zielona.ona
19.04.09, 19:10
A miało byc tak fajnie :(
Na "Małą Gruzję" ostrzyłam sobie zęby od dawna. Okazja nadarzyła się w tę
sobotę gdzie wraz z przyjaciółmi (7 os.) udaliśmy się do MG. Z wielkimi
nadziejami, apetytami i optymistycznym nastawieniem.
Początkowo zapowiadało się dobrze - miłe wnętrza, kameralna atmosfera,
nienachalna "ludowa" muzyka, ciekawe pozycje (aczkolwiek niedużo ich) w menu.
Nawet fakt że nie ma pewnych rzeczy (wymienionych w karcie ) - min.
gruzińskiej lemoniady - nie zepsuł nam humorów. Nie ma to nie ma - trudno.
Jedzenie było bardzo smaczne - głównie zamówiliśmy takie pierogi z mięsem i
bulionem oraz placki gruźińskie z serem oraz ogórki z pomidorami po gruzińsku .
To ostatnie niestety kompletnie mi nie smakowało - ale to już nie wina
kucharza a moich gustów kulinarnych (chociaż i cena - 12 zł za parę plasterków
ogórka zielonego , 1 pomidorka, paru skrawków cebuli i 3 płatków pietruszki
wydaję mi się ciut przesadzona - ale to już moje subiektywne zdanie :)).
Do jedzenia naprawdę nie mogę się przyczepić - ale niestety do rachunku jaki
dostaliśmy muszę.
Dlaczego? Bo po prostu zostaliśmy oszukani przez kelnerkę.
Być może nie z premedytacja bo pani która nas obsługiwała była po prostu
półprzytomna. Pomijam że 2 x po wręczeniu nam rachunku , podchodziła do
stolika i dopisywała do rachunku pozycje o których "zapomniała", to jeszcze
policzyła nam o 1 herbatę za dużo (8 zł) i oszukała na winie.
Niestety w większej grupie trochę trudno zapamiętać biesiadującym co kto
zamawiał i w tym momencie człowiek zdaje się na kelnera (bo to jego zadanie) -
że jednak będzie sobie on zapisywał/pamiętał etc. i my - goście restauracji
nie będziemy musieli się wygłupiać z kartka papieru i długopisem i wzajemnie
rozliczać (a niestety musieliśmy to zrobić bo różnica pomiędzy naszymi
zeznaniami a tym co uznała nam podliczyć kelnerka - wynosiła ponad 50 zł!).
Małą sumę zrobiła ta dodatkowa herbata, ale główny przekręt polegał na winie.
Początkowo 4 osoby zamawiały po kieliszku, ale w pewnym momencie kelnerka
postawiła otwartą butelkę na stole (ok rozumiem, bo nie chciało jej się latać
co chwila i nalewać ) - problem w tym ze postawiła butelkę w połowie pustą (bo
wcześniej z tej samej nalała nam do kieliszków) ale na rachunku podliczyła za
równo te 4 kieliszki wina (8,5zł / szt) jak i PEŁNĄ butelkę (ponad 60 zł).
Niestety na nieśmiałe uwagi - bo już sami zgłupieliśmy - zrobiła taaaakie
wieeeeelkie oczy że uznaliśmy ze nie będziemy już dociekać co i kto - trudno.
I po prostu pijące osoby dołożyły nadprogramowe 20 zł do rachunku.
(uznałam ze wykłócać się nie będę - ale nie daruję sobie i opioszę )
A "najlepsze" było na koniec. Po zainkasowani rachunku (+10% haraczu za to że
grupa była 'aż" 7 osobowa) - bo MG pobiera taki "haracz" gdy liczba osób
przekracza 4 (sic!),( inne knajpy raczej maja zwyczaj pow. 10 osób - tak mi
się przynajmniej wydaję, ale trudno) - kelnerka po prostu zniknęła jak
fatamorgana.
Spotkanie sie przedłużało (bo fajnie się gadało i uznalismy ze jednak nie
wychodzimy jeszcze ) i napisze tylko ze przez ponad godzinę 7 osobowa grupa
siedziała o suchym "pysku" i pies z kulawą noga się nami nie zainteresował (a
padały propozycje ze może jeszcze jakiś deser , może coś do picia ).
Niestety "naszej" kelnerki nie była a kelnerka obsługująca stolik obok udawała
głuchą jak próbowaliśmy zwrócić jej uwagę żeby przyjęła od nas zamówienie (lub
poszukała tej "naszej") .
Kuriozum - w wielu knajpach bywałam ale czegoś takiego jeszcze nie spotkałam
!!! (raczej jest odwrotnie bo kelnerzy są zazwyczaj zbyt nachalni w pytaniu
"czy coś jeszcze" ) . A tu przegięcie w drugą stronę. To my goscie biegaliśmy
po 2ch małych salkach i szukaliśmy kelnerki! (normalnie pół tej knajpy można
wynieść bo pies z kulawa nogą się nie interesuje gośćmi i tym co robią i aż
żałujemy że nie zabraliśmy sobie na "pamiątkę" butelki wina , jednej z wielu
jakie stoją na półkach)
W skrócie - obsługa jest FATALNA, /koszmarna/ potwornie niekompetentna,
zagubiona jak dziecko we mgle*** (niepotrzebne skreślić) - aczkolwiek stara
się być miła ( o ile się jej doczekamy i o ile nie symuluje mocno
zaawansowanej ślepoty i głuchoty), nie umie podliczyć rachunku, myli sie i
wprowadza gościa w błąd (nie wnikam czy celowo czy po prostu sama nie ogarnia
tego co przy stole się dzieje i co kto zamawia) jedzenie może i dobre ale ja
więcej w MG nie zawitam.
A szkoda bo mogło by być to fajne miejsce :(:(:(