniu informacji od rówieśniczki - według niektórych pań z tego forum - Twoje dziecko jest DYSFUNKCYJNE*.

                              Jak się z tym czujesz wink



                              * określenie uznane za moderatorkę za łagodne wink
                              • truscaveczka Re: sadosiu, 17.11.09, 14:20
                                Araceli, choróbcia, ale to co napisałaś mieści się w granicach ummm wolności
                                słowa - kluczowa jest wstawka "według niektórych". Według dyrektora Zuzia jest
                                dysfunkcyjna (chociaż nie jestem pewna - dysfunkcja dotyczy raczej rodziny
                                znaczeniowo) i o to cała dyskusja. Właśnie o to chodzi, że nazwanie kogoś głupią
                                cipą jest złe, a powiedzenie "według mnie robisz głupio" nie. A najlepiej byłoby
                                zastosować metodę "ja bym tak nie zrobiła, bo uważam, ze rozwiązanie jakieśtam
                                jest lepsze" - to byłby ideał wink A Idealne Panie Domu nie istnieją big_grin
                                Sadosia też pojechała po bandzie z cwelem i paroma innymi słówkami - da sie to
                                wyjaśnić emocjami, można poprosić, by nie używała tych słów na WDPD i tyle.
                                (Jeju, kiedy ja ostatnio słyszałam to słówko na c wink)
                                • araceli Re: sadosiu, 17.11.09, 14:28
                                  truscaveczka napisała:
                                  > Według dyrektora Zuzia jest
                                  > dysfunkcyjna (chociaż nie jestem pewna - dysfunkcja dotyczy raczej rodziny
                                  > znaczeniowo) i o to cała dyskusja.

                                  Akurat to w opinii Otterly a nie dyrektora szkoły córka Sadosi jest dysfunkcyjna. Radzę zwracać uwagę na autorów postów.

                                  > Właśnie o to chodzi, że nazwanie kogoś głupią
                                  > cipą jest złe, a powiedzenie "według mnie robisz głupio" nie.

                                  Więc czemu zwracasz mnie uwagę? To nie ja napisałam:
                                  '11-letnia dziewczynka powinna być już uświadomiona od kilku lat. Kropka. Jeśli nie jest, jest to dysfunkcja.'

                                  A Ty się z tym zgodziłaś. Takie autorytarne osądzanie innych jest OK bo jest zgodne z Twoimi poglądami?
                                  • otterly Araceli, czytaj ze zrozumieniem, proszę! 17.11.09, 17:28
                                    Przepraszam bardzo, ale lekko się zagalopowałaś. Moja wypowiedź absolutnie nie
                                    dotyczyła córki Sadosi. Czytaj ze zrozumieniem, proszę. Sadosia na samym wstępie
                                    napisała, że uświadomiła swoją córkę dużo wcześniej i chyba właśnie z tego
                                    wynikła cały problem, prawda?A moja wypowiedź dotyczyła rodziców dziewczynki,
                                    którą (teoretycznie) uświadomiła córka Sadosi. Czyli modelem jest tu sytuacja, w
                                    której 11-latka, uświadomiona, rozmawia o seksie z inną 11-latką,
                                    nieuświadomioną i to właśnie tę dziewczynkę nazwałam (niefortunnie zresztą,
                                    przyznaję się) dysfunkcyjną. Miałam na myśli raczej "wychowaną w taki sposób,
                                    który skrzywdził to dziecko, bo nie przystosował go do życia w dziecięcym
                                    społeczeństwie" (żeby nie pisać nieprawidłowy, bo zarzucisz mi ocenianie).
                                    Według dyrektora szkoły córka Sadosi jest dzieckiem "dysfunkcyjnym", nie według
                                    mojej opinii.

                                    11-letnia dziewczynka powinna być uświadomiona (tak, jak córka Sadosi!), bo jak
                                    dostanie miesiączki, będzie myślałam, że umiera albo choruje (znam taką sytuację
                                    z doświadczenia). Czy tak trudno to zrozumieć?
                            • anu_anu Re: sadosiu, 17.11.09, 11:16
                              Mamy dwie sprawy: emocje Sadosi i jej postępowanie z córkami.
                              W pierwszej sprawie – epitetów należy unikać a Sadosi się to trochę
                              nie udało, jakaś cienka linia została przekroczona i dziewczyna
                              zareagowała emocjonalnie. Wątpię czy na jej miejscu bym umiała
                              zachować zimną krew w opisanej sytuacji – ale nie to jest
                              przedmiotem dyskusji.
                              Natomiast co do sprawy drugiej – zasadniczej to wszystkie podane
                              fakty stanowczo przemawiają za Sadosią.
                              Sadosiu! Podziwiam Cię za to, ze potrafisz bronić swojego poglądu,
                              nie bacząc na tzw. opinię ogółu. Bo wielu z nas woli zrezygnować ze
                              spraw ważnych – pod presją społeczną. A tyle nowych, pięknych,
                              dobrych i ciekawych rzeczy można by zrobić!
                          • otterly Re: sadosiu, 17.11.09, 11:14
                            Przede wszystkim, jeśli masz coś do mnie, to zwracaj się, proszę, personalnie,
                            bo mówienie o kimś za jego plecami "matką nie jest", "wie najlepiej" jest
                            dalekie od dobrego tonu.

                            Nie przyszło Ci do głowy, że nie każdy może być matką jak tylko przyjdzie mu na
                            to ochota? I to nie świadczy o jego kompetencjach pedagogicznych. Wiem sporo o
                            psychologii dziecięcej i metodach wychowawczych, myślę, że dużo więcej od
                            niejednej matki wielodzietnej. Praktykę też mam jako taką, bo swoich uczniów
                            traktuję jak swoje dzieci. Wyobraź sobie, że obcowanie ze sporą grupą dzieci w
                            różnym wieku może bardzo dużo nauczyć. Niestety poznałam też całe spektrum
                            błędów rodziców, których ci mogliby uniknąć, gdyby wiedzieli choć odrobinę np. o
                            sposobach komunikacji z dzieckiem, o etapach rozwoju. Niestety w Polsce cały
                            czas pokutuje pogląd, że rodzice naturalnie wiedza jak wychowywać dzieci, a
                            przez wychowywanie rozumieją karmienie, pranie, prasowanie i zarabianie kasy.
                            Smutne.

                            Nie oceniłam nikogo, tylko sytuację modelową, o której tu rozmawiamy.
                            • araceli Re: sadosiu, 17.11.09, 11:33
                              otterly napisała:
                              > Nie oceniłam nikogo, tylko sytuację modelową, o której tu rozmawiamy.

                              No właśnie - piszesz jak nauczycielka. 'Sytuacja modelowa' - w tym wieku to, w tym wieku tamto, tak trzeba wychowywać, tak trzeba rozmawiać. Inaczej to dysfunkcja. Czysta teoria

                              > Niestety poznałam też całe spektrum
                              > błędów rodziców, których ci mogliby uniknąć, gdyby wiedzieli choć odrobinę np.
                              > o sposobach komunikacji z dzieckiem, o etapach rozwoju.

                              Wiesz - wszystkie kobiety jakie znam też widziały WSZYSTKIE błędy innych matek dopóki same nie miały dzieci. Potem popełniały często te same smile .

                              Ciesz się i miej wysokie mniemanie o swoich zdolnościach pedagogicznych dopóki nie będziesz miała własnych dzieci. Życie zweryfikuje teorię wink Łatwo jest krytykować ludzi, o których życiu tak niewiele wiesz.
                              • anu_anu Re: sadosiu, 17.11.09, 11:49
                                Oczywiście można założyć, że jak się ktoś nauczy teoretycznie
                                dodawania - to nie będzie umiał dodać dwóch cukierków do 3
                                cukierków. Bo 2+3 to abstrakt a cukierki to już konkret. A ja sądzę,
                                że zwykle jest dokładnie odwrotnie - ktoś kto potrafi dodawać
                                abstrakcyjne liczby to i z cukierkami sobie radzi. Może się zdarzyć,
                                że osoba znająca teorię nie poradzi sobie z praktyką ale to jednak
                                są wyjątki.
                                PS
                                Nie jestem nauczycielką, mam dziecko, dużo czytałam i nie uważam
                                tego za przesądzające o tym co robię. Raczej poszerza to horyzonty.
                              • otterly Re: sadosiu, 17.11.09, 13:02
                                Nie czysta teoria, bo sprawdzona w praktyce. Jak już pisałam, nie zajmuję się
                                teorią, po prostu nie jest mi ona obca i nie boję się wiedzy. Jak w każdej
                                dziedzinie, tak w pedagogice wiedza jest niezbędna. Trudno rozmawiać o
                                czymkolwiek na zasadzie "wydaje mi się". Po co wyważać otwarte drzwi i
                                eksperymentować na własnym dziecku? Skąd wiesz, kiedy umysł dziecka jest gotowy
                                na zrozumienie abstrakcyjnych pojęć? Wydaje Cie się, że czterolatek już wie co
                                to dobro i zło, a pięciolatek jeszcze nie? Czasem warto po prostu się czegoś
                                nauczyć, przyjąć, że są ludzie mądrzejsi. Ale, wybacz, nigdy nie byli i nie będą
                                dla mnie autorytetami, ludzie, którzy przy tak odpowiedzialnych i trudnych
                                sprawach, jak wychowywanie dzieci, kierują się intuicją wyłącznie. Chciałabyś,
                                żeby kroił Cie chirurg któremu wydaje się, że wie, gdzie jest wątroba?

                                Nikogo nie krytykuję, jak już napisałam, odnoszę się do opisanego problemu
                                (jeśli sytuacja modelowa tak Cię razi). Nie było w tym nic personalnego.
                                Napisałam, ze według tego co wiem, 11-latka powinna być uświadomiona i tyle. Nie
                                ma w tym cienia krytyki.

                                Nie twierdzę, że błędów się da uniknąć. Sama wiele popełniłam i szłam do dzieci
                                pełna ideałów. Też myślałam, że moi uczniowie założą "stowarzyszenie umarłych
                                poetów". Praktyka to zweryfikowała, ale gdybym nie miała w rękach konkretnych
                                narzędzi, właśnie modelowych, wyuczonych, skończyłabym jako sfrustrowane
                                nauczycielisko marzące dyktanda na czerwono. Nie skończyłam tak, mam uczniów,
                                którzy przychodzą do mnie po to żeby posłuchać o Mickiewiczu z własnej woli,
                                którzy się śmieją, jak czytam im fragmenty "Pana Tadeusza", bo nagle się
                                okazuje, że to nie tylko ból i martyrologia.

                                Wiesz, wykorzystanie teorii w praktyce to najtrudniejszy etap kształcenia. Nie
                                mówię jak trzeba wychowywać. Mówię, że warto się zastanowić i dowiedzieć pewnych
                                rzeczy o rozwoju dziecka, bo wtedy jest łatwiej. Nie po to rozwinęła się wielka
                                nauka zwana psychologią rozwojową i pedagogiką, żeby z jej zdobyczy nie
                                korzystać. Przecież chodzi tu wyłącznie o dobro naszych dzieci. Wychowujmy je
                                lepiej od naszych babek, które tej wiedzy nie miały. Dlaczego nie mamy problemu
                                z zaakceptowaniem postępu w medycynie, a w teorii wychowania już tak? To
                                naprawdę nie jest żadna wiedza zakazana. Każdy może się dowiedzieć kiedy umysł
                                dziecka przechodzi jakie stadium. Nie mówię o wieku, nie lubię operowania
                                liczbami, jeśli chodzi o ludzi. Ale KAŻDE dziecko przechodzi pewne etapy. Możemy
                                je rozpoznać i ułatwić mu dorastanie. Tylko tyle i aż tyle.
                                • araceli Re: sadosiu, 17.11.09, 14:35
                                  otterly napisała:
                                  > Nie czysta teoria, bo sprawdzona w praktyce.

                                  W czyjej praktyce? Wychowałaś dziecko? Uświadamiałaś? Z tego co piszesz jesteś polonistką big_grin (co dość wyraźnie widać w długości i moralizatorstwie Twoich postów wink)

                                  Nie kwestionuję wkładu nauki w wychowanie - jednak sztywne trzymanie się książek, wyznaczanie limitów rozwojowych i tego co kiedy dziecko powinno wiedzieć to dla mnie jakieś nieporozumienie. Ocenianie czyjegoś postępowania przez pryzmat tego co w książce napisali - również. Jak dziecko zachowuje się niezgodnie z teorią profesora X to jest dysfunkcyjne??

                                  > Napisałam, ze według tego co wiem, 11-latka powinna być uświadomiona i tyle.
                                  > Nie ma w tym cienia krytyki.

                                  No właśnie nie napisałaś. Przeczytaj sobie sama. Nazwanie czegoś 'dysfunkcją' to dla mnie najcięższy rodzaj krytyki.


                                  PS. Mam uczulenie na pouczający nauczycielski ton.
                                  • anu_anu Re: sadosiu, 17.11.09, 15:15
                                    Uważam, że zaniedbanie uświadomienia 11 letniej dziewczynnki
                                    powoduje, że ma ona dysfunkcję w kontaktach z rówieśnikami - jest
                                    zdana na treści i formę, którą inne dzieci przekażą.
                                    Jeżeli chodzi o argumenty to - nie jestem polonistką ani nawet
                                    nauczycielką oraz wychowywałam swoje dziecko (i w tym procesie
                                    również uświadamiałam je).
                                    • araceli Re: sadosiu, 17.11.09, 15:18
                                      anu_anu napisała:
                                      > Uważam, że zaniedbanie uświadomienia 11 letniej dziewczynnki
                                      > powoduje, że ma ona dysfunkcję w kontaktach z rówieśnikami - jest
                                      > zdana na treści i formę, którą inne dzieci przekażą.

                                      Rozumiem, że Twoje 11-letnie dziecko wiedziało już wszystko? Antykoncepcja, orgazmy, pozycje, zabawki erotyczne, dewiacje itp?

                                      Nie - a to dysfunkcja! big_grin big_grin big_grin
                                      • bebe.lapin Re: sadosiu, 17.11.09, 15:22
                                        ulubiony argument osob bedacych kontra - nie przyjdzie Wam do glow, ze nie
                                        trzeba mowic o wszystkim, zwlaszcza ze akurat to dzieci nie interesuje, One chca
                                        wiedziec, co sie dzieje z ich cialem, dlaczego nagle zachowuja sie tak, a nie
                                        inacze, i musza wiedziec, ze moga powiedziec nie oraz kiedy powinny to zrobic.
                                        Wiekszej wiedzy im w tym wieku nie trzeba.
                                      • anu_anu Re: sadosiu, 17.11.09, 15:27
                                        Moje dziecko w każdym wieku miało tyle informacji, że nie
                                        szukało sensacji wśród rówieśników - bo czuło, że wie.
                                        Wiedziało o tym, że można planować posiadanie dzieci i jak to robić
                                        (najpierw ogólnie, później już dokładnie), wiedziało, że seks ludzi
                                        kochajacych się jest przyjemny. Temat zabawek nie był ruszany, acz
                                        gdyby zapytała lub choć wspomniała - odpowiedziała bym, podobnie z
                                        dewiacjami.
                                        • araceli Re: sadosiu, 17.11.09, 15:29
                                          anu_anu napisała:
                                          > Moje dziecko w każdym wieku miało tyle informacji, że nie
                                          > szukało sensacji wśród rówieśników - bo czuło, że wie.

                                          Wiesz - przekonanie, że Twoje dziecko (szczególnie w kwestii seksu) całą wiedzę czerpie od Ciebie jest moim zdaniem czystą naiwnością smile
                                          • otterly Re: sadosiu, 17.11.09, 17:39
                                            Ośmieszasz się, wiesz? Nigdzie nie napisałam, że masz z 11-latką rozmawiać o
                                            zabawkach erotycznych, nigdzie nie napisałam, że córka Sadosi jest dysfunkcyjna,
                                            i nigdzie nie napisałam, że moje poglądy są jedynymi słusznymi. Wyraziłam swoje
                                            zdanie, wysunęłaś armaty przeciwko mnie, więc starałam się wytłumaczyć swoje
                                            poglądy i poprzeć je odpowiednimi argumentami. Na zarzut, że moje posty są za
                                            długie i moralizatorskie w tonie (a Twoje jakie są, do licha?!) ręce mi opadły.
                                            Wydaje Ci się, że jeśli wychowałaś jedno lub dwoje dzieci to jesteś ekspertką w
                                            tej materii? szczerz wątpię, skoro uważasz edukację seksualną 11-latki za błąd.
                                            Kończę te dyskusję, bo opiera się ona na Twoim niezrozumienie moich słów. Może
                                            spójrz na górę wątku, gdzie napisałam, że jestem pełna podziwu dla Sadosi.
                                          • anu_anu Re: sadosiu, 17.11.09, 18:53
                                            araceli napisała:

                                            > anu_anu napisała:
                                            > > Moje dziecko w każdym wieku miało tyle informacji, że nie
                                            > > szukało sensacji wśród rówieśników - bo czuło, że wie.
                                            >
                                            > Wiesz - przekonanie, że Twoje dziecko (szczególnie w kwestii seksu) całą wiedzę czerpie od Ciebie jest moim zdaniem czystą naiwnością smile

                                            Widzisz, to nie jest kwestia przekonania - tylko nadal prowadzonych rozmów z córką - już dorosłą. I całkiem niedawno usłyszałam, że córka właśnie ode mnie miała pełne podstawy wiedzy na temat seksu i swoiste poczucie komfortu "że już wie". Oczywiście rozmawiała o tym też z rówieśnikami - co jednak nie jest tożsame z tym, że od nich czegoś się musiała dowiadywać.
                                            A że się tak zapytam - kiedy Ty po raz pierwszy a kiedy po raz ostatni rozmawiałaś o seksie ze swoją mamą?
                    • kowalikm Re: sadosiu, 16.11.09, 18:05
                      Ja z kolei nie pojmuję co w tym zaskakującego, że 11-letnie dziecko rozmawia z
                      innymi na taki czy inny temat.
                      Przecież nie od dziś wiadomo, że najbardziej "chodliwe" są tematy "zakazane".
                      Pytanie tylko, w których domach są to tematy o których się nie rozmawia lub mówi
                      się tylko w GRONIE RODZINNYM.
                      Przecież nawet sprawy fizjologii można ubrać w normalne słowa.
                      A jeśli ktoś woli, aby jego dziecko było uświadamiane przez gazetki dla
                      nastolatek czy koleżanki i kolegów (zapewniam, że jakoś tę ciekawość sobie
                      zaspokoi) to jego sprawa.
                      Tyle, że niektórzy rodzice wolą żyć w nieświadomości, bo to jeszcze nie czas. A
                      potem szok, bo przecież moje dziecko jest rozsądne i na pewno nie przyszłoby do
                      głowy mojej 13-latce, aby robić TE reczy...

                      sadosia bardzo mi się podoba Twoje zdroworozsądkowe podejście.
                      Każdy ma prawo mieć swoją opinię, ale życie niestety nie raz płata nam figla i
                      miesiączka u 11-latki to już nic zaskakującego - czasem są to niestety dramaty w
                      rodzinach.
                    • maria10344 Re: sadosiu, 16.11.09, 19:20
                      po_etry napisała:

                      > Nie czytałam WSZYSTKICH postów, tylko pierwszy, chyba najważniejszy i
                      > to właśnie na jego podstwie zabrałam głos.
                      > A nie przyszło Ci/Wam do głowy, że ja chcę sama uświadomić swoje
                      > dziecko i nie wierzę, że Twoja córka zrobi to lepiej za mnie? nie
                      > sądzisz,że dyrektor tak delikatnie cwelem zwany(słownictwo więzienne
                      > notabene) zareagował,bo inni rodzice zobowiązali go do tego?
                      > tyle w temacie, a Ty możesz nawet lekcje poglądowe przy córce
                      > przeprowadzać, Twoje dziecko, Twoje problemy (przed Tobą).
                      Jeżeli Twoja córka będzie zadawać koleżance pytania o zapobiegania ciąży,to
                      znaczy,że ty masz z nią marny kontakt,że nie wyczułaś momentu,w którym należy to
                      zrobić.Tak będzie,jeżeli wszystkie sprawy seksualności i takowej oświaty
                      będziemy zostawiali rodzicom,Każdy będzie robił to w różnym czasie,a tak,jednego
                      dnia dowiedziałyby się o tym wszystkie dzieci w klasie i właśnie wówczas mogłyby
                      rozmawiać z rodzicami.Ja swoją córkę zaczęłam uświadamiać w wieku 7 lat/a było
                      to w zamierzchłej przeszłości/posiłkując się książeczkami francuskimi w polskim
                      tłumaczeniu z cudnymi ilustracjami.Było to proste i piękne.
    • and-a Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 16.11.09, 21:52
      No i mamy z jednej strony Sadosię, ktora z dzieckiem rozmawia, z
      drugiej matki,które uważają, że rozmowa Zuzi z ich dzieckiem zrobi
      mu krzywdę, bo to one w bliżej nieokreślonej przyszłości i w
      niesprecyzowany sposób chcą jakoby swoim dzieciom "trudne" tematy
      wyjaśniać. 11 lat to już nie takie dziecko, a w normalnej rodzinie
      dziecko w tym wieku powinno mieć już jakąś wiedzę, również na sprawy
      seksualności. W normalnej rodzinie wychowane dziecko na tekst np. że
      podmywanie się nie jest metodą antykoncepcji (temat nie wziął się
      znikąd) odpowiedziałoby np. ze zapyta mamę czy to prawda.
      A tak w ogóle co to za "trudny" temat? Dlaczego "trudny"? Normalny!
      Potem dzieci, które z rodzicami nie rozmawiają wiedzę czerpią z
      pisemek typu "Bravo"....W sumie to podziwiam Sadosię, która jest
      rozsądną kobietą i za dzieckiem stoi murem, ale część postów jest
      bardzo przygnębiająca - wiedza nie boli. Jak się jedna z drugą matką
      nie zgadzają z konkretnymi poglądami, to niech dyskutują, rozmawiają
      z dzieckiem,a nie piszą,że 11-latce taka wiedza niepotrzebna.
      Z takich niedoinformowanych dzieci wyrastają dorośli z problemami i
      kolejne pokolenie, które się wstydzi. Seks? Seksualność? Jak można!
    • mujer_bonita Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 16.11.09, 22:26
      Jak łatwo przychodzi na m oceniać ludzi - oczywiście w sensie jacy to oni gorsi od nas smile Te 'złe' matki co cudowna córka Sadosi uświadomiła, chroniąc je przed ciemnotą domu rodzinnego.

      Rozumie Sadosię i popieram jej walkę o dziecko bo reakcja dyrektora jest rzeczywiście przesadzona. Jednak każdy rodzic ma prawo wychowywać dziecko po swojemu, zgodnie z własnymi przekonaniami i etapami jego rozwoju - i w tym kontekście całkowicie rozumiem niektóre u wpisy.

      Ja również nie chciałabym, żeby moje przyszłe dzieci były uświadamiane na szkolnym korytarzu przez kolegów bo rodzice tamtych stwierdzili, że to ten czas. Z różnych powodów - każde dziecko rozwija się inaczej - twierdzenie, że dziecko powinno być w konkretnym wieku X uświadamiane to jakaś pomyłka. Do tego przekazywane tego typu informacji jest obarczone światopoglądem, który mi może nie odpowiadać. Nie chcę, żeby np. od jakiegoś dziecka z religijnej rodziny dowiedziało się, że ze używanie prezerwatyw ludzie będą się w piekle smażyć etc.

      Z dzieckiem będę rozmawiać wtedy, kiedy uznam za stosowne a niektóre tu 'postępowe' matki powinny być nieco bardziej otwarte na poglądy inne niż swoje.
    • anu_anu Limit wiekowy na uświadomienie 16.11.09, 23:40
      Każdy rodzic musi się liczyć z tym, że dzieci rozmawiają ze sobą o wszystkim, co
      je interesuje. I jedna świadoma koleżanka przekaże swoją wiedzę innym. Nie jest
      to żadna nowość, kiedyś tak było, teraz tak jest i raczej nadal tak będzie.
      Przypomnijcie sobie! O czym Wy rozmawiałyście z koleżankami? Byłam w czwartej
      klasie, gdy pierwsza koleżanka zaczęła miesiączkować a było to prawie
      czterdzieści lat temu! Teraz dziewczęta dojrzewają szybciej, więc jak się chce
      samemu tę wiedzę przekazać – w postaci, która nam odpowiada – to trzeba to
      zrobić zanim zrobią to rówieśnicy!
      Jestem dziwnie pewna, że nie zawsze osobą sprzedającą newsa będzie ktoś taki jak
      córka Sadosi, która najwyraźniej ma wiadomości poprawne merytorycznie podawane w
      formie kulturalnej. Zazwyczaj jest dokładnie odwrotnie – wiadomości nie są
      prawidłowe za to forma jest odrażająca.
      • mujer_bonita Re: Limit wiekowy na uświadomienie 16.11.09, 23:52
        anu_anu napisała:
        > Teraz dziewczęta dojrzewają szybciej, więc jak się chce
        > samemu tę wiedzę przekazać – w postaci, która nam odpowiada – to tr
        > zeba to
        > zrobić zanim zrobią to rówieśnicy!

        Czyli rozumiem, że jak któryś rodzic uzna, że jego 5,6-latek jest już wystarczająco rozwinięty, żeby zrozumieć co to jest prezerwatywa i pociecha będzie się starała uświadomić moje dziecko w przedszkolu to jest MOJA wina, że nie zdążyłam przed innymi?? To ja i moje dziecko mają się dostosowywać do tego co postanowi inny rodzic, bo taki jest jego światopogląd?
        • anu_anu Re: Limit wiekowy na uświadomienie 17.11.09, 00:04
          Nie mówimy tu o winie, ani mi w głowie osądzanie win!
          Natomiast co do meritum - to jakkolwiek bardzo by Ci to nie przeszkadzało - tak właśnie jest... Nie masz szans aby zabronić innym rodzicom i dzieciom mówienia czegokolwiek ani też nie oddzielisz swojego dziecka od innych dzieci. Więc jedyne co można zrobić - to uprzedzić. Jak się jest w stałym i pozytywnym kontakcie z dziećmi - to "się wie" kiedy dzieci zaczynają poruszać temat seksu i wtedy trzeba wejść ze swoją wersją.
          Czy widzisz inne dające się zastosować rozwiązanie?
          • mujer_bonita Re: Limit wiekowy na uświadomienie 17.11.09, 00:08
            anu_anu napisała:
            > Więc jedyne co można zrobić - to uprzedzić.

            Powodzenia w uprzedzaniu wszytkiego, z czym dziecko może się w życiu zetknąć. Szczerze big_grin

            > Jak się jest w stałym i pozytywnym kontakci
            > e z dziećmi - to "się wie" kiedy dzieci zaczynają poruszać temat seksu i wtedy
            > trzeba wejść ze swoją wersją.

            Dokładnie - JAK dzieci zaczynają, JAK dzieci są gotowe - MOJE DZIECI nie inne. A jak nie? Wciskać na siłę, bo inna mama może już powiedziała i ja nie chcę na zacofaną wyjść??
            • anu_anu Re: Limit wiekowy na uświadomienie 17.11.09, 00:17
              Moja córka już na studiach, więc mało zostało rzeczy o których bym mogła ją
              uprzedzać wink
              Natomiast chciałabym podkreślić jedną rzecz - gotowość dzieci może być
              późniejsza niż informacje od rówieśników. I w mojej ocenie - również wtedy
              lepiej wejść z własnym komentarzem, który uwzględni poziom przygotowania/
              zainteresowania dziecka - niż czekać na to aby dziecko dojrzało.
              Wyjście na zacofaną czy postępową nie jest argumentem w żadną stronę.
              • maria10344 Re: Limit wiekowy na uświadomienie 17.11.09, 06:04
                Zapominasz chyba,że w dobie internetu i dostępu do różnych publikacji jest inna
                niż jeszcze niewiele lat temu.Nikt nie każe mówić 5 latkowi od razu o
                prezerwatywach.U nas w domu wśród dzieci najbardziej popularna była encyklopedia
                przyrodnicza i zawsze udało nam się ją ustrzelić,mimo,że rodzice chowali.Ja
                pamiętam,jakim szokiem było dla mnie,kiedy w wieku 10 lat dostałam
                okres.Myślałam,że umieram.Mama dostała okres jak miała 15 lat więc uważała,że ja
                mam czas.A w tych sprawach trzeba czas wyprzedzać.
                Acha,jeszcze podczas rozmowy z dzieckiem trzeba koniecznie mówić o intymności w
                tych sprawach,że to sprawa bardzo osobista,przynależna tylko dziecku,że nie
                powinno się z innymi dziećmi o tym plotkować.To pomaga.
                • anu_anu Re: Limit wiekowy na uświadomienie 17.11.09, 09:23
                  Fakt istnienia internetu, w którym jest wszystko powinien nas
                  dodatkowo uczulić aby przegadać z dzieckiem sprawę.
                  Natomiast nie wierzę, że mówienie dziecku o tym, że to sprawa
                  intymna spowoduje, że ono nie przegada tematu z rówieśnikami.
                  • otterly Re: Limit wiekowy na uświadomienie 17.11.09, 11:02
                    A dlaczego 5-latek nie miałby wiedzieć co to jest prezerwatywa? Jeśli jest na to
                    gotowy i matka/ojciec uzna, że zrozumie? Ważne, żeby nie wyprzedzać pytań
                    dziecka i odpowiadać tylko tyle, ile dziecko samo chce wiedzieć. (Polecam
                    książkę "Wychowanie bez porażek" Gordona.) Jeśli dziecko zapyta co to jest seks,
                    odpowiedz nie wchodząc w szczegóły antykoncepcji, jeśli będzie chciało wiedzieć
                    więcej, dopyta. Tzw. uświadamianie to musi być rozmowa, a nie wykład rodzica.
                    Nawet jeśli rówieśnicy poruszą temat seksu wcześniej od matki, trudno. Dziecko,
                    wychowane w zdrowej partnerskiej rodzinie, przyjdzie i dopyta rodziców, bo to
                    oni w sposób absolutnie naturalny są dla niego autorytetem. Mam na myśli małe
                    dzieci, do 6 lat max. Później zaczyna się wiek szkolny i, moim zdaniem, to jest
                    ostatni moment na taką rozmowę. W szkole wszystkie dzieci powinny być
                    uświadomione. I to jest też moment, kiedy wkracza nauczyciel. Lekcja na temat
                    seksualności człowieka, zasad dobrego zachowania z nią związanych i higieny
                    intymnej naprawdę spokojnie może się odbyć w pierwszej klasie. ważne, żeby był
                    przeprowadzona bez konspiracji i poczucia tabu. W sposób naturalny i wesoły też
                    można rozmawiać o seksie. Dzieci rozumieją duuuuużo więcej niż się rodzicom
                    wydaje. A seksualność i fizjologia nie jest dla nich problematyczna czy
                    wstydliwa, jeśli rodzice im tego nie wpoją.
                    • mujer_bonita Re: Limit wiekowy na uświadomienie 17.11.09, 11:22
                      otterly napisała:
                      > A dlaczego 5-latek nie miałby wiedzieć co to jest prezerwatywa? Jeśli jest na to
                      > gotowy i matka/ojciec uzna, że zrozumie?

                      Otterly - czy tak ciężko jest zrozumieć, że jedno dziecko jest gotowe a inne nie. Jedno pyta a inne nie? Jedno otrzyma od rodzica informację i z całą radością podzieli się nią z zupełnie nie zainteresowanymi tematem rówieśnikami w przedszkolu??


                      > (Polecam książkę "Wychowanie bez porażek" Gordona.)

                      Ochhh - jak ja uwielbiam teoretyków cytujących książki big_grin Twoim zdaniem to.... twoim zdaniem tamto. Urocze smile
                      • anu_anu Re: Limit wiekowy na uświadomienie 17.11.09, 11:36
                        Gotowość konkretnego dziecka może wystąpić później niż informacje od
                        rówieśników, to się zdarza naprawdę często (statystycznie powinno u
                        połowy dzieci). Sądzę, że również wtedy lepiej wejść z swoimi
                        informacjami, który uwzględniają poziom przygotowania/
                        zainteresowania dziecka - niż czekać na to aby dziecko dojrzało
                        wysłuchując wyłącznie informacji od rówieśników, którzy w żaden
                        sposób nie uwzględniają potrzeb naszego dziecka.
                        • mujer_bonita Re: Limit wiekowy na uświadomienie 17.11.09, 11:57
                          anu_anu napisała:
                          > Gotowość konkretnego dziecka może wystąpić później niż informacje od
                          > rówieśników, to się zdarza naprawdę często (statystycznie powinno u
                          > połowy dzieci).

                          Tak - a to, że dziecko zetknie się z czymś na co nie jest gotowe lub rodzic nie zdąży mu tego wytłumaczyć nie świadczy o żadnej dysfunkcji.
                          • anu_anu Re: Limit wiekowy na uświadomienie 17.11.09, 12:15
                            Zgadzam się, jeżeli dziecię należy do grupy mniej zainteresowanych
                            tematem - to nie jest to dysfunkcja, po prostu się jeszcze tematem
                            nie interesuje i tyle. Natomiast warto być na bieżąco - aby reagować
                            również na to co mówią/robią rówieśnicy. Bo jak się właściwy moment
                            przegapi - to już będzie dysfunkcja. A sądząc po moim otoczeniu -
                            wielu rodziców to przegapiło. I na dodatek niektórzy z nich też
                            mieli pretensję, że dlaczego dziecię sie dowiedziało "na podwórku" -
                            przecież oni chcieli sami etc...
                            • mujer_bonita Re: Limit wiekowy na uświadomienie 17.11.09, 12:21
                              Anu,

                              Wrzucasz dwie równe kwestie do jednego worka. To, że dziecko dowiedziało się czegoś od rówieśnika nie jest równoznaczne z faktem, że rodzice przegapili właściwy dla niego moment na przekazanie mu tej treści.
                              • anu_anu Re: Limit wiekowy na uświadomienie 17.11.09, 12:33
                                Praktyka mnie nauczyłą, że jak dziecię przychodzi pytać o coś - co
                                jakoś przedyskutowało z rówieśnikami - to jest to ostatni moment aby
                                wejść i sprzedać swoją wersję.
                                Acz ja zawsze dążyłąm aby to zrobić przysłowiowy dzień przed rozmową
                                z rówieśnikami. Jak się jest pierwszym to jest łatwiej smile
                          • otterly Re: Limit wiekowy na uświadomienie 17.11.09, 17:46
                            mujer_bonita napisała:

                            > anu_anu napisała:
                            > > Gotowość konkretnego dziecka może wystąpić później niż informacje od
                            > > rówieśników, to się zdarza naprawdę często (statystycznie powinno u
                            > > połowy dzieci).
                            >
                            > Tak - a to, że dziecko zetknie się z czymś na co nie jest gotowe lub rodzic nie
                            > zdąży mu tego wytłumaczyć nie świadczy o żadnej dysfunkcji.
                            >

                            Oczywiście! W pełni się zgadzam i to właśnie miałam na myśli. O dysfunkcji
                            świadczy to, ze rodzic nie porozmawiał o sprawach podstawowych z 11-latką.
                            Świadczy to o "dysfunkcji"tego rodzica, nie dziecka! Nie mam na myśli wchodzenia
                            w seksualne szczegóły, ale podstaw fizjologii i antykoncepcji. Tym bardziej, że
                            u 11-latki miesiączka może się pojawić lada chwila, a wtedy na takie rozmowy
                            może być trochę za późno. Tylko tyle, tu cała burza smile
    • sadosia75 To sie narobilo... 17.11.09, 15:08
      Grupowo odpowiem na kazde zadane mi pytanie i dodam cos od siebie.
      swoje corki uswiadamialam wtedy kiedy to one mnie pytaly o cos. jesli Zuzia
      majac lat 4 pytala skad sie biora dzieci to odpowiadalam jej szczerze nie
      wciskajac bajki o bocianie bo wg mnie to nie potrzebne. jesli inna matka chce
      tak mowic swojemu dziecku to jej wybor, ja nie mam prawa za to ganic matki.
      jednak jak mam uswiadamic swoje dzieci w sprawie seksu jednoczesnie mowiac corce
      ale pamietaj nigdy nie rozmawiaj na ten temat z kolezankami?
      w moim domu rodzinnym jak i teraz w domu,ktory ja tworze ze swoja rodzina seks
      nie jest tematem tabu tak samo jak inne religie, orientacje seksualne, polityka.
      wszystko o co mnie dziecko zapyta a ja bede wiedziala jaka jest odpowiedz to
      ciekawosc dziecka zostanie zaspokojina. informacje bede przekazywac w sposob,
      ktory bedzie do przyjecia dla dziecka, dostosowany do wieku dziecka.
      i chce wyraznie podkreslic :
      jesli matka dziecka X ma mi za zle, ze moje dziecko jest uswiadomione i slyszac
      cos co wie, ze jest klamstwem reaguje mowiac to co wie to powiem takiej matce
      trudno nie po to rozmawiam z dziecmi i ucze je wyrazac swoje poglady i
      opinie, zebym pozniej musiala tlumaczyc sie przed matka dziecka X dlaczego
      uswiadomilam swoje dzieci i dlaczego moje dzieci rozmawiaja na temat seksu z
      innymi dziecmi.
      i miejcie kobiety swiadomosc tego, ze ja nie ide i nie mowie dziecku idz i
      uswiadom Basie czy Zosie!! bo "atak" na to, ze jakim prawem moje dziecko
      uswiadamia cudze dziecko jest wg mnie lekko przesadzone. rozmowa sie wywiazala a
      Zuzia jedynie przedstawila to co ja jej powiedzialam na temat, ktory ja
      aktualnie dreczyl.
      i nie bede odkladac wychowania dziecka na jakis czas bo ktos moze poczuc sie
      urazony tym, ze moje dziecko juz cos wie a jego nie wie i zle sie dzieje.
      • mujer_bonita Sadosiu 17.11.09, 15:16
        sadosia75 napisała:
        > bo "atak" na to, ze jakim prawem moje dziecko
        > uswiadamia cudze dziecko jest wg mnie lekko przesadzone.

        Nie chodzi o atak tylko o fakt, że niektóre dzieci mogły nie być gotowe na treści, które Twoje dziecko im przekazało. I to mogło się komuś nie spodobać. Nie napisałaś co KONKRETNIE Twoja córka powiedziała koleżankom (oprócz tego, że podmycie nie jest metodą antykoncepcyjną)

        IMO obie strony zareagowały zbyt emocjonalnie i bez wzajemnego zrozumienia.
        • bebe.lapin Re: Sadosiu 17.11.09, 15:24
          A czy dzieci sa przygotowane na swierszczyki, ktore przyniesie kolega ze
          starszej klasy na podworko? Czy sa przygotowane na reakcje w sytuacji, gdy
          zabawy przeradzaja sie w obmacywanki okraszone smiechem?
          • mujer_bonita Re: Sadosiu 17.11.09, 15:34
            bebe.lapin napisała:
            > A czy dzieci sa przygotowane na swierszczyki, ktore przyniesie kolega ze
            > starszej klasy na podworko? Czy sa przygotowane na reakcje w sytuacji, gdy
            > zabawy przeradzaja sie w obmacywanki okraszone smiechem?

            Oczywiście, że nie są. I doskonale potrafię sobie wyobrazić sytuację, gdzie
            wezwany do szkoły rodzic takiego dziecka też będzie argumentował, że u NIEGO w
            domu to normalne, u NIEGO w domu seks nie jest tematem tabu więc nie wie o co
            dyrektor robi halo wink
            • bebe.lapin Re: Sadosiu 17.11.09, 15:43
              o, ja podejrzewam raczej, ze wezwany rodzic w takim przypadku bedzie
              argumentowal "MOJE DZIECKO?! NIGDY W ZYCIU?!" wink
              Moze tego nie wyrazilam, ale chodzi mi o to, ze moim zdaniem, takie sytuacje
              biora sie wlasnie z braku odpowiedniej wiedzy.
        • kotwtrampkach Re: Sadosiu 19.11.09, 11:43
          mujer_bonita napisała
          > Nie chodzi o atak tylko o fakt, że niektóre dzieci mogły nie być gotowe na treś
          > ci, które Twoje dziecko im przekazało. I to mogło się komuś nie spodobać.

          dzieci nie są gotowe na bardzo wiele treści im przekazywanych przez rówieśników.
          Jeżeli mają zaufaną osobę dorosłą, do której mogą się zwrócić z konkretnym
          problemem - to będą mogły otrzymać stosowne wyjaśnienie. I na tym polega
          wychowywanie - to ciągły stan gotowości

          Dziecko nie pyta o seks, poród, czy przemoc, kiedy jego świat ogranicza się do
          drewnianych klocków - takie pytania powstają, kiedy poznaje życie, kiedy
          konfrontuje się ze światem. MOja córka pytała o poród, kiedy jej ciocia była w
          ciąży i miała mieć dziecko. Bo to w tym momencie było niezrozumiałe i chciała to
          wyjaśnić. To chyba naturalne.. Pytała skąd się bierze otyłość, kiedy zobaczyła
          otyłą osobę. Pytała dlaczego sa łysi, kiedy zobaczyła kogoś bez włosów. Pytała,
          dlaczego ktoś nie ma nóg, kiedy zobaczyła człowieka na wózku inwalidzkim. Pytała
          o śmierć, kiedy umarła moja babcia..

          Jestem pewna, że gdybym zamknęła ją w białym pokoju z kwadratowymi klockami, nie
          spytałaby o to wszystko.
      • otterly Re: To sie narobilo... 17.11.09, 18:34
        Może jestem z kosmosu, ale według mnie "uświadomienie" dziecka, to jest podanie
        podstawowych informacji o tym, skąd się biorą dzieci, co to jest seks i, co za
        tym idzie, czym jest miesiączka i antykoncepcja. Tyle. A świerszczyki i inne
        tego typu sprawy, o których dzieci rozmawiają i rozmawiały zawsze nie będę po
        prostu taki wielkim szokiem i zagrożeniem.

        Oczywiście, że nie każde dziecko jest gotowe na wszystkie treści (dotyczy to nie
        tylko seksu), jednak są pewne informacje, które dziecko w pewnym wieku powinno
        otrzymać od rodziców. Dla dobra dziecka! Właśnie po to, żeby nie szło do szkoły
        z brakami podstawowej wiedzy, bo szkoła rządzi się swoimi prawami. Naiwnością
        byłoby twierdzenie, że temat seksu jest zupełnie obcy jakiemukolwiek 11-latkowi.
        Czy on sam chce czy nie, dzieciaki w szkole o tym rozmawiają, sprzedają sobie
        różne rewelacje i warto je uprzedzić. Z mojego punktu widzenia, jako osoby,
        która obserwuje zachowanie dzieci w grupie, mogę powiedzieć tylko tyle, że te
        "uświadomione", które mają dobry kontakt z rodzicami, a seks nie jest tematem
        tabu w ich domach, radzą sobie lepiej i są spokojniejsze. Świerszczyki i
        nadmuchane prezerwatywy najczęściej pochodzą od dzieci, które nie mają wiedzy na
        ten temat, a seks w ich domach to temat wstydliwy i zakazany.

        Sadosiu, przykro mi, że moje słowa zostały przekręcone i wyszło na to, że Cię
        potępiam. Jest zupełnie na odwrót! Wydajesz mi się bardzo rozsądną matką. A
        tolerancji masz w sobie o niebo więcej niż jawink Pozdrawiam i życzę powodzenia.
        • sarah_black38 Re: To sie narobilo... 17.11.09, 22:44
          Aby mieć pełny obraz sytuacji należałoby poznać argumenty drugiej strony- czyli owego dyrektora.Niestety znamy tylko sprawę z punktu widzenia Sadosi, która to zresztą świadkiem rozmowy dzieci nie była ,a bardzo emocjonalnie podeszła do sprawy.

          Z tego co tu wyczytałam, niekiedy między wierszami ,to wydaje mi się,że Zuzia do pewnych informacji jeszcze nie dojrzała. Stąd też cała ta afera, dziecko poradziło sobie w taki, a nie inny sposób - podzieliła się sensacyjnymi informacjami z innymi dziećmi.Doszło to do uszu dorosłych no i sprawa gotowa.
          • ewa9717 Re: To sie narobilo... 17.11.09, 23:01
            Masz rację. Cała sprawa wydaje mi się dość dziwna. Nie wierzę, że
            dyrektor szkoły, i to jeszcze podstawówki, grozi wyrzuceniem
            uczennicy, która coś tam na jakikolwiek temat powiedziała koleznce
            lub koleżankom. Każdy, kto miał jakikolwiek kontakt ze współczesną
            szkołą, doskonale wie, że nie sposób wyrzucić ucznia, nawet tego,
            który nauczycielowi kosz na głowę zakłada czy takiego, który ma ileś
            rtam notowań na policji za sprawki właściwie już kryminalne, a co
            dopiero dziewczynki z podstawówki. Sadosia wyraża się o człowieku
            per cwel, ale to na nikim nie robi wrażenia, dyskusja jest dziwnie
            jednostronna.
    • jul-kaa Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 17.11.09, 23:28
      Sadosiu, przeczytałam cały wątek. Podoba mi się Twoja postawa, podzielam ponadto
      Twoje poglądy. Przeraża mnie ogrom ludzi usiłujących udawać, że ludzka
      seksualność nie istnieje i że ich dzieci absolutnie nie powinny się niczego o
      niej dowiadywać.
      Podziwiam Twoje podejście do teściowej - ja do swojej podchodzę jak do jeża, ona
      do mnie równie przyjaźnie. Na szczęście się nie wtrąca, więc w sumie jest
      spokój. U nas też jest problem "wyznaniowy" - ja jestem wierząca (jeśli dobrze
      zrozumiałam - jesteśmy - Ty i ja - tego samego wyznania), ona nie. Moje
      przekonania, rytuały i wierzenia są dla niej śmieszne, ale na razie jakoś sobie
      z tym radzę. Zobaczymy, jak się to zmieni, kiedy pojawią się dzieci smile
      Ciekawa jestem dalszego ciągu "sprawy Zuzi", mam nadzieję, że jeszcze o tym
      napiszesz.
      • kotwtrampkach Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 19.11.09, 11:54
        jul-kaa napisała:

        > Ciekawa jestem dalszego ciągu "sprawy Zuzi", mam nadzieję, że jeszcze o tym
        > napiszesz.

        ja też jestem ciekawa. Zwłaszcza interesuje mnie fziałanie kuratorium i dalsze
        zycie podpisanych przez dyrektora zarzutów..

        Przeraża mnie ta sytuacja - wolałabym wierzyć, że przynajmniej dyrektorzy szkół
        są pedagogami, a nie tylko absolwentami uczelni z dobrymi znajomościami..
        • otterly Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 19.11.09, 14:39
          Kociewtrampkach, w większości szkół to właśnie dyrektorzy są największym
          problemem, bo "zwykły"nauczyciel takiego nie ruszy, a boi się zrobić cokolwiek
          wbrew dyrektorowi, bo to może się skończyć nie tylko utratą pracy, ale
          problemami w znalezieniu następnej. Ta cała nauczycielska koteria jest bardzo
          trudna do ruszenia, ale wierze, że w końcu się uda. Smutna prawda jest taka, że
          część nauczycieli musi po prostu wymrzeć, wtedy będzie łatwiej.
          • anu_anu Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 19.11.09, 16:16
            otterly napisała:

            >
            > Smutna prawda jest taka, że
            > część nauczycieli musi po prostu wymrzeć, wtedy będzie łatwiej.

            Mam kiepską wiadomość - to nie dotyczy tylko nauczycieli. Mam nawet
            wrażenie, że nauczyciele są stosunkowo światłą grupą. Przy czym
            słowo "stosunkowo" jest tu kluczowe.
            • otterly Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 19.11.09, 18:17
              Masz zupełną rację, niestety. Jednak nie mam wrażenia, że nauczyciele są jakąś
              bardzo światłą grupą. Oczywiście statystycznie rzecz ujmując, bo wyjątki się
              zdarzają i ratują to szkolne piekiełko.
              • taka_pani_m Re: Chca wyrzucic Zuzie ze szkoly!!! 20.11.09, 22:33
                dziwi mnie, że część osób na forum "nie daje wiary" zachowaniu dyrektora. ile
                razy słyszy się, jak np. w sklepie/aptece nie sprzedano 16latkom prezerwatyw itp
                bo "to dla osób pełnoletnich".

                wiele osób, niezależnie od stanowiska, wykształcenia reaguje paniką na słowo
                "seks". na pewnym etapie życia wpojono im, że to zło, grzech, temat tabu, co
                procentuje w dojrzałym wieku takimi paranojami

                Nie wyobrażam sobie, co takiego 11latka mogła powiedzieć o seksie, że zasłużyła
                na tak poważne konsekwencje? musiałaby chyba zaproponować seks nauczycielowi!

                a tak poważniej mówiąc, czytam sobie różne fora gw i zauważam jedną właściwość
                big_grin Polak kocha być sam sobie: lekarzem, prawnikiem, psychologiem, bo wszystko
                sam wie najlepiej

                jak widać po niektórych postach samo "bycie" matką daje magiczną, tajemną
                wiedzę. szkoda, bo akurat o etapach rozwoju dziecka i jego PSYCHIKI może warto
                poczytać? i nie zakładać, że JA wiem najlepiej bo może MOJE WŁASNE doświadczenie
                często bazuje na błędach popełnionych przez moich rodziców?

                no ale ja nie mogę przecież nic powiedzieć, nie mam dzieci nie mam pojęcia smile
                ale jako dorosłe "dziecko" widzę, jakie błędy popełniała moja Matka. niektóre
                nieprzemyślane, inne "z miłości". może warto próbować ich nie powtórzyć?

                Mama Zuzi i Zuzia to dwie dzielne kobietki smile pozdrawiam bardzo serdecznie i
                trzymam kciuki za powodzenie. Bardzo podobała mi się wypowiedź Pani Pedagog
                (przepraszam, zapomniałam jak brzmiał nick) smile
                pzdr wszystkie Mamy i nie-Mamy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka