Gość: Sindi
IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl
17.05.02, 14:05
Z racji swojego dobrego wychowania staram sie w środkach komunikacji miejskiej
nie siadać na tzw. krzyżykach czy matkach z dziećmi. Ale chyba zacznę. Wsiadam
sobie do tramwaju, widze wolne miejsce (nie krzyżyk, nie matka z dzieckiem)
wiec krokiem spacerowym podążam w obranym kierunku. Nagle słysze dziki pęd.
Normalnie jakby stado koni biegło. Odwracam sie i SZOOOK!! Staruszka która
jeszcze przed chwilą stała na przystanku i wyglądała jakby miała za chwilę
umrzeć zapieprza jak strzała na "moje" krzesło. I o dziwo nie przeszkadzają jej
nawet 3 wypchane na maxa reklamówy. Nie żebym koniecznie chciała siadać ale
myślę, że czasami taka "babinka" lub "dziadunio" ma wiecej pary od 16-latka.
Jestem trochę skołowana bo nie wiem dla kogo są naklejki na szybach z
przypomnieniem "ustąp mi miejsca".
Pozdrawiam ;-)