Dodaj do ulubionych

pocieszenie...

IP: *.zgora.dialog.net.pl 13.05.03, 19:14
prosze pocieszcie mnie,bo ostatnio coraz czesciej napotykam na swojej drodze
zdradzajacych chlopakow...czy naprawde kazdy ktory znajdzie sie z kumplami z
dala od swojej dziewczyny,ktora rzekomo kocha ,a za to blisko napalonych
polnagich panienek w roznorakich pubach i klubach-->czy zaden nie jest w
stanie sie oprzec??!! wiem niektorzy sie przyznaja,innych zdradzi ktos
zyczliwy,ale co z tymi ktorym sie upieklo i z ich dziewczynami ktore nie
wiedza co sie dzieje...boje sie ze jestem jedna z nich,jak to sprawdzic?? a
moze sa faceci ktorzy potrafia odmawiac i byc wiernym nawet majac przed soba
typowa laske...??jak to jest??
Obserwuj wątek
    • Gość: jam Re: pocieszenie... IP: 80.48.243.* 13.05.03, 22:43
      Jestem z moim chłopakiem 2,5 roku, nigdy mnie nie zdradził (a często bywa z
      kumplami w pubach czy na imprezach). Takie dziewczyny są wszędzie. Jeżeli chce,
      to zdradzi. I tyle. Ja mam szczęście, że znalazłam Jego.
    • Gość: Iza Re: pocieszenie... IP: w3cache:* / 192.168.9.* 14.05.03, 11:13
      Ja wiem, ze faceci sa rozni. Tak jak rozne sa kobiety.
      Niektorzy zdradzaja a niektorzy nie. To zalezy od wielu czynnikow (wychowanie,
      znajomi, charakter, dojzalosc i odpowiedzialnosc, wrazliwosc, potrzeby, (...)).
      Nie mozesz powiedziec ze zdradzaj wszyscy, bo to nieprawda.
      Sa faceci i mezczyzni... Ci drudzy na pewno nigdy nie ulegna latwej panience:)
      • Gość: Gall Anonim Re: pocieszenie... IP: *.sks.muni.cz 14.05.03, 12:10
        Nareszcie rozsadny glos, brawo! I mezczyzni, i kobiety to rodzaj ludzi. Bardzo irytuja mnie takie watki jak ten, bo zawsze mozna odpowiedziec "dlaczego kleja sie do panienek? zapytaj kolezanek ktore tak dlugo kreca tylkami az ktos wreszcie ulegnie.., przeciez faceci o ktorych piszesz nie leca jeden na drugiego". Przeciez i faceci i kobiety sa rozni, jedni tacy, drucy siacy i stawianie problemu "bo wszyscy" jest po prostu naduzyciem i nieuczciwym postawieniem problemu. Jedni sa na poziomie, a inni nie. Niezaleznie od plci.
    • Gość: karola Re: pocieszenie... IP: *.tarchomin.waw.pl / 192.168.1.* 14.05.03, 11:56
      jestem ze swoim facetem 3,5 roku. na samym poczatku zwiazku bardzo bałam sie
      ze bedzie mnie zdradzal-jest bardzo atrakcyjnym facetem i dziewczyny leca na
      niego jak pszczoły do miodu. ale uswiadomił mi ze nie kreca go znajomosci na
      jedną noc itp. Teraz po 3 latach nie martwię sie o takie rzeczy pozwalając mu
      na wyjazd na weekend z kolagami. Kocha mnie a inne dziewczyny mogą być jedynie
      jego koleżankami
      • Gość: Agent Smith Re: pocieszenie... IP: 173.82.2.* 14.05.03, 14:02
        Witam

        Jestem chyba jeden z tych "wymarlych facetöw"...... :-)
        Nie wiem jak wy do tych spraw podchodzicie ale ja widze to tak:

        Duzo zalezy od charakteru i wychowania danej osoby. Osobiscie nie lubie np. jak
        mnie ktos z innymi facetami poröwnuje albo "wpycha do jednej szufladki".
        Ja nie möglbym zrobic kobiecie zadnej krzywdy obojetnie co by sie zdarzylo.
        Jezeli kocham kobiete to robie to 100%owo a nie jakies fifty-fifty. Bedäc w
        stalym zwiäzku nie mam najmniejszych mysli i zamiaröw aby zaczynac cos z innä
        kobietä. Skoro kocham danä osobe, jest mi przy niej bardzo dobrze, mam wszystko
        co potrzeba i sie nawzajem uzupelniamy to nie widze najmniejszego powodu zeby
        szukac tego w jakies innej kobiecie. Ja jestem siebie pewny i wiem ze jestem w
        stanie nie poddac sie najwiekszej pokusie. Möwie to z rekä na sercu a nie zeby
        sie tym komus upodobac. Mam taki charakter i w miare duzo rozsädku, dlatego
        wiem ze nie zdradzilbym mojä kobiete. Od chwili gdy bylem pewny ze to
        jest "ona" jest ten rozdial o innej kobiecie zamkniety. Proste.

        Pozdrawiam
        • Gość: jam Re: pocieszenie... IP: 80.48.243.* 14.05.03, 14:25
          Gość portalu: Agent Smith napisał(a):

          Ja jestem siebie pewny i wiem ze jestem w
          > stanie nie poddac sie najwiekszej pokusie.

          Przykre, że będąc w danej chwili sama, muszę myśleć, czy aby On własnie nie
          walczy z pokusą. Owa pokusa, nawet "największa" JEST. I jest chęć zdrady, tylko
          rozum podpowiada inaczej. Albo serce, co wydaje juz bardziej pocieszające :)
          Smutne, że on ma ochotę na inną. Ale wspaniałe, że ta ochota nie ma większego
          znaczenia. Bo jestem Ja. W każdym razie zarówno Oni jak i my, odczuwamy czasem
          chęć doświadczenia czegoś nowego. Czasem pociąga nas inny facet/kobieta. Jedni
          potrafią się tej pokusie oprzeć, inni nie. Ale i to i to, zaczyna się w jednym
          i tym samym miejscu. Kiedy tylko pomyślimy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka