Gość: Fragless
IP: 80.48.165.*
14.12.03, 12:38
Stala sie wczoraj rzecz bez precedensu - Miller doczekal sie na Forum UE
wyrazow uznania. Ba, zachwytu! I to nie w wykonaniu jakiegos pojedynczego
forumowicza, lecz calej gromadki "sceptykow". Czymze to pan premier zasluzyl
sobie na takie owacje ze strony tych, ktorzy nawet po Kopenhadze krzyczeli o
porazce (czy wrecz klesce) i mieszali go z blotem? Ano tym, ze na szczycie w
Brukseli nie doszlo do porozumienia w sprawie konstytucji. Tylko tyle. I oto
ludzie, ktorzy przez cale negocjacje akcesyjne nie powiedzieli jednego
dobrego slowa o naszych negocjatorach, gotowi sa im teraz nieba przychylic.
Za co? Za nic. Decyzja zostala odlozona najwyzej o pare miesiecy, potem tak
czy siak trzeba bedzie osiagnac jakis kompromis, czyli de facto stoimy w
miejscu i marnujemy tylko czas - ale "sceptycy" wiwatuja, jakbysmy odniesli
jakis nieslychany sukces. Prawdziwa przyczyna tej euforii jest dosyc
oczywista - "sceptycy" wobec Unii stosuja zasade "im gorzej, tym lepiej" i
kazde niepowodzenie ich cieszy. A ze o niepowodzenia trudno, przynajmniej z
tych nielicznych ciesza sie jak dzieci. Coz, nie pierwszy to dowod ich
bezmyslnosci i z pewnoscia nie ostatni.