hela6
28.01.11, 20:30
Użyłam pierwszy raz gotowego mielonego.
Nie śmiejcie się, o tej porze w moim miasteczku nie miałam alternatywy a musiałam.
Na awersie było że mięso mielone z wieprzowej łopatki i wołowiny.Można się było domyśleć ze z odpadu wołowego.
Tyle że po zrobieniu kotletów doczytałam się niechcący na rewersie opakowania że sól również wchodzi w skład "mięsa mielonego". Poza tym mięso i mięso w tym 12 % tłuszczu.
No szlag mnie jasny trafił na tę sól ale popróbowałam i pomyślałam że jakoś to będzie. Usmażyłam i nie było jakoś. Z kotletów został nędzny skwarek. Tak na smak to sama buła z jajkiem i cebulką się ostała i patelnia płynu.
No jasna pani z czego kurka blada to mięso było że się roztopiło ja się pytam?
Z czerwonego śniegu? Bo wyglądało dobrze tylko te sznurówki /efekt mielenia/ nie chciały się rozbełtać w pulpę.
Do ciupy bym wsadziła tego lisa Witalisa co ten szajs produkuje i pod nazwą mięso sprzedaje.