Dodaj do ulubionych

Awans nauczycieli

IP: *.lublin.mm.pl 15.07.03, 20:43
Egzamin na nauczyciela mianowanego nie jest trudny, w
szczególności dla nauczyciela pracującego z pasją i z dobrze
opanowanym warsztatem pracy. Miałam okazję w takich egzaminach
uczestniczyć. Bardzo często ten niby bardzo trudny egzamin
przeistaczał się w rzeczową dyskusję o problemach szkolnych.
Choć przyznam, bywały takie przypadki,że brakowało właśnie w
prezentowanych sprawozdaniach i odpowiedziach,nauczycielskiej
pasji i dobrej znajomośći problemów dydaktyczno wychowawczych.
Obserwuj wątek
    • Gość: toja Re: Awans nauczycieli IP: *.dynamic.chello.pl 19.07.13, 09:56
      Gość portalu: Całeczka napisał:

      > Egzamin na nauczyciela mianowanego nie jest trudny, w
      > szczególności dla nauczyciela pracującego z pasją i z dobrze
      > opanowanym warsztatem pracy. Miałam okazję w takich egzaminach
      > uczestniczyć. Bardzo często ten niby bardzo trudny egzamin
      > przeistaczał się w rzeczową dyskusję o problemach szkolnych.
      > Choć przyznam, bywały takie przypadki,że brakowało właśnie w
      > prezentowanych sprawozdaniach i odpowiedziach,nauczycielskiej
      > pasji i dobrej znajomośći problemów dydaktyczno wychowawczych.

      Witam
      Nie jest trudny - wręcz banalnie prosty - dla leserów, którzy 3 - lata nic nie robią, a wychodzą z egzaminu w glorii i chwale. Oczywiście nie twierdzę, że wszyscy - ale zwykle jest tak, że kto niewiele robi ma dużo do powiedzenia. Znam panią, która teczki sama nie zrobiła i dostała same 10 na egzaminie i inną, która 3- lata "w stołek pierdziała" i też ją doceniono :) Zdawałam w życiu wiele egzaminów, ale nigdy nie zostałam tak upokorzona jak na tym czymś co "egzaminem" zwą. Przygotowałam prezentację multimedialną - bo uznałam, że w ten sposób pokażę choć w części swoje autentyczne działania - pracowałam nad tą prezentacją wiele godzin...Zostałam wysoko oceniona przez członków komisji - nie byłam zadowolona ze swoich odpowiedzi - bo choć pytania proste, to jednak stres robi swoje...Nie chcę nikogo straszyć, bo wiem, że podczas takiego egzaminu zwykle panuje przyjazna atmosfera. Sądzę, że to był tylko nieprzyjemny incydent i pech chciał, że trafiło na mnie. Zanim tam weszłam przede mną wyszła dziewczyna z płaczem. Niby zdała, ale...nie wiem może to były łzy szczęścia. Niepewnym krokiem weszłam do sali. Pani przewodnicząca miała taką postawę, że nie wiedziałam jak stanąć. Jednak to był dopiero początek - najlepsze stało się na końcu :) Samo wręczenie zaświadczenia było żenujące - prawie przy drzwiach - inni członkowie komisji gdzieś porozrzucani po sali - chyba zastraszeni przez tą Panią, która podeszła do mnie i prawie w drzwiach uslyszałam burknięcie "no zdała Pani" - jakby robiła mi wielką łaskę - pomyślałam chyba kiepsko mi poszło. Na tym nie koniec :) Postanowiła uzasadnić swoją ocenę 9 pkt. jak się okazało - i powiedziała, żebym nie robiła takich prezentacji, bo to ściąga była i że zwyczajnie poszłam na łatwiznę - mało tego, pokusiła się o słowa prawdy mówiąc, że ktoś to za mnie zrobił...Zignorowała moją cudowną Panią wiceyrektor, która mnie dobrze zna i wie, że jestem uczciwym człowiekiem i próbowała temu zaprzeczyć. Ja rozumiem, że komuś nie podoba się forma - ma do tego prawo, ale żeby rzucać takie oskarżenia pod płaszczykiem, jak się wyraziła "wskazówek". Przed egzaminem spotkałam kol. ze studiów, która wchodziła zaraz po mnie - i ona mówi "Ty zawsze dobrze wypadałaś na ustnych" - nie tym razem, nie tym razem...Bo to nie był egzamin...i przypomniałam sobie te wszyskie egzaminy przed szacownym gremium profesorów, kiedy wychodziłam z uśmiechem i tą atmosferę. Zostałam upokorzona przy moim pracodawcy - nie cieszą mnie wysokie noty 9/10 - wolałabym "0" dostać od tej Pani bez tego komentarza na zakończenie. Nie przyszłam tu zbierać punktów, jak uczniak, tylko po to co mi się słusznie należy za trzy lata uczciwej pracy. Załuję czasu, który poświęciłam na przygotowanie tej prezentacji nie dla siebie, ale dla komisji. Wystarczyło wykuć "na blachę" - pytania też nie były na inteligencję - w sam raz dla lesera, który niewiele robi, ale się nie stresuje i zawsze wie co powiedzieć :) Widać że Pani zna się na ludziach :) Już widzę jak z dumą wręcza nominację leserowi, który przez 3 lata nic nie robił, ale jednego dnia zabłysną elokwencją. Gratulacje dla tej Pani ! Oby tak dalej! W tej chwili zastanawiam się nad zmianą zawodu. Potrafię tworzyć strony internetowe i nie tylko. "Szopka" przed komisją to nie dla mnie - ja jestem skupiona na pracy. Ten egzamin to "raj" dla elokwentnych "nierobów" - dla mnie to był koszmar. Rzecz działa się w Gdańsku.
    • Gość: ewa Re: Awans nauczycieli IP: *.dynamic.chello.pl 21.07.13, 10:45
      Tak nie jest trudny....W szczególności dla nauczyciela posiadającego umiejętności sceniczne :) Jeśli ktoś ma duże osiągnięcia, to jego praca sama się obroni. Nic mu nie zrobią, najwyżej ciut utną punkty za '"show". Natomiast jeśli z pracą było cieniutko, albo tylko dobrze, to musi "dotańczyć", albo "dośpiewać". Jeśli nie potrafi, albo ze strach go "zatka", to kiepsko...W warunkach stresu nawet pasjonat może żle wypaść. Praca + umiejętności "show-mańskie"= sukces. Ważny jest tez skład komisji... Wyrozumiali eksperci, którzy są myślacymi ludźmi i potrafią podzielić nauczycieli na tablicowych i nietablicowych, bo od tych drugich nie powinni wymagać umiejętności recytatorskich. Powodzenia dla wszystkich zdających.
      • Gość: Ema Re: Awans nauczycieli IP: *.eltronik.net.pl 24.08.15, 12:22
        Zgodzę się z przedmówcą. 4 lata temu egzamin na 10 pkt zdała nauczycielka, która nic nie robiła. Miała wytyczoną jedną funkcję w kole zadaniowym i tyle. Żadnego udziału w konkursach, osiągnieć dydaktycznych czy wychowawczych. Na lekcjach pisała smsy lub czytała książki. Ale na awansie i w sprawozdaniu... idealny nauczyciel, tyle działań, sukcesów, szkoleń. Pięknie się sprzedała.

        Ja natomiast zostaję po godzinach z dzieciakami, ciągle bierzemy udział w konlursach, wygrywamy. Organizukę imprezy szkolne itd. Na egzaminie, ledwo zdałam. Dlaczego? Ano, dlatego, ze nie patrzyłam w swoje sprawozdanie - streściłam je, wymieniłam najważniejsze punkty i już. Komisja była niezadowolona, że sprawozdanie tak długie a ja tak szybko opowiedziałam o swoich dokonach. Później wywody dyrektora, że inni zdający kartka po kartce omawiali wszystko. Druga wpadka - warsztat pracy - omawiałam sposoby i metody pracy na lekcji, ocenianie uczniów, źródła wiedzy oraz że wykorzustuje różne gry i karty. Przy okazji innego pytania opowiadałam o aplikacjach i innych źródłach technologii informacyjno-komunikacyjnej, których używam na lekcjach. Po egzaminie dowiedziałam się, że pani ekspert była zszokowana i stwierdziła, że żle odpowiedziałam na to pytanie. Rozumiem, że powinnam dokładnie opowiedzieć o każdej grze, karcie pracy, plakacie, teście itd. Kolejną rzeczą, ktorą oburzyłam panią okspert był fakt, że nie czytam (choć przeczytałam 3 książki dot. zagadnień merytorycznych i wychowawczych) i biorę udział głównie w szkoleniach internetowych.

        Jedyny wniosek jaki nasuwa mi się w związku z awansem zawodowym jest taki, że jest on tak samo wiarygodny jak matura. Można być fantastycznym nauczycielem, ale nie umieć zrobić show oraz nie trafic w tok myślenia członków komisji i po ptakach. Można też trzy lata pierdzieć w stołek, nakłamać w papierach, bo wiadomo, że papier przyjmie wszystko, zrobić show i zdobyć dziesiątkę.
        • rwal.czak Re: Awans nauczycieli 27.08.15, 11:07
          "Można też trzy lata pierdzieć w stołek, nakłamać w papierach, bo wiadomo, że papier przyjmie wszystko, zrobić show i zdobyć dziesiątkę."

          kłamstwo ma krótkie nogi i nie popłaca - wcześniej czy później wyjdzie.
          Lepiej robić swoje najlepiej jak się potrafi - egzamin nie jest trudny, jeden w tą czy w tą już nie robi różnicy ;)
        • Gość: Kapucynka87 Re: Awans nauczycieli IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.10.15, 19:16
          Czy jest tu jakiś nauczyciel w trakcie awansu?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka