Dodaj do ulubionych

koci stres

01.01.08, 16:38
WItam! Może ktoś z Was wie, co jest dla domowej młodziutkiej kotki
mniejszym stresem: zostanie w domu na 4 dni samej z dochodzącym
sąsiadem karmiącym czy zabranie jej samochodem z nami do pensjonatu
w górach? Kotka raz już z nami podróżowała, jadę zniosła dzielnie i
w nowym miejscu bardzo szybko się zaklimatyzowała, ale mam wrażenie,
że po powrocie na stare śmieci odchorowała tą eskapadę: była
osowiała i mało aktywna, miała ciepły nosek i dystans do nas... A z
drugiej strony to jest kot towarzyski, wychowany wśród ludzi i nie
wiem, czy takie 4 dni samotności na parapecie jej nie wykończą...
Co robić? Poradźcie, proszę.
Obserwuj wątek
    • bobralus Re: koci stres 01.01.08, 19:52
      jezeli sasiad bedzie przychodzil regularnie, zeby wyczyscic jej kuwetke ,
      sprawdzic jak sie miewa, nakarmic i zmienic wode, to moim zdaniem kotek powinien
      zostac w domu. koty generalnie nie lubia byc w ten sposob przenoszone, a jesli
      kicia akurat tym razem sie zestresuje wyjazdem, to zamaist fajnych wakacji
      bedziecie sie tylko martwic jak jej pomoc (bo na przyklad nie bedzie chciala
      jesc). kot to takie zwierze, ktore, jesli ma pelna miske i jest u siebie,
      niespecjalnie zaplakuje sie za swoim wlascicielem. no chyba ze kotka ma kilka
      miesiecy i jest jeszcze glupiutka - lubi cos polknac, wlezc w jakies dziwne
      miejsce, to mzoe lepiej miec ja na oku, ale jezeli normalnie zostaje w domu na
      kilka godzin, to nie widze problemu. sama wprowadzalam taki wariant wiele razy i
      kot (moj czy tez znajomych) nie wygladal na nieszczesliwego czy zestresowanego.
      • anna.jozwik Re: koci stres 01.01.08, 22:12
        Popieram przedmówcę.
        Kotce zdecydowanie lepiej wyjdzie na zdrowie pozostanie w domu z
        regularnie dochodzącym sąsiadem, niż długie podróże.
      • deerzet Sąsiada do przeglądu... 02.01.08, 11:49
        ...należy przedtem przeznaczyć. Odrobaczyć etc.:)))
        .
        Sasiada szwagier dokarmiał pod nieobecność opiekuna -
        "własciciela" jego psa (na łańcuchu, w kojcu).
        Pies próbujący przeskakiwać płot kilka razy po kilka
        ładnych chwil wisiał na swym łańcuchu na płocie, zanim
        go INNY sąsiad nie odratował. Karma rozwalona w
        błocie, brak wody na popitkę (gorące lato było!).
        .
        Takiego szwagra - opiekuna to ja bym... ja z nim...ja
        mu... na łańcuch w upał bez wody!! Ot co.
        .
        Egzaminujmy swych zastępców.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka