gerkad
08.12.02, 18:54
Witam wszystkich, którzy na tym Formum starają się merytorycznie zabierać
głos w sprawie naszego akcesu do UE.Z niepokojem oczekuje ostatetecznych
wieści z Kopenhagi.Stan mojego ducha targany jest od kilku miesiecy
wątpliwościami jaką podjąć decyzję w zbliżającym się referendum.
Wiem ,że osób wahających się jest na tyle dużo, iż to oni w końcu zadecydują
o przyjęciu nas w poczet krajów UE lub wstrzymaniu tego procesu i odłożeniu
go w dalszą nieokreśloną przyszłość.Zaznaczam, iż jestem zwolennikiem przemian
,które nastąpiły po przełomie 1989, i od tamtej pory po połowe 2002 byłem
orędownikiem naszego akcesu do EU (nota bene , to powinno było nastapić
właśnie na przełomie lat 90 - tylko ówczesny egoizm polityków z UE na to nie
pozwolił vide słowa takich tuzów jak Timothy Gordon Ash'a,Jana Nowaka-
Jeziorańskiego innych członkówParlamentu Europejskiego).Fakt, gdyby nasz
akces przypadł na ówczesny okres sytuacja byłaby wymarzona - my byliśmy na
stosunkowo wysokiej sćieżce rozwoju a na świecie nie było dekoniunktury
ekonomicznej jak obecnie - i oto można mieć słuszne pretensje do Zachodu
(czytaj EU ).To nam sie należało i zarówno Francuzi jak i Anglicy a zwłaszcza
Niemcy doskonale o tym wiedzą, tylko,że wtedy "kawaler" zaczął sie certolić i
jął się spisywania intercyzy a nie poślubienia "panny młodej".Uruchomiono
proces przygotowań, które nabrały konkretyzacji gdy sprawa zaczęła dotyczyć
nakładów materialnych i w tym momencie wszystko okazało się jasne tzn. gdzie
jest nasze miejsce.Powyższe refleksje nie określają jednoznacznie mojego
stanowiska, chce tylko skonstatować , iż stałem się bardziej realistyczny w
moim spojrzeniu na proces integracji z UE.Ponadto negatywnie oddziaływują na
taki stan rzeczy ( prawdopodobnie nie jestem w tym odosobniony) - nasi
notable z obecnego obozu rządzącego,którzy wszem i wobec mówią "musimy tylko
wsiąść do tego pociagu" a potem wszelkie nurtujące nas problemy się rozwiążą -
niestety ale takie mam odczucia - ba, co więcej ja im wierzę
-rzeczywiście problemy sie rozwiążą, tylko ,że to będą ich problemy związane
z ich posadami(czytaj synekurami) w Brukseli.Konstatując mam szereg
wątpliowości i zahamowań , z drugiej jednak strony jeśli słysząc głosy takie
jak Rafała Ziemkiewicza ( bądź co bądź rozsądnego intelektualisty prawej
strony naszej sceny politycznej, który mówi,ze jednak powinniśmy się
tam znaleźć ( czytaj w EU ) i sam stwierdzając ,iż nie ma realnych opcji
alternatywnych( pozostanie tylko w samym EOG, NAFTA czy w końcu stworzenie
obszaru wolnocłowego + leseferyzm na obszarze całego kraju - to wszystko
stanowi jednak tylko tematy zastepcze a nie konkretne alternatywy)
to jednak rzeczywiście opcję integracji trzeba będzie poprzeć, a ewentualnie
potem znaleźć sojuszników i stopniowo modyfikować kształt UE na wielu
płaszczyznach- politycznej, ekonomicznej ( np.czy to ma być "Europa Ojczyzn"
czy Stany Zjednoczone Europy itd)
Chyba, że do maja 2003 znalazłaby się jakaś rozsądna, warta rozważań,realna
alternatywa ......
eurocentrysta, eurorealisty ale nie eurofob