Dodaj do ulubionych

kot wychodzący

27.12.11, 12:24
moja kota od lata zostaje wypuszczana na zewnątrz. Latem był ok (mieszkam na wsi), czasem nie wracała na noc, choc codziennie w domu była choc krótka chwilę. Z poczatku byłam niechetna jej wypadom, ale widziałam ja bardzo meczyła się w domu.
Przyszły chłody i myslałam, że sama z siebie zrezygnuje z tych wypadów-jednak nie. Codziennie wieczorem jest nawoływana do powrotu, ale nie zawsze wraca.
Ma przygotowane miejsce "awaryjne" w altanie, ale na prawdziwe chłody to za mało.
Czy jak przyjdą prawdziwe mrozy wypuszczacie swoje koty? Moze jednak ja przez ten czas przytrzymac w domu?...niestety na siłe, bo zasmakowawszy natury, kota potrafi miauczeć przerazliwie, jak sie jej nie wypuszcza. Dodatkowo zauważyłam, że przestała sie załatwiac do kuwety (znaczy nie to, że gdzies po kątach to robi-chyba po prostu wstrzymuje), kuweta czyściutka, ani znaku nie ma, wiec tym bardziej zal mi ją trzymac w domu, bo wiem że musi sie załatwic.
Martwie sie, że jak przyjdzie prawdziwa zima, to sobie nie da rady (kota młoda, jej pierwsza zima), a przeciez nie bede całą noc czuwała, żeby ją wpuścic do domu z wojaży.
Obserwuj wątek
    • albert.flasz1 Re: kot wychodzący 27.12.11, 12:48
      Nic jej nie będzie. Jak zmarznie, sama przyjdzie się ogrzać, byleby miała w domu michę i spokojną kryjówkę.
      • ajaksiowa Re: kot wychodzący 27.12.11, 14:33
        A nie możesz jej w tej altanie postawić na przykład budki ocieplonej?
        • dar61 kot wychodzący z wizytą [nieproszoną] 27.12.11, 14:56
          Porada {Ajaksiowej} jest dobra, ale nie sprawdza się na zawsze.

          Nasza kotka [wychowana półdziko] też początkowo sypiała na stryszku altanki/ na beli wełny mineralnej - zrobiłem jej w ten zakątek nawet klapki w ścianach.
          Do czasu.
          Do czasu, kiedy ją z tych miejsc inne koty wypłaszały.
          Odtąd jedyne miejsce bezpieczne miała moja pięknisia u nas w domu.
          A do tych kotów chadzała, kiedy ona chciała.

          Podobne miałem problemy z porzednikami tej kotki, z kocurami. Narobili sobie w okolicy wrogów, to docenili swe kosze nad kaloryferem.
          Na początek w korytarzu u nas, potem w domu.
    • dar61 kot i kotka penetrujący 27.12.11, 14:46
      Choć nie do końca znam się na rzezańców spacerologii, to wiadomo, że nie powinno się pre-sterylizantom zabraniać wychodzenia w plener.

      Bo one wychodzą, by SWÓJ REWIR - kilka razy na dobę - sprawdzić, by zostawić w nim swe ... hmmm - aktualizacje zapachowe, bo inaczej zostaną te tereny zagrabione przez inne koty, a potem będzie trzeba [znów] o nie walczyć „drąc koty".

      Sposób i na sterylizantów, i na nierzezańców jest jedynym by mieć ciepło w domu, a i mieć trochę spokoju we śnie:
      - KLAPKA kocia w drzwiach, a nawet w kilku parach drzwi.

      W domu mych rodziców, kiedy oni wzbraniali się, by mieć kocią/ psią klapkę w drzwiach wejściowych, nie zgodzili się też na taką w drzwiach do ogródka - to wstawiłem taką w okienną szybę okna piwnicznego [okratowane], wymieniwszy szkło na pleksiglasowe - bo szklarze miejscowi nie umieli wyciąć w szybach [dwie w ramie] prostokąta, a ja sie tego dopiero potem sam nauczyłem.

      W domu - na drodze do piwnicy - kot przechodzi przez klapkę typową, piękną, z plastiku, mającą zamknięcie pozwalające albo separować kota w domu [klapka blokowana jednostronnie]/ na dworze, albo bez blokad, albo całkiem zamknąć zwierza u nas.
      W piwnicy kot ma przejścia przy ziemi, na 15 cm wysokie/ szerokie, w nawiewie przy ziemi do kotłowni, gdzie opisane okno. Latem i tak ono jest na stałe uchylone, bo ciepło.

      Jest jeden minus. Klapką taką może dostać się - u nas tak bywało - kot obcy, kiedy podejrzy naszego kota.
      Co robić? Kilka patentów:
      - pod oknem/ przed klapką można ustawić zasłonę z donicy, szafeczki, posadzić wysokie krzewy [tak jest u nas] itp. - dość to, na kilka lat nawet - wydłuży okres niepodpatrywania miejsca, niekopiowania sposobu wchodzenia przez obce zwierzę;
      - pozwolić wejść obcemu kotu, dyskretnie zamknąć mu odwrót na klapce i ŁUP - to jest, no cóż - nauczyć go moresu pogonią za nim, rzucaniem [niecelnym!] przedmiotami, wrzaskiem, tak z kwadrans wystrasza i odstręcza* największych twardzieli, sprawdzone u nas;
      - wysterylizować swe zwierzę, wtedy obcym dziwnie szybko odchodzi chęć penetracji naszych klapek;
      - zamykać klapkę 1-stronnie [*w czas rui naszych kotek];
      - wymienić klapkę z tej, co standardowo kosztuje 30 zeteł na taka, co kosztowała nas chyba ze 150 zeteł.
      Ma ta ostatnia klapka klucz magnetyczny. Wisi on u szyi kota w jego obroży. Kiedy onże podchodzi do klapki, to zwalnia się magnetyczny zatrzask i tylko ten kot może wejść przez klapkę.

      Jak wreszcie w PL znajdę [niedrogą] klapkę, której zamek odblokowywać może czip, wszczepiany [kilku nawet] domowym kotom pod skórę, to na taką klapkę wymienię te kilka, co w domu mym i w domu mych rodziców już są.

      Czego i Szanownej {Bu-zi} życzę.

      Dar61

      P.S. Ważne jest jeszcze, by kota [i kotkę!], który wychodzi w plener, za jego młodu tak odżywiać, by spasł się i obrał w mięśnie. Pozwoli mu to wygrywac większość bojów o granice jego włości. Mięcho żywe i martwe w diecie, podroby, witaminki. Spra-wdzo-ne!

      d61
    • stara-a-naiwna Re: kot wychodzący 27.12.11, 22:11
      Mam podobny ale innyl problem

      0przeprowadzilismy sie na wieś, kotu kilkakrotnie pokazaliśmy teren dookola domu - chodziła na szelkach (żeby wiedziała gdzie ma wracać)
      Po sylwestrze jak ucichną ewentualne fajerwerki planujemy ją wypuścić w samopas (teraz ciągle jest na szelkach)
      I się strasznie martwimy żeby jej jakiś samochod nie przejechał, pies nie zagryzł (bo ona młoda i głupia i czasami sie zachowuje jak by sie jej wydawało, że jest ieśmiertelna)

      Mam ochote Ci napisać, że jak kot zmarznie sam wróci, ale jak moja nie wróci na noc pewnie sie bede zamartwiać i co godzine ja wołać.... ;-)

      Jak dobrze komuś dawać rady jak sie samemu nie ma kłopotu...


      • albert.flasz1 Re: kot wychodzący 28.12.11, 07:58
        stara-a-naiwna napisała:

        > Jak dobrze komuś dawać rady jak sie samemu nie ma kłopotu...

        Jak jedna baba nie miała kłopotu, to sobie prosię kupiła...:P
        Parę miesięcy temu, nabyliśmy "z odzysku" roczną "niewychodzącą" kotkę marki pers. Z początku, przez kilka tygodni było ciężko, bo ze strachu zaszyła się gdzieś w zakamarkach domu i uporczywie udawała że jej nie ma. W końcu się przełamała, wylazła, wysadziła nos za drzwi i odtąd częściej przebywa na zewnątrz, jak wewnątrz. Fakt, że ma dość dziur oraz innych zakątków, do domu zagląda przeciętnie 20 razy dziennie głównie po to, by pokazać upolowaną mysz albo ptaszka i się "dopchać" whiskasem, poza tym eksploruje okolicę - ale za płot chyba nie wyłazi, bo sąsiedzi jej nie widują. Z okolicznymi kotami nawiązała stosunki kurtuazyjne i w drogę sobie nie wchodzą.
      • deszcz.ryb Re: kot wychodzący 28.12.11, 13:36
        > I się strasznie martwimy żeby jej jakiś samochod nie przejechał, pies nie zagry
        > zł (bo ona młoda i głupia i czasami sie zachowuje jak by sie jej wydawało, że j
        > est ieśmiertelna)

        No to albo puszczasz, albo nie puszczasz. Jak puścisz, to musisz mieć świadomość, że może wrócić pogryziona, poraniona albo w ogóle nie wrócić.

        Ja bym jeszcze ci poradziła wstrzymać się z tym wypuszczaniem do wiosny, jak się zrobi ciepło. Moja kotka wychodziła całe lato i jesień a na zimę dostała szlaban, bo jak jej się zimno zrobiło, to się pchała do cudzych garaży, dawała się tam zamykać i siedziała po 2 dni.

        I nie martw się - koty głupie nie są i mają świetną orientację w terenie. Nie zgubi się. :)
        • stara-a-naiwna Re: kot wychodzący 28.12.11, 23:04
          Do wiosny nie bedziemy czekać - mamy kotkę syberyjską z dlugim włosem i mróz jej nie straszny (nie bardzo straszny) ;-)

          Ona strasznie pcha sie na dwór i niestety liczę sie, że coś sie jej może stać (obecnie ma życie w luksusowym więziniu i chociaż ma ma wszystko, 100% szczęśliwa pewnie nie jest)
          • deszcz.ryb Re: kot wychodzący 29.12.11, 00:15
            To cię zmartwię - jeżeli to kotka rasowa [albo wygląda na rasową], to - wypuszczana - może zostać błyskawicznie ukradziona. :/
            • stara-a-naiwna Re: kot wychodzący 29.12.11, 23:51
              Wiem, że tak może być :-(

              Pociesza mnie, że w okolicy ktoś też ma koty rasowe (widzielismy 3) i je wypuszcza wiec moze nie bedzie tak tragicznie...
              Mieszkamy tutaj krótko - może spróbuję iść porozmawiać z sąsiadami jak to ogólnie wygląda (czy były jakieś przykre przypadki - wiem, to że jeszcze nie było o niczym nie świadczy)

              I na pewno zaczipuje kota - niewiele mi to da, ale bede chociaż minimalnie spokojniejsza

      • seidhee Re: kot wychodzący 28.12.11, 15:41
        stara-a-naiwna napisała:
        [...]
        > I się strasznie martwimy żeby jej jakiś samochod nie przejechał, pies nie zagry
        > zł (bo ona młoda i głupia i czasami sie zachowuje jak by sie jej wydawało, że j
        > est ieśmiertelna)

        Mnie się zdaje, że słusznie się martwisz. Poczytaj sobie wątki typu "mój kot nie żyje" - większość przypadków to "wyszedł i już nie wrócił, bo pies / samochód / nie wiadomo co".
        Jak kot się nie pcha na dwór, to moim zdaniem nie ma sensu go wypuszczać, chyba że okolica naprawdę jest super spokojna i bezpieczna.
        • stara-a-naiwna Re: kot wychodzący 28.12.11, 23:08
          Nie strasz mnie jeszcze bardziej....

          Okolica jest dość spokojna, mieszkamy kawałek od głównej drogi, nie ma psów samotnie łażących po wsi, dużo ludzi ma koty (które swobodnie sobie chodzą)
          Nie jestem w stanie ograniczyć wychodzenia kotu (latem bym nie mogła zadnego okna otworzyć) no i ona chce wychodzić - unieszczęśliwiła bym ją tym
          • albert.flasz1 Re: kot wychodzący 29.12.11, 07:45
            Spoko. Kot jest zwierzęciem terytorialnym i jest 99% szans, że zasięg swej działalności ograniczy w promieniu kilkudziesięciu do stu metrów od domu tym bardziej, że to jest kotka - kocury bywają bardziej mobilne, mojego poprzedniego bandziora widywano nawet w odległości kilometra od domu...:)
          • seidhee Re: kot wychodzący 29.12.11, 12:46
            Okna możesz zabezpieczyć, moskitiera latem pewnie zresztą przyda Ci się. Tak czy inaczej kot powinien być przyzwyczajony do określonych pór wychodzenia i wracania. To ułatwi życie także Tobie - nie będzie się w środku nocy domagać wypuszczenia na dwór. Jeśli wiesz, o jakiej porze kot powinien zjawić się w domu (np. na kolację), to przynajmniej nie martwisz się na zapas ;)
            Na Twoim miejscu zastanowiłabym się nad zabezpieczeniem ogrodzenia lub budową woliery dla kota. (Oczywiście są ludzie, którzy uważają, że skoro kot jest tańszy niż woliera, to nie warto jej budować, ale mam wrażenie że Ty nie z tych ;) ). Zajrzyj na przykład tu: forum.miau.pl/viewtopic.php?f=8&t=125116&hilit=zabezpieczenie+ogrodu
    • semi-dolce Re: kot wychodzący 30.12.11, 16:33
      Jeden z moich kotów wychodzi na dwór od kiedy przeprowadziliśmy się pod miasto, czyli od 7 lat. Kot ma teraz 8 lat. Przez większą częśc roku nie załatwia się w domu, zazwyczaj wraca wieczorami (czasem nawoływany, czasem sam puka w okno), ale nie zawsze. Natomiast gdy przychodzą duże mrozy sam z siebie przestaje wychodzić i siedzi w domu i wówczas muszę mu postawić kuwetę.
      • bu-zia Re: kot wychodzący 01.01.12, 19:04
        kurcze, jednak okazalo sie ze nasza kota zapomniala o dobrym wychowaniu. Po powrocie z Sylwestra zastalismy obraz nedzy i rozpaczy. Dotychczas pieknie korzystajaca z kuwety, czysciutka kotka, po letnim i jesiennym okresie wychodzenia, zapomniala do czego kuweta sluzy. Prezenty lzejszego kalibry byly w kuwecie jak widze, ale te ciezszego juz nie :(,
        Nie wiem czy to stan ptzejsciowy i panienka sobie jednak przypomni, czy to wychodzenie spowodowalo, że kotka zapomniala na amen o swych dobrych manierach. Buuu-ladnie nas przywitała :(
        • seidhee Re: kot wychodzący 02.01.12, 10:53
          Przypuszczam, że przeraziła się fajerwerków, i dlatego narobiła poza kuwetę.
          • begietka Re: kot wychodzący 17.01.12, 11:54
            Miałam ten sam problem. Przybląkała się kocica, a ja psiara, nigdy kota nie miałam!! I jakoś się nam ułożyło:) Wychodziła latem i jesienią - najpierw tylko przed dom, otem do warzywnika - tam psy maja zakaz - więc dla niej raj... Potem zaczęla wychodzić ze mną i psami na spacery:))) To wieś zabita dechami, mój dom ostatni wśród pól, do szosy ponad kilometr...Kotkę wysterylizowałam, zaszczepiłam przeciw wściekliźnie i pilnowałam, że na noc wraca się do domu. Latem mogła być na dworze do 22- 23. Teraz wychodzi cześciej, ale na krótko- załatwi się, sprawdzi garaż, stodołę i przychodzi do domu. Ostatnie wyjście zimą ok. 21 - gdy nie me;duje się o tej porze wychodzę przed dom i wołam ją - nieraz trwa to 5 min. nieraz 10 ale nie zdarzyło się, żeby nie przybiegła , w końcu tu czeka na nią micha i miękkie poduszki:) Co do kuwety- chyba naprawdę Twoja się tylko wystraszyła. U mnie kuweta stoi cały czas, w razie czegoś, bo kotka załatwia się na dworze, ale gdy pojechałam z nią do syna , do miasta na tydzień , to grzecznie siedziała w domu i załatwiała się tylko do kuwety.... Ale może mnie się trafił taki grzeczny kotek, w domu nie psoci, po blatach w kuchni nie chodzi i rano nie budzi....:))))))
            • bu-zia Re: kot wychodzący 18.01.12, 13:47
              chyba rzeczywiscie niepotrzebnie za zapas sie martwiłam. Kota jak wyczaiła, że jest zimno, sama pilnuje żeby wieczorem ją wpuścić. Najczęściej wychodzi, zrobie swoje i wraca. Pewnie czeka do wiosny...... :)
    • kiciiaa1 Re: kot wychodzący 13.02.12, 12:16
      Posmakowała jakie jest życie na wolności i powiem Ci, że bardzo ciężko będzie Ci ją z powrotem "zmusić" by zamieszkała z Wami chociażby na zimę. Może ma tam jakiegoś partnera i nie chce go zostawiać samego? A jest wysterylizowana? Bo jak nie to może miała małe kociaki i gdzieś na zewnątrz je urodziła i chodzi teraz do nich? Nie mam pojęcia.


      _____________________________________________________________________________
      Zoomia.pl, miejsce gdzie koty
      znajdują kochających właścicieli. Przejrzyj ogłoszenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka