bbaju
22.02.04, 18:36
Mam problem podobny do problemu króla Barberiusza z opowieści Zajarzyna.
Otóż w szkatułce leżał, od niepamiętnych czasów, prababciny sznur korali.
Pełnił on niejako rodzinną relikwię. Od czasu do czasu wyjmowałam go, by i
oczy nacieszyć i nieco wprowadzić się w stan wspominkowy. Tak też uczyniłam
niedawno i nagle… trach, w ręku pozostała mi zapinka z dyndającymi nitkami a
wszystkie korale posypały się po ziemi. Tak, po ziemi, bo niemądra wybrałam
się na wspominki do ogrodu. Zaraz więc pacnęłam na kolana i wzięłam się za
szukanie. Szło mi to dość sprawnie, sporą garść uzbierałam: 18 czerwonych 71
białych (bo to były biało-czerwone korale). Zaraz, zaraz - przecież
wszystkich było 92. Przeliczyłam jeszcze kilkakrotnie, jeszcze raz
przeszukałam ogród i nic. Wcięło!
W tej chwili doznałam olśnienia, że przecież mogę sobie te trzy dokupić, na
bazarze handlują świecidełkami, koralami też, w każdym rozmiarze i we
wszystkich możliwych kolorach. Już dobrałam rozmiar, białe były, czerwone
też.
I teraz zaczął się prawdziwy problem. Chcę przecież odtworzyć WIERNIE
prababciny sznur, ile mam więc każdych kupić? Zupełnie nie pamiętam, ile było
których.
Ale były:
- kolory symetrycznie rozłożone;
- w porządku, licząc od zapięcia: mc,nb,mc,nb…, a może nb,mc,nb,mc…(przykro,
też nie pamiętam, jaki kolor był przy zapięciu) - mc i nb to odpowiednio
liczba czerwonych i białych korali w pojedynczej grupie;
- żadna grupa kolorów nie zawierała więcej niż 10 koralików.
I teraz prośba do miłych Łamigłówkowiczów o pomoc i odpowiedź na poniższe
pytania:
1. Jakiego koloru mają być owe 3 brakujące korale?
2. Jak nanizać na nitkę (już mam mocną) cały komplet?
Pozdrawiam wszystkich
Baj