Dodaj do ulubionych

Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem?

01.02.11, 08:12
Na przekór miłośnikom transportu zbiorowego, chciałbym się dowiedzieć, dlaczego nie lubimy komunikacji miejskiej.
Ja nie jeżdżę, bo:
1. Czas mojego przejazdu do pracy autem to 25 minut "do" i "30" z pracy, a po drodze do pracy zawożę jeszcze syna do szkoły. Przy najlepszych nawet połączeniach, zajęłoby mi to ponad godzinę. Oszczędzam w ten sposób ok. 20 godzin miesięcznie.
2. Autem jest wygodniej. Szczególnie z dzieckiem. Zanim syn przetupta na przystanek, spod przystanku do szkoły - mija sporo czasu. Nie mówiąc już o tym, że podczas ulewy, śniegu, czy mocno minusowej temperatury, w aucie są mniejsze szanse na to, że się młody po takiej wycieczce do szkoły się rozchoruje (cały 2010 nie chorował :-)
3. Oszczędność na lekach, zwolnieniach lekarskich i lekarzu - patrz punkt 2
4. Zakupy. Raz w tygodniu. Samochodem. No bo jak inaczej przetransportować zawartość wózka sklepowego? Zamawiam też online, ale to nie to samo, co samodzielne zakupy.
5. Lubię podróżować sam. W autobusach, tramwajach są ludzie. Nie przepadam za tłumem. Brzydko pachną, głośno rozmawiają przez telefon, rozpychają się. Nie potrzbuję towarzystwa.
6. W samochodzie mogę głośno słuchać Bacha. Nie znoszę słuchania muzyki na słuchawkach :-) MP3 odpada.
7. Samochód daje mi poczucie niezależności. Od pogody, strajków na kolei, grypy. Mieszkam w takiej dzielnicy Warszawy, że przeważnie nie stoję w korkach.
8. Lubię stać w korkach. Jeżeli już są. Mogę głośno słuchać muzyki
Obserwuj wątek
    • Gość: m. Bo zbiorkom to najwolniejsza i mało wygodna opcja IP: 217.116.102.* 01.02.11, 09:33
      Samochód niemal zawsze jest szybszy, a w obrębie ścisłego centrum - rower (np. z Muranowa do Arkadii, mimo że w zasadzie jest bezpośredni tramwaj), przy tym rower jest tańszy.
      Co więcej, na tej ostatniej trasie w międzyszczycie prędzej bywa pieszo (sic!), niż bezpośrednim niby tramwajem.
      Poza tym drażni mnie roszczeniowość niektórych starszych zwłaszcza pasażerów zbiorkomu jeśli chodzi o miejsca siedzące, przepychanie się itd. Czuję się jak w sklepie za komuny a jakoś mnie te klimaty nie pociągają.
      • Gość: arka3 Re: Bo zbiorkom to najwolniejsza i mało wygodna o IP: *.jjs-isp.pl 01.02.11, 19:28
        Dla mnie nie koniecznie, też byłem sceptyczny wobec zbiorkomu ale się przekonałem na tak.
        Codziennie pokonuję trasę Stara Miłosna - Okęcie i z powrotem. Jadę sobie samochodem na Saską Kępę, tam zostawiam samochód (nie ma problemu z parkowaniem) i bus pasem elegancko w 15-20 minut na Okęcie. Z powrotem analogicznie tak samo. 188 w szczycie jeździ co 7-10 minut, nie mówię że jest puste, ale tragedii nie ma, da się jechać.
        Od 4 miesięcy nie zauważyłem smrodu w autobusach, syfu też nie ma. Większość autobusów to Solarisy, Jelcze raczej sporadycznie.
        W zamian mam szybki przejazd po TŁ, głównym powodem tej częściowej przesiadki do zbiorkomu było to że miałem dość wachlowania 1-2 w wiecznych korkach na TŁ.
        Nikogo nie namawiam, ale warto czasami spróbować.
        • agata0 Re: Bo zbiorkom to najwolniejsza i mało wygodna o 13.02.11, 06:46
          > Jadę sobie samoc
          > hodem na Saską Kępę, tam zostawiam samochód (nie ma problemu z parkowaniem) i b
          > us pasem elegancko w 15-20 minut na Okęcie.

          To jest sarkazm czy propaganda?

          Gdzie na Saskiej Kępie przy buspasie jest parking?

          Ja jeżdżę spod Rawaru do GUSu czyli pewnie połowę twojej trasy i czasem nie wyrabiam się na bilecie 20-minutowym. NIGDY nie udało mi się pokonać tej trasy w krócej niż 15 minut. Jeżdżę w szczycie i zawsze mierzę czas :-)

          A na Okęcie 188 musi pokonać jeszcze Żwirki i Wigury z przystankami co 400 metrów (od Pomnika Lotnika do 17 Stycznia jest 10 przystanków). Równolegle Grójecką i tramwajem jest podobnie.
          • szaser Re: Bo zbiorkom to najwolniejsza i mało wygodna o 14.02.11, 10:25
            W komunikacji nie można palić, a w swoim samochodzie zawsze można!
    • Gość: eko Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? IP: *.centertel.pl 01.02.11, 11:19
      bo nadal nie ma zielonej fali nawet dla tramwajów a samochodem jadąc z odpowiednią prędkością mam cały czas zieloną falą, w ogóle nie zatrzymuję się.
    • Gość: Rurecki Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? IP: *.Router.Korbank.pl 01.02.11, 11:32
      Oczywiście nikt nikogo nie zamierza fizycznie zmuszać do poruszania się komunikacją miejską. Trend jest w kierunku ułatwień dla KM - powstaną kolejne buspasy, które skutecznie utrudnią życie kierowcom samochodów, za kilka lat wejdzie ograniczanie ruchu w centrum przez zwężanie autostrad trzypasmowych typu Marszałkowska czy Jerozolimskie na dwa pasy buspas+pas ruchu pozostałego. Trzeba będzie wybrać.
      • Gość: m. Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? IP: 217.116.102.* 01.02.11, 12:45
        Na szczęście trend jest taki, że powstają nowe centra biurowe poza Śródmieściem, więc będzie coraz mniej powodów by się tam pchać.
    • Gość: BabaJaga Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? IP: *.ip.netia.com.pl 01.02.11, 12:09
      Nie jeżdżę, bo dojeżdżam do pracy w Warszawie z Izabelina. Chociaż mogłabym jeździć metrem, bo najczęściej pracuję na Mokotowie.
      Pracuję od 10tej, a o tej godzinie na parkingu park & ride na Młocinach nie ma już wolnych miejsc na parkingu. Mogę parkować pod Lidlem, ale czasami pracuję do późna i nie chcę, żeby mi odholowali samochód ze sklepowego parkingu.
      Pewnie napiszecie, że mogłabym z Izabelina autobusem, a potem metrem + tramwajem np. z Pol Mokotowskich, ale z teczkami, laptopem i rulonami z projektami to czasem kłopotliwe.
      No i musiałabym z domu wychodzić chyba o 7 rano, żeby dojechać komunikacją podmiejską i miejska. A tak zajmuje mi to mw poltorej godziny.
    • Gość: gecko Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: IP: *.multimo.pl 01.02.11, 14:00
      Bo wolisz płacić niższą ratę kredytu hipotecznego, niż mieszkać bliżej centrum.

      Zakładając, że owe 30 minut rano i po południu odpowiada około 30 km dziennie, miesięcznie przejeżdżasz około 600 km, co samych wydatków na benzynę daje circa 300 złotych.

      Jeśli do tego doliczysz inne składniki całkowitych kosztów własności (ubezpieczenie, koszty przeglądów, bieżącego utrzymania i napraw samochodu) w wysokości kolejnych 300 zł, okaże się, że twój samochód kosztuje cię już 600 zł miesięcznie.

      Załóżmy, że jeździsz czymś tanim (używanym, kupionym na kredyt złotówkowy) a rata wynosi cię zaledwie 300 zł. W sumie całkowity koszt własności twojego samochodu wynosi 900 zł.

      Jednym słowem, gdyby nie twój samochód, mógłbyś co miesiąc spłacać o 900 zł kredytu hipotecznego więcej. W ciągu 25 lat daje to ponad ćwierć miliona złotych. A wpłacane systematycznie na lokatę dałoby prawie pół miliona.

      Właśnie tyle tracisz, korzystając z samochodu.
      • Gość: m. Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: IP: 217.116.102.* 01.02.11, 14:29
        Manipulacja - mieszkańcy centrum też korzystają z samochodów. Może nie muszą go odpalać codziennie (choć to zależy gdzie pracują), ale Warszawa jest na tyle rozległa, że bez posiadania samochodu ciężko jest funkcjonować.
        Spróbuj zaparkować wieczorem na Muranowie...
        • Gość: gecko Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: IP: *.multimo.pl 01.02.11, 15:46
          To żadna manipulacja - to bardzo ostrożne wyliczenia. Pożyczając z banku 50 000 na 6 lat, oddaje się prawie dwa razy tyle, więc 4 samochody o wartości 50 000 zużyte w ciągu 24 lat to rzeczywisty koszt prawie 400 000 złotych. Nie licząc nawet innych kosztów.

          Nie próbowałbym parkować na Muranowie ani wieczorem, ani o żadnej innej porze. Zdecydowanie wolałbym pojechać na Muranów metrem albo tramwajem.

          Znam kilka osób, które zrezygnowały z samochodu - część przerzuciła się na rower, część na skuter, zimą wszyscy korzystają ze zbiorkomu. Zrezygnowali właśnie z powodu braku miejsc parkingowych w pobliżu miejsca pracy. To żadna frajda musieć być pod pracą o 6:30 żeby zaparkować.

          A to, że ludzie odczuwają potrzebę posiadania samochodu nawet jeśli mieszkają w centrum, to osobna sprawa.

          • forumowe Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: 01.02.11, 17:20
            To nie całkiem tak, jak piszesz. Zbiorkom jest fajny dla:
            - singli
            - ludzi, którzy nie mają dzieci w wieku wymagającym wożenia ich do szkoły, przedszkola, żłobka
            - pracowników biurowych, którzy narzędzia pracy mają w...pracy :-)
            Przy pracy wymagającej noszenia ciężkich przedmiotów, skrzynek, kabli (kiedy jadę do klienta, nie wiem, co mi akurat będzie potrzebne w pracy) nie mam nawet innej opcji, niż auto.

            ps. w Centrum mieszkałem jako dziecko, teraz wolę otulinę Kampinosu :-). Kredytu nie posiadam.
            • Gość: gecko Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: IP: *.multimo.pl 01.02.11, 18:00
              Trochę demagogiczne argumenty.

              Samochód jako narzędzie pracy rozumiem, ale kabli i skrzynek nie musi wozić każdy - śmiem twierdzić, że robi to znakomita mniejszość populacji Warszawy i okolic.

              Mnie do przedszkola ojciec woził autobusem, do szkoły podstawowej jeździłem już autobusem sam. Z tego co wiem, nie byłem odosobnionym przypadkiem, tak miała większość moich rówieśników.

              Otulina Kampinosu jest na pewno sympatyczniejsza od blokowisk, ale to na blokowiskach przedszkola, szkoły, przychodnie i supermarkety są w zasięgu spaceru. Komfort mieszkania ma swoją cenę (bardzo wymierną).

              A co ma posiadanie (lub nieposiadania) partnerki do przymusu posiadania samochodu - nie mam zielonego pojęcia. Nie chciałbym wyciągać za daleko idących wniosków.

              • forumowe Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: 01.02.11, 18:33
                Błąd w rozumowaniu: las pod nosem + blokowisko + infrastruktura = Bemowo, Chomiczówka, Babice, Izabelin - do wyboru - do koloru. Dojazd do Centrum autem - do 30 min.

                Wnioskuję z wypowiedzi, że nie masz dzieci.

                Co do tego, co było kiedyś, to zauważ, że teraz jest jednak trochę inaczej. Kiedyś piło się wodę z hydrantu, jeździło bez kasków na głowie i na rowerach bez hamulców, nie było szczepionek na grypę ani dysleksji :-)

            • Gość: K Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: IP: 212.180.165.* 02.02.11, 16:34
              - ludzi, którzy nie mają dzieci w wieku wymagającym wożenia ich do szkoły, prze
              > dszkola, żłobka

              To jest typowe myślenie ludzi, którzy kupili mieszkania na zadupiach bez szkół, żłobków i przedszkoli...

              Ja np. mam do przedszkola 100m, więc nie będzie potrzeby wożenia tam dzieci. Tak samo szkoła podstawowa - jak się dziecko naucz, spokojnie będzie chodziło samo.

              Wszystko co piszesz to racjonalizacja Twojego uwiązania do samochodu, które jest wynikiem mieszkania gdzieś z dala od infrastruktury...
              • intransigent Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: 02.02.11, 21:26
                > To jest typowe myślenie ludzi, którzy kupili mieszkania na zadupiach bez szkół,
                > żłobków i przedszkoli...
                >
                > Ja np. mam do przedszkola 100m, więc nie będzie potrzeby wożenia tam dzieci. Ta
                > k samo szkoła podstawowa - jak się dziecko naucz, spokojnie będzie chodziło sam
                > o.

                Taa, oczywiście, żebyś się tylko przy rekrutacji nie zdziwił, jak twoje dziecko się nie dostanie. Ale co ci będę psuł niespodziankę :>
                A do żłobka może dowiadywałeś się, jak długa jest kolejka do przyjęcia?

                > Wszystko co piszesz to racjonalizacja Twojego uwiązania do samochodu, które jes
                > t wynikiem mieszkania gdzieś z dala od infrastruktury...

                Kolejny, któremu się wydaje, że wszystkie rozumy pozjadał...
                • Gość: K Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: IP: 212.180.165.* 03.02.11, 14:37
                  Do żłobka dziecka nie mam zamiaru wysyłać.

                  A dla Twojej informacji - oprócz tego 100m, jest jeszcze kolejne przedszkole ok. 400-500 m, tak samo szkół jest kilka. Dzieci ubywa, więc za parę lat problem się zmniejszy.

                  Pewnie, najlepiej się pobudować w szczerym polu, a potem pouczać innych...
                  • intransigent Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: 03.02.11, 22:34
                    > Do żłobka dziecka nie mam zamiaru wysyłać.

                    To czego się chwalisz, że masz żłobek w pobliżu?

                    > A dla Twojej informacji - oprócz tego 100m, jest jeszcze kolejne przedszkole ok
                    > . 400-500 m, tak samo szkół jest kilka.

                    Gratuluję, ale coś to twoje zadupie marnie wypada. Ja w promieniu pół kilometra mam jakieś cztery przedszkola. Co nie oznacza, że łatwo się do nich dostać. No, ale sam się przekonasz, kiedy twoje przemądrzalstwo forumowe zderzy się z rzeczywistością.

                    > Dzieci ubywa, więc za parę lat problem
                    > się zmniejszy.

                    Interesujące. Jakieś badania potwierdzają tę tezę, czy to też ci się wydaje?

                    > Pewnie, najlepiej się pobudować w szczerym polu, a potem pouczać innych...

                    Nie sądź innych swoją miarą.
                    • Gość: K. Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: IP: 212.180.165.* 05.02.11, 14:16
                      > To czego się chwalisz, że masz żłobek w pobliżu?

                      Kolego, poćwicz czytanie ze zrozumieniem, bo inaczej trudno o dyskusję.

                      Skomentuję tylko to, bo reszty nie warto:

                      > Interesujące. Jakieś badania potwierdzają tę tezę, czy to też ci się wydaje?

                      Bardzo proszę - czwarty slajd:

                      www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/POZ_GUS__sem_31-03-_2010.pdf
                      • intransigent Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: 07.02.11, 19:41
                        > > To czego się chwalisz, że masz żłobek w pobliżu?
                        >
                        > Kolego, poćwicz czytanie ze zrozumieniem, bo inaczej trudno o dyskusję.

                        Nie jestem twoim kolegą, na szczęście. Starasz się pokazać swoją wyższość nad ludźmi, "którzy kupili mieszkania na zadupiach bez szkół, żłobków i przedszkoli... ", zatem można przypuszczać, że ty owe szkoły, żłobki i przedszkola masz w pobliżu i jesteś z tego tak dumny, że aż pośladków nie możesz rozluźnić.


                        > Bardzo proszę - czwarty slajd:
                        >
                        >
                        rel="nofollow">www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/POZ_GUS__sem_31-03-_2010.pdf

                        Czwarty slajd zawiera prognozy, według których w latach 2007-2011 dzieci miałoby przybywać. I to ma być potwierdzenie tezy, że Dzieci ubywa, więc za parę lat problem się zmniejszy. ? Mała rada - zanim zaczniesz komuś zarzucać nieumiejętność czytania ze zrozumieniem, sprawdź, czy sam rozumiesz prostą prezentację. Potem spróbuj z bardziej skomplikowanymi tekstami.
          • Gość: m. Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: IP: 217.116.102.* 01.02.11, 17:30
            > Nie próbowałbym parkować na Muranowie ani wieczorem, ani o żadnej innej porze.
            > Zdecydowanie wolałbym pojechać na Muranów metrem albo tramwajem.
            Ja mieszkam na Muranowie i potrzebuję samochodu, podobnie jak moi sąsiedzi. Czego dowodem są przepełnione parkingi wieczorem.
            Twoja manipulacja polega na przyjęciu bez żadnej podstawy założenia, że mieszkaniec centrum nie potrzebuje samochodu i może go w ogóle nie mieć, a poza centrum - musi.

            > Znam kilka osób, które zrezygnowały z samochodu - część przerzuciła się na rowe
            > r, część na skuter, zimą wszyscy korzystają ze zbiorkomu.
            Ja też większość spraw w centrum załatwiam rowerem, samochód stoi w tym czasie na parkingu na Muranowie. Ale fakt używania go 2 razy na tydzień nie zmienia faktu, że jest potrzebny!
            • Gość: gecko Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: IP: *.multimo.pl 01.02.11, 18:04
              W dalszym ciągu będę się upierać, że nie jest to manipulacja, ale na wszelki wypadek zmodyfikuję swoją hipotezę. Niech brzmi następująco: im dalej od centrum aglomeracji się mieszka, tym większa potrzeba posiadania i korzystania z samochodu, a wartość nieruchomości na obrzeżach aglomeracji, powiększona o całkowity koszt własności samochodu, może być równa lub przekraczać wartość nieruchomości bliżej centrum lub w samym centrum. Może być?
              • bbkk Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: 01.02.11, 18:52
                mieszkancy centrum nie musza robic zakupow?
                i jaka cudna wizja jazdy autobusem/tramwajem z chorym dzieckiem do lekarza ...
              • Gość: kuna Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: IP: *.dynamic.chello.pl 02.02.11, 13:24
                Nie mamy kredytów, samochód mamy spłacony, mieszkanie własnościowe w centrum stolicy, oboje pracujemy. Wyliczenia kosztów ważna sprawa, ale... Poza argumentami związanymi ze zdrowiem (wirusy itp.) i komfortem jazdy (wożę ze sobą sąsiadkę, dzielimy się za paliwo), z którymi się zgadzam częściowo, to jeżdżę samochodem, ponieważ nie wszystko sprowadza się do pieniędzy - cenię sobie mój czas spędzany z rodziną. Zamiast zrywać się o 5.00 by dojechać na 8.30 wolę wstać o 7.00, zjeść z rodziną śniadanie i komfortowo dojechać do pracy. Zamiast dowlec się z firmy do domu koło 19.00 wolę być już ok. 17.00, zjeść z rodziną obiad, pogadać, wyjść z psem na spacer, poczytać książkę, pójść na fitness. Do tego dochodzi także komfort zabrania laptopa, dokumentów itp., jeśli np. następnego dnia mam zacząć od spotkania z kimś na mieście. Wtedy bez problemu ładuję biuro do bagażnika ;-) Zdarza mi się jeździć do firmy zbiorkomem, ale wtedy wstaję o 5.00 a wracam po 19.00. Staram się tego unikać, gdyż moje życie nie ma się sprowadzać do stania w korkach i pracy, oraz do oglądania członków rodziny gdy jeszcze śpią i gdy już śpią, ale do sensownego podziału: praca - życie osobiste. To, że ktoś ma lepiej niż ty i może sobie pozwolić na lepsze życie, nie sprowadza go do statusu finansowego degenerata, który coś traci lub czegoś nie zyskuje. To kwestia posiadania możliwości wyboru i wykorzystania tego w sposób jak najlepszy dla siebie i rodziny.
                • Gość: K Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: IP: 212.180.165.* 02.02.11, 16:39
                  No widzisz - ja właśnie z identycznych powodów jeżdżę do pracy komunikacją.
                  Co zajmuje średnio 20 min. od drzwi do drzwi. Jak dla mnie to właśnie stojący w korkach po godzinę dziennie tracą czas dla siebie, rodziny.
                  Samochód się oczywiście przydaje, ale nie rozumiem jego hołubienia, jakie ma miejsce w Polsce.
                • Gość: gecko Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: IP: *.multimo.pl 03.02.11, 04:08
                  Nigdzie nie sprowadziłem cię do statusu finansowego degenerata, jeśli bierzesz do siebie wnioski natury ogólnej, to już nie mój problem. Moje ego jest nieco mniej wrażliwe, argumentów ad rem nie biorę za argumenty ad personam. Nie muszę na forum internetowym ogłaszać swojego stanu posiadania.

                  Nie bardzo rozumiem, jakim cudem dojazd do pracy komunikacją zajmuje ci rzekomo dwie godziny dłużej (piszesz, że musisz wstawać dwie godziny wcześniej, o piątej zamiast o siódmej). Średnia prędkość dobowa przejazdu przez centrum Warszawy wynosi niewiele ponad 24 km/h*. Dla porównania, niech średnia prędkość autobusów będzie dwukrotnie niższa i wynosi około 12 km/h.

                  To nijak nie daje dwóch godzin różnicy w jedną stronę, chyba, że do pracy masz 48 kilometrów (wtedy rzeczywiście samochodem pokonasz tę trasę w 2, zaś autobusem w 4 godziny). Ale piszesz, że mieszkasz w centrum, więc najprawdopodobniej masz do pracy około 12-18 kilometrów, co daje oszczędność pół godziny do trzech kwadransów.

                  Nie pisz, że te pół godziny po południu to różnica, która sprawia, że "życie sprowadza się do oglądania członków rodziny jak jeszcze śpią i gdy już śpią" bo to jest jakaś histeria.
                  ----------
                  * Policz sobie, jaką masz średnią prędkość przejazdową, jeśli na odcinkach między światłami rozwijasz 60 km/h, a na co drugich światłach, rozmieszczonych co 250 metrów, czekasz na czerwonym minutę.
                  • Gość: gecko Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: IP: *.multimo.pl 03.02.11, 08:51
                    W zasadzie to ułatwię ci sprawę, po co masz sobie liczyć samodzielnie, jeszcze mi zarzucisz że cię sprowadzam do statusu degenerata, tym razem intelektualnego:

                    Jeśli jedziesz 60 km na godzinę, w minutę pokonujesz 1 kilometr.

                    Jeśli światła są rozmieszczone co 250 metrów - to dość dobre przybliżenie miejskiej średniej, taka jest przeciętna odległość między światłami na Górczewskiej, Marszałkowskiej albo Puławskiej - na odcinku kilometra napotkasz ich cztery.

                    Jeśli co drugie z nich będzie czerwone, a cykle trwa minutę, na odcinku kilometra stracisz dwie minuty.

                    Czyli kilomtrowy odcinek pokonasz nie w minutę, a w trzy.

                    1 kilometr w 3 minuty - teraz mnożymy przez 20 - to całe 20 kilometrów na godzinę.

                    Naturalnie założyliśmy, że po drodze nie ma żadnego korka. W rzeczywistości do pracy jedziesz znacznie wolniej. Autobus nie jest dużo wolniejszy, pokonuje około 18 kilometrów na godzinę. Niewiele wolniejszy jest przeciętny rowerzysta, po mieście porusza się około 16 kilometrów na godzinę.

                    To są różnice rzędu 10-20% czasu. Na pewno nie dwóch godzin po południu i powrotów jak już wszyscy domownicy śpią.

                    Demagogia to przykra rzecz. Ale miło jest pokazywać, że jest nielogiczna.
                    • Gość: kuna Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: IP: *.dynamic.chello.pl 04.02.11, 19:02
                      Jaki cel by mi przyświecał, gecko, by uprawiać demagogię w tak trywialnym temacie jak zbiorkom? Naprawdę, nacią od pietruszki zwisa mi twoja wiara w moje słowa, co miałam do napisania od siebie - napisałam. Znając mój tryb życia oraz realia mojej codzienności lepiej niż Ty, z żalem (a może i bez żalu) stwierdzam, iż niezamierzenie wyłamuję się z Twojego schematu. Bardzo mi przykro, iż Twoje statystyczne założenia i pracowicie wyliczone średnie nie obrazują mojej drogi do pracy...
                      • Gość: wiesiek Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: IP: *.152.133.16.dsl.dynamic.eranet.pl 10.02.11, 18:23
                        >Naprawdę, nacią od pietruszki zwisa mi twoja wiara w moje słowa,

                        natomiast żeby o tym wiedział, jest jak widac dla Ciebie bardzo ważne, he he he
                  • Gość: kuna Re: Dlaczego nie jeździsz zbiorkomem? Proste: IP: *.dynamic.chello.pl 04.02.11, 18:45
                    Bliżej mi do świętego spokoju niż histerii ;-)
                    Jeśli ktoś tu jest zdenerwowany, to na pewno nie ja...
                    I owszem, dojazd do pracy zbiorkomem zajmuje mi ok. dwóch godziny dłużej, niż samochodem.
      • liberty.defender Dotacje 01.02.11, 19:53
        Transport publiczny jest solidnie dotowany. W tym roku jest to sporo ponad 2 mld zł z kasy miasta, a więc z naszych podatków.
        Już nie pamiętam o jaką dokładnie chodzi tu krotność, ale ażeby pokryć 100% kosztów transportu publicznego w Warszawie, cena biletu musiałaby zostać podniesiona 2 albo 3 razy.
        A w takim wypadku koszt biletu 30 dniowego wynosi dla osoby dorosłej 140-210 zł.

        Jeżeli natomiast zakupimy najtańszy pojazd tj. fiata za ok. 30000 zł, to przy założeniu 10 letniego okresu użytkowania (czyli dużo mniej niż niektóre 18letnie wraki ZTMu) miesięcznie wyjdzie nam:
        250zł - raty
        250zł - benzyna na 750 km
        ok. 80zł - serwis, akumulator, opony, olej, płyny etc.
        Razem powiedzmy 600zł. Niby 3 razy tyle, ale należy pamiętać o innych zaletach samochodu, (dużo warta jest oszczędność czasu, tym bardziej im ktoś więcej zarabia) oraz o tym, że samochód może przewozić kilka osób a wtedy koszty są dzielone.
    • samogon11 Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? 01.02.11, 19:20
      Czesc, ja nie lubię, bo mam dziecko, które muszę wozić do szkoły i tracę czas wlokąc się autobusami. Nie mam gdzie zostawić samochodu, żeby potem udać się metrem do Centrum, gdzie pracuję. Parkingi P&R są pełne. Czasem można znaleźć miejsce na Marymoncie, ale boję się chodzić na ten parking wieczorem. Wejście jest od bazaru, dla samotnej kobiety to dość mało atrakcyjna okolica. Przystanki autobusowe przy mojej pracy są niezadaszone (Plac Piłsudskiego), deszcz, śnieg - nie ma się gdzie schronić. A na koniec dodam, że dzięki temu, że nie jeżdżę komunikacją miejską, mam mniejszą styczność z wirusami. Ja ani moje dziecko nie chorowaliśmy! To duży plus. Pozdrawiam, Joanna
      • Gość: Wiesiek Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? IP: *.152.133.16.dsl.dynamic.eranet.pl 10.02.11, 18:29
        >Wejście jest od bazaru, dla samotnej kobiety to dość mało atrakcyjna okolica.

        jak widac, samochody są m.in. dla tych, którzy się boją chodzic po mieście

        >A na koniec dodam, że dzięki temu, że nie jeżdżę kom
        > unikacją miejską, mam mniejszą styczność z wirusami. Ja ani moje dziecko nie ch
        > orowaliśmy! To duży plus.

        Jak widac, samochody są dla tych, którzy boją się kontaktu z innymi ludźmi. Śmiertelne Wirusy! Żadnego plusa w tym nie ma, taki tryb życia uniemożliwia organizmowi nabycie odporności. Rozłożycie się przy pierwszym kontakcie z innym człowiekiem.
    • liberty.defender Prędkości środków transportu w Warszawie 01.02.11, 19:33
      Warto przytoczyć w tym temacie: średnie prędkości środków transportu dla obszaru całego miasta:

      tramwaj - z danych ZTM i obliczeń ok. 16-18km/h (8km odc.: Okęcie-Centrum w 25-30 min w zależności od pory dnia)
      autobus zwykły - ok. 20 km/h
      autobus przyspieszony - ok. 24km/h
      autobus ekspresowy - ok. 28km/h
      samochód - ok. 30 km/h
      metro - ok. 36km/h
      SKM - z moich obliczeń ok. 30 km/h (7-8km odc.: Śródmieście-Ursus w 15min)

      Podane wartości są oczywiście średnie dla całego miasta, tak więc samochód bardzo traci w centrum, za to zyskuje na trasach szybkiego ruchu oraz w porach gdy zatłoczenie dróg jest mniejsze (np. w niedziele).
      Podobnie autobusy, jeśli nie są na bus-pasie, to tracą w centrum, ale sporo zyskują poza nim, zwłaszcza jeśli chodzi o ekspresy i przyspieszone.


      • samogon11 Re: Prędkości środków transportu w Warszawie 02.02.11, 11:44
        do Liberty:
        w Twoich wyliczeniach prędkości dodałabym jeszcze:
        - średni czas dojścia do/od przystanku
        - czas oczekiwania na środek transportu
        - ilość awarii środków transportu albo trakcji i spowodowane tym przestoje (ile autobusów nie przyjeżdża wcale, bo awaria, albo dni pieszego pasażera tramwajów)
        • wutang4eva Re: Prędkości środków transportu w Warszawie 02.02.11, 17:04
          No wlasnie, nalezy to uwzglednic. Na moim przykladzie mam do pracy 15 km. Podroz tramwajem i metrem zajmuje 60-70 minut, co daje srednia predkosc niecale 15 km/h. Gdyby nie metro, srednia predkosc spadlaby ponizej 10 km/h.
          • Gość: gecko Prędkości środków transportu w Warszawie? Ha! IP: *.multimo.pl 03.02.11, 09:06
            Jeśli jedziesz 60 km na godzinę, w minutę pokonujesz 1 kilometr.

            Jeśli światła są rozmieszczone co 250 metrów - to dość dobre przybliżenie miejskiej średniej, taka jest przeciętna odległość między światłami na Górczewskiej, Marszałkowskiej albo Puławskiej - na odcinku kilometra napotkasz ich cztery.

            Jeśli co drugie z nich będzie czerwone, a cykl trwa minutę, na odcinku kilometra stracisz dwie minuty.

            Czyli odcinek jednego kilometra pokonasz nie w minutę, a w trzy.

            1 kilometr w 3 minuty - teraz mnożymy przez 20 - to całe 20 kilometrów na godzinę.

            A założyliśmy, że po drodze nie ma żadnego korka.

            Jeśli pokonujesz 20 kilometrów na godzinę to 15 kilometrów pokonasz w 15/20 godziny czyli w 45 minut. Zbiorkomem, jak piszesz, owe 15 kilometrów pokonujesz w godzinę.

            Jednym słowem jadąc samochodem, a nie komunikacją miejską, na odcinku 15 kilometrów oszczędzasz całe 15 minut...

            Załóżmy, że miesięczny koszt posiadania samochodu (rata kredytu, ubezpieczenie, przeglądy, naprawy, wymiana oleju, części, oraz paliwo) to około 900 zł.

            Jest sens wydawać 900 zł miesięcznie, żeby zaoszczędzić pół godziny dziennie?
            • Gość: x Re: Prędkości środków transportu w Warszawie? Ha! IP: 217.33.154.* 03.02.11, 12:27
              > Jest sens wydawać 900 zł miesięcznie, żeby zaoszczędzić pół godziny dziennie?

              To i tak dobre założenie, że 900 zł...
              • Gość: ja Re: Prędkości środków transportu w Warszawie? Ha! IP: *.ip.netia.com.pl 03.02.11, 15:57
                kiedy się zarabia 100 pln na godzinę to warto...
            • wutang4eva Re: Prędkości środków transportu w Warszawie? Ha! 03.02.11, 17:30
              Te wyliczenia sa jedynie czysto teoretyczne, bo dojezdzam prawie codziennie te 15 km do pracy w 30-35 minut mimo tych swiatel i spokojnej jazdy, co pozwala zaoszczedzic godzine dziennie. To naprawde sporo. Oprocz czasu zaoszczedzam takze na zdrowiu, zarowno psychicznym jak i fizycznym :) A koszty to zdecydowanie pozniej 900 zl/ miesiecznie. U mnie ok. 300-400 ( moj samochod malo pali, nie bralem zadnego kredytu, OC nie wliczam, bo obojetnie, czy sie na codzien uzywa samochodzu czy nie to i tak trzeba je placic. Poza tym jesli mozna poteoryzowac o kosztach dodatkowych , to powiedzmy ze srednia placa to 20 zl/h, wiec miesiecznie 400 zl mozna zaoszczedzic przy 20 zaosczedzonych godzinach.
            • liberty.defender Re: Prędkości środków transportu w Warszawie? Ha! 03.02.11, 20:10
              Być może poruszasz się po takiej trasie, że średnia prędkość jazdy samochodem wynosi tam akurat 20 km/h - to akurat nic nadzwyczajnego, bo są odcinki gdzie ta prędkość wynosi poniżej 10 km/h (wystarczy sobie spojrzeć na targeo.pl czy podobne serwisy)
              Nie zmienia to jednak faktu, że dla całego miasta ta prędkość wynosi ok. 30 km/h. Badali to ludzie z Politechniki, więc pomiar był chyba rzetelny.
              • Gość: gecko Re: Prędkości środków transportu w Warszawie? Ha! IP: *.multimo.pl 04.02.11, 15:04
                I, zdaje się, że owe 30 km/h to średnia dobowa...
                • liberty.defender Re: Prędkości środków transportu w Warszawie? Ha! 04.02.11, 19:28
                  Hm, tego mi szczerze mówiąc nie wiadomo... Ale jeśli tak, to autobusy mają przecież kursy nocne. A tramwaje, to gdyby nawet w nocy jeździły to i tak miałyby podobną prędkość co w dzień, bo one się muszą zatrzymywać na wszystkich przystankach, bez żadnych "na żądanie"
    • Gość: A. Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.11, 14:13
      Ja akurat jeżdżę, ale był taki czas, że nie jeździłam z przyczyn zdrowotnych (po poważnej operacji w okresie kiedy już mogłam wrócić do pracy):
      - nie mogłam stać - brak miejsc siedzących i ogólny tłok uniemożliwiający często nawet przyzwoite/bezpieczne stanie,
      - źle skomunikowane przesiadki wymagające ode mnie przejścia zbyt długiego odcinka oraz urocze przejścia w śródmieściu z metra na stację kolejową,
      - ryzyko infekcji, bo nie każdy rozumie, że jak prycha i kicha, to raczej powinien starać się wyzdrowieć zamiast zarażać współpasażerów.

      Obecnie jeżdżę bardziej z przekonania niż z konieczności. Nie wiem na ile starczy mi cierpliwości do zmieniających się ciągle tras i rozkładów, do zapchanych do granic możliwości autobusów i stających między stacjami pociągów.
    • Gość: K Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? IP: 212.180.165.* 02.02.11, 16:30
      Z ciekawości - w jakiej dzielnicy mieszkasz ?
      • Gość: A. Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.11, 09:24
        Jeśli to do mnie, to mogę zaspokoić tą ciekawość, chociaż nie wiem jakie to ma znaczenie.
        Mieszkam w Wawrze. Do najbliższego autobusu mam 8 minut na piechotę (idąc normalnym tempem - po operacji czołgałam się dłużej), do stacji kolejowej 12 minut (też normalnym tempem).
        A jakie ma znaczenie w jakiej dzielnicy mieszkam?
        • Gość: K Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? IP: 212.180.165.* 03.02.11, 14:34
          To było pytanie do autora wątku.

          Wg mnie problem polega na tym, że ludzie wybierają do mieszkania lokalizacje bez infrastruktury (typu Białołęka), a potem wmawiają wszystkim że bez samochodu się "nie da" żyć.

          Czyli - niby żyją w mieście, a tak naprawdę niewiele mają plusów z tego miasta, bo skoro niczego się nie da załatwić bez samochodu - to jak wieś a nie miasto...
          • Gość: m. Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? IP: 217.116.101.* 03.02.11, 15:32
            > Wg mnie problem polega na tym, że ludzie wybierają do mieszkania lokalizacje be
            > z infrastruktury (typu Białołęka), a potem wmawiają wszystkim że bez samochodu
            > się "nie da" żyć.
            Ja mieszkam na Muranowie też uważam, że bez samochodu ciężko. Tzn. dałoby się, tak jak dałoby się prać w balii i zmywać naczynia popiołem i piaskiem, ale po co, skoro są pralki i detergenty?

            > Czyli - niby żyją w mieście, a tak naprawdę niewiele mają plusów z tego miasta,
            > bo skoro niczego się nie da załatwić bez samochodu - to jak wieś a nie miasto.
            To chyba z tym miastem jest jakiś problem, nie z nami...
          • intransigent Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? 03.02.11, 22:51

            > To było pytanie do autora wątku.
            >
            > Wg mnie problem polega na tym, że ludzie wybierają do mieszkania lokalizacje be
            > z infrastruktury (typu Białołęka), a potem wmawiają wszystkim że bez samochodu
            > się "nie da" żyć.

            Użyj mózgu, to nie boli. Punkt 7:
            7. Samochód daje mi poczucie niezależności. Od pogody, strajków na kolei, grypy. Mieszkam w takiej dzielnicy Warszawy, że przeważnie nie stoję w korkach. "
            wyklucza mieszkanie w lokalizacji typu Białołęka.

            Zastanówmy się nad punktem 1:
            1. Czas mojego przejazdu do pracy autem to 25 minut "do" i "30" z pracy, a po drodze do pracy zawożę jeszcze syna do szkoły. Przy najlepszych nawet połączeniach, zajęłoby mi to ponad godzinę. Oszczędzam w ten sposób ok. 20 godzin miesięcznie.
            Wystarczy mieszkać blisko centrum i pracować jakieś 20 km od domu, gdzieś na peryferiach Warszawy.

            Tygodniowe zakupy w markecie czy mniejsze prawdopodobieństwo złapania jakiegoś wirusa to oczywista oczywistość, która nie ma nic wspólnego z miejscem zamieszkania.

            Nb założyciel tego wątku zdążył już jakieś 24 godziny przed tym pytaniem napisać, w jakich okolicach mieszka. Podpowiem: dość daleko od Białołęki.
    • pompompom Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? 02.02.11, 17:53
      A ja się pytam dlaczego posiadacze samochodów tak ochoczo obrażają ludzi korzystających z komunikacji miejskiej wyzywając ich od brudasów (niezależnie od stanu faktycznego), chamów, wsioków i innych prostaków. Niech no lepiej zorientują się czy autobusem nie jeździ czasami ich ciotka czy babcia lub miła i schludna pani sąsiadka. Nie każdy może mieć samochód i nie każdy chce go mieć.
      Osobiście i pewnie nie ja jedna, znam paru brudasów z samochodami, z którymi większość pasażerów komunikacji miejskiej nie mogłaby konkurować w tej dziedzinie, chamów nad chamami i prostaków. Samochód jeszcze z nikogo nie zrobił lepszego człowieka.
      • Gość: Asia Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? IP: 87.204.214.* 03.02.11, 05:49
        Nie jeżdżę, bo ....nie palę. I często zbiera mi się na wymioty, kiedy taki śmierdziuszkowaty delikwent stoi obok mnie w tramwaju/autobusie, którymi czasami jeżdżę. Wstyd to przyznać, ale mam wrażenie, że nasi współbratyńcy nadal mają kłopoty z higieną osobistą. Latem nie używają dezodorantów z antyperspirantem, a zimowych odzień wierzchnich, przepoconych jak cholera, nie prali od kilku lat. To czuć. Nieogolone pachy z kropelkami widocznego potu, brudne dłonie, paznokcie, tłuste włosy, brudne buty, śmierdzące papierosami ubranie, odór trawionego alkoholu. Fuj. Wolę wnętrze swojego autka. Z komunikacji korzystam, jak muszę. Jednak metrem jeżdżę bez obrzydzenia. Z koleżanką już dawno doszłyśmy do wniosku, że jeździ nim "lepsza klientela" - tzn. ludzie, którzy jeżdżą z ważnymi biletami, ładnie pachną i zachowują się normalnie. Co do zbiorkomu, to nie mam gdzie nim jeździć. Mieszkam na Ochocie, tu pracuję. Mam tu wszystko, czego mi potrzeba. Samochodem jeżdżę popołudniami, albo kiedy warunki atmosferyczne są niesprzyjające (czyli jakieś 150 dni w rok) i nie chce mi się moknąć. Taka odrobina luksusu.
    • Gość: A. Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.02.11, 13:11
      Pytanie było dlaczego nie korzystam z komunikacji - a nie o wyższości komunikacji nad samochodem i o wyższości samochodu nad komunikacją.
      Można samochód posiadać, nie mieć problemów z jego utrzymaniem i nadal wybierać komunikację w wielu przypadkach. Dlaczego nie jeżdżę samochodem do pracy:
      - nie chce mi się walczyć o miejsce parkingowe,
      - często zawozi albo odbiera mnie mąż,
      - w centrum samochód jest mi średnio przydatny - podobnie jak komunikacja miejska - najszybciej często jest na piechotę.
      Żadna przyjemność pojechać komunikacją miejską do opery i tłuc się nocnym przez pół miasta. I żadna przyjemność pojechać samochodem do knajpy, bo ktoś musi nim jeszcze wrócić.

      Tu nie chodzi o udowodnianie, co jest lepsze samochód czy komunikacja. Raczej o zebranie powodów, które nas od komunikacji odstraszają, może przynajmniej na niektóre można coś poradzić?
    • sibeliuss Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? 03.02.11, 13:13
      I dlatego powinno być więcej buspasów, żeby te powolne autobusy nie blokowały drogi pojazdom indywidualnym.
      • wutang4eva Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? 03.02.11, 17:32
        Na dobudowanych pasach ruchu jak najbardziej.
        • Gość: x Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? IP: 217.33.154.* 04.02.11, 13:50
          ta, jasne. i co jeszcze?
          • klemenko Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? 04.02.11, 14:37
            Na co dzień nie jeżdżę zbiorkomem, bo jeżdżę na rowerze. Samochodem jeżdżę na zakupy, za miasto i kiedy trzeba przewieźć coś ciężkiego.

            Kiedy nie mogę jechać do pracy rowerem (zepsuty rower, wyjazd w delegację) wybieram zbiorkom.
        • dennis_lance Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? 04.02.11, 14:25
          Na niedobudowanych również jak najbardziej.
    • Gość: gecko "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopterem IP: *.multimo.pl 04.02.11, 15:26
      Wszystkie opowieści ludzi, którzy rzekomo "oszczędzają godzinę czasu dojeżdżając samochodem" zamiast komunikacją to zwykłe myślenia życzeniowe.

      Twierdzenie, że oszczędza się "godzinę czasu" oznacza, że autobus pokonuje odcinek w czasie o godzinę dłuższym, niż samochód. Ludzie, pomylił wam się autobus z furmanką. Albo nigdy w autobusie tak naprawdę nie jechaliście...

      Konia z rzędem temu, kto potrafi zaoszczędzić godzinę czasu, jadąc samochodem - czyli przejechać w pół godziny odcinek trasy, którą autobus pokonuje w półtorej. Chyba helikopterem, drodzy państwo, nie samochodem.
      • Gość: m. Re: "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopter IP: 217.116.104.* 04.02.11, 15:36
        > Konia z rzędem temu, kto potrafi zaoszczędzić godzinę czasu, jadąc samochodem
        To chyba jeszcze mało widziałeś. Wystarczy konieczność dojścia do przystanku i poczekania na linię kursującą co 45 minut (wyjść trzeba z zapasem), postój na pętli, potem turlanie się w korku, przesiadka na tramwaj (dojście + czekanie...) potem turlanie się tym tramwajem, przesiadka, czekanie, znowu turlanie się, potem dojście od przystanku do celu...
        Samochodem jadę po prostu skrótem zamiast jak debil objeżdżać pół miasta, bo tak akurat prowadzą linie zbiorkomu. Przykładem jest mój dojazd z działki pod Warszawą (w rejonie gierkówki) do centrum lub na Bielany - zbiorkomem rzadko udaje się zejść poniżej 2 godzin niezależnie od pory dnia, zaś samochodem w duuużych korkach (np w piątek po południu) jadę 1 godzinę, no max godzinę i 15 minut (może raz mi się to zdarzyło). A zazwyczaj ok. 45 minut, rekord (powtórzony wielokrotnie) to... 35 minut!!!
      • Gość: A. Re: "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopter IP: 129.241.254.* 04.02.11, 16:31
        Godzinę to może nie, ale u mnie wygląda to tak:
        1. Komunikacją - 12 minut idę na stację (bodaj 3 minuty zapasu są mi potrzebne), 25 minut jadę pociągiem (o ile mam szczęście i się nie zatrzyma po drodze), muszę dojść do metra (ze śródmieścia niby blisko, ale za to po schodach w górę, po schodach w dół, w zależności od intensywności chodnikowego handlu jakiś slalomik, niech będzie 5 minut), metrem 5 minut (niech będzie średnio z czekaniem), na stacji nie pracuję, jeszcze dojść trzeba 5 minut? W sumie 15+25+5+5+5= 55 minut. Przy założeniu, że pociąg się nie spóźnił albo mi nie zwiał (te 3 minuty zapasu to mało przy oblodzonych chodnikach). Oczywiście to wszystko w warunkach średnio komfortowych - po co pasażer ma siedzieć, niech sobie postoi.
        2. Samochodem - rozruch (wyjęcie z garażu czy inne odśnieżenie) 5 minut?, jazda w zależności od intensywności ruchu 15 - 35 minut, najczęściej okolice 25 minut. Parkowanie i dojście do pracy 5 minut. W sumie od 25 do 45 minut, najczęściej 35 minut. Miejsce siedzące w cenie:)
        Czyli optymistycznie 55 minut komunikacją i przeciętnie 35 minut samochodem, przy czym samochodem często szybciej, a komunikacją często jednak dłużej. Im więcej przesiadek i im bardziej 'na około' komunikacją tym większa będzie różnica. Jak sobie do tego dołożymy torbę z laptopem, dziecko do przedszkola, zakupy w drodze powrotnej, to niestety samochód wychodzi wygodniej i szybciej.
      • liberty.defender Re: "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopter 04.02.11, 19:35
        Bzdura. Ja na przykład doskonale wiem o czym mówię, bo akurat na trasie po której się poruszam, nie ma autobusu bezpośredniego. Zostaje mi więc inny autobus+metro+tramwaj (po okrężnej trasie) albo 3x autobus (ale długie dojścia do przystanków).

        Rano samochodem wychodzi 30 min, komunikacją 50min. Po południu jest gorzej na niekorzyść komunikacji, bo rano z domu wychodziłbym na konkretną godzinę odjazdu autobusu, zaś po południu wracam najpierw metrem i nigdy nie wiem czy mi akurat autobus z przed nosa nie ucieknie i nie stracę dodatkowo 12min.
      • Gość: gecko "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopterem IP: *.multimo.pl 05.02.11, 16:18
        Pisałem już, jaka jest prędkość samochodu, rozwijającego 60 km/h, ale stającego co 500 m na czerwonym świetle, trwającym minutę. Otóż wynosi niespełna 20 km/h.

        Prędkość autobusu jest niewiele niższa i wynosi 15 km/h.

        To oznacza, że:

        · odległość 8 km samochód pokona w 24 minuty, autobus w 32 (różnica 8 minut)
        · odległość 10 km samochód pokona w 30 minut, autobus w 40 (różnica 10 minut),
        · odległość 15 km samochód pokona w 45 minut, autobus w 60 (różnica 15 minut),
        · odległość 20 km samochód pokona w 60 minut, autobus w 80 (różnica 20 minut).

        Przy czym znakomita większość osiedli mieszkaniowych (Bemowo, Bródno, Targówek, Gocław, Stegny, Wilanów, część Ursynowa, Ursus) jest położna nie dalej niż 8 km od centrum (wyjątkiem jest Tarchomin, który leży półtorakrotnie dalej od centrum).

        Gdzie są te rzekome godziny oszczędności czasu, proszę państwa? Otóż w państwa głowach. Do autobusu trzeba się pofatygować na przystanek i w nim stać. W samochód się wsiada i w nim siedzi. I stąd poczucie, że samochód jest o wiele szybszy. W rzeczywistości jest szybszy jedynie o 5 km/h.
        • wutang4eva Re: "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopter 06.02.11, 11:24
          To jest tylko Twoja teoria. A praktyka codziennie wyglada zupelnie inaczej. Dlaczego nie przyjmujesz do wiadomosci, jak to wyglada u innych ludzi? Sa rozne trasy i na roznych trasach inaczej sytuacja wyglada. Sa i takie, gdzie ta srednia wyniesie nawet i 40 km/h. Wystarczy, ze dojezdza sie w kierunku przeciwnym do wiekszosci. U mnie predkosc ta wynosi 30 km/h ( trasa pokonywana kilkaset razy i w ponad 95 procent 15 km pokonuje w 30 minut do pracy).

          > Pisałem już, jaka jest prędkość samochodu, rozwijającego 60 km/h, ale stającego
          > co 500 m na czerwonym świetle, trwającym minutę. Otóż wynosi niespełna 20 km/h

          Tutaj zakladasz, ze jadac samochodem zawsze trafia sie na kazde czerwone swiatlo a do tego zawsze sie trafia na sam poczatek czerwonego. Przeciez to absurd.
          • Gość: gecko Re: "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopter IP: *.multimo.pl 07.02.11, 18:23
            > Tutaj zakladasz, ze jadac samochodem zawsze trafia sie na kazde czerwone swiatl
            > o a do tego zawsze sie trafia na sam poczatek czerwonego. Przeciez to absurd.

            Nie, zakładam, zgodnie z rzeczywistością, że światła są rozmieszczone co 250 metrów, i że na czerwone trafiasz na co drugim. To bardzo rozsądne założenie.

            Ale nawet jeśli na czerwone trafiasz tylko co trzecie, to pokonując odcinek kilometra z prędkością 60 km/h i czekając na jednym czerwonym, średnia prędkość spadnie ci dwukrotnie, do 30 km/h.

            Oczywiście, jeśli te 60 km/h będziesz w stanie rozwinąć. Co w porannym szczycie nie jest zbyt często możliwe.
            • wutang4eva Re: "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopter 07.02.11, 20:37
              > Ale nawet jeśli na czerwone trafiasz tylko co trzecie, to pokonując odcinek kil
              > ometra z prędkością 60 km/h i czekając na jednym czerwonym, średnia prędkość sp
              > adnie ci dwukrotnie, do 30 km/h.
              >
              > Oczywiście, jeśli te 60 km/h będziesz w stanie rozwinąć. Co w porannym szczycie
              > nie jest zbyt często możliwe.

              Uwazasz ze to nie jest zbyt czesto mozliwe i brniesz dalej w swoje teorie a ja tymczasem pokonuje prawie codziennie trase 15 km w 30 minut ( sprawdzone kilkaset razy). Jedynie 2-3 razy na 500 srednia predkosc dojazdu spadla do 20 km/h ( odcinek Wola Zach - Ursynow Wsch.) Czyli jednak jest to mozliwe, mimo ze zaraz i tak powiesz, ze to nie mozliwe i ze zmyslam :) Ale juz przywyklem na tym forum to wszechwiedzacych forumowiczow, ktorzy lepiej ode mnie wiedza, dokad jade, ile jade, ktoredy jade, o ktorej wstaje , co jem itp . Oczywiscie sa odcinki, na ktorych predkosc srednia jest niska, ale o tym juz pisano.
            • Gość: m Re: "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopter IP: *.adsl.inetia.pl 08.02.11, 20:10
              Czy zakładasz że jakoby ile razy staniesz na czerwonym to o tyle razy spadnie prędkość?
              Proponuję więc przypomnieć sobie matematykę z 5 klasy albo zrobić prosty eksperyment. Kupić rower wraz z licznikiem prędkości i zapisem prędkości średniej, pojeździć z prędkością załóżmy 20km/h, pokonać 100m, zatrzymać się na chwilę i zobaczyć o ile prędkość średnia się zmniejszy. Następnie, wyzerować urządzenie, ponownie się rozpędzić do 20km/h, pokonać 100m i zatrzymać się na chwilę dłuższą od poprzedniej. Porównać wyniki. Jeśli będą takie same to właśnie odkryłeś nową matematykę.
        • Gość: m. Re: "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopter IP: 217.116.101.* 06.02.11, 12:00
          > Gdzie są te rzekome godziny oszczędności czasu, proszę państwa? Otóż w państwa
          > głowach. Do autobusu trzeba się pofatygować na przystanek i w nim stać. W samoc
          > hód się wsiada i w nim siedzi. I stąd poczucie, że samochód jest o wiele szybsz
          > y. W rzeczywistości jest szybszy jedynie o 5 km/h.
          Ta teoria to kompletna lipa. Wielokrotnie jeżdżę z Muranowa na Chomiczówkę i spowrotem, jest to ok. 7 km w linii prostej. I czasy są takie: zbiorkom 45 minut (licząc z dojściem na przystanek i czekaniem - linia bezpośrednia!), samochód zwykle ok. 20 minut, jak są naprawdę duuuże korki to może wyjść 30 minut, ale to rzadkość. Rekord to 15 minut. Rower - nieśpiesznym tempem 30 minut (najwięcej schodzi na... czekaniu na światłach). Po raz kolejny wychodzi, że zbiorkom to najsłabsza opcja.
          Haczyk jest w tym, że rowerem jadę po trasie najbardziej zbliżonej do prostej, samochodem ciut mniej, za to tramwaj+dojścia to trasa najbardziej okrężna. No i nie można liczyć że czas przejazdu=czas podróży. Bo mnie interesuje czas podróży od drzwi do drzwi, a nie porównywanie czasu spędzonego w tramwaju do czasu spędzonego w samochodzie, a sporo czasu schodzi na dojściach i czekaniu (a opisałem trasę bezpośrednią, przy innych mogą dojść przesiadki).
          • Gość: gecko Re: "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopter IP: *.multimo.pl 07.02.11, 18:28
            Nie wiem, jak jeździsz z Muranowa na Chomiczówkę w 45 minut, tramwajem (33) z Kina Femina do Al. Reymonta jedzie się 18 minut, do Cm. Wawrzyszewskiego 20. W szczycie 33 jeździ co 5 minut, więc robi się z tego maksymalnie 23 do 25 minut.

            Przepuszczasz trzy tramwaje (15 minut)? Idziesz od Reymonta/Aspektu/Cmentarza na tę Chomiczówkę na piechotę czy jak?
            • Gość: m. Re: "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopter IP: *.chomiczowka.waw.pl 07.02.11, 19:30
              Już pisałem, że nie należy utożsamiać czasu podróży z czasem spędzonym w tramwaju. Bo trzeba dojść od domu do przystanku, zaczekać (5 minut to optymistyczne założenie), potem dość od przystanku do bloku od przystanku Popiela w rejon Kwitnącej/Bogusławskiego (podjeżdżać autobusem się nie opłaca). Wypraktykowane wielokrotnie, że tyle czasu wychodzi.
              • Gość: gecko Re: "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopter IP: *.multimo.pl 07.02.11, 19:57
                No to w takim razie porównując czasu przejazdu zbiorkomem i samochodem powinniśmy doliczać też czas spędzony na poszukiwaniu miejsca parkingowego - w przypadku podróży do centrum lub na Służewiec to dość istotny składnik czasu podróży.
                • Gość: m. Re: "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopter IP: *.chomiczowka.waw.pl 07.02.11, 20:34
                  > No to w takim razie porównując czasu przejazdu zbiorkomem i samochodem powinniś
                  > my doliczać też czas spędzony na poszukiwaniu miejsca parkingowego
                  Wliczam - jest to 1-2 minuty.
                  A z tym parkowaniem w centrum to też nie ma co demonizować. Tylko w części centrum jest problem i trzeba kilka minut pokrążyć i potem dojść. Gdzie indziej parkuje się od ręki.
            • forumowe Re: "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopter 07.02.11, 20:02
              halo halo
              Spierałbym się, czy Femina, to Muranów, ale skoro Al. Solidarności jest ulicą graniczną, niechaj będzie...Za to pod Chomiczówkę podciągnę Stary Wawrzyszew.

              Teza: Muranów to nie tylko Femina, a Chomiczówka, to nie tylko Leklerk i Cmentarz Wawrzyszewski :-) A od tramwaju 33 do bloków przy ul. Conrada piechotą to min. 10 minut.

              Zadanie dla gecko: spod Pomnika Bohaterów Getta (centrum Muranowa) dotrzyj w 20 min. (w godzinach szczytu - dla odrobiny adrenaliny :-) do przedszkola na ul. Bogusławskiego, na Chomiczówce (centrum osiedla).
              Tę trasę znajoma z pracy autem pokonuje w max pół godziny (korki na Babka) lub 20 minut - kiedy nie ma korków.
              Dodam, że musisz się od przystanków trochę przespacerować, ale to samo zdrowie.
              Zadanie drugie: spod kina Muranów dotrzyj na ulicę Tołstoja. Teściowej autem zajmuje to od 20 do 30 minut.
              Dolicz tylko, dla ścisłości, również częstotliwość kursowania środków transportu i czas, w jaki dojdziesz na piechotę
        • Gość: TomTom Re: "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopter IP: *.ip.netia.com.pl 06.02.11, 12:33
          Mieszkam na Nowym Bemowie, pracuję na Chomiczówce/Sokratesa.
          W linii prostej - 4,5 km. Kiedyś była bajka z dojazdem, max 20 min. od wyjscia z domu do dojścia do pracy, ale od kiedy zlikiwidowano jedyny autobus łączący te dwa osiedla, który tę trasę pokonywał w 10 minut(!) przesiadłem się do auta. No i córa poszła do przedszkola.

          Zbiorkom:
          Z Bemowa na Chomiczówkę ( i nie chodzi mi o pętlę, ale o Chomiczówkę w stronę Wawrzyszewa) jeździ teraz tylko tramwaj nr 5, który:
          - jeździ co 10 minut (a przed godz. 7 tylko co 20 min!!!!) i to w dodatku bardzo niepunktualnie (różnica do 3 minut +/-),
          - z Nowego Bemowa do Bogusławskiego jak dotrula się w 15 minut, to jest dobrze (najprawdopodobniej przez złą synchronizację świateł na skrzyżowaniu Rejmonta/Broniewskiego).
          Wychodzę z domu o 7.15, na tramwaj o 7:27. Droga zajmuje mi 5 min, ale trzeba byc wcześniej, bo tramwaj jeździ jak chce. Na przystanku na Bogusławskiego jestem przy dobrych wiatrach o 7.40. Muszę jeszcze dojść 5 minut do pracy. O 7.45 jestem już w biurze. Czyli droga zbiorkomem zajmuje mi 30 min. Jak się spóźnię na tramwaj, to 40 min.

          Samochodem: wsiadam w auto w garażu pod domem, zajmuje mi to 3 minuty od wyjścia z mieszkania. Pod pracą jestem w... 8 minut. Mam tam duzy parking, więc nie muszę szukać miejsca. Zyskuję 40 minut dziennie. 40 minut x 5 = 200 minut tygodniowo!
          To jak jeżdżę sam.
          Kiedy odprowadzam córkę do przedszkola, a chcaiałbym pojechać tramwajem, to wstajemy o 6.30, zanim żona ją oporządzi, a młoda zje śniadanie, które ja przygotowuję - jest 7.00 Biorę małą pod pachę i w 15 minut jesteśmy w przedszkolu. A potem biegiem na tramwaj.

          Samochodem jest wygodniej i szybciej, mała nie marudzi ze bolą ją nóżki (a mamy 300 m do przedszkola ;-) i nie jestem uwiązany czasem odjazdu tramwaju. I o te pół godziny dłużej można pospać. Bezcenne.

          Czyli u mnie przeważył brak dobrej komunikacji między Bemowem a Chomiczówką i pójście dziecka do przedszkola. W sumie to zastanawia mnie, dlaczego autobus nr 114 kończy trasę na pętli na Chomiczówce, a nie na Nowym Bemowie, skoro sporo ludzi przesiadałoby się np. na 180 do Centrum?
          Brak autobusu 106, który łączył te dwie dzielnice jest odczuwalny.
          • Gość: TomTom Re: "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopter IP: *.ip.netia.com.pl 06.02.11, 12:52
            nie napisalem, ze to wszystko jesienią/zimą/wczesną wiosną
            Latem, jak nie pada, jeżdzę rowerem, bo od domu do pracy mam przecudną ścieżkę rowerową :-)
        • Gość: A. Re: "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopter IP: *.adsl.inetia.pl 06.02.11, 17:19
          Teoria dobra, ale samochód mam w garażu albo przed domem, nie muszę do niego zasuwać na przystanek, ani czekać aż łaskawie przyjedzie. W dodatku samochód jedzie tam gdzie ja chcę, a zbiokom tam gdzie uważa, czyli z mojej perspektywy dookoła i muszę się przesiadać (czytaj czekać na następny środek lokomocji).

          Dodam, że z wyboru (teraz już z całkiem realnego, bo samochód posiadam do użytku osobistego) jeżdżę zbiorkomem i rozważam model łączony rower + autobus na wiosnę. Ale chyba na rozważaniach się skończy, bo decydenci likwidują kolejną linię, która mi pasuje.
      • belami Re: "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopter 14.02.11, 13:49
        Gość portalu: gecko napisał(a):
        > Wszystkie opowieści ludzi, którzy rzekomo "oszczędzają godzinę czasu dojeżdżają
        > c samochodem" zamiast komunikacją to zwykłe myślenia życzeniowe.

        Taka jest niestety smutna rzeczywistość. Mieszkam na Dolnym Mokotowie, pracuję na Woli. Mój autobus (bezpośredni!) pokonuje tę trasę (jakieś 7,5 km) wg rozkładu jazdy w 30 minut (przed objazdami Prostej w 24 minuty) - w rzeczywistości jedzie przeciętnie 50 minut. Niestety bardzo często podróż w jedną stronę zbliża się do 70 minut a trafiają się dni z 90 minutami. Próby jazdy alternatywnymi trasami z przesiadkami zamykają się w czasie 50 - 70 minut wliczając w to czas oczekiwania na przesiadki.

        Dojazd samochodem zajmuje mi od 20 do 35 minut (korzystam z tzw. skrótów). Dojazd rowerem 25 minut. Dlatego od wiosny do jesieni staram się gdy to tylko możliwe jeździć rowerem. Samochodem do pracy jeżdżę tylko kilka razy w roku kiedy jest to konieczne z jakiś istotnych powodów a we wszystkie inne dni korzystam ze zbiorkomu.

        Stojąc w stojącym w korku autobusie zastanawiam się dlaczego jestem takim ideowym idiotą i ciągle korzystam z komunikacji miejskiej pomimo, że codziennie marnuję w niej dodatkową godzinę swojego prywatnego czasu... Pokusa skorzystania z samochodu jest wtedy ogromna.
      • asfo Re: "oszczędzam godzinę czasu" - chyba helikopter 16.02.11, 15:19
        > Konia z rzędem temu, kto potrafi zaoszczędzić godzinę czasu, jadąc samochodem -
        > czyli przejechać w pół godziny odcinek trasy, którą autobus pokonuje w półtore
        > j. Chyba helikopterem, drodzy państwo, nie samochodem.

        1. Na własny samochód nie trzeba czekać 20 minut albo więcej na przystanku (uciekł, spóźnia się)
        2. Nie ma przesiadek
        3. Parking jest zwykle bliżej niż przystanek
        4. Samochodem podjeżdża się niemal do celu, nie trzeba jeszcze maszerować 10 minut
        5. Samochód nie staje na przystankach
        6. Jadąc samochodem wybierasz optymalną trasę (nie trzeba objeżdżać dodatkowych miejsc celem zabrania pasażerów, można skorzystać z małych lokalnych uliczek celem ominięcia zatkanych miejsc)

        Jak najbardziej jest szybciej.

        Poza tym po przejechaniu komunikacją miejską z jednego końca miasta na drugi człowiek jest zmęczony - hałas, tłok, podróżowanie w pozycji stojącej i kurczowe trzymanie się uchwytu, do tego wstrząsy dużo większe niż w samochodzie - po godzinie ma się dość.

        Wszystko jest fajnie, jak masz przejechać 3 przystanki. Niestety w Warszawie trasy są długie i bywa że dojazd gdzieś trwa np. dwie godziny.
    • lukasz.1978 Zbiorkom to strata czasu 05.02.11, 00:51
      Samochodem z domu na Chomiczówce do pracy na Saskiej Kępie jadę 30-35 min., zbiorkomem 55-60 min. I wszystko jasne.

      A poza tym lubię ubierać się elegancko, założyć porządny płaszcz i wypastowane buty. I wkurza mnie, gdy w zatłoczonym zbiorkomie ludzie notorycznie ocierają się o mój płaszcz i depczą po butach. No po prostu nie lubię tego i co ja na to poradzę?

      W zbiorkomie ponadto czasem zdarza mi się oberwać w twarz czyimś plecakiem (bo po co go zdjąć???) lub ręką współpasażera próbującego wepchnąć się do środka. Mam wadę wzroku i nauczyłem się jednego - w zbiorkomie należy mieć szkła kontaktowe na oczach. Bo okulary są z uwagi na niekontrolowane ruchy pasażerów mocno narażone na uszkodzenie.
    • Gość: aha Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? IP: *.centertel.pl 05.02.11, 09:06
      bo nienawidzę jak mi palacz albo pijak stojący obok chucha zarazkami, po drugie za mało miejsc siedzących w tramwajach ( brak miejsc podwójnych które są w autobusach czyli dyskryminacja tramwaji), po trecie za mało buspasów, a te co są to śmiech na sali bo są malowane zamiast dobudować nowy pas, po 4 szlak mnie trafia gdy płacę za bilet a masa gapowiczów jedzie za darmo!!po 5 brak zielonej fali dla zbiorkomu w tych czasach to totalne zacofanie. po szóste niestety jeżdżę zbiorkomem bo po prostu jest ciut taniej niż samochodem, ale latem wyłącznie motocyklem bo motor tańszy niż zbirkom.
    • askazbielan Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? 06.02.11, 12:46
      Nie jeżdżę zimą. Chyba, że muszę.
      1. nieodśnieżone chodniki i ślisko jak cholera
      2. solno- śniegowa breja niszczy buty, zakupiłam nawet gustowne kalosze, ale do płaszcza i tak wyglądają idiotycznie
      3. autobusy jeżdżą niepunktualnie
      4. ludzie w autobusach zimą brzydko pachną - może przydałaby się jakaś akcja edukacyjna, z ulotkami typu: "drodzy pasażerowie, pierzcie swoje kurtki i płaszcze chociaż raz w roku"
      5. stan techniczny niektórych autobusów jest fatalny. Np 116 niemiłosiernie trzęsie, po jeździe czuję się jak po trepanacji czaszki. Amortyzatory do całkowitej wymiany. No i nie da się czytać podczas jazdy!
      • lukasz.1978 Aśko z Bielan 06.02.11, 23:02
        Aśko z Bielan, zaintrygowałaś mnie tymi kaloszami w towarzystwie płaszcza :))

        A skoro jesteś z Bielan, to pozwolę sobie zaprosić Cię tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/f,101706,Bielany.html
        Jak tam nie wejdziesz, to Twoja strata :)
    • nauma Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? 08.02.11, 00:22
      Ja akurat jeżdżę, bo... nie mam samochodu. Znam warszawską KM od dziecka, nie sprawiają mi kłopotu przesiadki. Ale gdybym miał taką możliwość, natychmiast kupiłbym sobie samochód. Inna rzecz, że dla oszczędności często nadal korzystałbym z zbiorkomu. Niestety, komunikacja miejska w aglomeracji warszawskiej NIE JEST wydolna wszędzie i nie da się dzięki niej załatwić wszystkich spraw. Czyli:
      a) przewożenia dziecka, aktualnie w wieku 4,5 roku (nie dość, że od maleńkości wożona jest do CZD w Międzylesiu na częste wizyty lekarskie, to ja mieszkam na Mokotowie, babcia na Jelonkach a samo dziecko z mamą - po rozwodzie - za Pruszkowem)
      b) przewożenia potężnych zakupów;
      c) zawodowych wizyt u klientów wymagających co najmniej sześciu rąk jako alternatywy dla bagażnika samochodowego.
      W ogóle to śmieszy mnie cała powyższa dyskusja. Moim zdaniem nie ma się co dzielić na fanatyków zbiorkomu i samochodów, tylko rozsądnie korzystać z jednego i drugiego w zależności od okoliczności, miejsca pracy, infrastruktury parkingowej i drogowej. Poza tym drażnią mnie tępe i złośliwe uwagi wielu hmmmm, ludzików o małej inteligencji, którzy najwyraźniej ubzdurali sobie, że "prawdziwy warsiawiak" mieszka tylko w granicach miasta sprzed 1951 roku. Już nawet pal sześć, że zwiększenie zaludnienia siedmiu centralnych (a pięciu bez obu Prag) dzielnic kompletnie zakorkowałoby stolicę, a każdy miałby dla siebie ćwierć pokoju - pokażcie mi circa 200 tysięcy WOLNYCH mieszkań w promieniu kilku kilometrów od PKiN-u...
      Niestety, bardzo dużej liczby mieszkańców Warszawy, nie tylko napływowych, nie stać na mieszkanie blisko Centrum i nawet po zsumowaniu kosztów dojazdów mieszkanie gdzieś dalej wychodzi dalej. A już nie winą mieszkańców peryferii jest zbójeckie prawo w Polsce, dopuszczające budowanie osiedli BEZ jakiejkolwiek sensownej infrastruktury. Ja sam, Warszawiak z dziada pradziada, razem z eks-żoną kupiłem (aby nie wpaść w kredyty) mieszkanie aż w Brwinowie za sumę pieniędzy, która wystarczyłaby na mikrą kawalerkę na Tarchominie. Dziękuję - wolałem mieszkanie, w którym można było sobie pozwolić na dziecko. Eks pracuje na miejscu, córka ma tam przedszkole, ja dojeżdżałem do pracy w Warszawie pociągiem, ale gdy zyskałem samochód, natychmiast porzuciłem zbiorkom na jego rzecz, do pracy na Marymoncie dojeżdżając w 40 minut...
    • Gość: sasiad2005 Służewiec Przemysłowy IP: *.aster.pl 08.02.11, 22:21
      Fajnie opowiadasz o dojazdach własnym samochodem.
      Ja też posiadam auto nawet całkiem niezłe. Ale nie jeżdze nim do pracy.
      Jakiś pieprzony manager w mojej firmie, wymyślił przeprowadzkę na Służewiec Przemysłowy.
      Dojazd tam samochodem to gehenna. Korek na trasie Ł, korek w al Niepodległości ewentualnie Puławskiej, korek na Wołoskiej. A pod firmą zero ogólno dostępnych miejsc parkingowych. Kadra kierownicza oczywiście ma załatwiony parking w garażu podziemnym.
      I tak jeżdze tym syfem. 523(188), Metro, 44 wychodzi koło godziny stania, wąchania i przepychania się. A dookoła rosną wielkie nowe biurowce. Niedługo całe Śródmieście się tam przeniesie.
      • Gość: sasiad2005 Re: Służewiec Przemysłowy IP: *.siedlce.vectranet.pl 19.02.11, 22:41
        Wczoraj ochroniarze jakiegoś kutasa w rządowej limuzynie rozpędzali z przejścia dla pieszych ludzi aby jakis wybraniec narodu mógł spokojnie bez stania w korku przejechaćj
        • forumowe Re: Służewiec Przemysłowy 20.02.11, 12:41
          do sąsiada2005: takich mamy rządzących, jakich sobie wybieramy....
    • Gość: Wiesiek Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? IP: *.152.133.16.dsl.dynamic.eranet.pl 10.02.11, 17:22
      >w aucie są mniejsze szanse na to, że się młody po takiej wycieczce do szkoły się rozchoruje >(cały 2010 nie chorował :-)

      zdrowie to jest gdyby jeżdżąc zbiorkomem nie chorował. Bo i tak zachoruje ci od razu, kiedy tylko spotka się z jakimś obcym człowiekiem, a całkowicie od społeczeństwa go nie odizolujesz
      • ola Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? 10.02.11, 23:14
        Mieszkam na Bródnie.
        Mam dosc specyficzną "pracę". Wykonuje ją zasadniczo w domu, ale często (3-4 razy w tygodniu) muszę pojechać "na miasto" cos załatwić. Nie jest to jedno miejsce w Centrum. Raz to Włochy, raz Wawer. Czasem Mokotów. Mam pod opieką ciagłą roczne dziecko oraz 4-latka w przedszkolu niedaleko domu, którego zawożę i odbieram.
        Taki tryb życia nie był by mozliwy bez samochodu.
        Czas przejazdu z Bródna np. do Piastowa zbiorkomem z niemowlakiem w wózku nie da się wogóle porównać z samochodem, zwłaszcza po otwarciu nowego kawałka S8. Wczoraj do Piastowa z Bródna o 11.00 jechałam 15 minut. Ze średnia znacznie powyżej 30 km/h (zgodnie z przepisami - tam jest ekspresówka) Ile jechałabym komunikacją? Ile razy musiałabym sie przesiadać? Ile razy wnosić sama wózek po schodach? Ile stać na przystankach czekają na jakąś przesiadkę. Nie wspomne o wszelkich atrakcjach, które szykuje komunikacja dla kobiety z wózkiem. Jak sie obliczyć z dojazdem żeby zdążyc na posiłek dla niemowlaka albo odbiór starszaka. Czy dzieci wytrzymałyby takie codzienne wycieczki po Stolicy?
        Ile czasu człapie 4-latek do autobusu a ile na przydomowy parking? Na te pytania nawet nie chce mi się odpowiadać.
    • Gość: xxx W moim aucie po siedzeniach nie wędrują wszy. IP: *.xdsl.centertel.pl 13.02.11, 00:29
      co w autobusach zdarza się nazbyt często.
    • Gość: A. Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.11, 09:12
      Zaprosiłam koleżankę na kolację. Trasa Białołęka - Wawer. Koleżanka wyliczyła, że żeby być u mnie na 18:30 musi wyjść z domu o 16:20 - podpowiadam, że żadna z nas nie mieszka na przystanku/stacji. Pokonywałam niejednokrotnie ta trasę samochodem - 30 do 40 minut. W komunikacji dwie przesiadki gratis.
    • Gość: Olga Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? IP: *.ip.netia.com.pl 16.02.11, 16:11
      Nie jeżdżę, bo tramwajem jadę znacznie dłużej. Mam parking pod blokiem na Żoliborzu i miejsce parkingowe w pracy, pod budynkiem. Mogłabym jeździć tramwajem, mam dobre połączenie, ale trasa samochodem zajmuje mi 15 min od wyjścia z domu.

      A zbiorkomem: musze dojść do tramwaju, poczekać na tramwaj, dość z przystanku do pracy. Dodatkowo od Marymonckiej przez Al JPII tramwaj ma przystanki co 200 m - przejazd odcinka od Placu Grunwaldzkiego do Dw. centralnego trwa wielki! Kuriozum dla mnie to dwa przystanki na Rondzie Babka...
      Nie mam czasu na marnowanie czasu :-)
    • wutang4eva Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? 18.02.11, 21:34
      Z tego co zauwazylem tramwajami i autobusami jezdza glownie ( jesli chodzi o plec brzydka) :
      1) normalni ludzie, ktorzy maja tylko kilka przystankow do pokonania
      2) studenci i uczniowie
      3) zule
      4) lamusy i nieudaczniki
      5) eko-fanatycy ale oni najczesciej sie zaliczaja do grupy 4
      • ola Re: Sonda: dlaczego nie jeżdżę zbiorkomem? 20.02.11, 14:02
        wutang4eva napisał:

        > Z tego co zauwazylem tramwajami i autobusami jezdza glownie ( jesli chodzi o pl
        > ec brzydka) :
        > 1) normalni ludzie, ktorzy maja tylko kilka przystankow do pokonania

        może wcale nie kilka, tylko co kilka przystanków maja "dogodne" przesiadki?

        > 2) studenci i uczniowie
        > 3) zule
        > 4) lamusy i nieudaczniki
        > 5) eko-fanatycy ale oni najczesciej sie zaliczaja do grupy 4

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka