Dodaj do ulubionych

Kot przybłęda

06.05.08, 10:57
Wczoraj zostałam uszczęśliwiona kotem.Jest młody,ale nie maleńki.
Niestety, jest brudny niemiłosiernie (chyba mieszkał w piwnicy)
I teraz prośba:jak go wyczyścić,żeby był "jak nowy"?
Czy mogę go wykąpać? Jeśli tak,to jak to zrobić,żeby mnie na śmierć nie podrapał?
Oczywiście kot zostaje mimo protestów "mojego połowy"
Pozdrawiam serdecznie.
Obserwuj wątek
    • wkretarka1234 Re: Kot przybłęda 06.05.08, 11:21
      smile to wspaniale , kociaki sa slodkie ja tez mam -smietnikowa- znajde. nim kapiel
      kup klatke - transporte plastikowy i zabierz do weterynarza na odrobaczanie i
      sprawdzanie czy wszytsko ok i nie ma insektow i sterylizacja czy kastracja... a
      do kapieli sa specjalne szampony. moj po zabiegach weterynaryjnych sam sie
      wywietrzyl....smile
      podobno koty baardzo nie luba kapieli...
      pozdrawiam!
      • dzioucha_z_lasu Re: Kot przybłęda 06.05.08, 11:41
        Możesz spróbować przetrzeć kota wilgotną gąbką - ja tak czyściłam
        mojego przybłąkańca. Niestety podrapanie jest wliczone w mycie kota -
        przygotuj sobie wodę utlenioną, bo nie wiadomo, co kot miał w
        pazurkach. Generalnie kot doczyści się sam. Tak, jak moja
        przedmówczyni doradza - kup transporterek, najlepiej plastikowy, nie
        wiklinowy czy z materiału, bo przestraszony kot poradzi sobie z nimi
        bez problemu. Wizyta u weterynarza jest konieczna - odrobaczenie,
        przebadanie i podstawowe szczepienia. Wet może też przyciąć pazurki.
        Będzie to wydatek ok. 100 - 150 zł, ale trzeba to zrobić dla
        własnego i kociego zdrowia. Super, że kociak znalazł dom i troskliwą
        opiekę, koty to niesamowicie wdzięczne i kochane stworzenia smile
        Aha - jeśli kot jest bardzo zestresowany, co nie było by dziwne,
        można kupić u weta krople Stresnal i mu podawać. Działają
        uspokajająco i pomogą zwierzątku oswoić się z nową sytuacją.
    • lolarun Re: Kot przybłęda 06.05.08, 11:51
      Ja wzięłam kota ze schroniska. Cuchnął obrzydliwie. Na wizycie u weta na moje
      pytanie jak go wyczyścić usłyszałam, że dla kota to olbrzymi i niepotrzebny
      stres. Jeśli kot jest zdrowy sam się wyczyści i nie będzie problemu. I
      rzeczywiście dał radę sam - zajęło mu to co prawda trzy dni ale jednak. Jest
      biały i czasem jak wrócić z kocich eskapad to aż się prosi o prysznic, ale po
      paru minutach własnej kociej toalety jest czyściuteńki.
      Pozdrawiam.
      Bardzo się cieszę że maluch znalazł dom.
      • wons-pantery Re: Kot przybłęda 06.05.08, 12:02
        Do weterynarza wybieramy się jutro (tzn.ja się wybieram,bo pan mąż powiedział,że
        ręki do tego nie przyłoży.A co ja mam zrobić,że już się w tym kocurku zakochałam?)
        Nigdy nie miałam kota,wydawało mi się,że to takie mało mieszkaniowe
        zwierzątka,ale zachwyt mojej dziatwy i to że chyba borok czuje,że dobrze trafił
        przekonuje mnie żeby go zaadoptować.
        Kupiłam mu w nocnym tesco kuwetkę i żarełko(ok.1 godz.w nocy)i mimo
        jednoosobowego protestu kot zostaje na amen.
        • jerrykot1 Re: Kot przybłęda 06.05.08, 13:34
          nie martw się, protest będzie krotki i pan mąż nawet nie zauwazy,
          kiedy kocio połozy na nim swoją zaborczą lapkę:-0 a jeżeli jeszcze
          zacznie mruczeć, prztulony do boku - przepadłowink)))
          • lolarun Re: Kot przybłęda 06.05.08, 13:42
            zgadzam się bez dwóch zdań. Podobno ludzie dzielą się na tych co kochają koty i
            tych co jeszcze o tym nie wiedzą
          • mama_kotula Re: Kot przybłęda 07.05.08, 12:11
            jerrykot1 napisała:

            > nie martw się, protest będzie krotki i pan mąż nawet nie zauwazy,
            > kiedy kocio połozy na nim swoją zaborczą lapkę:-0 a jeżeli jeszcze
            > zacznie mruczeć, prztulony do boku - przepadłowink)))

            Zawsze mnie bawiło, jak miłośnicy kotów - do których nota bene sama należę - są przekonani, że każdy w końcu pokocha stworzenie, które pojawiło się w domu, bo ono przecież takie mruczące, cudowne, w zimie grzeje, i że potem nie będzie sobie bez niego życia wyobrażał.

            Żeby się przypadkiem ktoś nie zdziwił, echhh.

            Wg mnie olewanie protestów kogoś, kto nie zgadza się na zwierzę w domu - w którym żyje i ma prawo do decyzji odnośnie do tego miejsca - jest hmmm eufemistycznie rzecz ujmując - pomyłką.
            Ciekawe, co miłośniczki kotków powiedziałyby, gdyby pan mąż wbrew ichnim protestom sprowadził sobie do domku np. pitbulla.
            • jerrykot1 Re: Kot przybłęda 07.05.08, 13:33
              Masz coś przeciwko pitbullom????
              A przeze mnie przemawia długoletnie (uwierz mi - bardzo długoletnie)
              doświadczenie w życiu rodzinnymsmile i z tego mojego doświadczenia
              wynika, że jeżeli tylko ta "niechcąca zwierzęcia w domu za żadne
              skarby" strona nie zaprotestuje czynnie i nie jest do tego stopnia
              aspoleczna i okrutna, żeby zwierzaka z domu wyrzucić - dobry
              początek zostanie zrobiony... Jesli - jak sama piszesz - jesteś
              miłosniczką kotów, to wiesz z wlasnego podworka, że koty - jak żadne
              inne stworzenia - potrafią zdobywać serca tych wahających się i
              niezdeklarowanych.
              • mama_kotula Re: Kot przybłęda 07.05.08, 14:57
                jerrykot1 napisała:
                > jeżeli tylko ta "niechcąca zwierzęcia w domu za żadne
                > skarby" strona nie zaprotestuje czynnie i nie jest do tego stopnia
                > aspoleczna i okrutna, żeby zwierzaka z domu wyrzucić - dobry
                > początek zostanie zrobiony...

                Nie mówię o wyrzucanie zwierzęcia z domu na mróz, zimno i deszcz, można znaleźć inne rozwiązanie, nieprawdaż? Jak zależy na dobru kociny, można znaleźć mu nowy dom, gdzie będzie przez wszystkich pożądany.

                Być może jestem aspołeczna i okrutna, jak piszesz, ale potrafię postawić się w sytuacji męża autorki - nie chciałabym być uszczęśliwiana na siłę zwierzątkiem w domu w przypadku, kiedy tego zwierzątka w domu nie chciałabym mieć. Po prostu.

                I nie mam nic przeciwko pitbullom. Równie dobrze mogłam podać za przykład iguanę czy patyczaka. Chodzi mi o zasadę - kiedy czegoś nie chcesz, a jest ci to wpychane na siłę i jeszcze ktoś ci wpiera, że na pewno się przekonasz do tego. To jest imho brak szacunku.
                • jerrykot1 Re: Kot przybłęda 07.05.08, 15:20
                  Zycie w rodzinie to festiwal kompromisow i ustepstw... ty nie
                  chcesz, ja chcę - ustąp mi, ja ustapię tobie w innej kwestii - i tu
                  mamy wlasnie klasyczny przykład. Jedna strona chce bardzo, druga nie
                  chce, bo nie, ale jednak ceni sobie zdanie i wolę tej strony, kocha
                  ją, jest w stanie spełnić jej marzenie wbrew sobie - więc ustepuje.
                  Zyskuje tym samym wdzięczność i zadowolenie, a z czasem - w tym
                  przypadku - także malego przytulastego przyjaciela, ktory jak nikt
                  inny potrafi pocieszyć, zabawić, wyciszyć....
                  sztuka ustępstw nie ma nic wspólnego z brakiem szacunku, natomiast
                  nadmierne wykorzystywanie ustępliwości partnera - już tak...
                  • mama_kotula Re: Kot przybłęda 07.05.08, 15:37
                    No właśnie. Festiwal ustępstw i kompromisów.

                    I tak się nie przekonamy smile, ale miło się dyskutuje smile.

                    Są kompromisy i kompromisy. Wydaje mi się, że zafundowanie sobie zwierzęcia w domu - czyli, jakby nie było, nowego członka rodziny - powinno być decyzją obustronną. Czyli wypadałoby chociaż zapytać drugiej strony, czy chce przyjąć nowego członka rodziny, wysłuchać jego argumentów "przeciw", a potem wspólnie podjąć decyzję.
                    W tym przypadku odniosłam wrażenie - częściowo mylne, jak się okazało po najnowszym wpisie autorki - że mąż jest osobą, która zdecydowanie nie chce zwierzęcia, i zdecydowanie protestuje mając ku temu ważne powody - a cała zgraja kociofanów podjudza autorkę do upartego ignorowania sprzeciwu szanownego małżonka na zasadzie "zlej męża, kotki są takie fajne".

                    I wyobraź sobie, są ludzie, którzy NIE CHCĄ mieć małego futrzastego przyjaciela, no po prostu nie chcą i już. Obecność małego futrzaka w domu powoduje u nich dyskomfort psychiczny (i nie pisz, proszę, że są to źli ludzie - bo nie są, oni mają prawo do takich odczuć).

                    Wszystko powinno być kwestią KOMPROMISU, ale wypracowanego WSPÓLNIE.
                    Niewykluczone, że udałoby się przeciwnika zwierzaka w domu przekonać do tego, że to świetna sprawa. Niemniej jednak trzeba wysłuchać i zrozumieć też jego argumenty.

                    Ja przywlokłam matce do domu kociaka, jak miałam jakieś 12 lat.
                    Wrzaskiem, histerią i łzami wymusiłam na niej zgodę na pozostawienie zwierzęcia w domu. Kot przez cały czas czuł jej niechęć i jakoś nie potrafili się do siebie przekonać przez kilka lat, trwali w stanie niepisanej wojny.
                    • jerrykot1 Re: Kot przybłęda 07.05.08, 15:54
                      W zasadzie masz rację - nie należy stawiać nikogo pod ścianą albo
                      przed faktem dokonanym, bo taka sytuacja niczego dobrego na
                      przyszłość nie wróży. Wiem, że są ludzie, dla których obecność
                      zwierzęcia w domu jest nie do wyobrażenia i nie usiłuję nikogo
                      takiego przekonac, że takie towarzystwo na pewno będzie odpowiednie
                      i wszystko się ułozy. i na pewno nie zmuszalabym kogoś takiego do
                      przyjęcie pod wspólny dach sierściuszka... jednak czasem się zdarza
                      i tak, że zwierzak wybiera nas, a nie my zwierzaka i żadne
                      racjonalne przeslanki nam tego nie tłumaczą. jesli zdecydowanie nie
                      chcę stworka - szukam mu domu, ale przeciez nie wyrzucam kociaka
                      tylko dlatego, że go nie lubię... wiem, wiem, są i tacy( i wielu
                      takich na świecie, niestety), dla ktorych to zwyczajne postepowanie.
                      Dla mnie zdecydowanie nie. i dlatego pochwalam autorkę wątku, że
                      udało jej sie pokonać opór współmałżonka (być może ten opór wynika
                      po prostu z wychowania w domu bez zwierząt)i zapewnić znajdce dom.
                      Fajnie się z tobą dyskutujesmilechoc się nie przekonamy....
                      • wons-pantery Re: Kot przybłęda 07.05.08, 23:04
                        Chciałam wyjaśnić i po trosze usprawiedliwić siebie i mojego męża skoro
                        taki temat się wywiązał.Nikogo nie chciałam uszczęśliwiać na siłę ani narzucać
                        swojej woli decydując się na przygarnięcie tego biedaka.
                        Mój małżonek to wspaniały człowiek,który uwielbia dzieci i zwierzęta(a one to
                        wyczuwają i lgną do niego)ale jego niechęć wynika chyba z tego,że niejedno
                        zwierzątko mieliśmy. Niedawno pożegnaliśmy naszego ukochanego psa i wszyscy
                        bardzo to przeżyliśmy,dlatego mąż chyba boi się,że znowu kiedyś musi TO nastąpić
                        a my musimy TO przeżyć(chociaż i tak nie wiadomo kto pierwszy}
                        Dlatego zapewniam Was,że tą decyzją nikomu krzywdy nie wyrządziłam,ani nikt mnie
                        za to nie zbije ,bo w końcu jesteśmy dorośli i możemy jak dojrzali ludzie rozmawiać.
                        A swoją drogą,to w sypialni śpi mąż a obok niego przytulony...no kto zgadnie?
                        • jerrykot1 Re: Kot przybłęda 08.05.08, 09:34
                          No i swietniesmile))Jeszcze raz gratuluję dokoceniasmile
        • martatoma Re: Kot przybłęda 06.05.08, 19:04
          Pan mąż jeszcze nie wie że pokocha tego kotka. Mój teściu jak
          sprawiliśmy sobie kotka mówił tak "u mnie kur.... kot na stole
          siedzieć nie będzie" no to teraz ma trzy koty i właściwie to teraz
          on mieszka u kotków. Natomiast mój małżonek mówi że nie kocha kota
          bo go drapie i gryzie, ale jak tylko wyjdę z pokoju i ukradkiem go
          podglądam to jest coś takiego Kota trzyma na rękach i mówi do niego
          mój kochany kotecek, miziu miziu, itp. No i jak tu wierzyć facetom.
          Koty są bardzo mądre i kochane. A co najważniejsze nie trzeba z nimi
          wychodzić na spacery są samoobsługowe.
          • przeciwcialo Re: Kot przybłęda 07.05.08, 08:34
            Mój tez na koty niby obrazony i przegania je ale ukradkiem pogłaska,
            pomizia po uchu. A koty lgną do niego bardzo. Tylko sie połozy i juz
            ma towarzystwo. O zawiezienie do weta musze prosić, bo tez twierdził
            ze łapy do nich nie przyłozy ale za karme rachunki płaci bez
            mrugniecia okiem.
            Pan maz zakocha sie szybciej niz mysli.
            • nann Re: Kot przybłęda 07.05.08, 10:17
              Dołaczę sie do wilebicieli kotów!
              Ponoc pies ma pana, a kot niewolnika smile
              Tutaj kopalnia wiedzy dla poczatkujących :
              forum.miau.pl/viewtopic.php?t=27018
              Od siebie dodam, od poczatku inwestuj w dobra karme, a nie whiskase
              i inne kitekaty.
    • jerrykot1 Re: Kot przybłęda 06.05.08, 13:44
      wykapać można, ale to faktycznie stres dla kota... kiedyś znalazlam
      z piwnicy maleństwo (coś ze cztery tygodnie, tak na oko) w kolorze
      jednolicie szarym. bylo chore i zapchlone maksymalnie, więc mimo
      ryzyka podjęlam decyzję, aby je wykąpać, aby choć trochę pchel wybić
      na początek przed wizytą u weta. Maluszek zniosl kapiel dzielnie,
      nie wyrywal się, pewnie też i dlatego, ze nie mial za bardzo siły -
      i po wysuszeniu ogrzanym ręcznikiem i suszarką okazało się, że jest
      to przeslicznie umaszczona kocia panienka tricolorsmile Po wyleczeniu
      zaropiałych oczek i kociego kataru, odchuchaniu chudziny do wagi
      przypisanej wiekowi - panienka o imieniu balbina znalazla nowy domek
      ku zadowoleniu wszystkich stron...
      Gratuluję decyzji - nie będziesz żalować, koty to najlepsze wyroby
      Pana Bogasmile
      • szafirowaona Re: Kot przybłęda 06.05.08, 16:54
        Popieram przedmowczynie. Koty sa wspaniale! Ja i maz (dziecko wiadomo) lubimy koty, ale przez kilka lat nie moglismy miec kotka z przyczyn przeprowadzkowo - nieokreslono - mieszkaniowych. Teraz w koncu mamy czarna sliczna kicie przyblede. Jest cudowna! Jesli twoj kot to kocurek, powinnas go wykastrowac, bo wiekszosc kocurow jak zaczynaja dojrzewac oznaczaja moczem swoj teren. Kastraty tego w zasadzie nie robia!
    • mahoniowawiedzma Re: Kot przybłęda 06.05.08, 20:52
      oj, uwazaj z tym mężem. jeśli jest teraz bardzo na nie, to może się okazać, że
      za kilka chwil kot będzie kochał tylko jego. zapomni nawet, że to Ty go
      przygarnęłaśsmile sama tak miałam. mój niemąż powiedział kategoryczne nie, po czym
      wyjechał i jak wrócił, kot był w domu. a teraz kociczka świata poza nim nie
      widzi... niewdzięcznawink powodzenia w opiece i wychowaniu(bardzo ważne i bardzo
      trudne) małego.
      • nini6 Re: Kot przybłęda 07.05.08, 11:00
        Kapiel to ogromny stres dla kota, jeśli jest bardzo brudny to spróbuj go
        przetrzeć wilgotną gabka albo chusteczkami nawilżanymi dla niemowląt. Kot
        wyczyści się sam, ale zajmie mu to kilka dni
        • wons-pantery Re: Kot przybłęda 07.05.08, 13:57
          Dziękuję Wam za wszystkie rady.Kotek dzisiaj odwiedził doktora,który go
          zaszczepił,pooglądał z każdej strony,stwierdził,że to istotnie kocurek w wieku
          ok.5 tygodni.Przygotowałam go do tej wizyty zgodnie z radami tzn.kilka razy
          masowałam go wilgotnym ręcznikiem i co jakiś czas zmieniałam na czysty.Brudny
          był istotnie,ale teraz jest zdecydowanie lepiej tym bardziej,że języczka używa
          zgodnie z przeznaczeniem i bardzo często.Przy tych zabiegach był zadowolony.
          Już się zadomowił i chodzi za mną wszędzie.Mąż jeszcze niechętnie,ale jakby
          złagodniał,więc chyba lody topnieją.
          Pozdrawiam serdecznie.
    • dzioucha_z_lasu Re: Kot przybłęda 07.05.08, 13:45
      Moja połówka też strasznie protestowała, gdy postanowiłam sprowadzić
      kota do domu. "Absolutnie, kot brudzi, drapie meble, futrzy, kto
      kuwetę będzie sprzątać..." Ale jak przywiozłam moje syjamskie cudo -
      to poddał się po 3 dniach i kocur jest najwspanialszym,
      najpiękniejszym i najmądrzejszym kotem świata big_grin Potem doszła
      znaleziona koteczka - "zwariowałaś? Dwa koty? kto sie tym będzie
      zajmował, mowy nie ma" A koteczka owinęła sobie nas wokół pazurka w
      kilka dni. Oczywiście koty brudzą, futrzą jak szalone, drapią meble
      i trzeba sprzątać kuwetę - ale są najcudowniejszymi stworzeniami na
      świecie i M. w życiu się teraz nie przyzna, że nie chciał kota big_grin
      • cutsson Re: Kot przybłęda 07.05.08, 21:05
        No my już mamy dwa kociki, ale problem był z pierwszą. Była wzięta z bazarku,
        przede wszystkim do weta - odrobaczenie, odpchlenie, czyszczenie uszu.
        Oczywiście, wszystkie zabiegi musiałam kontynuować w domu. Kicia była brudna
        niemożebnie, weterynarz kazała mi go wymyć, bo nie dałaby sobie rady sama.
        Biedne zwierzątko nie miało siły się wyrywać, ale trzeba było ją doczyścić,
        miała warstwę zaskorupiałej krwi i pchlich odchodów. Musieliśmy to robić dwa
        razy, niestety... Z ciemnoszarej zrobiła się biała smile Potem długo przytulaliśmy
        i głaskaliśmy, aż zaczęła mruczeć. Jest przepiękną indywidualistką o wyglądzie
        syjama i nikt nie chce wierzyć, że to Kicia bez rodowodu.
        Druga jest wzięta ze schroniska w bardzo młodym wieku, była od razu czysta,
        tylko trzeba było odrobaczyć.
        W kwestii karmy - polecam Profilum albo Acanę (ja korzystam z www.animalia.pl).

        Pozdrawiam gorąco i mam nadzieję, że Kicia rozbroi Małżonka. Mój na szczęście
        kocha te obie cholery smile

        --
        "The Darkness around me...
        Shores of the Solar sea..."
        • k_folta Re: Kot przybłęda 07.05.08, 22:58
          to, o czym pisze Kotula, nie ogranicza się niestety do niechęci
          typu "nie chcę futrzaka i już". koty mają futro, a to potrafi zdrowo
          uczulać (mój kot już osiem lat mieszka u rodziców, bo mąż ma takie
          uczulenie, że puchnie po pół godzinie przebywania w zakoconym
          pokoju). poza tym koty też mają fazy - potrafią miauczeć przez pół
          nocy, co noc. potrafią rano budzić, bo chcą jeść. że o drapaniu
          pazurami po grzbietach książek, czy znaczeniu terenu mimo kastracji
          nie wspomnę. jeśli decydujesz się na zwierzaka z pełną świadomością,
          możesz nad tym wszystkim przejść do porządku dziennego. ale jeśli
          nie masz wyboru, bo żona i dzieci stosują szantaż emocjonalny (nie
          krytykuję, sama zrobiłabym pewnie identycznie), to może być różnie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka