cardemon
16.08.02, 23:17
Zapowiadalem juz wczoraj te zagadke. Jest to kolejny ciezki orzech do
zgryzienia, ale skoro na tym forum jest tak wiele tegich umyslow, to mysle,
ze sobie wspolnie jakos z jej rozwiazaniem poradzimy. A oto ona:
100 Wiezniow siedzi w pojedynczych celach w wiezieniu. W tym samym wiezieniu
jest pewien osobny pokoj, nazwijmy go "swietlica", w ktorym znajduje sie
jedna zarowka, poczatkowo wylaczona. Zaden z wiezniow nie moze zobaczyc
swiatla zarowki ze swej celi. Kazdego dnia straznik wiezienny wybiera losowo
jednego wieznia i zaprowadza go do swietlicy, gdzie wiezien moze w zaleznosci
od swej woli wlaczyc lub wylaczyc zarowke. Kazdy wiezien ma mozliwosc zlozyc
w dowolnym dniu oswiadczenie, ze juz kazdy z setki wiezniow odwiedzil
swietlice. Jesli jego oswiadczenie bedzie falszywe (czyli niektorzy
wiezniowie jeszcze nie byli w swietlicy), to wszyscy zostana rozstrzelani.
Ale jesli jego twierdzenie bedzie sluszne i rzeczywiscie kazdy z setki
osadzonych przynajmniej raz goscil juz w swietlicy, to wszyscy zostana
wypuszczeni na wolnosc. Ten ktory oswiadczy wiec, ze wszyscy juz byli w
swietlicy, musi byc tego pewien na 100%.
Wiezniom pozwolono jednego dnia naradzic sie wspolnie, po czym wsadzono ich
do pojedynczych cel, gdzie nie maja juz szans komunikowac sie ze soba i od
jutra zacznie sie wyprowadzanie do swietlicy.
Jaki plan dzialania opracowali wiezniowie? Jaka jest optymalna strategia
pozwalajaca im na wydostanie sie z wiezienia?
Kilka objasnien:
1) Zarowka sie nigdy nie przepali, ani nikt procz wiezniow nie ma prawa
dotykac przelacznika.
2) Zaden z wiezniow nie umrze.
3) W swietlicy nie mozna bazgrac, ani ryc po scianach itp. (poza tym raz na
jakis czas przychodzi ekipa malarzy i wszystko odmalowuje).
4) Nie ma mowy, by zostawic gdzies w swietlicy wlasnego wlosa itp.
(sprzataczka jest bardzo solidna).
To chyba wszystko. Jesli ktos juz ma jakis pierwszy pomysl, jak ruszyc
zagadke z miejsca, to jest bardzo proszony o przedstawienie go.
Zycze powodzenia!
Car de Mon