sophie.weitz
01.01.08, 16:38
WItam! Może ktoś z Was wie, co jest dla domowej młodziutkiej kotki
mniejszym stresem: zostanie w domu na 4 dni samej z dochodzącym
sąsiadem karmiącym czy zabranie jej samochodem z nami do pensjonatu
w górach? Kotka raz już z nami podróżowała, jadę zniosła dzielnie i
w nowym miejscu bardzo szybko się zaklimatyzowała, ale mam wrażenie,
że po powrocie na stare śmieci odchorowała tą eskapadę: była
osowiała i mało aktywna, miała ciepły nosek i dystans do nas... A z
drugiej strony to jest kot towarzyski, wychowany wśród ludzi i nie
wiem, czy takie 4 dni samotności na parapecie jej nie wykończą...
Co robić? Poradźcie, proszę.