Dodaj do ulubionych

Chodzili naGO w centrum Warszawy

IP: *.spray.net.pl 30.11.08, 16:40
Wymęczone i spłoszone fretki:) Gratulacje za pomysł na happening. Mimo, że
piszę ten post ze skórzanego fotela, na co dzień chyba lepiej dbam o zwierzęta
i czyste środowisko niż WY... pseudo zieloni. N.
Obserwuj wątek
    • Gość: x brawo! Tak trzymac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.08, 17:03
      Popieram z calego serca akcje !
      • dorsai68 Jasne, że popierasz. 01.12.08, 00:52
        Raz do roku jeste "ekologiczny", "empatyczny" i pompatyczny w swoim samozadowoleniu.
        "Futra - nie, mięsko - be" a jutro na bigmaca.
        • j-50 Re: Jasne, że popierasz. 02.12.08, 16:51
          Hrabinia Puciatycka tak się popieraniu opierała, że aż w ciążę
          zaszła.
      • j-50 Re: brawo! Tak trzymac 02.12.08, 16:15
        Ależ one były bez futra! To oznacza, że także bez własnego. To jest
        wyjątkowo fujowate! Futro for ever!
    • Gość: x Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.08, 17:05
      wyprowadzanie na spacer zwierrzat to jest ich meczenie? puknij sie zdrowo w
      glowe... pseudo inteligencie
      • Gość: Nati Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.spray.net.pl 30.11.08, 17:18
        Zwierzę na spacerze ze swoim właścicielem, a zwierzę na spędzie przeciwników
        noszenia futer, to chyba dwie różne sytuacje. Ta druga zdecydowanie zbyt mocno
        stresująca dla zwierząt! Zresztą nie ma co się rozpisywać. Najlepszym
        obserwatorem tej sytuacji był reporter "Gazety", który w pierwszym zdaniu
        napisał: "Skonsternowani przechodnie, spłoszone fretki, a w tle tarcza
        antyrakietowa". Wiem, że zdecydowanie lepiej by brzmiało: "Zaciekawieni
        przechodnie, uśmiechnięte fretki, a w tle ich bladego uśmiechu... tarcza
        antyrakietowa".

        N.
    • nessie-jp Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 30.11.08, 18:18
      > piszę ten post ze skórzanego fotela, na co dzień chyba lepiej dbam o zwierzęta

      Nie no, pewnie, taka fretka 100 razy bardziej by wolała zostać żywcem wrzucona
      do wrzątku i obdarta ze skóry, niż spłoszona.
      • Gość: skin Naturalne futra są trendy!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.08, 18:20
        uwielbiam chodzić w naturalnych skórach, kożuchach, futrach...tak
        było od zarania dziejów i ekolodzy niech się w dupę walą :)
        • Gość: lk Re: Naturalne futra są trendy!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.08, 10:34
          ale numer, a ja myślałem, że neandertalczycy wymarli blisko 25 tyś lat temu, a
          tu taki okaz się zachował
          • Gość: zniesmaczony Re: Naturalne futra są trendy!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.09, 00:01
            Tak? A co może być bardziej ekologiczne od futra i skóry?

            Może wytwory przemysłu chemicznego? Syntetyki? Polimery? Coś innego zrobionego z
            węglowodorów? Gore-tex? Polar? Termin "skóra ekologiczna" to oksymoron!

            Jedynie wełna poza skórą to ekologiczne materiały na zimę - ale jakby nie
            patrzyć też do jej zdobycia trzeba wymęczyć zwierzęta, więc zielonym ignorantom
            to też pewnie nie pasuje i na dodatek z wełny nie można zrobić tego samego co ze
            skóry.

            Po śniegu też chodzisz w sandałach (najekologiczniejsze)?
        • Gość: a. Re: Naturalne futra są trendy!!!! IP: *.chello.pl 01.12.08, 16:47
          to może i z Cieie korzuszek zroimy ?
          ciekawe jak byś się czuł gdyby twoje życie trwało zaledwie kilka
          miesięcyw ciemnej,małej klatce ,kiepskim jedzeniu a właściwie
          jakichś resztkach a potem już tylko śmierc...
          • Gość: zniesmaczony Re: Naturalne futra są trendy!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.09, 00:03
            ciekawe jakbyś się czuł boso i dajmy na to w bawełnianym lub lnianym ubranku
            dzisiejszego dnia lub obecnej nocy? Myślisz, że wytrzymałbyś chociaż kwadrans
            bez czegoś z wełny, skóry a najlepiej futra?
    • magdalaena1977 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 30.11.08, 19:48
      Noszę futra, ale to nie kwestia próżności tylko ciepła.
      Czy któryś przeciwnik (przeciwniczka) futer możesz mi polecić sklep, gdzie kupię
      naprawdę ciepły płaszcz zimowy ? Taki, żeby można było włożyć go na bluzkę i
      kostium i nie zamarznąć przy temperaturach poniżej 0.
      I zdecydowanie chodzi mi o elegancki płaszcz, a nie o sportową kurtkę.
      • rosaliza Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 30.11.08, 23:32
        hmmm...
        to może samochód sobie wreszcie kup zamiast futrzaka, jak masz kostiumik to Ci i
        na Tico styknie. A jak wygodniej będzie :)

        Rosa
        • magdalaena1977 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 01.12.08, 00:30
          rosaliza napisała:

          > to może samochód sobie wreszcie kup zamiast futrzaka,
          > jak masz kostiumik to Ci i na Tico styknie.
          Samochód już mam, a ciepłe okrycie jest mi potrzebne do chodzenia na powietrzu a
          nie do jazdy.
          • Gość: fashion designer Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 16:37
            To skarbie czemu alpiniści nie zdobywaja szczytów w futrach, skoro
            takie ciepłe?
          • Gość: GQ Biedactwo... IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.08, 16:20
            No skoro tak, to rzeczywiście, nie ma co, trzeba zabijać te paskudne zwierzątka
            - żeby się "księżna" przypadkiem nie zaziębiła kiedy musi przejść parę metrów
            "na powietrzu", jak zwykli śmiertelnicy (fuj!)...
        • Gość: zniesmaczony Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.09, 00:06
          Bo samochód to bardzo ekologiczny pojazd, bardzo... aż ptaszki ćwierkają jak im
          spalinami zawieje.
      • Gość: mk Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.08, 11:28
        Pani Magdaleno, nie wiem gdzie Pani robi zakupy, ale ciepłych i zarazem bardzo
        eleganckich płaszczy na rynku odzieżowym jest naprawdę mnóstwo. Górę więc bierze
        albo lenistwo albo wspomniana próżność. Proszę mi wierzyć, że nie tylko Pani
        nosi kostiumy, czy klasyczne bluzeczki i przechadza się po mieście przy ujemnej
        temperaturze. Jest nas naprawdę wiele. Różnica polega na tym, że my potrafimy
        ubrać się elegancko i ciepło, bez przyzwalania na zbędne cierpienie - Pani nie.
        • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 01.12.08, 12:01
          Gość portalu: mk napisał(a):

          > Różnica polega na tym, że my potrafimy ubrać się elegancko i
          > ciepło, bez przyzwalania na zbędne cierpienie - Pani nie.

          Różnica polega być może na tym, że Magdalena wie, co jest ładne i eleganckie. Wy
          nie. Cierpienie zwierząt, które straciły życie dla jej futra, jest tak samo
          potrzebne, jak cierpienie zwierząt, które straciły życie dla waszych
          "eleganckich płaszczy".
          • Gość: fashion Designer Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 16:38
            Ale o co chodzi w tym poście?????
            • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 01.12.08, 17:11
              A czego w nim nie rozumiesz?
        • magdalaena1977 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 01.12.08, 15:09
          Gość portalu: mk napisał(a):

          > Pani Magdaleno, nie wiem gdzie Pani robi zakupy,
          Dlaczego zwracasz się do mnie przez Pani ?

          > ale ciepłych i zarazem bardzo eleganckich płaszczy na rynku
          > odzieżowym jest naprawdę mnóstwo.
          Gdzie ?
          Jestem z Warszawy i w zeszłym roku obeszłam większość centrów handlowych w
          poszukiwaniu sensownego ciepłego płaszcza. Faktycznie zaczynałam od rozmiaru i
          fasonu, a materiał i ocieplenie sprawdzałam w drugiej kolejności. Pytałam się
          ekspedientek, czy będzie coś cieplejszego.
          I nic.
          • Gość: Fashion Designer Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 16:41
            No niesamowite! Jakie niskie mamy temperatury, dosłownie Syberia!
            Miliony ciuchów w sklepach, jak okiem sięgnąć na ulicy mniej futer
            niż więcej, w końcu to nie Moskwa, a Pani Magdalena taka bezradna w
            wyborze. Oczywiście chodzi o wybór moralny, bo o praktyczności nie
            wpomnę. Pewnie dlatego w zesżłym roku Caritas odmówił przyjęcia
            futer gwiazd w WB- powód ? Futra naturalne sa NIEPRAKTYCZNE I
            NIEHIGIENICZNE.
          • Gość: gość portalu Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.08, 00:35
            to schudnij
            nie będziesz musiała zaczynać od pytania o rozmiar i będziesz miała większy wybór
            • magdalaena1977 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 02.12.08, 00:38
              Gość portalu: gość portalu napisał(a):

              > to schudnij nie będziesz musiała zaczynać od pytania o rozmiar i
              > będziesz miała większy wybór
              To powiedz, gdzie są ładne ciepłe płaszcze na 36 ?
      • Gość: Projketant Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 16:35
        Oczywiście. Eleganckie imitacje skór i futer zwierząt można dostać w
        Mango, H&M, Top Shop, Zara. Ta ostatnia jedank ostatnio miała w
        sprzedaży 1 egzempl. futerka, które jednak było prawdziwe.
        Poza tym to kwestia zadawania pytań w sklepach o etyczne produkty.
        Polecam w szczególnosci piękny płaszcz ze sztucznych norek z Mango-
        jakość świetna, aż ciężko odróżnić od prawdziwego.
      • Gość: Wenia Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 18:54
        pff. Piszą tu niektórzy, że nie możnością jest bez futer obywać się!!
        Niechaj osoby te pod pachą futro zapuszczą sobie!!
        Ja zaś ekologiczne, ciepłe i miękkie płaszcze futrzaste polecam!! Z
        oryginalnych poliestrów!! Mam taki jeden lat parę, czyszczę
        chemicznie i wygląda wspaniale. Do tego nosi się świetnie.
        Na bok futroluby i snobistyczne brednie!!!

        Ps. Cudo nabyłam w markecie, co roku widzę pełno tegoż towaru,
        również w sklepikach oraz na targach.
        • Gość: Ponury Chyba "ekologiczne" z poliestru. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.08, 00:08
          Ropa naftowa > przewóz > przerób i frakccjonowanie > zakład prod. tworzyw sztucznych > szwalnia > sklep > śmietnik i zaleganie 1000 lat w środowisku.

          Gratuluję pojęcia o ekologiczności wyrobu.
        • magdalaena1977 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 02.12.08, 00:44
          Gość portalu: Wenia napisał(a):
          > Ps. Cudo nabyłam w markecie, co roku widzę pełno tegoż towaru,
          > również w sklepikach oraz na targach.
          To już wiem, dlaczego się nie rozumiemy. Ja szukałam eleganckiego płaszcza -
          takiego dobrze skrojonego i z wysokiej jakości materiału. A niezależnie poziomu
          ocieplenia, na targach czy w supermarketach sprzedawane są tanie ubrania niezbyt
          dobrej jakości.
          A tam gdzie jest elegancko, fajne wzory i dobre wełny, tam projektantom wydaje
          się, że żyjemy nad Morzem Śródziemnym i zimą temperatura spada do co najwyżej 5
          stopni.
      • j-50 Re: OK - noś futro! 02.12.08, 16:31
        Ale swoje własne. Takie futro jest najpiękniejsze i nie znam
        normalnego facia, który by futra damskiego nie lubiał. A fretka? Co
        to takiego? Czy chodzi o zmyłę w nazwie tego, czego każdy facet
        pragnie najbardziej i zacałowuje do wariactwa?
        Opowiem ci bajeczkę, bajeczkę z dawnych lat. Ale nie o kotku co pił
        mleczko i myszki jadł.
        • j-50 Re: A teraz bajeczka 02.12.08, 16:36
          Bajeczka jest rzeczywiście z dawnych lat. Było kiedyś takie radio
          nazywane "radiem Erewań". Prześmiewcze. Pisano i dzwoniono do tego
          radia. Jedna ze słuchacze wysłała zapytanie do Radia Erewań: "
          Kochane Radio Erewań! Wyciera mi się etola! Co robić?".
          Radio Erewań na to udzieliło następującej odpowiedzi: "Droga
          słuchaczko! Nie wiemy co to jest etola. Ale na wszelki wypadek
          radzimy nie jeździć na rowerze!".
    • Gość: mfs przepraszam bardzo... IP: *.pool.einsundeins.de 30.11.08, 20:01
      ...czy wszyscy kreatywni ludzie wyemigrowali?

      Idea dreptania po Go jest tak żałosna, że powinno się za takie coś
      wsadzać.

      Chyba że infantylizm to nowy trend w odległej Ojczyźnie...
      • Gość: ema Re: przepraszam bardzo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 08:53
        Nie wyemigrowali :) Fundacja Viva zrobiła tydzień temu z tej samej okazji
        całkiem fajny happening, poczytaj sobie na ich stronie internetowej: viva.org.pl
    • jotembi kilkunastu fretek...? 30.11.08, 20:34
      nie lubię happeningów, ale oczywiście popieram ochronę fretek,
      królików, lisów i innych zwierzaków zabijanych tylko po to, żeby
      jakaś pańcie miała futro

      ale ja nie o tym właściwie... co to znaczy: "trzeba zabić 100
      królików, 80 fretek i kilkunastu fretek"....?
      • jotembi ha, a jednak ktoś z gw czyta forum :) 30.11.08, 22:13
        dzięki za reakcję, pozdro dla redaktorów!
      • magdalaena1977 Re: kilkunastu fretek...? 30.11.08, 23:28
        jotembi napisała:
        > nie lubię happeningów, ale oczywiście popieram ochronę fretek,
        > królików, lisów i innych zwierzaków zabijanych tylko po to, żeby
        > jakaś pańcie miała futro
        Ale oczywiście nie jesteś w stanie zaproponować sensownej alternatywy ?
        potrafisz tylko deprecjonować innych ?
        • Gość: bardu Re: kilkunastu fretek...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 10:13
          > Ale oczywiście nie jesteś w stanie zaproponować sensownej alternatywy ?
          Jakiej alternatywy? Miliony kobiet nie chodzi w futrach i jakoś żyją, nie
          umierają z wyziębienia. Idź do sklepu i przekonaj się, że wybór jest ogromny.
          Dyrdymały wypisujesz i tyle. Chcesz zagłuszyć sumienie?
          • misiu-1 Re: kilkunastu fretek...? 01.12.08, 12:12
            > Idź do sklepu i przekonaj się, że wybór jest ogromny.

            Idź do sklepu i przekonaj się, że wybór sztucznych członków jest ogromny.
            Miliony kobiet ich używają i żyją. Nie umierają z abstynencji.

            > Dyrdymały wypisujesz i tyle. Chcesz zagłuszyć sumienie?

            Obłudniku, najpierw zaprowadź do laryngologa własne sumienie.
          • magdalaena1977 Re: kilkunastu fretek...? 01.12.08, 14:56
            Gość portalu: bardu napisał(a):
            > Jakiej alternatywy? Miliony kobiet nie chodzi w futrach i jakoś żyją, nie
            > umierają z wyziębienia.
            Ale większość nosi puchowe płaszcze z ortalionu, kurtki sportowe, albo otula się
            kilkoma warstwami okryć pod cienkim płaszczem.

            > Idź do sklepu i przekonaj się, że wybór jest ogromny.
            No właśnie chodziłam i nie znajdowałam eleganckich ciepłych płaszczy. I nie
            byłam jedyna - co roku takie wątki pojawiają się na forum moda. Ja mam płaszcz z
            Pabii na cienkiej watolinie i nadaje się tylko na temperatury powyżej zera.
            Poniżej zera tylko kożuszek i futerko.

            > Dyrdymały wypisujesz i tyle. Chcesz zagłuszyć sumienie?
            Nie. Po prostu uświadamiam Wam, że futro to nie jest tylko kwestia estetyki - to
            także ciepło i wygoda.
            • Gość: ert Re: kilkunastu fretek...? IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.08, 12:24
              magdalaena1977 napisała:
              > Nie. Po prostu uświadamiam Wam, że futro to nie jest tylko kwestia estetyki - t
              > o
              > także ciepło i wygoda.

              To nas nie uświadamiaj. Ciepło i wygoda uzyskane kosztem cierpień innej żywej istoty napełnia nas odrazą. Jak tobie to sprawia przyjemnośc, to już twój problem, ale nie ściemniaj tutaj, że nie ma alternatywy. Ciekawe, że jest cała masa gwiazd, vipów, nadzianych forsą i kto tam jeszcze z tych łachów, którzy mogliby chodzić w futrach, a nie chodzą. Nie daje ci to do myślenia? Może futro już nie jest "trendy"? A ty zostałaś w tyle z archaicznym myśleniem o modzie;p Ha ha.. modnisia z pcimia dolnego. A chodź se w tych swoich zwierzęcych kłakach, jak te podstarzałe paniusie w wyliniałych cuchnących futrach wracające z targu z siatami. To ta sama klasa odzieżowa co twoja:))
              • and_nowak A co z butami? 02.12.08, 13:32
                Gość portalu: ert napisał(a):

                > magdalaena1977 napisała:
                > > Nie. Po prostu uświadamiam Wam, że futro to nie jest
                > > tylko kwestia estetyki - to także ciepło i wygoda.
                >
                > To nas nie uświadamiaj. Ciepło i wygoda uzyskane kosztem
                > cierpień innej żywej istoty napełnia nas odrazą.

                Mówisz NAS - tzn. w czyim imieniu?
                A teraz powiedz nam - czy twoje buty są ze skóry?
                Czy to nie jest ciepło i wygoda?

                Rozważania nt. ilości zabitych zwierząt, czy wykorzystania mięsa sobie daruj -
                kilka wypowiedzi poniżej wyjaśniłem dlaczego to nie ma sensu.
    • Gość: Ais Panie Grzegorzu, bardzo dobry artykul! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.08, 23:18
      Dziekuję za swietny artykul i material zdjeciowy oraz filmowy :)

      Prosilabym tylko na dole o zaznaczenie, ze nie tyle chodzi o zakaz
      "Wytwarzania naturalnych futer", ktory zostal juz uchwalony w kilku
      europejskich panstwach (Austria, Wielka Brytania, Holandia, Chorwacja), ale o
      "Zakaz hodowli zwierząt z przeznaczeniem na futro", aby nie prowadzilo to do
      jakichs nieporozumien.
      Dodam jednoczesnie, ze hodowle zostaly tez zlikwidowane w Szwajcarii i
      Liechtenstein, a zakazy obecnie wprowadzane są w Niemczech i Szwecji.

      Czy szanowni komentatorzy nadal nie widzą w futrach naturalnych niczego złego
      w konfrontacji z tym, ze w tylu panstwach zabijanie zwierzat na futra jest juz
      zakazane?

      pozdrawiam,

      Iwona Kossowska

      PS Dam linka do tego artykulu osobom, ktorych fretki byly na demonstracji,
      niech sie wypowiedzą na temat ich ewentualnego dyskomfortu.
      • misiu-1 Re: Panie Grzegorzu, bardzo dobry artykul! 30.11.08, 23:28
        > Czy szanowni komentatorzy nadal nie widzą w futrach naturalnych
        > niczego złego w konfrontacji z tym, ze w tylu panstwach zabijanie
        > zwierzat na futra jest juz zakazane?

        Nie. W tych państwach zabronione jest wiele innych rzeczy (np. kara śmierci), co
        jednak wcale nie świadczy źle o tych rzeczach, a odwrotnie - o tych państwach.
        • Gość: Ais Re: Panie Grzegorzu, bardzo dobry artykul! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.08, 23:38
          jak widać pan misiu-1 wybiórczo podchodzi do historii, bo nie zdążył doczytać,
          ze Hitler wegetarianinem nie był.

          Misiu, ziemia też nie była kiedyś płaska, mimo że tak twierdzono. Hitler jadł
          sporo mięsa, m.in. jego ulubione frankfurterki :) trochę wiedzy nie zaszkodzi
          na przyszłość przy podejmowaniu dyskusji.

          Natomiast zarzut, że zakaz stosowania kary śmierci jest zły, pozostawię bez
          komentarza.
          • misiu-1 Re: Panie Grzegorzu, bardzo dobry artykul! 01.12.08, 10:53
            Gość portalu: Ais napisał(a):

            > jak widać pan misiu-1 wybiórczo podchodzi do historii, bo nie
            > zdążył doczytać, ze Hitler wegetarianinem nie był.

            Owszem, zdążyłem doczytać, że był.
            www.geocities.com/hitlerwasavegetarian/
            news.bbc.co.uk/1/hi/world/europe/1800287.stm
            > Misiu, ziemia też nie była kiedyś płaska, mimo że tak twierdzono.
            > Hitler jadł sporo mięsa, m.in. jego ulubione frankfurterki :)
            > trochę wiedzy nie zaszkodzi na przyszłość przy podejmowaniu
            > dyskusji.

            No właśnie. Trochę wiedzy, a nie propagandy tych, którym bardzo zależy na
            szerzeniu dezinformacji, jakoby Hitler nie był wegetarianinem.

            > Natomiast zarzut, że zakaz stosowania kary śmierci jest zły,
            > pozostawię bez komentarza.

            I słusznie, bo tu nie ma czego komentować. Zakaz jest zły, ponieważ służy
            mordercom. Stawia dobro morderców ponad dobrem ich ofiar.
    • misiu-1 Chodzili naGO w centrum Warszawy 30.11.08, 23:21
      Odwołanie się do ludzkiej zawiści w celu wzbudzenia lub wzmocnienia negatywnego
      stosunku do jakiejś osoby czy grupy osób i ich postępowania, to stara metoda
      manipulacji. Za komuny ulubioną ilustracją informacji o aresztowaniu spekulanta,
      przemytnika czy innego przestępcy były harmonie banknotów rozłożonych na stole.
      Ten obyczaj pozostał mediom do dziś. Po tę samą metodę sięgają "obrońcy
      zwierząt". "Luksus", "szpan", "snobizm", "pokaz" - te słowa natychmiast uderzają
      w czułą żyłkę zawistników. Pobudzić u odbiorcy najniższe instynkty i to tak,
      żeby był przekonany że sama cnota przez niego przemawia - oto sztuka
      manipulacji. Ciekawe, kto ich tego nauczył?
      • Gość: Asia Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.chello.pl 01.12.08, 00:47
        Fuj, ktoś tu stosuje jeden z najniższych chwytów retorycznych - usiłuje zdyskredytować przeciwnika, ośmieszając rzekomą tezę, której ten ostatni tak naprawdę nie wygłosił... Ekolodzy bynajmniej nie próbują wzbudzać zawiści wśród ludzi. Nasz przekaz jest jasny i prosty:
        W DZISIEJSZYCH CZASACH FUTRO NATURALNE JEST TYLKO SPOSOBEM ZASPOKOJENIA POTRZEB ESTETYCZNYCH(?) NIEKTÓRYCH OSÓB. ŻEBY WYTWORZYĆ FUTRO TRZEBA PRZYSPORZYĆ POTWORNEGO CIERPIENIA WIELU CZUJĄCYM ISTOTOM. ŻADNA POTRZEBA ESTETYCZNA NIE JEST DLA TEGO USPRAWIEDLIWIENIEM.

        Asia

        PS Byłam na demonstracji z dwiema fretkami i poświadczam, że nie było to dla nich żadne traumatyczne przeżycie z trzech powodów. Po pierwsze: futrzaki przez cały czas trwania imprezy znajdowały się pod opieką właścicieli. Po drugie: manifestacja należała nie tylko do spokojnych, ale i do cichych - nie było gwizdków, czy bębenków - a to właśnie hałas bywa przyczyną stresu zwierzątek w miejscach publicznych. Po trzecie: żadna fretka nie przebywała na happeningu dłużej niż 60 min...
        • dorsai68 Uwolnić fretki! 01.12.08, 01:11
          To hańba dla "empatycznych ekologów" by urodzone do życia na wolności, w dziczy zwierzęta prowadzać na smyczach, jak jakieś pudelki!
          Wolność dla fretek! Precz z pseudoempaami, którzy sla własnej przyjemności, zabiają w tych zewierzętach ich prawdziwe instynkty!
        • magdalaena1977 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 01.12.08, 01:52
          Gość portalu: Asia napisał(a):
          > W DZISIEJSZYCH CZASACH FUTRO NATURALNE JEST TYLKO SPOSOBEM ZASPOKOJENIA POTRZEB
          > ESTETYCZNYCH(?) NIEKTÓRYCH OSÓB.
          A jakie masz alternatywy ?

          Byłabyś bardziej wiarygodna, gdybyś pisała z porządnego konta gazetowego (z
          pewnym stażem). Jako goście wpisują się zazwyczaj albo spamerzy albo osoby,
          których wypowiedzi są zbyt intymne (np. pytania z forum Zdrowie kobiety)
        • iq58 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 01.12.08, 08:05
          > PS Byłam na demonstracji z dwiema fretkami
          Jeszcze tylko 78 i jak Ci sie znudza to uszyjesz sobie piekne
          futerko. Bo wiadomo tylko krowa nie zmienia poglądów ;). Znam
          wielu "miłośników zwierząt", którym dziwnie te zwierzęta uciekają,
          giną, zdychają pod koniec czerwca.
          • Gość: ema Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 08:56
            To musisz się, brachu, obracać w bardzo podejrzanych kręgach!
          • Gość: Alf/red/ Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.waw.pl 01.12.08, 09:06
            Jea! Aleś jej pojechał! Super argument! Zwycięstwo! Owacje na stojąco! No, teraz
            to nikt ci nie podskoczy, a tamtej fance fretek zostało tylko odszczekać.
        • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 01.12.08, 10:39
          Gość portalu: Asia napisał(a):

          > Fuj, ktoś tu stosuje jeden z najniższych chwytów retorycznych -
          > usiłuje zdyskredytować przeciwnika, ośmieszając rzekomą tezę,
          > której ten ostatni tak naprawdę nie wygłosił... Ekolodzy bynajmniej
          > nie próbują wzbudzać zawiści wśród ludzi.

          Ależ oczywiście, że próbują i uzyskują zamierzony efekt.

          > Nasz przekaz jest jasny i prosty:

          Oczywiście. Wasz przekaz jest jasny, prosty i bolszewickiej natury - futro to
          zbędny LUKSUS, a noszenie go jest przejawem [burżuazyjnego] zbytku i snobizmu.

          > W DZISIEJSZYCH CZASACH FUTRO NATURALNE JEST TYLKO SPOSOBEM
          > ZASPOKOJENIA POTRZEB ESTETYCZNYCH(?) NIEKTÓRYCH OSÓB. ŻEBY
          > WYTWORZYĆ FUTRO TRZEBA PRZYSPORZYĆ POTWORNEGO CIERPIENIA WIELU
          > CZUJĄCYM ISTOTOM. ŻADNA POTRZEBA ESTETYCZNA NIE JEST DLA TEGO
          > USPRAWIEDLIWIENIEM.

          W dzisiejszych czasach futro naturalne jest takim samym sposobem ubrania się,
          jak każdy inny, a jego wytworzenie pociąga za sobą mniej cierpienia zwierząt i
          obciążenia dla środowiska niż produkcja futer sztucznych z ropy naftowej.
          • Gość: pROJEKTANT Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 16:52
            Po pierwsze futra naturalne sa MNIEJ EKOLOGICZNE NIZ SZTUCZNE. Ilość
            odpadów produkowanych na fermach oraz chemii potrzebnej do obróbki
            futra jest tego najlepszym dowodem. Mówi do Doktorant w tym temcie.
            Takze prawny zakaz stosowania w Finlandii sloganu , że futra sa
            ekologiczne najlepiej o tym świadczy. A te podpuszczanie z
            zazdrością i lewackimi tendencjami jest po prostu poniżej pasa.
            Zarówno mnie, jak i moja rodzinę stać na drogie futra. Jednak rozum
            i dobre serce podpowiada, że lepiej te pieniądze wydać na dobą
            książkę, teatr lub chocby walkę z takimi "owocami cywilizacji", jak
            autor poprzedniego posta.
            • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 01.12.08, 17:19
              Gość portalu: pROJEKTANT napisał(a):

              > Po pierwsze futra naturalne sa MNIEJ EKOLOGICZNE NIZ SZTUCZNE.

              Nieprawda. Wszystko, co naturalne, jest bardziej ekologiczne niż syntetyki.

              > Ilość odpadów produkowanych na fermach oraz chemii potrzebnej do
              > obróbki futra jest tego najlepszym dowodem.

              Odpady organiczne produkowane na fermach nie są żadnym ciężarem dla środowiska,
              bo natura umie sobie z nimi radzić od milionów lat.
              Do obróbki naturalnego futra potrzeba znacznie mniej chemii niż do zrobienia
              futra składającego się w całości z chemii.

              > Mówi do Doktorant w tym temcie.

              Doktorant po podstawówce.

              > Takze prawny zakaz stosowania w Finlandii sloganu , że futra sa
              > ekologiczne najlepiej o tym świadczy.

              Prawny zakaz nie świadczy o niczym poza istnieniem w Finlandii zaczątków
              lewackiego Ministerstwa Prawdy.

              > A te podpuszczanie z zazdrością i lewackimi tendencjami jest po
              > prostu poniżej pasa.

              Zgadzam się. Odwoływanie się do zawiści jest poniżej pasa.

              > Zarówno mnie, jak i moja rodzinę stać na drogie futra. Jednak rozum
              > i dobre serce podpowiada, że lepiej te pieniądze wydać na dobą
              > książkę, teatr lub chocby walkę z takimi "owocami cywilizacji", jak
              > autor poprzedniego posta.

              Serce może tak, ale na pewno nie rozum. Serce podpowiada różne głupstwa, dlatego
              ludzie rozsądni słuchają raczej rozumu.
              • Gość: GQ ech kolego... IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.08, 16:40
                Ty chyba nie do końca posiadasz magiczną zdolność rozumienia tekstu pisanego, o
                elementarnym poczuciu przyzwoitości i kultury osobistej... zgadzam się z twoim
                przedmówcą kolego - na walkę z takimi jak Ty "produktami" cywilizacji nie szkoda
                ani czasu, ani środków ;)
                • misiu-1 Re: ech kolego... 02.12.08, 16:57
                  Gość portalu: GQ napisał(a):

                  > Ty chyba nie do końca posiadasz magiczną zdolność rozumienia
                  > tekstu pisanego

                  Magicznej w ogóle nie posiadam, tylko taką zwykłą, dostępną dla w miarę
                  inteligentnego człowieka.
                • Gość: zniesmaczony Re: ech kolego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.09, 00:14
                  Zacytuję osobę o nicku Ponury:

                  "Ropa naftowa > przewóz > przerób i frakcjonowanie > zakład prod. tworzyw
                  sztucznych > szwalnia > sklep > śmietnik i zaleganie 1000 lat w środowisku."

                  Osoby robiące takie idiotyczne happeningi to ekologiczni ignoranci.
          • pesel3 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 10.12.08, 10:20


            Kochani- spokojnie:) Może niedługo (na to się zanosi:() będzie zimą tak ciepło,
            że noszenie jakiegokolwiek futra (sztucznego czy naturalnego) stanie się
            całkowicie zbyteczne i cierpiących istot będzie jakby mniej.
      • pesel3 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 01.12.08, 08:36
        No cóż- jest wielu doradców od PR:) Ale tak zupełnie poważnie, to sądzisz, że
        potencjalni przeciwnicy futer to Ci, których na nie nie stać? Czy napiętnowanie
        wystawnego i marnotrawnego stylu życia świadczy o tym, że samemu by się chciało
        taki styl uprawiać?
        • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 01.12.08, 10:43
          pesel3 napisał:

          > No cóż- jest wielu doradców od PR:) Ale tak zupełnie poważnie, to
          > sądzisz, że potencjalni przeciwnicy futer to Ci, których na nie nie
          > stać?

          Jakąś część na pewno.

          > Czy napiętnowanie wystawnego i marnotrawnego stylu życia
          > świadczy o tym, że samemu by się chciało taki styl uprawiać?

          Niekoniecznie. Ale świadczy o tym, że chciałoby się takie sentymenty w ludziach
          pobudzić.
        • Gość: M. Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 16:54
          Nie oceniaj innych przez swój pryzmat, Misiu....
    • Gość: marzena Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.204.84-79.rev.gaoland.net 01.12.08, 07:26
      to nie jest wytlumaczenie ,ze nosisz futra dla ciepla ,a nie
      proznosci.Jak je mozezsz nosic wiedzac ,ze dla ciebie zostalo
      zabitych tyle zwierzat?Jak ktos chce to moze sobie kupic ciepla
      kurtke czy plaszcz ,czy nawet sztuczne futro.Tylko trzeba chciec.
      • magdalaena1977 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 01.12.08, 09:50
        Gość portalu: marzena napisał(a):

        > to nie jest wytlumaczenie ,ze nosisz futra dla ciepla ,a nie
        > proznosci.Jak je mozezsz nosic wiedzac ,ze dla ciebie zostalo
        > zabitych tyle zwierzat?
        Tak samo jak jem szynkę, wiedząc, że została zabita jakaś świnia.
        A dla mojej jajecznicy straciły życie dwa kurczaki.

        > Jak ktos chce to moze sobie kupic ciepla kurtke czy plaszcz ,
        > czy nawet sztuczne futro.
        1. IMHO sztuczne futra są okropne w dotyku. Takie plastikowe i sztuczne.
        Prawdziwe futerko jest naprawdę milutkie, tak jak skóra jest przyjemniejsza od
        plastiku.

        2. Mam ciepłe kurtki, ale są sportowe w kroju i IMHO nie nadają się do chodzenia
        do pracy czy po mieście.

        3. Nie wiem, czy próbowałaś kiedyś kupić ciepły zimowy płaszcz ? Ja próbowałam i
        wiem, że w sklepach są tylko cienkie płaszczyki z niewielką warstwą watoliny. W
        sam raz na pierwsze chłody - tak do +5 stopni.
        • Gość: Projektant Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 16:55
          Umówmy się na test. Założe się, że go oblejesz i nie rozróżnisz
          prawdziwego od sztucznego!
          • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 01.12.08, 17:25
            Nie proponuj zakładu, którego nie masz szans wygrać. Przyjęcie go byłoby
            nieetyczne, bo doskonale pasuje do niego stare przysłowie, że jeśli dwóch ludzi
            się zakłada, to jeden jest głupcem, a drugi oszustem.
          • magdalaena1977 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 02.12.08, 00:37
            Gość portalu: Projektant napisał(a):

            > Umówmy się na test. Założe się, że go oblejesz i nie rozróżnisz
            > prawdziwego od sztucznego!
            Naprawdę nie odróżniasz w dotyku futra od poliestru ? a może skóry od plastiku
            też nie ?
    • Gość: assan Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 08:59
      Popieram takie akcje ! Ludzie powinni się opamiętać i przestać traktować
      zwierzęta jak rzeczy. Futro jest zbędne człowiekowi, a zwierzęciu - niezbędne ...
      • Gość: Asia Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.chello.pl 01.12.08, 11:40
        dorsai68:
        Fretki zostały udomowione w Europie kilkaset lat temu, łapały w domach myszy
        zanim popularne stały się w naszej części świata koty. W dzisiejszych czasach
        udomowiona fretka nie poradziłaby sobie na wolności. W naszych lasach żyje
        natomiast dzika forma fretki - tchórz. Ich dobro również leży nam na sercu (a
        dziś są masowo zabijane, sezon łowiecki na nie trwa przez niemal cały rok).

        A pudelki wywodzą się od wilków, nie rozumiem czemu prowadzenie ich na smyczy
        miałoby być lepsze? O.o

        magdalaena1977:
        Zrezygnowałam z konta gazetowego, bo rzadko mam czas na zaglądanie na forum. To
        czy uważasz mnie za wiarygodną czy nie, pozostawiam Tobie. Ja bynajmniej nie
        czuję się anonimowa - ot choćby dlatego, że znalazłam się na zdjęciu w
        komentowanym artykule (wraz z moją "przestraszoną" fretką).

        Tak, można kupić ciepły płaszcz, który nie jest zrobiony z futra. Jestem
        szczęśliwą posiadaczką dwóch takowych. Chodziłam w nich nawet na dłuższe spacery
        z psem przy temperaturze -25 stopni (a muszę zaznaczyć, że jestem STRASZNYM
        zmarzlakiem)...

        Asia G.
    • Gość: bgtr w futrze chodzą buraki i wiochmeny IP: *.adsl.inetia.pl 01.12.08, 13:55
      Chodzenie w futrze to wiochmeństwo i buractwo. Nie rozumiem, co fajnego może być
      w ubraniu się w jakieś śmierdzące kłaki;)) Bueee fuj. Wystarczy postać koło
      jakiejś babci w futrzanym kołnierzu albo futrze i wali od niej na kilometr.
      Ohydztwo!

      Po prostu reklamowanie futra jako "elegancji" to dla mnie jakaś kpina. To tak,
      jakby świnia miała być synonimem czystości;)
      • magdalaena1977 Re: w futrze chodzą buraki i wiochmeny 01.12.08, 14:59
        Gość portalu: bgtr napisał(a):

        > Nie rozumiem, co fajnego może być w ubraniu się w jakieś śmierdzące kłaki;))
        Ja też nie. I dlatego nie kupiłabym futra , które śmierdzi.
        > Bueee fuj. Wystarczy postać koło
        > jakiejś babci w futrzanym kołnierzu albo futrze i wali od niej na kilometr.
        Może ona pachną po prostu naftaliną ? zapach okropny, ale nie ma nic wspólnego z
        noszeniem futer czy nie.
        • Gość: P. Re: w futrze chodzą buraki i wiochmeny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.08, 17:00
          Jezu, dziewczyno , odpuść sobie.
    • Gość: Setka Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.aster.pl 01.12.08, 14:16
      niektórzy ludzie są bezlitośni! nie wiecie ile cierpienia przeżyją zwierzęta które "idą" na wasze naturalne futro!!! wystarczy obejrzeć kilka filmów dostępnych na różnych stronach a odechcę się Wam futer. Zwierzęta które jeszcze żyją bez skóry,zakrwawione,wcześniej sponiewierane,przez ludzi którzy nie mają za grosz sumienia!przy takich scenach każdego ruszy sumienie i trochę inaczej będzie patrzył na zakup nowego futra kiedy wejdzie do sklepu! pomyśleć jak to by zwierzę zdzierało skórę z człowieka, oj chyba nie miłe by to było :/ a pomyślcie o bólu,ileż to cierpienia...prawda? dlaczego mamy traktować tak nie winne zwierzęta tylko dlatego że to one noszą futro, o które jesteśmy hm zazdrośni?! chyba tak, ludzie są próżni w podążaniu za modą :( sama noszę sztuczne futerko i naprawdę jest bardzo ciepłe i eleganckie, po co mam nosić czyjąś skórę? pomyślcie ile zwierząt ginie rok rocznie na całym świecie żeby ktoś poczuł się dowartościowany?
      • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 01.12.08, 14:50
        Gość portalu: Setka napisał(a):

        > niektórzy ludzie są bezlitośni! nie wiecie ile cierpienia przeżyją
        > zwierzęta które "idą" na wasze naturalne futro!!! wystarczy
        > obejrzeć kilka filmów dostępnych na różnych stronach a odechcę się
        > Wam futer. Zwierzęta które jeszcze żyją bez
        > skóry,zakrwawione,wcześniej sponiewierane

        Lenin jednak miał rację. Kino jest najważniejszą ze sztuk (nie licząc
        telewizji). Naiwne ofiary zielonej propagandy obejrzą jeden czy drugi filmik i
        myślą, że tak jest naprawdę. :-)
        • Gość: piotr wyjątkowym kretynem trzeba być żeby ... IP: *.jjs-isp.pl 01.12.08, 15:02
          ... coś takiego napisać
          • misiu-1 Re: wyjątkowym kretynem trzeba być żeby ... 01.12.08, 16:39
            Podpis trafny, ale gdzie wypowiedź?
      • magdalaena1977 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 01.12.08, 15:03
        Gość portalu: Setka napisał(a):

        > wystarczy obejrzeć kilka filmów dostępnych na różnych stronach a odechcę się
        Wam futer.
        No nie wiem. Współczesna cywilizacja ma u podstaw mnóstwo procesów, które część
        osób odbiera jako obrzydliwe. I dla mnie sama obrzydliwość nie jest miarą oceny
        konkretnego zachowania.
        Podobno mydło straszliwie śmierdzi podczas produkcji.
        Tak samo obrzydliwy jest dla mnie kontakt z kałem innych osób - a potrzebni są
        przecież ludzie, którzy wykonują na nim badania laboratoryjne, czy dbają o
        higienę osób niepełnosprawnych.
        • Gość: Setka Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.aster.pl 01.12.08, 15:50
          kał potrzebny jest to po to żeby człowiek wiedział czy nie jest chory, a jaka
          jest potrzeba zabijania czującej istoty? po to żeby zedrzeć z niej skórę?
          świetny argument :/ ludzie którzy wykonują takie badania są przyzwyczajeni do
          babrania się w czyimś gó...e bo sami wybrali taki zawód, a czy zwierzę decyduje
          się zostać czyimś futrem? nie ma prawa wyboru, bo nie umie porozumieć się
          ludzkim językiem!
          • Gość: a. Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.chello.pl 01.12.08, 16:55
            popieram!
            czy niewinne zwierzęta muszą cierpieć za ludzką głupotę ?
            za to ich wina że natura obdarzyła je tak ładnym futrem?
            tylko po to aby ludzie którzy nie mają na co kasy wydać mogli się pokazać że
            stać ich na taki "luksus" ?

            żal słów.
            neandertalczycy.
          • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 01.12.08, 17:09
            Gość portalu: Setka napisał(a):

            > a jaka jest potrzeba zabijania czującej istoty? po to żeby zedrzeć
            > z niej skórę?

            Po to także, ale w dalekiej kolejności. Najwięcej "czujących istot" zabijają
            inne "czujące istoty", w ramach łańcucha pokarmowego. Dalej - ogromne ilości
            zabija się przy uprawie ziemi. Następnie profilaktycznie eksterminuje się
            "czujące istoty" niebezpieczne dla człowieka (np. komary, muchy i inne insekty).
            Potem idą "czujące istoty" zabijane na mięso, następnie "czujące istoty" tracące
            życie w laboratoriach badawczych, a dopiero gdzieś pod koniec listy "czujące
            istoty" ubijane dla futer. Powyższe dotyczy oczywiście tylko "czujących istot"
            zabijanych celowo. Wielka, trudna do oszacowania liczba "czujących istot" ginie
            całkiem przypadkowo - rozbijana przez pojazdy, rozdeptywana, zatruwana przy
            produkcji dóbr przemysłowych (np. Twojego komputera) itp.

            > a czy zwierzę decyduje się zostać czyimś futrem?

            A czy zwierzę decyduje się zostać czyimś posiłkiem? Na przykład lwa, rekina,
            wilka? A kogo to obchodzi?

            > nie ma prawa wyboru, bo nie umie porozumieć się
            > ludzkim językiem!

            Nie ma prawa wyboru, bo go nigdy nie miało i mieć nie będzie. Wszystko, co ma,
            to zęby i pazury do obrony, szybkie nogi do ucieczki i los na loterii życia.
            • iwona.kossowska Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 01.12.08, 18:38
              no cóż, trudno dyskutować z człowiekiem niemoralnym (misiu-1) na temat
              moralności i dojść do konsensusu.
              • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 01.12.08, 19:04
                iwona.kossowska napisała:

                > no cóż, trudno dyskutować z człowiekiem niemoralnym (misiu-1) na
                > temat moralności i dojść do konsensusu.

                Jeśli Twoja niszowa moralność utrudnia dyskusje, to nie dyskutuj. Jedni uważają
                za niemoralne osoby nie widzące nic nagannego w produkcji futer, a inne
                przypisują niemoralność osobom uprawiającym seks w innym celu niż prokreacja.
            • Gość: Se Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.aster.pl 01.12.08, 18:44

              misiu-1 napisał: Następnie profilaktycznie eksterminuje się
              > "czujące istoty" niebezpieczne dla człowieka (np. komary, muchy i inne insekty)
              teraz sie zastanow czy mowimy o komarach,owadach itd dalej czy o zwierzetach
              futerkowych? o lancuchu pokarmowym juz nie wspomne, naprawde zenujacy argument
              bo to akurat kazdy wie z lekcji biologi, chyba ze taki uczniak jak wyzej
              wspomniany malo uwazal na lekcjach(odbiegasz od tematu)a zwierzeta obchodza nie
              jedna jednostke, a nawet wiele grup które nie sa pozbawione uczuc
              • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 01.12.08, 19:09
                Gość portalu: Se napisał(a):

                > teraz sie zastanow czy mowimy o komarach,owadach itd dalej czy o
                > zwierzetach futerkowych?

                Mówimy o "czujących istotach". Owady bez wątpienia czującymi stworzeniami.

                > o lancuchu pokarmowym juz nie wspomne, naprawde zenujacy argument
                > bo to akurat kazdy wie z lekcji biologi

                Widać stąd, że ta wiedza jest dla niego bezużyteczna.

                > chyba ze taki uczniak jak wyzej wspomniany malo uwazal na
                > lekcjach(odbiegasz od tematu)a zwierzeta obchodza nie jedna
                > jednostke, a nawet wiele grup które nie sa pozbawione uczuc

                Nie są tez pozbawione hipokryzji, bo obchodzą ich tylko niektóre zwierzęta. Te
                ładnie wyglądające i miłe w dotyku.
            • pesel3 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 02.12.08, 01:10
              Tak- to oczywiście prawda, że w świecie przyrody organizmy żywe (w
              tym również człowiek) zabijały się, zabijają się i będą zabijać (w
              różnych celach). Rola człowieka w tym całym układzie jest jednak
              szczególna, ponieważ z pewnych względów (słusznych czy niesłusznych)
              uważa się za suwerena świata przyrody, a więc jednostkę dyktującą
              warunki innym "elementom". To zobowiązuje, można by rzec, a w jaki
              sposób? Otóż nasz gatunek, na pewnym stopniu ewolucji, za miarę
              doskonałości przyjął nie dążenie do zachłannej eksterminacji i
              zdominowania innych gatunków (czy ras ludzkich), a raczej
              emancypację z bezwzględnych praw przyrody, prawa silniejszego i
              dążenie do tzw. humanitaryzmu, czyli wyrabianie nawyku
              współodczuwania prowadzącego do minimalizacji cierpień innych istot
              (ludzkich, czy zwierzęcych). Na podobnej zasadzie roztropny i
              przewidujący władca stosuje prawo łaski wobec swoich adwersarzy.
              Dlatego warto się również zatrzymać nad problemem, czy koszt
              produkcji futer naturalnych nie jest zbyt wysoki. Pozdrawiam
              • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 02.12.08, 10:45
                pesel3 napisał:

                > Tak- to oczywiście prawda, że w świecie przyrody organizmy żywe (w
                > tym również człowiek) zabijały się, zabijają się i będą zabijać (w
                > różnych celach). Rola człowieka w tym całym układzie jest jednak
                > szczególna, ponieważ z pewnych względów (słusznych czy
                > niesłusznych) uważa się za suwerena świata przyrody, a więc
                > jednostkę dyktującą warunki innym "elementom".

                Nie rola, tylko pozycja człowieka jest szczególna. Człowiek nie "uważa się",
                tylko de facto, dzięki swojemu umysłowi, panuje nad innymi "elementami".

                > To zobowiązuje, można by rzec, a w jaki sposób? Otóż nasz gatunek,
                > na pewnym stopniu ewolucji, za miarę doskonałości przyjął nie
                > dążenie do zachłannej eksterminacji i zdominowania innych gatunków
                > (czy ras ludzkich), a raczej emancypację z bezwzględnych praw
                > przyrody, prawa silniejszego i dążenie do tzw. humanitaryzmu, czyli
                > wyrabianie nawyku współodczuwania prowadzącego do minimalizacji
                > cierpień innych istot (ludzkich, czy zwierzęcych).

                Mieszanie ras ludzkich z innymi gatunkami jest z Twojej strony ewidentną
                manipulacją. Chciałbyś zjeść ciastko i mieć ciastko. Chciałbyś wyciągnąć
                wszystkie korzyści, jakie dla Twojego rozumowania mogłyby wynikać z faktu
                oczywistej wyższości człowieka nad "innymi elementami", a jednocześnie podważać
                tę wyższość, akcentując równość miedzy nimi a człowiekiem. Nie ma tak dobrze.
                Musisz się zdecydować - albo mamy przewagę, a wówczas nie ma mowy o jednakowym
                stosunku do wykorzystywania ludzi i wykorzystywania zwierząt, albo jesteśmy
                równi zwierzętom, a wówczas nie ma powodów, abyśmy mieli postępować w zasadniczo
                inny, niż one, sposób.
                W wielkim skrócie - po to mamy mózg (dzięki któremu zdobyliśmy sobie swoją
                szczególną pozycję), żeby działał na naszą korzyść, a nie na szkodę. Niestety,
                ciągle znajdują się ludzie negatywnie nastawieni do własnego gatunku i
                wybierający tę drugą możliwość. Tym się sprzeciwiam. Podobnie, jak
                sprzeciwiałbym się Polakom działającym na szkodę polskiego społeczeństwa.

                > Na podobnej zasadzie roztropny i przewidujący władca stosuje prawo
                > łaski wobec swoich adwersarzy.

                Prawo łaski stosuje się do skazanych przestępców, a roztropność nakazuje władcy
                przede wszystkim korzystanie z niego bardzo powściągliwie i ostrożnie. Na
                zasadzie wyjątku, a nie reguły.

                > Dlatego warto się również zatrzymać nad problemem, czy koszt
                > produkcji futer naturalnych nie jest zbyt wysoki. Pozdrawiam

                Nie jest. Z prostego powodu - koszt produkcji wyrobów alternatywnych nie jest
                wcale niższy, a w zamian otrzymuje się gorszy produkt.
                • pesel3 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 03.12.08, 01:04
                  misiu-1 napisał:

                  > pesel3 napisał:
                  >
                  > > Tak- to oczywiście prawda, że w świecie przyrody organizmy żywe
                  (w
                  > > tym również człowiek) zabijały się, zabijają się i będą zabijać
                  (w
                  > > różnych celach). Rola człowieka w tym całym układzie jest jednak
                  > > szczególna, ponieważ z pewnych względów (słusznych czy
                  > > niesłusznych) uważa się za suwerena świata przyrody, a więc
                  > > jednostkę dyktującą warunki innym "elementom".
                  >
                  > Nie rola, tylko pozycja człowieka jest szczególna. Człowiek
                  nie "uważa się",
                  > tylko de facto, dzięki swojemu umysłowi, panuje nad
                  innymi "elementami".

                  Doskonałość człowieka to nie tylko duży mózg i zdolność do
                  wyrafinowanego zabijania, ale także wypracowany system zasad
                  moralnych (obrona słabszego), które powinny dotyczyć także zwierząt.

                  > > To zobowiązuje, można by rzec, a w jaki sposób? Otóż nasz
                  gatunek,
                  > > na pewnym stopniu ewolucji, za miarę doskonałości przyjął nie
                  > > dążenie do zachłannej eksterminacji i zdominowania innych
                  gatunków
                  > > (czy ras ludzkich), a raczej emancypację z bezwzględnych praw
                  > > przyrody, prawa silniejszego i dążenie do tzw. humanitaryzmu,
                  czyli
                  > > wyrabianie nawyku współodczuwania prowadzącego do minimalizacji
                  > > cierpień innych istot (ludzkich, czy zwierzęcych).
                  >
                  > Mieszanie ras ludzkich z innymi gatunkami jest z Twojej strony
                  ewidentną
                  > manipulacją. Chciałbyś zjeść ciastko i mieć ciastko. Chciałbyś
                  wyciągnąć
                  > wszystkie korzyści, jakie dla Twojego rozumowania mogłyby wynikać
                  z faktu
                  > oczywistej wyższości człowieka nad "innymi elementami", a
                  jednocześnie podważać
                  > tę wyższość, akcentując równość miedzy nimi a człowiekiem. Nie ma
                  tak dobrze.
                  > Musisz się zdecydować - albo mamy przewagę, a wówczas nie ma mowy
                  o jednakowym
                  > stosunku do wykorzystywania ludzi i wykorzystywania zwierząt, albo
                  jesteśmy
                  > równi zwierzętom, a wówczas nie ma powodów, abyśmy mieli
                  postępować w zasadnicz
                  > o
                  > inny, niż one, sposób.
                  > W wielkim skrócie - po to mamy mózg (dzięki któremu zdobyliśmy
                  sobie swoją
                  > szczególną pozycję), żeby działał na naszą korzyść, a nie na
                  szkodę. Niestety,
                  > ciągle znajdują się ludzie negatywnie nastawieni do własnego
                  gatunku i
                  > wybierający tę drugą możliwość. Tym się sprzeciwiam. Podobnie, jak
                  > sprzeciwiałbym się Polakom działającym na szkodę polskiego
                  społeczeństwa.
                  >
                  > > Na podobnej zasadzie roztropny i przewidujący władca stosuje
                  prawo
                  > > łaski wobec swoich adwersarzy.
                  >
                  > Prawo łaski stosuje się do skazanych przestępców, a roztropność
                  nakazuje władcy
                  > przede wszystkim korzystanie z niego bardzo powściągliwie i
                  ostrożnie. Na
                  > zasadzie wyjątku, a nie reguły.
                  >
                  Tymi "skazanymi przestępcami" mogą być często dla władcy również
                  jego przeciwnicy polityczni, których jedyną winą było to, że
                  ośmielili się zagrozić jego władzy. Przezorny i mądry władca potrafi
                  (oczywiście też w celach koniunkturalnych) zrezygnować z najwyższego
                  wymiaru kary dla swojego wroga podnosząc tym samym swoją pozycję.



                  > > Dlatego warto się również zatrzymać nad problemem, czy koszt
                  > > produkcji futer naturalnych nie jest zbyt wysoki. Pozdrawiam
                  >
                  > Nie jest. Z prostego powodu - koszt produkcji wyrobów
                  alternatywnych nie jest
                  > wcale niższy, a w zamian otrzymuje się gorszy produkt.
                  >
                  Chodziło mi o koszt etyczny, a nie finansowy. Pozdrawiam
                  • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 03.12.08, 07:45
                    pesel3 napisał:

                    > Doskonałość człowieka to nie tylko duży mózg i zdolność do
                    > wyrafinowanego zabijania, ale także wypracowany system zasad
                    > moralnych (obrona słabszego), które powinny dotyczyć także
                    > zwierząt.

                    Do zasad moralnych bynajmniej nie należy "obrona słabszego", tylko tego, kto ma
                    słuszność:
                    "Nie będziecie wydawać niesprawiedliwych wyroków. Nie będziesz stronniczym na
                    korzyść ubogiego, ani nie będziesz miał względów dla bogatego. Sprawiedliwie
                    będziesz sądził bliźniego." (Kpł 19:15 BT)
                    "Obrona słabszych" to nie zasada moralna, tylko lewicowy wynalazek, obracający
                    się zresztą najczęściej, jak wszystkie lewicowe wynalazki, przeciwko tym rzekomo
                    chronionym "słabszym".

                    > Tymi "skazanymi przestępcami" mogą być często dla władcy również
                    > jego przeciwnicy polityczni, których jedyną winą było to, że
                    > ośmielili się zagrozić jego władzy. Przezorny i mądry władca
                    > potrafi (oczywiście też w celach koniunkturalnych) zrezygnować z
                    > najwyższego wymiaru kary dla swojego wroga podnosząc tym samym
                    > swoją pozycję.

                    Tak, jak podniósł swoją pozycję Szachinszach Iranu, Muhammad Reza Pahlavi,
                    wypędzając Ajatollaha Chomeiniego, zamiast go stracić.
                    Mrzonki, przyjacielu.

                    > Chodziło mi o koszt etyczny, a nie finansowy. Pozdrawiam

                    Mnie również. Koszt finansowy futra jest przecież w oczywisty sposób większy niż
                    koszt syntetyku.
                    • pesel3 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 05.12.08, 12:56
                      misiu-1 napisał:

                      > pesel3 napisał:
                      >
                      > > Doskonałość człowieka to nie tylko duży mózg i zdolność do
                      > > wyrafinowanego zabijania, ale także wypracowany system zasad
                      > > moralnych (obrona słabszego), które powinny dotyczyć także
                      > > zwierząt.
                      >
                      > Do zasad moralnych bynajmniej nie należy "obrona słabszego", tylko tego, kto ma
                      > słuszność:
                      > "Nie będziecie wydawać niesprawiedliwych wyroków. Nie będziesz stronniczym na
                      > korzyść ubogiego, ani nie będziesz miał względów dla bogatego. Sprawiedliwie
                      > będziesz sądził bliźniego." (Kpł 19:15 BT)
                      > "Obrona słabszych" to nie zasada moralna, tylko lewicowy wynalazek, obracający
                      > się zresztą najczęściej, jak wszystkie lewicowe wynalazki, przeciwko tym rzekom
                      > o
                      > chronionym "słabszym".
                      >
                      Chrystus powiedział, między innymi: "Błogosławieni cisi, albowiem oni na
                      własność posiądą ziemię" (Mt. 6, 5)

                      > > Tymi "skazanymi przestępcami" mogą być często dla władcy również
                      > > jego przeciwnicy polityczni, których jedyną winą było to, że
                      > > ośmielili się zagrozić jego władzy. Przezorny i mądry władca
                      > > potrafi (oczywiście też w celach koniunkturalnych) zrezygnować z
                      > > najwyższego wymiaru kary dla swojego wroga podnosząc tym samym
                      > > swoją pozycję.
                      >
                      > Tak, jak podniósł swoją pozycję Szachinszach Iranu, Muhammad Reza Pahlavi,
                      > wypędzając Ajatollaha Chomeiniego, zamiast go stracić.

                      Zapominasz o powojennym Rządzie Jedności Narodowej Osóbki- Morawskiego.
                      Prawicowy skądinąd Wałęsa też sprzeciwia się sądzeniu Jaruzelskiego .



                      >Mrzonki, przyjacielu.


                      > > Chodziło mi o koszt etyczny, a nie finansowy. Pozdrawiam
                      >
                      > Mnie również. Koszt finansowy futra jest przecież w oczywisty sposób większy ni
                      > ż
                      > koszt syntetyku.

                      Czyżbyś uważał, że koszt etyczny syntetyku jest większy? Pozdr.
                      • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 05.12.08, 18:00
                        pesel3 napisał:

                        > Chrystus powiedział, między innymi: "Błogosławieni cisi, albowiem
                        > oni na własność posiądą ziemię" (Mt. 6, 5)

                        Ładnie powiedział. Tym niemniej "cisi" nie oznacza "słabi", a wypowiedź niesugeruje nawet, jakoby "głośni" mieli obowiązek opieki nad "cichymi". Zresztą jeśli cisi mają posiąść ziemię na mocy wyroków boskich, to niech na to cierpliwie czekają.

                        > Zapominasz o powojennym Rządzie Jedności Narodowej Osóbki-
                        > Morawskiego.

                        Uważasz ten incydentalny przypadek zagrywki propagandowej za argument? Żeby go odeprzeć, wystarczy wspomnieć o corocznym, zwyczajowym ułaskawianiu przez prezydenta USA jednego indyka na Święto Dziękczynienia. I wystarczy.

                        > Prawicowy skądinąd Wałęsa też sprzeciwia się sądzeniu
                        > Jaruzelskiego

                        Masz na myśli agenta SB o pseudonimie "Bolek"? Przywiezionego, jak utrzymuje Anna Walentynowicz, do Stoczni Gdańskiej przez motorówkę Marynarki Wojennej? Tego od "wzmacniania lewej nogi"? Nazywasz go "skądinąd prawicowym"? Żartowniś z Ciebie.

                        > Czyżbyś uważał, że koszt etyczny syntetyku jest większy? Pozdr.

                        A dlaczego nie? Cały cykl wytworzenia i życia syntetyku od szybów naftowych, przez tankowce, rafinerie, przemysł chemiczny, fabryki odzieżowe aż po wysypisko śmieci z zalegającymi setki lat zużytymi produktami - to wszystko jest kosztem etycznym ubierania się w plastik. Nie wspominając już nawet o kosztach zdrowotnych po stronie ludzi (ubrania z włókien sztucznych są także pod tym względem gorsze od wykonanych z surowców naturalnych).
                        • pesel3 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 06.12.08, 15:39
                          misiu-1 napisał:

                          > pesel3 napisał:
                          >
                          > > Chrystus powiedział, między innymi: "Błogosławieni cisi,
                          albowiem
                          > > oni na własność posiądą ziemię" (Mt. 6, 5)
                          >
                          > Ładnie powiedział. Tym niemniej "cisi" nie oznacza "słabi", a
                          wypowiedź niesuge
                          > ruje nawet, jakoby "głośni" mieli obowiązek opieki nad "cichymi".
                          Zresztą jeśli
                          > cisi mają posiąść ziemię na mocy wyroków boskich, to niech na to
                          cierpliwie cz
                          > ekają.
                          >

                          "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych braci moich,
                          mnie uczyniliście" (Mt 25,40). Nie interpretuję przy tym tej
                          ilustracji, jako nakazu jakiejś wyjątkowej "opieki" nad tymi
                          "najmniejszymi" (słabszymi), a tylko jako wezwanie do elementarnego
                          szacunku dla wartości ich życia. Poprzednią maksymę rozumiem jako
                          wezwanie do wyrzeczenia się przemocy w życiu ziemskim (niezależnie
                          od przyszłych wyroków boskich).


                          > > Zapominasz o powojennym Rządzie Jedności Narodowej Osóbki-
                          > > Morawskiego.
                          >
                          > Uważasz ten incydentalny przypadek zagrywki propagandowej za
                          argument? Żeby go
                          > odeprzeć, wystarczy wspomnieć o corocznym, zwyczajowym
                          ułaskawianiu przez prezy
                          > denta USA jednego indyka na Święto Dziękczynienia. I wystarczy.
                          >
                          > > Prawicowy skądinąd Wałęsa też sprzeciwia się sądzeniu
                          > > Jaruzelskiego
                          >
                          > Masz na myśli agenta SB o pseudonimie "Bolek"? Przywiezionego, jak
                          utrzymuje An
                          > na Walentynowicz, do Stoczni Gdańskiej przez motorówkę Marynarki
                          Wojennej? Tego
                          > od "wzmacniania lewej nogi"? Nazywasz go "skądinąd prawicowym"?
                          Żartowniś z Ci
                          > ebie.
                          >

                          To, czy Wałęsa był agentem jest przedmiotem do dziś
                          nierozstrzygniętego sporu. Z tego co wiem, dziś obchodzono (z
                          udziałem wyrozumiałego prezydenta RPA De Clerka) 25-lecie otrzymania
                          przezeń Pokojowej Nagrody Nobla.


                          > > Czyżbyś uważał, że koszt etyczny syntetyku jest większy? Pozdr.
                          >
                          > A dlaczego nie? Cały cykl wytworzenia i życia syntetyku od szybów
                          naftowych, pr
                          > zez tankowce, rafinerie, przemysł chemiczny, fabryki odzieżowe aż
                          po wysypisko
                          > śmieci z zalegającymi setki lat zużytymi produktami - to wszystko
                          jest kosztem
                          > etycznym ubierania się w plastik. Nie wspominając już nawet o
                          kosztach zdrowotn
                          > ych po stronie ludzi (ubrania z włókien sztucznych są także pod
                          tym względem go
                          > rsze od wykonanych z surowców naturalnych).
                          >
                          Nie znam dokładnie bilansu wytwarzania futer sztucznych, ale te
                          wszystkie koszty ekologiczne i zdrowotne (??) , o których piszesz
                          nie wiążą się bezpośrednio ze śmiercią żywych stworzeń. Pozdr.
                          • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 06.12.08, 17:13
                            pesel3 napisał:

                            > "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych braci moich,
                            > mnie uczyniliście" (Mt 25,40). Nie interpretuję przy tym tej
                            > ilustracji, jako nakazu jakiejś wyjątkowej "opieki" nad tymi
                            > "najmniejszymi" (słabszymi), a tylko jako wezwanie do elementarnego
                            > szacunku dla wartości ich życia.

                            Jak najbardziej. Szacunek dla życia każdego człowieka fundament chrystianizmu.

                            > Poprzednią maksymę rozumiem jako wezwanie do wyrzeczenia się
                            > przemocy w życiu ziemskim (niezależnie od przyszłych wyroków
                            > boskich).

                            Niewątpliwie, przemoc, jako metoda rozwiązywania konfliktów międzyludzkich, jest
                            zjawiskiem niepożądanym. Nie znaczy to jednak że przemoc jest niepożądana
                            zawsze. Czasem jest konieczna.

                            > Nie znam dokładnie bilansu wytwarzania futer sztucznych, ale te
                            > wszystkie koszty ekologiczne i zdrowotne (??) , o których piszesz
                            > nie wiążą się bezpośrednio ze śmiercią żywych stworzeń. Pozdr.

                            Jak to nie? Oczywiście, że się wiążą. Każda produkcja dóbr przemysłowych jest
                            okupiona śmiercią niezliczonej liczby żywych stworzeń.
                            • pesel3 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 10.12.08, 01:30
                              Przepraszam za spóźnioną odpowiedź- mam nadzieję jednak, że to
                              przeczytasz.

                              misiu-1 napisał:

                              > pesel3 napisał:
                              >
                              > > "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych braci moich,
                              > > mnie uczyniliście" (Mt 25,40). Nie interpretuję przy tym tej
                              > > ilustracji, jako nakazu jakiejś wyjątkowej "opieki" nad tymi
                              > > "najmniejszymi" (słabszymi), a tylko jako wezwanie do
                              elementarnego
                              > > szacunku dla wartości ich życia.
                              >
                              > Jak najbardziej. Szacunek dla życia każdego człowieka fundament
                              chrystianizmu.
                              >

                              Braćmi mniejszymi, nazwał również zwierzęta, jeśli się nie mylę, św.
                              Franciszek z Asyżu (lub jeden z innych myślicieli chrześcijańskich).
                              Do dziś używa się tej nazwy w języku obiegowym (chyba nie uznasz
                              tego za manipulację).


                              > > Poprzednią maksymę rozumiem jako wezwanie do wyrzeczenia się
                              > > przemocy w życiu ziemskim (niezależnie od przyszłych wyroków
                              > > boskich).
                              >
                              > Niewątpliwie, przemoc, jako metoda rozwiązywania konfliktów
                              międzyludzkich, jes
                              > t
                              > zjawiskiem niepożądanym. Nie znaczy to jednak że przemoc jest
                              niepożądana
                              > zawsze. Czasem jest konieczna.
                              >

                              Pytanie, czy w przypadku zwierząt futerkowych jest konieczna.

                              > > Nie znam dokładnie bilansu wytwarzania futer sztucznych, ale te
                              > > wszystkie koszty ekologiczne i zdrowotne (??) , o których piszesz
                              > > nie wiążą się bezpośrednio ze śmiercią żywych stworzeń. Pozdr.
                              >
                              > Jak to nie? Oczywiście, że się wiążą. Każda produkcja dóbr
                              przemysłowych jest
                              > okupiona śmiercią niezliczonej liczby żywych stworzeń.
                              >

                              Czy masz wyrzuty sumienia dezynfekując ranę i niszcząc bakterie
                              gronkowca?

                              • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 10.12.08, 14:00
                                pesel3 napisał:

                                > Braćmi mniejszymi, nazwał również zwierzęta, jeśli się nie mylę,
                                > św.Franciszek z Asyżu (lub jeden z innych myślicieli
                                > chrześcijańskich).
                                > Do dziś używa się tej nazwy w języku obiegowym (chyba nie uznasz
                                > tego za manipulację).

                                Nie ma najmniejszych wątpliwości, że słowa Chrystusa o "braciach najmniejszych"
                                odnosiły się do ludzi, a nie do zwierząt. W przypadku św. Franciszka można to
                                uznać, jeśli nie za egzaltację, to najwyżej za licentia poetica. W języku
                                obiegowym, zwłaszcza jeśli używa tego jako argumentu osoba nieszczególnie z
                                chrześcijaństwem związana, jak najbardziej może to być manipulacja.

                                > Pytanie, czy w przypadku zwierząt futerkowych jest konieczna.

                                Nie jest konieczna. Można usypiać zwierzęta tlenkiem węgla. Bez przemocy.

                                > Czy masz wyrzuty sumienia dezynfekując ranę i niszcząc bakterie
                                > gronkowca?

                                Bynajmniej. Ja zresztą nie miałbym wyrzutów sumienia kupując futro, więc to nie
                                do mnie pytanie. I wcale nie chodzi o żadne bakterie, które w ogóle zwierzętami
                                nie są. Być może to znów jakaś Twoja malutka manipulacyjka - próba
                                zbagatelizowania sprawy przez sprowadzenie ad bacteriam. Chodzi o zwierzęta,
                                które giną we wszystkich fazach produkcji przemysłowej. Od owadów po ssaki.
                                • pesel3 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 10.12.08, 16:37
                                  misiu-1 napisał:

                                  > pesel3 napisał:
                                  >
                                  > > Braćmi mniejszymi, nazwał również zwierzęta, jeśli się nie mylę,
                                  > > św.Franciszek z Asyżu (lub jeden z innych myślicieli
                                  > > chrześcijańskich).
                                  > > Do dziś używa się tej nazwy w języku obiegowym (chyba nie uznasz
                                  > > tego za manipulację).
                                  >
                                  > Nie ma najmniejszych wątpliwości, że słowa Chrystusa o "braciach najmniejszych"
                                  > odnosiły się do ludzi, a nie do zwierząt. W przypadku św. Franciszka można to
                                  > uznać, jeśli nie za egzaltację, to najwyżej za licentia poetica. W języku
                                  > obiegowym, zwłaszcza jeśli używa tego jako argumentu osoba nieszczególnie z
                                  > chrześcijaństwem związana, jak najbardziej może to być manipulacja.
                                  >

                                  To już osoba niezwiązana z chrześcijaństwem nie może mówić językiem chrześcijańskim?

                                  > > Pytanie, czy w przypadku zwierząt futerkowych jest konieczna.
                                  >
                                  > Nie jest konieczna. Można usypiać zwierzęta tlenkiem węgla. Bez przemocy.
                                  >

                                  A słyszałeś o zwierzętach kaleczących się dotkliwie (odgryzanie sobie łap) nie
                                  mogąc znieść ciasnoty klatek?


                                  > > Czy masz wyrzuty sumienia dezynfekując ranę i niszcząc bakterie
                                  > > gronkowca?
                                  >
                                  > Bynajmniej. Ja zresztą nie miałbym wyrzutów sumienia kupując futro, więc to nie
                                  > do mnie pytanie.

                                  Ja wiem, ale masz najwyraźniej wyrzuty sumienia mówiąc o produkcji futer sztucznych.

                                  >I wcale nie chodzi o żadne bakterie, które w ogóle zwierzętami
                                  > nie są.

                                  Zwierzętami nie są, ale istotami żywymi jak najbardziej.

                                  Być może to znów jakaś Twoja malutka manipulacyjka - próba
                                  > zbagatelizowania sprawy przez sprowadzenie ad bacteriam.

                                  Nie, uwierz mi, że nie miałem na celu żadnej manipulacji. Po prostu trudno mi
                                  sobie wyobrazić, że tak dużo zwierząt ginie w cyklu produkcyjnym futer
                                  sztucznych. Może ukażesz mi dokładniej ten problem?


                                  >Chodzi o zwierzęta,
                                  > które giną we wszystkich fazach produkcji przemysłowej. Od owadów po ssaki.


                                  Pozdrawiam
                                  • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 10.12.08, 20:36
                                    pesel3 napisał:

                                    > To już osoba niezwiązana z chrześcijaństwem nie może mówić
                                    > językiem chrześcijańskim?

                                    Gdzie piszę, że nie może?

                                    > A słyszałeś o zwierzętach kaleczących się dotkliwie (odgryzanie
                                    > sobie łap) nie mogąc znieść ciasnoty klatek?

                                    Owszem, spotkałem się z takimi baśniami. W każdym razie, niezależnie od ich stosunku do rzeczywistości, trudno to nazwać przemocą. Raczej autoagresją.

                                    > Ja wiem, ale masz najwyraźniej wyrzuty sumienia mówiąc o produkcji
                                    > futer sztucznych.

                                    Skąd taki wniosek? Ja tylko zwracam Ci uwagę na niespójność Twoich działań. Jeśli śmierć jakichś zwierząt jest dla Ciebie zbyt wysoką ceną za przedmioty codziennego użytku, to nie powinieneś używać nie tylko futra, a wielu innych rzeczy, komputera nie wyłączając.

                                    > Zwierzętami nie są, ale istotami żywymi jak najbardziej.

                                    Skoro tak twierdzisz. Co w takim razie z marchewką? Też pewnie istota żywa?

                                    > Nie, uwierz mi, że nie miałem na celu żadnej manipulacji. Po
                                    > prostu trudno mi sobie wyobrazić, że tak dużo zwierząt ginie w
                                    > cyklu produkcyjnym futer sztucznych. Może ukażesz mi dokładniej
                                    > ten problem?

                                    Nie ukażę, bo to zbyt rozległy temat. Mogę co najwyżej podać jakiś spektakularny przykład ilustrujący zagadnienie. Ot, wspomnieć, że tylko jedna katastrofa tankowca wiozącego ropę naftową, "Amoco Cadiz" w 1978 w Kanale La Manche, spowodowała śmierć 230 tysięcy ton ryb i skorupiaków oraz 30 tysięcy ptaków. O fokach i innych morskich ssakach nie wspomniano, ale można przypuszczać, że też padło niemało.
                                    Ze względu na to, że takie katastrofy zdarzają się dość regularnie i każdorazowo pociągają za sobą śmierć ogromnej liczby morskich zwierząt, trzeba całym tym ciężarem obciążyć m.in. produkcję tworzyw sztucznych (z których robi się ubrania). A to przecież tylko jeden etap produkcji - transport surowca.
                                    • pesel3 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 13.12.08, 11:36
                                      misiu-1 napisał:

                                      > pesel3 napisał:
                                      >
                                      > > To już osoba niezwiązana z chrześcijaństwem nie może mówić
                                      > > językiem chrześcijańskim?
                                      >
                                      > Gdzie piszę, że nie może?
                                      >

                                      Napisałeś (w poprzednim poście), że użycie argumentu
                                      chrześcijańskiego przez osobę "nieszczególnie" związaną z
                                      chrześcijaństwem to manipulacja.

                                      > > A słyszałeś o zwierzętach kaleczących się dotkliwie (odgryzanie
                                      > > sobie łap) nie mogąc znieść ciasnoty klatek?
                                      >
                                      > Owszem, spotkałem się z takimi baśniami.

                                      Dlaczego baśniami? Możesz na 100% wykluczyć taką ewentualność?

                                      W każdym razie, niezależnie od ich sto
                                      > sunku do rzeczywistości, trudno to nazwać przemocą. Raczej
                                      autoagresją.
                                      >

                                      Myślę, że działanie ludzkie w tym przypadku (jeśli to prawda),
                                      polegające na zamykaniu zwierząt w zbyt ciasnych klatkach, jest
                                      ewidentną przemocą. To tak, jakbyś uznał, że zamknięcie człowieka w
                                      obozie koncentracyjnym, w wyniku czego ten popełnia samobójstwo nie
                                      jest przemocą. Zaprotestujesz zaraz, że nie można porównywać
                                      przemocy wobec ludzi z przemocą wobec zwierząt. Zgoda, może istnieje
                                      różnica w ciężarze gatunkowym, jednak chyba trudno zanegować
                                      istnienie zjawiska samej przemocy wobec zwierząt i jej nie potępić w
                                      myśl zasad naszej etyki. Jak nazwiesz inaczej takie zjawiska, jak
                                      nadmuchiwanie żaby, rzucanie kotem o beton, przetrzymywanie ryby bez
                                      wody, czy zamykanie psa na balkonie przy 5 stopniowym mrozie? Czy
                                      uważasz, że są one etyczne w wymiarze ludzkim? Przecież stosunek do
                                      potrzeb ludzkich i zwierzęcych opiera się psychologicznie na tej
                                      samej wrażliwości (w mózgu zbliżone ośrodki są odpowiedzialne za
                                      przeżywanie tych uczuć).

                                      > > Ja wiem, ale masz najwyraźniej wyrzuty sumienia mówiąc o
                                      produkcji
                                      > > futer sztucznych.
                                      >
                                      > Skąd taki wniosek? Ja tylko zwracam Ci uwagę na niespójność Twoich
                                      działań. Jeś
                                      > li śmierć jakichś zwierząt jest dla Ciebie zbyt wysoką ceną za
                                      przedmioty codzi
                                      > ennego użytku, to nie powinieneś używać nie tylko futra, a wielu
                                      innych rzeczy,
                                      > komputera nie wyłączając.

                                      Uważam, że w moich zapatrywaniach nie ma żadnej niespójności.
                                      Przejmuję się śmiercią każdej żywej istoty- od bakterii po
                                      człowieka, jednak jestem w stanie przyjąć tę śmierć do wiadomości,
                                      jeśli jest ona uzasadniona tzw. wyższą koniecznością, a więc wynika
                                      ze znanych nam wszystkim powszechnych praw biologicznych, jest ceną
                                      za życie kogoś mi bliższego lub mnie samego, niechcący, jednym
                                      słowem, jest jedyną, nie dającą się ominąć ewentualnością w moich
                                      (cudzych) dążeniach do szczęścia, rozwoju. Nie akceptuję śmierci
                                      głupiej, niepotrzebnej, dającej się uniknąć, wynikającej z próżnej
                                      zachcianki, chęci łatwego zysku, okrucieństwa, czy dążenia do
                                      osobliwego "poczucia siły" przez osobę zabijającą. Wiem, że jestem
                                      odpowiedzialny za śmierć niezliczonej liczby żywych organizmów
                                      (pewnie również ludzi), jednak nie czuję się winny, gdyż nie
                                      towarzyszyła mi świadomość zadawania cierpienia (być może dlatego,
                                      że nikt mi tego nie uprzytomnił), realizowałem swój (niedoskonały)
                                      system wartości, lub nie mogłem postąpić inaczej w imię realizacji
                                      swojego interesu. Noszę skórzane paski (bo akurat nie mogłem znaleźć
                                      skóropodobnych), jem mięso (bo ma dużo niezbędnego białka), zabijam
                                      komary, które chcą mnie ugryźć (bo nie potrafię ich namówić, by z
                                      tego zrezygnowały). Jedynym powodem, dla jakiego sprzeciwiam się
                                      hodowli zwierząt na futra (a szczególnie zamykaniu ich w zbyt
                                      ciasnych klatkach), jest moje subiektywne przekonanie, że dla
                                      noszących futra istnieje sensowna alternatywa, a hodowcy mogliby
                                      znaleźć sobie inne zajęcie (w końcu teraz łatwiej o pracę). Jeśli
                                      nie istnieje alternatywa i te futra sztuczne są rzeczywiście
                                      takie "trujące", to niech noszą sobie te cholerne naturalne (ze
                                      względu na panujące "straszliwe mrozy" w naszym kraju) i niech
                                      zmniejszą jeszcze klatki o połowę, aby więcej zwierząt mogło się
                                      zmieścić na cennej jednostce powierzchni.

                                      >
                                      > > Zwierzętami nie są, ale istotami żywymi jak najbardziej.
                                      >
                                      > Skoro tak twierdzisz. Co w takim razie z marchewką? Też pewnie
                                      istota żywa?
                                      >

                                      Marchewka to też oczywiście istota żywa. Dlatego nie należy (moim
                                      zdaniem) jej wyrywać bez potrzeby.


                                      > > Nie, uwierz mi, że nie miałem na celu żadnej manipulacji. Po
                                      > > prostu trudno mi sobie wyobrazić, że tak dużo zwierząt ginie w
                                      > > cyklu produkcyjnym futer sztucznych. Może ukażesz mi dokładniej
                                      > > ten problem?
                                      >
                                      > Nie ukażę, bo to zbyt rozległy temat. Mogę co najwyżej podać jakiś
                                      spektakularn
                                      > y przykład ilustrujący zagadnienie. Ot, wspomnieć, że tylko jedna
                                      katastrofa ta
                                      > nkowca wiozącego ropę naftową, "Amoco Cadiz" w 1978 w Kanale La
                                      Manche, spowodo
                                      > wała śmierć 230 tysięcy ton ryb i skorupiaków oraz 30 tysięcy
                                      ptaków. O fokach
                                      > i innych morskich ssakach nie wspomniano, ale można przypuszczać,
                                      że też padło
                                      > niemało.
                                      > Ze względu na to, że takie katastrofy zdarzają się dość regularnie

                                      No- bez przesady- w ostatnich latach chyba nie było żadnej.

                                      > i każdorazow
                                      > o pociągają za sobą śmierć ogromnej liczby morskich zwierząt,
                                      trzeba całym tym
                                      > ciężarem obciążyć m.in. produkcję tworzyw sztucznych (z których
                                      robi się ubrani
                                      > a). A to przecież tylko jeden etap produkcji - transport surowca.

                                      Ale zgodzisz się chyba, że gdyby zainwestować większe pieniądze w
                                      zapobieganie katastrofom, to ilości te zmniejszyłyby się o wiele
                                      znaczniej, niż przerzucenie produkcji na futra naturalne (tym
                                      bardziej, że póki co nasza cywilizacja oparta jest na ropie i
                                      tankowce będą pływały niezależnie od tego, w które futra ludzie się
                                      ubiorą). Być może postęp również doprowadzi do wykrycia nowych
                                      tworzyw mniej obciążających środowisko i podobnych do futer
                                      naturalnych. A co np. z ubraniami z wełny- też przecież pochodzą ze
                                      źródeł naturalnych, a IMHO mogą być równie ciepłe, co futra? Też
                                      jestem za ekologią, ale
                                      liczby uśmiercanych zwierząt w celu produkcji futer naturalnych (600
                                      tys. norek, 250 tys. lisów i 20 tys. szynszyli rocznie, dla uszycia
                                      jednego futra po 27 szopów, 40 soboli, 150 gronostai, 11 rysi, 100
                                      wiewiórek) na mój gust są zbyt wysokie..
                                      .

                                      • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 13.12.08, 16:19
                                        pesel3 napisał:

                                        > Napisałeś (w poprzednim poście), że użycie argumentu
                                        > chrześcijańskiego przez osobę "nieszczególnie" związaną z
                                        > chrześcijaństwem to manipulacja.

                                        Napisałem, że może to być manipulacja. Mogę nawet napisać mocniej - należy się spodziewać, że to manipulacja. Co wcale nie znaczy, że osoba niezwiązana z chrześcijaństwem nie może mówić językiem chrześcijańskim. Może. Liczą się intencje, w jakich się mówi.

                                        > Dlaczego baśniami? Możesz na 100% wykluczyć taką ewentualność?

                                        Dlaczego baśniami? Bo prawda jest mało użyteczna w propagandzie, więc wymyśla się baśnie. Okaleczanie się przez zwierzęta wiąże się ze stratami dla właściciela. W związku z tym właścicielowi zależy, żeby zwierzęta się nie okaleczały. A jeśli mu zależy, to o to zadba. Incydentalne przypadki, które mogą się od czasu do czasu zdarzyć, nie przystają do tych baśni czarnego Pi-aR, bo baśnie przedstawiają to nie jako pojedyncze wypadki przy pracy, tylko jako regułę.

                                        > Myślę, że działanie ludzkie w tym przypadku (jeśli to prawda),
                                        > polegające na zamykaniu zwierząt w zbyt ciasnych klatkach, jest
                                        > ewidentną przemocą.

                                        Uważam, że zwierząt nie zamyka się w zbyt małych klatkach.

                                        > To tak, jakbyś uznał, że zamknięcie człowieka w obozie
                                        > koncentracyjnym, w wyniku czego ten popełnia samobójstwo nie
                                        > jest przemocą.

                                        Psychika człowieka, zwłaszcza mającego świadomość utraty wolności, nie może być porównywana z psychiką zwierzęcia urodzonego w klatce.

                                        > Zaprotestujesz zaraz, że nie można porównywać
                                        > przemocy wobec ludzi z przemocą wobec zwierząt. Zgoda, może
                                        > istnieje różnica w ciężarze gatunkowym, jednak chyba trudno
                                        > zanegować istnienie zjawiska samej przemocy wobec zwierząt i jej
                                        > nie potępić w myśl zasad naszej etyki.

                                        Istnienia przemocy wobec zwierząt negować nie zamierzam. Niewątpliwie używa się jej np. podczas uboju na mięso. Potępić ją można jednak tylko wówczas, gdy wynika z okrucieństwa. Na przykład - ktoś zabija kota, bo nienawidzi kotów i uwielbia patrzeć, jak zdychają. Taką przemoc można i należy potępić. Sam sens przemocy, jako zmuszenia siłą lub groźbą do działania, którego przedmiot przemocy sam z własnej woli by nie podjął trudno przyjąć jako kategorię jednoznacznie negatywną. Czy zmuszanie pracownika do pracy, gdy on wolałby sobie raczej poleżeć i poopalać się, pod groźbą wyrzucenia na bruk, nie jest przemocą? Jest. Ale uzasadnioną.

                                        > Jak nazwiesz inaczej takie zjawiska, jak nadmuchiwanie żaby,
                                        > rzucanie kotem o beton, przetrzymywanie ryby bez wody, czy
                                        > zamykanie psa na balkonie przy 5 stopniowym mrozie?

                                        Nadmuchiwanie żaby to szczeniacki wybryk, który jednak żabie żadnej krzywdy nie przynosi. Okrucieństwa nie ma w tym żadnego, a jedynie trochę dziecinnej głupoty, wymagającej reprymendy rodziców, a nie "!!!potępiania!!!". Zamykanie psa na balkonie (jak rozumiem - za karę) albo przenoszenie żywego karpia w siatce na zakupy do domu (bo chyba o to Ci chodzi) - jest akceptowalną przemocą. Ani pies, który nie na darmo jest wyposażony w futro, ani ryba, charakteryzująca się naturalną odpornością na krótkotrwały niedobór tlenu, także wielkiej krzywdy nie doświadcza. Co innego rzucanie kotem o beton - to już czyste okrucieństwo.

                                        > Czy uważasz, że są one etyczne w wymiarze ludzkim? Przecież
                                        > stosunek do potrzeb ludzkich i zwierzęcych opiera się
                                        > psychologicznie na tej samej wrażliwości (w mózgu zbliżone ośrodki
                                        > są odpowiedzialne za przeżywanie tych uczuć).

                                        Wymiar ludzki jest dla zwierząt nieosiągalny, a orzekanie o "tej samej wrażliwości" na podstawie tak błahych przesłanek jak "zbliżone ośrodki w mózgu", jest nieuprawnione.

                                        > Uważam, że w moich zapatrywaniach nie ma żadnej niespójności.

                                        A to jeszcze obaczym.

                                        > Przejmuję się śmiercią każdej żywej istoty- od bakterii po
                                        > człowieka, jednak jestem w stanie przyjąć tę śmierć do wiadomości,
                                        > jeśli jest ona uzasadniona tzw. wyższą koniecznością[...]
                                        > Noszę skórzane paski (bo akurat nie mogłem znaleźć
                                        > skóropodobnych), jem mięso (bo ma dużo niezbędnego białka), zabijam
                                        > komary, które chcą mnie ugryźć (bo nie potrafię ich namówić, by z
                                        > tego zrezygnowały). Jedynym powodem, dla jakiego sprzeciwiam się
                                        > hodowli zwierząt na futra (a szczególnie zamykaniu ich w zbyt
                                        > ciasnych klatkach), jest moje subiektywne przekonanie, że dla
                                        > noszących futra istnieje sensowna alternatywa, a hodowcy mogliby
                                        > znaleźć sobie inne zajęcie

                                        I tu właśnie jest pies pogrzebany. Po prostu TOBIE futro jest niepotrzebne, więc jesteś przeciw. Tymczasem ktoś może równie dobrze uznać niektóre z Twoich potrzeb, wymagających zabijania zwierząt za nieuzasadnione i mające sensowną alternatywę i co wtedy? Inna rzecz, czy te "sensowne alternatywy" są rzeczywiście sensowne. Jeśli na przykład ktoś miałby wyrzekać się czegoś i zamieniać to na gorszą z jego punktu widzenia alternatywę tylko po to, żeby ginęły przy tym inne zwierzęta, uznane arbitralnie przez kogoś drugiego za mniej wartościowe, bądź żeby śmierć tych innych nie tak bardzo właziła w oczy, to to nie ma żadnego sensu.

                                        > Jeśli
                                        > nie istnieje alternatywa i te futra sztuczne są rzeczywiście
                                        > takie "trujące", to niech noszą sobie te cholerne naturalne (ze
                                        > względu na panujące "straszliwe mrozy" w naszym kraju) i niech
                                        > zmniejszą jeszcze klatki o połowę, aby więcej zwierząt mogło się
                                        > zmieścić na cennej jednostce powierzchni.

                                        Proponowałbym pozostawić tę kwestię samym zainteresowanym. Jeśli komuś zimno, to niech sobie kupuje futro, bez oceniania przez postronnych, czy mróz jest na to dostatecznie duży. Jakoś nie widać ludzi chodzących w futrach w lipcu, więc wnosić należy, że nie zakładają futra tylko po to, żeby ładnie wyglądać.

                                        > No- bez przesady- w ostatnich latach chyba nie było żadnej.

                                        W sierpniu 2006 roku z tankowca Bright Artemis na Oceanie Indyjskim wyciekło po zderzeniu z małym statkiem towarowym 5 tysięcy ton ropy naftowej, a koło Filipin zatonął tankowiec Solar I, z dwoma tysiącami ton ropy, z których na razie wydostało się na powierzchnię 200.

                                        > Ale zgodzisz się chyba, że gdyby zainwestować większe pieniądze w
                                        > zapobieganie katastrofom, to ilości te zmniejszyłyby się o wiele
                                        > znaczniej, niż przerzucenie produkcji na futra naturalne

                                        Jakoś nie słyszałem, żeby którakolwiek organizacja walcząca o zwierzęta futerkowe chciała zainwestować w to jakiekolwiek, nie mówiąc nawet o większych, pieniądze.

                                        > Być może postęp również doprowadzi do wykrycia nowych
                                        > tworzyw mniej obciążających środowisko i podobnych do futer
                                        > naturalnych.

                                        A jeśli postęp doprowadzi do wykrycia syntetycznej żywności, mniej obciążającej dla środowiska i podobnej do naturalnej, to co - będziesz ją jadł? Bo ja nie.

                                        > A co np. z ubraniami z wełny- też przecież pochodzą ze
                                        > źródeł naturalnych, a IMHO mogą być równie ciepłe, co futra?

                                        Podejrzewam, że jakby zrobić sobie ubranko z wielowarstwowej tektury, też byłoby dostatecznie ciepłe i naturalne. Niestety, nierównoważne futru, prawda?

                                        > Też jestem za ekologią, ale liczby uśmiercanych zwierząt w celu
                                        > produkcji futer naturalnych (600 tys. norek, 250 tys. lisów i 20
                                        > tys. szynszyli rocznie, dla uszycia jednego futra po 27 szopów, 40
                                        > soboli, 150 gronostai, 11 rysi, 100 wiewiórek) na mój gust są zbyt
                                        > wysokie..

                                        Prosta sprawa. Jeśli ktoś uważa te liczby za zbyt wysokie, niech nie kupuje futer. Dla mnie są śmiesznie małe. Ile czasu służy futro? Ile przez ten czas zjesz kurczaków?
                                        • pesel3 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 14.12.08, 15:00
                                          misiu-1 napisał:


                                          > Napisałem, że może to być manipulacja. Mogę nawet napisać mocniej - należy się
                                          > spodziewać, że to manipulacja. Co wcale nie znaczy, że osoba niezwiązana z chrz
                                          > eścijaństwem nie może mówić językiem chrześcijańskim. Może. Liczą się intencje,
                                          > w jakich się mówi.
                                          >

                                          Mam nadzieję, że nie zrozumiałeś opacznie moich intencji.

                                          > Dlaczego baśniami? Bo prawda jest mało użyteczna w propagandzie,

                                          Z góry zakładasz, że obrońcy zwierząt stosują propagandę.

                                          > więc wymyśla s
                                          > ię baśnie. Okaleczanie się przez zwierzęta wiąże się ze stratami dla właściciel
                                          > a. W związku z tym właścicielowi zależy, żeby zwierzęta się nie okaleczały.

                                          Może straty te są rekompensowane dzięki postawieniu na ilość. Więcej zwierząt,
                                          nawet okaleczonych, może przynieść większy zysk.


                                          Sam sens przemo
                                          > cy, jako zmuszenia siłą lub groźbą do działania, którego przedmiot przemocy sam
                                          > z własnej woli by nie podjął trudno przyjąć jako kategorię jednoznacznie negat
                                          > ywną. Czy zmuszanie pracownika do pracy, gdy on wolałby sobie raczej poleżeć i
                                          > poopalać się, pod groźbą wyrzucenia na bruk, nie jest przemocą? Jest. Ale uzasa
                                          > dnioną.

                                          Co do kategoryzacji samego pojęcia przemocy, to całkowicie się z Tobą zgadzam.


                                          Zamykanie psa na
                                          > balkonie (jak rozumiem - za karę)

                                          Niektórzy bywają szczególnie surowi w wymierzaniu takich kar, zamykając psa np.
                                          wtedy, kiedy zbyt "uparcie" domaga się jedzenia.

                                          > albo przenoszenie żywego karpia w siatce na
                                          > zakupy do domu (bo chyba o to Ci chodzi)
                                          > - jest akceptowalną przemocą. Ani pies
                                          > , który nie na darmo jest wyposażony w futro, ani ryba, charakteryzująca się n
                                          > aturalną odpornością na krótkotrwały niedobór tlenu, także wielkiej krzywdy nie
                                          > doświadcza.

                                          To oczywiste, że pies lepiej znosi niskie temperatury niż człowiek (pozbawiony
                                          ubrania) jednak wielogodzinne przebywanie na mrozie na małej przestrzeni, gdzie
                                          możliwości poruszania się są bardzo ograniczone, może nie odbić się korzystnie
                                          na jego stanie fizycznym i psychicznym. Podobnie karp (czy inna ryba) dłużej od
                                          człowieka może znosić brak tlenu, jednak długotrwałe przetrzymywanie go bez wody
                                          przed właściwym ubojem, powoduje że w wyniku tego zdycha (co wygląda już na
                                          krzywdę nieco większą).


                                          > Wymiar ludzki jest dla zwierząt nieosiągalny,

                                          A moim zdaniem wymiary ludzki i zwierzęcy w wielu miejscach się na siebie
                                          nakładają. Trudno zaprzeczyć ścisłemu biologicznemu pokrewieństwu człowieka ze
                                          zwierzętami, jak również można wymienić wiele przykładów, gdzie niektóre
                                          zwierzęta posiadają cechy typowo ludzkie (pies np. doskonale rozpoznaje język
                                          ciała człowieka i ma dużą zdolność do empatii, szympans niezależnie od człowieka
                                          rozwinął zdolność posługiwania się narzędziami, papugi rozwiązują skomplikowane
                                          zadania matematyczne, a kruki potrafią wykorzystywać samochody do rozdrabniania
                                          sobie pożywienia. Jest praktycznie udowodnione, że ewolucja już nigdy nie
                                          wykształci człowieka- bis, a żaden gatunek nie posiądzie władzy nad ludzkim
                                          jednak ludzie i zwierzęta mają wiele cech wspólnych.

                                          > a orzekanie o "tej samej wrażliwo
                                          > ści" na podstawie tak błahych przesłanek jak "zbliżone ośrodki w mózgu", jest n
                                          > ieuprawnione.

                                          To nie są błahe przesłanki. Człowiek jest ssakiem ze szczepu łożyskowców, rzędu
                                          naczelnych, nadrodziny małp wąskonosych, a rodziny człowiekowatych.


                                          > I tu właśnie jest pies pogrzebany. Po prostu TOBIE futro jest niepotrzebne, wię
                                          > c jesteś przeciw. Tymczasem ktoś może równie dobrze uznać niektóre z Twoich pot
                                          > rzeb, wymagających zabijania zwierząt za nieuzasadnione i mające sensowną alter
                                          > natywę i co wtedy?

                                          Wtedy na pewno poważnie bym wziął pod uwagę ideę tego kogoś. Pozostaję na ogół
                                          gotowy do dyskusji.

                                          > Inna rzecz, czy te "sensowne alternatywy" są rzeczywiście se
                                          > nsowne. Jeśli na przykład ktoś miałby wyrzekać się czegoś i zamieniać to na gor
                                          > szą z jego punktu widzenia alternatywę tylko po to, żeby ginęły przy tym inne z
                                          > wierzęta, uznane arbitralnie przez kogoś drugiego
                                          > za mniej wartościowe, bądź że
                                          > by śmierć tych innych nie tak bardzo właziła w oczy, to to nie ma żadnego sensu
                                          > .

                                          Oczywiście decyzja zawsze pozostaje w rękach samego zainteresowanego.


                                          > > Jeśli
                                          > > nie istnieje alternatywa i te futra sztuczne są rzeczywiście
                                          > > takie "trujące", to niech noszą sobie te cholerne naturalne (ze
                                          > > względu na panujące "straszliwe mrozy" w naszym kraju) i niech
                                          > > zmniejszą jeszcze klatki o połowę, aby więcej zwierząt mogło się
                                          > > zmieścić na cennej jednostce powierzchni.
                                          >
                                          > Proponowałbym pozostawić tę kwestię samym zainteresowanym. Jeśli komuś zimno, t
                                          > o niech sobie kupuje futro, bez oceniania przez postronnych, czy mróz jest na t
                                          > o dostatecznie duży. Jakoś nie widać ludzi chodzących w futrach w lipcu, więc w
                                          > nosić należy, że nie zakładają futra tylko po to, żeby ładnie wyglądać.

                                          Ale widać np. w grudniu, kiedy temperatura spada rzadko poniżej zera. Ja nie
                                          pragnę niczyjego przeziębienia, apeluję jedynie o elementarne umiarkowanie.

                                          > W sierpniu 2006 roku z tankowca Bright Artemis na Oceanie Indyjskim wyciekło po
                                          > zderzeniu z małym statkiem towarowym 5 tysięcy ton ropy naftowej, a koło Filip
                                          > in zatonął tankowiec Solar I, z dwoma tysiącami ton ropy, z których na razie wy
                                          > dostało się na powierzchnię 200.
                                          >

                                          W takim razie masz rację, na pewno trzeba inwestować w zabezpieczenia tankowców.


                                          > Jakoś nie słyszałem, żeby którakolwiek organizacja walcząca o zwierzęta futerko
                                          > we chciała zainwestować w to jakiekolwiek, nie mówiąc nawet o większych, pienią
                                          > dze.

                                          Może zechce (z tym, że nie może brać całego ciężaru na siebie).

                                          >
                                          > > Być może postęp również doprowadzi do wykrycia nowych
                                          > > tworzyw mniej obciążających środowisko i podobnych do futer
                                          > > naturalnych.
                                          >
                                          > A jeśli postęp doprowadzi do wykrycia syntetycznej żywności, mniej obciążającej
                                          > dla środowiska i podobnej do naturalnej, to co - będziesz ją jadł?

                                          Niewykluczone.

                                          >Bo ja nie.

                                          > Podejrzewam, że jakby zrobić sobie ubranko z wielowarstwowej tektury, też byłob
                                          > y dostatecznie ciepłe i naturalne. Niestety, nierównoważne futru, prawda?
                                          >

                                          Czyżbyś aż tak deprecjonował estetykę i funkcjonalność ubrań wełnianych?

                                          > > Też jestem za ekologią, ale liczby uśmiercanych zwierząt w celu
                                          > > produkcji futer naturalnych (600 tys. norek, 250 tys. lisów i 20
                                          > > tys. szynszyli rocznie, dla uszycia jednego futra po 27 szopów, 40
                                          > > soboli, 150 gronostai, 11 rysi, 100 wiewiórek) na mój gust są zbyt
                                          > > wysokie..
                                          >
                                          > Prosta sprawa. Jeśli ktoś uważa te liczby za zbyt wysokie, niech nie kupuje fut
                                          > er.

                                          Raczej nie kupię.

                                          >Dla mnie są śmiesznie małe. Ile czasu służy futro?

                                          Jeśli ktoś nie lubi zmieniać futra co rok, to może na długo, ale przez ten czas
                                          populacja 100 wiewiórek mogłaby się rozmnożyć w takim stopniu, żeby móc
                                          zasiedlić większość lasu koło mojej działki. A wiewiórki na drzewie o wiele
                                          ładniej się prezentuje (wg mnie), niż na czyimś kołnierzu.

                                          >Ile przez ten czas zjesz
                                          > kurczaków?

                                          Nie jadam kurczaków, więc nie wiem.

                                          pozdr.
                                          • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 14.12.08, 20:54
                                            pesel3 napisał:

                                            > Z góry zakładasz, że obrońcy zwierząt stosują propagandę.

                                            Wręcz przeciwnie. Przekonałem się o tym z dołu - zetknąwszy się z nią.

                                            > Może straty te są rekompensowane dzięki postawieniu na ilość.
                                            > Więcej zwierząt, nawet okaleczonych, może przynieść większy zysk.

                                            Koszty hodowli to nie tylko i nie przede wszystkim wielkość pomieszczeń, a zysk
                                            z hodowli jest znacznie mniejszy niż te koszty. W związku z tym nawet względnie
                                            niewielki wzrost kosztów pociąga za sobą znaczne zmniejszenie zysku.

                                            > Niektórzy bywają szczególnie surowi w wymierzaniu takich kar,
                                            > zamykając psa np. wtedy, kiedy zbyt "uparcie" domaga się jedzenia.

                                            Nie sądzę, aby to była zbytnia surowość. Pies ma się nauczyć, że porę jedzenia
                                            wyznacza właściciel. Bo to właściciel jest "przewodnikiem stada", a nie pies.
                                            "Zbyt uparte" domaganie się jedzenia świadczyłoby o nieprawidłowo ustalonej
                                            hierarchii.

                                            > To oczywiste, że pies lepiej znosi niskie temperatury niż człowiek
                                            > (pozbawiony ubrania) jednak wielogodzinne przebywanie na mrozie na
                                            > małej przestrzeni, gdzie możliwości poruszania się są bardzo
                                            > ograniczone, może nie odbić się korzystnie na jego stanie
                                            > fizycznym i psychicznym.

                                            Wielogodzinne pewnie tak. W takim razie można by to nazwać znęcaniem się, ale
                                            czy przemocą?

                                            > Podobnie karp (czy inna ryba) dłużej od człowieka może znosić brak
                                            > tlenu, jednak długotrwałe przetrzymywanie go bez wody
                                            > przed właściwym ubojem, powoduje że w wyniku tego zdycha (co
                                            > wygląda już na krzywdę nieco większą).

                                            Jeśli zdycha, to już nieładnie. Dlatego kupuję tylko tam, gdzie trzymają karpie
                                            w wodzie, szybko transportuję do domu i wpuszczam do wody. Jeszcze mi się nie
                                            zdarzyło, żeby nie przeżyły w dobrej kondycji do uboju.

                                            > A moim zdaniem wymiary ludzki i zwierzęcy w wielu miejscach się na
                                            > siebie nakładają.

                                            Nie w miejscach, które decydują o człowieczeństwie. Owszem, jemy, trawimy,
                                            wydalamy, rozmnażamy się w podobny biologicznie sposób. Nie jest to żadną
                                            przesłanką na rzecz stawiania człowieka i zwierzęcia na jednej płaszczyźnie
                                            etycznej.

                                            > Trudno zaprzeczyć ścisłemu biologicznemu
                                            > pokrewieństwu człowieka ze zwierzętami, jak również można wymienić
                                            > wiele przykładów, gdzie niektóre zwierzęta posiadają cechy typowo
                                            > ludzkie (pies np. doskonale rozpoznaje język ciała człowieka i ma
                                            > dużą zdolność do empatii, szympans niezależnie od człowieka
                                            > rozwinął zdolność posługiwania się narzędziami, papugi rozwiązują
                                            > skomplikowane zadania matematyczne, a kruki potrafią wykorzystywać
                                            > samochody do rozdrabniania sobie pożywienia. Jest praktycznie
                                            > udowodnione, że ewolucja już nigdy nie wykształci człowieka- bis,
                                            > a żaden gatunek nie posiądzie władzy nad ludzkim jednak ludzie i
                                            > zwierzęta mają wiele cech wspólnych.

                                            To nie są cechy typowo ludzkie, skoro niektóre zwierzęta je posiadają.

                                            > To nie są błahe przesłanki. Człowiek jest ssakiem ze szczepu
                                            > łożyskowców, rzędu naczelnych, nadrodziny małp wąskonosych, a
                                            > rodziny człowiekowatych.

                                            Owszem, to są błahe przesłanki, bo systematyka (tu zresztą mocno naciągana w
                                            imię ewolucjonistycznego zabobonu) nie jest w ogóle narzędziem przydatnym do
                                            rozważań etycznych.

                                            > Wtedy na pewno poważnie bym wziął pod uwagę ideę tego kogoś.
                                            > Pozostaję na ogół gotowy do dyskusji.

                                            Ja zaś wziąłbym to pod uwagę tylko wówczas, gdyby ten ktoś wykazał w sposób nie
                                            budzący wątpliwości, że moje postępowanie zagraża jego słusznym prawom. W
                                            przeciwnym przypadku jaki miałby tytuł wymagać ode mnie, żebym to ja
                                            dostosowywał się do jego widzimisię, a nie on do mojego?

                                            > Oczywiście decyzja zawsze pozostaje w rękach samego
                                            > zainteresowanego.

                                            Też tak uważam. Należy sobie życzyć, żeby tak pozostało.

                                            > Ale widać np. w grudniu, kiedy temperatura spada rzadko poniżej
                                            > zera. Ja nie pragnę niczyjego przeziębienia, apeluję jedynie o
                                            > elementarne umiarkowanie.

                                            Moja żona ma dwa futra. Jak nie ma mrozu, to ich nie zakłada, bo są na to zbyt
                                            ciepłe. Wbrew pozorom, zimy u nas ciągle bywają mroźne, a temperatura -20 stopni
                                            Celsiusza nie jest wcale rzadkością. Rzadko to się zdarza może -35.

                                            > > A jeśli postęp doprowadzi do wykrycia syntetycznej żywności,
                                            > > mniej obciążającej dla środowiska i podobnej do naturalnej, to
                                            > > co - będziesz ją jadł?

                                            > Niewykluczone.

                                            A ja to wykluczam. Musiałbym chyba być śmiertelnie głodny. :-)

                                            > Czyżbyś aż tak deprecjonował estetykę i funkcjonalność ubrań
                                            > wełnianych?

                                            Nie deprecjonuję też estetyki i funkcjonalności dżinsów, a jednak nie ubieram
                                            się w nie tam, gdzie wskazany jest garnitur.

                                            > Raczej nie kupię.

                                            Raczej nie będę tego od Ciebie wymagał.

                                            > Jeśli ktoś nie lubi zmieniać futra co rok, to może na długo, ale
                                            > przez ten czas populacja 100 wiewiórek mogłaby się rozmnożyć w
                                            > takim stopniu, żeby móc zasiedlić większość lasu koło mojej
                                            > działki.

                                            Nie musisz martwić się o sukces reprodukcyjny zwierząt hodowlanych. Zadbają o to
                                            w najzupełniej wystarczającym stopniu hodowcy. Pod tym względem zwierzęta
                                            hodowlane są w wybitnie uprzywilejowanej pozycji w stosunku do dzikich.

                                            > A wiewiórki na drzewie o wiele ładniej się prezentuje (wg mnie),
                                            > niż na czyimś kołnierzu.

                                            Ponieważ jednak hodowca nie lata po drzewach wyłapując wiewiórki, tylko je sam
                                            rozmnaża i hoduje, obecność wiewiórek na drzewach nie jest w żadnej korelacji z
                                            ich hodowlą na futra. Od likwidacji hodowli wiewiórek na drzewach nie
                                            przybędzie, bo to nie są te same wiewiórki.

                                            > Nie jadam kurczaków, więc nie wiem.

                                            To ja ci to w dużym przybliżeniu określę. Statystyczny Polak zjada rocznie 76kg
                                            mięsa, z czego na same kurczaki przypada jakieś 15kg. Jeśli z jednego kurczaka
                                            mamy w przybliżeniu 1kg mięsa, to wychodzi 15 kurczaków rocznie. Przeciętny
                                            Polak żyje 75 lat, zatem zjada dobrze ponad 1000 kurczaków. Czyli na mnie i żonę
                                            przypada ponad 2000. Futra nosi tylko żona, więc jeśli poprzestanie na tych
                                            dwóch, które już ma, plus ewentualnie dwóch w przyszłości (ekstremalnie mało
                                            prawdopodobne, żeby było więcej), a każde z nich powstanie z 12 lisów, to
                                            łącznie trzeba będzie zabić 48 sztuk. To zaledwie 2,4% liczby zjedzonych przez
                                            nas kurczaków. A np. ryb, liczonych na sztuki, zjemy jeszcze więcej. To dlaczego
                                            miałbym się przejmować akurat sierściuchami? Bo są milsze w dotyku od kurczaków
                                            albo śledzi?

                                            • pesel3 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 18.12.08, 23:00
                                              > Koszty hodowli to nie tylko i nie przede wszystkim wielkość pomieszczeń, a zysk
                                              > z hodowli jest znacznie mniejszy niż te koszty. W związku z tym nawet względnie
                                              > niewielki wzrost kosztów pociąga za sobą znaczne zmniejszenie zysku.

                                              Czyli co? Przepełnienie kosztuje?


                                              >Nie sądzę, aby to była zbytnia surowość. Pies ma się nauczyć, że porę jedzenia
                                              >wyznacza właściciel. Bo to właściciel jest "przewodnikiem stada", a nie pies.
                                              >"Zbyt uparte" domaganie się jedzenia świadczyłoby o nieprawidłowo ustalonej
                                              >hierarchii.

                                              Albo o zbyt rzadkim podawaniu posiłków (różni bywają właściciele). Właściciel
                                              decyduje, ale nie powinien głodzić podopiecznego, a to się czasami niestety zdarza.

                                              > Wielogodzinne pewnie tak. W takim razie można by to nazwać znęcaniem się, ale
                                              > czy przemocą?

                                              Tak, znęcanie to lepsze słowo (to znaczy raczej gorsze od przemocy w ujęciu
                                              etycznym :) ).

                                              >Nie w miejscach, które decydują o człowieczeństwie. Owszem, jemy, trawimy,
                                              >wydalamy, rozmnażamy się w podobny biologicznie sposób. Nie jest to żadną
                                              >przesłanką na rzecz stawiania człowieka i zwierzęcia na jednej płaszczyźnie
                                              >etycznej.

                                              Nie, mi nie chodziło o stawianie człowieka i zwierząt na jednej płaszczyźnie
                                              etycznej, a tylko o to, aby etyka ludzka obejmowała także problematykę jego
                                              stosunku do zwierząt.

                                              > Owszem, to są błahe przesłanki, bo systematyka (tu zresztą mocno naciągana w
                                              > imię ewolucjonistycznego zabobonu) nie jest w ogóle narzędziem przydatnym do
                                              > rozważań etycznych.


                                              Mam (niekoniecznie zasadne) wrażenie, jakobyś "ośmielał się" podważać teorię
                                              ewolucji autorstwa Darwina- wywód, który wydaje się być, jakby na to nie
                                              patrzeć, kamieniem węgielnym współczesnej biologii.


                                              > Ja zaś wziąłbym to pod uwagę tylko wówczas, gdyby ten ktoś wykazał w sposób nie
                                              > budzący wątpliwości, że moje postępowanie zagraża jego słusznym prawom. W
                                              > przeciwnym przypadku jaki miałby tytuł wymagać ode mnie, żebym to ja
                                              > dostosowywał się do jego widzimisię, a nie on do mojego?

                                              Ba, tylko jak w tym przypadku rozstrzygnąć autorytatywnie, które prawa uznać za
                                              słuszne, a które nie... Jeśli ktoś poświęca mnóstwo czasu i energii, aby mnie
                                              przekonać do "swojego widzimisię", a nie odnosi żadnych wymiernych korzyści z
                                              ewentualnego przekonania (może poza emocjonalnymi), to nie mam powodu, by
                                              posądzać go o złą wolę i chęć zdominowania mnie, czy zmanipulowania. Ponadto
                                              jeśli nie muszę rewidować całego systemu wartości w celu dostosowywania się do
                                              jego widzimisię, nie narusza to moich żywotnych interesów, to co mi szkodzi być
                                              elastycznym?


                                              > A ja to wykluczam. Musiałbym chyba być śmiertelnie głodny. :-)

                                              Nieodwołalnie? W końcu już obecnie ludzie zażywają całe mnóstwo tabletek
                                              wzmacniających i rzadziej chodzą do lekarza IMHO dzięki temu. Na pewno Twoje
                                              uczucie głodu takie specyfiki by skutecznie uśmierzały, kompozycja odżywcza w
                                              miarę postępu chemii też by była właściwie zbilansowana. Prawdopodobnie walory
                                              smakowo-zapachowe pozostawiałyby na razie najwięcej do życzenia i proces
                                              wytwarzania (tak, jak w przypadku futer) mógłby też ukrywać wiele pułapek
                                              (szczerze mówiąc to wątpię, by taka żywność mogła być mniej obciążająca dla
                                              środowiska). Mimo podobnych zagrożeń zachęcam do niezamykania się na nowinki
                                              (zważywszy również na to, że naturalna żywność i tak jeszcze pewnie długo nie
                                              wyjdzie z mody).



                                              > To zaledwie 2,4% liczby zjedzonych przez
                                              > nas kurczaków. A np. ryb, liczonych na sztuki, zjemy jeszcze więcej. To dlaczeg
                                              > o
                                              > miałbym się przejmować akurat sierściuchami? Bo są milsze w dotyku od kurczaków
                                              > albo śledzi?


                                              Oczywiście- nie ma powodu, by twierdzić, że życie pojedynczego lisa jest
                                              bardziej wartościowe od życia iksińskiego śledzia, czy igrekowskiego kurczaka.
                                              Decyduje zawsze nasz osobisty stosunek emocjonalny do danego gatunku (Twoi
                                              poprzedni dyskutanci, wiedzeni takim stosunkiem, sprzeciwiają się także
                                              zabijaniu zarówno ryb i kurczaków).

                                              pozdrawiam

                                              • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 19.12.08, 19:06
                                                pesel3 napisał:

                                                > Czyli co? Przepełnienie kosztuje?

                                                Nie przepełnienie samo w sobie, tylko ewentualne szkody, jakie z niego mogą
                                                wyniknąć.

                                                > Albo o zbyt rzadkim podawaniu posiłków (różni bywają właściciele).
                                                > Właściciel decyduje, ale nie powinien głodzić podopiecznego, a to
                                                > się czasami niestety zdarza.

                                                Zdarza się też niekiedy głodzenie własnych dzieci, co jednak nie podważa faktu,
                                                że regułą są dzieci nakarmione. W przypadku psów ewentualne głodzenie jest tym
                                                mniej prawdopodobne, że jeśli ktoś swojego psa nie lubi, to może się go bez
                                                trudu pozbyć.

                                                > Nie, mi nie chodziło o stawianie człowieka i zwierząt na jednej
                                                > płaszczyźnie etycznej, a tylko o to, aby etyka ludzka obejmowała
                                                > także problematykę jego stosunku do zwierząt.

                                                Przecież obejmuje. Z tego powodu ściśle określone są np. procedury hodowli i
                                                uboju zwierząt. Zresztą chroni się nie tylko zwierzęta, ale rośliny także.
                                                Dowodzi to, że ludzka etyka zajmuje się nie tylko człowiekiem. Z tym, że nie
                                                dzieje się to na zasadzie analogii do człowieka. Choćby nawet bardzo ostrożnej.

                                                > Mam (niekoniecznie zasadne) wrażenie, jakobyś "ośmielał się"
                                                > podważać teorię ewolucji autorstwa Darwina- wywód, który wydaje
                                                > się być, jakby na to nie patrzeć, kamieniem węgielnym współczesnej
                                                > biologii.

                                                Owszem, jestem heretykiem, uznającym teorię ewolucji za współczesny zabobon,
                                                który jest raczej ślepym zaułkiem niż kamieniem węgielnym biologii. Jednak jeśli
                                                ktoś w nią wierzy - niech sobie wierzy. Konstytucja gwarantuje mu wolność
                                                wyznawania jego wiary. :-)

                                                > Ba, tylko jak w tym przypadku rozstrzygnąć autorytatywnie, które
                                                > prawa uznać za słuszne, a które nie...

                                                Bardzo prosto. Kłania się imperatyw kategoryczny Kanta. Postępuj według takich
                                                zasad, co do których chciałbyś, aby stanowiły normę ogólną. Nieco inaczej to
                                                ujmując - uznawaj za słuszne te prawa innego człowieka, które sam chciałbyś, aby
                                                on Ci przyznał. Chrystus sformułował to tak: "cokolwiek chcielibyście, aby inni
                                                wam czynili, wy im czyńcie". Istnieje też w powszechnej świadomości podobna
                                                zasada w wersji negatywnej: "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe".
                                                To naprawdę nie takie trudne.

                                                > Jeśli ktoś poświęca mnóstwo czasu i energii, aby mnie
                                                > przekonać do "swojego widzimisię", a nie odnosi żadnych wymiernych
                                                > korzyści z ewentualnego przekonania (może poza emocjonalnymi), to
                                                > nie mam powodu, by posądzać go o złą wolę i chęć zdominowania
                                                > mnie, czy zmanipulowania.

                                                To, co wziąłeś w nawias, ma tu akurat znaczenie kluczowe. Większość wyznawców
                                                jakichś ideologii nie odnosi innych korzyści, niż emocjonalne, a jednak nie
                                                powstrzymuje to ich przed pokusą manipulowania. Jakby się głębiej zastanowić, to
                                                przecież ewentualny zysk materialny sam w sobie też nie stanowiłby motoru
                                                działania, gdyby nie towarzyszące mu korzyści emocjonalne.

                                                > Ponadto jeśli nie muszę rewidować całego systemu wartości w celu
                                                > dostosowywania się do jego widzimisię, nie narusza to moich
                                                > żywotnych interesów, to co mi szkodzi być elastycznym?

                                                A może tylko wydaje Ci się, że nie musisz rewidować? Może po prostu na razie nie
                                                dostrzegasz naruszenia własnych interesów?
                                                Ja uważam, że ktoś, kto chce zmiany reguł wykształconych i sprawdzonych przez
                                                wieki funkcjonowania ludzkich społeczności, musi konieczność tych zmian
                                                udowodnić w sposób nie budzący wątpliwości i wykazać nie brak naruszenia czyichś
                                                interesów, tylko na odwrót - jego korzyści. Bo jeśli takich korzyści nie ma, to
                                                nie ma też powodu, aby dokonywać jakichkolwiek zmian.

                                                > Nieodwołalnie? W końcu już obecnie ludzie zażywają całe mnóstwo
                                                > tabletek wzmacniających i rzadziej chodzą do lekarza IMHO dzięki
                                                > temu. Na pewno Twoje uczucie głodu takie specyfiki by skutecznie
                                                > uśmierzały, kompozycja odżywcza w miarę postępu chemii też by była
                                                > właściwie zbilansowana. Prawdopodobnie walory smakowo-zapachowe
                                                > pozostawiałyby na razie najwięcej do życzenia i proces
                                                > wytwarzania (tak, jak w przypadku futer) mógłby też ukrywać wiele
                                                > pułapek (szczerze mówiąc to wątpię, by taka żywność mogła być
                                                > mniej obciążająca dla środowiska). Mimo podobnych zagrożeń
                                                > zachęcam do niezamykania się na nowinki (zważywszy również na to,
                                                > że naturalna żywność i tak jeszcze pewnie długo nie wyjdzie z
                                                > mody).

                                                Jeżeli mam do wyboru naturalne i syntetyczne - wybieram zawsze naturalne.

                                                Pozdrawiam
                                                • pesel3 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 21.12.08, 14:11

                                                  >Zdarza się też niekiedy głodzenie własnych dzieci, co jednak nie podważa faktu,
                                                  >że regułą są dzieci nakarmione. W przypadku psów ewentualne głodzenie jest tym
                                                  >mniej prawdopodobne, że jeśli ktoś swojego psa nie lubi, to może się go bez
                                                  >trudu pozbyć.

                                                  Ja też nie sugeruję wcale, iż głodzenie psów jest regułą, tylko o tym, że
                                                  niektórzy właściciele,
                                                  czują się "prawdziwymi ludźmi" tylko wtedy, kiedy krzywdzą swoje zwierzęta
                                                  (realizują w ten sposób "humanitarną" zasadę "przewodzenia" światu zwierząt).
                                                  Pozbycie się takiego zwierzęcia byłoby dla nich mniej korzystne emocjonalnie,
                                                  gdyż nie mieliby się nad kim znęcać. Z takimi postawami, moim zdaniem, należy
                                                  walczyć.

                                                  >Przecież obejmuje. Z tego powodu ściśle określone są np. procedury hodowli i
                                                  >uboju zwierząt. Zresztą chroni się nie tylko zwierzęta, ale rośliny także.
                                                  >Dowodzi to, że ludzka etyka zajmuje się nie tylko człowiekiem.

                                                  To prawda zajmuje się, ale niestety często w niewystarczający sposób. W Polsce
                                                  "Ustawa o ochronie zwierząt" jest dosyć precyzyjna, ale niestety nie wszyscy
                                                  rozumieją jej rozstrzygnięcia (niektórzy np. uważają, że ryba nie jest
                                                  zwierzęciem), a ci bardziej świadomi rozstrzygnięć nie zawsze ich przestrzegają.

                                                  >Z tym, że nie
                                                  >dzieje się to na zasadzie analogii do człowieka. Choćby nawet bardzo ostrożnej.

                                                  Myślę, że taka analogia mogłaby pomóc w kształtowaniu postaw bardziej
                                                  humanitarnych wobec zwierząt (patrz punkt 1. na stronie z podpisu).

                                                  >Owszem, jestem heretykiem, uznającym teorię ewolucji za współczesny zabobon,
                                                  >który jest raczej ślepym zaułkiem niż kamieniem węgielnym biologii. Jednak jeśli
                                                  >ktoś w nią wierzy - niech sobie wierzy. Konstytucja gwarantuje mu wolność
                                                  >wyznawania jego wiary. :-)

                                                  Oczywiście- w dzisiejszych czasach nikt z nas - za wyznawanie swojej religii
                                                  nie zostanie spalony na stosie:-) Nie jestem biologiem z wykształcenia, ale
                                                  przewijające się przez artykuły wzmianki o "niepodważalnych dowodach" na teorię
                                                  ewolucji moje wyznanie jakkolwiek uortodoksyjniają.



                                                  >Bardzo prosto. Kłania się imperatyw kategoryczny Kanta. Postępuj według takich
                                                  >zasad, co do których chciałbyś, aby stanowiły normę ogólną. Nieco inaczej to
                                                  >ujmując - uznawaj za słuszne te prawa innego człowieka, które sam chciałbyś, aby
                                                  >on Ci przyznał. Chrystus sformułował to tak: "cokolwiek chcielibyście, aby inni
                                                  >wam czynili, wy im czyńcie". Istnieje też w powszechnej świadomości podobna
                                                  >zasada w wersji negatywnej: "nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe".
                                                  >To naprawdę nie takie trudne.

                                                  To rzeczywiście przydatne narzędzie etyczne w rozwiązywaniu konfliktów, jednak
                                                  istnieją według mnie niestety sytuacje, w których jest niewystarczające (o tych
                                                  konfliktach piszę poniżej).

                                                  >To, co wziąłeś w nawias, ma tu akurat znaczenie kluczowe. Większość wyznawców
                                                  >jakichś ideologii nie odnosi innych korzyści, niż emocjonalne, a jednak nie
                                                  >powstrzymuje to ich przed pokusą manipulowania. Jakby się głębiej zastanowić, to
                                                  >przecież ewentualny zysk materialny sam w sobie też nie stanowiłby motoru
                                                  >działania, gdyby nie towarzyszące mu korzyści emocjonalne.

                                                  Tak, za każdą ideologią mogą stać próby manipulacji, ale przecież mogą stać
                                                  również pozytywne impulsy. Wylewamy dziecko z kąpielą, gdy w strachu przed
                                                  manipulacją zamykamy się na inspirujące przesłania.

                                                  >A może tylko wydaje Ci się, że nie musisz rewidować? Może po prostu na razie nie
                                                  >dostrzegasz naruszenia własnych interesów?
                                                  >Ja uważam, że ktoś, kto chce zmiany reguł wykształconych i sprawdzonych przez
                                                  >wieki funkcjonowania ludzkich społeczności, musi konieczność tych zmian
                                                  >udowodnić w sposób nie budzący wątpliwości i wykazać nie brak naruszenia czyichś
                                                  >interesów, tylko na odwrót - jego korzyści. Bo jeśli takich korzyści nie ma, to
                                                  >nie ma też powodu, aby dokonywać jakichkolwiek zmian.

                                                  Korzyści takie mogą być, ale czasami można je ukazać tylko w dłuższej
                                                  perspektywie czasowej (podobnie, jak naruszenia interesów mogą nie być widoczne
                                                  na pierwszy rzut oka). Rozważ sytuację chłopa brazylijskiego, któremu rząd
                                                  zabrania wykarczować znaczny fragment Puszczy Amazońskiej motywując to
                                                  niezrozumiałą dla niego koniecznością ochrony klimatu. Chłop może poczuć się tu
                                                  skrzywdzony- przecież jego przodkowie od lat karczowali puszczę, mieli do tego
                                                  prawo z dziada, pradziada, a jakie korzyści on sam, uczciwy brazylijski rolnik,
                                                  ma mieć z ochrony klimatu? Na pierwszy rzut oka państwo chce zmienić odwieczne
                                                  reguły rządzące jego społecznością nie oferując mu żadnych korzyści. Jest to
                                                  sytuacja, kiedy najważniejszą rolę odgrywa właśnie edukacja, dyskusja i
                                                  przekonywanie (wolne oczywiście od manipulacji), gdyż tylko wtedy można
                                                  uświadomić szerszy kontekst problemu i w pewnym stopniu go zobiektywizować. Z
                                                  punktu widzenia chłopa imperatyw kategoryczny Kanta nie zadziała na początku,
                                                  gdyż on uznaje za słuszne prawo karczowania puszczy przez wszystkich. Podobnie
                                                  można przytoczyć przypadek plantatora z południowych stanów Ameryki z połowy XIX
                                                  wieku. On nie ma szans zrozumienia krzywdy niewolnika murzyńskiego, bo on nie
                                                  jest dla niego PARTNEREM. Najchętniej by wszystkim przyznał prawo posiadania
                                                  niewolników i nie uznaje za słuszne argumentów abolicjonistów z Północy, którym,
                                                  wedle swojego mniemania, nie "czyni nic niemiłego". Dopiero cierpliwe ukazanie
                                                  całej głębi i wielopłaszczyznowości sprawy pozwoli na dostrzeżenie korzyści
                                                  przez obydwie strony, zapragnięcie przez nie dokonania zmian i ewentualne ich
                                                  pogodzenie.

                                                  >Jeżeli mam do wyboru naturalne i syntetyczne - wybieram zawsze naturalne.

                                                  W niektórych gałęziach gospodarki (np. gospodarce drzewnej) wybór ten może
                                                  stawać coraz bardziej zawężony ze względu na spodziewany deficyt surowca
                                                  naturalnego. Obym się mylił, ale wydaje mi się, że w pewnych dziedzinach
                                                  produkty przemysłu chemicznego mogą stać się niezbędnymi.



                                                  Pozdrawiam
                                                  • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 21.12.08, 18:32
                                                    pesel3 napisał:

                                                    > Ja też nie sugeruję wcale, iż głodzenie psów jest regułą, tylko o
                                                    > tym, że niektórzy właściciele, czują się "prawdziwymi ludźmi"
                                                    > tylko wtedy, kiedy krzywdzą swoje zwierzęta (realizują w ten
                                                    > sposób "humanitarną" zasadę "przewodzenia" światu zwierząt).
                                                    > Pozbycie się takiego zwierzęcia byłoby dla nich mniej korzystne
                                                    > emocjonalnie, gdyż nie mieliby się nad kim znęcać. Z takimi
                                                    > postawami, moim zdaniem, należy walczyć.

                                                    Owszem, należy. Nie może być to jednak pretekstem do uchwalania takich
                                                    idiotyzmów, jak w Szwecji (BTW bijącej rekordy głupoty regulacji prawnych) gdzie
                                                    prawo nakazuje, pod karą więzienia, głaskać kota przynajmniej dwa razy dziennie.

                                                    > To prawda zajmuje się, ale niestety często w niewystarczający
                                                    > sposób.

                                                    Są tacy, dla których każdy sposób inny, niż zrównanie w prawach z człowiekiem,
                                                    będzie niewystarczający. I z tym też trzeba walczyć.

                                                    > W Polsce "Ustawa o ochronie zwierząt" jest dosyć
                                                    > precyzyjna

                                                    Z wyjątkiem nic nie znaczącego pierwszego artykułu, będącego pustą deklaracją,
                                                    którą w trosce o powagę prawa należałoby usunąć.

                                                    > Myślę, że taka analogia mogłaby pomóc w kształtowaniu postaw
                                                    > bardziej humanitarnych wobec zwierząt (patrz punkt 1. na stronie z
                                                    > podpisu).

                                                    Patrzę i widzę, że jakiś postępowy, lewicujący ksiądz robi sobie kpiny z
                                                    Dekalogu i Pana Boga. Cóż, są różni dziwacy na tym świecie.

                                                    > Oczywiście- w dzisiejszych czasach nikt z nas - za wyznawanie
                                                    > swojej religii nie zostanie spalony na stosie:-) Nie jestem
                                                    > biologiem z wykształcenia, ale przewijające się przez artykuły
                                                    > wzmianki o "niepodważalnych dowodach" na teorię ewolucji moje
                                                    > wyznanie jakkolwiek uortodoksyjniają.

                                                    A tak. Poszlaki świadczące za tą TEORIĄ są tak słabe, że żeby nie upadły, trzeba
                                                    je co i rusz podpierać zaklęciami o "niepodważalnych dowodach". :-)

                                                    > Tak, za każdą ideologią mogą stać próby manipulacji, ale przecież
                                                    > mogą stać również pozytywne impulsy. Wylewamy dziecko z kąpielą,
                                                    > gdy w strachu przed manipulacją zamykamy się na inspirujące
                                                    > przesłania.

                                                    Nie wylewamy. Zmuszamy tylko do porzucenia niegodziwego narzędzia służącego nie
                                                    przekonywaniu, tylko indoktrynacji.

                                                    > Korzyści takie mogą być, ale czasami można je ukazać tylko w
                                                    > dłuższej perspektywie czasowej (podobnie, jak naruszenia interesów
                                                    > mogą nie być widoczne na pierwszy rzut oka). Rozważ sytuację
                                                    > chłopa brazylijskiego, któremu rząd zabrania wykarczować znaczny
                                                    > fragment Puszczy Amazońskiej motywując to niezrozumiałą dla niego
                                                    > koniecznością ochrony klimatu.

                                                    I słusznie. W tej kwestii bowiem to chłop ma rację, bo klimat nie potrzebuje
                                                    żadnej ochrony.

                                                    > Chłop może poczuć się tu skrzywdzony- przecież jego przodkowie od
                                                    > lat karczowali puszczę, mieli do tego prawo z dziada, pradziada, a
                                                    > jakie korzyści on sam, uczciwy brazylijski rolnik, ma mieć z
                                                    > ochrony klimatu?

                                                    Odpowiedź prosta - żadnych korzyści mieć nie będzie, tylko straty. "Ochrona
                                                    klimatu" to tylko narzędzie do okradania ludzi z podatków na ogromną skalę.
                                                    Klimat się od tego nie zmieni w żadną stronę.

                                                    > Jest to sytuacja, kiedy najważniejszą rolę odgrywa właśnie
                                                    > edukacja, dyskusja i przekonywanie (wolne oczywiście od
                                                    > manipulacji)

                                                    Zły przykład wybrałeś, bo w tej akurat kwestii wszystko polega na manipulacji i
                                                    propagandzie.

                                                    > Podobnie można przytoczyć przypadek plantatora z południowych
                                                    > stanów Ameryki z połowy XIX wieku. On nie ma szans zrozumienia
                                                    > krzywdy niewolnika murzyńskiego, bo on nie jest dla niego
                                                    > PARTNEREM. Najchętniej by wszystkim przyznał prawo posiadania
                                                    > niewolników i nie uznaje za słuszne argumentów abolicjonistów z
                                                    > Północy, którym, wedle swojego mniemania, nie "czyni nic
                                                    > niemiłego".

                                                    W rzeczy samej, Północy nie chodziło o żadne tam humanitarne pryncypia, tylko o
                                                    zwyczajny interes - potrzebowali pracowników najemnych. Czarni niewolnicy na
                                                    plantacjach Południa mogli zaś mówić tylko o szczęściu, bo w porównaniu ze
                                                    swoimi współplemieńcami pozostałymi w Afryce, trafili los na loterii. Nie byli
                                                    niewolnikami w większym stopniu, niż my obecnie, za socjalistycznej władzy.

                                                    > W niektórych gałęziach gospodarki (np. gospodarce drzewnej) wybór
                                                    > ten może stawać coraz bardziej zawężony ze względu na spodziewany
                                                    > deficyt surowca naturalnego.

                                                    Surowce pochodzenia organicznego (poza kopalnymi, jak węgiel czy ropa naftowa)
                                                    są w pełni odnawialne. Nieorganiczne natomiast można odzyskiwać z rzeczy
                                                    zużytych. Najwyżej koszty trochę wzrosną. Problemem mogą być energia z paliw
                                                    kopalnych, ale z tym człowiek sobie poradzi.

                                                    > Obym się mylił, ale wydaje mi się, że w pewnych dziedzinach
                                                    > produkty przemysłu chemicznego mogą stać się niezbędnymi.

                                                    Obyś się mylił. I wydaje mi się, że właśnie tak będzie. :-)

                                                    Pozdrawiam
                                                  • pesel3 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 29.12.08, 00:12
                                                    >>Owszem, należy. Nie może być to jednak pretekstem do uchwalania takich
                                                    >>idiotyzmów, jak w Szwecji (BTW bijącej rekordy głupoty regulacji prawnych) gdzie
                                                    >>prawo nakazuje, pod karą więzienia, głaskać kota przynajmniej dwa razy dziennie.

                                                    :D to wydaje się być ostrym przepisem. Tylko kot i tak nie może się poskarżyć:)

                                                    >>Są tacy, dla których każdy sposób inny, niż zrównanie w prawach z człowiekiem,
                                                    >>będzie niewystarczający. I z tym też trzeba walczyć.

                                                    To, co mówisz brzmi co najmniej groteskowo:) A jak to sobie wyobrażają?:) Kodeks
                                                    karny, cywilny dla zwierząt?:) Jesteś pewien, że tacy ludzie rzeczywiście
                                                    istnieją?:)

                                                    >>Z wyjątkiem nic nie znaczącego pierwszego artykułu, będącego pustą deklaracją,

                                                    Pustą deklaracją nazywasz to, że zwierzętom należy się ochrona, poszanowanie i
                                                    opieka? A moim zdaniem to jest esencja humanitarnego stosunku człowieka do zwierząt.

                                                    >>Patrzę i widzę, że jakiś postępowy, lewicujący ksiądz robi sobie kpiny z
                                                    >>Dekalogu i Pana Boga. Cóż, są różni dziwacy na tym świecie.

                                                    To nie są poglądy (których raczej postępowość nie jest cechą dyskwalifikującą)
                                                    jednego księdza, tylko swoisty manifest wyznaniowy członków konferencji Żydów i
                                                    chrześcijan z konferencji w Halling Hoog w 1982 roku. Podejrzewam, że Pan Bóg
                                                    pobłogosławiłby swoje dzieci, które wzywają do poszanowania owoców Jego
                                                    stworzenia a, być może nadmierną, śmiałość w zapożyczeniach terminologii
                                                    biblijnej, wybaczył.

                                                    >>A tak. Poszlaki świadczące za tą TEORIĄ są tak słabe, że żeby nie upadły, trzeba
                                                    >>je co i rusz podpierać zaklęciami o "niepodważalnych dowodach". :-)

                                                    To jak, według Ciebie, oddychał człowiek rozumny przed 4 miliardami lat, kiedy
                                                    atmosfera ziemska składała się z amoniaku, pary wodnej, dwutlenku węgla i azotu?

                                                    >>Nie wylewamy. Zmuszamy tylko do porzucenia niegodziwego narzędzia służącego nie
                                                    >>przekonywaniu, tylko indoktrynacji.

                                                    O ile właściwie ten charakter narzędzia rozpoznajemy.

                                                    >>I słusznie. W tej kwestii bowiem to chłop ma rację, bo klimat nie potrzebuje
                                                    >>żadnej ochrony.

                                                    Mające już miejsce gwałtowne ocieplenie klimatu może spowodować w dłuższej
                                                    perspektywie katastrofalne skutki ekonomiczne i polityczne (o ekologicznych nie
                                                    wspominając).

                                                    >>Odpowiedź prosta - żadnych korzyści mieć nie będzie, tylko straty. "Ochrona
                                                    >>klimatu" to tylko narzędzie do okradania ludzi z podatków na ogromną skalę.
                                                    >>Klimat się od tego nie zmieni w żadną stronę.

                                                    Wedle mojej wiedzy dwutlenek węgla jest gazem cieplarnianym, więc jego nadmiar w
                                                    atmosferze prowadzi do niezwykle szkodliwego wzrostu średniej temperatury na
                                                    Ziemi. Za wzrost stężenia tego gazu w ostatnich latach odpowiedzialny jest
                                                    człowiek (między innymi poprzez ograniczanie liczebności odżywiających się COO
                                                    roślin zielonych).

                                                    >>W rzeczy samej, Północy nie chodziło o żadne tam humanitarne pryncypia, tylko o
                                                    >>zwyczajny interes - potrzebowali pracowników najemnych. Czarni niewolnicy na
                                                    >>plantacjach Południa mogli zaś mówić tylko o szczęściu, bo w porównaniu ze
                                                    >>swoimi współplemieńcami pozostałymi w Afryce, trafili los na loterii.

                                                    Ja wolałbym chyba na ich miejscu zostać w Afryce.

                                                    >>Nie byli
                                                    >>niewolnikami w większym stopniu, niż my obecnie, za socjalistycznej władzy.

                                                    Nawet jeśli tak jest, to dzisiaj możemy swoją władzę wybierać (Murzyni żadnego
                                                    wpływu na swój los nie mieli).

                                                    >>Surowce pochodzenia organicznego (poza kopalnymi, jak węgiel czy ropa naftowa)
                                                    >>są w pełni odnawialne.

                                                    Nie w pełni. Mnóstwo gatunków roślin i zwierząt ginie codziennie w sposób
                                                    nieodwracalny.

                                                    >> Nieorganiczne natomiast można odzyskiwać z rzeczy
                                                    >>zużytych. Najwyżej koszty trochę wzrosną. Problemem mogą być energia z paliw
                                                    >>kopalnych, ale z tym człowiek sobie poradzi.

                                                    Poradzi sobie (czego mu również życzę), albo i nie poradzi. Na wszelki wypadek
                                                    warto by było go trochę przypilnować.

                                                    >Obyś się mylił. I wydaje mi się, że właśnie tak będzie. :-)

                                                    W każdym razie warto wziąć pod uwagę oba warianty.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • pesel3 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 31.12.08, 16:22
                                                    >>Owszem, należy. Nie może być to jednak pretekstem do uchwalania takich
                                                    >>idiotyzmów, jak w Szwecji (BTW bijącej rekordy głupoty regulacji prawnych) gdzie
                                                    >>prawo nakazuje, pod karą więzienia, głaskać kota przynajmniej dwa razy dziennie.

                                                    :D to wydaje się być ostrym przepisem. Tylko kot i tak nie może się poskarżyć:)

                                                    >>Są tacy, dla których każdy sposób inny, niż zrównanie w prawach z człowiekiem,
                                                    >>będzie niewystarczający. I z tym też trzeba walczyć.

                                                    To, co mówisz brzmi co najmniej groteskowo:) A jak to sobie wyobrażają?:) Kodeks
                                                    karny, cywilny dla zwierząt?:) Jesteś pewien, że tacy ludzie rzeczywiście
                                                    istnieją?:)

                                                    >>Z wyjątkiem nic nie znaczącego pierwszego artykułu, będącego pustą deklaracją,

                                                    Pustą deklaracją nazywasz to, że zwierzętom należy się ochrona, poszanowanie i
                                                    opieka? A moim zdaniem to jest esencja humanitarnego stosunku człowieka do zwierząt.

                                                    >>Patrzę i widzę, że jakiś postępowy, lewicujący ksiądz robi sobie kpiny z
                                                    >>Dekalogu i Pana Boga. Cóż, są różni dziwacy na tym świecie.

                                                    To nie są poglądy (których raczej postępowość nie jest cechą dyskwalifikującą)
                                                    jednego księdza, tylko swoisty manifest wyznaniowy członków konferencji Żydów i
                                                    chrześcijan z konferencji w Halling Hoog w 1982 roku. Podejrzewam, że Pan Bóg
                                                    pobłogosławiłby swoje dzieci, które wzywają do poszanowania owoców Jego
                                                    stworzenia a, być może nadmierną, śmiałość w zapożyczeniach terminologii
                                                    biblijnej, wybaczył.

                                                    >>A tak. Poszlaki świadczące za tą TEORIĄ są tak słabe, że żeby nie upadły, trzeba
                                                    >>je co i rusz podpierać zaklęciami o "niepodważalnych dowodach". :-)

                                                    To jak, według Ciebie, oddychał człowiek rozumny przed 4 miliardami lat, kiedy
                                                    atmosfera ziemska składała się z amoniaku, pary wodnej, dwutlenku węgla i azotu?

                                                    >>Nie wylewamy. Zmuszamy tylko do porzucenia niegodziwego narzędzia służącego nie
                                                    >>przekonywaniu, tylko indoktrynacji.

                                                    O ile właściwie ten charakter narzędzia rozpoznajemy.

                                                    >>I słusznie. W tej kwestii bowiem to chłop ma rację, bo klimat nie potrzebuje
                                                    >>żadnej ochrony.

                                                    Mające już miejsce gwałtowne ocieplenie klimatu może spowodować w dłuższej
                                                    perspektywie katastrofalne skutki ekonomiczne i polityczne (o ekologicznych nie
                                                    wspominając).

                                                    >>Odpowiedź prosta - żadnych korzyści mieć nie będzie, tylko straty. "Ochrona
                                                    >>klimatu" to tylko narzędzie do okradania ludzi z podatków na ogromną skalę.
                                                    >>Klimat się od tego nie zmieni w żadną stronę.

                                                    Wedle mojej wiedzy dwutlenek węgla jest gazem cieplarnianym, więc jego nadmiar w
                                                    atmosferze prowadzi do niezwykle szkodliwego wzrostu średniej temperatury na
                                                    Ziemi. Za wzrost stężenia tego gazu w ostatnich latach odpowiedzialny jest
                                                    człowiek (między innymi poprzez ograniczanie liczebności odżywiających się COO
                                                    roślin zielonych).

                                                    >>W rzeczy samej, Północy nie chodziło o żadne tam humanitarne pryncypia, tylko o
                                                    >>zwyczajny interes - potrzebowali pracowników najemnych. Czarni niewolnicy na
                                                    >>plantacjach Południa mogli zaś mówić tylko o szczęściu, bo w porównaniu ze
                                                    >>swoimi współplemieńcami pozostałymi w Afryce, trafili los na loterii.

                                                    Ja wolałbym chyba na ich miejscu zostać w Afryce.

                                                    >>Nie byli
                                                    >>niewolnikami w większym stopniu, niż my obecnie, za socjalistycznej władzy.

                                                    Nawet jeśli tak jest, to dzisiaj możemy swoją władzę wybierać (Murzyni żadnego
                                                    wpływu na swój los nie mieli).

                                                    >>Surowce pochodzenia organicznego (poza kopalnymi, jak węgiel czy ropa naftowa)
                                                    >>są w pełni odnawialne.

                                                    Nie w pełni. Mnóstwo gatunków roślin i zwierząt ginie codziennie w sposób
                                                    nieodwracalny.

                                                    >> Nieorganiczne natomiast można odzyskiwać z rzeczy
                                                    >>zużytych. Najwyżej koszty trochę wzrosną. Problemem mogą być energia z paliw
                                                    >>kopalnych, ale z tym człowiek sobie poradzi.

                                                    Poradzi sobie (czego mu również życzę), albo i nie poradzi. Na wszelki wypadek
                                                    warto by było go trochę przypilnować.

                                                    >Obyś się mylił. I wydaje mi się, że właśnie tak będzie. :-)

                                                    W każdym razie warto wziąć pod uwagę oba warianty.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 05.01.09, 17:15
                                                    pesel3 napisał:

                                                    > :D to wydaje się być ostrym przepisem. Tylko kot i tak nie może się > poskarżyć :)

                                                    Kot nie, ale już sąsiad-delator może donieść, że właściciel wyjechał i zostawił
                                                    kota na cały dzień bez głaskania.

                                                    > To, co mówisz brzmi co najmniej groteskowo:) A jak to sobie
                                                    > wyobrażają?:) Kodeks karny, cywilny dla zwierząt?:) Jesteś pewien, > że tacy
                                                    ludzie rzeczywiście istnieją?:)

                                                    A i owszem. Brzmi to groteskowo. Nie wiem, jak sobie to wyobrażają. Na razie
                                                    wysmażyli gniot pn. "powszechna deklaracja praw zwierząt". Co będzie dalej,
                                                    zobaczymy.

                                                    > Pustą deklaracją nazywasz to, że zwierzętom należy się ochrona,
                                                    > poszanowanie i opieka? A moim zdaniem to jest esencja
                                                    > humanitarnego stosunku człowieka do zwierząt.

                                                    Owszem, jest to pusta deklaracja, ponieważ nie pociąga za sobą żadnych skutków
                                                    prawnych. W szczególności stwierdzenie, że "zwierzę nie jest rzeczą". Pociesznie
                                                    brzmi ono zwłaszcza w zestawieniu z ust.2 tegoż samego artykułu, którego sens
                                                    prawny jest już jak najbardziej jasny. Deklaracja ta, włączona bez sensu do
                                                    ustawy w wyniku nacisków organizacji pro-zwierzęcych, mogłaby się znaleźć co
                                                    najwyżej w tekście uzasadnienia do projektu.

                                                    > To nie są poglądy (których raczej postępowość nie jest cechą
                                                    > dyskwalifikującą) jednego księdza, tylko swoisty manifest
                                                    > wyznaniowy członków konferencji Żydów i chrześcijan z konferencji
                                                    > w Halling Hoog w 1982 roku. Podejrzewam, że Pan Bóg
                                                    > pobłogosławiłby swoje dzieci, które wzywają do poszanowania owoców
                                                    > Jego stworzenia a, być może nadmierną, śmiałość w zapożyczeniach
                                                    > terminologii biblijnej, wybaczył.

                                                    Nie wiem, czy by wybaczył, bo skądinąd wiadomo, że nie patrzy zbyt łaskawym
                                                    okiem na tych, którzy cokolwiek do jego przekazu dodają, albo ujmują.

                                                    > To jak, według Ciebie, oddychał człowiek rozumny przed 4
                                                    > miliardami lat, kiedy atmosfera ziemska składała się z amoniaku,
                                                    > pary wodnej, dwutlenku węgla i azotu?

                                                    Po pierwsze - kto twierdzi, że 4 miliardy lat temu w ogóle istniał jakiś
                                                    człowiek? Po drugie - skąd wiadomo, jaki był skład atmosfery przed 4 miliardami
                                                    lat? Z pobożnych życzeń wyznawców ewolucji?

                                                    > O ile właściwie ten charakter narzędzia rozpoznajemy.

                                                    Nietrudno go rozpoznać, jeśli jest się nań przygotowanym.

                                                    > Mające już miejsce gwałtowne ocieplenie klimatu może spowodować w
                                                    > dłuższej perspektywie katastrofalne skutki ekonomiczne i
                                                    > polityczne (o ekologicznych nie wspominając).

                                                    Ocieplenie klimatu sprzyja rozwojowi gospodarczemu, na co mamy świadectwa z
                                                    przeszłości, w której okresy ocieplania i oziębiania się klimatu już
                                                    występowały. Świadczy o tym pośrednio także postawa ekologistów, którzy są
                                                    zarazem zwolennikami "walki z globalnym ociepleniem" i z cywilizacją
                                                    przemysłową. Gdyby ocieplenie naprawdę zagrażało gospodarce, to oczekiwaliby go
                                                    z radością i sprzeciwiali się jakiejkolwiek walce z nim.
                                                    Walka z globalnym ociepleniem to tylko i wyłącznie pretekst do obrabowania
                                                    podatników o ogromnych pieniędzy. Przy pomocy usłużnych mediów i
                                                    sprostytuowanych naukowców manipuluje się społeczeństwem i powoduje jego regres
                                                    do czasów barbarzyńskich, kiedy to zjawiska naturalne budziły w nim zabobonny lęk.

                                                    > Wedle mojej wiedzy dwutlenek węgla jest gazem cieplarnianym, więc
                                                    > jego nadmiar w atmosferze prowadzi do niezwykle szkodliwego
                                                    > wzrostu średniej temperatury na Ziemi.

                                                    Dwutlenek węgla odpowiada za kilka procent całego efektu cieplarnianego, a
                                                    emisja przez człowieka to też zaledwie kilka procent jego całkowitej emisji ze
                                                    wszystkich źródeł. Najważniejszym gazem cieplarnianym jest para wodna, a nie
                                                    CO2. W historii Ziemi zawartość CO2 w atmosferze bywała już znacznie wyższa,
                                                    wyższe też bywały i to znacznie średnie temperatury. Wbrew strachom ekologistów,
                                                    nie ma w tym niczego szkodliwego.

                                                    > Za wzrost stężenia tego gazu w ostatnich latach odpowiedzialny jest
                                                    > człowiek (między innymi poprzez ograniczanie liczebności
                                                    > odżywiających się COO roślin zielonych).

                                                    To mit. Głównym absorberem dwutlenku węgla nie są rośliny lądowe, tylko glony w
                                                    oceanach. Wzrost temperatury i dostępności CO2 powoduje zresztą wzmożony wzrost
                                                    roślinności. To dobrze, że jest go więcej w powietrzu. Będziemy mieć lepsze plony.

                                                    > Ja wolałbym chyba na ich miejscu zostać w Afryce.

                                                    I byłby to Twój największy życiowy błąd.

                                                    > Nawet jeśli tak jest, to dzisiaj możemy swoją władzę wybierać
                                                    > (Murzyni żadnego wpływu na swój los nie mieli).

                                                    To następne mity. Po pierwsze - nie ma żadnego pozytywnego przełożenia między
                                                    wpływem Murzynów na władzę a ich dobrobytem. Po drugie - tylko Ci się wydaje, że
                                                    możesz wybierać. Przytłaczająca część społeczeństwa "wybiera" tych, na których
                                                    kazano im głosować w telewizji i gazetach.

                                                    > Nie w pełni. Mnóstwo gatunków roślin i zwierząt ginie codziennie w
                                                    > sposób nieodwracalny.

                                                    A niech sobie giną. Widać są nieprzystosowane. Robią miejsce innym - lepiej
                                                    przystosowanym. Historia Ziemi to historia gatunków, które wyginęły. Jako
                                                    wyznawca ewolucji powinieneś się z tego cieszyć, a nie martwić.

                                                    > Poradzi sobie (czego mu również życzę), albo i nie poradzi. Na
                                                    > wszelki wypadek warto by było go trochę przypilnować.

                                                    Na wszelki wypadek należałoby w takim razie pilnować ekologistów. Żeby nie
                                                    przeszkadzali mu w poradzeniu sobie.

                                                    > W każdym razie warto wziąć pod uwagę oba warianty.

                                                    Biorąc oba pod uwagę, tak czy owak dochodzi się do jednej konkluzji: trzeba czas
                                                    i siły wykorzystywać na rozwój, a nie trwonić je na działania szkodzące rozwojowi.
                                                  • pesel3 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 12.01.09, 22:36
                                                    Zamierzam oczywiście odpowiedzieć na ten post, a ponieważ obecnie mam niestety
                                                    bardzo dużo pracy, stąd tak jaskrawo widoczna zwłoka w uczynieniu tego.
            • goblin.girl Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 02.12.08, 10:59
              uważam, ze jeżeli decydujemy sie na zabijanie zwierząt, powinno się to odbywac
              przy minimum marnotrawstwa.
              nosze buty i pasek ze skóry, nie mam nic przeciwko, jeśli ktoś chce nosić
              kożuchy ze skóry swińskiej czy cielęcej, bo i tak sa to zwierzęta hodowane na
              mięso, wykorzystanie produktów powstajacych przy produkcji mięsa, czyli skór,
              jest ok. Ale hodowanie zwierząt tylko w celu produkcji futer nie podoba mi się;
              owszem, w jednym i drugim przypadku chodzi o zaspokajanie potrzeb, ale są
              potrzeby bardziej elementarne i potrzeby wynikajace z próżnosci, a upieranie sie
              przy naturalnych futerkach za takowe uważam. Chyba, ze zwolennicy futer zaczną
              zjadać zwierzątka futerkowe, ale jakoś nie mają ochoty. Dla mnie jest to
              równorzędne z zabijaniem zwierząt wyłacznie na trofea myśliwskie - i nie widzę
              większej róznicy miedzy zabiciem medalowego byka a zabraniem z wody medalowego
              szczupaka, po to, zeby powiesić sobie wyprawiony łeb na ścianie, tylko dla
              zaspokojenia własnej próżnosci.
              No i nie ulega wątpliwosci, ze fermy futerkowe są źródlem zanieczyszczeń i syfu;
              akurat rządy państw, które zakazują takich inwestycji na swoim terytorium nie
              robią tego dla swego widzimisię ani z politycznej poprawnosci, a że wiadomo, że
              Polacy z zapałem powtórzą błedy, które panstwa zachodnie przerobiły już
              kilkanaście lat temu, więc fermy zakłada sie u nas. Do tego zwierzęta
              wydostajace sie z ferm aklimatyzują się w środowisku naturalnym, a skutki są
              różne, łacznie z konkurencją i wypieraniem rodzimych gatunków - o tym się mogę
              wypowiadać jako ekolog, który nie chadza na happeningi, ale ekologią w sensie
              dziedziny nauki zajmuje sie od lat.
              • goblin.girl Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 02.12.08, 11:01
                a jeśli chodzi o temperatury zimowe usprawiedliwiające noszenie ciepłych okryć -
                mieszkam teraz w wielkopolsce i z utęsknieniem oczekuję na temperatury, które
                skłonią do noszenia czegoś więcej niz zwykła kurtka na cienką bawełnianą bluzkę :)
              • misiu-1 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 02.12.08, 11:55
                goblin.girl napisała:

                > uważam, ze jeżeli decydujemy sie na zabijanie zwierząt, powinno się
                > to odbywac przy minimum marnotrawstwa.

                O to możesz być spokojna. Jeśli tylko przepisy nie wymuszają w którymś miejscu
                marnotrawstwa, to przedsiębiorcy starannie zadbają, żeby go nie było. To leży w
                ich interesie. Tusze zwierząt futerkowych są przerabiane na karmę dla zwierząt.

                > Ale hodowanie zwierząt tylko w celu produkcji futer nie podoba mi
                > się; owszem, w jednym i drugim przypadku chodzi o zaspokajanie
                > potrzeb, ale są potrzeby bardziej elementarne i potrzeby wynikajace
                > z próżnosci, a upieranie sie przy naturalnych futerkach za takowe
                > uważam.

                Nie można zaakceptować takiego rozumowania, bo za chwilę pojawi się ktoś, kto
                będzie oceniał Twoje potrzeby i np. jedzenie owoców egzotycznych albo posiadanie
                komputera czy telewizora uzna za szkodliwą dla środowiska próżność.

                > No i nie ulega wątpliwosci, ze fermy futerkowe są źródlem
                > zanieczyszczeń i syfu;

                Znacznie mniejszych i łatwiejszych do zagospodarowania przez środowisko, niż
                produkcja materiałów syntetycznych.

                > akurat rządy państw, które zakazują takich inwestycji na swoim
                > terytorium nie robią tego dla swego widzimisię ani z politycznej
                > poprawnosci

                A właśnie, że tak - robią to dla widzimisię i z politycznej poprawności. Wobec
                milczenia lub krótkowzrocznej obojętności większości, głośna i agresywna
                mniejszość przeforsowuje swoje żądania.

                > Polacy z zapałem powtórzą błedy, które panstwa zachodnie przerobiły
                > już kilkanaście lat temu, więc fermy zakłada sie u nas.

                Jest dokładnie odwrotnie - to państwa zachodniej Europy powtarzają błędy, które
                my przerabialiśmy przez całe lata - wprowadzają coraz więcej socjalizmu i
                zamordyzmu.

                > Do tego zwierzęta wydostajace sie z ferm aklimatyzują się w
                > środowisku naturalnym, a skutki są różne, łacznie z konkurencją i
                > wypieraniem rodzimych gatunków

                Dlatego też należy walczyć ze szkodnikami z ruchów animalistycznych, zajmującymi
                się m.in. "uwalnianiem" zwierząt z klatek.
        • j-50 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 02.12.08, 17:43
          Mnie się nigdyn futer nie odechce. Bo one są piękne, są milutkie, są
          one po prostu marzeniem. Są czymś, za co każdy facet da sobie obciąć
          marudną żonę.
    • magdalaena1977 Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy 02.12.08, 00:51
      Jestem głęboko zniesmaczona zachowaniem w tym wątku osób, które mienią się
      "obrońcami zwierząt".
      Piszecie jako goście na forum gazety, nawet się nie zalogujecie, żeby nie można
      było przypisać Waszych wypowiedzi do konkretnej forumowej osobowości.
      Dzięki tej anonimowości, czujecie się bezkarni, nie zważacie na słowa -
      potraficie tylko epatować słowną agresją.
      Nie jesteście w stanie podjąć dyskusji, czy przytoczyć merytorycznych argumentów
      na poparcie swoich tez.
      Generalnie zachowujecie się nie jak "obrońcy zwierząt" tylko jak "wrogowie ludzi
      w futrach", a do takiej społeczności nie mam najmniejszej ochoty należeć. Po tym
      wątku tym bardziej.

      Jak dla mnie EOT
      • Gość: niezalogowany Re: Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.08, 03:55
        A może to twoja forumowa (i nie tylko) osobowość prowokuje do takich zachowań?
      • Gość: GQ Magda, Misiu... IP: *.adsl.inetia.pl 02.12.08, 17:06
        wy jakieś bliźniaki, czy jak?
        Najmądrzejsi, głusi na argumenty i ciskający gromy... śledzę Wasze wypowiedzi i
        polemikę z nimi i stwierdzam jedno --> jesteście faktycznie jak z kamienia -->
        niewzruszalni i bez uczuć...

        Przecież Wy nawet nie próbujecie polemizować, tylko oczerniacie wszystkich,
        którzy nie chcą przyznać, że noszenie futer jest git i jest ich w sklepach za
        mało! Żal żal żal - szczególnie jak sobie pomyślę, że swoje dzieci wychowacie
        właśnie w takim duchu... a potem tylko się dziwić, że w tym kraju nigdy nie
        było, nie jest i nie będzie normalnie...
        • misiu-1 Re: Magda, Misiu... 02.12.08, 17:55
          Oczekujesz, że ktoś będzie polemizował z Twoimi wyssanymi z palca zarzutami?
      • j-50 Re: Magda - nie ma obrońców zwierząt 02.12.08, 17:38
        Tak jak nie ma obrońców kobit. Tzn. - każdy by chciał zrąbać, ale
        nie zawsze można, bo nie zawsze jest powstaniec. Ale jak jest - to
        radość jest obopólna. A przecież wtedy chodzi tylko o futro!
    • Gość: Dzem Ale to było chodzenie po go IP: *.chello.pl 02.12.08, 07:53
      a nie na go.
    • lava71 ekologiści !!! 02.12.08, 10:22
      Nie ekolodzy tylko ekologiści. Nie należy mylić pojęć.
      Ekolog to człowiek z tytułem naukowym a ekologista to taki bojówkarz.
    • Gość: macrac1068 Ale prowizorka:) IP: 193.200.215.* 02.12.08, 10:43
      To prowizorka ,a nie jakaś manifestacja. NIe ma to jak piękna
      kobieta w pięknym futrze. Żaden polar, ortalion lub inny jeans tego
      nie zastąpi.
      • Gość: Setka Re: Ale prowizozorka-piękna kobieta? IP: *.aster.pl 02.12.08, 12:04
        piękna kobiety nie podkreśla futro, tylko jej naturalne walory, chyba że ma
        wyjątkowe kompleksy i stara się jakoś ich pozbawić, a noszenie futra to po
        prostu próżność i zazdrość.
        Uważam że da się podkreślić własne korzyści, którymi zostałyśmy obdarowane i to
        z własną skórą, bez zakładania na siebie cudzej. Trzeba mieć trochę gustu i
        umiejętnie go wykorzystać, codziennie widzę mnóstwo pięknych kobiet i wcale nie
        muszą nosić futra, żeby podkreślić swojej urody i tak zwracają uwagę na siebie.
        • misiu-1 Re: Ale prowizozorka-piękna kobieta? 02.12.08, 14:36
          Gość portalu: Setka napisał(a):

          > piękna kobiety nie podkreśla futro, tylko jej naturalne walory,
          > chyba że ma wyjątkowe kompleksy i stara się jakoś ich pozbawić,

          Piękno kobiety podkreśla każdy elegancki strój, w futro w szczególności. Kto
          tego nie dostrzega, tego po prostu ideologia zaślepia.

          > a noszenie futra to po prostu próżność i zazdrość.

          Mylisz się. Zazdrość to nie noszenie, tylko protestowanie z powodu noszenia futra.

          > Uważam że da się podkreślić własne korzyści, którymi zostałyśmy
          > obdarowane i to z własną skórą, bez zakładania na siebie cudzej.

          Da się też chodzić w trampkach albo tenisówkach bez zakładania na siebie
          świńskiej skóry. Co z tego, skoro w skórze ktoś czuje się lepiej? A futro jest
          właśnie jedną z tych korzyści, którymi kobiety bywają obdarowywane. :-)

          > Trzeba mieć trochę gustu i umiejętnie go wykorzystać, codziennie
          > widzę mnóstwo pięknych kobiet i wcale nie muszą nosić futra, żeby
          > podkreślić swojej urody i tak zwracają uwagę na siebie.

          De gustibus non est disputandum. Twój gust nie jest powszechnie obowiązujący.
          • Gość: Ais Re: Ale prowizozorka-piękna kobieta? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.08, 02:45
            Przykro mi to mowic, ale kobiety w wieku do 40stu lat noszące futro to dla mnie
            synonim kobiet lekkiego obyczaju.

            Cieple futerko, pod spodem najlepiej od razu bielizna - zeby nie zmarznac,
            facetom sie podoba i chodzi tylko o seks.

            Misiu-1 - moze chlopczyku tez zalozysz futerko? Będziesz wtedy piekny, a i
            cieplo bedzie, wystarczy cienka bluzeczke zalozyc.

            Biedne, zalosne z was ofiary mody i seksu.

            • misiu-1 Re: Ale prowizozorka-piękna kobieta? 03.12.08, 09:31
              Gość portalu: Ais napisał(a):

              > Przykro mi to mowic, ale kobiety w wieku do 40stu lat noszące futro
              > to dla mnie synonim kobiet lekkiego obyczaju.
              > Cieple futerko, pod spodem najlepiej od razu bielizna - zeby nie
              > zmarznac, facetom sie podoba i chodzi tylko o seks.

              Ty za to wolisz grube reformy i moherowy beret, a seks kojarzy ci się tylko z
              prostytucją?

              > Misiu-1 - moze chlopczyku tez zalozysz futerko? Będziesz wtedy
              > piekny, a i cieplo bedzie, wystarczy cienka bluzeczke zalozyc.

              Chłopcom futerko nie pasuje. Wymyśl coś mądrzejszego.

              > Biedne, zalosne z was ofiary mody i seksu.

              Lepiej już być biedną, żałosną ofiarą mody i seksu, niż jeszcze biedniejszą i
              żałośniejszą ofiarą animalistycznej indoktrynacji. :-)
        • j-50 Re: Ale prowizozorka-piękna kobieta? 02.12.08, 16:44
          No właśnie w tych naturalnych walorach jest jej własne futro!
    • and_nowak Wszystkie zwierzęta są równe, ale futerkowe... 02.12.08, 11:54
      To mordercy zwierząt! Mieli buty ze SKÓRY

      Widziałem na filmie: wielu z nich miało skórzane buty!
      Być może niektórzy z nich jedzą mięso!
      Nie sądzę, aby w/w mięso i skóra pochodziła ze zwierzaków, które same zdechły...

      Oczywiście zwierzęta futerkowe są ładne i "medialne", kto by tam chciał stawać w
      obronie świni...

      Tak się jednak składa, że wszystkie zwierzęta są równe ;-)))
      Dlaczego los hodowanej na zabicie nutrii ma mnie bardziej obchodzić od losu
      świni, kury, czy krowy?
      Jedne zwierzaki kończą w moim garnku, inne na nogach, a jeszcze inne na plecach.
      Taki lajf.
      • Gość: Setka Re: Wszystkie zwierzęta są równe, ale futerkowe.. IP: *.aster.pl 02.12.08, 12:12

        happening był przeciwko zabijaniu zwierząt na futra. Czyli zabicie zwierzaka
        zdarcie z niego skóry i wyrzucenie reszty! Świnie, krowy hoduje się dla mięsa a
        skóra pozostaje w wyniku obróbki mięsa, dlatego jest wykorzystywana dalej! Chyba
        że słyszałeś o tym żeby zabić krowę dla skóry i wyrzucić mięso bo jest nie
        przydatne,raczej nie! zabijanie nutrii, norek, lisów jest o tyle brutalne ze
        mieso nie jest nikomu przydatne, kto bedzie jadł mieso z lisa???
        • and_nowak Nie wiesz, czy tylko udajesz ? 02.12.08, 12:55
          Gość portalu: Setka napisał(a):
          > happening był przeciwko zabijaniu zwierząt na futra.
          > Czyli zabicie zwierzaka zdarcie z niego skóry i wyrzucenie reszty!

          1. Zabicie zwierzęcia dla "więcej niż samego futra" nie jest bardziej
          humanitarne, a zwierzakowi na pewno nie zrobi różnicy.

          2. WCALE TAK NIE JEST! ANI GRAM MIĘSA SIĘ NIE MARNUJE!
          Wszystko idzie w mączki paszowe, albo do puszek z napisem "Pedigree dla twojego
          kochanego pupila". Bo karma dla zwierzaków nie powstaje w fabryce z powietrza.
          I teraz już wiesz, kto je mięso z lisa.
          Dodam, że przetwarza się nawet PADLINĘ, np. zdechłą krowę, świnię, itd. W Polsce
          za komuny był Bakutil, a teraz jest cały przemysł.

          Tak więc argument, że futerko zabieramy, a resztę wyrzucamy jest zwyczajnie
          NIEPRAWDZIWY.
          Aha, mięsco królika możesz kupić w sklepie, kiełbasy z nutrii też.
        • dorsai68 Wydaje się, że niewiele wiesz... albo rżniesz ;-) 02.12.08, 14:16
          Owsze, futerkowe są hodowane na futra. Przede wszystkim na futra, bo mięso się nie marnuje. Karma dla psów - mówi ci to coś.

          Również część krów hodowana jest praktycznie tylko dla skór. Robi się z niej tapicerki do części luksusowych limuzyn. Bydło takie karmione jest specyficzną karmą, która ma zagwarantować jakość skór właśnie, ale niekoniecznie przyrost tkanki mięśniowej czy tłuszczowej, która jakości skór może wręcz zaszkodzić.
        • j-50 Re: Wszystkie zwierzęta są równe, ale futerkowe.. 02.12.08, 16:48
          Od zawsze powiadam, że dama z futrem jest najpiękniejsza. Dlatego
          polizuję, powąchuję, pomacuję i popieprzam.
          • j-50 Re: Wszystkie zwierzęta są równe, ale futerkowe.. 02.12.08, 16:49
            Właśnie to futerko!
        • j-50 Re: Tak - masz zupełną rację 02.12.08, 17:09
          Człowiek deklaruje się jako zwierzę wwzzystkożerne. Dlatego też żre
          mięso. Mięso jest zwykle obrośnięte fotrem. Zatem niewykorzystanie
          tego futra jest zwykłym marnotrawstwem. Niemniej jednak istnieje
          rynek na futra, na kość słoniową, a nawet na afrodyzjaki z różnych
          części zwierząt. Dlatego zasadnym jest uciąć ten rynek.
          Ja ciebie coś zabałakam. Wyimainuj sobie, że twoje futro międzynożne
          jest atrakcją niebywałą (bo tak właśnie jest). Zatem powstaje rynek
          dla takich futer i będzie się ciebie obdzierać z twojego futra. Ty
          byś oczywiście wolała, aby to futro zupełnie inaczej "pracowało" -
          ale do gadania nic nie masz. Możesz sobie tylko zagdakać - ale futro
          dawaj! Mniam, mniam!
        • j-50 Re: Wszystkie zwierzęta są równe, ale futerkowe.. 02.12.08, 17:34
          Wszystkie kobity są też futerkowe. Bez swojego futerka byłyby
          szambem. Z kolei faceci lubią rąbać te futerka. No i są z tego
          powodu... zbrodniarzami.
          Sztaudynger powiadał: "I w to pirze póki świrze, i w te wąchy za
          pieniąchy!". A z kolei Mistrz Konfucjusz zapodał: "Jeżeli
          naprzeciwko klasztoru męskiego jest klasztor żeński - to nie ma w
          tym nic złego. Ale może być!".
    • Gość: abs Ekologiczny ubiór twórców "happeningu". IP: *.mi.gov.pl 02.12.08, 15:22
      Jakoś nie zauważyłem żeby to co mieli na sobie uczestnicy tego
      wydarzenia było wytworzone z materiałów ekologicznych, naturalnych,
      ulegających szybkiej biodegradacji lub farbowanych w mniej trujący
      sposób. Wszyscy mieli na sobie to co noszą wszyscy. Poza tym
      widziałem skórzane buty (chodź to może tzw. skóra ekologiczna :):) )
      itp. Poza tym powalał entuzjazm uczestników, zachowywali się jakby
      wcale nie byli przekonani do tego co robią, ale zrzućmy to na
      nieprzychylną występom na powietrzu aurę. Produkcja futer ze skór
      zwierząt to zwyczaj barbarzyński a naszych czasach, kiedy mamy pod
      dostatkiem innych ciepłych materiałów na odzież, ale ten happening
      niekoniecznie był udany.
      • j-50 Re: Ekologiczny ubiór twórców "happeningu". 02.12.08, 16:40
        Ekologicznie to one sobie mogły zażyć coś na porost kudłów. Nawet
        jakby im wyrosły po kolana - to przecież są fascynaci takich
        kudełków.
        Fascynaci są zawsze. To dlatego istnieje stary kawał o fartuszku
        hotentockim: "Wargi po piersi, piersi po wargi, wargi po kolana".
      • Gość: guido_contini Re: Ekologiczny ubiór twórców "happeningu". IP: *.cust.tele2.se 02.12.08, 17:10

        Problemow w rzeczowej dyskusji jest kilka. Pierwszym jest fakt
        zauwazony przez lava71, ze protestujacy i szowinistycznie tutaj
        piszacy nie sa ekologami a eko-ligistami (eko-huligani). Ekolog to
        człowiek z tytułem naukowym a eko-ligista to taki bojówkarz. - Brawo

        Natomiast Iwona Kossowska odwoluje sie do moralnosci , sama
        zabierajac tutaj glos, pisze nie prawde.

        W krajach Unii jest dozwolona hodowla zwierzat futerkowych.
        Natomiast podniesione zostaly wymogii hodowli, ktore gwarantuja tym
        zwierzetom bardzo wysoki standart istnienia, co tez wplynelo na
        podniesienie kosztow. Innym aspektem waznym dla srodowiska i
        czlowieka jest odleglosc farm od skupisk ludzkich, stad w krajach
        tak gesto zaludnionych jak np Holandia, poprostu nie ma na to
        miejsca.
        Natomiast apropo zakazow, to Unia obecnie zrobilala najwazniejszy
        krok w ochronie zwierzat futerkowych, wprowadzajac zakaz importu
        futer oraz odziezy posiadajacych elementy futrzane z kotow i psow,
        glownie z Azji. Polecam bokjowkarzom zabierajacym tutaj glos,
        podroz do Chin, gdzie sie obdziera psy zywcem ze skory, albo
        Thailandii gdzie wiesza sie koty w specjalny sposob zeby dusily sie
        pomalu, a to wszystko dla podwyzszenia jakosci skory. Dwoch
        dziennikarzy z Niemiec przed kilku laty pod pretekstem kupienia skor
        z ukrycia sfilmowali ten proceder.
        W ramach Unii, byc moze jeszcze nie w Polsce ale wkrotce na pewno
        tez, nikt nie zabija w bestialski sposob zwierzat futerkowych. Jest
        to proces bardzo kontrolowany, bardziej humanitarny anizeli uboj
        bydla w rzezniach, nie wspominajac o transporcie zwierzat na uboj.
        Nastepnie kontrolowana jest przez inspekcje chemiczne, produkcja
        skor, gdzie podstawowym odczynnikiem chemicznym jest sol kamienna.

        Niestety takie akcje, to jest to nagonka na ludzi, ktorzy czy to z
        estetycznych powodow kupuja futra, czy tez dla zademnostrowania
        swojego statusu. Poniewaz futro jest droga czescia garderoby, na
        ktora nie wszyscy sobie moga pozwolic, stad ta zawisc.
        Owszem sa rowniez piekne ubrania z welny S czy tez cieple plaszcze z
        kaszmiru i wcale nie sa duzo tansze od futer. Nie wiem czy tutaj
        tak zaciekle walczacy pseudoekolodzy zdaja sobie sprawe, jak cierpia
        owce w Australii kiedy sa nacinane w kroczu w celu uzyskania
        latwosci dojscia do runa. Na pewno tez nie sa swiadomi w jakich
        warunkach pracuja dzieci i kobiety w krajach Azji, gdzie dzisiaj
        glownie produkuje sie ekologiczna welne i ubrania z bawelny.
        Gdy przejdziemy na temat tworzyw sztucznych, to zwrocono juz tutaj
        uwage na:" Ropa naftowa > przewóz > przerób i frakcjonowanie >
        zakład prod. tworzyw sztucznych > szwalnia > sklep > śmietnik i
        zaleganie 1000 lat w środowisku."
        Najbardziej nieekologiczna jest odziez z tworzyw sztucznych i caly
        niewolniczy system zwiazany z jej produkacja.

        Zeby protestowac to trzeba miec wiedze o argumentach, a nie kierowac
        sie zawiscia i rewanzem za wlasne niudacznictwo.

        • iwona.kossowska Re: Ekologiczny ubiór twórców "happeningu". 03.12.08, 02:51

          Mianowicie prosze mi podać, co do ktorych krajow podalam nieprawdziwe informacje
          ? :)

          Prosze o odpowiedz wraz z linkami do odpowiednich aktow prawnych ( w jezykach
          ojczystych).

          Skoro ja zadalam sobie trud korespondencji z odpowiednimi wladzami krajow
          unijnych i przewertowanie baz danych aktow prawnych, w jezykach angielskim,
          niemieckim i włoskim - oczekuję konkretnych linków, a nie bicia piany i jawnego
          KŁAMSTWA!



          • Gość: guido_contini Re: Ekologiczny ubiór twórców "happeningu". IP: *.cust.tele2.se 03.12.08, 12:26
            Bicie piany to robisz Ty iwonna.kossowska.
            Zaostrzone warunki nie oznaczaja zakazu, nalezy zatem czytac ze
            zrozumieniem, a nie powielac wlasna prawde, ktora jest nieprawda.
            Jezeli zadalas sobie tyle trudu, zeby dysponowac informacja o
            zakazie hodowli, prosze bardzo, to przedstaw cala dokumentacje
            i udowodnij, ze piszesz prawde. Podalas wiele panstw np Szwecje.
            Ciekawy tez jestem u jakich odpowiednich wladz uzyskalas te
            informacje. Prosze podaj nazwe.

            www.dn.se/DNet/jsp/polopoly.jsp?d=1042&a=550791&rss=1400
            Prosze bardzo link o tym jak Francja poddala pod watpliwosc
            zaostrzone reguly hodowli norek.

            www.riksdagen.se/webbnav/index.aspx?nid=3322&rm=2005/06&bet=MJU26
            Prosze bardzo nastepny link o propozycji Szwecji do wprowadzenia
            jednakowego przepisu dla calej Unii o hodowli zwierzat futerkowych.
            Niestety zaostrzone przepisy w tym zapisie nie zostaly
            zaakceptowane przez pozostale kraje unijne i uznane za zbyt
            regorystyczne.
            • iwona.kossowska Re: Ekologiczny ubiór twórców "happeningu". 03.12.08, 22:08
              Rozumiem, ze zakazy nagle przestaly obowiazywac w Wielkiej Brytanii, Holandii i
              Austrii, a w Chorwacji przepis o zakazie hodowli skreslono ? :)

              Pozdrawiam nieuka i oszczercę, który się boi podpisac wlasnym imieniem i
              nazwiskiem :)
              • iwona.kossowska Re: Ekologiczny ubiór twórców "happeningu". 03.12.08, 22:13
                No to prosze:

                Austria: Die Haltung von Pelztieren zur Pelzgewinnung ist verboten.
                (Art. 2 paragraf 25 punkt 5 ustawy) Zakaz obowiazuje od 2005.

                www.ris.bka.gv.at/bundesrecht/
                Kurztitel
                Tierschutzgesetz

                Fundstelle
                BGBl. I Nr. 118/2004 zuletzt geändert durch BGBl. I Nr. 54/2007

                Typ
                BG



                §/Artikel/Anlage
                Art. 2 § 25



                Inkrafttretedatum
                20070801



                Außerkrafttretedatum
                99999999

                Abkürzung
                TSchG

                Index
                86/01 Veterinärrecht allgemein

                Text
                Wildtiere

                § 25. (1) Wildtiere, die - etwa im Hinblick auf Klima, Ernährung,
                Bewegungsbedürfnis oder Sozialverhalten - besondere Ansprüche an die
                Haltung stellen, dürfen bei Erfüllung der vorgeschriebenen
                Voraussetzungen nur auf Grund einer binnen zwei Wochen
                vorzunehmenden Anzeige der Wildtierhaltung bei der Behörde gehalten
                werden. In Gehegen, in denen Schalenwild ausschließlich zur
                Fleischgewinnung gehalten wird, darf dieses bei Erfüllung der
                vorgeschriebenen Voraussetzungen ebenfalls nur auf Grund einer
                Anzeige der Wildtierhaltung bei der Behörde gehalten werden. Die
                Anzeige hat den Namen und die Anschrift des Halters, die Art und
                Höchstzahl der gehaltenen Tiere, den Ort der Haltung und weitere
                Angaben zu enthalten, die zur Beurteilung durch die Behörde
                erforderlich sind; das Nähere ist durch Verordnung des
                Bundesministers für Gesundheit, Familie und Jugend, in Bezug auf
                Gehege, in denen Schalenwild ausschließlich zur Fleischgewinnung
                gehalten wird, im Einvernehmen mit dem Bundesminister für Land- und
                Forstwirtschaft, Umwelt und Wasserwirtschaft, zu regeln.
                (2) Einer Anzeige nach Abs. 1 bedürfen nicht:
                1. Einrichtungen, die dem Tierversuchsgesetz, BGBl. Nr. 501/1989,
                unterliegen,
                2. Zoos,
                3. Tierheime,
                4. die Haltung von Tieren im Rahmen gewerblicher Tätigkeiten.
                (3) Der Bundesminister für Gesundheit, Familie und Jugend hat
                durch Verordnung unter Bedachtnahme auf die Zielsetzung und die
                sonstigen Bestimmungen dieses Bundesgesetzes sowie den anerkannten
                Stand der wissenschaftlichen Erkenntnisse
                1. jene Wildtiere zu bezeichnen, die besondere Anforderungen an
                die Haltung stellen und
                2. die Haltung bestimmter Wildtierarten aus Gründen des
                Tierschutzes zu verbieten. Ein solches Verbot gilt nicht für
                Zoos, die über eine Bewilligung gemäß § 26 verfügen, sowie für
                wissenschaftliche Einrichtungen, die ihre Wildtierhaltung gemäß
                Abs. 1 angezeigt haben.
                (4) Für die Haltung von Wildtieren, die keine besonderen
                Anforderungen an Haltung und Pflege stellen, in gewerbsmäßig
                betriebenen Einrichtungen gilt Abs. 1 entsprechend.
                (5) Die Haltung von Pelztieren zur Pelzgewinnung ist verboten.
                • iwona.kossowska Re: Ekologiczny ubiór twórców "happeningu". 03.12.08, 22:15

                  ZJEDNOCZONE KRÓLESTWO

                  Anglia i Walia:
                  tekst aktu: www.opsi.gov.uk/acts/acts2000/pdf/ukpga_20000033_en.pdf
                  wykładnia: www.opsi.gov.uk/ACTS/en2000/2000en33.htm


                  Szkocja:
                  tekst aktu: www.opsi.gov.uk/legislation/scotland/acts2002/20020010.htm
                  wykładnia:
                  www.opsi.gov.uk/legislation/scotland/acts2002/en/aspen_20020010_en_1

                  Irlandia Północna:
                  tekst aktu: www.opsi.gov.uk/si/si2002/20023151.htm
                  wykładnia: www.opsi.gov.uk/si/si2002/02em3151.htm


                  W Anglii i Walii ustawa z 2000r. wprowadza zakaz obowiązujący od 2003r.
                  W Szkocji i Irlandii Północnej ustawy z 2002r. wprowadzają taki sam zakaz.
                  W całym kraju nie ma obecnie ferm zwierząt futerkowych.
                  • iwona.kossowska Re: Ekologiczny ubiór twórców "happeningu". 03.12.08, 22:16
                    CHORWACJA

                    Źródło informacji: www.prijatelji-zivotinja.hr

                    www.prijatelji-zivotinja.hr/index.en.php?id=713

                    www.prijatelji-zivotinja.hr/index.en.php?id=711

                    www.prijatelji-zivotinja.hr/index.en.php?id=528
                    Tekst aktu w jęz. angielskim: www.prijatelji-zivotinja.hr/index.en.php?id=470
                  • iwona.kossowska Re: Ekologiczny ubiór twórców "happeningu". 03.12.08, 22:18
                    HOLANDIA

                    Źródło informacji: www.bontvoordieren.nl/english/

                    Akty prawne:
                    www.bontvoordieren.nl/english/img/Wetsvoorstel_verbod.doc
                    www.bontvoordieren.nl/english/img/Memorandum_of_explanation.doc
                    • guido_contini Re: Ekologiczny ubiór twórców "happeningu". 03.12.08, 23:25
                      Przede wszystkiem jestes osoba o niskiej kulturze osobistej i pelna
                      szowinizmu. Jak zwykle kiedy nie ma sie argumentow merytorycznych
                      przechodzi sie do ataku ublizajac drugim osobom. Poza tym zalaczasz
                      przeterminowane teksty, ktorych znaczenia nie rozumiesz, podobnie
                      jak nie potrafisz czytac ze zrozumieniem po polsku.
                      Unia Europejska w 2006 roku, na wniosek Szwecji z 2005 roku, dala
                      wszystkim krajom czlonkowskim wytyczne w jakich warunkach nalezy
                      hodowac zwierzeta futerkowe i obecnie wszyscy farmerzy ktajow
                      czlonkowskich znajduja sie w fazie przejsciowej do roku 2011.
                      Postawiono tak wysokie wymagania, ze wielu hodowcow bedzie musialo
                      zrezygnowac z dzialalnosci, za co tez otrzymaja rekompensate.
                      To jest moja ostatnia odpowiedz, nie mam cierpliwosci dla oszolomow.
                      Zreszta i tak nie potrafisz zrozumiec co do Ciebie sie pisze.
                      • iwona.kossowska Re: Ekologiczny ubiór twórców "happeningu". 04.12.08, 02:16

                        Bardzo mnie cieszy ten termin i wymagania UE, co nie umniejsza faktu, ze w
                        wymienionych przeze mnie panstwach calkowite zakazy hodowli juz obowiazują i
                        hodowle zostaly zlikwidowane.

                        Nie wierzysz, to zadzwon do ambasady, ja nie mam siły na takich animowych
                        pieniaczy jak ty, w dodatku o niskiej kulturze.
                        • scooby13 Re: Ekologiczny ubiór twórców "happeningu". 04.12.08, 10:48
                          Czytam ta dyspute pomiedzy pania Kosowsska, a jej antagonistami i
                          moge tylko jedno stwierdzic, ze brak kultury i pieniactwo to wlasnie
                          jest pani silna strona, pani Kosowsska. W kulturalnej dyskusji nie
                          ubliza sie przeciwnikowi, a pokazuje sie rzeczowe dowody.
                          Niestety, potwierdzam, ze zalaczone przez pania strony dotycza
                          innych zakazow np zakaz na austriackiej stronie dotyczy zwierzat
                          dzikich, takich jak np wilki.
                          • Gość: jaa Re: Ekologiczny ubiór twórców "happeningu". IP: *.mtm-info.pl 07.12.08, 16:22
                            nie łapie. więc taka norka czy szop nie są zwierzętami "dzikimi"? po co komu
                            wilk? ;/
                          • pesel3 Re: Ekologiczny ubiór twórców "happeningu". 21.12.08, 22:06
                            A kto używał terminu eko-chuliganie (przez h)?
    • j-50 Nie miały futra? 02.12.08, 16:12
      To jak? Wygoliły sobie? A fuj!
    • j-50 Futro to jest to! 02.12.08, 16:21
      Jedna z moich pięknych dam nazywała swe futro "niedźwiedziem". I
      faktycznie - "niedźwiedź" był przepiękny i niedźwiedziowaty. To w
      takim razie te nagie występowały zupełnie bez futra? Aż mi żal tyłek
      ściska! Z kretesem!
    • Gość: Kaczaaa Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.mtm-info.pl 02.12.08, 21:19
      O moj Boze co za ludzie.. skąd możecie wiedzieć że mieli na nogach skórzane
      buty?? nie da się tego stwierdzić po tym filmie.
      Poza tym nawet jeżeli faktycznie jedzą mięso i noszą skórę to jest to w pewnym
      sensie "niezastąpione" bo zadna sztuczna skóra nie ma takich właściwości co
      prawdziwa. a dieta wegetariańska jest bardzo trudna do zbilansowania. także to
      da sie wytłumaczyć, czego nie mozna powiedzieć o noszeniu futra które można
      zastąpić inną alternatywą a skutek będzie identyczny ( no chociaz nie bedzie
      takie "miłe" w dotyku..) i totalna bzdura jest to że mięso z takiego lisa badz
      norki się nie marnuje. firmy wyrabiajace futra nie oddaja tego miesa dla jakiejś
      firmy produkującej karmę dla zwierząt. przeciez nikomu by sie nie chciało tego
      robić. lepiej po prostu wyrzucić bo dla takiego człowieka nie bedzie to juz
      mialo zadnej wartości. poza tym tyyyyyle w takiej fretce mięsa. Pff..
    • Gość: xxx Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: *.sie.vectranet.pl 08.12.08, 12:57
      akcję popieram jak najbardziej, ale wykorzystywanie w niej
      spłoszonych fretek - NIE!
    • Gość: weganin To nie trafia do zwierzojadów. IP: *.opera-mini.net 08.12.08, 18:18
      kiczowaty hepening, do mięsojadów to nie dotrze, tylko do stowarzyszenia i nazwy "empatia" będą mieli uprzedzenie, że nudne hepeningi robi i oszukuje, ... przecież można było zakryć miejsca intymne i było by prawie nago ... chyba się sam zajmę tworzeniem hepeningów na tego typu akcje
      • misiu-1 Re: To nie trafia do zwierzojadów. 09.12.08, 08:33
        Gość portalu: weganin napisał(a):

        > przecież można było zakryć miejsca intymne i było by prawie nago

        Prawie jak Żywiec.
        I tak oszukują, nawet jak się tam które rozbiorą. Bo hasło brzmi "lepiej nago,
        niż w futrze", a nie "prawie nago". Prawie robi dużą różnicę.

    • Gość: atic Chodzili naGO w centrum Warszawy IP: 80.72.40.* 04.01.09, 01:14
      ja bym tam chodził nago, tylko kto mi na to pozwoli w takich miejscach?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka