Dodaj do ulubionych

Uciążliwi sąsiedzi

15.06.11, 21:24
Mam od kilku miesięcy bardzo uciążliwych sąsiadów i w związku z tym mam pytanie:
czy w dzień (jak jeszcze nie ma godziny 22) puszczają bardzo głośną muzykę to mogę to gdzieś zgłosic i jakoś spowodowac żeby słuchali tak muzyki aby nie było słychac w innych mieszkaniach i na klatce. Rozmowa z nimi nic nie daje bo już próbowałam.
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 21:30
      Był taki watek na Forum Kraj albo Forum Społeczeństwo, oprócz głupich dogaduszek było sporo niezłych rad, również podpowiedzi prawnych.
    • sadosia75 Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 21:32
      O to może Twoi sąsiedzi to moi sąsiedzi? bo mam takich co to dzień w dzień słuchają muzyki na full.
      Zgłaszam na policję za każdym razem. Dzisiaj było disco polo. wczoraj jakieś techno. najczęściej leci viva na całe osiedle.
      Możesz też zgłosić do wspólnoty, spółdzielni mieszkaniowej.
      a tu ciekawa informacja na pewno przyda się przy dzwonieniu na policję.
      • stef63 Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 21:49
        Mnie bardziej interesuje jak to jest od strony prawnej. Czy mogę dzwonic tylko na Policję i czy mogę dzwonic w dzień (nie tylko jak jest cisza nocna). Spółdzielnia prawdopodobnie nic nie zrobi, ponieważ moi uciążliwi sąsiedzi mają jeszcze dwa psy z których jeden bardzo wyje i szczeka (jak psy zostają same, a często zostają) i sąsiedzi z niższych pięter zgłaszali to w spółdzielni, ale usłyszeli, żeby zgłaszac to Straży Miejskiej.
        • sadosia75 Od strony prawnej 16.06.11, 00:21
          Zakłócanie spokoju sąsiadom, a także naruszanie ich prawa do spokoju i wypoczynku stanowi wykroczenie. Zgodnie z art. 51 § 1 Kodeksu wykroczeń – "kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.Jako że nadmierny hałas stanowi wykroczenie proponuję za każdym razem kiedy sąsiedzi emitują nadmierny hałas wzywać policję. Jeżeli po upomnieniu sąsiadów przez policję nadal będą oni zakłócać spokój głośną muzyką policja powinna sporządzić wniosek o ukaranie sąsiadów i złożyć go w sądzie grodzkim. Sąd może orzec wobec osób zakłócających areszt, ograniczenie wolności lub grzywnę.
          Proszę pamiętać, iż po zgłoszeniu wykroczenia polegającego na hałasowaniu, które zakłóca spokój jest ono ścigane z urzędu, a policja obowiązana jest podjąć niezwłoczną i skuteczną interwencję.
    • hela6 Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 22:01
      Naruszenie miru domowego.
      Jest szansa że policja zareaguje.
      Masz szczęście że mają na czym puszczać tę muzykę. Jest szansa że można im wlepić mandat gdyby nie reagowali na upomnienia.

      Ja mam gorzej sad Moi sąsiedzi zakłócają ciszę dzienną i nocną za pomocą własnych ryjów, butelek i starych gratów przewracanych po gołej posadzce. Są zwykle tak nawaleni że nie są w stanie się uspokoić. Mandaty są nieskuteczne bo nigdy nie pracowali. Kretyni policjanci mówią ze wzięliby ich na dołek gdyby była głośna muzyka /niby z czego, radio mam im kupić/? Nie płacą za mieszkanie a miasto - właściciel ma to w dupie. Wspólnota mieszkańców utrzymuje tych parszywców bo miasto nie przekazuje wspólnocie pieniędzy na utrzymanie lokalu /woda, co, utrzymanie części wspólnej, fundusz remontowy/, z mieszkania wychodzi robactwo.
      Kiedy udałam się do prezydenta miasta z pretensjami że nie dość że mamy przesrane to jeszcze na własny koszt a po sprawie sądowej z miastem o pieniądze to jeszcze jako podatnicy zapłacimy sami sobie, za sąd, komornika i odsetki i że to jest niegospodarność mieniem i pieniędzmi oraz okradanie ludzi, to skurwysyn zaczął się pultać że obrazić go przyszłam, menda jedna.
      Czy już Cię pocieszyłam że jesteś w lepszej sytuacji?
      Nie?
      To brnę dalej.
      Z drugiej strony jestem ofiarą viagry big_grin
      Sąsiadka zapoznała sobie jakiegoś podstarzałego lowelasa i nieroby jedne całą noc dyskutują o dupie Maryni prawdopodobnie przy wińsku bo głosy podniesione a potem ostry seks, przynajmniej wrzaski ostre i znowu dyskusje.
      Można się pociąć. Zwłaszcza że pukanie w ścianę nie przynosi skutku a by zapukać do mieszkania musiałabym przelecieć przez podwórko do sąsiedniej bramy.
      Kto rozdaje renty i wcześniejsze emerytury ja się pytam?
      Do roboty zagonić to by spali w nocy jak ludzie.
      Na policje przecież nie zadzwoni bo głośno muzyki nie słuchają big_grin

      Myślałam o przeprowadzce ale nie kalkuluje mi się zupełnie.
      Przez ostatnie lata gruntownie wyremontowaliśmy budynek od fundamentów po dach. Instalacje wod-kan, odwodnienie, izolacja fundamentów, ocieplenie budynku, modernizacja węzła cieplnego, termo zawory, wymiana okien, instalacja wod-kan, remont dachu i wymiana rynien.To mi się nigdy nie zwróci przy sprzedaży czy zamianie uncertain
      Taniej wyjdzie leczenie psychiatryczne.

      No to się wywnętrzyłam.
      Przepraszam za wulgaryzmy i dziekuję za uwagę.

      • stef63 Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 22:18
        Bardzo Ci współczuję. Masz dużo gorzej niż ja.
        Ja bardzo bym nie chciała byc na wojennej ścieżce z jakimkolwiek sąsiadem, ale nie wiem czy tak się da. Mam tylko nadzieję, że oni to mieszkanie wynajmują (a nie kupili) i się wyprowadzą.
        Może ktoś ma jakiś pomysł jak powinnam postąpic.
        Ja nie rozumiem dlaczego muzyki nie można słuchac tak, żeby nie było słychac w innych mieszkaniach. Przecież ja też słucham muzyki, radia, gra u mnie telewizor, ale z mojego mieszkania nie słychac żadnych głośnych dźwięków.
        Oni jak słuchają muzyki przez kolumny to ta muzyka w ich mieszkaniu ma inny dźwięk, a u mnie to słychac tylko takie: łup, łup, łup.
        • hela6 Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 22:32
          Doskonale znam ten problem, czasem w budynku nieopodal odbywa się wesele smile

          Z drugiej strony mogę Ci poradzić zachowanie zimnej krwi i spróbowanie odciągnięcia swojej uwagi. Spróbuj się nie nakręcać bo potem ten hałas bardzo boli w psychikę.
      • hela6 Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 22:21
        Gogle mówią ze naruszenie miru jest wtedy gdy ktoś Ci sie właduje z butami nieproszony do domu, ale gliniarze tak mówią również o zakłócaniu ciszy. Może to się mieści w definicji :"mir domowy, czyli wolność niezakłóconego korzystania z domu, mieszkania, ale także z lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu. "
    • mkaroli Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 22:19
      Moi sąsiedzi mili ludzie mają nałóg palenia, pod moim oknem. Rozmowy nie pomagają, dzisiaj usłyszałam, że chyba się starzeje, że mam taki wyczulony węch. no ręce opadają, ze starości oczywiście. ich synek już wyrósł z muzyki puszczanej na cały regulator.
      • iwonadan1 Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 22:43
        Mieszkam w domu jednorodzinnym. Moi sąsiedzi nie mają zwyczaju oddawać śmieci odpowiednim firmom (trzeba przecież płacić) tylko palą nimi w piecu -grzeją wodę "do mycia" z ich komina unosi się w moją stronę czarny duszący dym. Jeśli nie zorientuję się w porę, że rozpoczęli palenie i nie pozamykam szczelnie okien i drzwi mam w domu smród dymu z palącego sie plastiku, gumy itp. Ciężko wywietrzyć i wytrzymać trudno.
        • moniko2 Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 06:21
          Jeśli Twoi sąsiedzi palą śmieci w piecu, można to zgłosić do gminy. Po pierwsze jest nakaz posiadania podpisania umowy o wywóz śmieci komunalnych (min 2 razy w miesiącu- mówi o tym ustawa o odpadach), po drugie przy takiej umowie firma, która odbiera odpady ma obowiązek odbierać (w określonym z góry) terminie odpady podlegające recyklingowi BEZPŁATNIE. Jeśli potrzebujesz podstawy prawnej zmuszającej do podpisania umowy o wywóz odpadów komunalnych daj znać na maila moniko2@tlen.pl
          Pracuję w takiej firmie i wiem ilu "chętnych inaczej" karnie zgłasza się do podpisania umowy, bo jest kara. O ile dobrze kojarzę należy to zgłosić funkcjonariuszom Służby Miejskiej.
          Pozdrawiam Monika z Poznania
          • hela6 Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 07:22
            Sama osobiście znam osoby które mają umowę na mały kubełek a dom produkuje mnóstwo śmieci które są spalane już nie w piecu bo nowoczesny ale przed domem w ognisku.

            > po drugie przy takiej umowie firma,
            > która odbiera odpady ma obowiązek odbierać (w określonym z góry) terminie odpad
            > y podlegające recyklingowi BEZPŁATNIE.

            W zasadzie wszystkie śmieci mogą podlegać recyklingowi wiec uściślij proszę w czym rzecz.
            • ko_kartka Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 10:10
              Kompostu nie zabierają...

              Zabierają: papier, szkło, metal. Z małymi wyjątkami (opakowania po olejach, porcelana i takie tam). Dają odpowiednie worki, przyjeżdża auto raz na jakiś czas, wystawiasz te worki i zabierają. Nie płacisz za odebranie posegregowanych śmieci. Od któregoś roku istnieje obowiązek odbierania segregowanych odpadów nieodpłatnie, chyba dla wszystkich firm, a dla miejskich na pewno.
              • hela6 Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 15:05
                Chmmm, u nas nie ma takiego obyczaju ale właśnie "odpadki organiczne" widziałam kubły przy normalnych śmietnikach.
                • ko_kartka Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 15:25
                  Ja Ci mówię, jak jest w domkach, gdzie sama podpisujesz umowę z firmą wywożącą odpady. A straż wiejska chodzi i kontroluje, czy umowa podpisana. Jak jest w blokach - nie wiem... Ale kubłów na kompost obok śmietników to jeszcze, jak żyję, nie widziałam - chyba mało widziałam, wobec tego smile
              • eponak Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 15:40
                Ale jak to nie płacisz? Moi starzy płacą za każdą zameldowaną osobę zgodnie z obliczeniami minimalnego zużycia (bardzo wysokie). I żeby śmieszniej było, trzeba kupić specjalne worki, bo w takich zwykłych nie zabiorą. I chyba też muszą być posegregowane, ale chyba można zabulić więcej za worki i kupić takie na niesegregowane śmieci, które ktoś wtedy posegreguje. Gdzie jest bezpłatny odbiór odpadów?
                • olinka20 Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 17:56
                  U mnie jest bezpłatny wywóz segregowanych smieci.
                  My oddajemy plastik, papier i szkło, kompost tez mozna, wywoza 1 w tygodniu, pozostałe 1 w miesiącu.
                  Worki dostajemy za darmo, ile dusza zapragnie.
                  Płacimy za wywzó normalny, kubeł raz w tygodniu.
                • ko_kartka Re: Uciążliwi sąsiedzi 17.06.11, 09:39
                  Ja płacę za wywóz kubła/konkretnej ilości śmieci, a nie za osoby. Worki na segregowane dostaję za darmo, 2 razy w m-cu wywożą. Jakbym chciała trawę i liście wywozić, to muszę kupić od nich odpowiednie worki, ale nie wiem, czy to odpłatnie zabierają, bo nigdy tego nie robiłam. Łódzkie MPO takie ma zasady.
                  • hela6 Re: Uciążliwi sąsiedzi 17.06.11, 15:03
                    Zawsze się płaci za konkretny pojemnik, tylko jeśli mieszkasz w bloku to pojemnik dzieli się przez osoby i wychodzi opłata ode łba.
      • stef63 Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 22:46
        Moi uciążliwi sąsiedzi mają więcej grzechów na sumieniu, ja napisałam o wyjącym psie i głośnej muzyce.
        Na początku na drabince po której wchodzi się na dach (jest dokładnie na przeciwko moich drzwi) powiesili mi dwie brudne, śmierdzące szmaty do wycierania psów. Poprosiłam żeby więcej mi tych śmierdzącyh szmat nie wieszali bo ja nie mam ochoty wąchąc, ani oglądac tych brudnych szmat. Na razie ich nie ma, ale nie jest mokro na dworze. Zobaczę co będzie jesienią i zimą.
        Śmieci wynoszą na klatkę i tak stoją wiele godzin w dzień lub całą noc zanim wyniosą do śmietnika.
        Mieszkamy na trzecim (ostatnim piętrze) więc jest zakończenie schodów i wejście na dach.
        Do balustrady stanowiącej zakończenie schodów przywiązali łańcuchem rower i tak trzymają a mają piwnice. Zwróciłam uwagę sąsiadowi, że nie może trzymac tu rowera bo po pierwsze zasłania wejście na dach, a ponieważ jest przywiązany łańcuchem to nie można go odstawic, po drugie nie mieści się w tym miejscu gdzie jest balustrada i "wychodzi" na schody przez co ja nie ma swobodnego dostępu do schodów. Na co sąsiad zaproponował że obróci go pionowo.
        Więc się zgodziłam i to był mój błąd. Bo po kilku dniach pojawił się drugi rower. Przez kilka dni były obracane pionowo i przywiązywane, a po kilku dniach już stawiane normalnie.
        Uznałam, że więcej nie będę z nim rozmawiac bo facet jest nieuczciwy i nie dotrzymuje słowa i zgłosiłam te rowery w spółdzielni. Nie wiem czy spółdzielnia podjęła jakieś działania (nie miałam czasu zapytac w spółdzielni), ale po pewnym czasie jeden rower wylądował na balkonie, a drugi nadal stoi. Muszę znowu zgłosic to w spółdzielni.
        Skąd biorą takie buraki?
        • stef63 Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 22:51
          Skąd biorą takie buraki?

          Miało byc:
          skąd biorą się takie buraki?
        • joanka-r Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 14:00
          ''Na początku na drabince po której wchodzi się na dach (jest dokładnie na przeciwko moich drzwi) powiesili mi dwie brudne, śmierdzące szmaty do wycierania psów. Poprosiłam żeby więcej mi tych śmierdzącyh szmat nie wieszali bo ja nie mam ochoty wąchąc, ani oglądac tych brudnych szmat. Na razie ich nie ma, ale nie jest mokro na dworze. Zobaczę co będzie jesienią i zimą.
          Śmieci wynoszą na klatkę i tak stoją wiele godzin w dzień lub całą noc zanim wyniosą do śmietnika.
          Mieszkamy na trzecim (ostatnim piętrze) więc jest zakończenie schodów i wejście na dach.
          Do balustrady stanowiącej zakończenie schodów przywiązali łańcuchem rower i tak trzymają a mają piwnice. Zwróciłam uwagę sąsiadowi, że nie może trzymac tu rowera bo po pierwsze zasłania wejście na dach, a ponieważ jest przywiązany łańcuchem to nie można go odstawic, po drugie nie mieści się w tym miejscu gdzie jest balustrada i "wychodzi" na schody przez co ja nie ma swobodnego dostępu do schodów. Na co sąsiad zaproponował że obróci go pionowo.
          Więc się zgodziłam i to był mój błąd. Bo po kilku dniach pojawił się drugi rower. Przez kilka dni były obracane pionowo i przywiązywane, a po kilku dniach już stawiane normalnie.
          Uznałam, że więcej nie będę z nim rozmawiac bo facet jest nieuczciwy i nie dotrzymuje słowa i zgłosiłam te rowery w spółdzielni. Nie wiem czy spółdzielnia podjęła jakieś działania (nie miałam czasu zapytac w spółdzielni), ale po pewnym czasie jeden rower wylądował na balkonie, a drugi nadal stoi. Muszę znowu zgłosic to w spółdzielni.
          Skąd biorą takie buraki?''

          stef myślałam, ze to ja jestem upierdliwa ale ty bijesz wszystkich na głowę...
          co byś zrobiła gdybyś mieszkała w moim bloku gdzie na klatkach, półpiętrach stoja 2 wózki dla bliźniaków - kolubryny ogromne, kilka rowerków trzykołowych, hulajnogi, sanki i bóg wie co jeszcze?
          • ko_kartka Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 15:28
            A przejść jeszcze można...?
          • jagoda85 Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 17:46
            A wózkowni nie macie?
            • hela6 Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 17:50
              U mnie we wspólnocie to prędzej trumnę zobaczysz niż wózek uncertain
              Kurde starzy nie powinni mieszkać tak na kupie bo to zbiorowisko strasznie złej energii. Czasem człowiek boi się wyjść z mieszkania żeby nie słyszeć narzekań uncertain
          • stef63 Re: do joanka-r 16.06.11, 21:53
            > stef myślałam, ze to ja jestem upierdliwa ale ty bijesz wszystkich na głowę...
            > co byś zrobiła gdybyś mieszkała w moim bloku gdzie na klatkach, półpiętrach sto
            > ja 2 wózki dla bliźniaków - kolubryny ogromne, kilka rowerków trzykołowych, hul
            > ajnogi, sanki i bóg wie co jeszcze?


            Wózek akurat mi zupełnie nie przeszkadza, bo jakiś czas stał (mieszkali inni ludzie z małym dzieckiem) i nie zwracałam im żadnej uwagi. Stał wózek i jakiś pojazd do zabawy wielkości wózka.
            Ja rozumiem sytuacje wynikające z normalnego życia. Klatki są małe (trzech lokatorów na piętrze, nie ma żadnych długich korytarzy, do każdego mieszkania ze schodów są jakieś 2-4 kroki). W bloku nie ma wózkowni, w piwnicy trzymac wózka też nie można bo w piwnicy często jest powódź, więc śmierdzi wilgocią. Znam rozkład pomieszczeń tego mieszkania i na trzymanie wózka nie ma miejsca.
            Rowery to inna para kaloszy. My wszyscy mamy piwnice. Rower nie przejdzie wilgocią tak jak wózek. Ja się im wogóle dziwię, że chce im się codziennie taszczyc te rowery na trzecie piętro, bo do piwnicy jest dużo bliżej i byłyby bezpieczniejsze.
            Jak się ma mieszkanie gdzie nie ma gdzie trzymac rowerów to się rowerów nie powinno miec.
            Rowery pojawiły się po jakiś czterech miesiącach ich mieszkania. Rower jest opierany brudnymi kołami o ścianę. Już ubrudzili całą ścianę. Przecież jej nie odnowią. To są ludzie którzy wynajmują mieszkanie i wyznają zasadę zniszczyc, ubrudzic i wynając następne.
            Mieszkam w tym bloku od początku (blok ma 11 lat) i mam zamiar mieszkac jeszcze długo i nie jest mi obojętne jak wyglada klatka. Czy jest brud, dziadostwo czy nie.

            Co do psów to uważam, że pies w bloku to jest to krzywda dla psa i dla sąsiadów.
            W tamtym tygodniu pies wył i szczekał od 5 do 6 rano, ponieważ był sam (nie był wieczorem wyprowadzony). Pies wogóle często wyje jak zostaje sam i są to np godz. od 23 do 2 w nocy, + kilka godzin dziennie jak oni są w pracy.
            Mam rodzinę w Kanadzie i wiem od rodziny, że np. w Kanadzie jest zakaz posiadanie psów w bloku.
            Jeżeli ktoś ma psa, to moim zdaniem ma obowiązki wobec psa. Ja nie rozumiem dlaczego wszyscy w około muszą ponosic konsekwencje tego, że ktoś ma psa.
            Pies zostawiony sam wyje, bo się boi, bo jest niewybiegany, a właściciel ma to głęboko w nosie. Co go to obchodzi że pies wyje w nocy jak on jest na imprezie (przecież on się musi zabawic i jemu nie wyje za uszami tylko sąsiadom, co go to obchodzi, że ktoś ma małe dziecko i nie może go uśpic bo pies wyje, co go obchodzi że ktoś jest chory i chciałby miec trochę spokoju itd.)

            Bardzo nam daleko do krajów cywilizowanych, i uważam że za mojego życia się to nie zmieni, dlatego że jest społeczne przyzwolenie na hałasowanie, na niszczenie wszystkiego (bo nie moje).
            • hela6 Re: do joanka-r 16.06.11, 22:41
              Często wynajmujący mieszkanie nie udostępniają piwnicy w której mają własna graciarnie. Odmawianie człowiekowi prawa do roweru bo ma małe mieszkanie to sama nie wiem jak to nazwać.
              Co do reszty to psy sa głupie bo dały się ucywilizować i wmanewrować w "przyjaźń" z człowiekiem. Powinny latać po lasach i łąkach i gryźć ludzi w dupę big_grin
              • stef63 Re: do hela6 17.06.11, 21:18
                Pobuszowałam trochę po necie w wyżej wymienionym temacie i wyczytałam, że w Polsce są przepisy zabraniające hałasowania w dzień, jak też przywołujące do porządku właścicieli psów.
                Tyle tylko że instytucje i organa powołane do stosowania tych przepisów mają to głęboko w nosie. Jest też przyzwolenie zwykłych ludzi żeby tak było.
                Pomimo, że większośc ludzi zachowuje się ok, to hołubieni są ci którzy niszczą i hałasują.
                Normalny ludziom udziela się rad, że jak im nie pasuje hałasujący sąsiad lub wyjący pies to mają się wyprowadzic. Ja natomiast uważam, że powinno byc dokładnie odwrotnie, czyli, że to hołota, buractwo i menelstwo powinno się wyprowadzic skoro nie potrafi się dostosowac do zasad ogólnie przyjętych i do obowiązujących przepisów, a przepisy prawa nie powinny byc martwymi przepisami.
                W cywlizowanych krajach te przepisy są skutecznie, czyli da się tylko trzeba chciec.
                Podałam przykład Kanady, w Europie Zachodniej też tak jest i np. Skandynawii.


                hela6 napisała:

                > Często wynajmujący mieszkanie nie udostępniają piwnicy w której mają własna gra
                > ciarnie. Odmawianie człowiekowi prawa do roweru bo ma małe mieszkanie to sama
                > nie wiem jak to nazwać.
                > Co do reszty to psy sa głupie bo dały się ucywilizować i wmanewrować w "przyjaź
                > ń" z człowiekiem. Powinny latać po lasach i łąkach i gryźć ludzi w dupę big_grin



                Jak się ma małe dziecko to wózek jest koniecznością, rower nie jest koniecznością jak się nie ma go gdzie trzymac zwłaszcza jak się ma dwa samochody (moi uciążliwi sąsiedzi mają dwa samochody, a jest ich trzech - rodzice i 16-letni syn).
                Czy jak np. nie masz w kuchni miejsca na zmywarkę to ją kupujesz czy rezygnujesz z niej bo nie masz jej gdzie postawic? Idąc Twoim tokiem rozumowania to niby dlaczego masz sobie odmówic prawa do posiadania zmywarki ( bo masz małe mieszkanie i nie masz na nią miejsca). No przecież można np. na klatce zamontowac. Dałam przykład zmywarki, można dac przykład każdego innego mebla czy dużego przedmiotu.

                Klatka schodowa nie należy do żadnego lokatora czy mieszkania. Jest częścią wspólną i każdy lokator ma prawo korzystac z niej, nie niszczyc jej, nie zagracac rowerami i innymi gratami ponieważ jest to ciąg komunikacyjny i ciąg ewakuacyjny.
                Rowery moich sąsiadów zwyczajnie zawadzają na klatce bo klatka jest mała, ja przez ich rower nie mam swobodnego dojścia do schodów (żeby wejśc na schody to muszę rower omijac).
                Rower zasłania też wejście na dach ( pracownicy spółdzielni wchodzą na dach od czasu do czasu), roweru nie można odstawic żeby wejśc na dach bo jest przypięty do balustrady łańcuchem.
                Dla mnie to oni mogą miec nawet 10 rowerów, byle nie na klatce. Mogą sobie trzymac na środku swojego pokoju (wogóle nie będzie mi to przeszkadzac).
                Inni sąsiedzi też mają rowery i nikt nie trzyma ich na klatce - wszyscy mamy duże piwnice. Trzymają tylko oni. Mam na swoim piętrze jeszcze jednych sąsiadów i też mieli dwa rowery i trzymali je na balkonie.

                Ja np. mam dwie duże, ciężkie donice ceramiczne na balkonie. Nie mogą tam stac cały rok bo nie są mrozoodporne więc mój M musi je taszczyc do piwnicy.
                Rozumując tak jak moi sąsiedzi to też mogłabym je wystawic na klatkę i przywiązac czymś.

                Co do psów to tak jak napisałam wyżej w Polsce też są na to paragrafy tylko się ich nie stosuje. Jak się ma psa w bloku to ma się obowiązki wobec psa. Sąsiedzi z niższych piętr zgłosili do Straży Miejskiej, że pies godzinami wyje i szczeka, Straż przyjechała na interwencję, ale akurat pies wtedy nie szczekał więc im się upiekło.
                Możesz mi wytłumaczyc dlaczego ja mam ponosic konsekwencje tego, że ktoś ma psa.


                • hela6 Re: do hela6 17.06.11, 22:21
                  Krótko.
                  A gdzie ja napisałam ze masz ponosić konsekwencje posiadania przez kogoś psa?

                  Mam 3 samochody i 4 rowery na 2 dupy i mam na nie miejsce swoje osobiste i prywatne. Sąsiad takiego miejsca nie ma i samochodu też, trzyma rower na korytarzu a mnie zęby nie bolą z tego powodu bo wiem ze rower jest mu po prostu potrzebny do w miarę przyzwoitego funkcjonowania a zmywarka nie jest mu do tego niezbędna wiec nie daje mu prawa wystawiania owej na korytarz.

                  Owszem są przepisy co do uciążliwych sąsiadów ale prędzej uda Ci się parasol w życi otworzyć niż przepisy wyegzekwować.
                  • stef63 Re: do hela6 17.06.11, 22:44
                    Co do przepisów to przecież napisałam jak z nimi jest w Polsce.
                    Co do rowerów to tak jak napisałam dla mnie może miec ich nawet 10 tylko nie na klatce bo nie ma na nie miejsca, i to jest jego problem co z z tymi rowerami zrobi.
                    Co do psa jeszcze raz: ma się psa to ma się obowiązki wobec psa.

                    Dlaczego ja mam wysłuchiwac wielogodzinnego wycia i szczekania psa, zarówno w dzień jak i w nocy.
                    Pies wyje tylko wtedy kiedy jest sam.
                    Wyje bo się boi i nie jest wybiegany, a oni zostawiają psa bo mają w nosie dobro psa.
                    To nie jest mały pies tylko amstaf.
                  • stef63 Re: do hela6 17.06.11, 22:49
                    Są ludzie którzy nie wyobrażają sobie życia bez zmywarki. Zmywarkę podałam tylko jako przykład to może byc każdy inny mebel. Czytaj ze zrozumieniem.
                    Napisałam, że ma piwnicę, ma balkon tam może trzymac rowery. Może też w mieszkaniu.
                    Nie może na klatce.
                    • hela6 Re: do hela6 18.06.11, 15:49
                      A widzisz, że ma warunki to nie doczytałam, to zmienia postać rzeczy.
                • lirio Re: do hela6 24.06.11, 16:48
                  Rowerów, ani nic innego nie można trzymać na klatce, bo to jest wbrew przepisom przeciwpożarowym. Jeżeli zagradzają drogę ewakuacyjną (sprawdzić przepisy i pomierzyć) można zrobić zdjęcie i napisać do spółdzielni/zarządcy o natychmiastowe usunięcie.
                  Moja spółdzielnia była podatna na wszelkiego rodzaju "paniki" powypadkowe i po pożarze hotelu socjalnego kazała bezwzględnie usunąć wszystko z klatek schodowych - łącznie ze stojącymi kwietnikami.
                  Poza tym po takim piśmie, boją się, że jak coś się stanie to były skargi i ktoś pójdzie siedzieć.
                  • hela6 Re: do hela6 24.06.11, 17:32
                    U nas rowery i wózki na korytarzu nie są problemem, za to problem stanowi menel który prędzej czy później puści nas z dymem, oby nie z hukiem uncertain
              • ivoncja Re: do joanka-r 24.06.11, 15:50
                Hela, coraz bardziej Cię lubię. smile
                Przepraszam za prywatę.
            • ja.dorcia Re: do joanka-r 17.06.11, 10:40
              Weż jednak pod uwagę, że piwnice są częściej okradane niż rowery przypięte na klatce schodowej, gdzie złodziej ma większe szanse bycia przyłapanym. Pozatym szczury i inne gryzonie lubią się opiekować oponami, siodełkami, itp. a w starych blokach jest to spory problem.

              Co do roweru, to jaki ma sens, czy pojawiły się od razu, czy po kilku miesiącach? To, że ktoś miał możliwość wynając akurat takie mieszkanie, to nie jest jego wina (nie znasz sytuacji w jakiej się znaleźli). Z drugiej strony wymagać pozbycia się roweru tylko z takiego powodu to jest już moim zdaniem przesada...
              • stef63 Re: do ja.dorcia 17.06.11, 21:39
                ja.dorcia napisała:

                > Co do roweru, to jaki ma sens, czy pojawiły się od razu, czy po kilku miesiącac
                > h? To, że ktoś miał możliwość wynając akurat takie mieszkanie, to nie jest jego
                > wina (nie znasz sytuacji w jakiej się znaleźli). Z drugiej strony wymagać pozb
                > ycia się roweru tylko z takiego powodu to jest już moim zdaniem przesada...



                Blok ma 11 lat więc jest prawie nowy.
                Mieszkań na wynajem jest bardzo wiele i można sobie wynając takie gdzie będzie miejsce na trzymanie rowerów.
                To że rowerów nie było od początku ich mieszkania ma takie oto znaczenie, że przez kilka miesięcy zdążyli bardzo dokładnie poznac blok i swoje mieszkanie, żeby się przekonac, że na rowery nie ma miejsca, ale oni mimo to postanowili je kupic bo uznali że będą trzymac je na klatce. Pytam się jakim prawem uznali , że mogą trzymac rowery na klatce. Przepisy prawa i regulamin spółdzieni zabraniają trzymania rowerów na klatce jak też innych gratów.
                Po pojawieniu się pierwszego ich roweru na klatce powiedziałam sąsiadowi, że nie może trzymac go na klatce ponieważ klatka nie jest jego własnością, rower zastawia wejście na dach, ja nie ma swobodnego dostępu do schodów. Sąsiad zaproponował, że wobec tego obróci rower pionowo na co ja powiedziałam że dobrze, i to był mój błąd. Rower był obracany kilka dni po czym pojawił się drugi rower i już nie były obracane. Zgłosiłam to do spółdzielni i teraz jeden jest na balkonie drugi nadal stoi na klatce.

                Dalszą argumentację w tym temacie napisałam heli6 - poczytaj sobie bo nie chcę się powtarzac.
                • hela6 Re: do ja.dorcia 17.06.11, 22:23
                  A tak z ciekawości to co Ty na tym dachu robisz?
                  • stef63 Re: do ja.dorcia 17.06.11, 22:34
                    A gdzie ja napisałam, że wchodzę na dach.
                    Napisałam że pracownicy spółdzielni wchodzą na dach. Czytaj ze zrozumieniem.
      • gazeta_mi_placi Re: Uciążliwi sąsiedzi 18.06.11, 18:59
        Skoro palą pod cudzymi oknami to raczej mili nie są, chyba że to miała być ironia.
    • agawa70 Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 22:45
      Moi sąsiedzi parę razy próbowali głosno słuchac muzyki. Bardzo głosno. Kiedy trwało to już dłuższą chwilę to mąż którego jasna cholera wzięła włączył muzę u nas... a że głośniki mamy jakies niebylejakie i moc słuszną posiadają to z łatwością zagłuszył sąsiada. Po chwili ściszył zupełnie - grało głośno u nich nadal - no to znowu podgłośnił i tak do skutku, aż sąsiad wyłączył u siebie albo sciszył.
      Następnym razem kiedy tylko podgłaśniali tak że ściany drżały - my włączaliśmy na chwilę jezcze głośniej. I tak za każdym razem - ale nie było ich wiele. Od tamtego czasu jest spokój i jak słychac od nich muzykę to cicho, my też nikogo nie zamęczamy naszą muzyką, jak chcemy posłuchac głośniej to po to są słuchawki.
      Polecam ten sposób suspicious z sąsiadami jesteśmy w bardzo poprawnych stosunkach, na "dzień dobry" i w ogóle tongue_out
      • eponak Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 23:00
        To prawda big_grin Ja wiem, że sposób uciążliwy, ale mam sąsiadów z takiego towarzystwa, że nawet straż miejska nie chce jeździć na interwencje. I sąsiad z góry (lekko psychiczny), kiedy jego kobieta wyjeżdżała to katował nas muzyką. Ja wszystko rozumiem, można chcieć czasami posłuchać głośno muzyki bo cośtam, ale sąsiad potrafił puścić jedną piosenkę (z rodzaju granych w rmf, albo w radiu zet) i słuchać jej non-stop przez kilka dni chamski głośno. Kiedy usłyszy sie setny raz jakiś "hit sezonu", to ścianami chce się rzucać. Zwłaszcza, że u mnie w mieszkaniu wszystko się trzęsło od muzyki. Sąsiad miał też zwyczaj puszczania muzyki nagle o 2 w nocy - i kiedy była jego kobieta, to trwała "kłótnia": ona ściszała, a on rozkręcał na maxa, potrafili tak z godzinę.

        W końcu mój ukochany zaczął odpowiadać na ta muzykę jakimś death metalem z gatunku najczarniejszych i najmroczniejszych big_grin I sąsiad dał sobie spokój w końcu ze słuchaniem, raczej na stałe, bo miał ten zwyczaj głównie w okresie wiosenno-letnim. Insza inszość, że samemu można przez to skończyć tłumacząc się policji albo spółdzielni.
        • hela6 Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 23:07
          No właśnie tu jest problem że chama będą się bali a na spokojnego człowieka doniosą smile
          Jak mnie się zdarzyło kiedyś dostać jakiegoś napadu szału i o północy z dzikim wrzaskiem zaczęłam skakać nogami bosymi po drzwiach zapijaczonych sąsiadów i wrzeszczeć na nich to na drugi dzień wszystkich sąsiadów przepraszałam.
          • eponak Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 23:26
            No niestety. Ja mam bardzo nieciekawe towarzystwo - część lokali należy do gminy, są mieszkania komunalne. I już pal licho jak wygląda klatka, że okna wybite, ale straż miejska i policja autentycznie nie chce jeździć przy innych sytuacjach (pijacka impreza do późnych godzin, podpalanie włączników światła, rzucanie butelkami na ulicę etc.). A ludzie nie chcą donosić i dzwonić - podobno nie wolno złożyć takiego donosu anonimowo, więc ludzie się boją, że zemszczą się później. Ale do spokojniejszych łatwiej można się przyczepić i awanturować, bo taki to nie da w zęby, albo nożem nie dziabnie smile
            • hela6 Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 07:17
              Postawiłam sprawę jasno kiedy moi pijaczkowie burczeli że ktoś im policje nasyła. Myśleli że się przelęknę tak jak reszta lokatorów budynku.
              Powiedziałam wyraźnie ze to ja a nie mój mąż jak im się wydawało dzwonie na policję i że będę to robiła tyle razy ile zajdzie potrzeba. W biały dzień kłaniają mi się w pas, otwierają przede mną szeroko drzwi od klatki schodowej i rano gdy mnie spotykają mówią "przepraszam".
              Marna pociecha ale zastraszonych sąsiadów wykorzystują na różne sposoby bo tchórzostwo zawsze można wykorzystać.
              A moje pijaczki to nie byle kto, jeden to kryminalista i narkomani z wyrokami zawieszonymi po latach odsiadki za "zły stan zdrowia" big_grin Odsiadka min za narkotyki molestowanie /tyle wymsknęło się kuratorce która pała chęcią posadzenia faceta z powrotem/.

              Gdybym nie reagowała chyba bym umarła rano usiłując spojrzeć sobie w twarz w lustrze.
              • eponak Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 09:46
                Hela, ale ja mam dwóch morderców zwolnionych przedterminowo big_grin Dzwonić? wink
                • hela6 Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 15:04
                  Jeśli są uciążliwi to ja bym dzwoniła. I tak chwilami nie chce mi się żyć i mam myśli samobójcze. Jak mnie zaciukają może pójdą siedzieć uncertain
                  Tobie nie powiem co masz robić bo musisz podjąć decyzję sama.
                  • eponak Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 15:36
                    Żartowałam sobie trochę, akurat tych morderców to nawet na oczy nie widziałam i nie wiem czy to oni rozrabiają nocami. Najgorzej jest zimą, bo wtedy stoją na klatce schodowej (za zimno na podwórku, żeby stać). A teraz jest luz, bo ciepełko i plątają się dalej smile A jesienią zrobię im numer i się wyprowadzę, ale już zaczynam się modlić, żebym sąsiadów nie miała upierdliwych i czepliwych. Na szczęście w kamienicach mniej słychać co robią sąsiedzi, a wspólnota jest jednak lepszym organem działania niż gmina lub spółdzielnia, która gwiżdże na stosunki sąsiedzkie.
                    • hela6 Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 16:35
                      > wspólnota jest jednak l
                      > epszym organem działania niż gmina lub spółdzielnia, która gwiżdże na stosunki
                      > sąsiedzkie.

                      Żartujesz sobie, prawda?
                      Wspólnota to Ty ale i Twój sąsiad i będziesz mu mogła naskoczyć na ławkę dwiema nogami "bo on jest wielki właściciel i w swoim domu se może". Wspólnota to utrapienie, wiem co mówię. Wszyscy czują się właścicielami do gadania a do myślenia, inwestowania, remontowania nie ma nikogo. Zaprowadzenie porządku też nie możliwe wo "wolnoć Tomku W SWOIM PRYWATNYM ".
                      W głowie się ludziom popierdzieliło.
                      Poza tym właśnie w kamienicach są pozostałości takich komunalnych lokatorów uncertain
                      • eponak Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 17:13
                        Hela, nie strasz mnie nawet. W spółdzielni bimbają na nas równo, jak nam zepsuli okolice okien (grzyb wlazł, bo ściany zaczęły namakać od deszczu), to przyszła jakaś komisja, spisała różne pierdoły i poszli. Tyle ich widziałam. Obiecali poprawić, koniec. A ekscesy połowy mieszkańców kamienicy ich nie interesują, ważne żeby płacili i tyle. Miałam nadzieję, że we WM będzie jedynie lepiej niż obecnie.

                        A wspólnotę znam jedną lepiej i tam jak się pokazał osobnik szkodliwy społecznie, to ukrócono go dość szybko. Wychodzi na to, że muszę pielgrzymkę odbyć, żeby trafić na normalne sąsiedztwo. Na razie wiem tyle, że administrator jest takim typem z głębi komunistycznych czasów, a jednocześnie w niczym się nie orientuje i nie bardzo wie. A reszta sąsiadów siedzi cicho jak mysz pod miotłą za każdym razem, kiedy idę do mieszkania.
                        • hela6 Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 17:43
                          Ja nie straszę, ja mam wspólnotę i na nieszczęście jestem w zarządzie bo nikt inny się nie chce interesować wspólnotą. Na dokładkę facet który razem ze mną stanowi zarząd /łaskawie się dał wybrać/ma wszystko w dupie i nawet na zebraniach wspólnoty się nie zjawia a potem gdy wspólnota podejmie na zebraniu uchwałę to ten ryje czyli opowiada ludziom bzdury takie żeby podjęli kolejną uchwałę odwołującą poprzednią. Wszystko żeby było po jego korzyści osobistej albo chorych poglądach. Nawet jak już podpisał umowę z firma na remont budynku to miał opory straszne przed podpisaniem pozwolenia na budowę. Administrator któremu zleciliśmy administrowanie to leniwe towarzystwo które muszę podkręcać co i rusz ale lepszego i tak w mieście nie ma a sama na barki tego kramu nie wezmę bo ludziska durne.

                          eponak napisała:
                          > A wspólnotę znam jedną lepiej i tam jak się pokazał osobnik szkodliwy społeczni
                          > e, to ukrócono go dość szybko.

                          To powiedz jak!
                          • eponak Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 19:14
                            hela6 napisała:
                            >
                            >
                            > To powiedz jak!

                            Chętnie, ale nie wiem, bo się nie interesowałam. Dziadkowie mojego TŻ mieszkają w takiej kamienicy ą-ę na Żoliborzu i jak się do tych artystycznych progów wprowadził rozwydrzony i przykry lokator, to wszyscy mieszkańcy się zjednoczyli i utemperowali gościa. Ale faktycznie, trzeba chcieć, tam ludzie są zaangażowani w takie społecznictwo, bo w większości siedzą na emeryturach, a nawet jak nie, to się angażują.
                            No niestety, ale znowu się to rozbija o chcenie lub nie ludzi.
                            • hela6 Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 20:11
                              Moi współlokatorzy też siedzą na emeryturach, przed TV albo w kościele.
                              Ostatnoi wszystkie 13 rodzin podpisało skargę do miasta na uciążliwego lokatora i nic. wcześniej pisaliśmy do zarządcy. To co, wpiernicz mamy im spuścić?
                              To są ryja na 4 łapy kute, szkolone w więźniu jak przetrwać będąc pasożytem. Ostatnio jeden poleciał do kuratorki swojej z poinformą że mój małżonek próbował go zastraszyć, dobre sobie. Dobrze że baba rozgarnięta i przyszła do mnie żeby na gnoja uważać bo z niego cwana gapa jest.
    • bebe.lapin Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 22:53
      a to z drugiej strony ja sie czasem zastanawiam, czy sama nie jestem uciazliwym sasiadem...
      co prawda z trzech stron mieszkania mam sciany zewnetrzne a od sasiadow z naprzeciwka dzieli mnie klatka schodowa oraz ciag 2 pomieszczen gospodarczych (schowek na rowery i "pokoj smieciowy"), a mieszkam na parterze, wiec nikomu po glowie nie skacze, zas dzwiek bardziej niesie w dol niz w gore niby, ale zawsze....

      mam tylko nadzieje, ze jak im cos bedzie przeszkadzac, to nie beda znosic z godnoscia, tylko od razu przyjda i mi uprzejmie zakomunikuja, ze moglabym: chodzic spac wczeniej, niz 4 w nocy; nie sluchac muzyki jak kto gluchy, bo juz na moje reggae nie moga; uprawiac ciszej seks :p (to chyba moje glowne grzechy jako wspolmieszkanca). dobra komunikacja kluczem do sukcesu i dobrowytu spolecznego, oto moja dewiza big_grin
      • hela6 Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 23:03
        Komunikacja?
        Jak mnie sąsiadka zobaczyła w biały dzień to zwiała! Normalnie spierniczała aż się kurzyło.

        • bebe.lapin Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 23:08
          ale Twoja miala powod, zeby udac sie zwawym krokiem w tym samym, co Twoj, kierunku, tyle ze z odmiennym wektorem smile

          ja chetnie sie dowiem, ze cos, co robie, przeszkadza, bo mnie samej trudno ocenic, moge sie tylko domyslac i zakladac, ze skoro nie pyszcza, to na razie jest ok.
          • hela6 Re: Uciążliwi sąsiedzi 15.06.11, 23:15
            bebe.lapin napisała:

            > ja chetnie sie dowiem, ze cos, co robie, przeszkadza, bo mnie samej trudno ocen
            > ic, moge sie tylko domyslac i zakladac, ze skoro nie pyszcza, to na razie jest
            > ok.

            Wiesz, mam podobne obawy bo odkąd z mieszkań zniknęły miękkie wykładziny w budynku w ogóle jest głośniej, ale z normalnymi sąsiadami czasem się pytamy wzajemnie czy wszystko jest ok.
    • gazetowy.mail Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 16:59
      Miło poczytać, że inni mają gorsze warzywa za sąsiadów niż moje buraki z parteru. Chyba zacznę ich lubić smile

      Reasumując:

      1. Wszystko co Ci się nie podoba podpieraj przepisami. Szmata nie może wisieć dlatego, że jest brzydka tylko zagraża przepisom BHP i p.poż. To samo z rowerami. Wspólne ciągi komunikacyjne w budynki muszą być puste. (Chociaż w tej sprawie to bym kilka razy szmatę cichutko wyrzuciła a sąsiad po 3 czy 5 zaginionej szmacie oduczył sie ja wieszać tam gdzie nie powinien)
      2. Sprawa oddziaływania (dzwiek, zapach itp) przez innych na Twoje mieszkanie to nie "wolnoć Tomku...." tylko imisja.
      3. Cisza nocna to jedno a prawo do odpoczynku to drugie. Zgodnie z przytaczanymi przez dziewczyny przepisami policja na zakłócanie ciszy (nie nocnej - tylko nazwijmy ją ogólnej smile ) musi przyjechać. Telefon i zdecydowany głos + powołanie się na przepis pomaga.
      4. Lokatorzy komunalni we wspólnotach to nie świetę krowy - w ich imieniu występuje "miasto". Dziwne zachowanie lub samowolki budowlane zgłaszaliśmy w naszej wspólnocie a oni informowali Wydział Lokalowy w Urzędzie o tych rzeczach. Urząd przychodził akurat gdy sąsiad "broił"
      • hela6 Re: Uciążliwi sąsiedzi 16.06.11, 17:48
        gazetowy.mail napisała

        > 4. Lokatorzy komunalni we wspólnotach to nie świetę krowy - w ich imieniu wyst
        > ępuje "miasto". Dziwne zachowanie lub samowolki budowlane zgłaszaliśmy w naszej
        > wspólnocie a oni informowali Wydział Lokalowy w Urzędzie o tych rzeczach. Urzą
        > d przychodził akurat gdy sąsiad "broił"

        No przychodził i wychodził. Osobiste pielgrzymki do wydziału spraw lokalowych i do prezydenta robiłam i mogę im co najwyżej naskoczyć na pukiel. Jeśli facet ma eksmisje bez orzeczenia lokalu zastępczego i sprawa wyeksmitowania ciągnie się i ciągnąc będzie a kasa leci o czym pisałam w pierwszym poście, to nie jest niegospodarność tylko to się nazywa że ja obrażam prezydenta miasta. Chłystek jeden.
    • hela6 Ło matko jedyna. 18.06.11, 12:35
      Spałam dziś w pokoju córki więc nie słyszałam co się działo ale rano sąsiadko mi doniosła że znów była mordownia.
      Akurat facet się nawinął pod rękę więc go zrugałam i co?
      Usłyszałam że to JEGO mieszkanie i może robić w nim co chce.
      Przypominam że mieszkanie jest komunalne, zadłużone i w dodatku facet ma eksmisję zasadzoną od ponad pół roku.
      • stef63 Re: Ło matko jedyna. 18.06.11, 14:32
        hela6 napisała:

        > Spałam dziś w pokoju córki więc nie słyszałam co się działo ale rano sąsiadko m
        > i doniosła że znów była mordownia.
        > Akurat facet się nawinął pod rękę więc go zrugałam i co?
        > Usłyszałam że to JEGO mieszkanie i może robić w nim co chce.
        > Przypominam że mieszkanie jest komunalne, zadłużone i w dodatku facet ma eksmis
        > ję zasadzoną od ponad pół roku.


        Gówno prawda, że może robic w swoim mieszkaniu co chce.
        W Polsce są paragrafy na to, tylko służby i instytucje odpowiedzialne za stosowanie tych przepisów mają to głęboko w dupie, a mają dlatego to w dupie, bo jest na to przyzwolenie większości ludzi. Dlaczego tego typu zjawisk nie ma w krajach cywilizowanych.
        To menel ma się dostowac do normalnych ludzi, a nie ludzie do meneli.
        Ponieważ ja nie zgadzam się z tym, że to ja mam się dostosowac do tych co niszczą i hałasują to nazywa mnie się upierdliwcem, czepialską i kłótliwą babą.
        • stef63 Re: Ło matko jedyna. 18.06.11, 14:45
          Słyszałam dzisiaj w radiu, że przyczyną pożaru tej kamienicy na śląsku w której zginęło 5 osób,
          a kilka zostało rannych mogło byc zaprószenie ognia przez meneli pijących na klatce.
          Była na klatce podobno nawet kanapa, żeby pijaczkom było wygodnie.
          Jestem ciekawa czy mieszkańcy kamiennicy interweniowali do odpowiednich służb i instytucji o ukrócenie tego co tam się działo, czy też pokornie się godzili z wydarzeniami.
          Jeżeli interweniowali, to jestem ciekawa co odpowiednie służby zrobiły z tym problemem.
          • hela6 Re: Ło matko jedyna. 18.06.11, 15:47
            Dla tego zbieram kwity korespondując bogato z właścicielem mieszkania. Tylko widzisz pośrednio ew. sama se będę musiała z podatków wypłacić odszkodowanie. Tych pieniędzy nikt nie ściągnie z urzędników zamiatających problemy pod dywan.
            Wpadłam na pomysł by z sąsiadka rozpocząć akcję "nękania" urzędu. Co kilka dni będziemy dzwonić z zapytaniem o postęp w eksmisji .

            W moim mieście niedawno był przypadek że tacy menele zniewolili sześćdziesięcioletnią kobietę przetrzymując ją w mieszkaniu i wykorzystując seksualnie. Kobiecie udało się w końcu zbiec jak się towarzycho dobrze upoiło.
            Zaczątki pożaru już u mnie były, paliły się szmaty pod wanną. Cały budynek z zadymioną wentylacją, wszyscy biegają jak oszaleli a pijaki piją.
            Dopiero straż pożarna uprawniona do takich działań wlazła im do chałupy i szmaty wywlokła.
            I co? I nic, społeczeństwo pokryło koszty akcji i kręci się dalej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka