Dodaj do ulubionych

Gazu nie ma, ludzie koczują w urzędzie

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.10, 09:20
No to się menele zbuntowali :-)
Obserwuj wątek
    • Gość: Przemek Gazu nie ma, ludzie koczują w urzędzie IP: 199.67.203.* 21.01.10, 09:38
      Spawe pewnie rozwiazalby wybuch gazu jeszcz zanim zdaza wylaczyc
      gaz.... A tak na serio, zal mi tych ludzi, ale bezpieczenstwo jest
      podstawa piramidy Maslowa.... nie szukalbym kompromisowych rozwiazan
      rodem z Czarnego Ladu... urzednicy to urzednicy (w wiekszosci
      niestety nieudacznicy) i lepiej na nich nie liczmy!
    • Gość: Pułkownik Gazu nie ma, ludzie koczują w urzędzie IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 21.01.10, 11:09
      Skoro 20% z nich nie płaci za gaz to jakim prawem oni protestują. Jak nie
      płacili za gaz to na pewno zaczną płacić za prąd. Ciekawy jestem ilu z nich
      nie ma żadnych zaległości w czynszu i innych opłatach. Mieszkam w pobliżu i
      wiem co się tam dzieje - całonocne libacje w piaskownicy, bijatyki, dyskoteki
      na podwórku itd. To wszystko świadczy o mieszkających tam ludziach.
      • Gość: gość Pułkownik? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.10, 11:33
        ty pułkownik tam mieszkają też normalni porządni ludzie czego nie można o was
        powiedzieć, gdyż większość z was Listopada 16 i 18 to byli sowieccy wojskowi i
        ich dzieci. Taka prawda.., przez was my Polacy zostaliśmy doprowadzeni do nędzy!
        • Gość: Pułkownik Re: Pułkownik? IP: *.b-ras1.pgs.portlaoise.eircom.net 21.01.10, 12:21
          A skąd Ty wiesz gdzie ja mieszkam i wypraszam sobie nazywanie mnie "sowieckim
          wojskowym". Wiem że mieszkają tam tez normalni ludzie tylko dziwi mnie, że
          właśnie została wybrana taka forma protestu. A problem odcięcia gazu można łatwo
          rozwiązać, jeżeli ktoś ma tylko trochę oleju w głowie. Zestaw dysz do kuchenki
          gazowej, reduktor i dwa metry gumowego węża. Podpinamy wszystko do butli 11kg i
          cieszymy się z uroków kuchenki gazowej. Butla starczy na miesiąc lub więcej
          zależy jak kto często używa.
          Ciekawy jestem czy Ty byś wziął/ła odpowiedzialość za tylu ludzi?
    • Gość: gość portalu Do "pani" z administracji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.10, 11:24
      Taka pani z administracji powinna natychmiast zostać zwolniona za takie
      przywitanie lokatora (menele..). Połowa mieszkańców tych budynków to zwykli
      porządni ludzie. Ci co protestują regularnie opłacają czynsz, chociaż w
      większości zarabiają niewiele. To nie ich wina, że lokale w tych budynkach
      zasiedlane są także przez osoby z eksmisji, gdzie wiadomym jest, że większość
      z nich nadal nie będzie płaciło za czynsz. To wina polityki mieszkaniowej
      miasta, że stworzyli w jednym miejscu skupisko osób zmarginalizowanych. Teraz
      ZGN próbuje wprowadzić odpowiedzialność zbiorową za niepłacenie czynszu i
      próbuje w haniebny sposób pozbyć się lokatorów stosując szykany. Po odłączeniu
      gazu instalacja elektryczna ulegnie spaleniu ponieważ lokatorzy używają także
      term elektrycznych, pralek, lodówek, odkurzaczy suszarek itd. Wtedy nastąpi
      przymusowy "exodus hołoty". Ciekawe tylko komu ten teren zostanie sprzedany i
      kto na tym zarobi?
    • w.i.l Zamiast naprawić instalację gazową - wyłączyć ją. 21.01.10, 12:24
      To dla ZGN znacznie, znacznie taniej.
      Zamiast remontować budynki - opróżnić je a ludzi pod most.
      To tez dla ZGN znacznie, znacznie taniej.

      Ci mieszkańcy to ofiary bandytyzmu społecznego Gronkiewicz-Waltz.
      Ona nie ukrywa, że zamierza ludziom uboższym stworzyć takie warunki
      aby sami wynieśli się z Warszawy.
    • robot_humano Gazu nie ma, ludzie koczują w urzędzie 21.01.10, 12:59
      § 172. 1. Warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie:

      Maksymalne, łączne obciążenie cieplne przypadające na 1 m3 kubatury, służące do określania wymaganej kubatury pomieszczenia, w którym są zainstalowane urządzenia gazowe, pobierające powietrze do spalania z tego pomieszczenia, nie może przekraczać wartości określonych w poniższej tabeli:

      Pomieszczenia przeznaczone na stały pobyt ludzi oraz wnęki kuchenne połączone z przedpokojem 175 W

      Pomieszczenia nieprzeznaczone na stały pobyt ludzi, w tym pomieszczenia kuchenne w mieszkaniach 930 W

      Z czego jasno wynika (jak to z przepisów) że kuchnię czteropalnikową z piekarnikiem o łącznej mocy ok 11kW można postawić w kuchni o powierzchni 4,7 m2 ale minimalny pokój, w którym mogłaby stać to 25m2. Wyrażnie widać że nie ma to nic wspólnego z zaczadzeniem.
    • kamilo_82 Gazu nie ma, ludzie koczują w urzędzie 21.01.10, 14:43
      Moim zdaniem dyskusja zeszła na złe tory.

      Uważam, że nie każdy lokator "komunalny" jest od razu menelem. Wraz z
      rodzicami (pracownicy naukowi PW i UW) byliśmy przez wiele lat "komunalni, tylko
      dlatego, że mamy zasady. Ktoś upatrzył sobie nasze mieszkanie i panie z Wydziału
      Zasobów Lokalowych bezpodstawnie odmawiały wykupu. Nie potrafiły przy tym
      podać podstawy prawnej (a co do gruntu / budynku nie było roszczeń, najem trwał
      ponad 50 lat - jeszcze kiedyś na dziadka a inne lokale w budynku sprzedawano
      normalnie). Poza tym jednoznacznie sugerowano nam, że sprawę można "załatwić
      polubownie". Nawet padły propozycje stawki. Moi rodzice się na to nie zgadzali i
      lokal wykupiliśmy dopiero jak wynajęliśmy prawnika. Podobne zasady
      ("zamawianie" zamieszkanych lokali przez osoby osoby postronne i nierzadko z
      napływu) są niestety praktykowane w wielu dzielnicach a sytuacja miała miejsce
      szczególnie za prezydentury piskorskiego oraz teraz - za hgw.

      Ale ad rem: jeśli w budynku nie ma właściwej wentylacji lub instalacja gazowa
      jest niesprawna to bezwzględnie trzeba temu zaradzić. Bezpieczeństwo jest
      najważniejsze. To, że przez X lat "jakoś wszystko działało" to nie znaczy, że
      jest OK.

      Uważam, że problem powinien zostać rozwiązany następująco: powinno się
      przebudować instalację elektryczną i do każdego lokalu doprowadzić siłę. W
      każdym lokalu powinna zostać zainstalowana pełnowymiarowa (tzn. 4 pola grzejne +
      piekarnik) kuchnia elektryczna z płytą ceramiczną.

      Na prawdę nie rozumiem tego zboczenia Polaków do posiadania gazu w mieszkaniach.
      Jeśli na etapie budowy nie zainstalowano gazu to najprawdopodobniej budynek nie
      jest do tego przystosowany.

      Widziałem w Polsce dziwne rzeczy: butle w nowych blokach (!!!) w których w
      mieszkaniach "fabrycznie" zainstalowana jest siła. I nie ważne, że był to bardzo
      wysoki budynek, w którym nie powinno być w ogóle gazu (chyba, że tylko w jednym
      pomieszczeniu i wyłącznie do celów "technicznych", np. w kotłowni do zasilania
      kotła CO).

      Gaz jest RZEKOMO tani i dlatego w nowym budownictwie, jeśli by był
      wykorzystywany tylko do kuchenki (bo są instalacje CO i CCW) po prostu rezygnuje
      się z gazu. Jest czyściej i bardziej estetycznie.

      Jakoś np. w Europie Zachodniej bardzo rzadko widuje się kuchnie gazowe, tym
      bardziej w blokach. Nawet w starych kamienicach w Berlinie są normalne
      instalacje elektryczne i wszyscy gotują na elektrycznych płytach ceramicznych.

      Ale widać, że mało jeszcze osób zrozumiało mechanizm uzależnienia gospodarczego
      od Rosji. kiedyś specjalnie obowiązkowo montowano w każdym mieszkaniu gaz a
      jednocześnie zakładano skandalicznie niskie moce przyłączeniowe instalacji
      elektrycznych. Z resztą instalacje wykonywano z aluminium. Wszystko właśnie w
      celu uniemożliwienia montażu kuchni elektrycznych. Poza tym na początek Rosja
      sprzedawała PRL gaz w cenach dużo niższych niż rynkowe. Ale od początku był to
      plan uzależnienia nas od tego paliwa. Podwyżki planowano wprowadzać sukcesywnie,
      przez kolejne dziesiątki lat.
      • Gość: w temacie Re: Gazu nie ma, ludzie koczują w urzędzie IP: 212.244.71.* 21.01.10, 20:24
        Potwierdzam nie każdy jest menelem, ale społeczność mieszkająca na 29 listopada
        sama sobie zapracowała na opinię.
        CO do wykupu, co mają powiedzieć młode osoby których zarobki nie pozwalają na
        wynajęcie lokalu, a co dopiero na zakup własnego mieszkania, gdy taki najemca na
        podstawie decyzji władz dawnego systemu komunistycznego otrzymał prawo
        zamieszkiwania w mieszkaniu, które może wykupić za 10 procent wartości. No i
        gdzie ta sprawiedliwość?
      • robot_humano Re: Gazu nie ma, ludzie koczują w urzędzie 21.01.10, 22:58
        kamilo_82 napisał:

        Wraz z
        > rodzicami (pracownicy naukowi PW i UW) byliśmy przez wiele lat "komunalni, Ktoś upatrzył sobie nasze mieszkanie i panie z Wydziału Zasobów Lokalowych bezpodstawnie odmawiały wykupu. Lokal wykupiliśmy dopiero jak wynajęliśmy prawnika. Podobne zasady ("zamawianie" zamieszkanych lokali przez osoby osoby postronne i nierzadko z napływu) są niestety praktykowane w wielu dzielnicach .>
        > Uważam, że problem powinien zostać rozwiązany następująco: powinno się przebudować instalację elektryczną i do każdego lokalu doprowadzić siłę. W każdym lokalu powinna zostać zainstalowana pełnowymiarowa kuchnia elektryczna z płytą ceramiczną.>
        > Na prawdę nie rozumiem tego zboczenia Polaków do posiadania gazu w mieszkaniach . Jeśli na etapie budowy nie zainstalowano gazu to ajprawdopodobniej budynek nie > jest do tego przystosowany. Widziałem w Polsce dziwne rzeczy: butle w nowych blokach (!!!) w których w mieszkaniach "fabrycznie" zainstalowana jest siła. I nie ważne, że był to bardzo wysoki budynek, w którym nie powinno być w ogóle gazu (chyba, że tylko w jednym pomieszczeniu i wyłącznie do celów "technicznych", np. w kotłowni do zasilania kotła CO).
        > Gaz jest RZEKOMO tani i dlatego w nowym budownictwie, jeśli by był
        > wykorzystywany tylko do kuchenki (bo są instalacje CO i CCW) po prostu rezygnuje się z gazu. Jest czyściej i bardziej estetycznie.
        > Jakoś np. w Europie Zachodniej bardzo rzadko widuje się kuchnie gazowe, tym bardziej w blokach. Nawet w starych kamienicach w Berlinie są normalne instalacje elektryczne i wszyscy gotują na elektrycznych płytach ceramicznych.>
        > Ale widać, że mało jeszcze osób zrozumiało mechanizm uzależnienia gospodarczego od Rosji. kiedyś specjalnie obowiązkowo montowano w każdym mieszkaniu gaz a jednocześnie zakładano skandalicznie niskie moce przyłączeniowe instalacji elektrycznych. Z resztą instalacje wykonywano z aluminium. Wszystko właśnie w celu uniemożliwienia montażu kuchni elektrycznych. Poza tym na początek Rosja
        > sprzedawała PRL gaz w cenach dużo niższych niż rynkowe. Ale od początku był to plan uzależnienia nas od tego paliwa. Podwyżki planowano wprowadzać sukcesywnie przez kolejne dziesiątki lat.


        No patrz i znowu napływ zawinił. Widziałeś kiedyś mistrzu kuchnię stołówki/hotelu /restauracji na prąd? Nie i nie zobaczysz bo na takiej kuchni można sobie coś odgrzać ale do gotowania to się nie nadaje, Że o kosztach nie wspomnę. A instalowanie wszędzie kuchni elektrycznych zamiast gazowych nie jest żadną oznaką postępu, to ordynarne cięcie kosztów przez dewelopera/administratora powiązane z przerzucaniem kosztów na właściciela/najemcę. BTW te twoje domy z wielką siłą elektryczną trzeba do czegoś podłączyć. To jak, obok istniejącego gazociągu ( z którego nie będziemy korzystać na złość Ruskim )położymy dodatkowe kable z prądem, za którego produkcję zapłacimy kary CO2? Jeśli taki poglądy ma ma dzieciak kadry akademickiej najlepszych uczelni w Polsce to co się dziwić durnocie dzieciaków ślusarza i krawcowej!
        • kamilo_82 Re: Gazu nie ma, ludzie koczują w urzędzie 22.01.10, 02:44
          robot_humano napisał:

          (...)
          > No patrz i znowu napływ zawinił.

          Widzisz: nie lubię napływu, bo traktuje miasto, jak dojną krowę. Szerzy
          chamstwo, buractwo i za nic ma historię. Większość tylko patrzy jak
          przycwaniakować a podatki też oczywiście płaci poza Wawą. Oczywiście nie chce
          generalizować ale najbardziej wkurza mnie typ napływu, który posiada takie cechy
          jak zarozumiałość, cwaniactwo, zbytnia pewność siebie i buractwo. Znam takich,
          którzy zapożyczają się aby żyć ponad stan a potem u siebie na wsi "szpanują"
          służbowym laptopem albo nawet telefonem. szczerze mówiąc lubię świąteczne
          weekendy, gdy znikają z warszawskich ulic samochody z "zagranicznymi"
          rejestracjami. Jeździ się bez porównania lepiej.


          Widziałeś kiedyś mistrzu kuchnię stołówki/hote
          > lu /restauracji na prąd? Nie i nie zobaczysz bo na takiej kuchni można sobie co
          > ś odgrzać ale do gotowania to się nie nadaje, Że o kosztach nie wspomnę.

          A kto tu mówi o kuchni hotelowej. Przecież tam są indywidualne kuchnie w
          każdym mieszkaniu. Z tego, co wiem, to w żadnym z tych budynków nie ma lokali
          gastronomicznych. A nowoczesna kuchnia elektryczna rozgrzewa się bardzo szybko i
          ma dużą sprawność cieplną.


          A inst
          > alowanie wszędzie kuchni elektrycznych zamiast gazowych nie jest żadną oznaką p
          > ostępu, to ordynarne cięcie kosztów przez dewelopera/administratora powiązane z
          > przerzucaniem kosztów na właściciela/najemcę.


          Nie zgadzam się. Co do emisji CO2 przez elektrownie - prawda ale przy
          spalaniu paliw gazowych też wydziela się CO2. rezygnowanie z gazu to wcale nie
          jest kwestia cięcia kosztów. Przecież b. często takie domy mają własne, lokalne
          kotłownie, zasilane właśnie gazem. Jest to po prostu kwestia estetyki, wygody i
          bezpieczeństwa. Zauważ, że są państwa, w których gazowe kuchenki są prawie
          niespotykane. I nie jest to kwestia kosztów a przepisów. zapytaj się fachowca -
          do prawidłowej pracy kuchni gazowej wymagana jest odpowiednia kubatura
          pomieszczenia i wentylacja. Wentylacja zapewniająca nie tylko odprowadzenie
          produktów spalania ale też i dopływ świeżego powietrza. Jeśli wentylacja będzie
          niewłaściwa, gaz nie będzie spalał się do końca i powstanie śmiercionośny CO.
      • wj_2000 Re: Gazu nie ma, ludzie koczują w urzędzie 22.01.10, 07:51
        kamilo_82 napisał:

        szereg głupstw!!!!!!

        Szereg beznadziejnych głupstw!!!!!!!!!!!

        Historia gazu, w szczególności w Warszawie jest ciekawa i pouczająca.
        Gaz z wegla do oświetlania wymyślili Anglicy. Tak się składa że ich
        wegiel daje stosunkowo dużo acetylenu przy podbrzeaniu i światło
        jest jasne. Węgiel ze Śląska NIE MA tej właściwości i nie nadawał
        się do produkcji gazu.
        Dlatego pierwszą gazownię w Warszawie zbudowano na Powiślu, a wegiel
        dowożono barkami z Gdańska, gdzie rozładowywano angielskie statki.
        Firma gazowa była niemiecka.
        Przy archaiczej metodzie produkcji gazu powstawało dużo ... koksu,
        który był kłopotliwym .... odpadem!
        Niemiecki chemik, w Warszawie, główkował i główkował aż wpadł na
        pomysł by nad gorący węgiel (albo ów koks wprowadzać) parę wodną co
        prowadzi do reakcji woda+węgiel->wodór + CO (czad). Równolegle fizyk
        austriacki Auger, zauważył, że podgrzewane płonącym gazem "koszuli"
        czyli siatki wykonane z (chyba) tlenku tytanu, który bardzo słabo
        emituje podczerwień (słabo stygnie), a z całą możliwą sprawnością
        światło widzialne, co prowadzi do wysokiej temperatury
        owej "koszulki Auera" stającej się bardzo wydajnym źródłem światła.
        Zawartość węglowodorów w gazie nie jest tu ważna - "gaz świetlny",
        zwany też miejskim, owa mieszanka (głównie) wodoru i tlenku węgla
        świetnie się nadaje.
        Co więcej, wykorzystanie całego wsadu węglowego powoduje, że
        owego gazu z kilograma jest pięciokrotnie co najmniej więcej niż
        gazu "angielskiego".
        Niemiecki właściciel gazowni zlikwidował tę na Powiślu i wybudował
        nową, wiekszą, na Woli, blisko kolei "wiedeńskiej" dowożąc węgiel ze
        Śląska.
        Doprowadziło to do rozkwitu gazownictwa w Warszawie w dobie, gdy
        nawet jeszcze nie było żadnej elektrowni.
        Gazu było tak dużo, że używać go zaczęto nie tylo do oświetlenia,
        ale i do gotowania.
        Po odzyskaniu niepodległości, gazownia została (o ile dobrze
        pamietam) odkupiona od Niemców przez miasto.
        Po II Wojnie Światowej, mimo budowy coraz to nowych elektrowni,
        wskutek industrializacji Polski (prawda że w znacznej mierze był to
        przemysł zbrojeniowy, ale przecież nie tylko), a także przestawiania
        kolejnych fabryk, np włókienniczych, z napędu parowego na
        elektryczny, prądu w Polsce przez długie lata brakowało.
        Brakowało też dewiz na import miedzi, a w Lubinie jeszcze nie było
        kopalni.
        Dlatego sieci gazowej nie likwidowano, wogóle z gazu nie
        rezygnowano, bo był tani - z własnego węgla. A instalacje
        elektryczne budowano oszczędnie i biednie. Z polityką ZSRR, przez
        Ciebie sugerowaną, miało to zero wspólnego.
        Gaz miejski jest, niestety, silnie trujący!!!!!!!!!!!
        Gdy na SYberii odkryte zostały przebogate złoża, a ZSRR
        sprzedawało ten gaz po korzystnych cenach, przestawiono instalację
        na gaz ziemny, a gazownie we wszystkich miastach, słusznie,
        polikwidowano. I taka jest geneza obecnej sytuacji w większości
        starych mieszkań.
        Teraz, gdy jesteśmy bogatsi, mamy własną miedź i (jeszcze) nadwyżki
        prądu (po zamknięciu wielu prądożernych fabryk), a także w związku z
        postępem technologicznym (kuchenki indukcyjne) celowe jest
        przestawianie stopniowe instalacji gazowej w mieszkaniach na
        elektryczną. Wprawdzie gaz ziemny nie jest trucizną, ale nadal
        stwarza niebezpieczeństwo niekontrolowanego wybuchu. Prawdą jest
        też, że własne zasoby gazu starczyły by dla celów komunalnych -
        import potrzebny jest głównie dla produkcji nawozów azotowych i
        innych działów chemii przemysłowej.
        Względy bezpieczeństwa przemawiają za elektrycznością w kuchni.
        • konto_ehehehe Re: Gazu nie ma, ludzie koczują w urzędzie 22.01.10, 08:18
          pracuję w gazie jak i elektryce paredziesiąt lat .
          jeżeli miąłbym komuś polecić wybór to tak jak i samemu już dokonałem elektryczność

          tym bardziej że żyjemy w mieście i nie potrzebujemy aż tak energii alternatywnej- zastępczej

        • kamilo_82 Re: Gazu nie ma, ludzie koczują w urzędzie 22.01.10, 09:31
          wj_2000 napisał:

          > szereg głupstw!!!!!!
          >
          > Szereg beznadziejnych głupstw!!!!!!!!!!!
          (...)

          Końcówka Twojego postu zaprzecza wstępowi... Nikt tu nie neguje bogatej
          historii gazownictwa w Warszawie. Sam np. bardzo lubię urokliwe uliczki
          (niestety jest ich tylko kilka) oświetlone latarniami gazowymi.

          Zauważ jednak, że większość osób nie dostrzega postępu: gaz w opinii wielu osób
          jest bardzo tani a gotowanie na płycie (nawet indukcyjnej) kosztuje krocie.

          Jak sam przyznałeś - gaz jest niebezpieczny: miejski truje a ziemny jest
          wybuchowy. Zauważ, że już przed wojną budowa budowano eleganckie kamienice, w
          których od początku były jedynie kuchnie elektryczne (pomimo niedoskonałej
          technologii - żeliwne energochłonne płyty). Tak było m.in. w kilku eleganckich
          kamienicach w Al. Niepodległości.

          Nie sugeruj też, że gaz z ZSRR nie jest uzależnieniem. Jest i to bardzo dużym,
          czego skutki odczuwamy obecnie.

          Osobiście uważam, że przy obecnej liczbie urządzeń elektrycznych w mieszkaniach
          przepisy powinny zabraniać montowania instalacji jednofazowych. Wówczas każdy
          mógłby wybrać rodzaj kuchenki, na której chce gotować.
    • m0cna Gazu nie ma, ludzie koczują w urzędzie 21.01.10, 15:30
      Ale jeśli doszłoby do wybuchu gazu (jakich już wiele było), to zaraz
      podniósłby się lament o nieudacznikach-urzędnikach.

      Tymczasowo faktycznie można użyć butli, a docelowo uzdatnić
      instalację elektryczną dla kuchenek elektrycznych. Problemem
      faktycznie jest to, że dla osób biedniejszych oznacza to spore
      wydatki, a później większe oplaty za prąd.

      m.
    • Gość: gość Gazu nie ma, ludzie koczują w urzędzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.10, 19:57
      Jeśli ZGN Śródmieście wziął się za te bloki, to z całą pewnością nie ze
      względu na zagrożenia dla mieszkańców. W Śródmieściu jest moc złych instalacji
      i bardzo kiepskich instalacji gazowych, gazowych piecyków, które mają po 50
      lat. Rozwalone, skorodowane i wszechobecne. Są wszędzie tam gdzie stoją domy
      pamiętające odbudowę Warszawy. W tych domach sprzedaż mieszkań wstrzymano.
      Miasto chyba czeka aż najemcy wymrą. Urzędnicy twierdzą, że nie mają obowiązku
      sprzedaży. To może chociaż mają obowiązek do remontów. Na co czekają? Na
      eksplozje? Na to, że najemcy będą przeprowadzali remonty w mieszkaniach,
      których nigdy nie będą mogli wykupić? Remontowali na własny koszt przez przez
      wiele dziesięcioleci. Wszystko w nadziei, że tu właśnie spokojnie spędzą
      starość. Kto odmawia wbrew, obowiązującemu prawu, sprzedaży mieszkań, ten jest
      zobowiązany do przeprowadzania na czas remontów. Zagrożenie na tych ludzi
      sprowadził sam ZGN. A swoją drogą, to tam jest niezła lokalizacja.
      Udowodnienie, ze istnieje tam zagrożenie, mogłoby rzeczywiście skutkować
      wysiedleniem tych ludzi do komunałek o jeszcze gorszych warunkach. Tam kiedyś
      były hotele robotnicze. Teraz jest w Warszawie moda na hostele. Dobrze, ze
      mieszkańcy dali znać o swoich problemach. Może przetrwają jeśli obecna ekipa
      nie załapie się na następną kadencję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka