Gość: prowokat
IP: *.chello.pl / *.chello.pl
04.12.02, 18:14
A władcy III Rzeczypospolitej popadli w kompletny amok: kręcą się jak wszy
na grzebieniu. To też było oczywiste od początku; nikt przecież nie ukrywał,
że zastosowana została fińska metoda negocjacji: najpierw pięcioletnie
dyskusje o dżemie z marchewki, korniszonach, oscypkach i zielonych
strzałkach do skrętu w prawo (czy mogą być na stałe - czy muszą się zapalać
w momencie odpowiadającym normom europejskim...) - a negocjacje w sprawach
rolnictwa i finansów (!!!) pozostawiono na ostatnie dwa tygodnie. I teraz
nasi pożal-się-Leninie-negocjatorzy biadolą: "Uzgodniliśmy już 800.000
stron, 27 "obszarów negocjacyjnych" i 40.000 paragrafów - i teraz cały ten
wysiłek miałby pójść na marne z powodu dwóch głupich "obszarów"? No, trudno -
musimy już chyba ustąpić...".