Dodaj do ulubionych

MALZENSTWO!

IP: *.dip.t-dialin.net 09.03.03, 15:28
MAM 21 LAT,WSPANIALEGO FACETA(22 LATA)I ZA 2 MIESIACE BIERZEMY SLUB.NIE Z
POWODU CIAZY,POPROSTU CHCEMY.IM BLIZEJ TERMINU TYM BARDZIEJ SIE BOJE.TEGO ZE
MOZE NIE SPROSTAM TEMU,ZE BEDE ZLA ZONA,ZE MOZE JESTEM ZA MLODA.ON JEST
ROWNIEZ MLODY ALE CHOLERNIE ODPOWIEDZIALNI I DOJRZALY.KOCHAM GO BARDZO ALE
MAM PEWNE OBAWY.PROSZE O RADY OD MLODYCH MEZATEK.JAK TO JEST PO SLUBIE?I CZY
WIELE SIE ZMIENIA?
Obserwuj wątek
    • Gość: Była młoda mężatka Nie spiesz się... IP: 212.160.131.* 09.03.03, 15:48
      Jeżeli masz jakiekolwiek, najmniejsze choćby obawy - to poczekaj... Lepiej
      odwołać wesele, ślub, gości niż w niedługim czasie przekonać się że to jeszcze
      nie czas. Z moim mężem znaliśmy się 3,5 roku przed ślubem. Ja miałam 21 a on
      22, dobrą, pewną pracę, byliśmy dojrzali no i przede wszystki się baaaardzo
      kochaliśmy. W tej chwili jestem tydzień po rozwodzie... Mój kochany mąż po 2
      latach cudownego małżeństwa doszedł do wniosku, że nie miał kiedy się wyszaleć
      (pomogła mu w tym pewna kobieta). Przez rok czasu czekałam i liczyłam na to że
      mu przejdzie, że wróci... Jednak nie... Myślę, że gdybyśmy się wted nie
      zdecydowali na małżeństwo to dziś albo bylibyśmy razem albo rozstalibyśmy się,
      ale bez tego bagażu doświadczeń. Wiesz, to jest zupełnie inaczej zakochać się w
      kimś mając naście lat i być z tym kimś mając dzieścia lat... Może jeszcze
      później rozwinę tę myśl... Jednak jeżeli masz choćby 1% wątpliwości, to nie
      podejmuj decyzji z którą będziesz musiała żyć całe życie...
      • Gość: KK Re: Nie spiesz się... IP: *.dip.t-dialin.net 09.03.03, 15:59
        ALE JA NIE MAM WATPLIWOSCI CO DO WYBORU PARTNERA,WIEM ZE TO Z NIM CHCE BYC JUZ
        ZAWSZE.WIELE RAZY ROZMAWIALAM Z NIM O TYM CO BEDZIE JAK ON ZA KILKA LAT BEDZIE
        CHCIAL SIE WYSZALEC.ON JEST PRZEKONANY ZE TAK NIE BEDZIE.W 100% JESTEM PEWNA
        ZE TO ON MA BYC MOIM MEZEM,ALE NIE WIEM CZY BEDE DOBRA ZONA.NIE CHCIALA BYM
        ZEBY PO SLUBIE COS SIE ZMIENILO.
        • tse-tse Re: Nie spiesz się... 09.03.03, 21:15
          Gość portalu: KK napisał(a):

          > ALE JA NIE MAM WATPLIWOSCI CO DO WYBORU PARTNERA,WIEM ZE TO Z NIM CHCE BYC
          JUZ
          > ZAWSZE.WIELE RAZY ROZMAWIALAM Z NIM O TYM CO BEDZIE JAK ON ZA KILKA LAT
          BEDZIE
          > CHCIAL SIE WYSZALEC.ON JEST PRZEKONANY ZE TAK NIE BEDZIE.W 100% JESTEM PEWNA
          > ZE TO ON MA BYC MOIM MEZEM,ALE NIE WIEM CZY BEDE DOBRA ZONA.NIE CHCIALA BYM
          > ZEBY PO SLUBIE COS SIE ZMIENILO.



          nie krzycz tak, bo uszy puchna!!!!!
        • Gość: lena Re: Nie spiesz się... IP: *.demo.pl 10.03.03, 11:58
          oni zawsze mowia ze nie beda sie chcieli wyszalec i to TY jestes ta jedyna, i
          nigdy sie to nie zmieni. w rzeczywistosci pozniej wyglada to bardzo roznie.
          poza tym co to znaczy byc dobra zona? prac, sprzatac, nosic na rekach, glaskac
          po glowce i bezustannie dowartosciowywac?
    • Gość: rybka1203 Re: MALZENSTWO! IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl 15.03.03, 20:02
      Rozumiem Was w pelni. Moj partner i ja mamy po 19 lat...tak wiem, niektore z
      was naskocza na mnie, ze taka mloda itp itd...Kochamy sie niesamowicie, z
      checia pobralibysmy sie...no ale jaki sens ma malzenstwo utrzymywane przez
      rodzicow? Dlatego postanowilismy zaczekac..jak dlugo...tyle ile wytrzymamy:) W
      maju zdajemy mature, pozniej chce my isc na studia...no i zamieszkac
      razem...bedziemy miec wiec "namiastke" malzenstwa...a ze slubem poczekamy chyba
      do momentu calkowitego usamodzielnienia sie...a Ty sie nie przejmuj...na pewno
      bedziesz ze swoim mezem szczesliwa i spelnisz sie jako zona, a pozniej jako
      matka:)
      Pozdrawiam
      • moniorek1 Re: MALZENSTWO! 08.07.03, 21:46
        Gość portalu: rybka1203 napisał(a):

        > Rozumiem Was w pelni. Moj partner i ja mamy po 19 lat...tak wiem, niektore z
        > was naskocza na mnie, ze taka mloda itp itd...Kochamy sie niesamowicie, z
        > checia pobralibysmy sie...no ale jaki sens ma malzenstwo utrzymywane przez
        > rodzicow? Dlatego postanowilismy zaczekac..jak dlugo...tyle ile wytrzymamy:)
        W
        > maju zdajemy mature, pozniej chce my isc na studia...no i zamieszkac
        > razem...bedziemy miec wiec "namiastke" malzenstwa...a ze slubem poczekamy
        chyba
        >
        > do momentu calkowitego usamodzielnienia sie...a Ty sie nie przejmuj...na
        pewno
        > bedziesz ze swoim mezem szczesliwa i spelnisz sie jako zona, a pozniej jako
        > matka:)
        > Pozdrawiam

        Jakie to slodkie co piszesz.Ja tez mialam 19 lat i tez tak strasznie kochalam
        i bylam kochana i co z tego. Smieszy mnie tylko ,ze nic w zasadzie nie wiesz o
        zyciu,a masz je juz zaplanowane na kilka lat z gory. Zaraz zaczniesz sie
        oburzac tak jak ja sie oburzalam ,kiedy moja mama sprowadzala mnie na ziemie,
        no ale wlasnie zycie polega na zbieraniu doswiadczen rowniez tych zlych, i
        jeszcze niejeden raz zweryfikujesz to co teraz piszesz.
      • Gość: basia20 Re: widze ze nie jestem sama... IP: *.pop.e-wro.net.pl 23.07.03, 15:20
        myslalam ze jestem jedyna na swiecie ktora wychodzi za maz w wieku 19 lat nie z
        powodu ciazy, ale z milosci. okazuje sie ze nie. moze to dlatego ze pochodze z
        malego miasteczka i tam bylam chyba jedyna, wszyscy sie dziwili, a pani pedagog
        z mojej szkoly powiedziala, ze powinnam powiedziec na egzaminach na studia, ze
        jestem w ciazy, bo gdyby cos sie stalo... nawet nie zapytala czy jestem, to
        bylo pewne. ale ja sie nie przejmowalam, szkoda mi bylo tylko rodzicow, ktorzy
        musieli sie tlumaczyc, zwlaszcza ze w tamty okresie (matura) troche przytylam.
        ale jestem naprawde szczesliwa mezatka i jestem dumna ze swojej decyzji i widze
        ze nie jestem jakims dziwakiem. pozdrawiam wszystkie mlode mezatki!
    • Gość: Richelieu* Malzenstwo w wieku mlodzienczym ;) IP: 195.117.90.* 16.03.03, 12:46
      Czy on bedzie chcial sie poxniej wyszalec. To zalezy od konkretnego czlowieka,
      jeden jest bardziej rozrywkowy, drugi mniej. A kwestia dobrej zony. Wedlug mnie
      czlowiek nabiera madrosci zyciowej po 30-stce, a i to nie kazdy, choc zdarzaja
      sie wyjatki wskutek roznych zyciowych perypetii powodujacych wspomnaina madrosc
      u dwudziestoparolatkow. Nastolatki zas to obecnie kompletne dzieci. Ale polskie
      statystyki pokazuja, ze ludzie zenia sie nie wtedy gdy sa odpowiednio
      przygotowani spolecznie, psychicznie, obywatelsko, materialnie, ale wtedy gdy
      najbardziej buzuja im hormony. Stad te malzenstwa 20-latkow. Czy to xle? Skad.
      Ilosc czynnikow wplywajacych na stabilnosc i wysoka jakosc malzenstwa jest tak
      duza, ze nie ma zadnej pewnosci na milosc az do smierci gdy zenimy sie po 30-
      stce. Znam wspaniale matki nawet nastolatki!, a i takie ktore majac niemal lat
      40 w ogole nie nadaja sie do roli matki.
      Zreszta ostatnio duzo jest malzenstw studiujacych i utrzymywanych przez
      rodzicow. Co to za malzenstwa, czy nie lepiej powiedziec o nich po prostu para?
      Niesamodzielni zyjacy tylko swoja miloscia dzieciaki. Zreszta zauwazam u wielu
      dziewczyn chec zaimponowania swoja pseudo-dorosloscia, bo ma mature i juz slub,
      a z czego zyc bedziecie, gdzie mieszkac bedziecie, miloscia czynszu ani
      czesnego za studia nie oplacicie.
      • Gość: Kasia Re: Malzenstwo w wieku mlodzienczym ;) IP: *.acn.pl 24.04.03, 12:25
        Prawdę mówiąc Richelieu nie bardzo Cię rozumiem. Ja mam 21 lat(niecałe), mój
        facet też. Jesteśmy małżeństwem, mamy swoje mieszkanie i sami za wszystko
        płacimy. Rodzice nam nie pomagają w niczym, a my nie musimy ściskać grosza.
        Jeśli ktoś ma dobrą pracę i chcę wziąć ślub, to co stoi na przeszkodzie?
    • Gość: iskra Re: MALZENSTWO! IP: *.trzepak.pl 16.03.03, 22:48
      Po ślubie jest fajnie ale zeby tak bylo obydwie strony musza się starać i być
      dla siebie wyrozumiałe.Może warto poczekać aż sama będziesz mogla na siebie
      zarobić i będziesz samodzielna?Warto wiedzieć czego samemu chce sie od życia
      zanim zdecydujesz sie na małżeństwo.
      Ale to twoja decyzja.Pozdrawiam.
    • foxy01 Re: MALZENSTWO! 10.04.03, 21:47
      mam 21 lat, w czerwcu zeszlego roku wyszlam za maz, wtedy mialam 20 lat.
      powiem ci, ze trzeba sie cholernie dobrze poznac zanim pojdziesz z kims do
      oltarza. bo niestety wielu facetow kiedy juz wezma slub uznaje, ze nie trzeba
      sie starac i zaczynaja traktowac partnerke, powiedzmy "gorzej". ja z moim
      mezem mialam przejsciowe klopoty, ale naprawde sie kochamy wiec nasze klotnie
      nie trwaly dlugo. jest wielki plus slubu. teraz zycie naprawde jest wspolne,
      wszystkie klopoty rozwiazujecie razem, razem cieszycie sie z sukcesow. kazda
      sfera zycia jest wspolna. i to jest swietne. ale jeszcze raz- TYLKO WTEDY GDY
      DWOJE LUDZI SIE KOCHA
    • Gość: jwona Re: MALZENSTWO! IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.07.03, 19:19
      Wszystko się zmienia.
    • Gość: zuza112 Re: MALZENSTWO! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 09.07.03, 10:24
      Cześć! Ja byłam trochę starsza, gdy wyszłam za mąż - miałam 24 lata. Powiem Ci,
      że ja nie bałam się czy będę dobrą żoną, nie bałam się czy to ten jedyny... Po
      prostu wiedziałam, że go kocham i chcę z nim być! Po ślubie jesteśmy dopiero
      nie cały rok, ale jest nadal cudownie i właściwie nie zmieniło się tak bardzo.
      No, może poza tym, że sami się utrzymujemy i mieszkamy razem. Z tym związane są
      konflikty codzienne, które jakoś nie za bardzo utrudniają nam życie. Jak na
      razie bilans jest dodatni i myślę, że tak będzie nadal.
      A powodów do zmartwień mieliśmy wiele - brak pieniędzy, utrata pracy... To były
      momenty trudne, ale bardzo cementowały nasz związek.
      Nie martw się, jeśli naprawdę się kochacie i Twoje wątpliwości dotyczą tylko
      tego, czy będziesz dobrą żoną - wszystko będzie ok. ale zastanów się, czy to
      nie przykrywka dla głębszych problemów i tak naprawdę chodzi o coś innego.
      Wiesz, małżeństwo jest cudowne jeśli dwoje ludzi naprawdę się kocha.
      Pozdrawiam i powodzenia! Z.
    • Gość: Bea Re: MALZENSTWO! IP: 194.68.23.* 09.07.03, 12:44
      To co sie zmienia to tylko to ze na papierku jestescie mezem i zona! Nie
      przejmuj sie takie obawy kazdy ma przed slubem ale jak dojdziesz do tego ze
      jeszcze nie jestes gotowa to pogadaj z chlopakiem i nie bierz slubu z przymusu
      tylko poczekajcie. Najlepiej bedzie jak porozmawiasz z chlopakiem o twoich
      obawach, on napewno tez sie czyms obawia!

      Powodzenia
    • Gość: estera Re: MALZENSTWO! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.03, 12:34
      to nie jest takie straszne jak sie wydaje. jestem mężatką od roku jak sie z
      moim kochaniem pobrałam miałam 19 lat i pobraliśmy sie dlatego, że chciałam a
      nie musiałam. prawie nic sie niezmieniło oprócz tego że mieszkamy razem i
      nieraz mam go dość ale ogólnie jest ok.
    • staniatko Re: MALZENSTWO! 10.07.03, 13:52
      a wiec czesc wam:))
      ja wychodze za maz we wrzesniu mam 21 lat a moj przyszly maz 24 przed slubem
      mieszkalismy ze soba i dalej mieszkamy rozumiemy sie, czasem klocimy...
      ale jest to chyba normalne...
      w tej chwili jedyna rzecza ktora mnie denerwuje sa cale te przygotowania do
      uroczystosci i wolelibysmy czasem(pod wplywem nerwow ocywiscie:) zeby slub byl
      tylko cywilny a nie caly ten rozgardiasz.. ale i tak nie umiemy sie juz
      doczekac:)))
      oboje jestesmy szczesliwi i sie kochamy mamy dobra prace, mieszkanie,
      samochod... czego wiecej trzeba??:))
      a ty sie nie denerwuj to normalne w tym stadium wszystko bedzie ok:))
      pozdrawiam ANIA:))
    • Gość: basia20 Re: MALZENSTWO! IP: *.pop.e-wro.net.pl 23.07.03, 15:11
      w sierpniu przypada nasza rocznica slubu, mialam wiec 19 lat jak wyszlam za
      maz. i tez nie z powodu ciazy, wszyscy tak mysleli, ale teraz juz sie okazalo
      ze nie mieli racji, tak wiec mialam dodatkowy stres. wszyscy mnie pytali:to po
      co? czulam ze tego chce i tez mialam obawy przed slubem, ze przeciez cale zycie
      przede mna, ze pojde na studia to kogos poznam i ludzie mi odradzali, ale sie
      zdecydowalam i nawet kilka dni przed slubem mialam watpliwosci, czy dam sobie
      rade, czy sie spelnie jako zona, czy on bedzie zadowolony, czy sobie poradzimy
      itd. najwazniejsza jest milosc i fakt, ze chcecie zalegalizowac zwiazek i byc
      ze soba juz zawsze. janie jesli przed slubem przyzwyczaicie sie do swoich
      przyzwyczajen, nie bedziecie sie niczego wstydzic. taka glupia sprawa jak
      chodzenie do ubikacji, ale wstydliwa, fajnie jesli czujecie sie sie przy sobie
      tak swobodnie jak kiedys w domu rodzinnym. ja np. uwielbiam spiewac, ale
      niestety nie umie. mimotego zaczelam spiewac na poczatku z radiem samochodowym
      jak gdzies jechalismy i w koncu i on przyzwyczail sie do mojego wycia.
      opowiedzialam mu o wszystkich swoich tajemnicach, nawet tych ktorych bardzo sie
      wstydzilam, ale skoro zrozumial i nie uciekl to znaczylo, ze mnie naprawde
      kocha. poza tym dalam mu dawke moich wad w pigulce, nie tlumilam zlosci, kiedy
      mnie wkurzyl, mowilam otwarcie o swoich wadach i dzieki temu mial mnie okazje
      dobrze poznac, on byl w stosunku do mnie taki sam, ZA NIC W SWIECIE NIE
      CHCIALAM, ZEBY POWIEDZIAL KIEDYS DO KUMPLI: PRZED SLUBEM BYLA KOCHANA I DOBRA,
      ALE TERAZ ZROBILA SIE Z NIEJ JEDZA. on tez byl uczciwy. mysle ze to podstawa,
      zeby sie potem nie rozczarowac, chociaz nigdy nie poznasz go idealnie, nawet po
      20 latach slubu. co do radzenia sobie to wierze ze dasz sobie rade ze
      wszystkim, a jesli nie to w koncu masz jego aby mu o tym powiedziec i aby cie
      wspieral. powodzenia! zazdroszcze wam, ja bym chciala tak jeszcze raz od nowa
      to wszystko przezywac, no i wesele... super! powodzenia!
    • Gość: olusia Re: MALZENSTWO! IP: *.w81-53.abo.wanadoo.fr 23.07.03, 16:28
      gratuluje
      Ja jestem z moim narzeczonym juz 6 lat i bardzo oboje chcemy sie pobrac ale
      dopoki nie zarabamy na siebie (jeszcze studiujemy)to stwierdzilismy ze nie
      warto bawic sie w dom bedac na utrzymaniu rodzicow
      Ale jestm dobrej mysli na czerwiec zaplanowalismy slub wiec teraz pozostaje nam
      tylko znalezc prace
      Szczerze mysle ze slub niczego nie zmienia teraz przez 4 miesiace mieszkamy
      razem ( wyjechalismy na stypendium ) i mysle ze po slubie bedzie tak samo jak
      teraz czyli wspaniale :)))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka