08.05.08, 07:01
Witam
nie wiem co sie dzieje z moją kotką. Przyszła do domu cała obolała. nie można
jej w ogóle dotknąć w okolicach od bioder do ogonka. Gdy się jednak tam
dotknie to strasznie miauczy i źle reaguje na to.
Co może być tego przyczyną?
Czy samochód? a może jakiś nienormalny człowiek?
a może jakaś choroba? Proszę o odpowiedź
Obserwuj wątek
    • baremi Re: Kiciuś 08.05.08, 07:21
      Justysiu, może być i jedno i drugie.
      Co możesz zrobić?
      Jak najszybciej poszukać dobrego gabinetu weterynaryjnego (najlepiej z rtg) i umówić się na wizytę.
      A póki co - okryj kotkę żeby miała ciepło, postaw blisko wodę, ale nie zmuszaj do niczego. I obserwuj.
      Odezwij się później co z kotką.
      • justysia970 Re: Kiciuś 08.05.08, 08:32
        byłam już u weterynarza..powiedział, że jakaś szuja musiała moją kotkę uderzyć,
        krwiak jej się zrobił i ma gorączkę. Dostała 3 zastrzyki. mam nadzieję, że jej
        przejdzie szybko.
        Co za ludzie na tym świecie są, żeby niewinne zwierzaczki bić...ehh w głowie się
        nie mieści.
        • marzenia11 Re: Kiciuś 08.05.08, 08:40
          Dobrze, że poszłaś. Moja kicia, gdy była mała i wychodząca tez miała różne urazy, nawet zdarzało się to w ciągu kilku minut od kiedy spuściłam ją z oka. Zastrzyki szybko pomagają, już za kilka godzin zobaczysz, że poczuje sie lepiej. Mojej zdarzało się też spaść z drzewa na kamień na przykład. Daj znać co słychać u Kici.
          • justysia970 Re: Kiciuś 08.05.08, 08:44
            już jest troszkę lepiej, przynajmniej się normalnie zachowuje i się umyje
            (wcześniej nawet nie miała siły) i jak mam myszkę na sznurku to gania za nią :)
            niech wypoczywa. Położyła się spać.
            aha całkiem też możliwe, że spadła z drzewa czy coś takiego bo to straszny łobuz
            jeśli chodzi o takie sprawy.
            • marzenia11 Re: Kiciuś 08.05.08, 09:12
              A widzisz. To fajnie. Swoją drogą zawsze jestem pod dużym wrażeniem jak szybko koty dochodzą do siebie - oczywiście nie mam na mysli bardzo poważnych i przewlekłych chorób. Moja mała miala straszny uraz miednicy i tylnych łap, gdy miala miesiąc, były polamane, bezwladne, nie wiadomo co się stało, cała pupa pocharatana i poraniona, w ropie itp. Jej matka przyniosła ją pod drzwi po trzech dniach nieobecności, w stanie prawie agonalnym. Rano szybka interwencja u lekarza, zastrzyki dwa,potem wieczorem znów jeden, tabletki, spray i oczywiście zalecenie, że mala nie może chodzić.Było to w piatek,a w sobote wieczorem juz się darla do wyjścia z pudełka, w ktorym leżała, a w niedzielę nie było na nią mocnych - forsowała ciągnąc te lapy każde wysokie zabezpieczenie, nawet przednimi lapkami wdrapywała się na wersalkę. Teraz to 5kg kocica, zdrowa (mam nadzieję) i w pełni sprawna. Ach, pozwoliłam sobie na wspomnienia przy okazji Twojego wątku. Milego dnia :)
              • justysia970 Re: Kiciuś 08.05.08, 10:01
                no mnie to zaskoczyło, że moja kotka tak szybciutko do zdrowia wróciła, fakt
                faktem jeszcze zapewne ją boli, ale jest o niebo lepiej i to po tak krótkim czasie.
                a co do Twojego kociaka to jestem pełna podziwu, nie wyobrażam sobie nawet jak
                to możliwe w tak krótkim czasie..ahh te kociaki :)) Pozdrawiam.
                • marzenia11 Re: Kiciuś 08.05.08, 10:11
                  Niedawno przeczytałam, że koty zrobią wszystko, abby nie pokazać po sobie choroby czy swojego złego samopoczucia, gdyż nie chcą ujawniać swojej słabości przed przeciwnikiem. Więc być może stąd jak tylko jest lepiej to od razu pokazują, że jest już wszystko dobrze :)
          • marzenia11 Re: Kiciuś 08.05.08, 20:24
            Myślę, że jeżli jest tylko takie zagrożenie jak dla wszystkich wychodzących kotów to cóż... Twój i kotki wybór co do wychodzenia. Ja "zamknęłam" w domu tę kotkę o której Ci pisałam i jedną jej przyrodnią siostrę, gdyż mieszkały w domu przy obwodnicy tirów (20 tirów na minutę) i właśnie jedna z siostr została zmiażdżona przez tira. Teraz też się martwię, bo zostały jeszcze dwa cudne kocurki roczne i jakoś nie mogę im znaleźć fajnych domów.
        • k.gralak Re: Kiciuś 08.05.08, 21:07
          wiesz jest mała różnica między człowiekem a zwierzęciem. Wychodzący
          kot gra codziennie w rosyjską ruletkę (ludzie, auta, psy itd). To
          Twój wybór, ale wiedz jedno większosc wychodzących kotów prędzej czy
          później ginie (patrz kilka postów niżej, kotka zniknęła, zostały
          kociaki nie wiadomo czy przeżyje)
          To tak jakbyś miała psa, puszczała go samopas i mówiła że to dla
          jego dobra.
          Kot do pełni szczęścia nie potrzebuje wychodzenia. uwierz mi wiem co
          mówię, mam w domu dwie kotki które żyły na ulicy. Po początkowych
          problemach jakoś teraz ich nie ciągnie na dwór. chcesz da kotu
          mozliwośc wychodzenia?? Ubierz mu szelki i smycz i idx na spacer.
          Rozglądnij się idąc do szkoły czy pracy (nie wiem ile masz lat)
          zobacz ile na ulicy lreży martwych kotów rozjechanych przez auta.
          wiele z nich ma obróżki, wygląda dobrze......miały dom....szkoda że
          ddom który nie pomyślał o ich bezpieczeństwie!
          Wypuszczanie kota jest tak samo mało odpowiedzialne jak ich
          rozmnażanie na potęgę i udawanie mnie ten problem nie dotyczy,
          mojego kota to nie spotka. raczej spotka, prędzej czy później.
          następnym razem kotka autorki postu może nie mie tyle szczęścia,
          może nie wrócic po kolejnym kopniaku albo innym wypadku, ale to już
          pozostawiam sumieniu właścicieli.
          • marzenia11 Re: Kiciuś 08.05.08, 21:40
            Dla mnie temat wypuszczania kotów jest kontrowersyjny i taki, w ktorym ludzie zostają przy swoich zdaniach, a przekonywanie kogoś jest bez sensu.
            Natomiast uważam, że dużą zarozumiałością i ludzką pychą jest twierdzenie "kot do pełni szczęścia nie potrzebuje wychodzenia, WIEM CO MÓWIĘ" - nie wiesz, nigdy nie będziesz kotem i na te zwierzaki patrzysz z ludzkiego punktu widzenia i po ludzku. Skoro uważasz że wiesz wszystko o kotach to dla mnie wyraz dużej zuchwałości.
            Porównywanie do ludzi- wiesz.. to pozorne poczucie kontroli które ludziom jest potrzebne do zycia, do tego żeby nie zwariować. Naprawdę wierzysz że nad wszystkim masz kontrolę i na wszystko wplywasz? Że nie grozi Ci nic ze strony ludzi, zwierząt? Nie słyszałaś o dzieciach zagryzionych przez psy? A poza tym wiesz.. mojej kuzynce facet zabił trzyletnią corkę na pasach na przejsciu dla pieszych na zielonym świetle, ktorą trzymała za rekę...
            • k.gralak Re: Kiciuś 08.05.08, 22:52
              > Dla mnie temat wypuszczania kotów jest kontrowersyjny i taki, w
              ktorym ludzie z
              > ostają przy swoich zdaniach, a przekonywanie kogoś jest bez sensu.

              CZY KONTROWERSYJNY?? NIE WIEM. CZY PRZEKONYWANIE JEST BEZ SENSU??
              NIE SĄDZĘ, JEŚLI MOŻNA DZIEKI TEMU URATOWAC KOCIE ŻYCIE

              > Natomiast uważam, że dużą zarozumiałością i ludzką pychą jest
              twierdzenie "kot
              > do pełni szczęścia nie potrzebuje wychodzenia, WIEM CO MÓWIĘ" -
              nie wiesz, nigd
              > y nie będziesz kotem i na te zwierzaki patrzysz z ludzkiego punktu
              widzenia i p
              > o ludzku. Skoro uważasz że wiesz wszystko o kotach to dla mnie
              wyraz dużej zuch
              > wałości.

              NIE TWIERDZĘ ŻE WIEM WSZYSTKO O KOTACH. ALE ŚMIEM TWIERDZIC PATRZAC
              NA MOJE KOTKI, ZE PO POCZATKOWEJ KOCIEJ ROZPACZY Z POWODU BRAKU
              POLA, PRZESTALY, BYNAJMNIEJ NIE ZREZYGNOWANE. JAK WIDAC TRZEBA BYLO
              CZASU I TERAZ DUZO ZABAWEK, DRAPAK I ZABAWY Z NAMI SPRAWIAJA IM
              RADOSC I CHYBA JUZ ZAPOMNIALY O TYM ZE KIEDYS GDZIES TAM BYL BYC
              MOZE FASCYNUJACY ALE NIEBEZPIECZNY SWIAT. STAD MOJE STRWIERDZENIE ZE
              KOTY DO PEŁNI SZCZĘŚCIA WYCHODZENIA NIE POTRZEBUJĄ

              > Porównywanie do ludzi- wiesz.. to pozorne poczucie kontroli które
              ludziom jest
              > potrzebne do zycia, do tego żeby nie zwariować. Naprawdę wierzysz
              że nad wszyst
              > kim masz kontrolę i na wszystko wplywasz? Że nie grozi Ci nic ze
              strony ludzi,
              > zwierząt?
              OCZYWIŚCIE ŻE NIE. ALE W ZYCIU KIERUJE SIE ZASADA PROFILAKTYKA JEST
              TANSZA OD LECZENIA. WIESZ MOJ NARZECZONY NIE ZGADZAL SIE ZE MNA W
              KWESTII NIEBEZPIECZENTWA UCHYLNYCH OKIEN JESLI CHODZI O KOTY. MOWIL,
              ZE PRZESADZAM I WYMYSLAM AZ.......... PRAWIE ROK TEMU IDAC ULICA
              ZOBACZYL ZAWIESZONEGO WPOL ZYWEGO KOTA NA OKNIE MIESZKANIA NA
              PARTERZE. WYCIAGNAL GO A POTEM PRAWIE PLACZAC DZWONIL PO MNIE ZBEYM
              PRZYJECHALA AUTEM BO KOT JETS W POLOWIE SPARALIZOWANY, JELITO WYSZLO
              MU NA ZEWNATRZ I CHYBA UMIERA. KOT NIE UMARL, ALE ZAROWNO JEGO
              WLASCICIEL A NA PEWNO MARCIN NIGDY JUZ NIE ZOSTAWI KOTA SAM NA SAM Z
              UCHYLNYM OKNEM MOWIAC ZE TO ZBYTEK TROSKI

              Nie słyszałaś o dzieciach zagryzionych przez psy? A poza tym wiesz..
              > mojej kuzynce facet zabił trzyletnią corkę na pasach na przejsciu
              dla pieszych
              > na zielonym świetle, ktorą trzymała za rekę...

              SLYSZALAM O DZIECIACH ZAGRYZIONBYCH PRZEZ PSY. PRZYKRO MI Z POWODU
              TRAGEDII JAKA SPOTKALA TWOJA KUZYNKE, ALE..........ILE W TYM CZASIE
              ZGINELO DZIECI "PUSZCZONYCH" BEZ KONTROLI PRZEZ LEKKOMYSLNYCH
              RODZICOW??

              Aha, pisałam z caplockiem nie dlatego że krzyczę tylko dlatego że
              chciałam podzielic moje odpowiedzi na Twój wątek :)
              Pozdrawiam
              K.
      • justysia970 Re: Kiciuś 08.05.08, 20:11
        niestety, ale kotka przygarnęłam z dworu więc było by ciężko już na stałe
        zostawić ją w domu. Jak problem już był gdy musiała zostać w domu kilka dni po
        sterylizacji to co dopiero na stałe.
        • k.gralak Re: Kiciuś 08.05.08, 21:09
          Justysia, jak pisałam wcześniej, ja również mam dwie kotki z ulicy.
          Super że dałaś jej dom, świetnie że ją wysterylizowałas. Może
          postaraj się przetrzymac ją w domu. Wiem że może byc ciężko, wiem że
          czasami, nie często ale czasami zdarzają się koty których się nie da
          przyzwyczaic, ale uwierz mi to nie częste przypadki.
          Wiem co znaczy zawodzenie pod drzwiami, próby ucieczki przy kazdym
          otworzeniu drzwi.
          Ale uwierz mi skoro mi udało się dwie łazęgi przyzwyczaic do
          siedzenia w domu Tobie też się uda :)
          Powodzenia życzę no i szybkiego powrotu kociaka do zdrowia :)
    • joewel Re: Kiciuś 08.05.08, 22:02
      Hej
      Mam wszystkie swoje koty z ulicy, a 3 przygarnąłem gdy miały na pewno powyżej 3lata, były to koty "wolno żyjące" a teraz nie wychodzą. Mam jedną kotkę "włóczykija" i nie ma że boli zakładam jej szelki i idę z nią (od czasu do czasu) na spacer - wzbudzając powszechne rozbawienie (choć mnie z kolei najbardziej bawi - zdziwienie ludzi ,że to nie jest piesek).
      Moje druga koteczka wychodziła na dwór aż do momentu gdy starszy facet poszczuł na nią wilczura a kotka z przestrachu wbiegła prosto pod samochód (wprawdzie nawet ją nie drasnął), od tego czasu już nie była wypuszczana z domu (choć początkowo bardzo chciała).
      Mam kotkę ,którą dokarmiałem przy bloku lecz kiedyś nie przychodziła przez 6 dni na jedzenie i gdy w końcu przyszła - dała się wziąć na ręce dzieciom - gdy to zobaczyłem -ucieszyłem się: że przyszła ale zaskoczony byłem jej "łagodnością" bo to zawsze złośnica była : )
      Kotka miała ranę (przelotową) na brzuchu a wylot na grzbiecie a w tej ranie pełno było larw muchy. Pół roku leczenia , sama sobie tego nie mogła zrobić - człowiek? pies? rana jakby ją ktoś walnął ostrym drągiem (kotka została już u mnie). W zeszłym roku przygarnąłem 2 kotki (4-6 miesięczne) -jedna była bita patykami przez dzieci, a druga po zabawie młodzieży miała skomplikowane złamanie i zwichnięcie tylnej prawej nóżki.
      Niestety przychylam się do wcześniejszych głosów -kota nie wolno wypuszczać samopas bo człowiek dla niego jest wrogiem.
      Pozdrawiam serdecznie
      • marzenia11 Re: Kiciuś 08.05.08, 22:07
        Czy można kotki 2 letnie nauczyć chodzenia w szelkach? jesli tak to proszę o instrukcje jak to zrobić. Będę wdzięczna. Pozdrawiam :)
        • joewel Re: Kiciuś 08.05.08, 23:13
          : )
          Wiesz może być ciężko ale mi się udało jedna jak widzi szelki to już się cieszy : )
          a druga tak jak chce wychodzić i stoi pod drzwiami to -jak zobaczy szelki to -
          ucieka i gonię ją z tymi szelkami po czym gryzie szelki, wygina się - istny cyrk
          z założeniem ale później jest cała zadowolona że może sobie pochodzić : )
          Najpierw uczyłem ją na balkonie a później na zewnątrz domu.
          Dodam że ściąganie u niej szelek to też cyrk : )

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka