Dodaj do ulubionych

odeszła moja piękna milość :(

29.06.07, 14:49
Rozpadł mi się świat...
Od początku...
5 lat temu wyprowadziłam się na studia do innego miasta. Byłam wtedy w
związku z kimś...Ten ktoś niby kochał, ale trzymał na dystans.Twierdził,ze
im mniej uczuć mu okazuję, tym bardziej on jest zainteresowany- że nie może
mieć nic na pewno. Nasz zwiazek skończył się po prawie 3 latach i
odchorowałam go bardzo. Zostałam zmiażdżona i stłamszona. I wypaczona. Od
tego czasu bałam sie zaangażowania, a przede wszystkim bałam sie okazywania
uczuć. Myślałam, ze tak ma byc- żeby facetowi zależało tzreba go trzymać na
dystans. Niech się stara... Tak mnie ukształtował mój były...

5 lat temu poznałam G. Widywałam go co kilka miesięcy, był moim fryzjerem. Od
począku wiedziałam, ze jest wyjątkowy. Mijały lata (w tym czasie rozpadł sie
związek z Byłym i kilka innych), a ja w głowie zawsze miałam te niebieskie
oczy G. Zawsze czułam,ze on jest dla mnie...
Ponad dwa lata temu zaczęliśmy przypadkiem częściej się widywać. Spotkania
przypadkowe, ale częste (pracuje koło mojej szkoły). Zakochaliśmy się w sobie
bez pamieci.Mówilismy, ze to przeznaczenie... Zamieszkaliśmy razem po 2
tygodniech od decyzji, ze będziemy razem. Po 11 miesiącach G. oświadczył mi
się. Był to najwspanialszy dzień w moim życiu. Kochałam go jak szalona...

Odszedł w ubiegły czwartek... Stwierdził, ze nie warto... Dlazcego wcześniej
mną nie potrząsnął i nie powiedział,ze z nim nie musze grać?Że mogę być sobą?
Mówi, ze kocha, ale to nie to samo...Dlaczego odszedł? Tutaj wraca do mnie
widmo Byłego...Nie potrafiłam pokazać, jak bardzo kocham. Nie potrafiłam bo
jeden, marny człowiek niezasługujący na uczucie, wbił mi do głowy, ze
facetowi nie okazuje się uczuć...Ze on ma się starac. Więc prowadziłam z moim
G. grę, w której On mnie uwielbiał, aja pozostawałam niewzruszona. Byłam zbyt
dumana na to, żeby przytulić się i powiedziec, ze jest najwazniejszy na
swiecie. Bo jest. Zawsze był. Od lat miałam Go w głowie, nie chciał stamtąd
wyfrunąć, choć poznawałam innych facetów.
Jest mi bardzo cieżko...Powiecie,że sama na to zapracowałam...Wiem, dotarło
to do mnie w chwili, kiedy G. powiedział, ze się wyprowadza. Dotarło, ze
zniszczyłam piękne uczucie. Dotarło, że miłość mojego życia odeszła na moje
życzenie. Staram sie tłumaczyć mu, że bałam sie otworzyc, ale on nie
wierzy... Nie chce dać nam szansy.
Rozpadł mi się świat...ale chcę walczyc!
Obserwuj wątek
    • agatka_to_ja Re: odeszła moja piękna milość :( 29.06.07, 14:54
      no to walcz ! Powiedz mu cala historie, tak jak ja opisalas na forum! ZMUS GO
      zeby cie wysluchal. Powiedz, ze winny ci jest choc ostatnia rozmowe!

      Pisaniem na forum go nie odzyskasz - dzialaj :)
      • bikinikill Re: odeszła moja piękna milość :( 29.06.07, 15:11
        powiedziałam mu to samo co napisalam tutaj...nie wierzy...
        • agatka_to_ja Re: odeszła moja piękna milość :( 29.06.07, 15:17
          Nie wierzy?
          Nie rozumiem - jak mozna z kims mieszkac, zyc, a potem naawet nie chciec
          sluchac.

          pozostaje ci chyba PROSIC go o druga szanse....

          ...chyba ze cos sie skonczylo, cos w nim peklo i nie ma do tego powrotu... tak
          czasem bywa...
          • bikinikill Re: odeszła moja piękna milość :( 29.06.07, 15:21
            Nie potrafię zrozumieć dlaczego G. nie chce walczyć. Dlaczego tak łatwo
            wyprowadził się i zamknał nasz etap. On tez nie ejst bez winy...nie potrafił
            się ze mną komunikować- gdyby mi raz dosadnie powiedział, ze robię źle, że
            takie metody na niego nie działają! A on starał sie o mnie...wiec nauczona
            poprzednią relacją myślałam, ze tak ma być.
            • agatka_to_ja Re: odeszła moja piękna milość :( 29.06.07, 15:28
              Wybacz, ale to ty raczej nawalilas.. Nie zwalaj teraz winy na niego...
              Dlaczego nie chce walczyc? bo moze juz nie ma sil, bo nie wierzy, ze to moze
              sie zmienic... Nie potrafil sie komunikowac? a ty potrafilas???????????
              "Rachunek sumienia" zacznij od siebie.. i jesli wiesz, ze to twoja wina -
              przyznaj sie do tego i PROS go o powrót....

              Mialam kolezanke, ktora zrobila podobny numer.. zraniona przez jednego bydlaka,
              weszla po jakims czasie w zwiazek z calkiem fajnym facetem.. i co? powoli go
              niszczyla... chwalila mi sie, ze on czasem przez nią placze (!!!!!!!!!)... i
              co? trwalo to jakis czas, on w ktoryms momencie odszedl, a ona.. doszla wtedy
              do wniosku, ze go kocha! dopiero wtedy ją to oswiecilo...
              ale juz nie bylo czego ratowac - on sobie szybko znalazł "nowa" dziewczyne i
              taka, przez ktora nie musial plakac...

              nie wszystko udaje sie uratowac - czasem rany sa zbyt glebokie..
              • bikinikill Re: odeszła moja piękna milość :( 29.06.07, 15:33
                wiem, ze ja nawaliłam. Nic nie zwalam na niego.
                Wiem również że wiele razy próbowałam rozmawiać,on twierdził, że rozmawiać tak
                nie potrafi...
            • Gość: Pan Dobra Rada Re: odeszła moja piękna milość :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 10:39
              Znacie się szmat czasu.. Nie zmieniłaś się w ciągu tych kilku lat, więc
              naturalnym wnioskiem jest, że już się nie zmienisz.. To jest logiczny wniosek..
              I On w to wierzy.. Też bym w to wierzył.. Co więcej, raczej nie dałbym się
              "nabrać".. Nie miałbym NAJMNIEJSZEJ ochoty przechodzić jeszcze raz przez to
              wszystko, co sprawiło mi tyle cierpienia, co Jemu Twoje zachowanie.. Może byłby
              to mój błąd.. Może.. Ale na pewno odzyskałbym wreszcie "wolność i spokój" oraz
              wiarę w to, że uda mi się znaleźć moje "szczęście" gdzieś indziej.. Proste..
              Cóż.. Pozostaje Ci wyciągnąć wnioski na przyszłość.. Tym razem "dobre" wnioski..
              A "dobrym" wnioskiem z Twojej "pierwszej" miłości jest, że: "Jemu nie zależało,
              Jemu było wygodnie"..
    • summerlove Re: odeszła moja piękna milość :( 29.06.07, 15:12
      Opowiedz mu wszystko. O byłym, co Ci nagadał itd.
      Jak będzie trzeba to go przywiąż i zmuś go żeby Cię wysłuchał. Będzie dobrze ;))
    • ishe Re: odeszła moja piękna milość :( 29.06.07, 15:52
      Jeśli zależy mu na Tobie powinien dać Ci szanse. Nie rezygnuje się tak łatwo z
      ukochanej osoby, szczególnie jeśli chce ona naprawić swoje błędy.
    • elicostello Re: odeszła moja piękna milość :( 29.06.07, 17:34
      tak trudno jest cokolwiek w takich sytuacjach powiedzieć. Nie ma recepty na
      udany związek,prawda pewnie jest taka,że to nie Twoje "zamknięcie się" na
      wyrażanie uczuć zaważyło na jego odejściu.
      Mężczyzna odchodzi, bo nie kocha, bo znudziła mu się mała stabilizacja, bo
      spotkał inną lub stwierdza, że nie po drodze mu z obecną partnerką, ale nie
      dlatego, że kobieta nie mówi mu, że kocha lub w wyraźny sposób nie daje mu tego
      odczuć.
      Obym się myliła.
      Ważne jest to aby w związku nie grać, nie wyrzekać się siebie dla tej drugiej
      osoby, nie warto! ma pokochać Ciebie a nie graną przez Ciebie postać. Pamiętaj,
      że Ty to Ty i pokochaj siebie. Nie ma recepty : powściągliwość czy serce na dłoni.
      Pewnie zbyt mało wiedzieliście o sobie przed wspólnym zamieszkaniem a potem dni
      odkrywały Ciebie i jego.
      Pozdrawiam
      • Gość: marylka80 Re: odeszła moja piękna milość :( IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.06.07, 21:42
        zgadzam się z Agatką - "czasami rany są zbyt głębokie" - tak długo znosił
        Twoje "dziwne zachowanie", że to pomału poprostu go wypaliło. Chyba nie ma już
        sił, żeby uwierzyć w to, że będzie lepiej. Trudno wskazać tu właściwą drogę, bo
        przecież nie ma nic na siłę. Ale myślę, że na Twoim miejscu zawalczyłabym
        jeszcze. Może poproś go raz jeszcze o rozmowę, wypytaj jaki jest prawdziwy
        powód Waszego rozstania i jak mu teraz jest bez Ciebie. Powiedz jak się
        czujesz, jak bardzo Tobie go brakuje, powiedz, że zrozumiałaś swój błąd, że
        chcesz tej miłości jak niczego innego na świecie. Musi Ci uwierzyć, przecież w
        Twoich oczach zobaczy tę MIŁOŚĆ. Powodzenia Rysko
    • Gość: jenny Re: odeszła moja piękna milość :( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.07, 21:43
      jak przeczytałam to wszystko co napisałaś... rozpłakałam się bo miałam podobną
      sytuację, też miałam chłopaka nie umiałam mu okazać uczuć byłam obojętna i w
      końcu nie wytrzymał i zostawił mnie i wtedy do mnie dotarło jak ja go
      traktowałam ale on już nie chciał powrotu. Robiłam wszystko co w mojej mocy ale
      było za późno, teraz ma juz dziewczyne i w końcu jest szczęsliwy a ja nadal
      czasami płaczę w poduszkę. po prostu czasami się człowiek za późno ocknie. Od
      zerwania minęlo półtora roku więc ja już nie mam szans aleTy walcz może
      będziesz miała więcej szczęścia tego Ci bardzo życzę:-)
      • bikinikill Re: odeszła moja piękna milość :( 29.06.07, 22:35
        przyjechał...nie liczyłam na nic.połozyłam się koło niego, przytuliłam i
        mówiłam po prostu co czuję... Jest dla nas nadzieja...G. mówi,ze potrzebuje
        czasu żeby ochłonąć. I, że chce zacząć po tym czasie od nowa, bez starych
        emocji.Pozostaje mi tylko wierzyć w to.
        Boję się cieszyć...
        • ishe Re: odeszła moja piękna milość :( 29.06.07, 22:39
          to nie ciesz się, żeby nie zapeszyć ;) powodzenia życzę :)
          • Gość: marylka80 Re: odeszła moja piękna milość :( IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.07, 13:07
            Trzymam za Was kciuki ;))
            Tylko już nie bądź taka zimna, jo?
            • littleamber Re: odeszła moja piękna milość :( 30.06.07, 16:58
              Smutna historia, ale wiele uczy.. Skoro jest nadzieja - walcz, do upadłego.
              Każdy zasługuje na drugą szansę. Jeśli nie wierzy w twoją miłość, przekonaj go,
              zaskocz czymś. Np. w jego obecności ogłoś światu, jak bardzo go kochasz. Choćby
              w warzywniaku :) Nawet jeśli miałabyś tremę, zwalcz ją, bo nagroda jest wielka.
              A to połechtałoby jego męską dumę. Gwarantuję. I trzymam za was kciuki.
              Pozdrawiam ciepło.
              Monia
              p.s.Daj znać, jak się sprawy potoczyły.
    • Gość: kolina Re: odeszła moja piękna milość :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 22:13
      Zgadzam się ze wszystkimi odpowiedziami wyżej wymienionych.
      Chcę natomiast nadmienić,- jak można komuś kogo się kocha
      nie okazywac uczuć??? no jak?? to jak doszło do tego, że
      postanowiliście razem zamieszkać, skoro udawałas...??
      Każdy facet i każdy zwązek to inna sprawa, na początku można
      troszkę pokręcić żeby było miło, ale później, kiedy się już
      angażujesz..... Życzę szczęścia:)
    • mila188 Re: odeszła moja piękna milość :( 26.07.07, 14:34
      Walcz, walcz i jeszcze raz walcz!! Opowiedz mu wszystko dokładnie... Walcz o miłośc
    • wacikowa Nie ten to inny.. 26.07.07, 14:53
      A ja myślę że nie warto walczyć. Po co? Skoro gość odszedł to znaczy że mu nie
      zależało.. A poza tym za mało szczerości było żeby ten związek przetrwał.
      Skoro tyle czasu byliście ze sobą i tak na prawdę nic nie wiedzieliście o sobie.
      Daj na luz. Brak faceta to nie koniec świata! :)
    • bikinikill Re: odeszła moja piękna milość :( 08.08.07, 14:08
      Witam po miesiącu...
      Miesiącu myślenia, pracy nad sobą i podejmowania decyzji.
      Jesteśmy z G. razem. Zaczęliśmy od początku- i rozumiem przez to
      niepopełnianie tych samych głupich błędów. Nauczyłam się mówić o
      tym, co mi nie pasuje (od razu, bez obrazania) i okazywać miłość. On
      uczy się rozmawiać (też bez obrażania). Jest dobrze. Czuję się
      bezpiecznie. Uratowaliśmy to:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka