Dodaj do ulubionych

kwestia wyboru

26.06.03, 14:32
Witam serdecznie! Co sądzicie o Kawasaki ZR-7S? Zastanawiam się też nad
Suzuki Bandit 600 S. Który z nich lepiej nadaje się do turystycznych wypadów
z towarzyszką - pasażerką?
Obserwuj wątek
    • simon.phoenix Re: kwestia wyboru 07.07.03, 15:29
      Do turystyki to najlepsze jest ciężkie enduro (Transalp, Varadero, Kawa KLE
      500), ale skoro szukasz nakeda na taką okazję to ZR-7S jest lepszy od Bandita a
      szczytem komfortu (ale nie osiągów) jest Yamaha XJ 600 S Diversion (61 KM),
      motocykl z bardzo wygodną kanapą, stosunkowo łatwy w prowadzeniu, z komfortowo
      zestrojonym zawieszeniem. Naprawdę niezły, mimo, że konstrukcja ma już swoje
      lata. Banditem fajnie jeździ się w pojedynkę, bo jest trochę "niespokojny" na
      polskich koleinach przy większej prędkości, jeśli pasażerka nie ma
      doświadczenia w jeździe jako "plecaczek" gleba jest bardzo prawdopodobna.
      Ewentualnie zostaje Honda CB 600 F Hornet - sam jeżdżę takim. Znakomicie
      wyważony, hamulce na poziomie maszyn sportowych, osiągi też, wygodna na krótkie
      wypady, bo kufry do niej nie pasują - z walizami wygląda tak, że "wieś tańczy i
      śpiewa".
      pzdr
      Simon
      • raf28 Re: kwestia wyboru 09.07.03, 09:09
        Bardzo dziękuję za Twoją opinię!
        • simon.phoenix Re: kwestia wyboru 09.07.03, 10:12
          Nie ma za co, nie jestem ekspertem, swoje zdanie opieram na doświadczeniu,
          ponieważ kilka maszyn (swoich albo kolegów) juź "objeździłem".
          Miłego Dnia
          Simon
      • szymon.dziawer Re: kwestia wyboru 09.07.03, 10:29
        > Do turystyki to najlepsze jest ciężkie enduro (Transalp, Varadero, Kawa KLE
        > 500)

        Zwłaszcza do szybkiej turystyki autostradowej?! Nie wyobrażam sobie jazdy ze
        średnią prędkością 160km/h na KLE 500. Na szybkich górskich serpentynach też
        specjalnie nie widzę motocykla na oponach enduro. Może najpierw zastanów się, a
        potem napisz. Wszystko zależy od stylu jazdy i preferencjami użytkownika. Jedni
        będą narzekać na niewygodę na GoldWingu, inni zachwycać się komfortem na TW 125.

        >, ale skoro szukasz nakeda na taką okazję to ZR-7S jest lepszy od Bandita

        A to dlaczego? Bo ZR 7 ma archaiczny, dwuzaworowy silnik? Motocykle te są
        bardzo do siebie zbliżone, dlaczego więc lepszy jest ZR-7?

        > a szczytem komfortu (ale nie osiągów) jest Yamaha XJ 600 S Diversion (61 KM),
        > motocykl z bardzo wygodną kanapą, stosunkowo łatwy w prowadzeniu, z
        komfortowo
        > zestrojonym zawieszeniem.

        I wężykowaniem powyżej 140 km/h z powodu małej sztywności ramy.

        >Naprawdę niezły, mimo, że konstrukcja ma już swoje
        > lata. Banditem fajnie jeździ się w pojedynkę, bo jest trochę "niespokojny" na
        > polskich koleinach przy większej prędkości, jeśli pasażerka nie ma
        > doświadczenia w jeździe jako "plecaczek" gleba jest bardzo prawdopodobna.

        Uwaga! Jazda w 2 osoby Banditem po koleinach = gleba!

        >"wieś tańczy i śpiewa"

        Chyba sam siebie podsumowałeś - choć osoby ze wsi powinny się obrazić!

        Pozdrawiam
        Szymon
        • raf28 Re: kwestia wyboru 09.07.03, 13:40
          Dzięki za odzew. Niejako ,,wypunktowałeś'' Simona poddając to co napisał
          krytyce. Nic dziwnego, że odczucia co do tego samego motoru mogą być tak
          odmienne.Tym cenniejsze są dla mnie uwagi doświadczonych motocyklistów.
          Skłaniam się do Bandita, choć wizualnie podoba mi się także wspominane
          wcześniej kawasaki- dla mnie podobne jest do Blackbird'a!!!
          Pozdrawiam.
          • leziox Re: kwestia wyboru 09.07.03, 17:20
            To że jakiś motocykl podobny jest do Blackbirda,a konkretniej Hondy CBR 1100
            XX,nie znaczy jeszcze,że ma się na maszynie podobnej porównywalny komfort.
            Blackbird to znakomita maszyna sportowo-turystyczna,z której nie spada się
            zesztywniały po pierwszych 300 km,a i pasażerka ma się dobrze.
            Suzuki Bandytki nie mają najlepszej sławy jako motocykle turystyczne,ale to też
            zależy od tego jak się jeździ i gdzie,oraz na jakim asfalcie.
            Wiele fajnych maszyn na turystykę z dziewczyną znajdziesz wśród produkcji Hondy.
            Co do enduro-tych szosowych,to jak najbardziej możliwa jest na Hondzie Varadero
            oraz Transalp podróż przy prędkościach w granicach 150 km/h,wystarczy zmienić
            typowo endurowe opony na opony szosowo-terenowe i wtedy również po górach można
            spokojnie śmigać,wbrew temu,co pisze Szymon.
            KLE to zupełnie inna historia niż Varadero.
            No i na koniec pozdrowienia dla wszystkich.
            • szymon.dziawer Re: kwestia wyboru 09.07.03, 17:31
              > oraz Transalp podróż przy prędkościach w granicach 150 km/h,wystarczy zmienić
              > typowo endurowe opony na opony szosowo-terenowe i wtedy również po górach
              można
              >
              > spokojnie śmigać,wbrew temu,co pisze Szymon.

              Zgoda. Ale co to wtedy za enduro? Jeżeli mamy zmieniać opony na szosowe i nie
              zjeżdzać z dróg utwardzonych, to na jaka cholerę telepać się na enduro, skoro
              można od razu kupić sobie szybszą, niższą szosówkę?

              Pozdrawiam
              Szymon
        • robert.grzelak Re: kwestia wyboru 10.07.03, 16:09
          Witam wszystkich bardzo serdecznie !
          Od dłuższego czasu obseruję forum i wypowiedzi Wielkiego Szymona oraz jego
          mzłych oponentów. Trochę trudno jest mi się zgodzić z niektórymi opiniami
          Szymona, choć większość uważam za słuszne. Nie mogę natomiast znieść sposobu w
          jaki Szymon krytykuje innych. Każdy ma prawo udzielić rady i nie należy go w
          czambuł potępiać jak robi to Szymon Wspaniały.
          Szydło wyszło z worka przy pytaniu o motocykl turystyczny
          Szymon zanił Simona.Phoenixa za doradzanie "ciężkego enduro" do turystyki, bo
          nie nadaje się "do szybkiej turystyki autostradowej?! Nie wyobrażam sobie jazdy
          ze średnią prędkością 160km/h na KLE 500".
          Co do KLE 500 zgoda - to nie jest sprzęt na długie trasy i duże prędkości, ale
          jakie autostrady ??? SZYMON !?!? W tym kraju jest kilkadziesiąt kilometrów
          dróg, które przy pewnej dozie szczęścia w Europie (na zachód od Polski) uznano
          by za autostrady.
          Pojęcie turystyki może być różne, dla jednego turystyka to jazda MZ-ką 80 km/h,
          dla innego pogoń Fazerem z prędkościami ponad 2 razy większymi.
          "Turystyka" zwykle nie polega na jak najszybszym przejechaniu danego odcinka
          ale na bezpiecznym dotarciu do celu i zobaczeniu jeszcze czegoś po drodze.
          NIe bronię Simona.Phoenixa ale bronię w tym wypadku ENDURO - to naprawdę niezłe
          motocykle do turystyki, zwłaszcza jeśli nie planujemy jeździć wyłącznie po
          asfalcie. W swoim życiu "turystycznie" przejechałem ponad 150 000 kilometrów
          (motocyklami) od Uralu do południowej Hiszpanii, byłem niemal w każdym kraju
          europejskim, nie wyłaczając zimowej wyprawy do Skandynawii. Nie wspominam o
          dwóch wyprawach do Afryki, gdzie albo enduro albo nic, ponieważ realia te mają
          się nijak do Polski. Zaczynałem od BMW R 80 RT, przez Super Tenere, Africa Twin
          do Varadero, którego mam obecnie. W tym roku kupiłem też BT 1100 Bulldog dla
          syna, który właśnie zaczyna iść w moje ślady. Na pewno nie mam tyle
          doświadczenia w testowaniu motocykli co SZYMON, ale w turystyce na dwóch kołach
          czuję się "mocny". Jeśli nie ma się pieniędzy na 2 motocykle, na przykład na
          ciężkiego turystę i lekki do miasta trzeba pójść na kompromis, którym jest
          enduro "turystyczne", bo i do pracy dowiezie, i nad wodę i do Francji po
          autostradach, a 2 komplety opon są tańsze niż 2 motocykle.
          Nie każdy jest ekspertem, ale każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie i nawet jeśli
          się myli nie należy mu "pokazać", że jest głupkiem, bo jego pogląd wynika z
          jego doświadczenia, ktore jest na pewno znacznie "wątlejsze" niż Twoje.
          Do zobaczenia na drodze !
          Robert Grzelak (Stalowa Wola)
          • szymon.dziawer Re: kwestia wyboru 11.07.03, 14:25
            Czołem!

            > Szymon Wspaniały.

            Tutaj "zaplusowałeś"
            ;)

            > jakie autostrady ??? SZYMON !?!? W tym kraju jest kilkadziesiąt kilometrów
            > dróg, które przy pewnej dozie szczęścia w Europie (na zachód od Polski)
            uznano
            > by za autostrady.

            A jak ktoś chce jeździć TYLKO po Europie zachodniej, po autostradach? Ja np.
            jeżdzę szybko i nie chciałbym tłuc sie na Enduro.


            > Pojęcie turystyki może być różne, dla jednego turystyka to jazda MZ-ką 80
            km/h, dla innego pogoń Fazerem z prędkościami ponad 2 razy większymi.

            No właśnie. Dlatego niespodobało mi się arbitralne stwierdzenie "enduro są
            najlepsze". Być może za ostro odpowiedam na niektóre posty, ale chciałbym
            zajmować klarowne stanowisko, ale rozpatrując wszelkie za i przeciw. Na
            przykładzie "enduro są najlepsze do turystyki" pokazałem tylko, że zajmowanie
            takiego stanowiska, bez dokładnego zbadania oczekiwań od sprzętu jest co
            najmiej nie trafione.

            > bronię w tym wypadku ENDURO - to naprawdę niezłe motocykle do turystyki,
            zwłaszcza jeśli nie planujemy jeździć wyłącznie po asfalcie

            Dokładnie! Pod warunkiem!

            W niedzielę wróciłem z Bawarii na BMW K1200GT. 1200km non stop. Tempomat na
            niemieckich autostradach zapięty był na 160 i więcej. Było bezpiecznie,
            przyjemnie i... całkiem wolno. Za wolno. I tak z przerwami na tankowania droga
            zajeła 11h. Ile musiałbym tłuc się Enduro?

            > Jeśli nie ma się pieniędzy na 2 motocykle, na przykład na
            > ciężkiego turystę i lekki do miasta trzeba pójść na kompromis, którym jest
            > enduro "turystyczne", bo i do pracy dowiezie, i nad wodę i do Francji po
            > autostradach, a 2 komplety opon są tańsze niż 2 motocykle.

            Zgoda. Ale jeśli miałbym wybrać jeden motocykl uniwersalny, nie wybrałbym
            ciężkiego enduro. Z 2 powodów.
            1. Nie jeździ tak dobrze po asfalcie jak szosówka
            2. Nie jeździ tak dobrze w terenie jak enduro
            Niestety. Kompromisy są do dupy, jeżeli lubi się ostrą jazdę... A jak ktoś może
            jeździć spokojnie, wolno, ekonomicznie,(sorrki, ale żadne z tych określeń nie
            pasuje mi do mojego obrazu motocyklizmu), to zadowoli się i Enfieldem Dieslem!

            > Nie każdy jest ekspertem, ale każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie i nawet
            jeśli się myli nie należy mu "pokazać", że jest głupkiem, bo jego pogląd wynika
            z
            > jego doświadczenia, ktore jest na pewno znacznie "wątlejsze" niż Twoje.

            Masz rację.

            Pozdro
            Szymon
            • leziox Re: kwestia wyboru 13.07.03, 14:16
              Szymon,właśnie o to chodzi,że ciężkie enduro typu Varadero itd,nie nadają się
              specjalnie na teren,a jeśli,to tylko na drogi szutrowe oraz pokrewne.O wielkich
              wyczynach w trudnym terenie nie ma co marzyć,siedząc na bydlaku o wadze blisko
              ćwierć tony.
              Więc znowu trzeba robić kompromisy-albo teren i lżejsza maszyna,albo opony
              szosowe no i...Właśnie.
              BMW GT 1200 jest już modelem bardziej luksusowym,wiadomo że jazda na tym jest
              wygodna i dzienne przebiegi w okolicach 1200 km nie są jakąś rzadkością.Tyle że
              autostrady usypiają i niewiele się na nich zobaczy,mniemam że musiałeś
              raczej,niż chciałeś te 1200 km zrobić autostradą.Samo odczuwanie prędkości na
              drogach niemieckich oraz polskich to dwie rzeczy,tam 160 km/h to za wolno,w
              kraju często 80 to za szybko.
              Jazda wolna więc lub szybka to też indywidualne odczuwanie sprawy,a że nie
              pasuje to do twojego punktu widzenia,to małe zmartwienie.Jest to tylko i
              wyłącznie twój pogląd, który można popierać albo i nie.
              Sam siedzę w siodłach motocykli już od bez mała 25 lat,parę milionów km
              zdążyłem przejechać i przez te lata doszedłem do jednego wniosku:jeśli ktoś na
              motocyklu czuje się szczęśliwy,to nieważne jak jeździ i jak szybko.Bo nie
              chodzi tu akurat o bicie rekordów prędkości albo jak najwolniejszej jazdy,tylko
              właśnie o to uczucie pływania w powietrzu,bez ograniczeń typu karoseria.
              Doświadczenie zaś jest doświadczeniem-cenna to rzecz.Jednak powinieneś czasem
              przypominać sobie o słowie,które brzmi:”Tolerancja”,zwłaszcza wypowiadając się
              publicznie,w stosunku do nieco mniej doświadczonych kolegów motocyklistów.
              I to byłoby tyle mojego marudzenia na dzisiaj.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka