Wyobraźcie sobie że stoję sobie dziś w kolejce do kasy w Biedronce a na dworze 25°C. Do sklepu z zewnątrz wchodzi kobieta i kładzie na kasie lody na patyku stwierdzając ze kupiła ale są za drogie i chce zwrotu pieniędzy. Kolejka oburzona z lekka ale kasjerka dzwoni po kierownika, kierownik po chwili przychodzi , bierze paragon i oddaje pieniądze. Daje się zauważyć że Pani do kierownika zwraca się dość poufale.Jego rzecz, ale facet zaczyna ostentacyjnie macać lody ze niby takie twarde i zamrożone jeszcze. Kolejka mruczy pod nosem na faceta a ja pytam wprost czy zamierza te lody wsadzić do lodówki. A on mi na to - ależ oczywiście, pani dopiero co je kupiła /ciekawe skąd niby wiedział

/.
Kolejka dawała do zrozumienia facetowi że jest cymbała ale on był niestrudzony. Podreptał do lodówki.
Przerażające zwłaszcza w czasach gdy ludzie umierają na w sumie nie wiadomo co cierpliwie wyhodowane w jedzeniu.
Na koniec pytanie gdzie się pisze donosy na takich.