Mam tak problem, że wciąż na stole jadalnym jest jakiś bałagan. Stół stoi w
salonie połączonym z kuchnią, więc jest to takie główne miejsce spotkań całej
rodziny. Ale wciąż każdy na nim coś odkłada, a jak przychodzi pora posiłku to
na szybko się zgarnia wszystko gdzieś na bok. A potem znów pojawiają się nowe
graty - książki, gazety, jakieś szpargały wyjęte akurat z torby.Jakoś wszyscy
upodobali sobie akurat stół jako tymczasowe miejsce odkładania szpargałów (ja
też święta w tej kwestii nie jestem).
A chciała bym żeby były serwetki i wazon z kwiatami

!
Też tak macie? Może komuś udało się zwalczyć podobny problem?