steffa
22.02.07, 22:03
To ja zacznę krytykę. Bajkę tę widziałam z synem (lat 4) już kilka miesięcy
temu, bo chyba w czerwcu lub lipcu, więc może się poprawiło, w co wątpię, bo
po prostu gdzieś u podstaw jest błąd. Otóż jest to podobno sztuka dla
maluchów, a większość tekstów jest rapowana. W zasadzie cała oprawa muzyczna
leci 'w ten deseń'. Nie wiem, po co, jeśli maluchy mają problemy (czasem) z
przyswajaniem melodyjnego tekstu, a co dobiero poszarpanej mowy rapowanej.
Scenografia zupełnie rodem z lat 80. Pachnie kurzem i etykietą zastępczą, to
samo tyczy się niestety strojów aktorów. Masakra. Czarne bluzy z kapturem
plus spodnie bojówki, paskudny strój samego smoka - wysoko podciągnięte
czerwone 'punkowskie' spodnie, szelki i jakaśtam pomięta podkoszulka. Ciężkie
przeżycie estetyczne - a to wszystko w warszawskim teatrze z tradycjami
GULIWER. Wstyd. Dodam, że mojemu dziecku się nie podobało i chciało wyjść,
ale (chyba) się wstydziło. Szkoda. Reklamówka bardzo ładnie opracowana
graficznie. Nie spodziewałabym się po tym takiej masakry.