gerkad
15.01.03, 22:07
Zaczne nietypowo od motta Nielsa Bohra "Wiedza to władza.Niewiedza niestety
nie oznaczajeszcze braku władzy".Jak to przystaje do naszej rzeczywistości
Do rzeczy - od decyzji w Kopenhadze upłynął juz ponad miesiąc a wśrodkach
masowego przekazu a zwłaszcza w TV i Radio nie ma dalej rzetelnych
informacji ,merytorycznych,konstruktywnych dyskusji dalej trwa nachalna
prounijna agitacja.Całe szczęście ,ze jest jeszcze wolna prasa
( "GW" niestety tutaj poza nielicznymi wyjątkami nie zaliczam )bo tylko tam
mozna jeszcze przeczytać rozsadne artukuły i wywiady z ciekawymi ludźmi,
którzy mają odwage głosić odmienne poglady od tych optujacych za wszelka
cenę "entre do EU".Niestety wyczuwam ,ze takich informacji już nie będzie, na
takie dyskusyjne forum jak choćby to internetowe tez nie ma coliczyć....Racje
ma Michał Karnowski z "Newsweek'a" w artykule "Cel jest niczym ,ruch jest
wszystkim",że w sferach rządowych panuje swoisty marazm i wszyscy tylko chca
dotrwać do "referendum europejskiego".A w kraju dzieje sie źle, kolejna duża
inwestycja omija Polske( i nie jest to li tylko wynikiem retorsji ze wzgledu
na wybór przez nas samolotu wielo-zada-niowego dla naszego lotnictwa ) To
powinno przynieśc otrzeźwienie tym wszystkim eurofanom,którzy jak mantrę
powtarzają "trzeba sie tam tylko znaleźć".Otóż przede wszystkim trzeba
zrobić samemu porządek na swoim podwórku- dokonać reformy podatków tzn.
dokonać ich obniżki,zacząć budować autostrady a nie tylko reklamować ( sic!
sam słyszałem w radio jak reklamowano w radio 30 km odcinek autostrady Konin -
Wrzesnia ) i wprowadzać "chore" przedsięwziecia jak winiety czy
biopaliwa gdzie profity będzie zgarniać wiadome lobby.Wszędzie bezład,
innercja i rażący brak decyzji eliminujących przyczyny ewentualnych problemów
zwłaszcza ekonomicznych czy społecznych.I tylko to wyczekiwanie i
przeswiadczenie, że wejdziemy "to wszystko sie samo rozwiąże, zyści".
Na takim podejściu można się solidnie przejechać, chyba, że ma się gotowy
plan awaryjny w postaci przygotowanej poprawki konstytucyjnej " brak
odpowiedniej frekwencji- nie ma co sie ptrzejmować -
parlament sam zadecyduje o naszym akcesie" lub w przypadku odrzuconej przez
społeczeństwo akcesji "tez parlament jako organ przecież reprezentatywny
skoryguje chybioną przez naród decyzję".
Zatem pytanie do euroentuzjastów i eurofanatyków a może ja sie mylę i jest
całkiem inaczej,tzn. kwitnąco ,różowo i rzeczywiście brakuje nam tylko tego
jednego - placebo na wszelkie nasze dolegliwosci czyli UE
A może ja funkcjonuje nie w tej bajce.....