Dodaj do ulubionych

Kto był w Nowym Jorku lub jest i mnie OŚWIECI???

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 03:53

Kochani,
mam problem z pewną koleżanką, która mieszka w Polsce, jest Francuzką lat 33
o zdecydowanie lewicowych a nawet komunistycznych poglądach.

Szczerze nie cierpi Ameryki (amerykańska demokracja to fikcja, Stany
narzuciły światu okropny konsumpcyjny model życia itd).

Ale mówi jedną rzecz, którą zawsze stawia jako argument w dyskusji o
komunizmie.
Jak tylko pada zdanie, że np. stalinizm był zbrodniczy, to ona
natychmiast: "Ale dodajmy, że dzisiejszy system jest zbrodniczy, że Ameryka
jest zbrodnicza" (poczekajcie, poczekajcie, to jeszcze nie ta paląca mnie
kwestia) i wtedy ZAWSZE pada jej argument:
W Nowym Jorku ludzie umierają na ulicach! Jeśli tylko nie mają ubezpieczenia
zdrowotnego, polisy, to żadne pogotowie po nich nie przyjedzie. Nikt ich nie
zabierze do szpitala i muszą umierać. Zostałeś wyrzucony z pracy, jesteś
bezrobotny i nie masz ubezpieczenia - jesteś nikim, umierasz.

Nie wiem, nie byłam w Nowym Jorku.
Mój kolega, który mieszkał tam 8 lat mówi natomiast, że to najbardziej
socjalny kraj świata. Że opieka społeczna jest tak monstrualnie rozrośnięta,
że umiera tylko ktoś na własne życzenie. Żebrak, który wybrał takie życie i
nie chce pójść do żadnego domu opieki.

Czy możecie coś na ten temat napisać.
Dzięki.
Obserwuj wątek
    • Gość: Robert de Molesme Re: Kto był w Nowym Jorku lub jest i mnie OŚWIECI IP: *.dial.proxad.net 01.03.03, 12:25
      Twoja kolezanka tez pewnie w Stanach nie byla i plecie bzdety powtarzane na
      zebraniach trockistowskich.

      Kwestia opieki medycznej w Stanach wyglada nastepujaco. Stany to wolny kraj
      dzialaja tam szelkiego rodzaju sektory opieki medycznej: szpitale prywatne,
      miejskie, akademickie, nominalnie wyznaniowe (np. Saint Vincent Hospital na
      Dolnym Manhattanie, ktory pierwszy przyjal ofiary 11 wrzesnia 2001, bo yl
      najblizej (i w ktorym 10 miesiecy wczesniej urodzila sie moja bratanica Julia).

      W Stanach nie ma OBOWIAZKOWEGO ubezpieczenia medycznego. Duze korporacje lub
      przediebiorstwa szczegolnie te silnie "uzwiazkowione" zazwyczaj maja podpisane
      uklady zbiorowe z jakims jednym funduszem ubezpieczeniowym (tak jak nasze kasy
      chorych, ale prywatne) ktory ubezpiecza wszystkich obietych ukladem (i ich
      rodziny). Funkcjonuja tych fundusze setki jesli nie tysiace (sektor ubezpieczen
      jest jednym z luratywniejszych).

      Jako iz ubezpieczenie nie jest obowiazkowe oczywiscie sa tez osoby ktore sie
      nie ubezpieczaja. Z roznych przyczyn. Niektorzy z biedy, inni z lekkomyslnosci.

      Ocenia sie ze na 305 milionow Amerykanow okolo 40 milionow jest. koszty
      leczenia nieubezpieczonych pokrywa fundusz zwany MediCare, a dla
      nieubezpieczonych cudzoziemcow jest MedicAid. Moze sie zdrzyc ze szpital
      prywatny nie przyjmuje osoby nieubezpieczonej (z wyjatkiem sytuacji
      bezposredniego zagrozenia zycia) i odsyla delikwenta do szpitala miejskiego. Ci
      biora wszystkich.

      Jezeli osoba korzystajaca z opieki medycznej ma jakis majatek to fundusz moze
      zwrocic sie o refundacje kosztow leczenia. Przepraszam za
      wyrazenie "lumpenproletariat" - jako iz majatku nie ma, to nic nie zwraca.

      Dramat pojawia sie w sytuacji gdy ktos np. ma dom a jego doczody sa takie ot
      sobie ("od pierwszego do pierwszego") i co prawda zyje na biezaco, ale juz na
      ubezpieczenie go nie stac. Takie osoby moga byc zmyszone sprzedac dom i splacic
      dlug wobec MediCare.

      To tyle.

      Na ulicy nikt z powodu braku opieki medycznej nikt w Stanach nie umiera, a
      odsetek PKB przeznaczany na opieke medyczna w Stanach jest najwyzszy na
      swiecie. Twoja kolezanka powinna sie leczyc ze swoich frankofonskich
      antyamerykanskich fobii.


      Robert de Molesme

      PS: dla jasnosci: bylem w Stanach, i to dlugo, w Nowym Jorku tak sie zlozylo ze
      tez.

      • Gość: Robert de Molesme 40 milionow Amerykanow jest nieubezpieczonych IP: *.dial.proxad.net 01.03.03, 12:28
        Ocenia sie ze na 305 milionow Amerykanow okolo 40 milionow jest
        nieubezpieczonych. Przepraszam (za inne literowki tez.)


        • kimmjiki Re: 40 milionow Amerykanow jest nieubezpieczonyc 01.03.03, 13:36
          Gość portalu: Robert de Molesme napisał(a):

          > Ocenia sie ze na 305 milionow Amerykanow okolo 40 milionow jest
          > nieubezpieczonych.

          305 mln??? Wedlug encyklopedii WIEM liczba mieszkancow USA w roku 2000 wynosila
          275 mln. Jakos trudno mi uwierzyc, zeby w trzy lata doszlo 30 mln...
          • Gość: Mukis Re: 40 milionow Amerykanow jest nieubezpieczonyc IP: *.pppool.de 01.03.03, 13:46
            @kimmjiki
            Sadzilem, ze jestes bardziej domyslny. Te 30 mln ktore w ostatnIch tygodniach
            przybylo Ameryce na razie mowi tylko po polsku.
            Niewazne, dla USA jest to bez znaczenia, sztuka sie liczy !
          • Gość: Robert de MOLESME Re: 40 milionow Amerykanow jest nieubezpieczonyc IP: *.dial.proxad.net 01.03.03, 18:34
            kimmjiki napisał:

            > Gość portalu: Robert de Molesme napisał(a):
            >
            > > Ocenia sie ze na 305 milionow Amerykanow okolo 40 milionow jest
            > > nieubezpieczonych.
            >
            > 305 mln??? Wedlug encyklopedii WIEM liczba mieszkancow USA w roku 2000
            wynosila
            >
            > 275 mln. Jakos trudno mi uwierzyc, zeby w trzy lata doszlo 30 mln...

            To wiedz ze w 2002 w Stanach byl spis powszechny i tyle wlasnie wyszlo.
            Amerykanie maja zdrowy przyrost naturalny (w odroznieniu od wymierajacej
            Europy) i jezeli obecna stopa przyrostu utrzymalaby sie przez najblizsze 50 lat
            to w polowie tego wieku bedzie ich 500 milionow. (Liczba ludnosci w Europie
            utrzyma sie na obecnym poziomie, ale wiekszosc stanowic beda muzulmanie).
            • Gość: Robert de Molesme Pomylilem sie : 284 m Amerykanow. I przyrasta IP: *.dial.proxad.net 01.03.03, 18:49
              Half a billion Americans?

              Aug 22nd 2002 | WASHINGTON, DC
              From The Economist print edition

              Demographic forces are pulling America and Europe apart. If the trend goes on,
              it will fundamentally alter America's position in the world

              FORGET transatlantic rifts about trade, Iraq, Kyoto, or the International
              Criminal Court. These have been thoroughly ventilated. One area of difference
              has not got the attention it deserves: demography. It may prove the most
              important of all.

              ...

              America's census in 2000 contained a shock. The population turned out to be
              rising faster than anyone had expected when the 1990 census was taken. There
              are disputes about exactly why this was (more on that shortly). What is not in
              doubt is that a gap is beginning to open with Europe. America's fertility rate
              is rising. Europe's is falling. America's immigration outstrips Europe's and
              its immigrant population is reproducing faster than native-born Americans.
              America's population will soon be getting younger. Europe's is ageing.

              By 2040, perhaps earlier, America will overtake Europe in population

              Unless things change substantially, these trends will accelerate over coming
              decades, driving the two sides of the Atlantic farther apart. By 2040, and
              possibly earlier, America will overtake Europe in population and will come to
              look remarkably (and, in many ways, worryingly) different from the Old World.

              In 1950, Western Europe was exactly twice as populous as the United States: 304
              m against 152m. (This article uses the US Census Bureau's definition
              of “Europe”, which includes all countries that were not communist during the
              cold war. The 15 countries that make up the European Union are a slightly
              smaller sample: they had a population of 296m in 1950.) Both sides of the
              Atlantic saw their populations surge during the baby boom, then grow more
              slowly until the mid-1980s. Even now, Europe's population remains more than
              100m larger than America's.

              In the 1980s, however, something curious began to happen. American fertility
              rates—the average number of children a woman can expect to bear in her lifetime—
              suddenly began to reverse their decline. Between 1960 and 1985, the American
              fertility rate had fallen faster than Europe's, to 1.8, slightly below European
              levels and far below the “replacement level” of 2.1 (the rate required to keep
              the population steady). By the 1990s American fertility had rebounded, rising
              back to just below the 2.1 mark.

              Meanwhile, Europe's fertility continues to fall. Having been just below 1.9 in
              the mid-1980s, the rate is now less than 1.4 and it is projected to continue
              declining for at least another ten years. In some countries—Spain, Italy and
              Greece—the fertility rate has fallen to between 1.1 and 1.3.

              America's population should have been 275m in 2000. At least, that is what the
              central projection of the 1990 census predicted. The 2000 census showed it was
              actually


              281m,

              higher even than the “high series” projection from 1990. Some of this may have
              been caused by things other than population change: improvements in counting,
              for instance. But not all. The new census showed that immigration was higher
              than expected, and that the birth rate of native-born Americans was up too.

              Those higher fertility rates will have a bigger impact as time goes on. By
              2040, using the new census's “middle series” projection, America's population
              will overtake Europe's. This forecast has already proved too low. On the “high-
              series projection”, the crossing point occurs before 2030 (see chart 2).
              Admittedly, this projection is based on high assumptions about fertility rates—
              over 2.5 in 2025-50. But if this proves correct, Europe's population in 2050
              would be 360m and falling, America's would be over 550m and rising. Half a
              billion people: in other words, America would be twice the size it is now.
              Europe would be smaller. Obviously, straight-line projections over 50 years
              need to be taken with plenty of salt. All the same, the numbers are startling.

              ...

              European commissioners are fond of boasting that the European Union (EU) is the
              largest market in the world. They claim an equal status with the United States
              in trade negotiations as a result. Some also think that, because of this
              parity, the euro will one day become an international reserve currency to rival
              the dollar.
              merge from the current malaise—could become yet more dominant.

        • wienczyslaw MEDICAID 02.03.03, 15:44
          cms.hhs.gov/medicaid/eligibility/criteria.asp
    • Gość: Pan X Re: Kto był w Nowym Jorku lub jest i mnie OŚWIECI IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.03, 17:32
      A po co wogóle rozmawiasz z nią o takich tematach?
    • Gość: Chris S. Re: Kto był w Nowym Jorku lub jest i mnie OŚWIECI IP: *.proxy.aol.com 03.03.03, 07:10
      New York to miasto moich "teenage years" i bylo roznie,ale w tej chwili to
      zupelnie inny NYC.Bezpieczniejszy,czysciejszy i na pewno ludzie na ulicach nie
      umieraja chyba ze na zawal lub cos podobnego.Twoja kolezanka plecie bzdury.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka