Dodaj do ulubionych

Argument dla integracji

25.08.02, 14:28
Polska rozwija sie w duzej mierze dzięki inwestycjom zagranicznym(prawda czy
nie,niech ekspert bedzie tu arbitrem).Zagraniczne firmy lokują pieniądze w
polskiej gospodarce , bo liczą na naszą akcesję do UE (otwarty rynek +niższe
koszty w Polsce).W momencie , gdy będzie jasne ,że do naszej akcesji nie
dojdzie ,nasz kraj stanie się znacznie mniej atrakcyjny dla kapitału
zagranicznego ,niż np. Słowacja czy Węgry .Doprowadzić to może do
spowolnienia wzrostu gospodarczego ,co nie wpłynie dobrze na stopę
bezrobocia.Polskie towary bedą przegrywały konkurencję z podobnymi artykułami
nowych krajów członkowskich.Nie są to decydujące argumenty , ale nie można
ich lekcewarzyć
Obserwuj wątek
    • Gość: mirmat Argument integracyjnych ILUZJONISTOW IP: *.dialup.eol.ca 25.08.02, 18:56
      Shatek napisal:"Polska rozwija sie w duzej mierze dzięki inwestycjom
      zagranicznym(prawda czy nie,niech ekspert bedzie tu arbitrem).Zagraniczne firmy
      lokują pieniądze w polskiej gospodarce , bo liczą na naszą akcesję do UE
      (otwarty rynek +niższe koszty w Polsce).W momencie , gdy będzie jasne ,że do
      naszej akcesji nie dojdzie ,nasz kraj stanie się znacznie mniej atrakcyjny dla
      kapitału zagranicznego ,niż np. Słowacja czy Węgry .Doprowadzić to może do
      spowolnienia wzrostu gospodarczego ,co nie wpłynie dobrze na stopę
      bezrobocia.Polskie towary bedą przegrywały konkurencję z podobnymi artykułami
      nowych krajów członkowskich.Nie są to decydujące argumenty , ale nie można
      ich lekcewarzyć."

      Oczywiscie ci co, ktorzy wpychaja nas na sile do Unii sworzyli odpowiednie
      warunki do takiej argumentacji. Ale gdyby te argumenty byly prawdziwe to nasze
      wejscie do Unii niczego nie zmieni. Mamy przciez ten Uklad Stowarzyszeniowy"
      ktory nam wylazi gardlem a strwarza rocznie setki tysiecy miejsc pracy w Unii.
      Obecnie nadwyzka importu z Unii nad naaszym eksportem wynosi 10 miliardow
      euro. Szacuje sie ze uklad stowarzyszeniowy wydrenowal z Polski okolo 60
      miliardow euro (zakumulowanej nadwyzki unijnego importu nad eksportem)!!!!
      Towary ktore sprowadzamy z Unii sa to wiekszosci artykuly konsumcyjne,ktore
      moglibysmy wyprodukowac w Polsce stwarzajac miejsca pracy i dodatkowe zrodla
      podatkow. Dodatkowe zrodla podatkow pozwolilyby na obnizenie opodatkowania
      Polskich przedsiebiorstw i zwiekszenie oplacalnosci naszej gospodarki.

      Argumentaja przytoczona powyzej zaklada, ze nasze elity polityczne beda dalej w
      marazmie jaki cechowal AWSLD. Nie trzeba geniusza tylko wycieczke do Singapuru,
      Korei czy Tajwanu by odkryc inny sposob myslenia (ups, implikuje, ze nasze
      elity w ogole mysla)
      • Gość: klikker Re: Argument integracyjnych ILUZJONISTOW IP: *.rrcnet.com 25.08.02, 23:23
        Gość portalu: mirmat napisał(a):

        > Shatek napisal:"Polska rozwija sie w duzej mierze
        dzięki inwestycjom
        > zagranicznym(prawda czy nie,niech ekspert bedzie tu
        arbitrem).Zagraniczne firmy
        >
        > lokują pieniądze w polskiej gospodarce , bo liczą na
        naszą akcesję do UE
        > (otwarty rynek +niższe koszty w Polsce).W momencie ,
        gdy będzie jasne ,że do
        > naszej akcesji nie dojdzie ,nasz kraj stanie się
        znacznie mniej atrakcyjny dla
        > kapitału zagranicznego ,niż np. Słowacja czy
        Węgry .Doprowadzić to może do
        > spowolnienia wzrostu gospodarczego ,co nie wpłynie
        dobrze na stopę
        > bezrobocia.Polskie towary bedą przegrywały konkurencję
        z podobnymi artykułami
        > nowych krajów członkowskich.Nie są to decydujące
        argumenty , ale nie można
        > ich lekcewarzyć."
        >
        > Oczywiscie ci co, ktorzy wpychaja nas na sile do Unii
        sworzyli odpowiednie
        > warunki do takiej argumentacji. Ale gdyby te argumenty
        byly prawdziwe to nasze
        > wejscie do Unii niczego nie zmieni. Mamy przciez ten
        Uklad Stowarzyszeniowy"
        > ktory nam wylazi gardlem a strwarza rocznie setki
        tysiecy miejsc pracy w Unii.
        > Obecnie nadwyzka importu z Unii nad naaszym eksportem
        wynosi 10 miliardow
        > euro. Szacuje sie ze uklad stowarzyszeniowy wydrenowal
        z Polski okolo 60
        > miliardow euro (zakumulowanej nadwyzki unijnego
        importu nad eksportem)!!!!
        > Towary ktore sprowadzamy z Unii sa to wiekszosci
        artykuly konsumcyjne,ktore
        > moglibysmy wyprodukowac w Polsce stwarzajac miejsca
        pracy i dodatkowe zrodla
        > podatkow. Dodatkowe zrodla podatkow pozwolilyby na
        obnizenie opodatkowania
        > Polskich przedsiebiorstw i zwiekszenie oplacalnosci
        naszej gospodarki.
        >
        > Argumentaja przytoczona powyzej zaklada, ze nasze
        elity polityczne beda dalej w
        >
        > marazmie jaki cechowal AWSLD. Nie trzeba geniusza
        tylko wycieczke do Singapuru,
        >
        > Korei czy Tajwanu by odkryc inny sposob myslenia (ups,
        implikuje, ze nasze elity w ogole mysla)

        Nie trzeba geniusza zeby wiedziec ze azjatycki model
        pracy i gospadarczy jest nie do zastosowania w Polsce,
        ani w zadnym kraju o kulturze zachodniej.
      • ro.bas Jednak integracja. 25.08.02, 23:52
        Gość portalu: mirmat napisał(a):
        >
        > Oczywiscie ci co, ktorzy wpychaja nas na sile do Unii sworzyli odpowiednie
        > warunki do takiej argumentacji. Ale gdyby te argumenty byly prawdziwe to
        nasze
        > wejscie do Unii niczego nie zmieni. Mamy przciez ten Uklad Stowarzyszeniowy"
        > ktory nam wylazi gardlem a strwarza rocznie setki tysiecy miejsc pracy w
        Unii.
        > Obecnie nadwyzka importu z Unii nad naaszym eksportem wynosi 10 miliardow
        > euro. Szacuje sie ze uklad stowarzyszeniowy wydrenowal z Polski okolo 60
        > miliardow euro (zakumulowanej nadwyzki unijnego importu nad eksportem)!!!!
        > Towary ktore sprowadzamy z Unii sa to wiekszosci artykuly konsumcyjne,ktore
        > moglibysmy wyprodukowac w Polsce stwarzajac miejsca pracy i dodatkowe zrodla
        > podatkow. Dodatkowe zrodla podatkow pozwolilyby na obnizenie opodatkowania
        > Polskich przedsiebiorstw i zwiekszenie oplacalnosci naszej gospodarki.
        >
        > Argumentaja przytoczona powyzej zaklada, ze nasze elity polityczne beda dalej
        w
        >
        > marazmie jaki cechowal AWSLD. Nie trzeba geniusza tylko wycieczke do
        Singapuru,
        >
        > Korei czy Tajwanu by odkryc inny sposob myslenia (ups, implikuje, ze nasze
        > elity w ogole mysla)

        Dzieki Ukladowi Stowarzyszeniowemu mamy malejace cla (w obie strony), bezwizowa
        turystyke i duze dotacje na ochrone srodowiska (czy je umiemy wykorzystac, to
        niestety inna kwestia).
        Polska nigdy nie byla duzym eksporterem. Naszymi "przebojami" eksportowymi sa
        glownie artykuly spozywcze i surowce naturalne. Wciaz potrzebujemy importowac
        produkty wysoko przetworzone i technologie.
        Oczywiscie moznaby produkowac w Polsce wlasne telewizory, kamery, samochody i
        samoloty, tyle ze kto by je kupowal?
        Nasze np. radia czy telewizory przegraly od razu w zderzeniu z konkurencja.
        Jak zniesiono bariery socjalizmu, okazalo sie, ze produkujemy slabo, dlugo i
        drogo, w dodatku sami nie mamy zaufania do naszych produktow. Aby to zmienic
        trzeba by bylo wielkich nakladow finansowych, ktorych polskie firmy nie mialy.
        Dlatego inwestycje z zagranicy sa tak istotne. Dazymy do kapitalizmu, a ciezko
        bedzie to osiagnac bez kapitalu. My go nie mamy. W dodatku nasze rolnictow,
        czyli jedna z najwiekszych kul u nogi polskiej gospodarki takze wymaga
        olbrzymich nakladow. I restrukturyzacji - zbyt wiele osob jest w ta dziedzine
        zaangazowana a dochodow nie ma i nie bedzie. Doplaty dla rolnictwa sa bardzo
        wazne. Oczywiscie mozna dyskutowac czy dostaniemy 50, 70 czy 100% doplat
        unijnych, faktem jest jednak, ze naszego kraju samemu nie stac na zadne z
        nich.
        Niestety, jesli chodzi o stan naszych "elyt" politycznych, to musze sie zgodzic
        w zupelnosci. Nie wierze, ze przynaleznosc do Unii cos w nich zmieni. Naszych
        politykow nalezaloby zapakowac w statek kosmiczny i wyslac na kilkusetlenia
        podroz w poszukiwaniu innych cywilizacji.
        W przeciwnym razie ci mlodzi bedza brali przyklad ze starych. I wiele sie tu
        nie zmieni.
        • samsaranathanal Do ro.basa 26.08.02, 01:39
          Witaj ro.bas

          Piszesz, o tym, że dopłaty z UE w czyms nam pomogą...

          jeżeli chodzi o napływ kapitału, to zdaje sie, że podnoszenie kosztów produkcji
          nie wpływa korzystnie na wysokość inwestycji, prawda? A wprowadzenie prawa UE
          oznacza znaczne podniesienie tych kosztów.

          Drugim argumentem "za" który przytoczyłeś jest finansowa pomoc UE...

          Niedawno założyłem wątek na ten temat, ciekaw jestem Twojej opinii

          www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=522&w=2776015
          Gdyby Ci sie nie chciało tam odpowiadać, to ponizej znajduje sie jego treść.



          Józef Oleksy w ostatnim Wprost (Wektory s. 37):

          "Nie dopuszczam możliwości żeby Polska stała się płatnikiem netto wobec Unii
          Europejskiej. W interesie Polski i Unii Europejskiej leży aby do tego nie
          doszło."

          Ciekawe dlaczego w interesie UE leży to, żeby Polska niedopłacała do UE? To
          jest brednia, ale nic to czytajmy dalej:

          "Kraje członkowskie piętnastki uzgodniły między sobą, że żaden wstępujący
          kraj nie będzie w pierwszym okresie członkostwa płatnikiem netto."

          Tu nasuwa się pytanie: ile trwa ten pierwszy okres? Miesiąc, dwa, dziesięć
          lat? Już chciałem gdzieś szukać danych... Na szczęście przeczytałem ciąg
          dalszy wywodów p Oleksego.

          "Ta zasada będzie z pewnością przestrzegana. Teraz należy wypracować
          mechanizm dojścia do takiego stanu."

          Acha, wypracować - znaczy się jeszcze takich mechanizmów nie ma. Ciekawe skąd
          p. Oleksy wie, że zasada będzie przestrzegana jeśli nie ma odpowiednich
          procedur? No ale mniejsza o kwestie wiary p. Oleksego - jego przekonania
          religijne pozostają jego prywatną sprawą.

          "W tym celu UE stosuje wiele instrumentów, na przykład rekompensaty
          budżetowe. Gorzej byłoby, gdybyśmy stali się płatnikiem netto z własnej winy.
          Wtedy moglibyśmy winić tylko siebie. Wierzę jednak, że WSZELKIE FUNDUSZE uda
          nam się wydać SKUTECZNIE I ROZSĄDNIE I NA CZAS (wszystkie podkreślenia moje -
          przyp. Sam)"

          No i teraz już wszystko jasne. Polska nie będzie płatnikiem netto pod
          warunkiem wykorzystania WSZYSTKICH fundyszy z UE. To oznacza, że Polska
          BĘDZIE płatnikiem netto, ponieważ nie wykorzystamy 100% funduszy. NIE MA
          takiej możliwości. Żadne z państw wstępujących do UE nie było w stanie
          wykorzystać wszystkich funduszy w pierwszych latach członkostwa (w
          póżniejszych latach też). Poszukam gdzieś danych jaki procent udało się
          wykorzystać, ale coś tak kojarzę, że nie więcej niż 50%. Może któryś
          Forumowiczów zna takie dane?

          Nienawidzę, kiedy rządzący uważają, że jestem głupszy niż jestem. Nienawidzę.
          Nadal nie podjąłem decyzji jak zagłosuję w referendum. Ale jestem już tej
          decyzji bardzo blisko.


          Pozdrawiam

          Sam

          • ro.bas Hej, samsaranathanal. 26.08.02, 05:50
            samsaranathanal napisał:

            > Witaj ro.bas
            >
            > Piszesz, o tym, że dopłaty z UE w czyms nam pomogą...
            >
            > jeżeli chodzi o napływ kapitału, to zdaje sie, że podnoszenie kosztów
            produkcji
            >
            > nie wpływa korzystnie na wysokość inwestycji, prawda? A wprowadzenie prawa UE
            > oznacza znaczne podniesienie tych kosztów.
            >
            > Drugim argumentem "za" który przytoczyłeś jest finansowa pomoc UE...
            >
            > Niedawno założyłem wątek na ten temat, ciekaw jestem Twojej opinii
            >
            > <a href="www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
            f=522&w=2776015"t
            > arget="_blank">www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?
            f=522&w=2776015</a
            > >
            > Gdyby Ci sie nie chciało tam odpowiadać, to ponizej znajduje sie jego treść.
            >

            Hej, jak leci?

            Wiesz, doplaty do rolnictwa sa konieczne. W zadnym kraju rozwinietym rolnictwo
            nie jest samo w sobie dochodowe. Wszyscy stosuja jakiegos rodzaju ulgi czy
            dotacje. Natomiast trzeci swiat z kolei cierpi na niedobor zywnosci. Musi
            wiec ja importowac. Z dwojga zlego, wole trzymac z bogatymi.
            Skoro doplaty stosuja wszyscy (fakt niezbity), a Polska nie ma wystarczajaco
            duzo pieniedzy by uczynic rolnictwo oplacalnym (z owymi doplatami oczywiscie),
            wiec musimy liczyc na czyjas pomoc.
            Mamy olbrzymi przerost ludzi parajacych sie rolnictwem. I unia oczywiscie nie
            pomoze wszystkim. Wiekszosc po prostu bedzie musiala sie zajac czym innym.
            Czy w Polsce, czy w Hiszpanii albo Irlandii, to osobny temat.
            Ci, ktorzy pozostana, beda dostawac doplaty unijne do produkcji. Dzieki nim
            beda (jesli oczywiscie spelnia warunki) mogli wyjsc na swoje. Czyli wyzywic
            siebie i rodzine.

            Nie jestem wielbicielem Unii. Na dobra sprawe, zaczalem ja troche poznawac
            (musialem) 4 - 5 lat temu. Od razu zauwazylem, ze nie jest to organizm
            zdrowy. Pokrotce, jest to organizacja panst, ktore sie zrzeszyly by nie upasc
            samodzielnie. Jest zbiurokratyzowana i czesto antyrynkowa i antymotywacyjna.
            Z drugiej strony - kulturowo wciaz nam do niej daleko. Wciaz jest u nas duzo
            wiecej beztroski, balaganu i zwyklego chamstwa.
            Uwazam jednak, ze nie mamy zbytniej alternatywy. Przynaleznosc do Unii postawi
            nas wreszcie w kregu panstw kultury zachodniej. Moze to brzmi smiesznie, ale
            jednak to prawda, my wciaz tkwimy w tej wschodniej po uszy. Moze nastepne
            pokolenia wyrastajace juz w bliskosci innych krajow unijnych przejma takze inne
            sposoby myslenia. I wyzbeda sie kompleksow, ktore chociaz teraz sporo
            mniejsze, ale jednak nadal istnieja.
            Unia to nasz najwiekszy partner handlowy. Jesli nie bedziemy mieli prawa glosu
            jako jej czlonek (w najwazniejszych sprawach, wymagana jest tu zgodnosc opinii
            wszystkich czlonkow - nie wiekszosc), w praktyce beda decydowac o nas bez nas.
            Po prostu nie bedziemy mieli zadnego wplywu na decyzje najwazniejszego i (co by
            nie mowic) silniejszego partnera.
            Obawialbym sie wowczas naprawde o nasza suwerennosc ekonomiczna. Bylibysmy o
            wiele bardziej uzaleznieni i podatni na wplywy drugiego wielkiego sasiada,
            czyli Rosji. A tego balbym sie bardziej niz wplywow unijnych.
            Powtarzam wiec, ze nie jestem apologeta unii. Uwazam jednak, ze bez niej
            bedzie nam gorzej.
            Nie upieram sie tez przy moim zdaniu. Jesli ktos potrafi mnie przekonac, to go
            zmienie. Nie trafiaja jednak do mnie glosy o utracie niepodleglosci w Unii.
            Bo to zwykla bzdura.

            Postaram sie przesledzic watek, ktory kiedys rozpoczales, na razie niestety,
            czas mi nie pozwala.
            Dzieki i pozdrowienia.
            • Gość: snajper Hej, robas. :)) IP: 2.4.STABLE* / 10.1.1.* 26.08.02, 14:56
              ro.bas napisał:

              > Hej, jak leci?
              >
              > Wiesz, doplaty do rolnictwa sa konieczne. W zadnym kraju rozwinietym rolnictwo
              > nie jest samo w sobie dochodowe. Wszyscy stosuja jakiegos rodzaju ulgi czy
              > dotacje. Natomiast trzeci swiat z kolei cierpi na niedobor zywnosci. Musi
              > wiec ja importowac. Z dwojga zlego, wole trzymac z bogatymi.
              > Skoro doplaty stosuja wszyscy (fakt niezbity), a Polska nie ma wystarczajaco
              > duzo pieniedzy by uczynic rolnictwo oplacalnym (z owymi doplatami oczywiscie),
              > wiec musimy liczyc na czyjas pomoc.
              > Mamy olbrzymi przerost ludzi parajacych sie rolnictwem. I unia oczywiscie nie
              > pomoze wszystkim. Wiekszosc po prostu bedzie musiala sie zajac czym innym.
              > Czy w Polsce, czy w Hiszpanii albo Irlandii, to osobny temat.
              > Ci, ktorzy pozostana, beda dostawac doplaty unijne do produkcji. Dzieki nim
              > beda (jesli oczywiscie spelnia warunki) mogli wyjsc na swoje. Czyli wyzywic
              > siebie i rodzine.
              >
              > Nie jestem wielbicielem Unii. Na dobra sprawe, zaczalem ja troche poznawac
              > (musialem) 4 - 5 lat temu. Od razu zauwazylem, ze nie jest to organizm
              > zdrowy. Pokrotce, jest to organizacja panst, ktore sie zrzeszyly by nie upasc
              > samodzielnie. Jest zbiurokratyzowana i czesto antyrynkowa i antymotywacyjna.
              > Z drugiej strony - kulturowo wciaz nam do niej daleko. Wciaz jest u nas duzo
              > wiecej beztroski, balaganu i zwyklego chamstwa.
              > Uwazam jednak, ze nie mamy zbytniej alternatywy. Przynaleznosc do Unii postawi
              > nas wreszcie w kregu panstw kultury zachodniej. Moze to brzmi smiesznie, ale
              > jednak to prawda, my wciaz tkwimy w tej wschodniej po uszy. Moze nastepne
              >pokolenia wyrastajace juz w bliskosci innych krajow unijnych przejma takze inne
              > sposoby myslenia. I wyzbeda sie kompleksow, ktore chociaz teraz sporo
              > mniejsze, ale jednak nadal istnieja.
              > Unia to nasz najwiekszy partner handlowy. Jesli nie bedziemy mieli prawa glosu
              > jako jej czlonek (w najwazniejszych sprawach, wymagana jest tu zgodnosc opinii
              > wszystkich czlonkow - nie wiekszosc), w praktyce beda decydowac o nas bez nas.
              >Po prostu nie bedziemy mieli zadnego wplywu na decyzje najwazniejszego i (co by
              > nie mowic) silniejszego partnera.
              > Obawialbym sie wowczas naprawde o nasza suwerennosc ekonomiczna. Bylibysmy o
              > wiele bardziej uzaleznieni i podatni na wplywy drugiego wielkiego sasiada,
              > czyli Rosji. A tego balbym sie bardziej niz wplywow unijnych.
              > Powtarzam wiec, ze nie jestem apologeta unii. Uwazam jednak, ze bez niej
              > bedzie nam gorzej.
              > Nie upieram sie tez przy moim zdaniu. Jesli ktos potrafi mnie przekonac, to go
              > zmienie. Nie trafiaja jednak do mnie glosy o utracie niepodleglosci w Unii.
              > Bo to zwykla bzdura.
              > Postaram sie przesledzic watek, ktory kiedys rozpoczales, na razie niestety,
              > czas mi nie pozwala.
              > Dzieki i pozdrowienia.

              W zasadzie mamy podobne spojrzenie na UE. Mam jedynie inne zdanie na temat
              opłacalności rolnictwa. Piszesz, że rolnictwo nigdzie nie jest opłacalne i
              dlatego istnieją dopłaty. To nie jest tak. Rolnictwo może być opłacalne, jednak
              aby to się stało, trzeba by podnieść ceny produktów rolnych. Wszak opłacalność
              jest prostą funkcją cen. Dopłaty dla rolników nie mają na celu uczynienia
              rolnictwa dochodowym. Celem dopłat jest utrzymanie niskich cen żywności, na
              których korzysta całe społeczeństwo. Szczególnie, że koszt dopłat w państawch,
              gdzie rolnictwem zajmuje się 3% osób nie musi być duży. U nas, przy 30%
              rolników, dopłaty muszą (i są !!!) być zabójcze dla budżetu państwa.

              Pozdrawiam.
            • samsaranathanal Re: Hej, samsaranathanal. 27.08.02, 01:05
              > Hej, jak leci?

              Nie narzekam:)

              >
              > Wiesz, doplaty do rolnictwa sa konieczne. W zadnym kraju rozwinietym
              rolnictwo nie jest samo w sobie dochodowe. Wszyscy stosuja jakiegos rodzaju
              ulgi czy dotacje.

              1. Nowa Zelandia nie ma zadnych dopłat.

              2. ja przyjme na chwile tezę, że dopłaty do rolnictwa sa konieczne. Ale skąd te
              dołaty? Bo, że z UE nie, to już wiemy (od p. Oleksego we własnej osobie)

              > Przynaleznosc do Unii postawi nas wreszcie w kregu panstw kultury
              zachodniej. Moze to brzmi smiesznie, ale jednak to prawda, my wciaz tkwimy w
              tej wschodniej po uszy.

              Kultura zachodnie, to grecka filozofia (ze szczegółnym uwzglednieniem
              Arystotelesa), religia chrześcijańska i rzymskie prawo. UE właśnie odchodzi od
              wszystkich trzech wartości.

              Może jest więc trochę tak, że właśnie wstąpienie do UE oddala nas od tego co
              nazywało się niegdyś cywilizacją zachodu?

              > Unia to nasz najwiekszy partner handlowy.

              Co dowodzi, że można współprwcować z UE nie bedąc jej członkiem.

              > Jesli nie bedziemy mieli prawa glosu jako jej czlonek (w najwazniejszych
              sprawach, wymagana jest tu zgodnosc opinii wszystkich czlonkow - nie wiekszosc)

              Ta ilość "najważniejszych spraw ulega drastycznemu ograniczaniu.

              > w praktyce beda decydowac o nas bez nas.

              Jeżeli pozostaniemy poza UE? Nie rozumiem. Przecież właśnie pozostając poza tą
              organizacją mamy swobodę w ustalaniu obciążeń podatkowych, ustalaniu kosztów
              pracy... Przystępując do UE zrzekamy sie części tych uprawnień.

              > Po prostu nie bedziemy mieli zadnego wplywu na decyzje najwazniejszego i (co
              by nie mowic) silniejszego partnera.

              I tak nie będziemy mieli. Jeżeli sądzisz, że Hiszpania Polska Litwa Łotwa
              Estonia Czechy i Węgry przegłosują coś sprzecznego z interesem Niemiec, Francji
              i Wielkiej Brytanii, to jakoś w to nie wierzę.

              > Obawialbym sie wowczas naprawde o nasza suwerennosc ekonomiczna. Bylibysmy o
              > wiele bardziej uzaleznieni i podatni na wplywy drugiego wielkiego sasiada,
              > czyli Rosji. A tego balbym sie bardziej niz wplywow unijnych.

              Szczerze pisząc ja też. I to jest znaczący argument ZA UE.


              pozdrawiam

              Sam
    • samsaranathanal Re: Argument dla integracji 25.08.02, 20:48
      Witaj

      Twoje rozumowanie ma jedną wadę:

      Otóż nasze wejście do UE powoduje wzrost kosztów pracy a tym samym spadek
      atrakcyjności inwestycyjnej.

      A "otwarty rynek" można uzyskać z wieloma państwami na zasadzie umów
      dwustronnych lub zbiorowych możemy zacząć od państw grupy Wyszechradzkiej,
      Bałtyckiej i Nafta. (Sama NAFTA jest większym, a co ważniejsze bardziej
      perspektywicznym rynkiem niż UE)

      Pozdrawiam

      Sam
      • shatek Re: Argument dla integracji 26.08.02, 16:34
        samsaranathanal napisał:

        > Witaj
        >
        > Twoje rozumowanie ma jedną wadę:
        >
        > Otóż nasze wejście do UE powoduje wzrost kosztów pracy a tym samym spadek
        > atrakcyjności inwestycyjnej.
        >

        I tak bedą dużo niższe niż np. w Niemczech


        > A "otwarty rynek" można uzyskać z wieloma państwami na zasadzie umów
        > dwustronnych lub zbiorowych możemy zacząć od państw grupy Wyszechradzkiej,
        > Bałtyckiej

        To będzie raczej wspólne klepanie biedy.Mnie sie to kojarzy bardziej z
        zabijaniem wolnego rynku ,niż z jego tworzeniem.Ostatnio mówili w wiadpmościach
        o rosyjskim rynku motoryzacyjnym.Cła zaporowe na zachodnie auta iniemożliwiają
        ich zakup dla przeciętnego obywatela.Proponujesz to samo?Polski klient stawia
        coraz wyższe wymagania ,czy ma być skazany na towar (nie zawsze , ale czesto)
        gorszej jakości w imie "ochrony przemysłu"?



        i Nafta. (Sama NAFTA jest większym, a co ważniejsze bardziej
        > perspektywicznym rynkiem niż UE)

        Boicie się europejskigo szczupaka , a pchacie się w paszczę amerykańskiego
        rekina.Poza tym jak widzisz to z perspektywy geograficznej?Polskie statki
        wyładowane towarami płyną na drugi koniec świata i odwrotnie?W USA też panuje
        beszpardonowa konkurencja .


        >
        > Pozdrawiam
        >
        > Sam
        • samsaranathanal Re: Argument dla integracji 27.08.02, 00:48
          > I tak bedą dużo niższe niż np. w Niemczech

          Nam rozwój rzędu 1-2% rocznie nie wystarczy. Konurencją dla nowych rynków są
          inne nowe rynki (np. Malezja)

          Dalej piszesz o koncepcji współpracy z państwami Grupy Wyszechradzkiej i
          Bałtyckiej:

          > To będzie raczej wspólne klepanie biedy.Mnie sie to kojarzy bardziej z
          > zabijaniem wolnego rynku ,niż z jego tworzeniem.Ostatnio mówili w
          wiadpmościach o rosyjskim rynku motoryzacyjnym.Cła zaporowe na zachodnie auta
          iniemożliwiają ich zakup dla przeciętnego obywatela.Proponujesz to samo?Polski
          klient stawia coraz wyższe wymagania ,czy ma być skazany na towar (nie zawsze ,
          ale czesto) gorszej jakości w imie "ochrony przemysłu"?

          To prawda. Ale mi chodzi o działanie pozwalające na znoszenie tych barier. PO
          ich zniesieniu nie będziesz już na nic skazany, prawda? Tymczasem propaganda
          prounijna przedstawia dążenie do UE jako "bezalternatywne". To jest nadużycie.
          Są inne rozwiązania. Sprawdzone. Czym były Tajwan, Japonia, Korea, Hong - Kong
          jeszcze 40 lat temu?

          > i Nafta. (Sama NAFTA jest większym, a co ważniejsze bardziej
          > > perspektywicznym rynkiem niż UE)
          >
          > Boicie się europejskigo szczupaka, a pchacie się w paszczę amerykańskiego
          > rekina.

          Ja się nie boję. Kiedy polemizujesz ze mną to, bardzo proszę, używaj liczby
          pojedynczej.

          >Poza tym jak widzisz to z perspektywy geograficznej?Polskie statki
          > wyładowane towarami płyną na drugi koniec świata i odwrotnie?

          Otóż właśnie tak:) Tak własnie radziły sobie azjatyckie tygrysy. Tak sobie
          radzimy teraz. Po zniesieniu ograniczeń nic nie będzie stało na przeszkodzie,
          żeby otwierać biznesy w USA, Kanadzie i Meksyku.

          Jednocześnie dlaczego nie zatrzymać się na układzie stowarzyszeniowym z UE?
          Dlaczego nie zmniejszyć lub całkowicie nie znieść ceł na towary UE i wzajemnie?
          Jeszcze 15 lat temu tym właśnie była UE. I do takiej UE bardzo chętnie bym
          przystąpił.

          Uważasz, że to prawdziwa alteratywa: albo wstępujemy do UE albo jesteśmy jej
          wrogiem? Dlaczego nie wstąpienie do UE miałoby oznaczać zerwanie układu
          stowarzyszeniowego?

          >W USA też panuje beszpardonowa konkurencja .

          I bardzo dobrze. To jedyny sposób na to, by rynkiem rządził KONSUMENT.

          Zauważ, że jeśli stworzymy dobre warunki dla biznesu, to wszystkie General
          Motors, IBMy i inne takie pootwierają fabryki u nas a nie w różnych Malezjach,
          Singapurach itp. To do nas będą wtransferowwane zyski a ie na Maledivy.

          Teraz wpływa do nas głównie kapitał spekulacyjny skuszony wysokim
          oprocentowaniem obligacji państwowych i innych papierów dłóżnych. A nasz rząd
          to przejada.

          W historii jest wiele państw, które osiągnęły szybki rozwój w ciągu krótkiego
          okresu czasu. Występuje między tymi przypadkami wiele różnic, ale jest i wiele
          podobieństw: niskie podatki, ograniczony budżet, niskie koszty pracy. Porównaj
          ten model z tym co proponuje UE. Mam wrażenie, że to są koncepcje przeciwstawne.

          Pozdrawiam

          Sam
          • shatek Re: Argument dla integracji 30.08.02, 15:05
            samsaranathanal napisał:

            > > I tak bedą dużo niższe niż np. w Niemczech
            >
            > Nam rozwój rzędu 1-2% rocznie nie wystarczy. Konurencją dla nowych rynków są
            > inne nowe rynki (np. Malezja)

            A kto mówi o 1% ?Przy odpowiedniej polityce mamy szansę na wzrost przynajmniej
            5% PKB (tak mówią niezależni eksperci).POza tym członkostwo mnie logika
            podpowiada ,ze członkostwo bedzie raczej dużym atutem ,niż kulą u nogi.

            >
            > Dalej piszesz o koncepcji współpracy z państwami Grupy Wyszechradzkiej i
            > Bałtyckiej:
            >
            > > To będzie raczej wspólne klepanie biedy.Mnie sie to kojarzy bardziej z
            > > zabijaniem wolnego rynku ,niż z jego tworzeniem.Ostatnio mówili w
            > wiadpmościach o rosyjskim rynku motoryzacyjnym.Cła zaporowe na zachodnie auta
            > iniemożliwiają ich zakup dla przeciętnego obywatela.Proponujesz to samo?
            Polski
            > klient stawia coraz wyższe wymagania ,czy ma być skazany na towar (nie
            zawsze ,
            >
            > ale czesto) gorszej jakości w imie "ochrony przemysłu"?
            >
            > To prawda. Ale mi chodzi o działanie pozwalające na znoszenie tych barier. PO
            > ich zniesieniu nie będziesz już na nic skazany, prawda? Tymczasem propaganda
            > prounijna przedstawia dążenie do UE jako "bezalternatywne". To jest
            nadużycie.
            > Są inne rozwiązania. Sprawdzone. Czym były Tajwan, Japonia, Korea, Hong -
            Kong
            > jeszcze 40 lat temu?
            >
            OK napisz konkretnie ,co i jak zrobiła Korea pd.( bo do niej najszybciej można
            porównać Polskę)w 20 lat temu ,by osiągnąć sukces (przemieniony ostatnio w
            kryzys).Uwzględnij przy tym aspekty polityczne ,geograficzne i kulturowe.Napisz
            mi plan , w którym opiszesz właściwą twoim zdaniem drogę dla naszego kraju
            wyszczególniając te punkty , w których przeszkadzałaby ewentualna integracja z
            UE




            > > i Nafta. (Sama NAFTA jest większym, a co ważniejsze bardziej
            > > > perspektywicznym rynkiem niż UE)
            > >
            Mocno dyskusyjne.Polskim firmom dużo łatwiej będzie zaistnieć na rynkach UE ,
            niż za ocenaem .Poza tym pojawią się nowe rynki (np. Turcja) na których dzieki
            nizszym cenom bedziemy mogli osiągnąć realny sukces


            > > Boicie się europejskigo szczupaka, a pchacie się w paszczę amerykańskiego
            >
            > > rekina.
            >
            > Ja się nie boję. Kiedy polemizujesz ze mną to, bardzo proszę, używaj liczby
            > pojedynczej.
            >
            > >Poza tym jak widzisz to z perspektywy geograficznej?Polskie statki
            > > wyładowane towarami płyną na drugi koniec świata i odwrotnie?
            >
            > Otóż właśnie tak:) Tak własnie radziły sobie azjatyckie tygrysy. Tak sobie
            > radzimy teraz. Po zniesieniu ograniczeń nic nie będzie stało na przeszkodzie,
            > żeby otwierać biznesy w USA, Kanadzie i Meksyku.

            Heh...Dobra .Tu ci się udało.Ale jest inny aspekt.USA nie chce nas w
            NAFTA.Amerykanie oczekują sojusznika w UE , a nie zamorskiej kolonii.Poza tym
            nie są póki co zainteresowani rynkami Europy środkowej.(Nie są nawet w trójce
            największych inwestorów w Polsce)


            >
            > Jednocześnie dlaczego nie zatrzymać się na układzie stowarzyszeniowym z UE?
            > Dlaczego nie zmniejszyć lub całkowicie nie znieść ceł na towary UE i
            wzajemnie?



            Pytaj polityków.naszych i tych z UE.
            >
            > Jeszcze 15 lat temu tym właśnie była UE. I do takiej UE bardzo chętnie bym
            > przystąpił.
            >
            > Uważasz, że to prawdziwa alteratywa: albo wstępujemy do UE albo jesteśmy jej
            > wrogiem? Dlaczego nie wstąpienie do UE miałoby oznaczać zerwanie układu
            > stowarzyszeniowego?
            >


            Może nie ,ale stracilibyśmy na znaczeniu w Europie.Co z pomocą finansowa np. na
            rozwój ekologii?
            > >W USA też panuje beszpardonowa konkurencja .
            >
            > I bardzo dobrze. To jedyny sposób na to, by rynkiem rządził KONSUMENT.


            Mówiłem o tym ,by skontrować argument , że Polska gospodarka nie wytrzyma
            konkurencji z UE .jeśli nie z europą ,to tym bardziej z USA.

            >
            > Zauważ, że jeśli stworzymy dobre warunki dla biznesu, to wszystkie General
            > Motors, IBMy i inne takie pootwierają fabryki u nas a nie w różnych
            Malezjach,
            > Singapurach itp. To do nas będą wtransferowwane zyski a ie na Maledivy.

            Tu wracam się powtórnie z prośbą o napisanie planu dla Polski i rzetelne
            opisanie opisanie drogi tych krajów z uwzglednieniem wszystkich kryteriów.To
            niezły argument , ale powiedz coś więcej
            >
            > Teraz wpływa do nas głównie kapitał spekulacyjny skuszony wysokim
            > oprocentowaniem obligacji państwowych i innych papierów dłóżnych. A nasz rząd
            > to przejada.


            .Ile polskich firm jest w zachodnich rękach ,które zapewniają zbyt i
            modernizacje?.Obligacje to inna bajka
            >
            > W historii jest wiele państw, które osiągnęły szybki rozwój w ciągu krótkiego
            > okresu czasu. Występuje między tymi przypadkami wiele różnic, ale jest i
            wiele
            > podobieństw: niskie podatki, ograniczony budżet, niskie koszty pracy.

            O jest jednak już jakiś plan..Niskie podatki?Mamy 90 mld dziurę
            budżetowa .Chcesz mieć Argentynę?niskie koszty pracy?cZyli np. bez
            ubezpieczeń ,płatnych urlopów i za głodowe pensje ?bo chyba tak możnaby jeszcze
            obniżyć koszty pracy.Tylko co na to ludzie ????



            Porównaj
            > ten model z tym co proponuje UE. Mam wrażenie, że to są koncepcje
            przeciwstawne
            • samsaranathanal Program pozytywny 03.09.02, 22:03
              Witaj

              Poprosiłeś o pozytywny program zmian. Oto moja propozycja:)

              Żeby napisać realny i szczegółowy program pozytywny potrzebne są szczegółowe
              dane ekonomiczne i dokładne analizy wielu dziedzin. Takie pełne dane mają tylko
              niektórzy politycy znajdujący się obecnie u władzy. To pierwsza trudność.

              Trudność druga polega na tym, że nie jestem ekonomistą. Dlatego moje rozważania
              będą pozostawały na pewnym stopniu ogólności.

              Rozważania podzieliłem na 3 części: 1. Środowisko polityczne. 2. Model docelowy
              3. Realizacja.

              Dzisiaj cz. 1

              Pozdrawiam

              Sam

              • samsaranathanal Środowisko polityczne 03.09.02, 22:05
                Większość państw, które w zeszłym stuleciu budowały sprawną gospodarkę
                z „niczego” czyniła to w warunkach dyktatury. Nie uważam, żeby był to warunek
                konieczny skuteczności reform, ale jest w tym racjonalne źródło.

                Odnoszę wrażenie, że demokratyczny system wybierania rządzących sprzyja
                koncepcjom rozdawniczym: ten zdobywa władzę, kto przekupi większy elektorat.
                Jak się zdaje ten mechanizm działa tym wyraźniej im słabiej zakorzeniona jest
                demokracja w społeczeństwie.

                Jak słusznie zauważył dziadek Marks podstawowym zadaniem partii politycznej
                jest zdobycie władzy i/lub tej władzy utrzymanie.

                Jak w takim razie uzdrowić gospodarkę w warunkach demokracji? Widzę dwie drogi:

                A) Utrzymanie systemu parlamentarno – gabinetowo – prezydenckiego (mamy taką
                hybrydę)

                1. Wprowadzenie ordynacji większościowej (okręgi jednomandatowe – średnio 65
                000 wyborców na okrąg)

                2. Wydłużenie kadencji parlamentu (do co najmniej 6 lat)

                3. Wydłużenie kadencji Trybunału Konstytucyjnego (do co najmniej 7 lat) i
                odebranie prawa Parlamentowi do obsadzania składu sędziowskiego

                Ad. A). Korzyści z utrzymania systemu p – g – p.
                Podstawową korzyścią jest stosunkowo łagodne przejście do systemu
                większościowego. System p – g - p mamy już 12 lat, co wiąże się wypracowaniem
                jako tako funkcjonujących procedur. Być może warto to zachować.

                Wady: Rozmycie odpowiedzialności (trzy dość niezależne ośrodki władzy), co
                może prowadzić do wojen na górze i innych patologii.

                Ad A1. Korzyści:

                1. Ograniczenie „partyjniactwa”. Aktualny system sprawia, że o składzie
                parlamentu decydują przede wszystkim partyjni bossowie a nie wyborcy. Są
                przypadki, że w tym samym okręgu wystarczy otrzymać kilkaset głosów, żeby
                wyprzedzić kandydata, który otrzymał ich kilkadziesiąt tysięcy. Nic dziwnego,
                że posłowie są bardziej lojalni wobec szefów partyjnych niż wyborców. A
                ponieważ celem bossa partyjnego – per definitiam - jest dobro organizacji, to...
                2. Rośnie prawdopodobieństwo, że stronnictwo, które zwycięży w wyborach otrzyma
                także środki do realizowania spójnego programu zmian.

                3. Konsolidacja sceny politycznej. (prawdopodobne jest powstanie systemu dwu
                lub trój partyjnego)

                Wady: Znacznie spada reprezentatywność parlamentu, co oznacza, że nie wszystkie
                poglądy i postawy obecne w społeczeństwie będą obecne także w parlamencie, co
                może rodzić pewne konflikty.

                Ad A2. Korzyści.
                Możliwość wprowadzania zmian długofalowych tzn. takich, których pozytywne
                rezultaty dają się odczuć po kilku latach. Czteroletni system wyborów
                konserwuje niekorzystne status quo: sensowne jest wprowadzanie tylko takich
                zmian, które dają efekt w ciągu roku lub dwóch. Naprawa ustroju gospodarczego w
                takich warunkach wymaga zaiste wielkiej determinacji:)

                Wady
                Zmniejszenie odpowiedzialności posłów.

                Wydaje się, że ta wada zostanie zrekompensowana przez wprowadzenie
                większościowej ordynacji wyborczej.

                Ad A3.

                Korzyści: zmniejszenie zależności sędziów od aktualnej koniunktury politycznej.
                Wady: Nie widzę.

                B) Wprowadzenie systemu prezydenckiego (np. w stylu amerykańskim)

                Korzyści:
                1. Jasno określony ośrodek władzy

                2. Możliwość szybkiego reagowania w sytuacjach kryzysowych

                Wady: Konieczność zasadniczych zmian w już funkcjonującym systemie politycznym,
                co wiąże się z potrzebą wypracowania nowych i niesprawdzonych w naszych
                realiach procedur. Trzeba też liczyć się z oporem beneficjantów obecnego
                systemu.

                Wprowadzając system prezydencki powinniśmy ustalić kadencję na co najmniej 6
                lat. Uzasadnienie jest tożsame z uzasadnieniem dla wydłużenia kadencji
                parlamentu.

                Jak widać, wszystkie zmiany są do przeprowadzenia „od zaraz” i nie pociągają za
                sobą żadnych kosztów. Krytykując te propozycje warto pamiętać, że alternatywą
                dla nich może być dyktatura.

                Następna część w przyszłym tygodniu

                Pozdrawiam

                Sam
                • shatek Re: Środowisko polityczne 04.09.02, 08:22
                  samsaranathanal napisał:

                  > Większość państw, które w zeszłym stuleciu budowały sprawną gospodarkę
                  > z „niczego” czyniła to w warunkach dyktatury. Nie uważam, żeby był
                  > to warunek
                  > konieczny skuteczności reform, ale jest w tym racjonalne źródło.

                  Własnie.Też to zauważyłem :).Tajwan , Korea ,Malezja...wszystkie się rozwijały
                  w ustroju dalece niedemokratycznym


                  >
                  > Odnoszę wrażenie, że demokratyczny system wybierania rządzących sprzyja
                  > koncepcjom rozdawniczym: ten zdobywa władzę, kto przekupi większy elektorat.
                  > Jak się zdaje ten mechanizm działa tym wyraźniej im słabiej zakorzeniona jest
                  > demokracja w społeczeństwie.
                  >
                  > Jak słusznie zauważył dziadek Marks podstawowym zadaniem partii politycznej
                  > jest zdobycie władzy i/lub tej władzy utrzymanie.

                  Tą świętą zasadę wpoił mi nauczyciel WOS-u w podstawówce.MOże to jest jeden z
                  głównych motorów rozwoju ?Ludzie dostawali w d... (niskie płace i inne
                  świadczenia) i nie mogli nic z tym zrobic.Być może polityka zagraniczna też
                  miała w 5ym swój udział.Korea czy Tajwan to były ważne przyczułki zachodu w
                  swoim regionie w czasach "Zimnej Wojny".Jak to było nie wiem...Prezydent USA
                  nie mógł zmuszać firm do inwestycji , ale zawsze mógł powiedzieć dobre słowo.

                  >
                  > Jak w takim razie uzdrowić gospodarkę w warunkach demokracji? Widzę dwie
                  drogi:
                  >
                  > A) Utrzymanie systemu parlamentarno – gabinetowo – prezydenckiego (
                  > mamy taką
                  > hybrydę)
                  >
                  > 1. Wprowadzenie ordynacji większościowej (okręgi jednomandatowe – średnio
                  > 65
                  > 000 wyborców na okrąg)

                  Niezły pomysł
                  >
                  > 2. Wydłużenie kadencji parlamentu (do co najmniej 6 lat)


                  Noo
                  nie wiem.Co by było gdyby AWS rządziła jeszcze 2 lata?Pewnie katastrofa
                  finansowa.Jeśli efekty pracy rządu będą zadowalające dla społeczeństwa
                  (przyznam ,że to jest w Polsce niezmiernie trudne ),to zostanie wybrany na
                  następna kadencję

                  >
                  > 3. Wydłużenie kadencji Trybunału Konstytucyjnego (do co najmniej 7 lat) i
                  > odebranie prawa Parlamentowi do obsadzania składu sędziowskiego

                  Ciężko powiedzieć.W naszej kochanej Polsce jak coś jest niezawisłe , to
                  zmienia się w "świętą krowę".Choć może......przy dobrych ,rzetelnych
                  ludziach...A co ,jeśli tacy się nie trafią ??

                  >
                  > Ad. A). Korzyści z utrzymania systemu p – g – p.
                  > Podstawową korzyścią jest stosunkowo łagodne przejście do systemu
                  > większościowego. System p – g - p mamy już 12 lat, co wiąże się wypracowa
                  > niem
                  > jako tako funkcjonujących procedur. Być może warto to zachować.
                  >
                  > Wady: Rozmycie odpowiedzialności (trzy dość niezależne ośrodki władzy), co
                  > może prowadzić do wojen na górze i innych patologii.

                  Często tak jest.Ale chyba dobrze ,że te ośrodki patrzą sobie nawzajem na
                  ręce.We Francji ponoć rządziła lewica wespół z prawicą (po co się kłócić , jak
                  mozna się podzielić ).Ludzie byli niezadowoleni...
                  >
                  > Ad A1. Korzyści:
                  >
                  > 1. Ograniczenie „partyjniactwa”. Aktualny system sprawia, że o skł
                  > adzie
                  > parlamentu decydują przede wszystkim partyjni bossowie a nie wyborcy. Są
                  > przypadki, że w tym samym okręgu wystarczy otrzymać kilkaset głosów, żeby
                  > wyprzedzić kandydata, który otrzymał ich kilkadziesiąt tysięcy. Nic dziwnego,
                  > że posłowie są bardziej lojalni wobec szefów partyjnych niż wyborców. A
                  > ponieważ celem bossa partyjnego – per definitiam - jest dobro organizacji
                  > , to...

                  No tak ,tylko z tego co wiem dyscyplina partyjna jest raczej powszechna w
                  zachodnich demokracjach.Gdyby nie ona zapanowałaby powszechna anarchia
                  parlamentarna.Czy rządowi udałoby się przeforsować kontrowersyjne ,ale
                  potrzebne ustawy ??Każdy działałby na własną rękę.TAk ,by zostać wybranym na
                  następną kadencję

                  > 2. Rośnie prawdopodobieństwo, że stronnictwo, które zwycięży w wyborach
                  otrzyma
                  >
                  > także środki do realizowania spójnego programu zmian.

                  Czemu ?
                  >
                  > 3. Konsolidacja sceny politycznej. (prawdopodobne jest powstanie systemu dwu
                  > lub trój partyjnego)


                  Gdyby była silna prawica ,to już bysmy mieli system dwu lub trójpartyjny
                  >
                  > Wady: Znacznie spada reprezentatywność parlamentu, co oznacza, że nie
                  wszystkie
                  >
                  > poglądy i postawy obecne w społeczeństwie będą obecne także w parlamencie, co
                  > może rodzić pewne konflikty.
                  >
                  > Ad A2. Korzyści.
                  > Możliwość wprowadzania zmian długofalowych tzn. takich, których pozytywne
                  > rezultaty dają się odczuć po kilku latach. Czteroletni system wyborów
                  > konserwuje niekorzystne status quo: sensowne jest wprowadzanie tylko takich
                  > zmian, które dają efekt w ciągu roku lub dwóch. Naprawa ustroju gospodarczego
                  w
                  >
                  > takich warunkach wymaga zaiste wielkiej determinacji:)

                  Może to i prawda.Ale jeśli wyborcy wybiorą niewłasciwie , to państwo będzie
                  niszczone przez dłuższy okres czasu
                  >
                  > Wady
                  > Zmniejszenie odpowiedzialności posłów.
                  >
                  > Wydaje się, że ta wada zostanie zrekompensowana przez wprowadzenie
                  > większościowej ordynacji wyborczej.
                  >
                  > Ad A3.
                  >
                  > Korzyści: zmniejszenie zależności sędziów od aktualnej koniunktury
                  politycznej.
                  > Wady: Nie widzę.
                  >
                  > B) Wprowadzenie systemu prezydenckiego (np. w stylu amerykańskim)
                  >
                  > Korzyści:
                  > 1. Jasno określony ośrodek władzy
                  >
                  > 2. Możliwość szybkiego reagowania w sytuacjach kryzysowych
                  >
                  > Wady: Konieczność zasadniczych zmian w już funkcjonującym systemie
                  politycznym,
                  >
                  > co wiąże się z potrzebą wypracowania nowych i niesprawdzonych w naszych
                  > realiach procedur. Trzeba też liczyć się z oporem beneficjantów obecnego
                  > systemu.
                  >
                  > Wprowadzając system prezydencki powinniśmy ustalić kadencję na co najmniej 6
                  > lat. Uzasadnienie jest tożsame z uzasadnieniem dla wydłużenia kadencji
                  > parlamentu.
                  >
                  > Jak widać, wszystkie zmiany są do przeprowadzenia „od zaraz” i nie
                  > pociągają za
                  > sobą żadnych kosztów. Krytykując te propozycje warto pamiętać, że alternatywą
                  > dla nich może być dyktatura.

                  jak dla mnie to rozwiązanie ma i wady i zalety :).Ale czy nie jest to
                  ograniczanie demokracji ?


                  >
                  > Następna część w przyszłym tygodniu
                  OK

    • Gość: mirmat Model azjatycki to po prostu zdrowy rozsadek IP: *.dialup.eol.ca 26.08.02, 00:37
      Klikker napisal:"Nie trzeba geniusza zeby wiedziec ze azjatycki model
      pracy i gospadarczy jest nie do zastosowania w Polsce,
      ani w zadnym kraju o kulturze zachodniej."

      A co jest takie osobliwe w azjatyckim modelu gospodarki??? Chyba zdrowy
      rozsadek. No a tego nasze elity nie maja. Podstawa tego modelu bylo poparcie
      wlasnych przedsiebiorcow stawiajac cla dla importu i dajac kredyty dla
      eksporterow. To takie proste, ze sie w pale nie miesci ale dla imbecylow z
      AWSLD to odkrycie Ameryki.




      • ro.bas Trzeba by wowczas zrezygnowac z socjalizmu. 26.08.02, 05:58
        Gość portalu: mirmat napisał(a):

        > Klikker napisal:"Nie trzeba geniusza zeby wiedziec ze azjatycki model
        > pracy i gospadarczy jest nie do zastosowania w Polsce,
        > ani w zadnym kraju o kulturze zachodniej."
        >
        > A co jest takie osobliwe w azjatyckim modelu gospodarki??? Chyba zdrowy
        > rozsadek. No a tego nasze elity nie maja. Podstawa tego modelu bylo poparcie
        > wlasnych przedsiebiorcow stawiajac cla dla importu i dajac kredyty dla
        > eksporterow. To takie proste, ze sie w pale nie miesci ale dla imbecylow z
        > AWSLD to odkrycie Ameryki.
        >
        >
        Aby zastosowac model azjatycki, trzeba by uciac socjalizm. Zliberalizowac
        prawo pracy. Dac wladze pracodawcom. Sprawic, by ludzie zaczeli pracowac
        dluzej, wydajniej za mniejsze pieniadze. Zlikwidowac emerytury i renty
        gwarantowane przez panstwo, bezplatne szkolnictwo i leczenie.
        Zapakowac prominentnych czlonkow wszystkich partii do rakiety kosmicznej i
        wyslac daleko na kilkadziesiat lat.
        Zlikwidowac korupcje wsrod urzednikow panstwowych i samorzadowych, lekarzy,
        policji, sedziow, nauczycieli i wszelkich innych zawodow.

        Wowczas moznaby zaczynac. Trzeba jednak pamietac, ze po latach wyrzeczen wciaz
        nie moglibysmy byc pewni wyniku. Kryzysy swiatowe, zanieczyszczenie srodowiska
        musialoby zmieniac nasza polityke co ok 5-10 lat.

        Moze i warto zaczac, ale kto to ma robic? Czy wygrasz wybory parlamentarne z
        takimi haslami?
        • Gość: J.K. Do Ro.basa. O Unii... IP: *.scheins / 192.120.171.* 26.08.02, 10:20
          Mieszkam w Unii od dawna i czasami tez "wymadrzam" sie na tym forum.
          Ale nie chce robic tego za czesto, bo i brak czasu, a i latwo o posadzenie,
          ze doradzam Wam z "wygodnego fotela".

          Sytuacja z Unia jest dokladnie taka, jak opisujesz.
          Powiedzialbym nawet dosadniej, ze, tak czy tak, juz jestesmy polkolonia Unii,
          bez prawa glosu.
          Przystapienie do Unii wiele na poczatku nie zmieni, da nam tylko to prawo
          glosu...

          A zawodowo zajmowalem sie kilka lat sprawmi gospodarczymi miedzy Unia, a
          Polska, wiec wiem cos o tym...

          Mam do Ciebie kilka pytan:
          1. Ile masz lat, co studiowales ?
          2. Dlaczego tak malo ludzi na tym forum mysli i pisze tak rzeczowo, jak Ty ?

          Pozdrawiam

          Dr. J.K.
          • Gość: mirmat Do Ro.basa i J.K. IP: *.dialup.eol.ca 26.08.02, 19:04
            Ro.bas napisal: Trzeba by wowczas zrezygnowac z socjalizmu.
            Aby zastosowac model azjatycki, trzeba by uciac socjalizm. Zliberalizowac
            prawo pracy. Dac wladze pracodawcom. Sprawic, by ludzie zaczeli pracowac
            dluzej, wydajniej za mniejsze pieniadze. Zlikwidowac emerytury i renty
            gwarantowane przez panstwo, bezplatne szkolnictwo i leczenie.
            Zapakowac prominentnych czlonkow wszystkich partii do rakiety kosmicznej i
            wyslac daleko na kilkadziesiat lat.
            Zlikwidowac korupcje wsrod urzednikow panstwowych i samorzadowych, lekarzy,
            policji, sedziow, nauczycieli i wszelkich innych zawodow.
            Wowczas moznaby zaczynac. Trzeba jednak pamietac, ze po latach wyrzeczen wciaz
            nie moglibysmy byc pewni wyniku. Kryzysy swiatowe, zanieczyszczenie srodowiska
            musialoby zmieniac nasza polityke co ok 5-10 lat.
            Moze i warto zaczac, ale kto to ma robic? Czy wygrasz wybory parlamentarne z
            takimi haslami?
            J.K. napisał(a):
            Mieszkam w Unii od dawna i czasami tez "wymadrzam" sie na tym forum.
            Ale nie chce robic tego za czesto, bo i brak czasu, a i latwo o posadzenie,
            ze doradzam Wam z "wygodnego fotela". Sytuacja z Unia jest dokladnie taka, jak
            opisujesz (ro.bas). Powiedzialbym nawet dosadniej, ze, tak czy tak, juz
            jestesmy polkolonia Unii, bez prawa glosu. Przystapienie do Unii wiele na
            poczatku nie zmieni, da nam tylko to prawo glosu... A zawodowo zajmowalem sie
            kilka lat sprawmi gospodarczymi miedzy Unia, a Polska, wiec wiem cos o tym...

            Mirmat: moze jestem niepoprawnym optymista ale Polacy zadziwili mnie wiele razy
            w momencie kompletnego zwatpienia. Jezeli w swoim zyciu popelnilem pomylki to
            polegaly one na tym, ze niedocenilem Rodakow a nie ze ich przecenilem. Byc moze
            sprawy zaszly za daleko i musimy wdepnac w unijne bagno. Ale nikt mi nie powie,
            ze w 1990 roku nie mielismy historycznej szansy bo: 1. Polacy nie maja etyki
            pracy, 2. mamy za duzo ciagotek socjalistycznych. Obserujac Rodakow z roznym
            stopniem wyksztalcenia, ktorych los wyrzucil na obczyzne przed 1990 rokiem,
            wiem, ze nasze podejscie do obowiazkow i wysilku jest powyzej sredniej krajow
            zachodnich. W Kanadzie Polacy w odroznieniu od innych immigrantow nie czekali
            na zasilek ale zabierali sie do roboty ( i to kazdej) na "czarno" czy
            na "bialo". W 1990 kraj byl przygotowany do wyrzeczen i kazdy Polak zygal na
            mysl o "socjalizmie". I w tym miejscu zgadzam sie z ro.basem, ze
            nalezaloby "zapakowac prominentnych czlonkow wszystkich partii do rakiety
            kosmicznej i wyslac daleko na kilkadziesiat lat". Bo postepowanie elit z
            mistrzem Balcerowiczem na czele graniczy ze zdrada stanu. Ale obojetnie ile
            batow nalezaloby przylac AWSLD-owcom nie winmy Polakow za to, ze zostali
            oszukani.

            • Gość: robas Zycze Tobie, sobie i innym, by to byla prawda. IP: *.asapsoftware.com 26.08.02, 19:38
              Nie mam nic przeciwko temu, by Polska i Polacy zaskoczyli mnie pozytywnie.
              Pod tym wzgledem jednak, jestem czlowiekiem malej wiary...
              Chetnie jednak przyznam sie do pomylki.
        • Gość: J.K. Do Ro.basa. O Unii... IP: *.scheins / 192.120.171.* 26.08.02, 10:23
          Mieszkam w Unii od dawna i czasami tez "wymadrzam" sie na tym forum.
          Ale nie chce robic tego za czesto, bo i brak czasu, a i latwo o posadzenie,
          ze doradzam Wam z "wygodnego fotela".

          Sytuacja z Unia jest dokladnie taka, jak opisujesz.
          Powiedzialbym nawet dosadniej, ze, tak czy tak, juz jestesmy polkolonia Unii,
          bez prawa glosu.
          Przystapienie do Unii wiele na poczatku nie zmieni, da nam tylko to prawo
          glosu...

          A zawodowo zajmowalem sie kilka lat sprawmi gospodarczymi miedzy Unia, a
          Polska, wiec wiem cos o tym...

          Mam do Ciebie kilka pytan:
          1. Ile masz lat, co studiowales ?
          2. Dlaczego tak malo ludzi na tym forum mysli i pisze tak rzeczowo, jak Ty ?

          Pozdrawiam

          Dr. J.K.
          • Gość: robas hej... IP: *.asapsoftware.com 26.08.02, 17:21
            Gość portalu: J.K. napisał(a):

            > Mieszkam w Unii od dawna i czasami tez "wymadrzam" sie na tym forum.
            > Ale nie chce robic tego za czesto, bo i brak czasu, a i latwo o posadzenie,
            > ze doradzam Wam z "wygodnego fotela".
            >
            > Sytuacja z Unia jest dokladnie taka, jak opisujesz.
            > Powiedzialbym nawet dosadniej, ze, tak czy tak, juz jestesmy polkolonia Unii,
            > bez prawa glosu.
            > Przystapienie do Unii wiele na poczatku nie zmieni, da nam tylko to prawo
            > glosu...
            >
            > A zawodowo zajmowalem sie kilka lat sprawmi gospodarczymi miedzy Unia, a
            > Polska, wiec wiem cos o tym...
            >
            > Mam do Ciebie kilka pytan:
            > 1. Ile masz lat, co studiowales ?
            > 2. Dlaczego tak malo ludzi na tym forum mysli i pisze tak rzeczowo, jak Ty ?
            >
            > Pozdrawiam
            >
            > Dr. J.K.


            Ja tez lubie sie troche pomadrzyc na forum. Chociaz np. pol roku temu robilem
            to czesciej. Troche mnie znudzilo walkowanie tych samych tematow i wciaz te
            same argumenty oparte glownie na emocjach i demagogii. Przyznaje jednak, ze
            czasami u mnie tez emocje biora gore...
            Nie mieszkam w Polsce juz od szeregu lat. A wlasciwie, to...kilka lat temu
            wrocilem i ...pojechalem z powrotem po niecalym roku. Tak naprawde, to
            przestraszylem sie tego co zobaczylem. Wiele rzeczy sie zmienilo na lepsze,
            ale jednoczesnie przyszlosci Polski nie widze rozowo. A moze po prostu
            przyzwyczailem sie juz do zycia w kraju, gdzie wszystko jest nieco lepiej
            poukladane i zorganizowane?
            Mysle, ze jesli Polska nie zostanie czescia Unii, to skonczy sie to dla nas
            tragicznie. Gospodarczo spadniemy z 2-giej do 3-ej ligi.
            Nie oczekuje od Unii cudow, nie bedzie to lekarstwo na polskie problemy, nie
            zadowoli wszystkich. Stworzy jednak nowe mozliwosci, ktore na pewno wiele osob
            bedzie potrafilo wykorzystac.
            Podczas mojego "powrotu" do kraju dokonczylem przerwane kilka lat wczesniej na
            piatym roku studia prawnicze, ale nigdy jako prawnik nie pracowalem i nie mam
            takiego zamiaru. Co ciekawe, prace magisterska pisalem o Unii. Nie jestem w
            temacie ekspertem, ale na pewno orientuje sie troszke lepiej niz polska srednia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka