11.10.07, 17:04
założmy:
macie psa i idziecie z nim do znajomych i ....no wlaśnie wypada, czy nie
wypada, a jeśli wypada to na ile można pozwolić psu czuć się jak u siebie w
domu i np nie pozwolić gospodarzowi usiąść na jego ulubionym fotelu?:0
albo
nie macie psa i przychodzą do was znajomi z psem, jak reagujecie? o ile w
ogóle reagujecie.
Obserwuj wątek
    • 2lila Re: a pies? 11.10.07, 17:30
      Nie mam psa i nie lubię psów w mieszkaniu, dlatego chyba mocno bym się zdziwiła
      gdyby ktoś przyszedł do mnie z psem, nie wyobrażam sobie takiej sytuacji i mam
      nadzieję, że się nie urzeczywistni.
      • gama2003 Re: a pies? 11.10.07, 17:56
        Mam psa i nie chadzam z nim w gości.Wyjątkiem był grill u znajomych
        w ogrodzie i pies został zaproszony przez dzieci gospodarzy.Pobawił
        siez dziecmi i potem leżał przy naszych krzesłach.Ale rzecz miała
        miejsce w ogrodzie i nie wyobrazam sobie żeby mój pies u kogos
        zasiadł na kanapie.Albo obcy pies u nas.Jakos mi to się nie godziwink
        Ponadto pies na obcym terenie może czuc sie nieswojo i przez to
        inaczej reagowac- nawet na dowody sympatii ze strony obcych ludzi.
    • alanta1 Re: a pies? 11.10.07, 18:06
      Mamy w domu kota, nie lubię psów, chyba by mnie coś trafiło, gdyby mi się na
      fotel wpakował uncertain Znajomi o tym wiedzą, psów nie przyprowadzają, a gdy jeden
      ostatnio wpadł po coś na parę minut to uwiązał psa na podjeździe przed domem smile

      IMO grzeczność nakazuje spytać gospodarza, czy można przyjść ze zwierzęciem...
    • hossa76 Re: a pies? 11.10.07, 18:12
      Posiadam psa, ale nigdy z nim w gości nie chadzambig_grin Chyba, że do
      teściów, którzy mają ogródek. Jeszcze się nie sptotkałam z kimś, kto
      zabierłby psa czy kota na imprezybig_grin Jak bym miała ogródek nie
      przeszkadzałoby mi to, bo lubię zwierzaki.
    • popirna Re: a pies? 11.10.07, 18:13
      Nie przepadam za psami, zwłaszcza tymi miejskimi, które wszędzie brudzą (tzn. zostawiają swoje kupska) i po których właściciele nie sprzątają, a potem z dzieckiem trzeba urządzać slalom nie tylko na trawniku - trawniki są zbyt brudne żeby w ogóle na nie wchodzić - ale także na chodnikach.
      Nie wyobrażam też sobie gości z psem w mieszkaniu.
      No dobra, wyobraźmy sobie, że jednak przyszli.
      Informuję ich, że synek boi się psów, co zresztą jest prawdą i proszę o pozostawienie, o ile to możliwe, zwierza w przedpokoju. Na dywan zdecydowanie nie wpuszczam. W przypływie psiej desperacji, gdy czworonóg nie chce siedzieć w przedpokoju bez właścicieli, pozwalam wziąć go pod stół. Oczywiście nie ma mowy o łażeniu po meblach.
      Przy pożegnaniu grzecznie proszę, żeby psa więcej ze sobą nie brali.
      Żeby nie było że jestem baba jaga, to mam pewną sympatię dla piesków podwórzowych. Raz, kiedy jeszcze mięliśmy ogródek zaprosiłam znajomych i poprosiłam o wzięcie psa, bo chciałam namówić męża na takiego samego. Pies był na podwórku, był bardzo grzeczny, a znajomi z pewnością nie wzięli by go ze sobą, gdyby nie byli wyraźnie poproszeni.
      • hossa76 Re: a pies? 12.10.07, 12:14
        A jak jest różnica między psem domowym a podwórzowym??? To jakiś
        inny gatunek jest??? Dla mnie pies to pies. Albo je lubisz albo nie.
        • gama2003 Re: a pies? 12.10.07, 13:02
          Nie wiesz? są jeszcze psy kanapowe i podkołdrowe. Co pies to
          obyczajwinka co własny to najlepszy, futro znajome, odrobaczone,
          zaszczepione itd. Lubię psy ale dawno wyrosłam z pogłaskiwania
          wszystkich napotkanychwinka podwórzowych- o ile zaniedbane i trwale
          uwięzione to mi zwyczajnie szkoda...
          • hossa76 Re: a pies? 12.10.07, 13:19
            Dokładnie, kupienie psa po to, aby stał na łańcuchu lub był
            zamknięty w klatce 2x2 jest dla mnie zupełnie bezsensowne...
            • popirna Re: a pies? 12.10.07, 17:11
              Może i lepsze jest kupienie psa po to, żeby mieszkał w mieszkaniu 30 m2, odejmij meble i powierzchnie, na które psu wchodzic nie wolno...
              Zazwyczaj w mieszkaniu biegać w ogóle mu nie wolno.
              Może i lepsze jest trzymanie psa w ogrzewanym zimą pomieszczeniu, co niezwykle współgra z psią naturą i wyprowadzanie go na trawniczek wielkości 10 m2, na który wyprowadzane są także wszystkie inne psy z okolicy.
              Być może - pies, który ma do zagospodarowania podwórze i pełni funkcję stróża, jest przy takim mieszczuchu głęboko nieszczęśliwy.
              Być może,
              ja jednak pozostanę przy swojej opinii na ten temat.
              Pies na moim podwórzu byłby ok. Pies w cudzym ogrodzie jest OK. Pies w moim mieszkaniu - zdecydowanie nie. Pies w czyimś mieszkaniu - jego sprawa. Tony kup po zimie (i nie tylko) na wspólnym trawniku irytują mnie okrutnie.
              • hossa76 Re: a pies? 12.10.07, 17:32
                1. Nie znam osób mieszkających na 30 m2....
                2. Yyyyyy , a co to są za powierzchnie na które pies nie moze
                wchodzić????
                3. Dlaczego ma nie biegać po mieszkaniu????
                4. I dlaczego załatwiać ma się na trawniku 10m2??? O spacerach
                słyszałaś, i owiększych trawnikach też?
                5. A słyszała koleżnka o dajmy na to ratlerku lub pekińczyku w roli
                stróża na dworze??? Są rasy typowo domowe...
                6. I ostatnie - czy pies MUSI koniecznie pełnić jakąś funkcję??? Ja
                mam psa z miłości ale rozumiem, że to dla Ciebie pojęcie zbyt
                abstrakcyjne....
                • popirna Re: a pies? 12.10.07, 17:58
                  1. Miałam pecha wylądowac w stolicy, w kamienicy z lat 50. W domu największe mieszkanie ma 50 m2, więc inne są mniejsze i mają metraż różny, w tym także 30 m2.Zatem - nie tylko znam osoby, które mieszkają w 30 m2, ale nawet jestem ich sąsiadką.
                  2. Powierzchnie, na które pies nie może wchodzić to regały, meble stojące prze ścianach, szafki kuchenne, laty, stoły itp.
                  3. Duży pies nie ma fizycznej możliwości biegania po małym mieszkaniu.
                  4. Nic nie poradzę, że u mnie pod domem jest trawnik, który ma powierzchnię 10 m2. A sparcery pupili z okolicy wyglądają na ogół tak, że zwierzątko biega po chodnikach i albo zdąży na ten 10 metrowy trawnik albo nie.
                  5. Ani ratlerek ani pekińczyk nie nadają się do roli stróżów, ale też moi sąsiedzi lubują sie nie w ratlerkach i pekińczykach ale w owczarkach niemieckich, owczarkach kaukaskich i tm podobnych. Reguła jest taka, że każdy następny pies jest większy od tych, które już mieszkają w domu.
                  6. Pies nie musi pełnic żadnej funkcji. Jestem przekonana, że pisałam o wymaganiach psa a nie o jego przydatności dla mnie, ale widocznie oprócz pisania, jest jeszcze sztuka interpretacji i nadinterpretacji.
                  Miłość nie jest dla mnie pojęciem zbyt abstrakcyjnym. A argumenty ad personam źle świadczą o rozmówcy, który ich uzywa a nie o tym, do którego są skierowane.
                  Wreszcie, napisałam, że psy w cudzych domach są dla mnie obojętne, choc nie jest obojetny brud zostawiany przez te psy na wspólnym trawniku. Czy w takiej postawie jest coś nie OK? Bo nie bardzo wiem, czego się czepiasz...
                  • popirna Re: a pies? 12.10.07, 18:26
                    Pewnie ta pro-blokowo-psia i anty-blokowo-psia wymiana zdań nie doprowadzi nas do żadnej konkluzji. Mam pełną świadomość, że moja niechęć do masowej ilości trzymanych w małych mieszkaniach zwierząt czyni ze mnie dziwoląga, bo właściwie wszyscy wokół psy mają. Ale może dobrze, mieć świadomość, że ludzie myślą różnie, czyli czasem tak jak ja.
                    Połowę niechęci do miasta, stolyca zawdzięcza wszechobecnemu brudowi, którego psy są główną przyczyną. Druga połowa rozkłada się na inne czynniki takie jak hałas, ruch uliczny, korki, smród spalin, syntetycznośc otoczenia.
                    Kiedyś mówiło się, że na wsi jest brudno, bo po podwórkach biegają kury i inne zwierzęta, i trzeba ciągle uważać, żeby w coś nie wdepnąć. Ja mam tak jak na wsi na podwórku, a mieszkam przy wielkomiejskim trotuarze... brrrr...
                    Ale jakby właściciele po psach sprzątali i zawsze prowadzali je albo na smyczy albo w kagańcu (niby mają obowiązek i w kagańcu i na smyczy ale ciągle zdarza się że wyrośnięty słoń lata luzem, a jego pańcia uśmiecha się - bo przecież taaki łagodny...)więc jakby te psy nie były realną uciążliwością, to uznawałabym, że nic mi do tego, kto ma jakiego psa i na ilu metrach.
                    • gama2003 Re: a pies? 12.10.07, 19:01
                      Psie odchody na ulicach to koszmar i pod tym sie podpisuje obiema
                      rękami.Psie hałasy w blokach- podobnie,psy puszczane luzem - tak
                      samo.Ale tu winni sa tylko i wyłacznie właściciele- bezmyslni i
                      kompletnie nie rozumiejący ,że komus może to przeszkadzac.
                      Ja jestem za wychowaniem ludzi i potem dopiero psów- ale tego się
                      długo w miastach nie doczekamy. .Ale widzisz- prawo prawem- a zycie
                      życiem, nie widac ludzi sprzątających po psach.I psy biegaja
                      luzem,często samopas- wypuszczane rano, wpuszczane do domu wieczorem.
                      • sarna73 Re: a pies? 11.11.07, 09:04
                        podpisuje sie pod kupami i halasami, mam dwojke dzieci i do szalu
                        doprowadza mnie kazdorazowe czyszczenie butow po spacerach z psich
                        odchodow, niemoznosc puszczenia dziecka po chodniku, bo zaraz
                        nadlatuje jakies ogromne stworzenie ktore koniecznie chce moje
                        dziecko powachac, zgrzewa mnie ze to wina wlascicieli ktorzy nie
                        wyprowadzaja pieskow na smyczy, to pies podbiega do mnie i na nim
                        skupia sie moja niechec, chociaz na wlascicielach owszem też, wkurza
                        mnie tez hałasowanie na klatce, mialam kiedys sasiadow ktorzy mieli
                        jamnika, pracowali caly dzien a pies szczekal caly dzien, na dodatek
                        chyba ograniczali mu przestrzen zamykajac pokoje natomiast otwierali
                        lazienke, byc moze w razie gdyby chcial sie zalatwic a poniewaz
                        sasiadowalam z nimi sciana lazienkowa pieska slychac bylo tak
                        jakgdyby szczekal u mnie w lazience, niestety na psa nic nie
                        dzialalo byl samotny i juz, na moje wielokrotne interwencje wywiezli
                        pieska do babci, mysle ze nie tylko ja odetchnelam z ulga, przede
                        wszytskim ten biedny jamnik mial wreszcie towarzystwo
                    • washoe Re: a pies? 13.11.07, 01:39
                      Problem kup można zgłosić do urzędu miasta.Może im więcej osób zacznie zgłaszać
                      tym szybciej coś z tym zrobią.Np. w Brukseli są specjalne maszyny i ludzie do
                      sprzątania psich kup.Moglibyśmy wziąć z nich przykład.
                      Poza tym (taka mała dygresja) nie zastanawiałaś się dlaczego Twój syn boi się psów?
                      Pozdrawiam.Zdecydowania PRO-psia.
              • gama2003 Re: a pies? 12.10.07, 18:08
                Piszac trwale uwiezione mialam na mysli psy łancuchowe, lub
                spedzajace dzien w ogrodzonym kojcu,najlepiej wybetonowanym, brodząc
                w własnych kupach a to częsty widok, nawet na ,, bogatych,,
                posesjach...
                Tak na marginesie- sa rasy psów tak wydelikacone, ze pomieszczenia
                ogrzewane zimą zwyczajnie sa niezbędne..wink
                Mieszkam w bloku, moj pies chodzi na kilka dluuuugich i dalekich
                spacerow w ciągu dnia.Wybiegany jest porządnie i ze spaceru wraca
                na wink ostatnich łapach ( może ja męczę psa?).
                A ! I popieram oobowiazek sprzatania psich min z trawnikow...Ale nie
                uważam ,że często wyspacerowanemu,wybieganemu psu - mieszkającemu
                nawet na 30 m - dzieje się jakaś krzywda...a zapchlonemu Burkowi na
                łańcuchu, który w życiu weterynarza nie widział- owszem
              • ajlii Re: a pies? 12.10.07, 20:15
                Ja mieszkam na 30 m i mam psa. A do tego stada szczurów. Pies nie wygląda na bardziej nieszczęsliwego niż w boksie schronisku. Chyba mu wielkiej krzywdy nie wyrządziłam zabierając na te nędzne 30 m.
    • agava07 Re: a pies? 12.10.07, 00:49
      goście do nas na chrzciny 300 km z dwoma psami jechali, ale psy w
      samochodzie zostały, bo ja mam synofobię (psów się boję od
      dzieciństwa i one to czują i nic nie poradzę) - uszanowali moją
      fobię i ogród; psy wyprowadzali tylko często, żeby sobie pobiegały i
      za potrzebą; niemłode te psy chyba były to wytrzymały, a chrzciny
      się udały.
    • johana19 Re: a pies? 12.10.07, 10:03
      Jestem właścicielką psa i to dosyć sporawego. W gości z nami nie
      chadza. Ze dwa czy trzy razy (jak był młodszy) był z nami u moich
      rodziców (mieszkają 240 km od nas). Zabieramy go ze sobą na wyjazdy
      (np. latem) jeśli w dane miejsce oczywiście można przyjechać ze
      zwierzętami, staramy się takie wybierać. Co do odwiedzin w naszym
      domu to znajomi przychodzą bez zwierząt. Raz tylko moja siostra
      przyjechała na chrzciny naszej córki z dwoma psami. Ale jechała z
      Niemiec, prawie 1500 km, poza tym od razu zostawali tu w Polsce na
      wakacjach, nad morzem. Psy w dniu chrzcin (był to lipiec) biegały
      sobie w jednej, odgrodzonej części ogrodu.

      Asia mama LENY
      (27-01-2005)
    • przeciwcialo Re: a pies? 12.10.07, 17:19
      O ile nie ma pcheł i nie rzuci się na naszego kota to może byc i
      pies.
      • megann120 Re: a pies? 12.10.07, 19:53
        Syn jest uczulony na sierść więc nie mialabym oporów przed nie
        wpuszczeniem, tak samo jak u mnie w mieszkaniu nie wolno palić -
        nikomu i nigdy. Na szczęscie się nie zdarzyło.
        Ja zresztą sama nie lubię chodzić tam gdzie sa psy - nawet je lubię,
        ale nie na tyle żeby je głaskać, nie wiem "jak z nimi gadać". A na
        przykład u mojej babci olanie psa to tak jakby ją olać, więc czuję
        się tam wybitnie niekomfortowo.
    • ajlii Re: a pies? 12.10.07, 20:27
      Często chodzę z psem w gości. Na szczęście wszyscy moi przyjaciele kochają zwierzęta, choć nie wszyscy mogą mieć w psy czy koty. Większość jednak ma szczury - więc czesto mnie z nimi odwiedzają. Albo z fretkami smile
      U mnie w rodzinie zwierzęta traktuje się jak członków rodziny smile Zawsze każdy mógł nas odwiedzić ze swoim psem, my do ciotek, wujków też wybieraliśmy z naszym. Tak jest do dziś smile Jak jadę do rodzinnego domu, to obowiązkowo z psem. I z nim odwiedzam wszystkich smile

      Co do swobód obywateskich pana psa w moim domu... Każdy zwierzak który mnie odwiedza z opiekunem traktowany jest jak gość. Szczur dostaje gerberka, pies wodę. Psów nie wpuszczam na kanapę z zasady - ja na ich posłania nie siadam. Zwierzaki mogą natomiast chodzić po całym mieszkaniu.
      Gdy idę z moim psem w gości pilnuję by właził na łózka, kanapy czy fotele. Poza tym jesli nikt w domu nie boi sie psów, to puszczam wolno. Mam dobrze wychowanego pupila i wiem że nic nie zniszczy smile

      • przeciwcialo Jaki gerberek dla szczura? 14.10.07, 20:50
        Czy takie papki ze słoiczka? Mój chomik co prawda to nie szczur ale
        tylko ziarna i surowe warzywa dostaje. Czasem kawałek sera.
        Takie gotowane papki też można dawać?
        • ajlii Re: Jaki gerberek dla szczura? 15.10.07, 09:12
          Chomiczkowi spokojnie możesz dawać jedzenie dla dzieci smile A gerberki są wygodne - od razu gotowe i w małych porcjach big_grin
          Dla chomika przede wszystkim warzywne. Z dodatkiem mięsa raczej nie wskazane w czasie innych pór roku niż wiosna (wiosną, w okresie rozrodu, chomiki polują - bo potrzebują białka). Jeśli już mięso to z warzywami i nie za często. Chomik może też jeść gotowane warzywa, biały ser, suchy chleb, orzechy smile
          • przeciwcialo Re: Jaki gerberek dla szczura? 15.10.07, 09:15
            Dzieki za rady. Kupie takie gotowce.
    • izunia_milo Re: a pies? 14.10.07, 18:44
      Mam psa i nie zabieram go z sobą w gości. Wyjątkiem są znajomi, którzy bardzo go
      lubią a swojego psa już niestety nie mają i nie mogą się zdecydować na
      następnego. Czasami zostawiam go u nich jak wyjeżdżam i nie mogę go z sobą
      zabrać. Więc mamy "dwa w jednym" wink, oni cieszą się psem przez kilka dni co
      jakiś czas a ja mam dla niego wspaniałą opiekę.
    • kubowa Re: a pies? 14.10.07, 19:37
      no mam psa i nie przyszło mi do głowy brać go z idąc z wizytąuncertain więc nie wiem. a
      jakby kto chciał z psem do mnie, to bardzo proszę, tylko musi się liczyć z tym,
      że mój pies jest duży a kot zaborczy. nie licząc szczurówsmile ale innych problemów
      z tym nie mamsmile
      • kanga_roo Re: a pies? 15.10.07, 16:07
        mój pies chodzi z wizytą tylko, kiedy jest zaproszony. do tego
        mieszka na 30 metrach, z czego jakieś 8 to sypialnia, do której nie
        ma wstępu. niestety, z powodu podejścia typu "pies ma mieć smycz i
        kaganiec" długie spacery w tygodniu odbywamy w porze nocnej.
        aha, nikt do nas z psem nie przychodzi, bo z racji metrażu goście są
        rzadkością.
        • kreatywni Re: a pies? 11.11.07, 07:40
          Mam psa, który w gości nie chadza, no bo i po co? Wyjątkiem są
          teściowie, którzy mają dom z ogrodem i czasem u nich nocujemy. W
          sumie to mój pies zawsze zachowuje się tak samo, czyli leży (na
          podłodze!) i obserwuje otoczenie. Nie zabraniam mu tego u teściów wink
          W związku z posiadaniem przeze mnie psa, moi goście z psem mnie nie
          odwiedzają (no bo po co?)
    • sarna73 Re: a pies? 11.11.07, 08:56
      nie mam psa i ani z psem nie poszlabym do znajomych - do mieszkania,
      ani nie zaprosilabym nikogo z psem,
    • przeciwcialo Zbedne smycze i obroze jesli macie 13.11.07, 09:08
      wyslijcie do któregokolwiek schroniska.
    • remontmam01 Re: a pies? 13.11.07, 11:01
      Jak ci się pakują znajomi z wielkim bydlakiem to mówisz:
      - Ojej, jaki śliczny piesek, właśnie mi szklane naczynie żaroodporne pękło w
      drobny mak i rozprysło się po całym mieszkaniu, ale takiemu dużemu niedźwiadkowi
      pewnie to nie przeszkadza (w tym momencie proponuje zrobić uśmiech totalnej
      idiotki).
      Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś przyszedł do mnie z pieskiem. Nie mieści mi się
      to jakoś w głowie. Może od razu z całym akwarium pod pachą, żeby rybki sobie w
      cudzej wannie popływały.
    • alexandrahs Re: a pies? 13.11.07, 11:12
      Mam psa, który w ciągu dnia kiedy jesteśmy w pracy siedzi sam w domu
      (parę godzin). Wieczorami z kolei nigdy nie wychodzimy bez niego. On
      już tak ma, ze niestety płaczesmile w związku z powyższym nie ma
      możliwości wyjścia na imprezę. Jeśli znajomi sobie nie życzą to nie
      idziemy do nich...trudno. W rodzinie nie ma problemu bo każdy ma
      psa. Przynajmniej jednego. Moja mama, moi teściowie, mój brat z
      żoną. Jest jak z dzieckiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka