Dodaj do ulubionych

pies w domu

11.05.08, 10:24
Dziewczyny... Zastanawiamy się nad kupnem psasmile) ale... w listopadzie przeprowadziliśmy się do nowego domu więc wszystko w nim jest praktycznie w idealnym stanie a boje się, że mały psiak zniszczy ten stan rzeczy. Mąż uparcie mnie namawia a ja się boję. Czy przerabiałyście szczeniaka w domu przy dodatkowo małym dziecku??? Jak zabezpieczyć WSZYSTKO przed pazurami i zębami??? Co z takim domownikiem zrobić kiedy np. wyjeżdża się do pracy? Liczę na Waszą pomoc bo przecież zawsze mi pomagaciesmile))))
Obserwuj wątek
    • b-b1 Re: pies w domu 11.05.08, 14:41
      Najpierw zastanów się, czy masz czas dla psa. Nie powinien zostawac 10 godzin sam, kiedy np jesteście w pracy...
      Szczeniaka weż wtedy, kiedy masz minimum tydzień(jak i nie więcj wolnego)-aby się zaklimatyzował.
      Jesli zapewnisz mu odpowiednia ilosć ruchu-w domu nie zniszczy zupełnie nic.Ruch nie oznacza wypuszczenia przed dom-tylko spacery i w zaleznosci od rasy(bo nie wszystkie psy powinny) bieganie za piłeczką,przeciąganie liny,umysłowe zabawy...
      Psy raczej podłóg, ścian, schodów, mebli nie obgryzaja, jesli jednak zauważysz, że ma zapędy drewniane(np do schodów)sa spreye, którymi popsikasz i pies nie tknie..(stąd ważne jest, aby w poczatkowej fazie pobytu szczeniaka w domu spędzić z nim cały czas, aby zaobserwowac, czy bedzie próbował się do czegoś dobrac, czy tez nie)
      Poczatkowo bedzie problem z nauka sikania-więc jesli masz dywany, wykładziny, najlepiej zdjąc , dopoki nie nauczy się czystości..
      Wydziel miejsce, gdzie będa stały miski. najlepiej na kafelkach(szybko się myja) i tam, gdzie ściana równiez z kafli, albo zmywalnej farby.
      Jesli wychodzicie-wszystkie przedmioty do których szczeniur może dosięgnąc musza zostać pochowane.Telefony, kapcie, piloty, zabawki od dziecka, długopisy itd... Przykro to stwierdzic, ale przewaznie pies dostaje burę za to, że obgryzł pilota, a wystarczyłoby miec trochę wyobrażni i pomyslec o tym że pies może się nudzić..
      Musi miec zabawki, które zostaną z nim, jak bedziesz wychodziła-sznury, piłeczki, albo konga-wtedy zajmie się nimi, a nie przedmiotami domowymi i przed każdym wyjściem waszym musi być na spacerze, aby był zmeczony i po prostu spał...
      Pies szybko przyzwyczaja się do tego, że włascicieli nie ma kilka godzin w domu-ale wie, że jak wróca pójdzie na spacer, gdzie sie wyszaleje, wiec wiekszośc psów czas nieobecności wlascicieli przesypia..
      Jesli masz ogród-zaraz na początku wydziel teren, gdzie pies bedzie mógł pójśc na szybkie siku-potem trudno bedzie mu się przestawić..
      Ucz wycierania łap przed wejściem do domu-po pewnym czasie zauważysz, że pies sam po wejściu siedzi i czeka na wytarcie-wtedy nie bedzie błota, i piasku w domu.
      Kup mu zaraz szczotkę odpowiednia do sierści i często go czesz-przyzwyczajaj go do wyczesywania na zewnątrz-wtedy mniej sierści bedzie w domu..

      • pergolcia Re: pies w domu 11.05.08, 15:23
        zastanawiam się czy nie prościej byłoby zdecydowac się na drugie
        dzieckosmile) może nawet blizniakismile)))... ale tak na poważnie. Mamy
        duży ogród do biegania dla psiaka (okolica też jest super- lasy ,
        rzeka itp) Ale... mamy małe dziecko (roczek) wiec nie wiem czy takie
        np spraye na schody by przeszły bo nasz maluch tez lubi je obgryzac;-
        )Druga rzecz oboje pracujemy praktycznie cały dzień, trzecia rzecz:
        nie ma opcji wzięcia tygodnia wolnego po to by móc psiaka
        obserwować. Czwarta rzecz: chciałabym jakąs rodzinną bestię, któa
        świetnie "dogada" się z maluchem... hmmm... no i nie wiem... Boje
        się, że teraz się zdecyduję a pozniej się zajadę.
        • b-b1 Re: pies w domu 11.05.08, 16:24
          pergolcia napisała:

          > zastanawiam się czy nie prościej byłoby zdecydowac się na drugie
          > dzieckosmile) może nawet blizniakismile)))... ale tak na poważnie. Mamy
          > duży ogród do biegania dla psiaka (okolica też jest super- lasy ,
          > rzeka itp) Ale... mamy małe dziecko (roczek) wiec nie wiem czy takie
          > np spraye na schody by przeszły bo nasz maluch tez lubi je obgryzac;-
          > )Druga rzecz oboje pracujemy praktycznie cały dzień, trzecia rzecz:
          > nie ma opcji wzięcia tygodnia wolnego po to by móc psiaka
          > obserwować. Czwarta rzecz: chciałabym jakąs rodzinną bestię, któa
          > świetnie "dogada" się z maluchem... hmmm... no i nie wiem... Boje
          > się, że teraz się zdecyduję a pozniej się zajadę.

          Jesli pracujecie obydwoje cały dzień to nie decyduj się na psa.. jesli nie masz
          mozliwości wziąśc urlopu jak pies pojawi sie w domu-to nie decyduj się na psa..
          ....a bliźniaków nie polecamsmilewolę dwa szczeniakismile
          Uważam, że powinnas to przemyślec.. Kocham psy, mam ich kilka i
          dzieci(bliźniaki) i uważam, że dzieci i zwierzaki to niesamowity duet..Polecam
          jak najbardziej...ale psa trzeba wychowac tak jak dziecko-więc musisz mu
          poświęcic czas. Jesli ma biegac tylko po ogrodzie, nie bedzie zsocjalizowany z
          otoczeniem z innymi zapachami z hałasami, może w pewnym momencie zadziwić Was
          swoim zachowaniem...
    • ajlii Re: pies w domu 11.05.08, 15:33
      A czy musi być koniecznie szczeniak? Może warto poszukać starszego psa - najlepiej chowanego z dziećmi, nauczonego porządku. Może ktoś chce oddać w dobre ręce z powodu alergii? Albo wyjazdu?
    • wkretarka1234 Re: pies w domu 11.05.08, 15:33
      ja mam rocznego labradora i takiego samego kota.

      kocham zwierzaki, mam duzy dom , ogrod , codziennie jezdze na godzine do lasu z
      psem, mam taka prace ze pies jest maxymalnie 5 godz sam i to rzadko...i bylam
      swiecie przekonana ze to bedzie sama przyjemnosc...

      nie jest. o ile z kotem jest malo roboty, wysterylizowana sama sobie lazi to z
      psem mimo , ze wspanialym to czasem udreka.

      dlaczego?
      codziennie odkurzanie ,plus co tydzien doklande wyczesywanie.
      codzienny prysznic i mycie po spacerze ( uwielbia plywac i tarzac sie w blocie)
      tym samym codziennie scieranie lazienki , i po 2 reczniki do prania.

      przy dziecku musisz wydzielic czesc w domu gdzie nie bedzie mial pies wstepu.
      dziecko raczku dotyka podlogi na ktorej przed chwila leza pies...bakterie,
      zarazki siersc...
      czyli tez na tej wspolnej czesci jak jadalnia salon kuchnia osobny zagrodzony
      rejon dla dziecka ( kojec)

      pies kosztuje...zalezy jakiego chcesz miec ale karma weterynarz, szczepienia,
      kleszcze to wszystko nie sa male koszta. nasz pies zjada miesiecznie ok 250zl .

      pies musi codziennie byc wyprowadzony na kilka spacerow ( rano wieczor
      popoludniu) i to nie na "siku" ale na dluzszy czas jak mowi kolezanka powyzej.
      trzeba sie zajac , pobawic, bedziesz miala przy malym dziecku na to czas?
      osttanio zachorowlam a maz wyjechal...mam ogrod wypuszczala psa tylko tam a go
      roznosila energia, wariowal, ryczal, chcial sie bawic....okropnosc...

      pies bywa zazdrosny, i tez potrzeba mu towarzystwa stad u nas kot...super
      rozwiazanie smileale oprocz tego to tylko zwierze, czasme niedleikatne....moj kilka
      razy na mnie wpadl i staranowal mnie...

      czy bedzie niszczyl nie wiadomo i nie zawsze spary-e etc zdaja egzamin, nasz ma
      brzydki nawyk picia wody...rozlwa dookola...ma miske w kuchni na kafelkach ale
      dalej jest drewno olejowane....cale poniszczone juz po roku , w plamach bo nie
      jestem w stanie zawsze wode szybko usunac.

      wez pod uwage wakacje, czy macie kogos kto bez problemu zajmie sie psem?

      i na koniec, nasz labrador trafil do nas w wieku 7 miesiecy, poprzednimi
      wlascicielami bylo malzenstwo z malym dzieckie, pies byl na prosbe dziecka.
      potem desperacko poszukiwali kogos kto zabierze im klopot z glowy bo okazalao
      sie ze labrador to wcale nie taka pluszowa zabawka jak wszysyc mowia...dlugo nam
      zajelo skorygowanie zlych nawykow i wyciszenie psa smile kochanego btw smile
      przepraszam ze tak brutalnie zniechecam . kocham zwierzeta ale jestem realistka
      i wiem ze malo komu chce sie codziennie bez wzgledu na pogode chodzic na
      spacery, bawic etc. jesli jednak uznacie z mezem ze chcecie bardzo chetnie
      pomoge w doborze rasy akrmy i mnostw ainnych akcesoriow wink

      pozdrawiam serdecznie
    • delicja11 Re: pies w domu 11.05.08, 16:15
      Nie wiem jak to jest ze szczeniakiem , choc przypuszczam , ze nie
      łatwo , ale nastaw sie na codzienne odkurzanie i mycie podlogi oraz
      ścian smile
      To tylko nieliczne "zalety" z posiadania pieska.
      • b-b1 Re: pies w domu 11.05.08, 23:38
        delicja11 napisała:

        > Nie wiem jak to jest ze szczeniakiem , choc przypuszczam , ze nie
        > łatwo , ale nastaw sie na codzienne odkurzanie i mycie podlogi oraz
        > ścian smile
        > To tylko nieliczne "zalety" z posiadania pieska.

        Dokładnie tak jak z dzieckiemsmile
        Coś wyleje, czyms nakruszy, rączkami ubrudzonymi masłem(albo dżemem) pozaznacza
        sciany-to tylko nieliczne "zalety" posiadania dziecismile

      • ajlii Re: pies w domu 12.05.08, 00:23
        > Nie wiem jak to jest ze szczeniakiem , choc przypuszczam ,


        Mam psa od szczeniaka - obecnie ma 5 lat. W domu mam zazwyczaj czysto. Podłogi nie myję codziennie. Ściany obmywam rzadko - kiedy jest taka potrzeba - lub podmalowuję. I to nie ze względu na psa (nie wiem co miałby z nimi zrobić...?), ale dlatego że w przedpokoju pryska chociażby błoto z butów, stawia się siatki z zakupami, czasem trafi się butem w ścianę.
        Moja Mama też ma psa. I dywany (ja nie mam, bo nie lubię). Jest pedantką, ale też nie odkurza codziennie i nie myje podłogi.
    • turzyca Re: pies w domu 11.05.08, 21:13
      Posta autorstwa b-b1 jest bardzo madry.
      Ja dopisze, ze warto zainwestowac i wybrac sie na tresure prowadzona przez
      profesjonalistow np przez zwiazek kynologiczny. Owszem kosztuje i do tego
      zabiera sporo czasu, ale efekty sa nieporownywalnie lepsze w stosunku do prob
      wlasnych.
      Tym bardziej, ze przy malym dziecku wchodzi w gre kwestia hierarchii stada,
      dobrze miec pewnosc, ze pies jest porzadnie ulozony.

      No i jeszcze, warto dodac, ze ilosc roboty przy psie zalezy w duzej mierze od
      gatunku. W moim rodzinnym domu sa dwa duze psy, ale siersc krotka, malo jej
      gubia, nie klaczy sie koszmarnie. Jeden sznaucer sredni zalatwial tyle samo
      sprzatania. Kapane sa rzadko, wiec perypetie opisane powyzej tez nas nie dotycza.
      • b-b1 Re: pies w domu 11.05.08, 23:46
        turzyca napisała:

        > Posta autorstwa b-b1 jest bardzo madry.
        > Ja dopisze, ze warto zainwestowac i wybrac sie na tresure prowadzona przez
        > profesjonalistow np przez zwiazek kynologiczny. Owszem kosztuje i do tego
        > zabiera sporo czasu, ale efekty sa nieporownywalnie lepsze w stosunku do prob
        > wlasnych.
        > Tym bardziej, ze przy malym dziecku wchodzi w gre kwestia hierarchii stada,
        > dobrze miec pewnosc, ze pies jest porzadnie ulozony.
        >

        Dokladnie tak jak napisałaśsmile-choć spodziewam się, ze autorka wątku na
        szkolenie czasu nie bedzie miała.. U mnie 3 molosiki były na szkoleniu i
        hierarchia idealnie ustawiona. My i dzieci jesteśmy alfa a potem reszta
        poustawiana... pozwala to równiez na wprowadzanie nastepnego dziecka, czy psa
        do domu bez zgrzytów..

        > No i jeszcze, warto dodac, ze ilosc roboty przy psie zalezy w duzej mierze od
        > gatunku. W moim rodzinnym domu sa dwa duze psy, ale siersc krotka, malo jej
        > gubia, nie klaczy sie koszmarnie. Jeden sznaucer sredni zalatwial tyle samo
        > sprzatania. Kapane sa rzadko, wiec perypetie opisane powyzej tez nas nie dotycz
        > a.

        ..i racja jesli chodzi o sierśc-fakt-krótka wbija się w dywany, ale jest jej
        mniej i nie ma problemu z odkurzeniem..
        • ajlii Re: pies w domu 12.05.08, 00:33
          > ..i racja jesli chodzi o sierśc-fakt-krótka wbija się w dywany, ale jest jej
          > mniej i nie ma problemu z odkurzeniem..

          Nie zgodzę się z tym. W moim domu rodzinnym były psy, z różną sierścią. Najgorzej było właśnie z tą krótką sierścią, która jak szpilki wbijała się w dywany, kanapy, narzuty.
          Najłatwiej jest z długą kręconą sierścią która zbija się w kłaczki. Albo z sierścią barbeta (wełna, podobna do pudla), którą pies gubi w postaci całych kłąbków.
          Zastanawiam się jak to jest z sierścią yorka... w końcu to włosy wink

          Mój obecny pies ma sierść o różnej długości, z bardzo gęstym podsierstkiem. A to jest fatalne, przynajmniej w tradycyjnym domu. Ja nie posiadam dywanów, kanapę wybrałam z pokryciem z którego łatwo usunąć podsierstek. Najgorzej jest z jego posłaniem, nawet po praniu można zbierać całymi garściami.
          Ale jeśli mam wybór, to wole mieć psa i sierść do sprzątania niż sterylny dom i zero radości codziennie...
    • sylwiam_m Re: pies w domu 11.05.08, 23:43
      b-b1 napisała już wszystko.10 godzina poza domem i pies to jest
      tylko udręka.Poza tym wszyscy domownicy muszą być na psa
      zdecydowani i decyzji pewni.Ja kocham psy,nie wyobrażam sobie domu
      bez psów i to mi rekompensuje wszystkie niedogodności.Psy są także
      moim hobby,a na hobby trzeba mieć czas.Jeżeli chcecie mieć zwierza
      w domu, może kot?Zrobić mu w drzwiach taką specjalną klapkę i
      kocurzysko wchodzi i wychodzi samo,jak wyjeżdżacie sąsiad tylko
      nakarmi.No ale jak Was długo nie ma w domu to może 2 koty ,nie będą
      się nudzić.
      • meg303 Zapach psa? 12.05.08, 00:06
        Znajoma ma dużego psa, rasa o krótkiej sierści w trzypokojowym mieszkaniu. Kłęby
        sierści na podłodze, no i charakterystyczny psi zapaszek atakuje już od wejścia.
        Trudno go opisać, mieszanka mokrej ziemi i nie wiem czego jeszcze. W każdym
        razie nie dla mnie.
        Co jeszcze? Kiedy Saba była szczeniakiem poogryzała wszystkie progi ze świeżo
        odnowionych solidnych, drewnianych drzwi.
        Inna znajoma ma Yorka, pieseczek sika na wszystko i wszystkich, gości czasem
        też. Podobno z radości, to tylko kilka kropelek, ale... Oczywiście to dorosły
        pies ma 6 lat.
    • izabelski Re: pies w domu 12.05.08, 00:53
      trzeba poczytac i popytac, zeby dobrac psa do rodziny
      kazda rasa ma inne cechy i inne wymagania

      zaczelabym od tego a potem - czy ktores z was da rade codziennie
      rano wstac o pol godziny wzesniej i pojsc na spacer z psem

      a i wieczorem?

      a w ciagu dnia - jesli nie dobierzecie rasy, ktora daje sobie rade z
      samotnoscia - to mozna zatrudnic kogos z zewnatrz do wyprowadzania
    • nati_28 Re: pies w domu 12.05.08, 08:14
      Dobrze się zastanówcie czy jest odpowiedni moment aby zając się
      psem, czy macie warunki, czas na codzienne sprzątanie, wychodzenie
      na spacery. To decyzja na wiele lat. Niestety, jeśli lubisz porządek
      albo przynajmniej nie lubisz bałaganu i brudu, pies nie jest
      odpowiednim rozwiązaniem. Nie ma możliwości utrzymania porządku w
      domu, w którym jest pies. Chyba, że z uporem maniaka będziesz biegać
      ze szczotką odkurzaczem, szmatą. Zawsze jednak będzie pozostawiona
      na podłodze, kanapach, a nawet stole fruwająca sierść, gdzieniegdzie
      ślina psa, niemiły zapach pomimo kąpieli.

      Też zawsze marzyłam o psie i zdecydowałam się na niego 8 lat temu.
      Teraz już wiem, że nigdy w życiu nie zdecyduję się na kolejnego psa.
      Wiemy też z mężem, że nie opłaca się przeprowadzać do nowego
      mieszkania z tym psem. Fakt, nie mamy teraz możliwości zmiany lokum,
      ale w przeciągu kilkunastu miesięcy może uda się przeprowadzić.
      Jednak pies w nowym mieszkaniu, to zniszczenie tego mieszkania.
      Samochód, jest nie do wyczyszczenia z psiej sierści. Do drugiego
      samochodu pies nie ma wstępu właśnie z tej przyczyny. Jednak nasze
      mieszkanie, to koszmar. Fakt, jest małe, a ja staram się dwa razy
      dziennie odkurzać, ale to i tak niewiele pomaga. Sierść jest
      wszędzie. Podobnie niemiły zapach, bridne ściany, piach.

      Nie radzę zakupu psa. Wiem, że chęć posiadania psa często dla osób
      nieświadomych obowiązku i kłopotu jest bardzo silna. Ja nie
      słuchałam niczyich argumentów, a teraz żałuję. Może zajmijcie się
      psem znajomych na czas ich wyjazdu, abu zobaczyć jak to jest
      i "wyleczyć się" z chęci posiadania psa. To chyba najlepsze
      rozwiązanie.

      A jeśli nic Was nie przekona, zastanówcie się nad rasą. Nie każda
      rasa jest dla każdego, nie każdy pies jest taki sam. Trzeba
      dostosować wybór rasy, do swojego trybu życia, charakteru. A z uwagi
      na czystość wziąć też pod uwagę psa, który nie ma sierści, a włos.
      Wówczas jest w domu nniej sprzatania i kłopotów ze wszędobylską
      sierścia.

      Życzę dokonania właściwego wyboru. Pozdrawiam
      • pergolcia Re: pies w domu 12.05.08, 08:26
        Kochane... Ślicznie Wam dziękuję za wszystkie radysmile)) Może najlepiej będzie jak rzeczywiście wstrzymamy się z zakupem psiaka. Ledwie wyrabiam przy obowiązkach codziennych a myśl o odkurzaniu dwa razy dziennie przyprawia mnie o zawrót głowy. Poza tym lubię mój dom i niekoniecznie chcę aby jakiś czworonóg mi go demolowałwink)) Pomysł z psem wziął się z tego, że zaraz po ślubie wzięliśmy z męzem na wychowanie dobermana. Urwis był niesamowity i demolował wszystko (stąd moje terazniejsze słuszne chyba obawy) Przypominam sobie, ze kiedy musieliśmy rozstać się z naszym ukochanym psiakiem (koniecznosc przeprowadzki do mieszkania z zakazem posiadania zwierząt) to poczułąm ulgę. Pies to masa obowiązków na które trzeba byc przygotowanym bo przeciez nie można po miesiącu powiedzieć "już go nie chcę" Narazie więc wystarczy mi jeden zwierzak w domu: mój mążsmile)) Bardzo Wam dziękuję za pomocsmile Wiedziałam, że mogę na Was liczyćsmile Pozdrawiam
        • delicja11 Re: pies w domu 12.05.08, 10:37
          Akurat ja mam psa szkolonego , a to nie znaczy ze jak sie psa
          wyszkoli to nie bedzie brudzil . Nie ma to nic wspolnego z myciem
          scian czy gubieniem siersci - ktos napisal co pies mialby z nimi
          robic (scianami).... , a to ze moj pies jest duzy i ze wybral na
          swoje legowisko kącik przy scianie , ktora w zwiazku z tym robi sie
          brudna i trzeba czesto ja myc. Pomimo wielu uciązliwosci daje mi on
          tyle radosci , ze i tak nigdy w zyciu bym sie go nie pozbyła z domu.
    • pacynka27 Re: pies w domu 12.05.08, 10:37
      Ja ja żałuję, że taki wątek nie powstał kilka miesięcy temu sad Bardzo chciałam
      psa, głównie ze względu na dziecko (he he dogoterapia). Chciałam małego,
      krótkowłosego. Koleżanka z pracy -ogromna wielbicielka wszelkich żyjątek,
      została wtajemniczona w moje plany. Któregoś dnia zadzwoniła, że jej mąż znalazł
      suczkę, chyba wyrzuconą bo biegała przy ruchliwej drodze za samochodami. Kiedy
      się zatrzymał od razu wskoczyła do auta. No i po naradzie z mężem postanowiliśmy
      wziąć tą znajdkę nawet jej na oczy nie widząc. Okazało się, że jest śliczna ma
      odpowiednią wielkość i niestety długą sierść. Po wizycie u wet. trafiła do
      naszego domu. Szybko się zaklimatyzowała. Mój mąż narzekał ze suczka więc
      jeszcze została wysterylizowana. Dziecko ją polubiło. Dużo nie kosztuje bo waży
      8kg i je nie wiele. Jest słodką pieszczoszką. Nie sika w domu, nic nie pogryzła,
      nie zniszczyła żadnego kapcia czy pilota. Niby wszystko OK. Ale mnie szlag
      trafia. Wnosi tony piachu do domu, kłaki znajduję wszędzie, po jej hasaniach w
      ogrodzie śmierdzi w całym domu zmokłym futrem. A na dodatek jesienią
      przeprowadzamy się do nowego domu. Naprawdę nie mam ochoty jej tam wpuszczać.
      Cóż teraz za późno. Psiaka nie wywalę. Przez najbliższe min. 10 lat muszę się
      pogodzić ze smrodem i bałaganem sad
      Nigdy więcej psa!!!!
      • nati_28 Re: pies w domu 12.05.08, 13:45
        Nic dodać nic ując Pacynka27. Pies w domu to nieustający bród i
        smród, właściwie nie do zwalczenia. Psa może mieć aktorka fimowa
        mająca służbę na etacie, nieczęsto przebywająca w domu i pozująca do
        zdjęć z wykapanym psiakiem.
        Dla zwykłego zabieganego człowieka, pies szybko staje się
        utrapieniem i to na wiele wiele lat. Psy są cudowne, ale mieszkać
        już z żadnym pod jednym dachem bym nie chciała. A dogoterapię można
        sobie zafundować na rehabilitacji.
        • graue_zone Re: pies w domu 12.05.08, 14:57
          Przepraszam, ale nie rozumiem. W moim domu zawsze były psy i koty, nigdy nie
          było brudno i nie śmierdziało. Fakt, pies nie jest dla pedantów, ale nie
          przesadzajmy, bo zaczynacie przedstawiać posiadanie psa jako jakiś koszmar. Nie
          odkurzaliśmy dwa razy dziennie, tylko raz, albo co dwa dni, sierści wcale nie
          było wszędzie a goście dziwili się, że mamy kota, bo nic nie było czuć. Jeśli
          ktoś chce mieszkać w muzeum, to owszem, zwierzaka niech nie bierze, ale w
          normalnym dom naprawdę nie jest tak źle.
          • pacynka27 Re: pies w domu 12.05.08, 16:03
            graue_zone napisała: pies nie jest dla pedantów, ale nie
            > przesadzajmy, bo zaczynacie przedstawiać posiadanie psa jako jakiś koszmar

            Pedantką nie jestem ale dla mnie posiadanie psa jest takim małym koszmarkiem.
            Mieszkam w malutkim domku 30m2. Nie ma wiatrołapu. Od razu z dworu wchodzi się
            do mini przedpokoju. Pies ma długą sierść a w dodatku jest bardzo żywiołowy - na
            dworze ciągle biega, kopie doły, tarza się w piasku. Wraca naprawdę brudny i
            cały ten brud wnosi do domu. Pewnie psy blokowe mniej brudzą bo wiele z tego
            piachu zgubią na klatce schodowej w windzie na wycieraczce. Do tego mój psiak
            wychodzi na dwór co chwilę, gdy tylko ktoś otworzy drzwi (teraz gdy zrobiło się
            ciepło). A że dziecko łazi w tą i z powrotem to pies podobnie. No i mój zwierzak
            śmierdzi. Zmoczy sierść na zroszonej trawie i już czuć w całym domu. Wydaje mi
            się, że krótkowłose tak nie mają bo znajomych jamnik nie roznosi takiego smrodku.
            To mój pierwszy i ostatni pies. Wolę chomiki, szczury i papugi smile
        • zoskaanka Re: pies w domu 12.05.08, 19:34
          nati_28 napisała:

          > Nic dodać nic ując Pacynka27. Pies w domu to nieustający bród i
          > smród, właściwie nie do zwalczenia. Psa może mieć aktorka fimowa
          > mająca służbę na etacie, nieczęsto przebywająca w domu i pozująca do
          > zdjęć z wykapanym psiakiem.
          > Dla zwykłego zabieganego człowieka, pies szybko staje się
          > utrapieniem i to na wiele wiele lat. Psy są cudowne, ale mieszkać
          > już z żadnym pod jednym dachem bym nie chciała. A dogoterapię można
          > sobie zafundować na rehabilitacji.

          Za przeproszeniem, kobiety, co Wy pindolicie!!!!!!
          Jak się dba o psa, to nie śmierdzi. Same jak się spocicie, to też cuchniecie i
          co da się wytrzymać? A smród spalin nie przeszkadza?
          Ręce mi opadają, jak słyszę/ czytam takie teksty.
          Lepiej, żeby niektórzy ludzie trzymali się z daleka od zwierząt...
          • pacynka27 Re: pies w domu 12.05.08, 20:11
            Wierz mi, że zwierzęta bardzo lubię i różne miałam (chomiki, szczury, papugi,
            koty, ślimaki wodne). Ale jeśli twierdzisz, że pies nie śmierdzi to chyba nigdy
            nie byłaś w domu w którym był pies długowłosy. Moja suczka jest codziennie
            czesana, kąpana co jakiś czas, łapki ma myte zawsze jak przyjdzie wybłocona,
            czasem ma nawet szybki prysznic całego futra. Nawet jak kąpię ją wieczorem to
            już następnego dnia rano po spacerku i wytarzaniu się w wilgotnej trawie czuć
            charakterystyczny zapach. Może ja jako ciężarówka jestem nieco przeczulona bo
            przeszkadzają mi różne zapaszki ale faktem jest że psy śmierdzą i już.
            Kiedyś opiekowałam się pudlem ciotki która na 2 tyg wyjechała. Był obcięty więc
            brudu zbyt dużo nie wnosił (no i było to w bloku) jednak też mi śmierdział (ale
            tamten to lubił się w syfach tarzać).
            Dziś kiedy wróciłam z pracy mój synek bawił się z naszą psiną w ogrodzie.
            Przytulał ja i mówił do niej "moja najpiękniejsza ze wszystkich piesków, moja ty
            cudowna, śliczna" itp. Uśmiechnęłam się, bo w sumie fajnie że mamy tego brudasa
            i śmierdziela smile
          • nati_28 Zoskaanka muszę ci odpowiedzieć 13.05.08, 18:17
            Nie ma sensu dłużej toczyć bojów z obrończyniami zwierząt, ale
            niestety muszę odeprzeć ataki. Mam doświadczneie jedynie z
            dalmatyńczykiem. Lubie psy, ale niestety mój dalmatyńczyk tak bardzo
            zaszedł mi za skórę, że już wiem, iż nigdy więcej nie zdecyduję się
            na psa. I nie ma to nic wspólnego z brakiem miłości do zwierząt.

            Mój pies ma krótką sierśc, ale jestem przekonana, że długowłose psy
            aż tak przykrej sierści nie mają.
            Osobiście mam dość, więc to piszę i nie ma to nic wspólnego z
            nienawiścią do zwierząt.

            Mój samochód jest zniszczony, tapicerka jest nie do wyczyszczenia, z
            uwagi na białe siedzące głeboko w niej psie igiełki. Wstyd mi
            kogokolwiek wpuścić do auta. Nikt nie chce się podjąć czyszczenia
            tego, gdyż faktycznie doczyszczenie samochodu nie jest już raczej
            możliwe. Nie wiem co będzie gdy będziemy go sprzedawać.

            Nikt z nas nie ma prawa nosić ubrań w ciemnych kolorach, podobnie
            jest z polarami i innymi materiałami, których łatwo czepia się
            sierść. Nawet 22 miesieczne dziecko nosi wyłącznie jeansy, gdyż
            ubranie spodni bawełnianych dresowych wiąże się z ich zniszczeniem.
            Sierści dalmatyńczyka nie da się usunąć. Jest zakończona haczykowato
            i wbija się w materiał. Odkurzanie 2 razy dziennie pomaga na chwilę.
            Coraz częściej mąż wyrzuca ufajdane sierścią skarpety, gdyż
            wrzucanie ich do pralki nie ma sensu. Pranie pozostałych ubrań wiążę
            się z tym, iż po wyjęciu ich z pralki cała reszta będzie równie
            upaćkana sierścią.

            Sąsiedzi, których odwiedzamy po naszym wyjściu znajdują sierśc
            naszego psa na dywanie. Ta sierść jest wszędzie i zwyczajnie z nas
            spada. A sprzątanie w mieszkaniu to zwyczajna syzyfowa praca. Jakąż
            usiałam posiąsć umiejętność mycia podłóg, aby myjąc nie zostawiać na
            niej sierści, znajdującej się na szmacie. Nie używam też małych
            szmatek. Nie ma to sensu. Szmatki z sierści brudzą a nie odkurzają.
            Pozostają zatem suche ręczniczki.

            Mam dwoje dzieci, w tym jedno małe, z którym jeżdże na
            rehabilitacje. Cały dom na głowie i firmę. Nie mam czasu na
            odkurzanie co godzinę, nie jestem milionerem aby ubrane raz ubrania
            wyrzucać do kosza. Zatem z uwagi na własne doswiadczenia stwierdzam,
            że pies ( w moim wypadku to dalmatyńczyk) może zamieszkiwac w domu
            aktorki, mającej do dyzpozycji tabun służby.
            • zoskaanka Re: Zoskaanka muszę ci odpowiedzieć 14.05.08, 11:11
              To ja też Ci odpowiem.
              Największą głupotą i nieodpowiedzialnością jest branie psa, bo... będzie
              weselej, bo taki milusi szczeniaczek, bo się film obejrzało i psiak się
              spodobał, bo dzieci chcą itd. itp.; bierze się psa bez wiedzy o jego
              charakterze, potrzebach, możliwych kłopotach z nim związanych typu właśnie
              sierść. A potem jest olaboga, psy śmierdzą, psy niszczą, psy są wstrętne.
              Niestety za większość problemów odpowiedzialni są ludziesad
    • inguszetia_2006 Re: pies w domu 12.05.08, 11:02
      Witam,
      W sumie zabawna ta dyskusjawink Psy miałam od dziecka i obowiązki
      wobec psów teżwink Niedawno straciłam obu przyjaciół(miałam dwa
      psiory)i chwilowo na stanie zwierząt brak.
      Moje rady są takie;
      Jeśli jesteś pedantką, nigdy nie miałaś psa, ważniejszy od przyjaźni
      jest porządek w domu, to zapomnij o psie, bo będziesz pomstować.
      Przy psie jest dużo pracy. Psa trzeba "wyszorować" po przyjściu do
      domu, szczególnie na jesieni i zimą, bo będzie w domu smród i
      wszystko ufajdane błotem. Tak, psia sierść jeśli jest wilgotna ma
      nieprzyjemny zapach.
      Pies brudzi ściany. Następnie; jeśli masz parkiet, to będą na nim
      ślady pazurów. Pies się tarza na dywanie, więc dywan się szybciej
      wyciera i kumuluje zapach psiej sierści. Następnie; pies czasami
      choruje. Może mieć biegunkę, może wymiotować. To wszystko trzeba
      porządnie wyczyścić. Poza tym pies jedząc rozrzuca okruchy, to też
      trzeba posprzątać.
      Gdy jest stary i zniedołężniały może zdarzać się załatwianie w domu
      i może to trwać kilka lat.
      Nie wspomnę o szczepieniach, wydatkach na weta i karmę, bo to sprawy
      podstawowe i chyba wszystko przekalkulowałaś.
      Co masz w zamian?
      W zamian masz piękną, wierną miłość. Miłość jest bezgraniczna i
      jedyna w swoim rodzaju. Gdy pies odchodzi masz doła i czujesz jakby
      ci ktoś serce wyrwał.
      Jeśli jednak nie lubisz sprzątać, nie masz czasu na spacery,
      przerasta Cię taka opieka, to daruj sobie. Nie musisz mieć wcale psa.
      To nie jest konieczny warunek do szczęścia. I pamietaj, że twój pies
      może nie spełnić oczekiwań, a czeka cię z nim wieloletnia współpraca.
      To by było na tyle.
      Rozważ wszystko dobrze i nie daj sobą manipulować.
      Pzdr.
      Inguszetia
      • delicja11 Re: pies w domu 12.05.08, 19:26

        podpisuje sie pod postem iguszetia ,wszystkimi "palcyma" i czteroma
        łapamitongue_out

        Apropo przykrego zapachu , u mnie w domu go prawie nie czuc ,
        wyjatek to gdy pies wroci po spacerze w deszczowy dzien , ale i to
        tylko przez jakis czas. Odkurzam raz dziennie (rasa dlugowlosa)
        czasem raz na dwa dni .
        Ale jaki za to kochany jest, wierny, posluszny, jak wita i cieszy
        sie gdy wracam do domu, jak teskni i otwiera pyskiem szafke z moimi
        rzeczami aby poczuc panią kiedy mnie nie ma w domu tongue_out, jak patrzy
        proszaco w oczy gdy wychodze z domu zastanawiajac sie czy zabiore
        go ze soba, jak śpi przy moim łóżku , dbając o moj spokojny sen i
        cieszy sie jak tylko rano otworze oczy. Moglabym tak wyliczac i
        wyliczac .
      • lookbill inguszetia_2006 14.05.08, 10:57
        Bardzo mądry post, z którym się całkowicie zgadzam i też podpisuję
        swoimi czterema łapami ;D
        Dodam od siebie tylko, że mam dużego psa w 30-metrowej kawalerce w
        bloku i w domu nie czuć psem w ogóle! No chyba, że pada deszcz i
        wrócimy ze spaceru, to faktycznie czuć tą zmokłą kurą w całym domu
        dopóki nie wyschnie. Właściciele psów wiedzą o czym mówię.
        Moja suka będąc szczeniakiem faktycznie narobiła sporo szkód głównie
        rozprawiła się z chyba dziesięcioma parami butów. Robiła to do 10-
        tego miesiąca dopóki nie odkryliśmy płynu odstraszającego- wraz z
        nim skończyło się gryzienie czego popadnie. Gryzła tylko swoje
        zabawki smile))
        W dzieciństwie mama nigdy nie zgodziła się na żadne zwierzę w domu,
        ja natomiast zawsze będę miała psa w domu. Nie ma wierniejszego
        towarzysza od zwierzaka smile)) mimo wszystko.
    • tresa5 Re: pies w domu 12.05.08, 16:05
      Przerabialimysmile
      Maly szczeniak uroczy jest i kochanysmile
      jednak...juz nigdy wiecej.
    • maria10344 Re: pies w domu 12.05.08, 20:33
      Ja odpowiem ci po doświadczeniu 2 pokoleń.Teraz mam 1,5 roczną
      wnuczkę i moją starą sukę,która jest tak łagodna jak anioł,a mimo
      to nie zoatawię jej nigdy samej z naszą małą,którea aż piszczy za
      psem.W mojej rodzinie są psy od zawsze.Z tą sterylną czystością to
      jakaś paranoja.W czasach mojego dzieciństwa wyjeżdżaliśmy na całe
      wakacje na ogromne gospodarstwo rolne.Tp co wyprawiały małe dziecie
      w pomiszczeniach dla zwierząt,to dzisiejszym mamom postawiłoby włosy
      na głowie/np.gnój/a wszyscy byli i są zdrowi.Zwierzę bierze się
      właśnie dlatego do domu,żeby uodporniło się na wiele paskudztw.
      Ja jednaj po wieloletnich doświadczeniach uważam,że nowy pies w domu
      to dopiero jak dziecko ma ok.5 lat.Nie wcześniej.Co innego,gdy pies
      już jest.Nauczony,znający rodzinę i jej nawyki.
      Jest jeszcze jeden ważny problem.Moja wnuczka może z moją suką robić
      co chce/bardzo się kochają/ale tą samą miarę mierzy inne psy.Gdy
      tylko zobaczy innego psa leci z radosnym krzykiem,Trzeba jej bardzo
      pilnować,bo psy są różne.
      Ja,wielka miłośnicka zwierząt odradziłabym kupowanie teraz psa.Wierz
      mi na słowo.
    • helaraja Re: pies w domu 14.05.08, 09:36
      Nie bierz psa, jeśli rozpatrujesz sprawy porządku. Albo się marzy o
      psie i akceptuje bałagan, albo pies będzie nieszczęśliwy - i Ty też.
      Ja mam dwa psy i dom, więc żadnej klatki schodowej na wytupanie
      piachu i błota. Myję podłogę dzień w dzień, to samo z odkurzaniem.
      Szczeniak gryzie wszystko, a trzeba poświęcić mu też masę uwagi. Jak
      z dzieckiem - psy są cudowne, gdy śpią, bo nawet jak wracasz z
      zakupami, a one się cieszą nieprzytomnie i wskakują Ci na torby,
      masz ochotę je zabić. Ja kocham swoje psy, ale zrezygnowałam z
      dywanów, sterylności itp. A moje dzieci od początku były wylizywane
      potwarzy - jedyna metoda, by się uodporniły. Żadnych robali itp, psy
      są zadbane. Przemyśl tę decyzję.
      • lazia Re: pies w domu 14.05.08, 13:11
        O kwestiach porządkowych było już wyczerpująco. Zgadzam się z głosami że pies w
        domu to piach i sierść. Dużo dużo sierści. Szczególnie teraz kiedy pies lnieje
        doprowadza mnie to do rozpaczy. Pal sześć skarpety uwalane w tej sierści.
        Najbardziej dobija mnie to że nie mogę puścić raczkującego dziecka po podłodze
        bo będę mu tę sierść wygarniać z buzi sad Mycie podłóg nie wiele pomaga bo
        pupilek przejdzie i już te kłaki powrotem leżą na podłodze. Pies jest
        wyczesywany codziennie. Tyle że duży - to ma dużo włosów. Pod tym względem o
        wiele lepiej wziąć Yorka. Ale akurat do dzieci to - patrząc na znajome mi Yorki
        - to bym tej rasy nie poleciła.
        Poza kwestiami porządkowymi jako mama dwójki dzieci i posiadaczka psa to uważam,
        że branie szczeniaka przy rocznym dziecku to wyjątkowo zły pomysł. W prawdzie
        nie przerabiałam tego tematu bo u mnie pies był najpierw, potem dzieci, ale
        przypominając sobie szczenięcy etap mojej suni to w połączeniu z rocznym
        dzieckiem wyobrażam sobie katastrofę. Po pierwsze musiałabyś bronić wink dziecko
        przed szczeniakiem. Który to wiadomo - wulkan energii - skacze, szarpie - może
        potrącić dziecko, przewrócić. Poza tym gryzie jak mu idą zęby. Może też
        podgryzać w zabawie. Dziecięce zabawki które wiadomo - na tym etapie - są
        wszędzie stały by się zapewne zabawkami wspólnymi z pupilkiem. Po drugie -
        jeszcze bardziej trzeba bronić psa przed dzieckiem wink Taki roczniak ma
        niebywałe ciągoty do męczenia psa. Trzeba mieć oczy dookoła głowy, bo
        odseparować się psa nie da. Z resztą źle by to wpłynęło na ich późniejsze relacje.
        I jeszcze jedna kwestia, która nie wiem czy była podnoszona. CZAS. Młodemu psu
        trzeba poświęcić dużo czasu jeśli chcemy wychować mądrego i fajnego towarzysza,
        a nie łobuza który uprzykrzy nam życie i którego będziemy się wstydzić przed
        ludźmi. Ja mojej suce przez pierwszy rok poświęcałam 2 godziny dziennie. Był to
        czas tyko dla niej. Godzinny spacer rano, żeby się porządnie zmęczyła i nie
        demolowała mieszkania będąc sama w domu. Po południu też długi spacer i nauka.
        Piszesz że oboje pracujecie. Macie roczne dziecko. Skłoń męża do przemyślenia
        czy faktycznie ma tyle czasu żeby go poświęcić psu. Trzeba spojrzeć na to
        realnie. Czy nie będzie to czas który mógłby poświecić dziecku i czy to nie było
        by lepsze?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka