Dodaj do ulubionych

Co za potwory...

28.05.11, 13:08
... te bakterie smile
no bo tak:
antybakteryjne pasty do zębów, płyny do wc, proszki do prania, płyny do zmywania, do czyszczenia podłóg, do tego kremy, żele do mycia twarzy i masa masa innych... a to wszystko w trakcie reklam w przerwie jednego filmu...
To co - te bakterie są tak groźne? Tak zmutowały od ostatnich powiedzmy 20 lat że trzeba je tak tępić? Czy to tylko jakaś bakteriofobia która prowadzi do hmm... no właśnie. Bakterie szybko mutują i już teraz wychodzi, że są często antybiotykooporne. A co będzie później? Wydaje mi się to taka pętla bez końca. Tym bardziej, że na ogół najszybciej giną te niegroźne udostępniając puste pole tym paskudnym... sad
Bo póki jakichś zauważalnych skutków zwalczania tych bakterii nie zauważyłam... Więc po co to? Moda?


Obserwuj wątek
    • mama.rozy Re: Co za potwory... 28.05.11, 13:13
      kasa i granie na ludzkich fobiach
      wystarczy,że pokażą reklamę,gdzie są zwierzęta i dzieci i do tego dołączą super środek.działa.działa!na moje babcie(mamę i teściową)działa.nawet podłogi mi myją czymś,co zabija bakterie,bo mam koty,które po podłodze chodzą.i jednego psa w domu,któremu jeszcze czasem zdarza się siknąc(bo stara sunia).
      reklama dźwignią handlusmile
      wniosek-nie oglądac tv i życ z zgodzie ze swoimi bakteriamismile
      • b-b1 Re: Co za potwory... 28.05.11, 13:35
        mama.rozy napisała:

        > kasa i granie na ludzkich fobiach
        > wystarczy,że pokażą reklamę,gdzie są zwierzęta i dzieci i do tego dołączą super
        > środek.działa.działa!na moje babcie(mamę i teściową)działa.nawet podłogi mi my
        > ją czymś,co zabija bakterie,bo mam koty,które po podłodze chodzą.i jednego psa
        > w domu,któremu jeszcze czasem zdarza się siknąc(bo stara sunia).
        > reklama dźwignią handlusmile
        > wniosek-nie oglądac tv i życ z zgodzie ze swoimi bakteriamismile
        >


        Podpisuję się wszystkimi rękami i łapami pod powyższym postem big_grin i dodam jeszcze , że te super hiper antybakteryjne babcie bedąc wnukami na spacerach w osiedlowej piaskownicy, gdzie koty i psy szczają na bieżąco nie omieszkają wtykać im do reki podczas zabawy obranego banana, tudziez innego chrupka/ciastko, które najpierw ląduje w piasku, a potem podmuchane przez w/w babcię w ślicznej buźce dzieciaka. big_grin
        Znaczy bilans bakteryjny wychodzi na zero-tylko pasożytniczy na plus.
      • klara551 Re: Co za potwory... 28.05.11, 13:36
        Masz świętą rację. Bez bakterii zginiemy marnie,z nadmiarem też.A wystarczy do ciuchów żelazko lub suszarka elektryczna,do ewentualnej dezynfekcji domu myjka parowa i woda ze zwykłym płynem do mycia i ściera.
        • diuszesa Re: Co za potwory... 28.05.11, 13:49
          klara551 napisała:

          do ewentualnej dezynfekcji domu myjka
          > parowa i woda ze zwykłym płynem do mycia i ściera.

          Myjka parowa? A co to? Ja myślałam, że woda z płynem i ściera wystarczą.
          • mama.rozy Re: Co za potwory... 28.05.11, 14:01
            ja kompletnie niczego nie dezynfekuję.wc zalewam,ale rzadko,bo mam swoje bakterie do szamba(swoje,he he).
            do podłóg mop z octem,ew.płyn do paneli.
            dzieci od małego na podłodze w domu/trawie w ogródku,żadnych alergii,wyprysków i nadwrażliwości.
            za to wiedzą,ze kupa zwierzaka to nie zabawka,bo same czasem sprzątają i już mają dosycwink
            regularnie dłubią w ziemi szukając robali,ale jeszcze niczego nie zjadły.widac,dobrą dietę w domu mająwink
            precz z dezynfekcją!
    • anu_anu Re: Co za potwory... 28.05.11, 15:22
      Ja nie wierzę w bakterie.
      No nie i już!
      I nie będę tępić czegoś, czego nie ma...
      W domu czysto, wszyscy zdrowi.
    • lirio Re: Co za potwory... 28.05.11, 17:35
      Tak w ramach bakterii to lekarz specjalista powiedział mi, że gdyby babcie kochały dzieci to całowałyby tyłkiem a nie buzią, bo w ustach są dużo gorsze bakterie niż w tyłku (np. gronkowiec) wink i że lepiej dać dziecku smoczek z chodnika niż oblizany przez mamusię.

      Nigdy nic nie wyparzałam, moje dziecko je chlebek z podłogi (jak mu upadnie to podnosi).
      Ciotka tak szalała z dzieckiem, że było 3 miesiące w szpitalu w stanie już niezbyt ciekawym, bo gotowała mu wszystko - nawet jabłka i wyjałowiła organizm. Gotowała absolunie wszystkie ciuchy. Zabawki za każdym razem jak dziecko odłożyło.
      • irenazu Re: Co za potwory... 29.05.11, 06:00
        Ja to tylko jestem "zadziwiona",że można kibel lub inne glazury dopuścić do stanu takiego jak w reklamiewink.No i potem nic dziwnego,żer trzeba super bohatera na te syfy.Bo tak normalnie,to zwykłe mleczko i codzienne utrzymywanie w czystości zupełnie nam wystarcza.A z bakteriami trzeba żyć w zgodzie.W czystym domu te co są nie szkodzą,a bez nich była by tragedia.
        To tak samo jak sterylne chowanie dzieci a potem Lakcidy i inne tam takie.
      • ananke666 Re: Co za potwory... 29.05.11, 12:02
        Moja siostra też ma taki numer na koncie, gotowała wszystko. Dziecko do szpitala nie trafiło, ale chorowało non stop. Pediatra ochrzanił lekko, po czym wygłosił zdanie: "Dziecko należy trzymać w średnim brudzie!" smile
    • sadosia75 Re: Co za potwory... 29.05.11, 12:34
      Kuzynka urodziła w zeszłym roku. ciągle gotowała, wyparzała wszystko co się da. Potrafiła wyprasować ciuchy i jeszcze ciepłe zakładać dziecku żeby po 2 godzinach zmienić na nowe bo były brudne.
      W głowie jej się nie mieściło to, że jak ona swoje dziecko daje do całowania każdemu chętnemu ( do dziś pamiętem obrzydliwą opryszczkę jej teściowej jak całuje dzieciaka ) to robi większe kuku dziecku niż gdyby dziecko chodziło w ubraniach niewygotowanych itp.
    • budzik11 Re: Co za potwory... 29.05.11, 14:49
      Ja w bakterie wierzę jak najbardziej i... bardzo je lubię wink. I absolutnie nie mam zamiaru z nimi walczyć. I uważam, że chorzy (fizycznie i psychicznie) są ci, którzy wszystko dookoła wyparzają, dezynfekują i odkażają.

      CytatPłyn jest niepozorny, bezbarwny, z napisem: 'Zabija 99,9 proc. bakterii'. Stoi w każdym amerykańskim domu, sklepie i urzędzie. Mamusie pakują go dzieciom do szkoły, kierowcy zabierają do auta, podróżnicy - do walizki. Dla Europejczyka płyn przeciwbakteryjny - stały element codzienności za oceanem - jest chyba najbardziej kuriozalnym przykładem amerykańskiej paranoi skierowanej przeciw brudowi i bakteriom. Bo Amerykanom czyste bezpłatne toalety w każdym niemal miejscu publicznym, a w nich mydło i bieżąca woda, którą bez obaw można pić prosto z kranu, nie wystarczają. Do walki z brudem i zarazkami potrzebny im cały arsenał środków chemicznych - odświeżaczy powietrza zabijających zarazki, dezynfekujących płynów do dywanów walczących z zapachem sierści zwierząt, odkażaczy lodówek, toalet, siedzeń samochodowych, krzeseł biurowych, portfeli, zegarków i laptopów. Płyn przeciwbakteryjny jest gwiazdą tego neurotycznego dezynfekcjobiznesu i właśnie jemu i tysiącom innych środków czystości wydali wojnę zwolennicy naturalizmu.
      tu cały artykuł: www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,80530,8978773,Brudasy.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka